Relacja Live

20.12.2012

09:00

Najważniejsze wypowiedzi poranka. Grupiński: Wrak nam nic nowego nie przyniesie. Koziej: Są dowody, że w Smoleńsku nie było zamachu

Zbigniew Ziobro w TVN24 o tym czy jest „Mister Lans”: Gdybym przyjął tego typu myślenie, to w pierwszej kolejności PiS powinnouderzyć się w piersi i powiedzieć, że Jarosław Kaczyński to Mister Lans. Niechsię koledzy uderzą w piersi, a potem szukają źdźbła w oku bliźniego.

 

Rafał Grupiński w Sygnałach Dnia PR1 o wraku: Niczego nowegonie uzyskamy, jeśli wrak wróci

 

Jacek Rostowski w TOK FM: PiS nie rozumie paktu fiskalnego.Podpisując pakt, mamy wybór czy przystąpić do jego reguł zanim przystąpimy doeuro. Przystąpienie do paktu pozwala nam wpływać na jego kształt

 

Janusz Palikot w TOK FM: Rosja nie gra wrakiem, bo nie musinim grać. Wystarczy nam Macierewicz i Kaczyński.

 

Gen Koziej: W BBN myśleliśmy o uruchomieniu programumonitorowania końca świata, ale stwierdziliśmy że to niepotrzebne. Końca światanie będzie.

 

Koziej o Smoleńsku: Są dowody na to, że w Smoleńsku zamachunie było. Na wraku są ślady jakiegoś materiału chemicznego, który mógłbyznajdować się w wielu innych materiałach, nie tylko trotylu. Nie ma też dowodówna to, że Rosjanie specjalnie, po to, by podzielić polską opinię publiczną,przetrzymują wrak Tu-154. Polskie służby nie znalazły dowodów na to, że zdjęciaofiar katastrofy smoleńskiej rozpowszechniały rosyjskie służby specjalne. Zdjęćw Smoleńsku zrobiono wiele, od czasu do czasu ktoś je sobie umieszcza

 

Wanda Nowicka w TVP Info: „Minister Gowin spowodował, żeprzeciw konwencji ruszyła ofensywa Kościoła katolickiego, który nawet by o niejnie wiedział.

 


10:27

UKIP, czyli jak w Wielkiej Brytanii walczy się z UE

W najnowszym sondażu ComRes dla "The Independent" UKIP - United Kingdom Independence Party -  ma 14% poparcia i jest na trzecim miejscu, po Partii Konserwatywnej i Partii Pracy. Te wyniki dobrze pokazują, pod jak wielką presją jest premier David Cameron w negocjacjach budżetowych w UE. Ale nie tylko: polityczne znaczenie, jakie UKIP ma teraz w Wielkiej Brytanii pokazuje też, jak dużą siłę w Europie mają nowe partie polityczne. Brytyjska scena, tak jak niemiecka, nie jest całkowicie "zabetonowana". 




W Niemczech sukcesy w lokalnych wyborach odnosi Partia Piratów - ugrupowanie początkowo skoncentrowane tylko na sprawach dotyczących wolności w internecie - odniosła serię spektakularnych tryumfów w wyborach lokalnych. W Wielkiej Brytanii UKIP ma 11 posłów do Parlamentu Europejskiego. Na jego czele stoi doskonale znany w polskim prawicowym internecie Nigel Farage. Klipy z płomiennymi przemówieniami tego polityka bardzo często są publikowane na konserwatywnych portalach i stronach na FB w Polsce a sam Farage uznawany jest przez prawicę w Polsce za jednego z niewielu europejskich polityków, którzy szczerze wypowiadają się o UE. 




UKIP pozycjonuje się jako jedyna partia, która w brytyjskim systemie polityczny przedstawia "realną alternatywę". Na oficjalnej stronie internetowej UKIP opisuje się jako "trzecia siłą polityczna w Wielkiej Brytanii". Jak można przeczytać: "Naszym celem jest pierwsze miejsce w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2014 roku". Serwis internetowy tego ugrupowania ma także wyróżnioną sekcję "Prawda o UE" zawierającą kilkanaście pozycji. UKIP pisze m.in. o "fałszerstwie" jakim jest Unia, o braku kontroli nad imigracją - kolejnym z sztandarowych politycznych postulatów partii - i o klęsce euro. 




Wyzwanie, które stoi przed Cameronem w następnych wyborach jest coraz większe. Jak pisał znany publicysta Iain Martin w "The Daily Telegraph", problem konserwatystów polega na tym, że w 2008 i 2010 roku mogli grać eurosceptyczną kartą w zasadzie bez większych problemów. Rosnące znacznie UKIP powoduje jednak, że takie manewry w kolejnych wyborach mogą być dużo trudniejsze. Jak pisze Martin, Cameron jest ma ze względu na UKIP "strategiczny problem". Podejście Camerona do budżetu Unii jest w tym momencie o wiele bardziej zrozumiałe. Premier jest po prostu przyciśnięty do ściany i ma niewielkie pole manewru. Ale Unia jest wykorzystywana przez UKIP jako symbol większych problemów kraju - imigracji, deficytu, trudnej sytuacji gospodarczej. UKIP walczy ze stereotypem, że jest "partią jednego tematu". 




To wszystko pokazuje, że podejście polegające na wbiciu klina w prawicę może być skuteczne. To też lekcja, którą mogą przyswoić sobie politycy w Polsce. 


12:01

Najpopularniejsze hasła polityczne 2012 w wiadomościach Google - ACTA, Donald Tusk i Jarosław Kaczyński

Google, Twitter, Facebook, Youtube, a także dziesiątki mniejszych serwisów publikują swoje podsumowania 2012 roku. Google ma na takie podsumowania nawet specjalną nazwę: "Zeitgeist". Szybkie spojrzenie na najpopularniejsze wyszukiwania w sekcji "Wiadomości" w Polsce pokazuje absolutną dominację tylko jednego tematu - ACTA. Pozostałe sprawy polityczne nie przebiły się do pierwszej dziesiątki najczęściej wyszukiwanych terminów w tej sekcji wyszukiwarki. 




Google umożliwia sprawdzenie - za pomocą narzędzia Google Trends - co jest najbardziej popularne nie tylko w samej wyszukiwarce, ale także jej odrębnych sekcjach, takich jak Grafika czy Wiadomości. Jak widać, najważniejszym tematem, który zyskiwał popularność w 2012 roku było ACTA. Pod tym względem ACTA bije na głowę Euro 2012. To zestawienie pokazuje także dominację tematów okołosportowych - oprócz turnieju jest tam także Justyna Kowalczyk i Agnieszka Radwańska. 




Google na szczęście umożliwia także zawężenie wyników wyszukiwania w wiadomościach do kategorii "Prawo i administracja" (w oryginale "Law and Goverment"). To dużo bardziej użyteczne zestawienie. 












Jak widać najbardziej popularne hasła związane są z ACTA i premierem Tuskiem. Na drugim miejscu jest rzecznik PiS Adam Hofman. Z polityków tej partii popularny jest także Antoni Macierewicz. Poza tym chętnie wyszukiwany był także termin związany z Ruchem Palikota, a także "nadzoru finansowego" . To ostatnie to najprawdopodobniej efekt afery Amber Gold. Google dzieli trendy na dwie podkategorie - najpopularniejsze, gdzie z ACTA przegrywa Jarosław Kaczyński oraz "rosnące" ( kolumna po prawej). Ta druga kolumna obrazuje największe skoki poparcie w porównaniu z analogicznym okresem w przeszłości (w tym wypadku z 2011 rokiem). Wysoka popularność ACTA w obu tych podkategoriach pokazuje dobitnie, że w tym roku nie było ważniejszej sprawy politycznej dla użytkowników Google.  


12:22

Upadek sejmowej komisji spraw zagranicznych. Na degradacji prestiżu komisji traci polityczne znaczenie Sejmu, ale może zyskać Pomaska

Komisja Spraw Zagranicznych. W każdym parlamencie świata najbardziej prestiżowa komisja parlamentarna. W Polsce, od 2001 roku pozostaje praktycznie bez znaczenia. Ostatnim liczącym się szefem komisji był Czesław Bielecki za rządów AWS-UW. Dobry epizod, bo próbujący przywrócić komisji dawny blask miał Paweł Zalewski. Ale już Grzegorz Schetyna, który jest niewątpliwie politykiem pierwszej ligi i uchodzi nawet za platformianego delfina, pokazuje, że rola szefa komisji wyraźnie nie jest uszyta do jego zainteresowań. Jest to tak ewidentne, że utrwala nie tylko całkowity brak znaczenia parlamentarnych źródeł polskiej polityki zagranicznej, ale i samego Sejmu, jako kiedyś ważnego miejsca do uprawiania polityki. Na braku pomysłu i aktywności Schetyny, politycznie ma szansę zyskać na znaczeniu szefowa innej frontowej komisji- do spraw UE- Agnieszka Pomaska.

Nie jest tak, że przewodniczący komisji spraw zagranicznych skazany jest na drugoligową pozycję przy charyzmatycznym szefie MSZ. Czesław Bielecki był szefem komisji przy ministrze Geremku i nie tylko liczyli się z nim w Alei Szucha, ale też odegrał istotną rolę w przełamywaniu politycznych barier w Senacie USA przy polskiej akcesji do NATO. Sam Geremek, który był szefem komisji przez rekordowe 8 lat bynajmniej nie znajdował się w cieniu kolejnych ministrów z Szucha: Skubiszewskiego, Olechowskiego, Bartoszewskiego i Rosatiego.



Budynek G, gdzie mieści się gabinet szefa sejmowej komisji spraw zagranicznych- jak pisał Piotr Gursztyn w dawnym Uważam Rze : “ładnie odrestaurowany zabytek z XIX w., inne robi wrażenie, gdy podjeżdża się limuzyną pod główne jego wejście. Wtedy gość może myśleć, że lokator tego budynku jest kimś ważnym, skoro ma tak okazałą siedzibę.”. Tyle, że co z tego, bo prestiż szefa komisji zagranicznej Sejmu jakby wyparował, a budynek G pozostaje sejmowym peryferium, zamiast być jego jednym z centrów.

Polityczna degradacja komisji nastąpiła w 2001 roku, kiedy po wygranych przez SLD wyborach jej szefem został Jerzy Jaskiernia, a jego zastępcami Tadeusz Iwiński i Janusz Dobrosz.

Znaczenie komisji próbował podnieść Paweł Zalewski, który jeszcze jako wiceprezes PiS kierował KSZ w kadencji 2005-7. W czerwcu 2007 doszło do przesilenia na linii Komisja i kierowany przez Annę Fotygę MSZ. Na posiedzeniu komisji, po słynnym szczycie Rady Europejskiej, gdzie Lech Kaczyński z Merkel i Sarkozym w nocy negocjował mechanizm z Joanniny doszło do ostrej wymiany zdań pomiędzy Zalewskim a Fotygą. Na początku lipca 2007 doszło już do przesilenia, gdy Zalewski w TOK FM mocno skrytykował politykę unijną Fotygi, a de facto samego prezydenta Kaczyńskiego. Sam ówczesny prezydent, kilka dni później, w wywiadzie dla TVP 1 powiedział, że “uznaje swoją znajomość z Zalewskim za zakończoną”, a na wniosek premiera Kaczyńskiego, rzecznik dyscypliny PiS wszczął wobec niego postępowanie dyscyplinarne. W tym samym roku Paweł Zalewski został uznany w prestiżowym rankingu tygodnika Polityka uznany za najlepszego posła.

Ale to był tylko epizod. Krzysztof Lisek jako szef komisji zagranicznej nie zapisał się praktycznie niczym, choć na pewno był lubiany tak przez posłów, jak i odwiedzających go ambasadorów. Kolejnym dość bezbarwnym i mającym polityczne cele wyznaczone poza zakresem prac komisji jej szefem był Andrzej Halicki, choć na niewątpliwy plus należy mu zaliczyć zainteresowanie sprawami Białorusi, choć i ono było raczej inspirowane przez innego posła PO - Roberta Tyszkiewicza.

Grzegorz Schetyna jest dość nijakim szefem komisji spraw zagranicznych. Nie pokazał żadnego politycznego pomysłu na siebie, jako na szefa kiedyś najbardziej prestiżowej komisji. Choć nawet PiSowscy członkowie KSZ podkreślają, że Schetyna “ułożył sobie” komisję i prowadzi ją sprawnie i w niezłej atmosferze, to raczej jego strategię polityczną można określić jako “rozminowanie pola”, tak, by uniknąć rozgłosu i jakichkolwiek kontrowersji, które mogłyby położyć się cieniem na jego ambicjach przywódczych w Platformie. Schetyna wyraźnie bierze pod uwagę, że może się ubiegać o szefostwo w PO a nawet, być może, kiedyś tworzyć rząd, więc stara się żyć w komisji w zgodzie ze wszystkimi i unikać spraw, które mogą mu zaszkodzić, lub zepsuć relacje nawet z posłami PiS w tej komisji.

Upadek politycznego znaczenia komisji spraw zagranicznych Sejmu ma czasem dość tragiczne konsekwencje, jak na przyklad oddanie politycznej inicjatywy w sprawach Bliskiego Wschodu kierowanej przez Iwonę Arent z PiS polsko-palestyńskiej grupie parlamentarnej, która wysyła z Sejmu sygnały podważające kierunek polskiej polityki zagranicznej i kładzie się cieniem na relacjach z Izraelem i być może w końcu da paliwo do antypolskich działań wpływowym żydowskim grupom politycznym za oceanem.

Inną konsekwencją politycznej degradacji KSZ jest wzrost znaczenia innej komisji- do spraw Unii Europejskiej. To tam przeniosł się polityczny teatr wokół najbardziej obecnie kontrowersyjnych spraw, jednak postrzeganych jako „zagraniczne”, mimo, że sama Unia i jej entuzjaści starają się je przedstawić jako element polityki „wewnętrznej”.

Agnieszka Pomaska, młoda posłanka z Gdańska nie ma jeszcze politycznej wagi ani autorytetu, ale mozolnie buduje swoje kompetencje, choć nie unikając przy tym drobnych, czasem ośmieszających wpadek, jak sprawa telewizyjej sondy w której nie potrafiła wskazać nazwiska kluczowego w europejskiej polityce premiera Włoch. Ale z pewnością należy zaliczyć na plus jej pracowitość, ambicje i chęć uczenia się. Szefowanie komisji europejskiej jest z pewnością dobrym krokiem do dalszej kariery. Choć czasem trudno uniknąć wrażenia, że to dla niej zbyt głęboka woda, to jednak do końca kadencji pozostały jeszcze 3 lata.

Nadchodzący 2013 będzie z pewnością rokiem, gdy sprawy europejskie znajdą się w centrum polityki, choćby przez temat paktu fiskalnego i nadchodzącej debaty o przyjęciu Euro. Pytanie, czy posłanka Pomaska zgromadziła na zimowo-świąteczną przerwę parlamentarną wystarczającą liczbę książek, by poczuć się pewniej, gdy  w końcu znajdzie się w świetle reflektorów kamer sejmowych sprawozdawców.


13:02

CBOS:

Polacy uznają rok 2012 za zły dla Polski i nie są optymistami co do przyszłości

Najnowsze badanie CBOS to podsumowanie 2012 roku i prognozy na 2013. Jak czytamy w komunikacie: "Największa grupa badanych ocenia kończący się rok jako dobry dla nich osobiście (49%), dla ich rodzin (47%) i zakładów pracy (54% aktywnych zawodowo). Zdecydowanie mniej osób twierdzi, że był on korzystny dla kraju i świata – w obu tych wymiarach pozytywne opinie zdominowane są przez oceny przeciętne i złe (odpowiednio: 20% wobec 70% i 14% wobec 72%).


Ostatni rok był dla Polaków nieco mniej pomyślny niż lata 2010 i 2011. Minimalne pogorszenie nastrojów odnotowaliśmy w ocenach sytuacji osobistej i rodzinnej. Według ankietowanych rok 2012 nie przyniósł wiele dobrego Polsce – opinie na ten temat są najgorsze od 2004 roku – natomiast w porównaniu z rokiem 2011 był nieco lepszy dla świata." 






Polacy nie są optymistami co do 2013: "Prognozy na nadchodzący rok są nieco lepsze od formułowanych na rok 2012. Wprawdzie badani najczęściej nie spodziewają się zmian w sferze prywatnej, jednak w porównaniu z deklaracjami zeszłorocznymi przybyło osób oczekujących poprawy sytuacji osobistej (o 8 punktów, do 34%), rodzinnej (o 6 punktów, do 29%) i zakładu pracy (o 6 punktów, do 29%)". 






Jak podsumowują analitycy CBOS: "Po bardzo złych przewidywaniach na rok 2012, te na kolejny, 2013, są nieco korzystniejsze, co nie znaczy, że dobre. Wprawdzie odsetki badanych prognozujących pogorszenie sytuacji w sferze publicznej zmalały, zmiana ta wiąże się jednak z powiększeniem grupy osób spodziewających się utrzymania status quo, co, zważywszy na częste rozczarowanie sytuacją bieżącą, nie nastraja optymistycznie. Poziom sceptycyzmu w prognozach na nadchodzący rok należy tym sposobem do jednego z wyższych w historii naszych badań". 

15:11

Poseł Pięta na FB o "Gazecie Wyborczej": "Będziemy tępić tę lewacką gadzinówkę"

Zaczęło się od wpisu na profilu na FB posła PiS Stanisława Pięty kilka godzin temu. "

 





15:40

Pięta:

Odchodzę z PiS. Napisali o nich w "Wyborczej"

16:10

Palin krytykuje tygodnik Time za wyróżnienie dla Obamy

Sara Palin nie uczestniczy w bieżącej amerykańskiej polityce, ale cały czas pojawia się na antenie Fox News jako komentatorka. Greta Van Sustern zapytała byłą gubernator Alaski o tytuł Człowieka Roku dla prezydenta Obamy. Nagrodę przyznał magazyn Time ale dla Palin jest to wyróżnienie świadczące o tym, jak bardzo Time stracił na znaczeniu. Konserwatyści od dawna kpią z Time i listy najpotężniejszych ludzi na świecie, uznając ja za typowy przykład działania i konformizmu MSM (mainstream media). Fragment w którym Palin mówi o Time od 3:54 sekundy klipu. 




http://youtu.be/GLe1SPGtEpc?t=3m52s  

17:36

Kto będzie nowym sekretarzem obrony? Kandydatura Chucka Hagela już wywołuje protesty Republikanów i Izraela

Kandydatura Chucka Hagela na stanowisko sekretarza obrony jest poważnie rozważana w Białym Domu. Jednak, podobnie jak było z potencjalną nominacją pani ambasador Susan Rice na sekretarza stanu, Hagel wzbudza protesty. Tym razem trudno jednak znaleźć kogoś spoza administracji, komu kandydatura Hagela by się podobała. Protestują Republikanie, nie zważając na to, że Hagel jest przecież członkiem Partii Republikańskiej, swój sprzeciw wyraża także Izrael. Idzie bowiem o poglądy Hagela na Bliski Wschód.


Partii Republikańskiej nie spodobała się kandydatura pani ambasador Susan Rice, nie musieli jednak walczyć z jej nominacją, bo po tym, jak Rice poprosiła prezydenta Baracka Obamę, by usunął jej nazwisko z listy potencjalnych kandydatów na sekretarza stanu, źródła w Białym Domu poinformowały dziennikarzy, że w zasadzie od samego początku to senator John Kerry był poważnie rozważaną osobą na to stanowisko. Czy GOP uda się wpłynąć na prezydenta, by ten jednak nie wręczył nominacji na sekretarza obrony jednemu z Republikanów?

Chuck Hagel, były senator z Nebraski, wyraźnie odstaje od współczesnej Partii Republikańskiej - uważany jest za realistę, a jeśli chodzi o partyjne poglądy, to jest raczej umiarkowany. Jest też jednym z nielicznych Republikanów, którzy nigdy nie obawiali się głośno krytykować administracji George\\'a W. Busha (GWB to temat, który nie istnieje w GOP, Republikanie nie chcąc krytykować byłego prezydenta wywodzącego się z własnej partii po prostu unikają mówienia o 43 prezydencie). Hagel jest byłym żołnierzem, odznaczonym za bohaterstwo w Wietnamie, o wywiadzie i bezpieczeństwie wie sporo. Na dodatek nominacja członka Partii Republikańskiej na stanowisko sekretarza obrony byłaby dowodem, że prezydent Obama chce utrzymywać poprawne stosunki z GOP - choć to już powoli zwyczaj, że za demokratycznych administracji na tym stanowisku pełni urząd Republikanin. Ale poglądy Hagela na politykę zagraniczną i bezpieczeństwo nie są spójne z linią partyjną. Nominacja dla Hagela będzie trudna do przełknięcia dla Republikanów - wielu z nich wolałoby widzieć na tym stanowisku na przykład Michele Flournoy. Jej kandydatura podoba się również wielu politykom z Partii Demokratycznej.

Hagel nie jest interwencjonistą (uważany jest za Republikanina w typie Eisenhowera), krytykował interwencję w Iraku, sprzeciwia się potencjalnej akcji militarnej w Iranie, ale przede wszystkim krytykuje zbytnią uległość wobec lobby pro-izraelskiego (to cytat). Choć raczej podkreśla się jego stanowisko antyizraelskie, niż de facto antysemityzm, to na przykład wypomina mu się, że w 1999 roku jako jedyny senator odmówił podpisania listu do ówczesnego rosyjskiego prezydenta Borysa Jelcyna, w którym amerykańscy senatorzy wzywali rosyjski rząd do przeciwdziałania antysemityzmowi w Rosji.

Publicyści amerykańscy uważają, że nominacja Hagela to może być znak, że prezydent Obama będzie kontynuował politykę z pierwszej kadencji. Wiadomo też, że Biały Dom szuka sposobu na obcięcie budżetu na obronę. Jedną z nielicznych osób, które wypowiedziały się pozytywnie o tej kandydaturze, jest Zbigniew Brzezinski. Były doradca Cartera w dzisiejszym "Morning Joe" chwalił doświadczenie byłego senatora z Nebraski.

Jednak o wiele większy niepokój nominacja Hagela wywołuje w Izraelu. Wypowiedzi tego polityka bowiem wielokrotnie mogły zapalać czerwone lampki - jego pogląd na zagrożenie ze strony Iranu muszą niepokoić Izrael. Izraelscy dziennikarze nie omieszkali wytknąć Beniaminowi Netanjahu, że jego próby wpływania na wynik wyborów prezydenckich w USA i brak przyjaznych relacji z Barackiem Obamą teraz się zemściły. I uniemożliwiają mu przedstawienie izraelskiego stanowiska dotyczącego Hagela.
 
Być może nazwisko nowego sekretarza obrony poznamy w tym tygodniu. Jednak problemy w negocjacjach w sprawie tzw. fiscal cliff mogą sugerować, że ogłoszenie nominacji możemy jeszcze poczekać - wszystko zależy od tego, czy Biały Dom jest gotowy do walki na wielu frontach.


18:32

Tak wyglądają nowe sale komisyjne w Sejmie

Dziś marszałek Ewa Kopacz oficjalnie otworzyła dwie nowe sale komisyjne w Sejmie. Są zlokalizowane w Nowym Domu Poselskim - jedna ma 50 a druga 80 miejsc. Jak można przeczytać na stronie sejm.gov.pl: "Utworzenie nowych pomieszczeń było konieczne. Ze względu na zbyt małą liczbę sal, trzeba było rezerwować je z dużym wyprzedzeniem. Każdego miesiąca odbywa się ponad 200 posiedzeń sejmowych komisji i podkomisji". fot. Krzysztof Białoskórski sejm.gov.pl