Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
17.10.2012
05:16
Dziś w nocy strona www Ministerstwa Spraw Zagranicznych przeszła wyraźny lifting. Ciekawostka - wersja anglojęzyczna serwisu różni się nieco od wersji polskojęzycznej - także rodzajem newsów umieszczonych na stronie głównej.
Link do MSZ.GOV.PL.
08:03
Tę fotografię umieścił na FB poseł Andrzej Duda z dopiskiem: "bez komentarza"
09:32
Demokraci mogą odetchnąć z ulgą. Wczoraj w Nowym Jorku pojawił się na scenie zupełnie inny człowiek, niż osoba która poniosła tak druzgocącą porażkę w Denver na początku października. Obama walczył z Romneyem tak, jakby naprawdę zależały od tego losy jego prezydentury. Był agresywny (ale nie tak jak Joe Biden) i zdecydowany. Romney miał kilka dobrych momentów, ale zaliczył też kilka wpadek. Jedna z nich "ustawiła" losy całej debaty. Czy to jednak wystarczy prezydentowi, by odwrócić negatywny trend w kampanii?
Wydawałoby się, że w trakcie debaty w stylu townhall będzie brakowało ostrych momentów i starć, bo kandydaci będą musieli odpowiadać na pytania publiczności a nie zwracać się do siebie. Ta teoria okazała się fałszywa. Spięć nie brakowało. Zwłaszcza w kluczowym momencie całej debaty, gdy Romney postanowił zaatakować Obamę za jego podejście do sytuacji w Libii i opieszałość w nazwaniu całego wydarzenia, w którym zginął ambasador Stevens "terroryzmem".
http://youtu.be/PzdWnigWY0o
Chwila, gdy moderatorka Candy Crowley musiała poprawić Romneya, była momentem, który zdefiniował cały obraz debaty. Już wcześniej kandydat Republikanów wypadał nieco zbyt agresywnie, kłócił się z Crowley o zasady debaty. Tamten moment był jednak kluczowy. Zarówno sondaże błyskawiczne, jak i opinia większości analityków i komentatorów była wczoraj w nocy jednoznaczna - Obama wygrał. "Huffington Post" napisał "Obama wrócił".
Czy to początek tzw. "comeback narrative" dla prezydenta? Na pewno udało mu się wczoraj naprawić nieco szkód, które powstały w debacie w Denver. I na pewno zatrzymał częściowo momentum które miał Romney. Ale wyścig i tak pozostanie dla niego bardzo trudny. Być może potrzeba będzie jeszcze jednego zwycięstwa - w poniedziałek, w trakcie debaty o sprawach zagranicznych, by ostatecznie zatrzymać kandydata Republikanów. Wczoraj na pewno jednak ten wyścig częściowo zmienił swoje oblicze. Przekonamy się w najbliższych dniach, na ile ten zwrot jest wyraźny.
fot. Scout Tufankjian for Obama for America
09:33
PILNE:
Dach będzie zasunięty jak tylko przestanie padać
09:33
09:33
09:34
10:08
Tak wygląda tło konferencji PiS, która odbędzie się dziś o 11.30. W tym samym czasie PSL przedstawi projekt ustawy zrównającej obowiązki badania zdolności kredytowej firm pożyczkowych i SKOKów z tymi, jakie dziś mają banki. Solidarna Polska i SLD wystąpią natomiast z wnioskiem o dymisję ministry sportu.
10:56
W październiku odnotowujemy dalsze pogorszenie i tak już nie najlepszych nastrojów społecznych. Oceny dotyczące ogólnej sytuacji w Polsce, a także jej wymiaru politycznego i gospodarczego należą obecnie do najbardziej krytycznych w ostatnich latach. Przewidywania na najbliższy rok – zarówno w sferze publicznej, jak i prywatnej – są w miarę stabilne, jednak trudno je określić jako optymistyczne. W większości analizowanych kwestii dominuje przekonanie o utrzymaniu status quo, a w przypadku ogólnej sytuacji w kraju drugi miesiąc z rzędu najczęściej prognozowane jest pogorszenie.-pisze w comiesięcznym raporcie CBOS.
W ciągu ostatniego miesiąca pogorszyły się oceny kierunku rozwoju sytuacji w kraju, tym samym opinie negatywne (68%, wzrost o 4 punkty) już prawie czterokrotnie przeważają nad pozytywnymi (18%).
Po czerwcowym wzroście z miesiąca na miesiąc maleje liczba osób dobrze oceniają-cych sytuację polityczną w Polsce. Obecnie stanowią one zaledwie 7% ogółu badanych (spadek o 2 punkty) i jest to najniższy odsetek od września 2007 roku, a więc od schyłku rządów PiS. Jednocześnie jedna trzecia respondentów (34%, wzrost o 2 punkty) uważa, że sytuacja na polskiej scenie politycznej jest przeciętna – ani dobra, ani zła, a ponad połowa (53%) ocenia ją negatywnie.
W potencjalnych elektoratach partyjnych największym zadowoleniem z bieżącej sytuacji politycznej cechują się zwolennicy PO – chociaż i w tej grupie, przy ciągle dominują-cych ocenach ambiwalentnych, opinie negatywne nieznacznie przeważają nad pozytywnymi (22% wobec 19%). Najbardziej krytycznie sytuację panującą na polskiej scenie politycznej oceniają potencjalni wyborcy PiS (60% opinii negatywnych) oraz badani niezainteresowani udziałem w ewentualnych wyborach parlamentarnych (54%).
Od czerwca systematycznie rośnie też liczba osób niezadowolonych z sytuacji gospodarczej w kraju. Obecnie należy do nich niemal połowa ogółu badanych (45%), podczas gdy usatysfakcjonowany w tym względzie jest zaledwie co ósmy (13%, od września spadek o 4 punkty). Ponad jedna trzecia ankietowanych (37%, wzrost o 2 punkty) uważa, że sytuacja gospodarcza w Polsce jest przeciętna.
Badanie „Aktualne problemy i wydarzenia” przeprowadzono w dniach 4 – 10 października 2012 roku (a więc jeszcze przed tzw. drugim exposé szefa rządu) na liczącej 1007 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.
11:08
13 sierpnia Leszek Miller odbył w Sejmie konferencję prasową na której zapowiadał rychłe złożenie przez SLD projektu ustawy o parabankach. Podczas konferencji przedstawiono efektowną prezentację w power point\\'cie. Niestety trudno gdziekolwiek znaleźć dalszy ślad po zapowiadanym przez Millera projekcie. Nie ma go ani na stronie internetowej sejmu, gdzie "wiszą" projekty ustaw, które wpłynęły. Trudno też jej szukać na stronach internetowych samego klubu SLD, gdzie znajdują się inne inicjatywy legislacyjne SLD. Wygląda na to, że mężczyznę można faktycznie poznać nie po tym jak zaczyna, ale jak kończy- także swoje zapowiedzi.
Link do zapowiedzi SLD z 13 sierpnia.
Link do listy projektów ustaw złożonych przez SLD.
Tymczasem, jeszcze przed konferencją o 11.30 PSL już złożyło już do Marszałek Sejmu swój projekt o tzw. parabankach, czyli nowelizację ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym, uzbrajającą KNF w dodatkowe uprawnienia kontrolne oraz nakładająca nowe obowiązki na wszystkich kredytodawców.
12:04
Od czasu "drugiego expose" premiera Tuska Platforma powoli ale systematycznie zaczęła odzyskiwać polityczną inicjatywę. Po nieudanej poniedziałkowej konferencji prof. Glińskiego, która pokazała, że ten pomysł się powoli wyczerpuje, dziś PiS wraca do koncepcji "debat eksperckich". Ale w zmienionych warunkach - na tle ewidentnej wpadki premiera Tuska ze słowami o spawaczu i politologu. I na tle kompromitacji wokół Narodowego.
PiS wykorzystuje słowa premiera do odzyskania momentum. Premier Tusk po kilku dniach intensywnej obecności w mediach dziś wyjechał na spotkania EPL w Bukareszcie. Dziś co prawda odbyła się konferencja ministra Gowina, ale w sytuacji wokół Stadionu Narodowego nie była już centralnym punktem dnia. Wreszcie, w czasie swojego medialnego tournee Tusk powiedział słynne już słowa o spawaczu i politologu.
Dziś na konfie nie było prof. Glińskiego. Kaczyński wykorzystuje moment, i liczy na to, że uda mu się odzyskać inicjatywę, łącząc sprawę komentarza premiera Tuska z sytuacją na rynku pracy w chwili po kompromitacji związanej ze Stadionem Narodowym. Prezes PiS przypomniał dziś słowa Tuska o tym, że jego "rząd jest jak Stadion Narodowy". To dobry moment na przypomnienie najważniejszego i najgroźniejszego argumentu PiS wobec rządu Tuska: że jest niekompetentny - co widać w kolejnych sytuacjach, teraz na przykładzie stadionu Narodowego.
Zapowiedziana dziś poniedziałkowa debata o bezrobociu i sytuacji na rynku pracy odbędzie się oczywiście w innych warunkach. Sprawa Narodowego nieco zblaknie, a Tusk wróci do Polski po szczycie UE. Ale zarówno temat jak i moment jest wybrany dobrze. Teraz - ponownie - piłka jest po stronie Platformy.
fot. https://twitter.com/IlonaKlejnowska
13:09
Czemu? Bo to pierwszy znak, że przegrywasz.
To typowe zachowanie polityków, bez względu na kraj. Zdarza się w USA, zdarza się w Polsce. Gdy partia dołuje w sondażach, sondaże są be, nierzetelne i zafałszowane. Partia lub polityk zaczyna zyskiwać? Narzekanie na sondaże kończy się jak nożem uciął.
Po tygodniach, gdy zwolennicy Partii Republikańskiej udowadniali, że prawdziwe sondaże i prawdziwe poparcie dla Romneya wygląda zupełnie inaczej niż to pokazują badania sondażowe, do narzekających na źle skonstruowane próby badawcze nieoddające obrazu populacji dołączyli Demokraci. Ale te same sondaże już nie wywołują krytyki zwolenników Mitta Romneya. Cud? Badacze poprawili grupy? Nie, po prostu Romney zaczął zyskiwać na popularności, a Obama tracić. Natychmiast więc sztabowcy prezydenta zaczęli uspokajać zaniepokojonych lub spanikowanych wyborców demokratycznych, że wcale nie jest tak źle, jak sondaże pokazują, że tak naprawdę próbka nie jest reprezentatywna, że prawdziwy obraz sytuacji jest znacznie lepszy…
Politycy i zwolennicy PiS od 5 października przestali narzekać na to, że media źle ich przedstawiają, ucichły komentarze, że media są skrzywione liberalnie, a sondaże nierzetelne, bo robione przez wiadome sondażownie, którym nie zawsze można ufać… Oczywiście fakt, że tego dnia pojawiło się badanie opinii publicznej, w którym PiS po raz pierwszy od 2007 roku wyprzedził PO, to przypadkowy zbieg okoliczności.
Narzekanie na media i sondaże to zagrywka polityczna. Jasne, trudno się przyznać, że się przegrywa, ale twierdzenie, że to wszystko dlatego, że media są przeciwko, a sondaże nie są rzetelne, to próba zaklinania rzeczywistości. Na dodatek - kończy się z chwilą, gdy słupki sondażowe rosną.
Sztabowcy Mitta Romneya wczorajszą debatę prezydencką próbują spinować pod hasłem „moderatorka była nieobiektywna, a pytania ustawione“. Od razu widać, kto był wyraźnym zwycięzcą tego starcia. Narzekasz? Znaczy przegrałeś.
To naprawdę tak działa - zwycięzcy nie narzekają na reguły, drogę pod górkę, niewłaściwe pytania, uprzedzenia ankieterów i wiatr w oczy.
14:01
14:05
14:12
14:13
14:38
Mitt Romney odpowiadając na pytanie dotyczące sytuacji kobiet na rynku zawodowym, wpadł na minę. Opisując swoje wysiłki, by zwiększy liczbę kobiet na stanowiskach kierowniczych, gdy został gubernatorem, użył sformułowania "skoroszyty pełne kobiet" (binders full of women). Nie dość, że sformułowanie to już stało się memem, a prodemokratyczny Super PAC wykupił domenę BindersFullOfWomen.com, to także posłużyło sztabowi Obamy do ataku na Romneya i jego propozycje programowe dotyczące praw kobiet.
http://youtu.be/dmtSBXW8ly4
Na dodatek okazało się, że anegdota opowiedziana podczas debaty przez Romneya nie do końca ma pokrycie w rzeczywistości (więcej pod tym linkiem).
15:36
Demokraci w tym roku promują tzw. early voting. Jednym z powodów jest niepokój sztabu Baracka Obamy, że tuż przed dniem wyborów mogą pojawić się jakieś niezbyt pozytywne dane ekonomiczne, które zaważą o głosach niezdecydowanych.
Michelle Obama w poniedziałek napisała na Twitterze, że nie mogła doczekać się wyborów i oddała już swój głos na Baracka - tzw. absentee ballot wysłała pocztą. Wczoraj sztab prezydenta potwierdził, że także on zagłosuje wcześniej, co oznacza, że stanie się w ten sposób pierwszym kandydatem prezydenckim, który nie odda głosu osobiście w punkcie wyborczym w dniu wyborów. Znając Biały Dom i doradców Obamy możemy spodziewać się jednak dowodu zdjęciowego, który pojawi się na serwisie Flickr.
fot. Official White House Photo by Pete Souza
15:44
16:10
PILNE:
Trener Fornalik podał skład Polaków. Zagrają ci sami piłkarze co wczoraj
16:38
Kompromitujące okoliczności odwołania meczu Polska-Anglia i zamieszanie na linii PZPN-Narodowe Centrum Sportu dało opozycji okazję na wykorzystanie sytuacji, by uderzyć w rządu Donalda Tuska. Jarosław Kaczyński mówił, że "Mamy piłkarza u władzy i jednocześnie sytuację, w której nie da się przeprowadzić meczu". SLD i SP chcą dymisji minister Muchy. Ale prawdziwe ryzyko dla PO i Donalda Tuska pojawi się, gdy - hipotetycznie - Roman Kosecki zostanie szefem PZPN. Wtedy każda taka sytuacja to polityczna bomba dużo większych rozmiarów.
Wyobraźmy sobie sytuacją, w której kalendarzy wyborczy w PZPN jest nieco inny, i wybory na nowego prezesa odbywają się przed wczorajszym meczem. Gdyby zwyciężył w nich obecny poseł Platformy Roman Kosecki, to na nim spocząłby ciężar wytłumaczenia się z całego zdarzenia. Premier Tusk mówił dziś o "bezwzględnej" kontroli w NCS i Ministerstwie Sportu. Z Koseckim na czele PZPN, opozycja natychmiast uznałaby całe wydarzenia za całkowitą i bezpośrednią porażkę Platformy. Sprawa z dachem to i tak problem dla Tuska, nie tylko za sprawą jego cytatu o "rządzie jak stadionie" ale także w kontekście szerszego projektu modernizacyjnego i jego efektów.
Kosecki jako prezes PZPN nie odpowiadałby tylko za tego rodzaju sytuacje. On - i cała Platforma - natychmiast staliby się "właścicielami" korupcji, niekompetencji, obciachu - tego wszystkiego, z czym kojarzy się związek. Opozycja miałby znakomity argument, że cała PO jest jak PZPN.
Oczywiście można twierdzić, że Kosecki ma plan zmian dla PZPN, i wizerunkowo odmieniłby oblicze tej organizacji. Dlatego jego sukces - mimo, że obarczony sporym ryzykiem dla PO - kryje w sobie także możliwości pokazania, że partia może dokonywać zmian na lepsze. Ale przy PZPN zmiany nowego, hipotetycznego prezesa musiałby być głębokie i bardzo radykalne. Inaczej jego wybór może okazać się kamieniem u szyi Donalda Tuska i PO.
fot. https://www.facebook.com/niemowdomniezrana
16:44
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.