Relacja Live

15.11.2012

08:16

PILNE:

Dreamliner unosi się w powietrzu

08:57

Pilot dreamlinera na żywo w TVN24: Telepie mniej niż w innych samolotach

09:01

Najważniejsze wypowiedzi poranka - Czarzasty przewiduje wybuch społeczny. Prof. Krzemiński: Delegalizacja MW zrobi z nich męczenników

Włodzimierz Czarzasty w TOK FM: Małą mam wiarygodność wobec ministra Gowina, który raz stosuje prawo, raz ducha prawa. A jak minister mówi o nas "starsi koledzy" to chce mu przypomnieć, że jestem znacznie młodszy. [ 300polityka: W rzeczywistości jest rok starszy]




[O sytuacji gospodarczej] Jestem przedsiębiorcą i widzę wiele niepokojących rzeczy. Jest coraz gorzej jeśli chodzi o dostęp do gotówki. Kredyty przyznawane są też na niekorzystnych warunkach. Przewiduje wybuch społeczny.




Andrzej Halicki [O wyborach prezesa PSL]: W PSL jest dyskusja, ale brak rywalizacji. Tam wybory przebiegają w taki sympatyczny demokratyczny sposób. 




prof. Ireneusz Krzemiński  w radiu ZET Radio Zet: Polacy są spolaryzowani, ale wzrosła też liczba Polaków, którzy są anty antysemitami.


[O marszu] Ja się dziwie polskim dziennikarzom, że nie sprawdzali, kto się zajął tym, kto przywiózł autokarami przedstawicieli ruchów radykalnych. Tych organizacji na to nie stać, ktoś musiał im pomóc. Jednak delegalizacja jest myślą niezbyt udaną, zrobi z tych ludzi męczenników. 




Kazimierz Marcinkiewicz w TVN24: Jesteśmy między propozycją Van Rompuya i Camerona. Jeśli Tusk zdoła ugrać 75 mld cięć, to będzie sukces. 




Elżbieta Bieńkowska w TVP Info: Jeśli nie dostaniemy tych pieniędzy, to nie zrobimy drugiego kroku, jeśli chodzi o dojście Polski do poziomu, który chcielibyśmy osiągnąć. Obecne projekty zostaną dokończone.  Ten drugi budżet będzie stał pod znakiem przedsiębiorczości, innowacyjności, wzrostu nakładów na naukę a dopiero na trzecim miejscu na infrastrukturę.




Stanisław Koziej w RMF FM: [O zdjęciach ze Smoleńska] To jest sygnał, który trzeba zbadać, i mam nadzieję, że służby za to odpowiedzialne dokładnie to badają. To może być celowa prowokacja, to może być przypadkowe, ale błyskawicznie wykorzystane przeciwko naszemu państwu. 




[O Petraeusie]: Ja to traktuje jako wypadek przy pracy. Jest to bardzo niebezpieczne z punktu widzenia państwa. Dla mnie nie ulega wątpliwości, że gdyby polski generał zachował się jak Petraeus, to też musiałby odejść. 












09:45

Trzy powody, dla których zniknął Sejm

Dziś rozpoczęło się 26. posiedzenie Sejmu. Ale w zasadzie jedyny sposób, w jaki ten fakt zaistniał w mediach to sprawa zmiany przepisów drogowych dla rowerzystów - dziś posłowie mają rozmawiać o propozycjach posłanki Beaty Bublewicz z PO. To jednak wyjątek. Oto trzy powody, dla których w tym tygodniu sejm się nie liczy. Wpisuje się to w szerszy trend, w którym parlament - poza mniej lub bardziej spektakularnymi kłótniami i gadżetami - traci na znaczeniu. Obecny tydzień jest jednak wyjątkowy. 




PDT zajmuje się Europą. Ten tydzień dla KPRM jest całkowicie poświęcony kwestiom europejskim. Seria spotkań - w Brukseli i Berlinie - to tylko przedsmak gry, którą będzie toczyć się na szczycie UE w przyszłym tygodniu. Kwestia budżetu już od kilku dni zaczyna dominować w polskich mediach, także ze względu na to, iż 300 mld to flagowa obietnica Platformy z kampanii wyborczej. I tak będzie przez najbliższe dni - zwłaszcza w przypadku, gdy szczyt zakończy się fiaskiem. Drugim coraz istotniejszym tematem staje się sobotni kongres PSL, co też "wypycha" parlament z mediów. 




PiS szuka pomysłu na to co dalej. Po "trotylowej" publikacji i serii ostrych wypowiedzi prezesa PiS partia szuka pomysłu na to co dalej. Wczoraj odbyła się co prawda debata z cyklu "Alternatywa" - tym razem o rolnictwie, ale nie wywołała praktycznie żadnego zainteresowania. 




Lewica się nie przebija. Nawet zapowiedź wspólnego wiecu RP i SLD przeciwko faszyzmowi nie przyciągnęła uwagi. W tym tygodniu SLD istnieje w mediach głównie za sprawą propozycji delegalizacji Młodzieży Wszechpolskiej i ONR. Ruch Palikota zaproponował na kolejnej konferencji prasowej głosowanie przez internet i to w zasadzie tyle. 




To wszystko powoduje, że Sejm w tym tygodniu praktycznie zniknął. Tylko jutrzejsza wizyta prezydenta Francji zmieni ten stan rzeczy. 




fot. Grzegorz Rogiński/KPRM. 


10:46

CNN:

Zgrzyt w Warszawie. Jarosław Kaczyński nie przyszedł na lądowanie Dreamlinera

11:01

PSL chwali się sukcesami w nowej infografice. M.in. "Obroniliśmy KRUS" i "Reforma emerytalna na miękko"

Nowa infografika PSL pokazuje sukcesy tej partii w latach 2007-2012 . Wymienione są m.in. VAT kasowy, sądy rejonowe, polityka prorodzinna, usunięcie embarga na produkty żywnościowe do Rosji, ustawa antyspreadowa, druga kadencja z PO, obniżenie VAT na żywność. Pełna rozdzielczość  https://300polityka.pl/sites/default/files/sukcesy.jpg?1352973959


12:25

Senator Żalek 2015? Czy decyzja Cimoszewicza pomoże sejmowemu konserwatyście?

Senator Włodzimierz Cimoszewicz w Piaskiem po Oczach TVN24 zapowiedział, że to prawdopodobnie jego ostatnia kadencja w Senacie. A to oznacza, że do gry wchodzi nowy mandat senatorski, w okręgu, który mimo głosowania na prawicę dawał pewne zwycięstwo byłemu premierowi z lewicy.




W USA, każda decyzja urzędującego senatora o rezygnacji z walki o następną kadencję jest głęboko analizowana. Podobnie jak i przymiarki do senackich prawyborów i sam ich przebieg. W Polsce, wygłoszona w programie Konrada Piaseckiego deklaracja jednego z najbardziej znanych senatorów przeszła praktycznie bez echa. Mimo tego, że może mieć swoje polityczne konsekwencje.




Stało się tak zapewne z wielu powodów, a dwa najważniejsze z nich to, że - po pierwsze- Senat w Polsce nie odgrywa praktycznie żadnej politycznej roli. Po drugie zaś, że w zasadzie, w większości przypadków do Senatu wybierane są osoby przypadkowe, a głosowanie do Senatu pokrywa się z wynikami wyborów na sejmowe listy partyjne. 




Polacy, co do zasady nie zwracają uwagi na osobowość i poglądy senackich kandydatów, czego dowodem był chociaż wyborczy sukces ultrakonserwatywnego Filipa Libickiego w liberalnym okręgu senackim nr 89, obejmującym okolice Piły. 




W przypadku okręgu Cimoszewicza tak jednak nie było. Na geografię okręgu 61 składają się powiaty: Bielski, Siemiatycki, Wysokomazowiecki i Hajnowski. W 3 na 4 powiatach, sejmowe wybory wygrał PiS- najwyżej w Wysokomazowieckim (59,16%), niżej w Bielskim (40,15%) i Siemiatyckim (36,74%). Wyjątkiem była Hajnówka i okolice, gdzie dzięki wysokiemu poparciu dla posła Czykwina tryumfował SLD z 35% poparciem i PO z 31%. PiS otrzymał tam 12%- mniej niż lista Ruchu Palikota (15%). 




Na listy sejmowe PiS i PJN, w senackim okręgu Cimoszewicza padły razem 31,444 głosy. Na listę sejmową PO 16,341 głosów, na SLD 12,986, na Ruch Palikota 6,294 i na PSL 8,304. 




To oznacza, że prawicowe prawie 31,5 tysiąca głosów ustępuje sumie ponad 35,5 tysięcy głosów oddanych wspólnie na centrolewicę PO- SLD- Palikot. Zostaje jeszcze ponad 8 tysięcy głosów oddanych na sejmowe listy ludowców.




Cimoszewicz, w wyborach senackich otrzymał w czterech powiatach okręgu 61 razem 39,095 głosów, czyli więcej niż skombinowane listy sejmowe PO, SLD i Palikota (31,5 tys.- żadna z tych partii nie wystawiała swojego kandydata, co grało na Cimoszewicza). Ówczesny kandydat PiS dostał 28, 874 głosy, czyli o prawie 3 tysiące mniej niż padło na sejmowe listy PiS i PJN (PJN nie zarejestrował kandydata do Senatu). Na kandydata PSL głosowało zaś 10,482 osób, czyli o 2 tysiące więcej niż na sejmową listę ludowców. 




Cimoszewicz zdobył zatem większe poparcie niż wynikałoby z prostego przełożenia sejmowych liczb „bloku liberalnego”, choć i sama suma głosów PO, SLD i Palikota już wystarczyłaby do pokonania kandydata PiS.




Co to oznacza dla 2015?




Po pierwsze, że kolejny kandydat popierany przez „blok liberalny” może nawiązać wyrównaną walkę z kandydatem konserwatywnym. Choć jego zwycięstwo może nie być już takie oczywiste jak w przypadku Cimoszewicza, biorąc pod uwagę jednak wzrost poparcia dla PiS, jakiś spadek PO, faktyczne zniknięcie Palikota i wzrost SLD - i tak silnego poparciem na tamtych terenach mniejszości. 




Po drugie, rezygnacja Cimoszewicza daje jakieś pole manewru Jackowi Żalkowi, bo przecież ten ultrakonserwatywny polityk może się, koniec końców, nie znaleźć tym razem na listach PO. Ale biorąc pod uwagę, że elektorat PiS pewnie wolał będzie swojego „rodzimego” kandydata, liczby nie wróżą Żalkowi sukcesu. Jakimś warunkiem mogłoby być zdobycie głosu Kościoła albo wsparcie mniejszości, na co poseł Czykwin raczej nie pozwoli, choć teoretycznie wyborcy prawosławni mogliby głosować koserwatywnie (gdyby na przykład Michał Kamiński swoimi kontaktami pomógł Żalkowi zdobyć wsparcie Cerkwii).




Po trzecie zatem, Żalek miałby szanse, gdyby z wystawienia kandydata zrezygnował PiS, na przykład naciskany przez Kościół, co jest bardzo prawdopodobne, biorąc pod uwagę polityczny kurs Żalka w tej kadencji.




Po czwarte, Cimoszewicz co prawda może zrezygnować z ubiegania się o mandat, ale przecież to teren, gdzie „Żubr” mieszka. Od lat mieszka w Czerlonce Leśnej i może się „po obywatelsku” zaangażować w walkę kampanię kandydata liberalnego. A poparcie „Żubra” może znaczyć bardzo wiele, zwłaszcza w powiecie Hajnowskim, gdzie Cimoszewicz dostał prawie 70% głosów, czy Bielskim (51%). 




Rezygnacja Cimoszewicza z walki o następną senacką kadencję z okręgu 61 potencjalnie może dawać jakąś szansę posłowi Żalkowi, gdyby jego partia tym razem skutecznie, bo prawdopobnie już bez wsparcia premiera zdecydowała się na skreślenie go z sejmowych list. 




Okręg 61 zaś wydaje się dziś nielicznym, gdzie wyborcy nie głosowali automatycznie tak samo jak w wyborach do Sejmu, więc wiele scenariuszy podlaska polityka może tam kreślić.  




A sam Cimoszewicz może, przy wsparciu Aleksandra Kwaśniewskiego zostać kandydatem zjednoczonej lewicy na prezydenta. Polityk, który myśli o emeryturze raczej nie wydaje książek typu „wywiad rzeka”…






13:32

"Financial Times": Polska zgodzi się na cięcia w budżecie UE za trzy dreamlinery

13:54

McCain:

Sondażownie zawiodły? Powinny zwrócić pieniądze

Sprawa sondaży wewnętrzych kampanii Mitta Romneya wciąż interesuje dziennikarzy - wiadomo bowiem, że pollsterzy republikańscy do samego końca informowali sztabowców, że Mitt Romney wygrywa lub ma dużą szansę na wygranie wyborów. Wynik zaskoczył wszystkich. Senator John McCain został o to zapytany podczas panelu dyskusyjnego (The Atlantic\\'s Washington Ideas Forum). Jego odpowiedź? Jeśli badania opinii publicznej wykonane na zamówienie sztabu Romneya oparte były o niewłaściwy model elektoratu i złe szacunki, to sondażownie powinny zwrócić choć część pieniędzy.

Jeden z pollsterów Romneya, Neil Newhouse, prowadzi firmę Public Opinion Strategies razem z Billem McInturffem, który w 2008 roku pracował dla sztabu Johna McCaina.



16:18

PiS uderzając w PSL chce ustawić oczekiwania przed szczytem

Dzisiejsza konferencja prasowa prezesa PiS miała dwa podstawowe cele: uderzenie w PSL oraz maksymalne wykorzystanie sytuacji Platformy wokół polityki spójności. Na tydzień przed szczytem UE i na dwa dni przed kongresem PSL Kaczyński ustawia się na najlepszej z jego punktu widzenia pozycji. W poprzedni piątek premier Tusk zmodyfikował przekaz Platformy, mówiąc o 300 mld z funduszy spójności i 100 mld na rolnictwo. Teraz PiS próbuje to wykorzystać. 




Pomysł na dziś był prosty. Prezes wspomniał o spotkaniu eurodeputowanych z Cameronem, który miał zapewnić że nie interesują go oszczędności kosztem Polski. W ten sposób PiS chce neutralizować argumenty Platformy, że hipotetyczna klęska szczytu albo niezadawalający rezultat negocjacji to wina PiS (i Camerona). Uprzedzając jutrzejszą wizytę prezydenta Francji prezes wspomniał o swoim liście do Hollande\\'a. To był fragment wymierzony w Platformę i jej kampanijną obietnicę 300 mld w nowej perspektywie budżetowej. "Teraz kolej na Tuska, aby przekonał do tego samego jego sojuszników z EPL" - mówił prezes. 




Ale kluczowy fragment dzisiejszej konferencji był wymierzony w koalicjanta Platform. Prezes, oraz eurodeputowani Poręba i Wojciechowski przemawiali na tle złożonym z kilkunastu zdjęć powiązanych z tematyką wsi. Kwotą graniczną, po której PSL "zdradzi" interesy rolników ma być 170 mld. Poseł Wojciechowski mówił nawet, że poniżej 140 mld będzie "gigantyczną katastrofą". 




PiS chce utrwalić swoje poparcie na wsi - kluczowego, jak pokazały ostatnie wybory regionu dla tej partii. Jednocześnie chce ustawić PO i PiS w sytuacji, w której sukces szczytu jest praktycznie niemożliwy do osiągnięcia, tzn. jednocześnie na polach polityki spójności i WPR. Gdyby nie znajdowaliśmy się w erze po "Dniu Trotylu", dzisiejsza konferencja mogłaby być elementem dużo skuteczniejszego budowania oczekiwań przed szczytem, niż to dzieje się teraz.  




fot. popler.tv


19:11

Operacja IDF w Strefie Gazy pokazuje, że media stają się niepotrzebne w opisywaniu wojen:

Social warfare

Operacja "Pillar of Defense" nie jest na pewno ostatnim tego typu wydarzeniem w regionie Bliskiego Wschodu. Ale na pewno jest pierwszym, w którym na tak szeroką skalę jedna ze stron - w tym przypadku Izrael - korzysta z mediów społecznościowych w opisywaniu tego co się dzieje, i kształtowaniu przekazu na temat własnych działań. W teorii nie jest to nic nowego - coraz to nowsze metody komunikacji szybko przyjmują się w sprawach militarnych. Ale te działania pokazują jak bardzo media tradycyjne stają się niepotrzebne, nawet w opisywaniu konfliktów zbrojnych. 




Moment, w którym rzecznik IDF (Israel Defence Forces) ogłosił na Twitterze, że "członkowie Hamasu nie powinni czuć się bezpieczni" ogłaszając tym samym początek operacji "Pillar of Defence" porównywany jest do wybuchu I wojny w Zatoce Perskiej. Wtedy to CNN po raz pierwszy pokazało "wojnę na żywo". Teraz na Twitterze można śledzić wojnę bezpośrednio. IDF publikuje regularnie nowe informacje co do przebiegu operacji, linkuje do klipów wideo itd. Na oficjalnej stronie jest liveblog dotyczący operacji. 




Ale w tym przypadku Twitter nie pełni rolę CNN. To raczej - jak zauważa Mathew Ingram z GigaOm - IDF zaczyna zastępować media, wykorzystując Twitter jako kanał komunikacyjny służący do bezpośredniego informowania opinii publicznej. Filtr medialny staje się niepotrzebny. To proste przełożenie zasad z polityki, w którym media stają się niepotrzebne, a politycy komunikują się z wyborcami mniej lub bardziej bezpośrednio. CNN miało redakcję, reporterów, podejmowało decyzję kształtujące obraz pokazywanych starć. Teraz w coraz większym stopniu robi to samo IDF. Robią to też sami użytkownicy - raportując gdzie spadają rakiety wystrzelone przez Hamas (który też ma konto na Twitterze, a raczej jego militarne skrzydło Brygady Al-Kassam). 




W trakcie II Wojny w Zatoce, armia USA próbowała wpływać na przekaz medialny operacji poprzez wpływanie na "embeddowanych" przy jednostkach dziennikarzy. Teraz IDF sam - niczym każda redakcja - tworzy własne "newsy", buduje własny przekaz. Ma identyczne narzędzia, a tweety @IDFSpokesperson funkcjonują na tych samych zasadach w ekosystemie. IDF tworzy hashtagi, używa języka z social media ("in case you missed it") i tak dalej. Reporterzy wojenni nadal mają swoją role do spełnienia. Ale ich misja - w tym nowym ekosystemie -  stała się jeszcze trudniejsza. 


21:43

Polityczny rozkład jazdy piątkowego poranka- Schetyna, Lewandowski, HGW i Michał Kamiński

Polityczna ramówka piątkowego poranka:


7:15 Leszek Miller będzie gościem Sygnałów Dnia PR1 


7:20 Stanisław Żelichowski będzie gościem w poranku TOK FM 


7:30 Grzegorz Schetyna wystąpi u Bogdana Rymanowskiego w Jeden na Jeden TVN24


7:37 Janusz Lewandowski wystąpi u Justyny Dobrosz-Oracz w Polityce przy kawie TVP1


7:40 Hanna Gronkiewicz-Waltz będzie drugim gościem TOK FM


8:02