Relacja Live

05.11.2012

08:40

Najważniejsze wypowiedzi poranka: Wałęsa - jestem za Romneyem, Bielan: PO codziennie daje opozycji amunicję, Kleiber: nie ma przesłanek o zamachu

Jacek Sasin w TOK FM: Dla mnie, jako dla laika, to co widziałem, jestprzekonujące do tego by myśleć, że był zamach, ale na podstawie zdjęć nie dasię rozwiać wszystkich wątpliwości. Teraz oczekujemy, że komisja Millerapodejmie dyskusje z tezami naukowców....Dzisiaj te wątpliwości może rozwiaćtylko międzynarodowa komisja.

 

Adam Bielan w Nowym Dniu Polsat News: Prawo i Sprawiedliwość ma niełatwe zadanie, bo nie możeodpuścić spraw smoleńskich do których jest nastawione emocjonalnie. Trzebapamiętać, że codziennie Platforma daje opozycji amunicję. W sobotę doszłokolejnego skandalu z nieobecnością podczas pogrzebu prezydenta Kaczorowskiego.


Lech Wałęsa w Radiu ZET:  Wszędzie ośmieszamy się wokół całego świata. Rosja nam tego nie ułatwia. Nie jestem w stanie rozumieć, by samolot był cały czas w tamtym miejscu. To ohydna gra. 


[O polityce informacyjnej rządu]:  Od pół roku błagam rząd, by zbierała pytania czym żyją Polacy, aby zabrać demagogom jak Kaczyński by tematom. Nie ma ludzi 4-5 dyżurnych, którzy by cały czas odpowiadali na pytania i wątpliwości. 


[O Romneyu]: Romney jest człowiekiem wartości, i jest za zdecydowaną, czystą ekonomią. Chciałbym reform w świecie. 


Władysław Kosiniak-Kamysz w PR1: "W tym tygodniu rząd przedstawi pełny projekt ustawy o wydłużeniu urlopu rodzicielskiego 


Aleksander Kwaśniewski w TVN24: To jest drugie pożegnanie prezydenta Kaczorowskiego. Pierwsze odbyło się w sposób zupełnie nadzwyczajny: Belweder, kondukt żałobny. Państwo polskie nie ma sobie nic do wyrzucenia, jeśli chodzi o pożegnanie ostatniego prezydenta na uchodźstwie. (...) Sądzę, że ten drugi, ponowny pogrzeb (...) miał udział osób na odpowiednim szczeblu. 


Mariusz Błaszczak w TVP Info: Prezydent Komorowski powinien wytłumaczyć się z nieobecności na pogrzebie R.Kaczorowskiego. Nieobecność PDT to albo arogancja władzy, albo zwykłe tchórzostwo.


Prof. Michał Kleiber w RMF: "Dzisiaj nie ma żadnych przesłanek, by odpowiedzieć pozytywnie [na pytanie o zamachu]. (...) Badania powinny być kontynuowane. Bez kontynuacji badania katastrofy smoleńskiej, skazujemy się na dekady niepokoju



09:35

Jak stworzyć prawicowy tekst - praktyczny poradnik dla autorów

Przyzwyczajenie do logicznego myślenia  może być sporą przeszkodą dla początkujących prawicowych twórców. To nawyk, który pomaga w życiu, ale utrudnia pisanie. Tu najważniejsze są schematy. A w związku z dużym zapotrzebowaniem gazet i portali na „zaangażowane” publicystyczne teksty postanowiliśmy pomóc. Oto kilka ważnych wskazówek dla początkujących autorów.




W tytule koniecznie powinno pojawiać się słowo "kłamstwo". Jeśli poprzednio pisałeś na przykład o kłamstwach smoleńskich, to warto byś opisał aktualne kłamstwa Tuska albo Komorowskiego. Jeśli zrobili to właśnie Twoi koledzy, to trzeba odnieść się do tego, co ostatnio łże Gazeta Wyborcza albo chociaż Newsweek. Ważne! Gdy opisujemy Janusza Palikota, piszemy nie o kłamstwach, tylko o hańbie.




Zaczynamy tradycyjnie od narzekania na media. Warto, od razu na wstępie, zastanowić się czy ostatnie poczynania liberalnych dziennikarzy biorą się z głupoty czy z cynizmu. Przez chwilę rozważamy obie te możliwości, by ostatecznie ich nie wykluczyć, ale stwierdzić, że ich poglądy dyktuje strach. Wiadomo sondaże naszym idą w górę więc towarzystwo, salon, łże elita się boi. Ważne! Jeśli sondaże nie idą w górę piszemy o spisku. Warto tu wspomnieć chociażby o kredytach dziennikarzy, a także innych zależnościach, powiązaniach (spoko, nie musisz nic tłumaczyć, po prostu rzucasz taki tekst i jedziemy dalej).




Przechodząc do meritum warto wesprzeć wywód myślą kogoś z wielkich. Jeśli listy w obronie prawicy podpisujesz w dni parzyste powołaj się na Sakiewicza albo Gargas, jeśli jednak robisz, to w dni nieparzyste powinieneś zacytować Ziemkiewicza albo Karnowskiego. Później wszystko już powinno iść gładko. Jeśli piszesz o jakiejś ważnej sprawie to zaczynasz od tego, że dany polityk PO nie ma moralnych predyspozycji do sprawowania swojej funkcji, że jest nieudolny i przede wszystkim, że kłamie. Wspominasz o tym, że większość Polaków to już dostrzega. To ważne: nie piszemy prawdziwych Polaków, tylko Polaków (skoro są tacy, którzy uważają inaczej, to chyba wiadomo kim są). Od takich wątków należy płynnie przejść do porównywania obecnej rzeczywistości do PRL. Wszędzie cenzura, represje, Tusk jak Gierek i tak dalej. Na końcu stwierdzasz coś w stylu: ale nawet za PRL nie było jednak tak, że ktoś ośmielał się na takie niegodziwości, jak rząd Tuska.




Na końcu tekstu możemy pozwolić sobie na więcej. Może coś od serca: Jak PO zniszczyło życie Twojej matce, jak pokrzyżowały plany Twojego psa, jak bardzo mierzi Cię codzienne wysłuchiwanie lemingów. Końcówka powinna być w tonie apokaliptycznym. Przyszłość Polski nie jest pewna, Tusk już się kończy, PO właściwie już odchodzi w niesławie. To dobry moment, by wyrazić swą troskę o ojczyznę. Zapewniam tekst o takim schemacie to murowany sukces i uznanie prawicowego forum.




fot. Olivander CC BY NC SA 2.0

10:01

tak zdaniem posła Ruchu Palikota wygląda karta sim działacza PO:

Słyszę szept zarodków

Taką grafikę umieścił na FB poseł Ruchu Palikota Michał Kabaciński. 


10:14

Kancelaria Prezydenta: Bronisław Komorowski nie przyszedł dziś do pracy, ale reprezentuje go żona

10:48

Pierwszy grill prezydenta Komorowskiego

W ostatnim sondażu CBOS prezydent Komorowski cieszy się zaufaniem 67% Polaków. Niemal od początku swojej prezydentury wskaźniki zaufania dla Komorowskiego znajdują się w zupełnie nieosiągalnych dla innych polityków regionach - w lutym tego roku było to 72%. Jednak sytuacja z nieobecnością na powtórnym pogrzebie prezydenta Kaczorowskiego to pierwszy tak poważny błąd prezydenta objęcia urzędu. Po raz pierwszy prezydent jest ostro grillowany w mediach. 




Do tej pory wszystkie wpadki Komorowskiego to niezręczne wypowiedzi, gafy słowne. Taki był prezydent Komorowski w czasie kampanii - zaczęło się między innymi od tego, jak Komorowski miał przy sobie kartkę z wydrukiem wpisu z Wikipedii dotyczącego RBN. Później były liczne wypowiedzi, m.in. o "kaszalotach", o tym że "sędzia jest jeszcze rozgrzany" i tak dalej. Prezydent Komorowski był stałym obiektem szyderstw w mediach, ale nie przełożyło się to ani na jego wynik wyborczy, ani na zaufanie w badaniach CBOS.  




Sprawa z nieobecnością na pogrzebie to jednak coś o zupełnie innym charakterze. Prezydent po raz pierwszy jest tak ostro grillowany w mediach. Po raz pierwszy Kancelaria znalazła się w sytuacji tak poważnego kryzysu komunikacyjnego dotyczącego tego, co robił i gdzie był prezydent, a także dlaczego nie pojawił się na pogrzebie. Komorowski jest grillowany jak wcześniej Mucha, Arłukowicz czy Boni. 




Jego zachowanie - przynajmniej w sensie czysto taktycznym - pomaga też PiSowi. Od soboty jest nowy temat, który spycha nieco w cień dyskusję o trotylu i analizę słów Kaczyńskiego o "niesłychanej zbrodni". W poniedziałek rano nie wygląda też, by grillowanie prezydenta miało się szybko skończyć. To powoduje, że PiS ma jeszcze więcej czasu na wyjście z trotylowej spirali. 




Najbliższe dni, oraz oczywiście kolejne sondaże pokażą, czy ta sytuacja wpłynęła na poparcie dla prezydenta. Być może to tylko jednorazowy problem, który niewiele zmieni w ogólnej sytuacji prezydenta. Być może jednak jest to pierwszy sygnał, że prezydent nie musi być wcale tak niezwyciężony - w kontekście wyborów prezydenckich - jak się wydawało jeszcze kilka tygodni temu. 






Fot. Wojciech Grzedzinski/KPRP 


10:59

"Rzygam Smoleńskiem"? Google na to: no właśnie wręcz przeciwnie

Analiza wyszukań Google zaprzecza dość obiegowej opinii, że ludzie "mają dość Smoleńska". Narzędzie Google trends pokazuje dość jednoznacznie: w październiku Polacy wyszukiwali w Internecie hasła "Smoleńsk" najczęściej od momentu samej katastrofy, kiedy całymi tygodniami była to we wszystkich mediach wiadomość numer 1. Pozostaje to w kontrze do opinii Jakuba Śpiewaka, blogera portalu Tomasza Lisa, który kilka dni temu w charakterystycznie elegancki, ale i - jak się okazuje - nietrafiony sposób sformułował tezę "rzygam Smoleńskiem". 




Od momentu samej katastrofy rządowego samolotu z prezydentem Kaczyńskim na pokładzie, aż do października tego roku nic nie wzbudziło takiego zainteresowania sprawą "Smoleńska".  Nawet dwie kolejne rocznice, czy bulwersujący polską opinię publiczną raport MAK. Szczegółowy wskaźnik wyszukiwanych w Google haseł pokazuje, że absolutny szczyt wyszukań padł w związku z publikacją drastycznych zdjęć ofiar katastrofy w Internecie. 










Wykres pokazuje też, że prezentacja raportu komisji Millera i dymisja ministra obrony Bogdana Klicha, która po niej nastąpiła wzbudziła minimalne - na tle innych zdarzeń - zainteresowanie w sieci. Może to być dowód na to, że rządowa, oficjalna komunikacja w tej sprawie nie odegrała praktycznie żadnego znaczenia.




Wykres w lepszej rozdzielczości- link








13:19

Wyborcza pętla czasu w USA, czyli 2012 jak 2004

Już za mniej niż 24 godziny rozpocznie się ostatni etap kampanii wyborczej w USA. Chociaż ponad 30% Amerykanów już zagłosowało, to cały czas trwa ostateczna moblizacja sztabów przed dniem E (Election Day). Ale to jak się zakończy, zostało w dużej mierze ustalone wcześniej. Te wybory, jak i kształt kampanii zostały uformowane przez strategiczne decyzje obu sztabów. I w wielu przypadkach te decyzje - jak i wiele innych czynników - powodują, że wybory w USA 2012 przypominają do złudzenia kampanię w 2004, która zakończyła się sukcesem Busha. Oto kilka podobieństw. 




Swiftboating i Bain 


W 2004 roku John Kerry już na bardzo wczesnym etapie kampanii został zdefiniowany przez swoich oponentów. Głównie za sprawą oskarżeń grupy Swift Boat Veterans of Truth, które były wymierzone w okres jego służby w Wietnamie. Kerry później nie był już w stanie uciec do tego szablonu, w który został umieszczony. W 2012 decyzja sztabu Obamy, by wiosną i latem zdefiniować Romneya jako bezwzględnego plutokratę, który czerpał zyski ze zwalniania pracowników jako szef Bain Capital pełniła podobną funkcję. Romney nie zdołał już uciec od wizerunku, który stworzył sztab Obamy. Gdyby nie te miliony dolarów zainwestowane w spoty w pierwszym etapie kampanii, Obama miałby dziś dużo trudniejsze zadanie. Romney nie potrafił się przed tym bombardowaniem obronić, tak jak Kerry w 2004. 




Sondaże 


Ostatni sondaż NBC/WSJ w 2004 roku - Bush 48%, Kerry 47%. Ostatni sondaż NBC/WSJ w tym roku: Obama 48%, Romney 47%. Akceptacja Obamy: 49% ocenia go pozytywnie. Akceptacja Busha - 49% oceniało go dobrze w 2004. 42% twierdzi teraz, że USA zmierzają w dobrym kierunku. 41% twierdziło tak w 2004. 




Pierwsza debata


W 2004 roku w pierwszej debacie prezydenckiej Bush był znudzony i zirytowany, Kerry - aktywny i energetyczny. W 2012 ta historia się powtórzyła. Po pierwszej debacie - jak w 2004 Romney zanotował sondażowy skok. 




Ohio, Ohio, Ohio 


W 2004 roku wybory rozstrzygnęły się w Ohio. Mimo desperackich wysiłków sztabu Kerry\\'ego, Bush zdołał w tym stanie wygrać, chociaż Kerry prowadził w sondażach przez większą część kampanii. W 2012 Obama prowadził cały czas - ale wysiłki Romneya, łącznie z mocno kontrowersyjnymi spotami wyborczymi były równie desperackie. 




Washington Redskins 




Ostatni czynnik jest najbardziej nietypowy. W amerykańskiej polityce krąży legenda, że wyniki meczu zespołu NFL Washington Redskins prognozują wynik wyborów. Jeśli Redskins przegrywają w ostatnim domowym meczu przed wyborami, to przegrywa w nich partia, która poprzednio zdobyła więcej głosów. W 2008 Redskins przegrali, i wygrał Obama. Ale w 2004 roku zespół także przegrał mecz, ale wybory wygrał Bush. To było pierwsze złamanie tej reguły od 1937 roku, gdy zespół przeniósł się do Waszyngtonu.


W tym roku, w ostatnim meczu Washington Redskins przegrali z zespołem Carolina Panthers. To prognozowałoby zwycięstwo Romneya...chyba że powtórzy się sytuacja z 2004 roku. 


 


13:35

Ameryka wybiera. Nie tylko prezydenta

W cieniu wyborów prezydenckich odbywają się wybory do Senatu i Izby Reprezentantów. O ile to, kto w styczniu będzie mieszkał w Białym Domu, wciąż pozostaje względną zagadką, to podział władzy w Kongresie mnożna mniej więcej przewidzieć.


Choć to Barack Obama ma większe szanse na wygranie kolegium elektorskiego, a więc prezydentury, to nie znaczy to, że wynik jutrzejszych wyborów prezydenckich jest przesądzony. Wciąż nie jest wykluczone, że w styczniu 2013 zaprzysiężony zostanie 45. amerykański prezydent. Natomiast jeśli chodzi o układ sił w Senacie i Izbie Reprezentantów, to wiadomo już, jak będzie wyglądał - większość senatorów będzie Demokratami, większość kongresmenów - Republikanami. A to oznacza polityczny klincz, bez względu na to, kto zamieszka w Białym Domu.


Amerykanie wybierają teraz 33 senatorów. W obecnym Senacie większość mają Demokraci - 53 do 47. Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że Partia Republikańska odbierze Demokratom kilka ważnych miejsc w Senacie i może powalczyć o większość. Co się stało? Republikańscy kandydaci otworzyli usta i zaczęli głośno mówić to, co myślą.

W zasadzie - przyczyn problemu można szukać w sile Tea Party i konserwatystów w Partii Republikańskiej. Kandydaci przez nich popierani gładko wygrywają partyjne prawybory - ale, jak się okazuje, nie zawsze mają szanse w wyborach stanowych. Co widać na przykładzie dwóch wyścigów w Indianie i Missouri.


Zacznijmy od Missouri, gdzie demokratyczna pani senator Claire McCaskill wydawała się zupełnie bez szans w walce o reelekcję - nielubiana, zbyt liberalna i kojarzona z bardzo niepopularnym w tym stanie prezydentem Barackiem Obamą. Ale zagrała va banque. Podczas prawyborów republikańskich wydała pieniądze na reklamy opisujące jednego z kandydatów GOP, Todda Akina, jako bardzo konserwatywnego. Akin wygrał prawybory stanowe i miał sporą szansę na urząd senatora. Ale na telewizyjnej antenie wdał się w rozważania na temat gwałtu, zapewnił, że jeśli gwałt jest prawdziwy, to kobiece ciało ma możliwości, by nie doszło do zapłodnienia. I się zaczęło grillowanie. Na to tylko czekała McCaskill. Akin stał się persona non grata we własnej partii, ze sztabu Mitta Romneya płynęły sugestie, by wycofał się z wyścigu i dał szansę innemu Republikanowi. Todd Akin się nie ugiął, nie wycofał się z wyborów, a Claire McCaskill z dnia na dzień zaczęła prowadzić w sondażach. Choć po swoich słowach o gwałcie Akin został skrytykowany także przez republikańskich kolegów, a RNC zapewniało, że nie pomoże mu w kampanii, to okazało się, że przegrane wybory w tym stanie mogą Partii Republikańskiej bardzo zaszkodzić, więc Akin doczekał się mniej lub bardziej widocznej pomocy od partyjnych polityków - publicznie poparł go m.in. Rick Santorum i Newt Gingrich.

Równie pewna do zapisania po stronie GOP wydawała się być Indiana. Tu w prawyborach partyjnych wieloletniego umiarkowanego w poglądach senatora Richarda G. Lugara pokonała gwiazda Tea Party - Richard Mourdock. Doczekał się on nawet oficjalnego poparcia kandydata na prezydenta Partii Republikańskiej, Mitta Romneya. Ale popełnił ten sam błąd, co Todd Akin - zaczął głośno mówić to, co myśli na temat gwałtu i zapłodnienia. Tego tylko było trzeba kandydatowi Partii Demokratycznej - Joe Donnelly skorzystał z okazji, by konkurenta przedstawić jako radykała, a samemu zaprezentować się na jego tle jako polityk umiarkowany.


Z innych ciekawych wyścigów warto śledzić wybory w Massachusetts, w których republikański senator Scott P. Brown walczy z Elizabeth Warren, nową gwiazdą Partii Demokratycznej, oraz w Wisconsin, rodzinnym stanie Paula Ryana, w którym demokratka Tammy Baldwin może pokonać Tommy’ego Thompsona z Partii Republikańskiej i stać się pierwszą lesbijką w Senacie. W Wisconsin startuje także Paul Ryan - ubiega się o reelekcję do Izby Reprezentantów.
Nie tylko w wyborach prezydenckich może czekać nas recount, czyli ponowne przeliczanie głosów. Jon Ralston, wpływowy dziennikarz polityczny z Nevady, zapowiada, że jego zdaniem wybory do Senatu w tym stanie są tak zacięte, że powinniśmy spodziewać się wyniku, który będzie wymagał recountu.





16:58

Prokuratura:

Policjant kopiący demonstranta na Marszu Niepodległości był zdenerwowany. To był jego pierwszy występ przed kamerą

17:19

Karnowski:

Każdy może znaleźć się na liście poparcia dla Cezarego Gmyza. 50 zł wpisowego przeznaczymy na rozwój portalu

17:38

Will Ferrell: Zrobię wszystko, tylko zagłosuj na Obamę

Popularny aktor zagrał w pro-Obamowym spocie, w którym obiecuje, że zrobi wszystko, dosłownie wszystko, by namówić wyborców do głosowania na Obamę - zatańczy, będzie gotował, zrobi tatuaż, zje wszystko - cokolwiek zostanie mu podane.


http://youtu.be/6rGaE5je7vE