Relacja Live

22.10.2012

08:01

Tła polityki, czyli dlaczego dzisiejsza konferencja PiS ma wyglądać inaczej niż dwie poprzednie

Dziś odbędzie się kolejna debata programowa PiS, tym razem poświęcona pracy. To spotkanie ma być m.in. kolejnym elementem wybijania Platformy z resztek rytmu po "drugim expose" premiera (co już się i tak stało dzięki aferze wokół dachu na Narodowym). PiS przygotował jednak inne niż zwykle tło spotkania - zamiast mało spektakularnego tła, na jakim odbywały się wcześniejsze konferencje, spotkania ma odbyć się w hali jednej z fabryk w Ursusie. Tzw. "stagecraft" ma istotne znaczenie w kształtowaniu i wzmacnianiu przekazu, dlatego też decyzja PiS wydaje się trafna. 




Prawo i Sprawiedliwość już w trakcie kampanii pokazało, że potrafi dobrze dobierać tła do wystąpień prezesa Kaczyńskiego. Oto efekt w mediach: 






To był z całą pewnością jeden z najbardziej udanych pomysłów PiS pod tym względem. Oczywiście podobne zabiegi stosowała też Platforma. Tak wyglądał Donald Tusk w trakcie konferencji prasowej na starcie Tuskobusu. 










Tło ma znaczenie w kształtowaniu lub przekazu na konkretny dzień. Oto jak sztab Obamy ustawił zwolenników (a raczej tylko zwolenniczki) w trakcie jednego z wieców w Wirginii. 



http://youtu.be/8BBEXB1Wf9c
 


Ponieważ kobiety są jedną z kluczowych grup elektoratu, a o debaty w Denver Romney zyskuje w tej grupie, sztab Obamy w niezbyt subtelny sposób podkreśla, że to kobiety stoją za nim murem. 


A to już pierwszy wspólny wiec Ryana i Romneya, który odbył się na tle okrętu USS Wisconsin. 



http://youtu.be/X2jMViSW0x0
 


Nie jest pewne, że konferencja PiS osiągnie swój cel, ale na pewno będzie wyglądać inaczej niż do tej pory. Na tle korporacyjnych (i przez to statycznych) konferencji ministrów to coś, co na pewno się będzie wyróżniać. Opuszczona fabryk w Ursusie to dobry symbol na pokazanie problemu bezrobocia i utraty miejsc pracy. 


Fot. tvp.info/twitter.com/adamhofman/platformaobytwatelskarp 




11:04

Warszawski biskup uniknie kary za jazdę po pijanemu. Zdążył się rozgrzeszyć przed postawieniem zarzutów

11:07

Yeti gwiazdą kampanii informacyjnej dotyczącej funduszy europejskich

Yeti jest gwiazdą nowego spotu przygotowanego w ramach kampanii informacyjnej dotyczącej Funduszy Europejskich przygotowanej przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. 



http://youtu.be/ACx2Pxexfms
 


11:11

Warszawska kuria: Rzekomo pijany biskup już nie jest pijany

12:37

Powrót Yahoo

Jak Yahoo! chce wrócić do świetności? Poprzez technologię, nie zaś treść. Analiza agencji Reuters 


12:44

Stawka dzisiejszej debaty

National Journal analizuje stawkę dzisiejszej debaty dotyczącej spraw zagranicznych 


12:52

McGovern idealista

Ben Heineman wspomina "elegancki idealizm" McGoverna 


12:54

Jak Twitter zmienia Arabie Saudyjska

New York Times opisuje jak Twitter zmienia sytuację polityczną w Arabii Saudyjskiej  ;_r=0


12:57

Strajk w New York Timesie?

O co chodzi w możliwym strajku w "New York Timesie"? 


14:55

Terlikowski:

In vitro to grzech ciężki. Takie płody trzeba poddawać aborcji

15:32

PiS robi swoje, Tusk gasi pożary

W poniedziałek różnice między politycznymi ścieżkami - oraz strategiami - premiera Tuska i prezesa Kaczyńskiego były widoczne jak na dłoni. Tusk postanowił ugasić palący się pożar. Kaczyński wprowadził już weekend do dyskusji politycznej kolejny element programu gospodarczego PiS propozycją stworzenia 1,2 mln miejsc pracy za pomocą specjalnego programu dotykającego młodych, a debata była jedynie ugruntowaniem całego projektu. Co prawda jedno z tych wydarzeń - konferencja Tuska i Arłukowicza o in vitro stała się tematem dnia, a debata PiS dziś się średnio przebiła, to w sensie strategicznym dziś obraz sceny politycznej zmienił się niewiele. 




Tusk wybrał dziś wariant, który dla wielu jego krytyków będzie oznaczał kapitulację przed skrzydłami w swojej partii. "Program" - nawet nie rozporządzenie dotyczące in vitro nie zadowoli nikogo, chociaż premier starał się dziś znaleźć równowagę w tym sporze, wspominając o elementach ekonomicznych, bezpieczeństwie zarodków i pacjentów. To rozwiązanie dla wielu będzie oznaczać kapitulację w kwestiach światopoglądowych, przyznanie się do bezradności w Sejmie i braku wpływu na klub Platformy. Ale jednocześnie Tusk musi systematycznie gasić pożary, także ideologiczne, bo inaczej nie ma żadnych szans na skuteczne odbicie. Dlatego próba załatwienia in vitro - obietnica wsparcie 15 tysięcy par w ciągu najbliższych lat, mimo iż brzmi skromnie, to jednak stanowi jedyne możliwe rozwiązanie problematycznej dla Platformy sytuacji w tych warunkach. Tusk uznał, że takie rozwiązanie jest lepsze niż żadne, co politycznie i taktycznie ma sens. Już nie będzie przynajmniej musiał męczyć się z odpowiedziami na pytanie, czy popiera projekt Gowina czy Kidawy-Błońskiej.  Jednocześnie niemal niezauważona przeszła zapowiedź ministra Arłukowicza dotycząca decentralizacji NFZ, która ma długoterminowo być może znacznie większe znaczenie polityczne. 




Na drugim biegunie jest dziś PiS, który systematycznie wprowadza kolejne elementy swojego programu. Debata nie miała takiego efektu medialnego jak poprzednie, mimo ciekawego pomysłu na tło (fabryka w Ursusie) także ze względu na konferencję premiera w sprawie in vitro. PiS wprowadził już w weekend do obiegu liczbę 1,2 mln nowych miejsc pracy, która ma być stworzona dzięki specjalnemu programowi pracy dla młodych. 




Tusk odstawiając aż do środy sprawę kontroli NCS liczy zapewne, że wtedy sprawa minister Muchy będzie budzić już dużo mniejsze emocje. Innymi słowy, jest to klasyczna taktyka na "zamulenie". To też sugeruje jakie będą (i jak radykalne będą) kroki premiera po kontroli w NCS i ministerstwie.  


fot. KPRM CC BY NC ND 2.0 


21:07

Do trzech razy sztuka? Co czeka widzów dzisiejszej debaty prezydenckiej

Kampania wyborcza wychodzi na ostatnią prostą. Kandydaci dziś w nocy polskiego czasu spotkają się po raz ostatni przed 6. listopada. Debata na temat polityki międzynarodowej nie powinna wzbudzać dużych emocji, bo to nie są tematy priorytetowe dla amerykańskiego wyborcy. A jednak! Po dwóch spotkaniach mamy remis i trzecia debata zapowiada się interesująco.


Nie myśl o tym jako o debacie, myśl o tym, by 60-70 milionom widzów pokazać się jako następny prezydent Stanów Zjednoczonych - taką radę Mittowi Romneyowi dał na antenie Fox News Bill Kristol, wpływowy amerykański konserwatysta. Mitt ma momentum, i właściwie jedyne, co musi zrobić, to nic nie zepsuć. Łatwiej powiedzieć niż zrobić. Kristol dodał, że Romney nie powinien zamienić się w prokuratowa oskarżającego obecnego prezydenta, nie powinien być krytykiem, ale przedstawić swoją wizję.

Kandydat GOP nie hamował się do tej pory z krytyką polityki zagranicznej obecnej administracji, ale sam też nie ma się czym chwalić - nieudana wyprawa zagraniczna do Londynu, Izraela i Polski stanowiła raczej nieustające źródło żartów, a pospieszna reakcja na zamach w Libii wywołała krytykę nawet ze strony Republikanów.

Zasadniczo wiadomo, jak będzie wyglądała linia obrony Baracka Obamy - a nawet jeśli będzie atakował, to tylko po to, by obronić swoje dokonania. Zapewne pożyczy slogan Joe Bidena: Osama Bin Laden is dead. Niektórzy Demokraci sugerują też, że prezydent będzie łączył pomysły na politykę zagraniczną przedstawiane przez Romneya z wizją prezentowaną podczas prezydentury George\\'a W. Busha - bo wśród doraców Romneya dominują ci związani niegdyś z GWB. Demokraci chcieliby też, by Barack Obama dobitnie podkreślał, że to on kończy wojny, które wywoływał jego poprzednik.

Dzisiejsza debata pewnie nie będzie wielkim sukcesem ratingowym. Niektórzy przewidują, że wielu widzów przełączy kanał po maksymalnie 15 minutach. Dlaczego? Bo niewielu wyborców mówi, że polityka międzynarodowa to dla nich priorytet przy wyborze prezydenta.

W ciągu 90 minut na pewno padną pytania o Chiny, Bliski Wschód, Izrael, Pakistan, Afganistan, o rolę Stanów Zjednoczonych na świecie. Do podebatowego spinu lepiej przygotowani wydają się być Republikanie - w ich spin roomie ma być ponad 40 osób związanych ze sztabem. U Demokratów będzie ich około 25. Dlaczego to ważne? Bo przy trudnych tematach, przy pytaniach, na które nie ma jednej prostej odpowiedzi, może się okazać, że wygra ta drużyna, która lepiej przedstawi to, co kandydat powiedział na scenie.

Czy któryś z kandydatów wypadnie znacząco lepiej? Obaj ostatnie dni spędzili z dala od tłumów, większą część czasu poświęcając na przygotowania. Przy obecnym stanie kampanii (poza Gallupem wszystkie sondaże pokazują remis) może się okazać, że debata, która zdaniem wielu politolgów nie ma wpływu na sondaże, może zadecydować o tym, kto w 2013 roku będzie mieszkał w Białym Domu.


fot. Mitt Romney sprawdza scenę, na której spotka się z Barackiem Obamą. (https://twitter.com/dgjackson/status/260452801556148224/photo/1)