Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
08.11.2012
08:34
Giertych:
Dmowski do wora, wór do jeziora
09:34
Waldemar Pawlak w TVN24 o sprawie likwidacji sądów rejonowych: "Od kulis mogę odsłonić tylko jedną kartę - ta sprawa nigdy nie stanęła na Radzie Ministrów, a ze strony ministrów PSL, czyli mojej, ministra Kalemby czy Kosiniaka był jasny protest w tej sprawie. Minister Gowin postawił na swoim, a myślę, że nawet w klubie PO nie miał dogadane tego rozstrzygnięcia".
O tym czy czuje satysfakcje z porażki Gowina: "Nie, bo moglibyśmy uniknąć tej sytuacji, gdyby ta dyskusja odbyła się trochę szerzej, a nie tylko na poziomie samego ministerstwa sprawiedliwości. Także klubów parlamentarnych i koalicyjnych. Wtedy pewnie nie doszłoby do takiego napięcia. Zresztą sam minister Gowin mówi o tym, że te zmiany nie są jakoś szczególnie fundamentalne, więc w tej sprawie należy zachować takie proste podejście, że dostęp do sprawiedliwości powinien być na miejscu".
Bronisław Komorowski o zwycięstwie Obamy w TOK FM: "
09:57
10:11
Za kilka miesięcy pierwsza rocznica wybuchu protestów w sprawie ACTA, które zmusiły rząd Donalda Tuska do wycofania się z tej kontrowersyjnej umowy handlowej. Od tego czasu sprawy regulacji internetu raz na jakiś czas pojawiały się w dyskusji publicznej, chociaż żadna z nich nie była tak głośna jak ACTA. Najnowszy przykład - nowe stanowisko rządu w sprawie ITR (Międzynarodowe Regulacje Telekomunikacyjne) - pokazuje, że chociaż ruch ACTA nie przetrwał w sensie politycznym, to i tak wywarł spory wpływ na to, jak rząd odnosi się do spraw wolności w internecie.
ITR to zbiór przepisów regulujących to, jak działa internet na świecie. W grudniu, na spotkaniu Światowej Konferencji Telekomunikacyjnej, ma być przyjęty nowy pakiet rozwiązań, które wpływają na to jak działa sieć na świecie. Mówi się nawet o oddaniu regulacji w ręce ITU czyli mało znanego poza wąskim gronem ekspertów Międzynarodowego Związku Telekomunikacyjnego. To rozwiązanie ma swoich licznych przeciwników, którzy twierdzą, że internet może być w ten sposób jeszcze bardziej regulowany przez państwa.
W Polsce rząd przeprowadził konsultacje społeczne w tej sprawie, ale zachowywał otwarte stanowisku w sprawie przekazania władzy nad internetem do ITU. Jednak wczoraj pojawiło się oświadczenie że ostatecznym stanowiskiem rządu jest: "Polska nie zgadza się na przepisy rozszerzające mandat ITU o kwestie związane z zarządzaniem Internetem m.in.: zarządzanie systemem nazw domen, przydzielaniem numerów i adresów IP, regulowaniem peeringu. Rząd RP nie popiera wprowadzenia w ramach ITR zapisów umożliwiających niektórym państwom ograniczanie swobód, praw podstawowych i wolności"
Ta zmiana została odebrana jako sukces środowisk, które nie chcą aby ITU regulował podstawwoe kwestie związane z tym jak działa internet.
To pokazuje też, że po sprawie ACTA wszystko może być już potencjalnym polem minowym. Kto w październiku czy listopadzie 2011 roku spodziewał się, że kwestia ACTA - wydawałoby się techniczna i zrozumiałą dla ekspertów - stanie się jednym z największych kryzysów rządu Donalda Tuska, który kosztował go poparcie w jednej z ważniejszych grup elektoratu?
Teraz wszystko jest potencjalnym polem minowym. I dlatego też nie dziwią takie sytuacja, jak z ta z ITU/ITR. W nowych realiach, gdy mobilizację w sieci i poza nią można błyskawicznie zogniskować na temat, który jeszcze wcześniej nie był powszechnie znany, rząd musi zachowywać daleko idącą ostrożność. W sprawie wolności w sieci ta ostrożność działa na korzyść jej obrońców.
11:20
Poseł Artur Górski z PiS stwierdził w rozmowie z SE : Zgwałcone kobiety nie powinny mieć prawa do aborcji. SLD skomentowalo to za pomoca grafiki na FB Źródło: https://www.facebook.com/sojusz
12:09
to źródło zdjęcia do aborcyjnej grafiki SLD:
Dziewczyna z siekierą
Jak się okazuje, zdjęcie do nowej aborcyjnej grafiki SLD nie pochodzi - jak to sugerowali nasi czytelnicy - z japońskiego horroru. Sprawdziliśmy. Jest to po prostu zdjęcie stockowe
"Dziewczyna z siekierą" na rosyjskiej stronie http://www.fotosnova.ru/detail/58072.html
13:03
Tematy społeczne i gospodarcze są tej jesieni kluczowe. Zarówno w "drugiem expose" premiera, jak i debacie politycznej w tym sezonie, sprawy rodzinne i dotyczące bezrobocia zajmowały dużo miejsca. Dziś np. na rządzie tematem obrad jest przedłużenie urlopów macierzyńskich. "Solidarność" już kilka miesięcy temu zapowiadała, że właśnie jesienią ruszy z dużą kampania społeczną skierowaną do młodzieży przeciwko umowom śmieciowym. Ale wydaje się, że związek nie odnosi takich sukcesów, jak w kwestii podniesienie wieku emerytalnego na wiosnę tego roku.
Kampania "Solidarności" rozpoczęła się od serii billboardów z napisem "Syf", które pojawiły się na ulicach polskich miast.Miało to wzbudzić zainteresowanie przed startem właściwej kampanii, której elementem jest m.in. krótki spot.
http://youtu.be/JDHZeExnd_E
Spot jest wyświetlany m.in. przed seansami w 250 kinach w całym kraju, a także w stacjach telewizynych i portalach internetowych popularnych wśród młodych ludzi. "Solidarność" chce dotrzeć do 10 mln młodych ludzi w Polsce.
Kierowanie tej kampanii do ludzi młodych ma sens, gdyż to właśnie oni najczęściej pracują na tego typu umowach. Ale skoro tak, to tego typu kampania powinna mieć internetową, wiralną warstwę. To właśnie młodzi ludzie w Polsce najczęściej korzystają z mediów społecznościowych i wydaje się logiczne, że to właśnie wiralny sukces sprawy powinien być jednym z celów "Solidarności". Ale np. spot ma zaledwie 2768 wyświetleń na youtube. Jak pokazała chociażby oddolna kampania przeciwko ACTA, są kwestie polityczne budzące zainteresowanie i emocje. Nie mówiąc już o tym, że internet - memy, wirale, filmiki - jest polem bitwy w bieżącej polityce. Z tego punktu widzenia, jednokierunkowa, tradycyjna kampania "Solidarności" - przynajmniej w obecnej fazie - może zakończyć się klęską. Temat jest bardzo nośny - przynajmniej teoretycznie - dla skomplikowanej, wielowątkowej kampanii opartej na zaangażowaniu uczestników. Ta kampania jest także całkowicie "pod" radarem tradycyjnych mediów.
To wszystko może być też symptomem szerszego problemu "Solidarności" i samego Piotra Dudy. Wydaje się, że po kampanii przeciwko podwyższenia wieku emerytalnego - gdy Duda odgrywał jedną z bardziej istotnych ról i odniósł sukces medialny - przewodniczący "Solidarności" nie zbudował jesienią politycznego impetu. W tym sezonie był jak do tej pory praktycznie niewidoczny, poza uczestnictwem w marszu "Obudź się Polsko." To nie była jesień Solidarności. A jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że będzie on teraz jednym z głównych graczy. Kampania "STOP umowom śmieciowym" pokazuje na pewno jedno: "Solidarność" nie rozumie swojej grupy docelowej ani mechanizmów obecnej walki w mediach, także społecznościowych. To nie wróży dobrze.
15:51
Dziś ambasador Stephen D. Mull złożył listy uwierzytelniające u prezydenta Komorowskiego. Oto flim, na którym ambasador formalnie się przedstawia - opowiada o swojej wcześniejszej pracy w Polsce, pasjach i zainteresowaniach.
[video: http://youtu.be/Nvi-chxtXBQ autoplay:0]
18:16
Karl Rove aż do tej pory był uważany za jednego z najważniejszych ludzi na prawej stronie sceny politycznej GOP. Architekt dwóch sukcesów wyborczych George\\'a W.Busha miał w tym roku - za pomocą jego Super-PACs, organizacji niezależnych od sztabu Romneya zapewnić zwycięstwo Romneyowi. Setki milionów dolarów kierowane zbierane przez Rov\\'ea i wydawane na spoty wyborcze miały zniszczyć Obamę. Ale noc wyborcza pokazała jego słabość - a także słabość konserwatywnych mediów jako takich. Jego starcie w Fox News z rzeczywistością przejdzie do legendy amerykańskiej polityki.
Karl Rove zebrał kilkaset milionów dolarów na kampanie prezydencką. Dzięki orzeczeniu Sądu Najwyższego w USA nie ma limitów pieniężnych dla organizacji niezależnych, jak super PAC Rove\\'a American Crossroads. To miała być broń Republikanów - nie tylko w zdobywaniu Białego Domu, ale także w odzyskaniu kontroli nad Senatem. Alete spoty były mało skuteczne, nie były skoordynowane (prawo zakazuje koordynacji) ze sztabem Romneya. Wielu bogatych darczyńców jest teraz wściekłych na Rove\\'a.
To jednak nic w porównaniu z implozją, która miała miejsce na antenie Fox News w noc wyborczą. Rove długo nie mógł uwierzyć, że Romney przegrywa w Ohio. Co gorsza, starał się udowodnić, że decyzje sieci o przyznaniu Ohio Romneyowi była błędna. W to wierzyli wtedy doradcy Romneya, i słali do Rove\\'a maile i smsy, że decyzja Fox była błędna. Rove walczył - ku uciesze lewicy z samym Fox News.
http://youtu.be/cSiVhJq4tos
Megyn Kelly z Fox przeszła - w momencie który przejdzie do historii - do specjalnego pokoju, gdzie analitycy Fox przyznawali kolejne stany Obamie lub Romneyowi. Oni byli pewni swojej decyzji, ale Rove też był pewny siebie. Był przekonany, że liczba głosów w Ohio z republikańskich rejonów jest tak duża, że przyznanie stanu Obamie jest przedwczesne. Ale sztab Obamy, dzięki precyzyjnemu systemowi analizy danych - zidentyfikował i przekonał wcześniej tylu nowych wyborców w Ohio, że nie miało to już znaczenia. Rove nie zdawał sobie z tego sprawy, podobnie jak sztab Romneya. Ale sam kandydat bardzo wcześnie w trakcie nocy wyborczej - jak pisze The New York Times- rozwiał i ostudził nadzieje swojego sztabu, że mogą jeszcze wygrać w Ohio, że to jeszcze nie koniec. To on miał podjąć decyzję, że trzeba szykować się do przemówienia, w którym gratulował Obamie sukcesu.
To sygnał słabości konserwatywnych mediów, które tak bardzo uwierzyły w mit o "momentum" Romneya, a wcześniej o słabości prezydenta, że zderzenie z matematyczną rzeczywistością było bardzo bolesne. Dobitnie ilustruje to chwila gdy z matematyką spiera się sam Karl Rove. Republikanie uwierzyli w swoją rzeczywistość - i dlatego następne cztery lata będą dla nich bolesne.
19:10
Fakty wyemitowały fragment wywiadu ze Zbigniewem Brzezińskim, byłym NSA (National Security Advisor) prezydenta Cartera. Brzeziński mówił ostro o teorii zamachu w Smoleńsku: "Trudno nie być przerażonym, jak się obserwuje dialog polityczny w Polsce, to do jakiego stopnia język stal się brutalny, do jakiego stopnia gra polityczna stała się nieodpowiedzialna. To wredna robota robiona przez kilka osób przeżywających jakieś psychologiczne trudności. Są osoby na scenie politycznej, które świadomie, albo podświadomie bo są chore, bo podważają wiarygodność państwa".
20:48
Graś:
Przy zatwierdzaniu tekst Gmyza czytałem tylko pobieżnie. Stąd zaskoczenie rano
21:04
Hajdarowicz:
Od dzisiaj tak będzie zawsze
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.