Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
11.10.2012
08:06
FB Ewy Wanat
09:52
Wczorajsze głosowanie nad projektem Solidarnej Polski zaostrzającym ustawę aborcyjną stało się bezapelacyjnie tematem dnia. Platforma ten dzień przegrała, i to bardzo wyraźnie. Ale w nowych warunkach - w momencie, gdy to internet zaczyna dominować jako miejsce, które nadaje tempo i napędza tematy dnia, trudno się spodziewać że aborcja - albo jakikolwiek inny temat - będą dłużej w centrum uwagi.
Wynika to z natury nowego cyklu informacyjnego, który jest dyktowany w dużej mierze przez internet - nie chodzi o niszowe serwisy jak Twitter (które oczywiście mają w tym swój udział) ale przede wszystkim o Facebook i duże portale, które - co wynika z samej natury mediów internetowych - potrzebują cały czas nowej, zwykle mniej lub bardziej "podkręconej" treści. To zaś powoduje, że w "tradycyjnych" warunkach dyskusja o projekcie SP mogłaby toczyć się - tylko na łamach gazet i "zwykłej" telewizji - wiele dni. Teraz, gdy 24-godzinne sieci informacyjne, portale internetowe i mniejsze serwisy cały czas tworzą, obrabiają i przetwarzają nową treść, utrzymanie się jednego tematu w mediach przez dłuższy czas jest prawie niemożliwe.
Na to nakłada się kolejna warstwa - sieci społecznościowe, w których czas życia wirali, informacji, demotywatorów, filmików jest niski. Kolejne inicjatywy wypalają się i znikają nie nawet na przestrzeni dni, ale kilku godzin.
To powoduje, że nawet takie wydarzenie jak głosowanie o aborcji zostaje medialnie przetworzone w czasie krótszym niż doba. Jego echem są zazwyczaj wydania gazet następnego dnia. Ale jeśli nie zawierają one informacji, które mogłyby napędzić kolejny cykl informacyjny, to siłą rzeczy jego temat jest inny. Widać to dzisiaj, gdy polityczne przygotowania - zarówno opozycji jak i Platformy - do jutrzejszego "drugiego expose" Donalda Tuska nabierają tempa.
To nie znaczy, że w ujęciu strategicznym wczorajsze głosowanie nie jest istotne. Ale ogromne tempo mediów, sprawia, że jest ono tylko jednym z tematów, jakich bardzo wiele. One wszystkie układają się w pewną całość - ale same w sobie nie stanowią tak dużych spraw, jak się wydaje gdy są opisywane i komentowane w trakcie wczorajszego cyklu.
fot. http://wvgazette.com Rebekah Kambara,
10:14
Szeroko komentowany w amerykańskiej kampanii jest teraz przypadek Google i Mitta Romneya. Sprawę wyśledził serwis Mashable. Po wpisaniu w wyszukiwarkę obrazów Google "completely wrong" wyszukiwarka pokazuje prawie wyłącznie wyniki dotyczące Mitta Romneya. Google tłumaczy to jedną z wypowiedzi Romneya: "I said something that’s just completely wrong", która byla tak często cytowana, że miałaby wywołać taki efekt w wyszukiwarce. Kandydat Republikanów wycofywał się w ten sposób ze swojej wypowiedzi na jednym ze spotkań ze sponsorami, w której sugerował, że 47% Amerykanów uważa, że rząd rozwiąże wszystkie ich problemy za nich samych i wydaje im się, że wszystko powinni dostać za darmo.
Być może jest to tzw google bomb, czyli celowa akcja wykorzystująca sposób działania wyszukiwarki. Romney padłby ofiarą google bomb nie po raz pierwszy. Więcej na ten temat.
Także w Polsce, w 2010 zdarzył się przypadek, gdy polityk padł ofiarą tzw. google bomb. Do dziś po wpisaniu w google hasła "kłamca" pojawia się bardzo dużo zdjęć i haseł dotyczących Donalda Tuska:
10:50
To wszystko pod warunkiem, że kolejna wolta Palikota - od majowej "budowy fabryk przez państwo" do hasła wspierania przedsiębiorczości, zostanie przez wyborców "kupiona". Wszystko sprowadzi się do oceny wiarygodności Palikota przez wyborców.
Sądząc po reakcji internetu i liderów opinii, takich jak Ewa Wanat, która po głosowaniu konserwatywnej frakcji w PO wezwała, by już nigdy nie głosować na tę partię, wczorajszy dzień może oznaczać przejściowy, ale jednak uszczerbek dla PO i potencjalny zysk Palikota.
Dodatkowo, na korzyść Palikota będzie grało sąsiedztwo czasowe jego kongresu dla przedsiębiorców z jutrzejszym expose Tuska. Jeżeli dojdzie do zapowiedzi ozusowania umów "śmieciowych" lub innych propozycji uderzających w elastyczność rynku pracy, to w oczywisty sposób Tusk wystawi piłkę Palikotowi, którego wszystkie poważne sondaże lokują teraz na poziomie progu wyborczego.
Obie sprawy się jednak w przeszłości zdarzyły- ozusowanie jednak nie ma nawet w połowie takiego znaczenia medialnego jak sprawa obniżenia części składki na OFE. A i radykalne głosowanie aborcyjne PO miała "na sumieniu" i to tuż przed ubiegłorocznymi wyborami.
Dzisiejsza sytuacja jest jednak inna, bo PiS nie wydaje się wyborcom centrum już takim zagrożeniem jak jeszcze jakiś czas temu, a sam Tusk jest liderem mocniej zużytym, więc tym razem działania PO ryzykujące sentyment liberalnego wyborcy mogą mieć większe znaczenie niż przed rokiem. Wszystko zatem sprowadzi się do tego jak wyborcy ocenią wiarygodność rzucającego się od ściany do ściany Palikota.
11:34
Czy Ryan skazany jest na porażkę? Przecież Joe Biden debatuje od dziesiątek lat, i jest w tym dobry. A może to republikański kandydat na wice wygra bez problemu, bo przecież jest inteligentny i świetnie przemawia.
Ani pierwsze, ani drugie podejście nie da nam odpowiedzi. Bo to, jak się wypada w debatach, nie zależy ani od inteligencji, ani od tego, jakim się jest mówcą. Choć rzeczywiście może zależeć od doświadczenia.
Debata to specyficzny gatunek wystąpienia publicznego. Co więcej, bywa mocno sformalizowana, i ma wiele formatów. To, że ktoś wypada dobrze w jednym, nie oznacza, że dobrze poczuje się w innym formacie.
Weźmy takiego Romneya… Podchodził do pierwszej prezydenckiej debaty z łatką kogoś, kto nie umie debatować. Owszem, to była strategia jego obozu, obniżanie oczekiwań przed starciem, ale to była też część większego obrazu. Ponieważ Mitt nie jest porywającym mówcą i zdarzyło mu się w kampanii wyborczej powiedzieć olbrzymią ilość rzeczy, które zostały zakwalifikowane jako gafy, powszechnym przekonaniem było, że Mitt debatę przegra.
A jednak… Barack Obama nie był w stanie znaleźć sposobu, by grać na jego poziomie.
Dlaczego? Nie dość, że Romney w tym roku debatował 19 razy, to jeszcze od tygodni przygotowywał się do konfrontacji z prezydentem. No i format… Mocno sformalizowany format odpowiada Romneyowi. Przez lata w biznesie Mitt spotykał się z ludźmi i przekonywał ich, by powierzyli mu pieniądze. Jego prezentacje były krótkie, zwarte, dopracowane.
„Mam w ciągu 90 sekund wytłumaczyć, na czym polega ta umowa? Świetnie, proszę włączyć stoper“. Takiego Mitta zobaczyliśmy tydzień temu. Zdyscyplinowany, znający odpowiedzi na pytania. Przygotował się do spotkania. Tak, jak robił to podczas kariery w biznesie. 16 października spotka się w Obamą podczas tzw. town hallu - czyli będzie moderator, ale pytania będą pochodziły od ludzi na widowni. Mitt gorzej wypada w takich relacjach. Ale od kilku tygodni jego spotkania z wyborcami wyglądają właśnie jak town hall - Romney po raz kolejny solidnie przygotowuje się do debaty
Paul Ryan stoi przed próbą. Czy debata wiceprezydencka jest ważna?
Prawda jest taka, że zasadniczo debaty kandydatów na wice nie przekładają się bezpośrednio na słupki i wyniki w wyborach. Ale pomagają ustawić narrację mediów i zbudować momentum. Po zeszłym tygodniu sztab Obamy potrzebuje pozytywnego impulsu, a Paul Ryan musi pokazać się jako ktoś, kto może zostać prezydentem.
Paul Ryan na tle Bidena wypada na bardziej zdyscyplinowanego i człowieka, który przykłada wagę do cyfr i danych. Joe natomiast to ktoś, kto takich chłopczyków jak Ryan, zjada na śniadanie i robi to od czasów, gdy Ryan dopiero uczył się chodzić. Ale czy można przewidzieć, który z nich wygra dzisiejszą debatę? Biden ma doświadczenie, Ryan oprócz tego, że 16 lat temu pomagał Jackowi Kempowi w przygotowaniach do debaty wiceprezydenckiej (co nie skończyło się zbyt dobrze, bo Kemp wypadł mizernie), właściwie nie debatował na dużej scenie politycznej. Ale, podobnie jak Romney, solidnie się przygotowuje, i zaliczył już kilka ‘mock debates’.
Będą niespodzianki? Oby.
12:12
14:02
14:55
Jedyną zmianą w badaniu preferencji wyborczych CBOS w stosunku do badania wrześniowego jest zmiana proporcji w relacji PO- PiS. Platforma traci trzy punkty, PiS zyskuje jeden. Dziś, różnica PiS do PO wynosi tylko 4 punkty, choć w sierpniowym badaniu wynosiła aż 14 punktów. Obecnie prawie jedna czwarta osób, które chciałyby wziąć udział w głosowaniu (24%), deklaruje, że nie wie, komu udzieliłaby swojego poparcia. W porównaniu z wrześniem odsetek wyborców niezdecydowanych zwiększył się o 3 punkty, a od sierpnia – o 8 punktów. Liczba niezdecydowanych wyborców jest obecnie najwyższa od czasu wyborów w 2011 roku.
"W porównaniu z wrześniem to spadek o 3 punkty procentowe, natomiast od sierpnia (co prawda wyjątkowo korzystnego dla PO) – o 8 punktów. Na drugim miejscu w rankingu partii politycznych znajduje się PiS, na który chce głosować prawie jedna czwarta wyborców zapowiadających pewny udział w hipotetycznych wyborach (24%, w stosunku do września wzrost o 1 punkt). W notowaniach PiS można zauważyć w ostatnich dwóch miesiącach minimalny trend wzrostowy, także z dłuższej perspektywy – ostatnich czterech miesięcy – widać, że liczba zwolenników tego ugrupowania jest teraz wyższa niż w pierwszym półroczu tego roku."- opiszą analitycy CBOS.
Wyniki pozostałych ugrupowań się nie zmieniły. Gdyby wybory parlamentarne odbywały się w tym miesiącu, swoich przedstawicieli w parlamencie miałyby jeszcze SLD (8%) oraz PSL (5%). Poniżej wyborczego progu po raz drugi z rzędu znalazłby się natomiast Ruch Palikota (4%). Do parlamentu nie weszliby także przedstawiciele Solidarnej Polski (3%). W październiku swoich zwolenników znalazły jeszcze Nowa Prawica oraz Polska Partia Pracy (po 1%).
"Obecny układ sił na scenie politycznej wskazuje na słabnięcie społecznego poparcia dla rządzących i zapowiada możliwość zmiany (ale jej jeszcze nie przesądza). Chociaż nadal na czele rankingu znajduje się PO, to poparcie dla najważniejszego jej konkurenta – PiS – jest niższe tylko o 4 punkty procentowe, podczas gdy w sierpniu różnica wynosiła aż 14 punktów. Jednocześnie wielu Polaków nie decyduje się na popieranie żadnej z partii, czeka, obserwuje rozwój sytuacji i prawdopodobnie z uwagą śledzić będzie wydarzenia najbliższych miesięcy."- pisze w komentarzu do badania CBOS.
15:15
To dane niemiarodajne, bo wynikające ze zbyt małej próby, ale co możemy przypuszczać o elektoracie PO? W poszczególnych grupach lewica- centrum- prawica poparcie dla PO wynosiło:
Lewica 32%
Centrum 36%
Prawica 22%
Dla porówniania - poparcie w grupach dla PiS:
Lewica 11%
Centrum 13%
Prawica 46%.
PO jest najpopularniejszym wyborem dla osób określających swoje poglądy jako lewicowe- osiąga tu 32%, SLD 25%, Palikot tylko 8%.
Wyborcy niezdecydowani to według niemiarodajnych tabel aneksowych CBOS: 16% wyborcy lewicowi, 29% centrowi i 14% prawicowi. Z 584 osobowej próby osób, które deklarują się, że na pewno wezmą udział w wyborach 128 osób określiło się jako lewicowcy, 180 jako centrowcy i aż 188 jako prawicowcy. Cała próba wynosiła 1007 osób.
Badanie „Aktualne problemy i wydarzenia” (269) przeprowadzono w dniach 4 – 10 października 2012 roku na liczącej 1007 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.
15:41
15:50
Nate Silver analizuje wyniki najnowszych sondaży by sprawdzić, czy Romney wygrywa w tym momencie w kampanii ;utm_medium=twitter
15:52
15:54
16:00
19:27
19:45
19:45
Dzisiejsze propozycja podatkowa SLD stanowi najlepszą ilustrację polityczne strategii, która obrała partia Leszka Millera. Propozycja Sojuszu dobrze kontrastuje także ze strategią, która obrał Janusz Palikot. Na lewicy trwa starcie podejścią SLD - w którym akcentowana jest "policy", zwłaszcza pomysły gospodarcze oraz Palikota - stawiania na wrzutki, takie jak dzisiejsza informacja o tym, że frakcja Gowina w PO jest już gotowa na koalicję z SLD.
Zarówno SLD jak i Palikot to, używając historycznej analogii "bliska zagranica Platformy". Palikot od dawna mówi o rządzie autorskim Tuska, który byłby gotowy poprzeć. Miller - jak napisała dziś Agata Nowakowska w "Gazecie Wyborczej" odmawiając spotkania z Pawlakiem dał Tuskowi do zrozumienia, że jest "do wzięcia".
Trzy elementy strategii SLD to 1) wykorzystanie faktu, że Leszek Miller był premierem, który m.in. wprowadził Polskę do UE 2) charakterystyczne bon moty i wstawki Millera, które pomagają SLD przebijać się w mediach 3) orientacja na sprawy gospodarcze, czyli stawianie na "policy" - co ładnie widać było dziś, gdy SLD na fali przygotowań i zainteresowania polityką wywołanego "drugim expose" Tuska zaprezentowało swoją koncepcję podatkową, która nawiązuje do stylu Obamy-Hollande\\'a czyli opodatkowania najbogatszych.
Na tym tle Palikot wykorzystuje przede wszystkim swoje osobiste wrzutki (jak dzisiejsza informacja o rzekomej zgodzie frakcji Gowina na koalicję z SLD) oraz ostre akcentowanie kwestii światopoglądowych. Najlepsze cytaty Palikota dotyczą właśnie tych dwóch kwestii. Palikot nadrobi "deficyt gospodarczy" w sobotę, ale nie jest jasne, na ile będzie to skuteczne. W najnowszym sondażu SMG/KRC dla RMF FM Ruch Palikota ma 6% a Solidarna Polska - 5%, co najlepiej świadczy o kryzysie ugrupowania. SLD ma w tym badaniu solidne 12%.
Jak do tej pory strategia SLD wydaje się - przynajmniej sondażowo - bardziej skuteczna.
https://www.facebook.com/sojusz
20:45
PILNE:
Tuż po wotum zaufania powtórne zaprzysiężenie prezydenta
21:11
TNS:
PiS po raz pierwszy wyprzedził PO w zakładach karnych
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.