Relacja Live

16.10.2012

08:13

Krakowianie oburzeni Carrefourem w Sukiennicach. W tym miejscu chcą Biedronki

09:14

Cztery powody, dla których komentarz o spawaczu i politologu jest dla premiera szkodliwy

Wczoraj wieczorem Donald Tusk w czasie swoich wypowiedzi - zarówno u Tomasza Lisa jak i u Moniki Olejnik - musiał bronić komentarza o spawaczu i politologu. I chociaż ta obrona nie była centralnym punktem obu wywiadów, to jednak ten komentarz w żaden sposób nie pomaga ani Tuskowi, ani szerzej Platformie. Wręcz przeciwnie. Oto cztery powody, dla których te słowa są politycznie szkodliwe.


 


1) Uwypuklają problem, a nie jego rozwiązanie. Bezrobocie wśród absolwentów kierunków humanistycznych jest faktem. Ale Tusk tym komentarzem dał do zrozumienia tej właśnie grupie, że nie ma dla nich żadnego rozwiązania problemu, poza wybraniem pracy fizycznej. Inaczej: Tusk w ten sposób przyznał się, że (z punktu widzenia ludzi o których mówi, ale nie tylko) jest bezradny. 




2) Są idealne jako podkład dla memów.  Słowa o spawaczu dzięki wczorajszym programom zwiralowały się całkowicie, i już teraz są idealną pożywką dla demotywatorów, złośliwych obrazków itd. Na FB jest już grupa "Politolodzy do Tuska: lepiej sam idź już spawać". W ten sposób cała sprawa nie zniknie tak szybko, chociaż - jak to zwykle bywa w takim przypadkach - wszystkie wirale prędzej czy później się wypalają. 




3) Dotykają ludzi, którzy komentują politykę, i mają wpływ na kształtowanie się opinii. W tak krytycznym momencie dla swojego rządu premier Tusk tym komentarzem dotknął grupy, której członkowie mają wpływ na polityczną rzeczywistość - komentują politykę. 




4) Stawiają premiera w defensywie Platforma i rząd po "drugim expose" powoli rozkręcają machinę, która ostatecznie ma doprowadzić do odwrócenia negatywnego trendu sondażowego. Badanie TNS dla "Polityki" to być może pierwsza zapowiedź, że ten pomysł był słuszny. Ale słowa premiera otwierają kolejne pole, na którym Tusk musi się tłumaczyć, zamiast wyjaśniać swoje plany na przyszłość. 




Termin "Kinsleyan gaffe" oznacza w slangu amerykańskiej polityki sytuację, gdy polityk mówi prawdę, a wszyscy uznają to za gafę i wpadkę. W tym przypadku sytuacja jest podobna. I chociaż jak z każdą gafą, i ta zostanie zapomniana po pewnym czasie, zwłaszcza w dzisiejszych warunkach, to i tak słowa o spawaczu rzucają się cieniem na okres po "drugim expose" premiera. 




fot. tvp.pl 


09:20

PO wygrywa z PiS w sondażu dla "Polityki"

W sondażu TNS przeprowadzonym 13-14 października Platforma minimalnie prowadzi z PiS. Partia Donalda Tuska ma 37%, PiS 36%, SLD 12%, RP 7%, PSL 4%, a SP - 2%. Próba wynosi 1000 osób. To pierwszy sondaż od czasu badania TNS z 5 października, w którym PO po raz pierwszy od lat miała mniejsze poparcie niż PiS. Więcej na gazeta.pl


09:32

W sondażu dla "Polityki" PO znów wyprzedza PiS. To pierwsze badanie po poniedziałkowym poranku w Tok FM z Janiną Paradowską

09:40

Felix Baumgartner ląduje a w tle... Tuskobus- nowy polityczny demot śmieszy w sieci

źródło: https://www.facebook.com/WarszawskaKreacja

09:49

Tak Monika Olejnik wyrzuca przez okno Superak z matką Madzi w bikini i pisze: "Pożegnanie"

źródło: FB Moniki Olejnik


09:56

Tuska już nic nie uratuje a Putin daje mu kopniaka- pisze Sakiewicz na salonie 24

Naczelny Gazety Polskiej i GPC na swoim blogu na salonie24 pisze: "Z całą pewnością obóz Donalda Tuska wykona w najbliższych dniach ogromny wysiłek, by pokazać, że nie jest on jeszcze politycznym trupem. Pojawią się pewnie sondaże poprawiające dotychczasowe notowania premiera. Nie zmieni to jednak faktu, że teflonowy szef rządu znalazł się na równi pochyłej i może co najwyżej hamować jazdę ku ziemi. Powody utraty poparcia dla lidera Platformy są dwa, ale obydwa bardzo ważne. Została przekroczona krytyczna granica społecznej cierpliwości."




"(...) [Z]godnie do niedawna zarządzające polską kondominium przeżywa trudne chwile. Berlin, a wraz z nim obóz premiera, chce Europy zjednoczonej pod swoim przewodem, a Rosja tego absolutnie nie chce. Do tego jeszcze rząd planuje wydobywać masowo gaz łupkowy, a to najbardziej stoi Moskwie ością w gardle. Tusk był dzieckiem politycznym małżeństwa, które się sypie. Wyraźnie poszedł za panią matką. Putin zamierza mu za to dać solidnego kopniaka. Jego jedyną troską jest to, jak wyrzucić Tuska tak, by ktoś nieodpowiedni nie przejął steru rządów w Polsce. To jednak dla szefa PO nie będzie miało już dużego znaczenia. Jego los jest przesądzony."




źródło: http://tomaszsakiewicz.salon24.pl/




fot. niezlezna.pl







10:54

Obama potrzebuje dziś zwycięstwa w debacie, by odzyskać kontrolę nad kampanią prezydencką

Dziś o godzinie 3.00 w nocy czasu polskiego w drugiej debacie prezydenckiej zmierzą się prezydent Obama i Mitt Romney. Tym razem będzie to spotkanie "townhall" czyli kandydaci będą odpowiadać na pytania zgromadzonej publiczności. Debata w Nowym Jorku jest kluczowa dla prezydenta Obamy. To ostatnia szansa dla niego, by odzyskać kontrolę nad kampanią. Od spotkania w Denver Mitt Romney powoli, ale systematycznie dogania Obamę. Jeśli wygra dziś, nic już go nie powstrzyma. 




Debata w Denver była tak istotna z dwóch powodów. Po pierwsze, Mitt Romney zaprezentował się jako rozsądna, centrowa alternatywa dla prezydenta. Po drugie, Obama swoją pasywnością zdemoralizował "bazę" Demokratów. Niektórzy zaczęli się nawet zastanawiać, czy prezydent rzeczywiście chce wygrać drugą kadencję. Obama w Denver wyglądał, jakby mu się nie chciało być na scenie. Nie wykorzystał możliwości, by zaatakować Romneya m.in. za komentarz o "47%" czy też za jego działalność jako szefa Bain Capital. A to były jedne z najważniejszych wątków ataku jego sztabu na Romneya przez dłuższy czas. 




To wszystko spowodowało, że od czasu Denver kandydat Republikanów systematycznie odrabiał sondażowe straty. Na Florydzie zdobył prowadzenie. Zmniejszył przewagę prezydenta w kilku innych kluczowych stanach. Wygrywa w Gallupie, i w większości innych sondaży przeprowadzanych codziennie (tzw. badań trackingowych). Tylko w kluczowym stanie Ohio jak do tej pory nie prześcignął prezydenta. Bez Ohio, może wygrać nawet w pozostałych dwóch dużych stanach (Wirginia, Floryda) a i tak nie zostanie prezydentem. 




Dlatego starcie dziś jest tak ważne dla obu stron. Obama musi odwrócić losy kampanii silnym wystąpieniem. Romney może zadać prezydentowi ostateczny cios. Format spotkania nie ułatwia ataków. To "townhall" - kandydaci muszą odpowiadać na pytania publiczności, i trudno im będzie ostro zwracać się bezpośrednio do siebie. Taki format wymaga, by politycy pokazali swoją empatię. W teorii jest to sytuacja lepsza dla prezydenta, który może wskazywać na przykłady rzeczy, które zrobił jako lokator Białego Domu, i które pomagały w konkretnej sytuacji. Ale Romney na pewno bardzo dobrze się przygotowywał, tak jak przed pierwszym starciem. Miał też kilka "ćwiczebnych" spotkań z wyborcami w Ohio.  




Na korzyść prezydenta działa jednak natura samego wyścigu. Media, po okresie przewagi Romneya w naturalny sposób szukają pretekstu, by móc zbudować "comeback narrative" dla prezydenta. Tak samo było z debatą w Denver dla Romneya - po okresie przewagi Demokatów, nawet remis byłby w oczach mediów przełomem. Dlatego niektórzy doradcy Mitta mówią (anonimowo), że są małe szanse by ich kandydat odniósł dziś sukces - media każdy wynik zinterpretują jako korzystny dla ich konkurenta. Obama po pierwszej debacie ma także tak niską poprzeczkę do przeskoczenia, że o lepszy występ nie jest tak trudno.




Jedno jest pewne: jeśli dziś Romney wygra, droga do Białego Domu będzie stała dla niego otworem.        


12:44

Typy bukmacherów na dzisiejszy mecz: wygrana Anglii 1,94, wygrana Polski 4,49, przekroczenie linii środkowej przez Jakuba Wawrzyniaka 8,91

12:52

Na co zwrócić uwagę przed debatą?

AP prezentuje listę 5 rzeczy, na które warto zwrócić uwagę oglądając debatę dzisiejszej nocy 


12:55

Kim jest Paul Ryan?

New York Times Magazine opisuje kim jest Paul Ryan, i dlaczego na tej kampanii prezydenckiej nie może stracić  ;pagewanted=1&seid=auto&smid=tw-nytmag


12:57

Skok dla wideo online?

Czy skok "Stratos" miał znaczenie jeśli chodzi o rozwój transmisji na żywo w sieci? 


12:59

BlackBerry przestało być fajne

NY Times opisuje, jak BlackBerry przestało być "cool" jeśli chodzi o telefony 


13:02

Czy nowy CEO uratuje CNN?

Michael Wolff analizuje, czy nowy CEO może uratować CNN 


13:43

tak pisze Maciej Nowak o Zbigniewie Ziobro:

Co za sk...

źródło: FB Macieja Nowaka


Maciej Nowak od 1997 do 2000 był kierownikiem działu kultury "Gazety Wyborczej", gdzie nadal regularnie publikuje. Od 2003 jest dyrektorem Instytutu Teatralnego im. Zbigniewa Raszewskiego w Warszawie.




14:12

Hillary Clinton: Biorę odpowiedzialność za Bengazi

Tuż przed drugą debatą prezydencką Hillary Clinton pokazuje swoją lojalność i próbuje rozbroić jedną z najgroźniejszych bomb dla Baracka Obamy. W wywiadzie udzielonym reporterce CNN powiedziała, że to ona, jako sekretarz stanu, ponosi odpowiedzialność za zapewnienie bezpieczeństwa placówkom dyplomatycznym.



http://youtu.be/MUqdjBVYGZM




15:33

Koncentracja uwagi na Brukseli ma uwypuklić różnice między rządem a jego alternatywą

Po kilku dniach intensywnej obecności w mediach, premier Tusk w drugiej części tygodnia będzie manifestować swoje umiejętności  na arenie europejskiej. I chociaż kwestia obiecanych "300 mld" z budżetu UE będzie przez najbliższe lata jednym z głównych punktów zaczepienia dla opozycji, to w sensie taktycznym koncentracja uwagi na UE jest teraz dla premiera korzystna. 




Od momentu "drugiego expose" opozycja starała się mniej lub bardziej skutecznie utrudnić premierowi rozwinięcie i prezentacje planów z piątku. Tusk sam nieco odwrócił uwagę od swoich propozycji słynnym już zdaniem o "spawaczu i politologu". Ale cykl konferencji prasowych - jedna z nich odbyła się nawet w niedzielę - zaczął spełniać swoje zadanie. Po raz pierwszy od miesięcy Platforma narzuca tematy i propozycje, do których odnosi się opozycja. 




Teraz premier udaje się do Bukaresztu i Brukseli. Jutro ma w planach udział w spotkaniu  EPL i chadecji z całej Europy, a we czwartek i piątek odbędzie się szczyt Radu Europejskiej. To daje premierowi Tuskowi w jednym z ważniejszych dla niego tygodni w polityce okazję do manifestacji wizerunku polityka, który doskonale zna się na mechanizmach rządzących UE, mechanizmach które mają gwarantować dalszy strumień pieniędzy na inwestycje i rozwój kraju. Technokratyczny język brukselskiej polityki jest dla premiera dość wygodny, co było widać na dzisiejszej konferencji prasowej. Na pewno Tusk lepiej radzi sobie tłumacząc to co dzieje się w UE niż lawirując wokół światopoglądowych sporów w Platformie. 




Opozycja, a przede wszystkim PiS ma w tej chwili stosunkowo niewielkie pole manewru.  Wczorajsze deklaracja prof. Glińskiego, który stwierdził, że jest zainteresowany polityką wewnętrzną, a nie sprawami zagranicznymi jest dość mocnym ciosem w jego wiarygodność, jako potencjalnego szefa polskiego rządu. Dlatego tym bardziej koniec tygodnia i szczyt europejski stanowi dla premiera świetną okazję wizerunkową, która ma umocnić przepaść między jego rządem a alternatywą zaprezentowaną przez PiS. 


fot. TPCOM CC BY NC ND 2.0  




18:46

W Polityce: Mikroucieczki Tuska, węzłowe momenty to Amber Gold i identyfikacja ciał, nie strategia PiS, w Tygodniku Śpiewak: PO nie nadąża

TYGODNIK POLITYKA na okładce: PIS URÓSŁ- KACZYŃSKI TUSKIEM SIĘ TUCZY- zdjęcie fotomontaż otyłego Jarosława Kaczyńskiego 




-- CZY KTOŚ MNIE JESZCZE LUBI? (zdjęcie PDT jako chłopca w krótkich spodniach) - sondaż POLITYKI po 2 expose - piszą: Mariusz Janicki, Joanna Solska, Wiesław Władyka: „Po tzw. drugim exposé premiera na czoło sondaży wróciła PO. Ale wyprzedziła PiS tylko o jeden punkt procentowy – wynika z badania TNS Polska wykonanego specjalnie dla POLITYKI. To krytyczny moment dla Tuska i jego partii.”




-- Sondaż partyjny: PO ma 37%, PiS 36%, SLD 12%, RP 7%, PSL 4%, a SP - 2%. Próba wynosi 1000 osób. To pierwszy sondaż od czasu badania TNS z 5 października, w którym PO po raz pierwszy od lat miała mniejsze poparcie niż PiS. 




-- „Zaufanie wydaje się bardzo warunkowe. Sama ocena exposé, mówiąc oględnie, nie jest rewelacyjna. Tylko 10 proc. respondentów uznało, że Tusk przedstawił dobry i realistyczny program, to ta najwierniejsza gwardia Platformy, a aż 30 proc. wybrało odpowiedź: „premier mnie nie przekonał, ale i tak wolę ten rząd od władzy PiS, która nie jest dla mnie alternatywą”. Tyle samo, bo 30 proc., po exposé jest przekonane, że „Tusk i jego rząd powinni jak najszybciej podać się do dymisji”, a 9 proc. uważa, że Tusk w przemówieniu „zawiódł ich oczekiwania”. Sumując głosy ogólnie za i ogólnie przeciw, widać, że exposé znalazło tyleż przeciwników co zwolenników (nawet z niewielką przewagą tych pierwszych), przy czym łagodni recenzenci nowego programu rządu i tak w większości nie są przekonani, tyle że nie widzą dla Tuska alternatywy. Bez wątpienia mamy więc do czynienia z momentem dla Platformy bardzo ważnym, kiedy kształtuje się nowy stan równowagi. Jeśli Platforma nie utrzyma aktywności, może spaść trwale na drugie miejsce.”




-- WĘZŁOWE MOMENTY NIEZALEŻNE OD STRATEGII PIS- Jak pisze trójka autorów: „Badanie dla POLITYKI pokazało węzłowe momenty, które odebrały sympatię Platformie i Tuskowi. Zdaniem 53 proc. respondentów była to afera Amber Gold, ale także, czego chyba wcześniej w otoczeniu Tuska nie przewidywano – „pomyłki w identyfikacji ofiar katastrofy smoleńskiej”, które wskazało aż 37 proc. badanych. Demonstrację prawicy w Warszawie wskazało 13 proc., tyle samo uważa, że poparcie grupy posłów dla zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej miało wpływ na sytuację polityczną w kraju. Debata ekonomiczna PiS natomiast wyraźnie nie wstrząsnęła opinią publiczną, podobnie jak desygnowanie premiera Glińskiego. Widać, że powodzenie jesiennej ofensywy PiS w sumie mało zależało od wymyślonych w sztabie zagrywek, a bardziej od spraw, które były od działań PiS niezależne”




-- Fragment tekstu Władyki, Solskiej i Janickiego: „zapanowała dekadencja: to najgorszy rząd od Mieszka I, trzeba go natychmiast zmienić, tak dłużej być nie może, ludzie tego nie zniosą. Opozycja zawsze ma skłonność do dramatyzowania, ale ta poetyka lokalnego końca świata przenika do społecznej świadomości. Rzeczywistość zaczyna przegrywać ze stworzonym przez opozycję konstruktem. Mamy w kraju kryzys bez kryzysu, katastrofę bez katastrofy, załamanie gospodarki mimo jej wzrostu, co zauważa już zachodnia prasa, dostrzegając absurdalność sytuacji Tuska.”




-- MIKROUCIECZKI- pisze trójka autorów- „Mikroucieczki zaczynają się w końcu sumować do zauważalnych procentów spadku poparcia dla partii rządzącej. Tusk natomiast najwyraźniej wciąż liczy na – jak to się czasami w Platformie mówi – białych ludzi, tyle że to nie jest jednolita grupa; to osoby, które mają swoje warunki brzegowe poparcia dla Platformy i które coraz chętniej postanawiają ukarać tę partię nie tyle poparciem dla PiS, co absencją i wewnętrzną emigracją w stylu „nie ma na kogo głosować”.




-- UCIECZKA DROBNYMI KROKAMI- Janina Paradowska o 2 expose: „Sejmowe wystąpienie Donalda Tuska, nazywane drugim exposé, nie było „wielką mową”, jakiej oczekiwał na przykład prezydent Kwaśniewski. Było bardzo zręcznie skonstruowanym przemówieniem, odwołującym się także do postulatów opozycji, co wytrąciło jej sporo argumentów. (…) To nie znaczy jednak, że Tusk odzyskał dawny teren. Bo też, realistycznie patrząc, żadne płomienne mowy czy wizje, których premier nadal się wystrzega, proponując modernizację małymi krokami, już nie odwracają sondażowych trendów, nie uwodzą wyborców. Nawet obietnice, choćby rocznych urlopów macierzyńskich, nie spowodują, że Platforma i rząd wrócą do wysokiej formy sondażowej. (…) W sumie jednak premier tylko połowicznie osiągnął zamierzone cele. Jak sam powtarzał: wotum zaufania nie oznacza przełamania nieufności.” 




-- Paradowska o bardziej konserwatywnej Platformie: „Platforma jest więc dziś zdecydowanie bardziej konserwatywna, co oznacza pogrzebanie wielu projektów ważnych dla liberalnego skrzydła i liberalnych wyborców. Po głosowaniu w sprawie zaostrzenia przepisów antyaborcyjnych trudno sobie wyobrazić na przykład wprowadzenie pod obrady bardziej liberalnego projektu ustawy o in vitro. Może się przecież okazać, że ostatecznie Sejm, przy walnym poparciu Platformy, uchwali przepisy silnie restrykcyjne. A przecież premier obiecywał, że ustawę uchwalą. Ciężar tych niezrealizowanych zapowiedzi będzie przygniatał Tuska coraz bardziej.”




-- PRAWOSKRZYDŁOWI- konserwatyści w PO w tekście Anny Dąbrowskiej i Grzegorza Rzeczkowskiego- fragment: „To liberalne światopoglądowo skrzydło pierwsze wyciągnęło broń, składając projekt o związkach partnerskich. Jako konserwatyści musieliśmy zareagować i pokazać, że PO nie przechyla się w lewą stronę – tłumaczył lider grupy Jarosław Gowin, wchodząc na spotkanie konserwatystów.”




-- O Grupińskim: „Na pewno to, co się wydarzyło w zeszłym tygodniu w Sejmie, jest co najmniej żółtą, jeśli już nie czerwoną, kartką dla szefa klubu Rafała Grupińskiego (stronnika Schetyny). Grupiński tak bardzo był przekonany, że projekt upadnie, iż nie zabiegał nawet u marszałek Sejmu o przesunięcie tego głosowania na piątek, po wystąpieniu premiera.”




-- Joanna Podgórska o języku debaty o ochronie życia (aborcji): „Każda odsłona wojny aborcyjnej przynosi jednak eskalację języka, którym posługuje się prawica. Najpierw płód zmienił się w dziecko nienarodzone, a aborcja w zabójstwo. Dziś mówi się już o „mordowaniu osób niepełnosprawnych”, a aborcję płodu, który po urodzeniu nie będzie zdolny do życia, nazywa „eugeniczną zbrodnią”. Takim językiem nie da się sensownie rozmawiać. Nawet używający go posłowie nie traktują go poważnie, bo nie żądają przecież za te „zbrodnie” wysokich kar więzienia.”




TYGODNIK POWSZECHNY:






-- Temat Tygodnika: Stop przemocy wobec kobiet
 




-- Paweł Śpiewak w tekście „Zmęczona Platforma” tak pisze o liderach partii: „Kiedyś mówili o prawach obywatelskich i usprawnianiu państwa. Wspominali o przyjaznym państwie. Do tych wspomnień nie warto wracać. Byłoby małostkowością im to przypominać. Dzisiaj nie reprezentują żadnej ideologii. Na żadną się nie powołują, bo każda ostatecznie okazywałaby się pułapką i ograniczeniem. Brak ideologii to też brak wewnętrznych samoograniczeń”.
 




-- Jak pisze dalej: „PO od początku roku nie nadąża. Nie nadąża, bo się nie spieszy i niewiele od siebie wymaga. Dostała wciry od młodzieży, której nie podobała się umowa zwana Acta. (…)Niepokój budzi nadal sprawa smoleńska, ale daje się ją ominąć, im bardziej gorączkowo i histerycznie mówią o niej opozycyjni politycy. Prawdziwy cios przyszedł od uległych i zaczarowanych wyborców. Jeszcze nie zmienił się układ sił, ale coś pękło, czar prysł. Potrzebna jest ucieczka do przodu”.
 




-- Jak podsumowuje: „Brakuje [Platformie] nie romantycznych uniesień – nikt poza mesjanistami ich nie potrzebuje – ale rzeczowych rozważań o czymś więcej niż likwidowanych ulgach podatkowych czy ruchu drogowym. Tej rozmowy się unika nie dlatego, by wątpiono w jej sens. Ona jest niewygodna, trudna. Lepiej poprzestać na trwaniu i obronie tego, co jest”.
 




-- Marek Zając w komentarzu o dyskusji wokół głosowania w Sejmie nad projektem SP dotyczącym aborcji: „Otóż debata spełniała nadwiślańską normę jakości: była rytualna, skrajnie emocjonalna, pusta. Wymieniono standardowe grzeczności: średniowiecze, ciemnogród, talibowie, czarna sotnia – mordercy, krew na rękach, naziści. (…)A sytuacja jest prosta: ustawę aborcyjną mogą w przyszłości zmienić tylko ci, którzy do swojego zdania przekonają zdecydowaną większość Polaków. Jałowa debata w parlamencie i mediach nikogo nie przekona”.
 




-- Paweł Bravo o mediach: „Gazety lub czasopisma zaczęły być coraz bardziej robione dla reklamodawców, a nie dla czytelników. Owszem, czytelnicy pozostali ważni w tym sensie, że trzeba ich przecież nagonić dla zapewnienia „zasięgu”, ale o tym, jacy to mają być czytelnicy, do jakich aspiracji i umysłowych cech się  odwoływać, jakiego rodzaju relację zbudować – decydowali ci, którzy przynoszą firmie większość wpływów. Ludzie od zdobywania reklam i marketingowego pozycjonowania gazety”.
 




-- Jak konkluduje: „Media stały się wydmuszką, bo wyniósł się z nich duch dziejów. Wiem, że to może brzmieć jak wykręt, ale nie umiem inaczej opisać poczucia narastającej niepotrzebności, której wspomniane wyżej procesy są przejawami. Model debaty publicznej, przestrzeni wspólnej, w której przegląda się jak w lustrze oraz kształtuje dana społeczność, przestaje działać."






Tygodnik GAZETA POLSKA-ntemat okładkowy: "Upadek mitu Tuska"




-- "Gazeta Polska” dotarła do pierwszych niezależnych badań chemicznych fragmentów Tu-154, który rozbił się w Smoleńsku. Polscy naukowcy na odłamkach szyb tupolewa wykryli związek, który może służyć do tworzenia sztucznej mgły. Niewyjaśniona jest też obecność w próbkach ze Smoleńska niektórych pierwiastków, np. cyrkonu, używanego m.in. jako składnik materiałów pirotechnicznych."- piszą Leszek Misiak, i Grzegorz Wierzchołowski w tygodniku Gazeta Polska.




-- Dalej czytamy: Najwyższej klasy naukowcy – dr hab. inż. Wojciech Fabianowski z Wydziału Chemii Politechniki Warszawskiej i prof. dr hab. Jan S. Jaworski z Wydziału Chemii Uniwersytetu Warszawskiego – zbadali części tupolewa: duralowy fragment poszycia samolotu, szyby ze szkła organicznego – boczną i przednią (przednia jest grubsza od bocznej), pleciony pasek z wyposażenia Tu-154 oraz próbki gruntu. Redakcja „Gazety Polskiej” gwarantuje, że są to części z miejsca katastrofy."




-- UPADEK MITU TUSKA- pisze Piotr Lisiewicz "Tusk to wieczny zwycięzca, a do tego człowiek bardzo mściwy, przed którym trzeba drżeć niczym osika – taki mit własnego lidera funkcjonował wśród działaczy PO i był gwarancją trwania partyjnej dyscypliny. Padł on w ostatnich tygodniach. Poczuli oni, iż ktoś silniejszy pozbawił Tuska medialnej ochrony. I że z tym kimś lepiej żyje frakcja Grzegorza Schetyny."




-- DALEJ czytamy: "Polem rywalizacji pomiędzy Tuskiem i Schetyną są też wybory prezesa PZPN. Tusk stawia na Zbigniewa Bońka, Schetyna i Cezary Grabarczyk na Romana Koseckiego. Ten ostatni, notabene w czasie gry w Gwardii Warszawa zatrudniony na etacie w ZOMO, jest lepiej postrzegany przez PZPN-owski beton. Jego przedstawiciele traktują go jako bardziej „swojego”, bo funkcjonuje w zarządzanej przez nich polskiej piłce. Uważają go też za człowieka, którego jako mniej inteligentnego łatwiej okręcą sobie wokół palca."