Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
12.11.2012
09:01
-- Roman Giertych w Radiu ZET: O marszu: Pan Winnicki powinien odpowiedzieć za swoją nieudolność. Od ćwierć wieku Młodzież Wszechpolska organizuje marsze i jeszcze się tak nie zdarzyło, by dwa razy z rzędu były problemy. Po drugie sojusz z ONR jest czymś złym i wbrew tradycji. Wszystkim tak bardzo się podobało, że z prezydentem można uczcić marsz, że pewnie stanie się to elementem polskiej tradycji i za 50 lat."Społeczeństwo przesuwa się na prawo. Uważam tak od kilku miesięcy. Nastroje przesuwają się na prawo i Platforma za tym nie nadąża, a PiS tak i będą tego skutki"
.
-- Prof. Norman Davies w TOK FM: "Z tego, co widzę, jest jeden naród, w którym są różne poglądy, ale nie ma podziału na pół. Jest tylko jeden element, który wojuje i otwarcie atakuje ten obecny porządek"
-- Artur Górski w Kontrwywiadzie RMF: "Trzeba będzie sprawdzić czy wczorajsze zamieszki podczas marszu niepodległości to nie prowokacja. Zamaskowani policjanci zachowywali się dwuznacznie, byli rozbiegani i dziwni. Zachowania policji mogły mieć charakter prowokacyjny"
-- Prof. Jerzy Buzek o Smoleńsku w TVN24 : " Dopuścić należy każdą możliwość, chociaż wszystko wskazuje na to, że do katastrofy doprowadził splot fatalnych okoliczności"
-- Hanna Gronkiewicz-Waltz w PR1 o marszu: Marsz Niepodległości - sądząc po tym, co część marszu zrobiła na Agrykoli - był protestem przeciwko demokratycznemu systemowi"
10:15
Patrząc na medialny krajobraz poniedziałkowego poranka wyraźnie widać, że pomysł, by prezydent Komorowski miał własny, niezależny od Marszu Niepodległości przemarsz spełnił swoje medialne i polityczne zadanie. O ile rok temu głównym tematem po 11 XI w Warszawie były rozliczenia i odpowiedzialność za zamieszki, to w tym roku wygląda to nieco inaczej. Oczywiście, rozliczenia, próby ustalenia kto dokonał prowokacji itd są także obecne, to obraz 11 XI w mediach to także obraz alternatywy - czyli marszu "Razem dla Niepodległej".
Oczywiście, konserwatywne media akcentują dziś przede wszystkim sytuację wokół Marszu Niepodległości, jak i niską frekwencję na marszu prezydenckim, to poza tym wizerunek "Razem dla Niepodległej" jest bardzo pozytywny. Media dostały szansę dzięki pomysłowi prezydenta na mówienie o podwójnych obchodach Święta Niepodległości - z jednej strony mówi się o zamieszkach, hasłach narodowych itd. a z drugiej można oceniać i opisywać "jedność" wokół prezydenta Komorowskiego.
Wykorzystanie tej sytuacji ułatwił prezydentowi Komorowskiemu także premier Tusk, który odwiedził razem z ministrem Siemoniakiem żołnierzy i policjantów w Kosowie. Pomysł wzmacniający wizerunek Tuska jako lidera dbającego o Polaków służących na misjach za granicą (i wizerunek osoby opiekującej się/dbającej o żołnierzy i policjantów) jednocześnie "oczyścił" pole prezydentowi.
W ten sposób mogła bez przeszkód ustaliła się medialna mądrość zbiorowa - Komorowski wygrał, Komorowski kontra narodowcy i zamieszki, jedność i spokój kontra bandyci. Dlatego też trudno uznać pomysł na osobny przemarsz za nieudany. Z punktu widzenia prezydenta idealnie ten marsz idealnie zgrał się z jego pracowicie budowanym wizerunkiem osoby koncyliacyjnej, w czym wybitnie pomógł mu m.in. Roman Giertych. To jedna z wielu przyczyn, dla których media uznały, że to prezydent zyskał wczoraj najbardziej.
fot.
10:36
TNS:
Mikroblogi mają minimalne znaczenie jako źródło informacji dla użytkowników internetu w Polsce
Badanie TNS zobrazowane na tej infografice PAP pokazuje m.in. jakie są najpopularniejsze źródła informacji dla użytkowników internetu w Polsce. Jak się okazuje "blog i mikroblogi" to źródło tylko wykorzystywane tylko w 4,7%. Dominują portale. Fot. https://www.facebook.com/pages/Polska-Agencja-Prasowa
13:36
Kancelaria Prezydenta publikuje na FB serię efektownych zdjęć powiązanych z 11 XI:
Razem
"Razem" to hasło zdjęć publikowanych przez Kancelarię Prezydenta na oficjalnym profilu na FB. Wszystkie utrzymane są w charakterystycznym stylu, i dotyczą 11 listopada. Ten sposób komunikacji - publikowanie zdjęć/grafik z konkretnym przekazem politycznym, "Facebookowych billboardów" jest ostatnio bardzo popularny. Kancelaria wpisuje się w trend. fot. https://www.facebook.com/KomorowskiBronislaw/
13:57
Sytuacja w BBC stanowi poważne zagrożenie dla przyszłości stacji - twierdzi Emily Ball na serwisie CJR
14:46
E.J. Dionne z Washington Post argumentuje, że Obama powinien myśleć ambitnie o swojej drugiej kadencji
14:47
NYT opisuje kolejne szczegóły sprawy Petraeusa ;_r=0
14:51
Brian Stelter z NYT opisuje jak MSNBC - także dzięki Obamie - rośnie w siłę jako odwrotność Fox News
14:58
Greg Sergant opisuje, dlaczego Obama przetrwał trudną sytuacją gospodarczą USA
16:16
Im większe wydarzenie, im większe emocje wywołuje tym bardziej uwydatnia się rola Twittera, a szerzej - nowych mediów i ich ekosystemu jako takiego - nie tylko w informowaniu co się dzieje, ale także w weryfikacji krążących informacji. Było to widać niedawno w Nowym Jorku, gdy jeden z użytkowników Twittera o dobrej reputacji i silnych powiązaniach z tamtejszym światem mediów zaczął publikować fałszywe informacje np. o zalaniu budynku giełdy. Szybko został "wykryty" przez innych a jego sprawą opisały liczące się serwisy w USA. W przypadku wydarzeń politycznych, sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana, ale Twitter i tak spełnia swoją rolę.
Wczoraj zdjęcia z instagram, nowe wpisy uczestników marszu oraz obserwujących całe wydarzenie dziennikarzy i reporterów tworzyły unikalną "relację na żywo" z tego co dzieje się na ulicach Warszawy. W przeciwieństwie do relacji na żywo sieci telewizyjnych ta relacja nie była liniowa - dla każdego indywidualnego użytkownika była raczej sumą chaotycznie pojawiających się wpisów - nie w porządku od A do B i nie w kolejności chronologicznej.
To nie jedyna różnica. W przypadku mediów tradycyjnych, również sposób weryfikacji informacji jest liniowy - zależny od decyzji i umiejętności redakcji. Role są ściśle podzielone - ktoś weryfikuje i sprawdza na potrzeby odbiorców. Na Twittterze wszystkie te role się mieszają. Można jednocześnie nadawać, obierać, przetwarzać informacje i je weryfikować - wszystko uzależnione jest od możliwości, chęci ale i od sytuacji. Ktoś obserwujący marsz w trakcie ma zupełnie inne możliwości niż osoba śledząca Twitter wygodnie w domu. To wszystko powoduje jednak, że proces weryfikacji danych jest dużo szybszy w wielu przypadkach niż w tradycyjnych relacjach. Z jednej strony, osoby zaangażowane politycznie mogą bez przeszkód "pchać" własne informacje. Z drugiej - są one wystawione na weryfikację przez dziesiątki, setki osób. To sprawia, że zwykle ich czas życia jest zwykle bardzo krótki. Tak samo jest z informacjami przekazywanymi przez dziennikarzy - są modyfikowane, sprawdzane, przekazywane dalej. Oczywiście na TT także trwa ideologiczna wojna o narzucenie własnego poglądu na sprawę, ale biorąc pod uwagę, że nie ma centralnego ośrodka decyzyjnego, jej narzucenie jest dużo trudniejsze. Ponieważ każda ze stron ma własne poglądy, TT działa czasami tylko ich wzmacniacz - opisy rzeczywistości rozpadają się na niemal całkowicie niezależne kawałki, wspomagane przez zdjęcia, filmy itd.
To paradoksalne - mimo, że internet daje możliwość śledzenia różnorakich ideologicznie źródeł informacji sprawia w wielu przypadkach sprawia tylko, że ludzie świadomie mocniej okopują się na własnych pozycjach. Ale dla osób mniej zaangażowanych i tak diametralnie zmienia sposób przeżywania i odbierania niektórych wydarzeń.
fot. 300polityka
16:17
wPolityce.pl:
Młodzi ludzie, których oskarżają prowokatorzy, nie rzucali na marszu petardami. To były kosmetyki
16:40
Nowy internetowy spot SP powiązany jest z planowaną na 13-14 listopada konwencją partii w Katowicach, która poświęcona jest właśnie tematowi pakietu klimatyczno-energetycznego UE i europejskiej inicjatywie obywatelskiej, która ma go zastopować.
http://youtu.be/--p9RSLSdUQ
16:54
NIK:
Polska nie jest gotowa na koniec świata. Są wieloletnie zaniedbania
17:09
Gdy późną wiosną-wczesnym latem w sondażach wyraźnie prowadził Barack Obama, wyborcy i politycy GOP z nadzieją, a zwolennicy Partii Demokratycznej ze strachem, powtarzali, że jesienią sztab Mitta Romneya zrobi dobry użytek z olbrzymich funduszy kampanijnych i zatopi konkurencję - Baracka Obamę i Demokratów - morzem reklamówek politycznych.
Co się okazało? Że pieniądze na kampanię pochodzące z grup zewnętrznych (tzw. SuperPACów) właściwie nie miały znaczenia - albo konkretniej - żaden prorepublikański SuperPAC nie był dobrą inwestycją. Okazało się na przykład, że żaden z kandydatów, którego kampanię wsparł American Crossroads, SuperPAC założony i zarządzany przez Karla Rove’a, nie wygrał. Co więcej, Karl Rove - dysponując 300 milionami dolarów - nie był w stanie pomóc żadnemu z popieranych przez siebie kandydatów - z Mittem Romneyem na czele.
Więcej na temat tego, jak grupy zewnętrze wydawały pieniądze na kampanię można znaleźć pod tym linkiem.
Rove i Adelson - najwięksi przegrani
Nie da się ukryć, że Karl Rove i Sheldon Adelson są jednymi z tych, którzy najbardziej przegrali. Wygląda na to, że Rove zaczyna podążać drogą Dicka Morrisa - byłego pollstera Billa Clintona, który po skandalu obyczajowym związał się z Partią Republikańską. Morris, niegdyś uważany za cudotwórcę, za człowieka, który potrafi czytać sondaże jak nikt inny, od kilku lat uważany jest za człowieka, który myli się spektakularnie. Do listy dziennikarza Guardiana, dokumentującej rzeczy, które Dick Morris przewidział źle, można dopisać jego prognozę, że Mitt Romney wygra wybory prezydenckie olbrzymią różnicą głosów. Podobnie mówił Karl Rove - który jeszcze podczas nocy wyborczej, gdy stacja Fox News ogłosiła, że stan Ohio wygrał Barack Obama, wierzył, że Mitt Romney wygra wybory.
Karla Rove’a czeka przeprawa z prorepublikańskimi sponsorami - to w końcu oni powierzyli mu swoje pieniądze i nie doczekali się zysku. Sheldon Adelson może mieć pretensje sam do siebie - z 6 polityków, których wspierał finansowo, wygrał tylko jeden (Dean Heller jest nowym senatorem z Nevady). Podobnie pretensje do siebie samej może mieć Republikanka Linda McMahon, która na dwa własne wyścigi do senatu wydała prawie 100 mln dolarów z własnej kieszeni - w tym roku walczyła z członkiem Partii Demokratycznej, Chrisem Murphym, i choć funduszy na kampanię miała kilka razy więcej, to stan Connecticut wybrał Demokratę.
Kto po Rove’ie?
Oczywiście to nie jest tak, że można wygrać wybory bez dużych funduszy - tylko, ku zdziwieniu wielu, okazało się, że przed wyborami 2012 to Demokraci wiedzieli lepiej, jak zainwestować i wykorzystać dostępne fundusze. I tak jak w 2000 i 2004 roku podziwiano talent i zdolności strategiczne Karla Rove’a, tak teraz nową gwiazdą stał się Bill Burton, który odpowiadał za strategię w prodemokratycznym SuperPACu: Priorities USA. Umarł król, niech żyje król?
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.