Relacja Live

18.10.2012

08:18

Olejnik do szefa NCS: jakbym była premierem to bym pana zwolniła

FRAGMENT ROZMOWY MONIKI OLEJNIK Z SZEFEM NCS:


Olejnik: Czy poinformował pan FIFA, że jeśli zacznie padać, nie będzie można otworzyć dachu?


Wojtaś: Nie muszę. Wiedział to PZPN. Wszyscy wiedzą że w czasie deszczu nie da się zamknąć dachu.
Olejnik: Czy uprzedził pan minister sportu?


Wojtaś: Jeżeli my mówimy, że będzie padał deszcz, to znaczy, że rekomendujemy zamknięcie dachu. (…) Teraz są wszyscy mądrzy. (...) Pani minister sportu wiedziała, że jest deszcz. O 14 zaczął padać deszcz. Rozmawialiśmy z panią minister, nie pamiętam czy to był poniedziałek czy wtorek.


(...)


Olejnik: Gdybym była premierem Donaldem Tuskiem to bym pana zwolniła.


09:31

Iskry i spawanie symbolami wzrostu gospodarczego w amerykańskich spotach wyborczych

Temat spawania stał się niespodziewanie - dzięki słynnym już słowom premiera Tuska o bezrobotnym politologu i spawaczu - jednym z bardziej istotnych symboli w bieżącej polskiej polityce. Janusz Palikot na konferencje prasową przyniósł spawarkę, a tłem wczorajszej konfy Jarosława Kaczyńskiego było m.in zdjęcie spawacza. Ale jak się okazuje, za oceanem spawanie (i iskry) mają swoje znaczenie w spotach wyborczych. Reprezentują wzrost gospodarczy i spadek bezrobocia. 






Na kwestię symboliki spawania po raz pierwszy zwrócił uwagę magazyn Campaings and Elections. Sprawa ta pojawiła się w trakcie prawyborów Partii Republikańskiej, gdy niemal wszyscy kandydaci pokazali spoty wyborcze, w których spawanie odgrywało istotną rolę. 


Oto spot Mitta Romneya. Spawanie pojawia się, gdy Romney mówi o swoim planie, który ma sprawić że Amerykan będzie "maszyną tworzącą miejsca pracy". 



http://youtu.be/H3a7FC0Jkv8
 




W tym klipie sam Romney przechodzi obok spawacza wykonującego swoją pracę: 



http://youtu.be/W4ypqKig9_I
 




W spocie Perry\\'ego spawanie także łączone jest z miejscami pracy. 





http://youtu.be/8EL5Atp_vF0
 




Identyczna symbolika występuje w spocie Ricka Santorum. Spawacz=miejsca pracy 





http://youtu.be/3fKXkAhAFts
 


Spawanie występuje także w klipie Hermana Caina. 





http://youtu.be/nSpsOwTo01g
 




Spoty wyborcze mają swoją określoną symbolikę. W trakcie prawyborów GOP spawanie było hitem, jeśli chodzi o przekaz związany z miejscami pracy. Być może pojawi się także w spotach Platformy w kolejnej kampanii wyborczej, chociaż biorąc pod uwagę krytykę jaką spadła na premiera, jest to wątpliwe. W USA ta symbolika jest używana przede wszystkim ze względu na to, że walka wyborcza toczy się o kilka kluczowych stanów w tzw. Pasie Rdzy - gdzie zniknęło dziesiątki tysięcy  takich miejsc pracy, m.in. dla spawaczy i robotników. Platforma musi więc znaleźć analogiczną symbolikę jeśli chodzi o Polskę, by skutecznie mówić o walce z bezrobociem. 


11:19

Rekordowo niskie oceny polityki gospodarczej rządu Donalda Tuska w najnowszym sondażu CBOS

Gospodarka to jeden z kluczowych tematów dyskusji politycznej w nowym sezonie. Ale jak wynika z najnowszego, comiesięcznego sondażu CBOS, pokazującego oceny pracy gabinetu Donalda Tuska, to właśnie gospodarka jest jego najsłabszym punktem. To badanie, przeprowadzone przed "drugim expose" premiera (4-10 października), nie zawiera dla niego praktycznie żadnych pozytywnych informacji. 




Jak czytamy w komunikacie CBOS: "     





W pozostałych kategoriach oceny rządu uległy minimalnemu pogorszeniu. Jak pisze CBOS: "   



  " 

 


12:22

Tak wygląda tło konferencji PiS "Więcej pracy"

PiS w poniedziałek organizuje konferencję "Więcej pracy" poświęconą bezrobociu. Tłem konferencji będzie pusta fabryka w Ursusie. fot. http://twitter.com/AdamHofman/


13:07

Koniec Newsweeka na papierze. Naczelna się poddała

Tina Brown, sprowadzona do amerykańskiego Newsweeka, by uratować go przed upadkiem, ogłosiła dziś, że kończy misję ratunkową. A amerykański Newsweek nie będzie się już ukazywał na papierze, tylko w formacie cyfrowym - już na początku 2013 roku. Ostatni papierowy Newsweek ukaże się z datą 31 grudnia 2012.

Więcej pod tym linkiem.





13:17

Spoty Obamy są bardziej efektywne

The Atlantic opisuje badania, z których wynika, że to spoty Obamy są bardziej efektywne w przekonywaniu wyborców niż Romneya 



13:19

Co dalej z Guardianem?

Czy Guardian przestanie ukazywać się na papierze? 


13:28

8 stanów, które zdecydują o wyborach

National Journal publikuje analizę 8 stanów, które zdecydują o wynikach wyborów w USA 


13:33

Obama wycofuje się z Florydy?

Major Garret analizuje strategię obu sztabów przed ostatnim etapem kampanii 


13:38

Co z wyborcami niezdecydowanymi?

Serwis Outside The Beltway opisuje, kim są w tym momencie wyścigu w USA wyborcy niezdecydowani  ;utm_medium=feed&utm_campaign=Feed%3A+OTB+%28Outside+The+Beltway+%7C+OTB%29&utm_content=Google+Feedfetcher


14:50

Platformie brakuje jednolitego przekazu po "drugim expose" premiera

Konferencje prasowe, na których kolejni ministrowie rządu Donalda Tuska przedstawiają elementy "drugiego expose" są już stałym elementem każdego cyklu informacyjnego w tym tygodniu. Ministrowie przedstawiają kolejne pomysły, tak jak dziś Michał Boni i jego "Państwo Optimum" czy wcześniej minister Nowak i program "Mieszkanie dla młodych". Ale już teraz staje się wyraźnie widoczne - częściowo ze względu na wydarzenia zewnętrzne - że impet rządu i Platformy po "drugim expose" wyhamowuje. To także rezultat niespójnej i niejednolitej strategii w budowaniu przekazu po piątkowym wystąpieniu. 


Ta strategia składa się  z dwóch elementów. Po pierwsze, premier Tusk w serii wypowiedzi medialnych po drugim expose miał na celu wyjaśnić o co w nim chodziło. Po drugie, daw trakcie cyklu konferencji prasowych kolejne elementy expose wyjaśniają ministrowie. 




Jednak tuż po expose, premier Tusk w wypowiedziach medialnych został zmuszony do bronienia siebie i swojego rządu (a także klubu PO) na wielu płaszczyznach: od sondaży, przez Amber Gold po aborcje i in vitro. Czasu na komunikowanie treści i założeń expose zostało w tych wypowiedziach bardzo niewiele. Premier został zmuszony do defensywy, i przez to w pewnym sensie sam wyeliminował się jako najbardziej skuteczna medialnie osoba w całym rządzie (nie wspominając o PO) - przynajmniej w zakresie expose. 


Co do prezentacji ministrów, to na pewno skuteczne jest to, że przynajmniej w niektórych przypadkach pojawiły się próby określenie i zdefiniowanie rozbitych na dziesiątki mniejszych elementów prac. Nazwa "Państwo Optimum" czy "MDM" (Mieszkanie dla Młodych) to przynajmniej próby określanie i zdefinowania tego co sie robi, a nie tylko wymienienia kilkudziesięciu mniej lub bardziej związanych ze sobą rzeczy. 




Widać jednak, że w samym expose zabrakło próby nazwania całego nowego projektu politycznego. Jarosław Makowski proponował na łamach serwisu Instytutu Obywatelskiego określenie "Nowy Ład Tuska". I chociaż to określenie - kojarzące się Rooseveltem - może być krytykowane, to jednak jest próbą holistycznego ujęcia całego projektu. Takiej próby - w warstwie retorycznej - zabrakło w wystąpieniu premiera, którego jedynym łatwo zapamiętywalnym elementem była nazwa "Inwestycje Polskie"   i obietnica rozszerzenia urlopu macierzyńskiego. To ułatwiłoby "sprzedawanie" całego wystąpienia. Np. propozycje gospodarcze Obamy Biały Dom nazywał systematycznie "New Foundation". 




Premier zapowiedział, że na wiosnę pojawi się "wszędzie w Polsce". Zapowiedział również, że kilka wizyt w naszym kraju odbędzie się jeszcze w 2012 roku. Ale gdyby "Tuskobus II" ruszył bezpośrednio po expose, uzupełniany jedynie wsparciem ministrów, to polityczne momentum rządu nie wypaliłoby się tak szybko. To był moment, gdyby połączyć go z odpowiednimi miejscami odwiedzanymi przez premiera, na "sprzedanie" expose - bez medialnego filtra, bezpośrednio w kraju. Ale teraz Tusk będzie musiał po raz kolejny odbudować polityczny impet uzyskany po drugim expose. 




fot. Maciej Śmiarowski KPRM 




16:27

Jeśli Tusk=Stadion to ratunek= rząd-Mucha

Chyba nie ma miejsca, któremu Donald Tusk poświęcił więcej uwagi niż Stadion Narodowy. Rok temu to własnie na Stadionie odbyła się jedna z ostatnich konferencji prasowych, w piątek kończący zwycięską kampanię wyborczą. Podczas Euro był świątynią "kilkunastu najważniejszych dni w historii Polski", a w ubiegły weekend, po drugim expose, miał być jedną z aren politycznego odbicia. Po miesiącach nadzwyczaj konsekwentnego, jak na tę ekipę, wbijania Polakom do głowy propagandowych obrazków, powstało zlepienie się wizerunku premiera ze wszystkim dobrym co się wiąże ze Stadionem. A teraz i ze wszystkim złym. Zlekceważenie tego równania anuluje cały kontratak PO a premiera jeszcze bardziej oddali od nastroju społecznego.




Przez internet przelała się fala szyderstw wobec obiektu, który - jak się kilka miesięcy temu wyraził sam Tusk- Polacy umieszczali sobie z dumą na tapetach smartfonów. Dwa dni temu  w telewizyjnym prime - timie cztery miliony Polaków oglądało na żywo wielogodzinną farsę na Stadionie Narodowym. Inne kilka milionów ogląda ją do dziś w internecie i serwisach info.




Obarczanie rządu odpowiedzialnością za wszystko złe, co się dzieje ma długą tradycję, sięgającą chyba nawet dalej niż powódź, która zatopiła SLD i Cimoszewicza. Platforma ma w tym swój spory udział. Jak i w rozliczaniu rządów PiS za wszystko - od odstrzelenia chorych na ptasią grypę łabędzi na rozkaz feldmarszałka Dorna, po brak sukcesów polskich zawodników na zimowej olimpiadzie w Turynie. Cała scena zgodnie i latami wmawiała Polakom że za wszystko odpowiadają aktualnie rządzący. W sprawie stadionu, swoje dołożył spinroom Tuska, miesiącami zlepiając go wizerunkowo ze Stadionem Narodowym. W tej sytuacji,  żadna siła nie wytłumaczy milionom oglądającym transmisję pierwszego podejścia do meczu i następnym milionom, które oglądały wczorajsze serwisy informacyjne, że rząd nie ponosi odpowiedzialności za ten spektakularny blamaż.




Innym wątkiem tej samej historii jest doprowadzenie do przetoczenia się fali szyderstw wobec Polski w zagranicznych mediach. Ale i tu Platforma sama pracowicie kręciła bicz, którym dziś obrywa, relacje prasy na Jamajce jeszcze niedawno doprowadzając do roli poważnego argumentu politycznego. A tu nie Jamajka, tylko Wielka Brytania, gdzie dziesiątki tysięcy Polaków - wyborców PO usłyszą na temat swojej ojczyzny serię niewybrednych szyderstw. Do tego dochodzi jeszcze jedna okoliczność - to nie Jarosław Kaczyński staje się dziś największym eksporterem obciachu, tylko służby podległe premierowi Tuskowi.




Zlekceważenie tego wszystkiego i brnięcie w spin o winie PZPN, czy jakiegoś anonimowego dla opinii publicznej fajtłapy z NCS, będzie poważnym błędem Tuska, który go przybliży do popadnięcia w groteskę. A to sytuacja, która każdego polityka pozbawia powagi, przede wszystkim we własnej partii. 




Tylko dymisja ministry Muchy może powstrzymać premiera przed sytuacją w której będzie miał więcej bagażu niż linie lotnicze.




Fot. Maciej Śmiarowski/KPRM


20:12

Masz konto na serwisie społecznościowym? Masz szansę wpłynąć na wynik wyborów

W wyborach w Wielkiej Brytanii w  2010 roku odnotowano najwyższą frekwencję od 13 lat - przyczynić się do tego miały dyskusje w mediach społecznych. W Stanach Zjednoczonych osoba kandydująca do Senatu, która miała więcej znajomych na Facebooku, wygrała w 8 na 10 wyścigów. Szacuje się, że w 2010 roku jeden mail, który został wysłany do 60 mln użytkowników Facebooka, skłonił 340 tysięcy ludzi, którzy wcześniej nie byli pewni, czy zagłosują, do wzięcia udziału wyborach.


W Polsce polityka to jeden z ulubionych tematów dyskusji w internecie. Jak widać, nie odbiegamy w tym od np. Stanów Zjednoczonych. Jak się okazuje, dyskusje w sieci mogą wpłynąć na decyzje przy urnie wyborczej - szacuje się, że 40% wyborców przed podjęciem decyzji, na kogo zagłosować, uda się po pomoc do społecznościówek.

Jak social media wpływają na narrację polityczną? Dwa przykłady z ostatnich dni. Podczas wtorkowej drugiej debaty prezydenckiej Mitt Romney użył sformułowania "binders full of women". Okazało się, że to było najczęściej wyszukiwane hasło związane z tą debatą. Natychmiast, jeszcze w czasie debaty, zaczęły powstawać związane z nim fanpage i grupy na FB, blogi i memy. Domena BindersFullOfWomen.com została błyskawicznie kupiona. A Demokraci walcząc o głosy kobiet od środy zaczęli atakować Mitta Romneya przy użyciu tego sformułowania. W Polsce po blamażu na Stadionie Narodowym (który zamienił się w Basen Narodowy) nikt nie atakował rządzących lub PZPN-u ostrzej niż internauci.


Dzięki uprzejmości organizacji Open Site możemy przedstawić poniższą infografikę. To kopalnia wiedzy, co prawda przede wszystkim dotycząca stanu relacji media społecznościowe-polityka w USA, ale pewne tendencje w Polsce są takie same: