Relacja Live

27.12.2012

09:39

wPolityce.pl:

Niewierzący powinni odpracować nienależne im dni wolne 25 i 26 grudnia

10:10

W 2012 Hanna Gronkiewicz-Waltz nie wykorzystała wielu szans by stać się środkowoeuropejskim Borisem Johnsonem

Warszawa nigdy nie będzie Londynem, ale z pewnością dla Europy Środkowej i Wschodniej mogłaby być tym, czym jest Londyn dla reszty Europy i świata. Dlaczego Kijów, Wilno, Praga, Bratysława i Budapeszt nie podpatrują uważnie tego, co dzieje się w stolicy Polski? Dlaczego prezydent stolicy nie jest w regionie rozpoznawalną polityczną marką?




W tym roku mieli podobne warunki startowe. Główne mecze Euro 2012 odbywały się w Warszawie, Olimpiada i Paraolimpiada odbywały się w Londynie. Krótki filmik, na którym Boris Johnson tańczy podczas jednej z olimpijskich ceremonii stał się jednym z oficjalnie potwierdzonych przez serwis hitów Twittera 2012. Czy Hanna Gronkiewicz-Waltz poza uruchomieniem dość nieskomplikowanej fanzony dała się z czegoś zapamiętać podczas Euro?




http://youtu.be/W9mHpmI_NV4




W szczycie medialnego zainteresowania amerykańskimi wyborami Warszawę odwiedzał na kampanijnym szlaku Mitt Romney. I Londyn też odwiedzał Mitt Romney. Boris Johnson był przy obu okazajach polityczną gwiazdą o statusie gwiazdy rocka. A Hanna Gronkiewicz- Waltz? Przy żadnej z nich praktycznie nie zaistniała, tak samo jak nie udało się jej opowiedzieć atrakcyjnej historii o Warszawie podczas dużego szczytu EPP w 2009, czy wizyty Baracka Obamy w  2011. Nigdzie poza Polską, ani Warszawa, ani jej prezydent nie mają jakiegokolwiek atrakcyjnej pozycji. 




O obojgu mówi się, że mogą kiedyś zastąpić urzędującego premiera ze swojej partii. Boris Johnson pozostaje najpopularniejszym politykiem brytyjskim. W trudnym okręgu, bo Londyn jest przecież wielokulturowym, światopoglądowo liberalnym centrum a Johnson jest politykiem konserwatywnym, wygrał w tym roku drugą kadencję z popularnym politykiem labourzystowskim Kenem Livingstonem. Hanna Gronkiewicz-Waltz, wiceprzewodnicząca PO nie jest nawet notowana przez CBOS. „Wyklepanie” w porannych programach radiowych przekazów dnia swojej partii raczej nie pomoże jej w wybiciu się na samodzielną osobowość polityczną.




Londyn ma swoją, jedną z najważniejszych na świecie giełdę. Ale i warszawska GPW ma uzasadnioną ambicję, by mieć zasięg regionalny. Ale wciąż stolica Polski nie jest dla stolic niejszych sąsiadów żadnym wzorcem. Nikt się Warszawie specjalnie nie przygląda. 




Boris Johnson niedawno przez sześć dni namawiał indyjski biznes do inwestowania w Londynie. W USA udziela wywiadów najbardziej popularnym telewizynym shows, które dodatkowo stają się hitami youtube’a- jak ta rozmowa Borisa na fotelu u Davida Lettermana. 




http://youtu.be/-UjiNEVB6qI




Nikt nie może wymagać od Hanny Gronkiewicz- Waltz, by została gwiazdą amerykańskiej CBS, bo obiektywnie nie ma ku temu żadnych podstaw, ale znaczący jest fakt, że Warszawa, ani jej prezydent nie są w tej częsci Europy żadnymi punktami odniesienia. Nie patrzy z zainteresowaniem na Warszawę Kijów, ani Bratysława. 




Hanna Gronkiewicz-Waltz zachowuje się jak w miarę sprawny urzędnik, choć i ta reputacja została ostatnio mocno nadwątlona, głównie wypadkami przy budowie metra: zawaleniem się Świętokrzyskiej i zalaniem tunelu Wisłostrady. 




Poza przypadkiem wykupionej w CNN kampanii reklamowej z biegnącym z erekcją (?) joggerem, nie są znane przypadki jakiejkolwiek, nie tylko udanej promocji Warszawy, ani jako celu turystycznego, ani biznesowego. Statystyki PAIZ wskazują, że kończą się czasy kiedy Polska była atrakcyjnym „targetem” inwestycyjnym samym w sobie, a cytowany przez dzisiejszy DGP raport Lisbon Council potwierdza spadek gospodarczej atrakcyjności naszego kraju. 




Sprawa niepełnosprawnego lotniska w Modlinie jest zaprzepaszczoną szansą przecież właśnie Warszawy. Mimo, że to sprawa kompetencyjnie zastrzeżona dla samorządu województwa, nie meropolii warszawskiej, to HGW z pewnością ma polityczną pozycję, by wystąpić ze stosownym planem ratunkowym, dla którego znaleźliby się polityczni sojusznicy w rządzie i Sejmie. 




Jeśli nic się nie zmieni, a nie ma symptomów by miało być inaczej, letarg HGW, tyrania status quo, jej brak pomysłu i inicjatywy będą coraz bardziej ewidentne. Uruchomienie sieci miejskich rowerów, czyli to, co europejskie stolice mają od lat jest tylko wyjątkiem od reguły, że Warszawa przesypia swoją szansę na stanie się regionalnym ośrodkiem na miarę szóstego największego kraju UE. 




fot. Mayor of London, R. Motyl, FB Hanny Gronkiewicz-Waltz


11:19

To dzięki przesłuchaniom w Polsce CIA odnalazła bin Ladena

Jak CIA i inne amerykańskie służby wywiadowcze odnalazły kryjówkę bin Ladena? Ten temat jest teraz bardzo gorący w USA za sprawą nowych książek oraz filmu "Zero Dark Thirty". Szczególnie gorąca jest debata, czy tortury okazały się istotne w tych poszukiwaniach. Fascynująca książka "The Finish: The Killing of Osama Bin Laden" Marka Bowdena zawiera także informacje dotyczące więzień CIA w Polsce. Jak pisze Bowden, przesłuchania w Polsce dały CIA kluczowe informacje, które ostatecznie doprowadziły do śmierci bin Ladena. 

Mark Bowden, autor książki "The Finish" ma na swoim koncie m.in. bestseller "Black Hawk Down", który został zekranizowany w 2001 (polski tytuł to oczywiście "Helikopter w ogniu").  Jego najnowsze dzieło to opowieść o tym, jak przez lata CIA i inne służby wywiadowcze w USA ścigały bin Ladena, i jak nowe technologie, zwłaszcza drony i przetwarzanie danych pozwoliły agencji wpaść na ślad lidera al-Kaidy. Opisano także proces decyzyjny w administracji Obamy, który doprowadził do ataku komandosów na siedzibę bin Ladena w Abbottabad. Bowden miał dostęp do samego prezydenta i kluczowych postaci w jego administracji. Jego książka - podobnie jak wcześniejsze - jest dobrze przygotowana. 

Dla Polaków najciekawsze są informacje o ośrodku CIA w Polsce. Jak pisze Bowden, bin Laden został odnaleziony dzięki ustaleniu tożsamości człowieka posługującego się imieniem i nazwiskiem Abu Ahmed al-Kuwaiti. To właśnie on był kurierem kontaktującym się z bin Ladenem. Jego znaczenie w wewnętrznym kręgu al-Kaidy stało się jasne dopiero po serii przesłuchań wielu członków tej organizacji. Jeden z nich - torturowany w Guantanamo, zdradził bardzo wysoką pozycję al-Kuwaitiego w siatce terrorystycznej. CIA zapytało o al-Kuwaitiego także Chaleda Szejka Mohammeda (głównego organizatora zamachów na WTC) gdy ten znajdował się w - jak pisze Bowden - "tajnym ośrodku przesłuchań CIA w Polsce". Mohammed potwierdził, że taki człowiek rzeczywiście był w al-Kaidzie wiele lat wcześniej, ale zaprzeczył, by był kimś istotnym. Bowden pisze, że CIA 183 razy przesłuchiwało Mohammeda za pomocą waterboardingu. 


Samo w sobie nie było to wówczas specjalnie interesujące. Ale w 2005 roku CIA złapało kolejnego wysokiego rangą terrorystę Al-Kaidy, który zapytany o al-Kuwaitiego także stwierdził, że to nikt istotny. To było sygnałem dla CIA, że ten człowiek jest kimś ważniejszym niż się wydaje, skoro wysocy rangą terroryści minimalizują jego znaczenie. Ten trop okazał się kluczowy - twierdzi Bowden. CIA było później w stanie namierzyć al-Kuwaitiego, a dzięki temu udało się, po wielu latach, trafić na miejsce w którym przebywał sam bin Laden.

"The Finish" to fascynujące spojrzenie na poszukiwanie bin Ladena. Jak się okazuje, Bowden dopisuje także kolejny rozdział tematu tajnych ośrodków CIA w Polsce. 


11:56

Po raz pierwszy od 5 lat Donald Tusk nie został politykiem roku w corocznym badaniu CBOS. Polacy kochają Merkel, nie Orbana

Tytuł polityka roku 2012 Polacy przyznali prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu (11% wskazań). Drugie miejsce uzyskał premier Donald Tusk za którym opowiedziało się 7% ankietowanych. Trzecie miejsce – podobnie jak przed rokiem przypadło liderowi głównej z opozycyjnych partii, prezesowi  PiS – Jarosławowi Kaczyńskiemu (5% wskazań). 




Kolejne miejsca zajęli: Ryszard Kalisz (3%  odpowiedzi) oraz Janusz Palikot, Radosław Sikorski i Zbigniew Ziobro, których typowało do tego tytułu po 2% ankietowanych. W rankingu na najlepszego polityka 2012 roku po 1% wskazań uzyskali: do  niedawna szef PSL, wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak, minister sprawiedliwości Jarosław Gowin,  Jerzy Buzek, Władysław Bartoszewski, lider SLD Leszek Miller i przewodniczący zespołu parlamentarnego ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej – Antoni Macierewicz.  




W poprzednich pięciu latach politykiem roku zostawał Donald Tusk. W 2007 zdecydowało tak aż 29% ankietowanych. W kolejnych latach wynik Tuska ulegał pogorszeniu: 2008: 18%, 2009 13%, 2010 11%, 2011 11%. Rok temu Tusk został w CBOS politykiem roku ex aequo z orezydentem Komorowskim. Tegoroczne 7% to najgorszy wynik Tuska od lat. 




Tytuł polityka roku na arenie międzynarodowej Polacy przyznali kanclerz Niemiec Angeli Markel. Do tego zaszczytnego tytułu wytypowało ją 16% ankietowanych. Drugie miejsce w rankingu, z niewiele niższą niż pani kanclerz  liczbą wskazań, zajmuje prezydent USA Barack Obama (14%). Ta dwójka polityków pod względem popularności zdecydowanie dystansuje wszystkich pozostałych przedstawicieli światowej sceny politycznej. Kolejne miejsca w rankingu zajmują wskazywani przez co najwyżej 1% badanych: prezydent Francji François Hollande, brytyjski premier David Cameron i premier Węgier Viktor Orbán. Podobnie jak przed rokiem, w gronie nominatów nie zabrakło Polaków. Po 1% głosów dostali Jerzy Buzek, który na początku bieżącego roku zakończył swą dwuipółletnią kadencję szefa Parlamentu Europejskiego, oraz minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.




Komentarz analityków CBOS: „Kolejne zwycięstwo i dobry wynik Angeli Merkel w tegorocznym rankingu, wydaje się odzwierciedlać nie tylko sympatię dla osoby pani kanclerz, ale  przede wszystkim znaczenie, jakie Polacy przywiązują do stosunków z naszym zachodnim sąsiadem. Szczególnie w czasie kryzysu kanclerz Niemiec pozostaje dla Polaków najbardziej znaczącą postacią. Fakt, że po raz trzeci z rzędu prezydent USA osiąga słabszy wynik niż kanclerz Niemiec może potwierdzać naszą diagnozę z  poprzednich lat, że nad tradycyjnie proamerykańskim nastawieniem Polaków zaczyna brać górę orientacja na sprawy europejskie.”




fot. Kancelaria Prezydenta RP/ Flickr

13:20

Twitter wygrywa wojnę o Social TV

Ryan Lawler z Techcrunch analizuje dlaczego Twitter wygrywa w social TV 


13:30

Dlaczego klif fiskalny trafił do Senatu?

Matt Yglesias tłumaczy dlaczego klif fiskalny trafił do Senatu i jakie są szanse na deal 


13:40

Dlaczego ludzie uwielbiają nienawidzić MySpace?

Serwis The Verge analizuje, co kryje się za niechęcią ludzi do Myspace 


13:46

Clegg ostrzega Camerona

Nick Clegg ostrzega Camerona przed dalszym eurosceptyzmem ;


13:48

Dlaczego sondaże zawiodły w 2012

Dlaczego sondaże zawiodły tak bardzo w USA w 2012? Analiza National Journal 


17:33

Nieodpowiednie krawaty, za krótkie rękawy, złe sztućce. Tak MSZ uczy savoir-vivre'u

Na stronie internetowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych znalazłam rozmaite filmiki. Bardziej lub mniej udanie nakręcone, ciekawe i nudne. Zafascynowała mnie jednak seria lekcji savoir vivre, prowadzona przez Ambasadora RP w Paryżu – Tomasza Orłowskiego.




Chociaż...zafascynowała to nie jest dobre słowo. Zaskoczyła jest lepsze. Urzędujący ambasador poucza innych, jak mają się zachowywać?  Ambasador to przedstawiciel Polski poza jej granicami. Z racji pełnionej funkcji musi naprawdę delikatnie poruszać się po świecie, tak żeby nikogo nie urazić. Pouczanie nie jest najdelikatniejszą formą funkcjonowania w społeczeństwie. Naprawdę ambasadorom nie wypada publicznie uczyć innych co, czym i jak jeść, jakie nosić krawaty i jak je wiązać. Były szef Protokołu Dyplomatycznego powinien o tym wiedzieć.  Powinien też znać savoir vivre. 




Zaczynamy oglądanie. Lekcja pierwsza: rodzaje krawatów




http://youtu.be/aTnL2DMAwms  





Filmik jest o krawatach, a nie o tym, jak ubrany jest Ambasador, ale....rękawy marynarki nie mogą być dłuższe niż rękawy koszuli. Brytyjczycy (a to w dużej mierze oni są autorami współczesnego dress code – czyli zasad ubioru) twierdzą, że rękaw koszuli powinien wystawać spod rękawa marynarki na 2,5 cm. 




Tymczasem oglądam filmik nakręcony w przepięknych wnętrzach polskiej ambasady w Paryżu i się zastanawiam - Ambasador w koszuli z krótkim rękawem pod marynarką? Na szczęście nie! W 41 sekundzie okazuje się, że jednak koszula z długimi rękawami i mankietami zapinanymi na spinki. Skąd to wiem? Bo Ambasador podniósł rękę i jako wścibska osóbka zajrzałam mu do rękawa. Niestety, spinek nie uda nam się zobaczyć (a to jeden z niewielu dopuszczalnych elementów męskiej biżuterii), bo marynarka Ambasadora jest po prostu ... nieelegancka. 




Wracając do krawatów. W pierwszej minucie filmu dowiaduje się, ze na okazje towarzyskie (czyli nieoficjalne) można nosić tzw. krawaty “pułkowe”. To prawda, że tradycja krawatów typowych dla danej uczelni, pułku czy klubu wywodzi się z Anglii. Ale takie krawaty nosi się wyłącznie na spotkania uczelni, pułku czy klubu. Na inne nieoficjalne okazje towarzyskie takich krawatów się nie nosi. A krawatów z symbolem miasta, który Ambasador poleca w 2’10” filmiku w ogóle elegancki mężczyzna nie nosi.. 




Zainteresowała mnie też opowieść o krawatach z okazji prezydencji w UE. Ambasador twierdzi, że: “często krawaty prezydencji są na tyle związane z czasem, kiedy dane państwo przewodzi, że po 6 miesiącach nie ma się ochoty dalej nosić takiego krawata” (1’49”). Panie Ambasadorze, naprawdę jacyś politycy noszą ten sam krawat przez pół roku? Nie wierzę! Na koniec uwaga (ale to kwestia smaku). Moim zdaniem zaprezentowany przez Ambasadora krawat o “wyszukanym ornamencie” jest – według mnie – po prostu brzydki. 




Lekcja druga: indywidualne nakrycie


http://youtu.be/gqxc7w_6gZo  


Podczas oglądania tej lekcji odkryłam słabostkę i problem Pana Ambasadora. Jest nim....mały palec lewej ręki. Wyrywa się do wskazywania, do odstawania, jest po prostu niesforny. Może gdyby Pan Ambasador zaczął nosić sygnet na innym palcu ten mały miałby wreszcie spokój? Ta lekcja jest tylko drobną zapowiedzą tego, co mały palec będzie wyrabiał później. Zapowiedź zaczyna się w 1’04” filmiku. 


Podczas trzeciej lekcji “Jak jeść sery” mały paluszek szaleje. 


http://youtu.be/iQRCD7s-AZg  


0’12”  - Pan Ambasador prezentuje przygotowany talerz serów. Normalnie serów nie podaje się na takim talerzu, podaje się je na specjalnych tacach lub deskach. Ale przyjmijmy, że to na potrzeby filmiku Pan Ambasador położył sery na zwykłym talerzu. Chociaż....podobno to lekcje savoir vivre, więc wszystko powinno być zgodne z zasadami. 


Opowiadając o serach i o tym, jak je należy jeść, Pan Ambasador nie może się powstrzymać od konsumpcji. Jedząc nie może się też powstrzymać od mówienia. Może nigdy nie słyszał, że nie mówi się z pełną buzią? 


Według Ambasadora Polski w Paryżu do serów często podaje się sałatę. “Zwykłą zieloną sałatę, jest tylko skropiona oliwą i wtedy do sałaty mamy widelec” – prezentuje Ambasador. Nie wiem, gdzie Pan Ambasador bywa. Tam, gdzie ja bywałam sery podaje się po sałacie, a przed deserami. Nigdy razem! Tradycyjny posiłek francuski składa się z przystawki (zimnej i/lub ciepłej), dania rybnego, dania mięsnego (głównego dania), następnie podawanej osobno sałaty, potem sery, a na końcu deser i/lub owoce. Sałata to jedno danie, sery to inne danie. Prośba, by uczniowie Ambasadora jednak nie podawali sałaty do serów. No i nóż. Tak, sery kroi się nożem, ale nie takim zwykłym, tylko specjalnym nożem do serów. Ambasador kroi sery nożem podawanym do głównego dania. Specjalne noże do serów podaje razem z osobnymi talerzykami, które są przynoszone po sprzątnięciu ze stołu talerzy, na których jedzono sałatę.  


Tymczasem mały paluszek Ambasadora...uwalnia się (0’50”)! To nim Ambasador zaczyna pokazywać rodzaje serów, ale...po sekundzie opanował niesfornego malucha i dalej już pokazuje palcem wskazującym. Tak na marginesie, mnie uczono, że w ogóle nie pokazuje się palcem, bo to niegrzecznie. 


Poskromiony na chwilę mały palec, jak każdy maluch, znowu szaleje. W 1’31” zaczął odstawać, więc w 1’38” Ambasador podejmuje kolejną walkę, ale mały paluszek jest silniejszy i w 1’46” znowu jest tam, gdzie nie powinien. 


Lekcja czwarta: sztućce. 



http://youtu.be/dnf2R4sXBMc  





W 1’06” filmiku Ambasador tłumaczy użycie noża do ryb: “Jeśli na stół podana jest ryba z ośćmi [uwaga moja – forma odmiany słowa rzadka, ale prawidłowa] za pomocą tego noża podważa się płat ryby i w ten sposób się go oddziela od ości, a nie kroi rybę”. To prawda, nóż do ryb nie służy do krojenia. Ale, gdyby Ambasador był nieco pilniejszym uczniem na lekcjach biologii wiedziałby, że ości łączą mięśnie ryb. Tak więc nożem do ryb nie tylko podważa się płat ryby, ale także oddziela się jej poszczególne kawałki, bo właśnie w ten sposób oddziela się je od ości. Co zrobić, jeśli nie mamy w domu noży do ryb? Ambasador słusznie zaleca używanie zwykłych sztućców. Tylko dlaczego obrazuje „zwykłe sztućce” dwoma widelcami (1’22”)? Panie Ambasadorze, naprawdę powinien Pan wiedzieć, że jedzenie ryb dwoma widelcami to po prostu faux pas!




Cieszę się natomiast, że podczas tej lekcji Ambasador przypomina, że nożem kroi się tylko wędliny i mięso. To polska tradycja. Szkoda, że - tak jak w pierwszej lekcji - Ambasador pokazał dwie: polską i francuską tradycję nakrywania stołu, to podczas tej lekcji nie wymienił angielskiej tradycji. W niej nożem kroi się to wszystko, czego w polskiej tradycji się nie kroi. 




Ale coś dawno nie było o małym paluszku. Przez większość lekcji grzecznie zachowujący się mały paluszek nie wytrzymał. Jak niesforny dzieciak wyrwał się i odstaje (3’40”). „Paniusiowaty”, ambasadorski paluszek!




Ostatnia, z dotychczas opublikowanych lekcji, dotyczy sposobów wiązania krawata. 




http://youtu.be/UO0vEYNx6Ls  



Z niecierpliwością czekam na kolejne lekcje. Te, które obejrzałam w zasadzie wyjaśniły mi skąd liczne, opisywane w mediach wpadki polskiego Protokołu Dyplomatycznego. 




Maria Bnińska, wieloletnia dziennikarka "Głosu Ameryki" 

20:33

CBOS:

Bronisław Komorowski został politykiem roku. Innych nazwisk na liście ankietowani nie kojarzyli

20:36

Sekuła:

Na Śląsku jest wiele afer do wyjaśnienia