Relacja Live

08.10.2012

09:17

Cyfrowa dywersyfikacja. Jak partie w Polsce pokazują swoje wydarzenia w sieci

Start nowego sezonu politycznego oznaczał także start licznych partyjnych wydarzeń - debat, prezentacji programowych i tak dalej. Jak się okazuje, polskie partie polityczne powoli przyswajają sobie zasadę, że im szersza obecność w sieci, tym lepiej. Fotki na Instagram z partyjnych wydarzeń stają się czymś rutynowym. W ten sposób w Polsce zaczyna przebijać się trend, który jest obecnie silnie widoczny w USA - konieczność totalnej dywersyfikacji kanałów w sieci, w których publikuje się treść. 




Najlepiej ten trend pokazuje ostatnia debata ekonomiczna SLD. Była nie tylko relacjonowana na żywo na oficjalnym koncie na TT Sojuszu, ale także na FB i na profilu partii na Pinterest (http://pinterest.com/sldpoland/sld/). Do tego - co jest już standardem - partia umożliwiła śledzenie transmisji z debaty na żywo w sieci, dla wszystkich tych którzy nie mają lub akurat nie mogą obejrzeć jej w telewizji. SLD było na tyle skuteczne w piątek - w produkcji treści - , że na TT debata była jednym z najbardziej widocznych wydarzeń całego dnia. Solidarna Polska transmituje na żywo nawet własne konferencje prasowe w Sejmie, chociaż nie spotyka się to ze zbyt dużym zainteresowaniem widzów - często ogląda je tylko kilka osób. SP wyróżnia się czymś innym - bardzo starannie prowadzonym profilem na FB, na którym bardzo szybko w trakcie debat i spotkań pojawia się dużo zdjęć. Profil SP jest jednym z najbardziej systematycznie prowadzonych ze wszystkich partii. Dla porównania - przez cały weekend na profilu PiS na Facebooku pojawił się tylko jeden album ze zdjęciami z całej podróży prezesa PiS w północno-wschodniej Polsce. Na szczęście politycy i sztabowcy tej partii są aktywni na Instagram - publikując tam dużo więcej zdjęć z tych wydarzeń niż pojawia się na oficjalnym FB partii. 




 PiS udostępnia możliwość oglądania transmisji z debat (jak tej ekonomistów) na żywo.  Na tym tle stosunkowo słabo wypada Platforma. Ale w czasie ostatniej debaty w Sejmie dotyczącej ekshumacji, na koncie @PremierRP była prowadzona relacja na żywo z sejmowego wystąpienia Donalda Tuska. Rząd zaczął też systematycznie pokazywać rezultaty swojej pracy w postaci infografik (rywalizując na tym polu z PSL, które od wielu miesięcy stosuje infografiki jako metodę prezentacji swoich pomysłów). Partie w Polsce powoli także zaczynają stosować tak elementarne narzędzie, jak hashtagi na Twitterze. 




Jak widać partie polityczne w Polsce zaczęły poważnie traktować "strategię dywersyfikacji" czyli konieczność przebywania na wszystkich możliwych (i aktualnie używanych) kanałach social media. W porównaniu jednak z podobnymi działaniami w Ameryce, partiom brakuje konsekwencji. Debaty i inne wydarzenia są szeroko opisywane, natomiast nie ma kompleksowych strategii stosowania różnych kanałów do dotarcia do różnych grup odbiorców. Sztaby w USA sięgają po te środki szczególnie by dotrzeć do młodszych wyborców. Stąd wiralne obrazki i GIFy na Tumblr, publikowanie ulubionej muzyki na Spotify i przepisów na Pinterest. 




Ale trend jest wyraźny. Cyfrowa dywersyfikacja dotarła do Polski. Pytanie, która z partii w tym wyścigu pierwsza połączy wszystkie swoje wysiłki w jedną strategię, która będzie realizowana nie tylko w czasie debat i spotkań, ale cały czas. 




fot profil SLD na Pinterest 


10:26

4 nieme dni i 5 błędów Platformy

Przed nami cztery nieme dni Platformy. Bo żaden polityk PO nie wie co powie, ani co zrobi premier, więc nie chce ryzykować odważnieszych zapowiedzi. Tymczasem, PiS dziś wyprowadzi atak na sytuację w ochronie zdrowia, a komentatorzy do piątku będą snuć rozważania o treści wystąpienia Tuska i o ewentualnych zmianach w rządzie, co ciągle będzie budowało nadmierne oczekiwania przed drugim expose. Do tego, PO popełnia jeszcze inny błąd- odnosząc się do rozmaitych propozycji PiS mówi o procesie: na debatę nie zaproszono ministra, kandydat na premiera nie ma szans, bo potrzebuje 231 głosów. Są to rzeczy, które ludzi kompletnie nie interesują. Ludzi nie interesuje proces, tylko meritum. 






Po pierwsze- rozbuchane oczekiwania nie do spełnienia.




Platforma jest sama sobie winna. Przez kilkanaście ostatnich dni wszyscy politycy PO na każde pytanie odpowiadali zgodnie i z takim samym tajemniczym uśmieszkiem: „poczekajmy na wystąpienie premiera”. I to oni sami zaczęli budować niebotyczne oczekiwania przed sejmowym expose Tuska. A nie ma dziś chyba pojedynczej rzeczy, na którą może się zdecydować Tusk w tym wystąpieniu, która zmieniłaby warunki gry. Czymś takim byłaby jakaś bardziej radykalna zapowiedź- na przykład obniżenie podatków i cięcie wydatków- może na strukturalnie nieefektywne urzędy pracy. A przecież na to Tusk się nie zdecyduje. 




Po drugie- brak narodowego celu.




Część publicystów mówi, że Tusk musi zjednoczyć Polaków wokół następnego, po Euro 2012 „narodowego celu”. Ale przecież taki cel nie istnieje. By nawet istniał, trzeba byłoby go przygotowywać tygodniami. Elektrownia atomowa? A kogo to porwie? Porwać mógłby jeszcze jakiś czas temu gaz łupkowy, ale ten temat Platforma sama zagadała uciekając w miesięczne uzgodnienia legislacyjne. 




Po trzecie- dawna dymisja Szejnfelda daje dziś paliwo Pawlakowi




Kolejny błąd PO, który dziś daje napęd PSL-owi, to zostawienie całego pakietu Szejnfelda Pawlakowi. Niepotrzebna dymisia ówczesnego wiceministra po aferze hazardowej spowodowała, że cały jego spory dorobek pakietów na rzecz przedsiębiorczości dziś zasila PSL. Te sprawy o które Pawlak dziś toczy boje z Rostowskim to przecież nie dorobek ludowców, tylko zawartość segregatorów Szejnfelda!




Po czwarte- jałowa gadka o procesie, zamiast meritum.




Politycy PO prześcigają się dziś w złośliwostkach na temat propozycji PiS. A to nie zaproszono Rostowskiego na debatę ekonomiczną, a Arłukowicza na debatę zdrowotną. A kogo to obchodzi? SLD zaprosiło i co z tego? Kolejna rzecz to „nibylandia” i podgryzanie profesora Glińskiego od strony procesu parlamentarnego, który skazuje jego misję na niepowodzenie. Argument dla kilkuset osób w Warszawie. PO nie umie dziś zdefiniować różnicy pomiędzy nią a PiSem. Ucieczka od meritum propozycji opozycji to błąd.




Po piąte- niewydolne zaplecze sejmowe.




W sytuacji, gdy premier pracuje nad expose i swoim „otwarciem”, sejmowy klub Platformy powinien mieć własne inicjatywy. Powinien umieć znaleźć sfery polityki, za które rząd bezpośrednio nie odpowiada i wprowadzić je do dyskusji. Tyle, że pod kierownictwem swojego syndyka- Rafała Grupińskiego, klub PO przypomina dziś masę upadłościową isniejącą bez żadnego celu i produkującą tylko coraz bardziej kuriozalne „przekazy dnia”, wyszydzane nawet w przyjaznym Platformie  TOK FM. 




PO- niemy świadek zdarzeń




I tak, Platformę czekają cztery nieme dni. Dziś debata PiS o zdrowiu, w prasie lokalnej pólnocno- wschodniej Polski ukazywać się będą dziesiątki wywiadów Jarosława Kaczynskiego z minionego weekendu. Atmosferę przed swoim sobotnim kongresem w Krakowie podgrzewać zapewne będzie Palikot. A politycy PO znów zmarnują tydzień, który być może zakończy efektowene wystąpienie premiera. Albo i nie zakończy.  Rolę PO dziś określa tytuł jednego z kryminałów Agathy Christie- „Niemy świadek”.  






10:47

SLD zaczyna przygotowania do wyborów samorządowych

Jak można przeczytać na oficjalnej stronie SLD, partia chce do stycznia 2013 roku przygotować "raport o stanie Warszawy". Raport ma być opracowywany z udziałem mieszkańców -SLD che rozmawiać w specjalnych namiotach. Cytowany na stronie przewodniczący SLD w Warszawie, Sebastian Wierzbicki mówi: "Namioty pojawią się wszędzie tam, gdzie Platforma Obywatelska sobie nie radzi. Będziemy pod szpitalami, które Platforma Obywatelska prywatyzuje, będziemy pod kamienicami, których lokatorzy znajdują się w kryzysowych sytuacjach, będziemy pod spółkami, które Platforma Obywatelska również prywatyzuje." 




SLD zapowiada, ze ten raport ma być elementem szerszego podsumowania działalności samorządów na półmetku kadencji. Wygląda na to, że Sojusz zaczął w ten sposób wstępne przygotowania przed wyborami samorządowymi. A wykorzystanie kłopotów HGW w Warszawie to pierwszy etap tych przygotowań. 


10:49

Tak wygląda sala w Towarzystwie Lekarskim, gdzie o 1130 rozpocznie się zdrowotna debata PiS

fot. fb.com/kppis




12:20

Po debacie. Czy skok sondażowy Romneya jest trwały?

Pierwsza debata prezydencka, która odbyła się we środę w Denver, była porażką prezydenta. Romney ją wygrał, zarówno w mediach jak w instapollach. Później sondaże pokazały lekki skok notowań kandydata GOP. Ale czy Team Romney utrzyma momentum? 


Zarówno w sondażach trackingowych (Rasmussen, Gallup, Reuters/Ipsos) jak w niektórych sondażach stanowych wyraźnie widoczne był skok notowań dla Romneya. Ale już w niedzielę było widoczne, że skok sondażowy Romneya się stabilizuje – Gallupie +3 dla Obamy, w Rasmussenie +2 dla Romneya.


Jak pisze Nate Silver, skok Romneya wynosił średnio 3 pp. To dużo więcej, niż skok po konwencji GOP. Wynika przede wszystkim ze zwiększonego entuzjazmu Republikanów wobec Romneya. Ale dobre wyniki gospodarcze – spadek bezrobocia w piątek do 7,8% spowodowały, że media przestały mówić tylko o słabości Obamy. To zresetowało momentum Romneya na 30 dni przed wyborami.


Teraz zaczyna się tydzień bez debaty prezydenckiej – za to we czwartek spotkają się Ryan i Biden. Dziś Romney ma przemówienie o sprawach zagranicznych. Czy jego sztabowi uda się utrzymać resztki momentum po debacie? Wkrótce pokażą to sondaże. Dowiemy się także, czy “skok” Romneya się utrzyma, czy zaczyna się rozmywać.


12:34

Naczelna TOK FM przeprasza za żarty z gwałtów na antenie radia

Kamila Ceran, redaktorka naczelna Radia TOK FM pisze w opublikowanym dzisiaj liście: Szanowni Państwo, pragnę przeprosić słuchaczy Radia TOK FM, a także osoby, które znają tę sprawę z innych źródeł, za słowa, które wygłosił na antenie Radia TOK FM piątkowy gość stacji, Rafał Betlejewski".

Całość listu można przeczytać na stronie radia.




13:13

Stabilizacja sondażowa

Nate Silver analizuje najnowsze sondaże prezydenckie w USA i konkluduje, że sytuacja się ustablizowała po debacie w Denver 


13:15

Problemy Romneya z polityką zagraniczną

NY Times analizuje problemy Romneya z polityką zagraniczną przed dzisiejszym przemówieniem kandydata GOP na ten temat 


13:16

Co jest ważniejsze - treść czy dystrybucja?

PandoDaily analizuje co jest ważniejsze- content (treść) czy dystrybucja w nowych mediach 


13:18

Tablety i era wieloplatformowości

Jak tablety zmieniają oblicza mediów i wprowadzają erę "wieloplatformowości"  


13:19

Koniec emaili?

PaidContent analizuje jak znika email w erze social media   


13:43

hitem weekendu:

Mitt Romney debatuje sam ze sobą

W piątek na youtube\\'owym profilu liberalnego serwisu DailyKos.com pojawiło się wideo przedstawiające montaż wypowiedzi kandydata GOP. Zestawiono ze sobą wzajemnie się wykluczające stwierdzenia, które Mitt Ronney wypowiedział albo podczas zeszłotygodniowej debaty prezydenckiej, albo podczas kampanii wyborczej.
Efekt? Bez dużej promocji w niecałe trzy dni - przez weekend - spot został obejrzany ponad 460 tysięcy razy, co jak na klip okołopolityczny jest bardzo dobrym wynikiem.


http://youtu.be/cPgfzknYd20




15:58

Kolejna debata PiS, tym razem o zdrowiu. Jak szybko wypali się ten pomysł?

PiS zorganizował dziś drugie już spotkanie, polegające na otwarciu się partii na poglądy ekspertów. Przez kilka godzin kilkanaście osób w siedzibie Towarzystwa Lekarskiego w Warszawie debatowało o bolączkach służby zdrowia. Zarówno prezes PiS, jak i prof. Piotr Gliński czy Bolesław Piecha odgrywali całkowicie drugorzędne role. Pytanie brzmi: czy kolejne debaty - PiS zapowiadał m.in. dotyczące pracy - będą równie skuteczne co pierwsza z nich? 




Pierwsza debata byłą wydarzeniem, wokół którego obracał się cały polityczny dzień. I nie tylko. W mediach pełno było spekulacji dotyczących tego kto się pojawi, kto odmówił i z jakich powodów. Debata ekonomiczna była punktem odniesienia na kilka dni przed, w sam dzień debaty jak i po niej. Na Twitterze był to najważniejszy temat w poniedziałek 24 września. I mimo nieobecności kilku ważnych ekonomistów pod względem "zapychania czasu" w mediach debatę trzeba uznać za sukces. PiS pokazał się też jako partia prezentująca coś nowego - nastawiona na dialog i "słuchanie" mniej niż na forsowanie własnych pomysłów, które miały być punktem odniesienia tamtego spotkania. 




Na pierwszy rzut oka z debatą zdrowotną było tak samo. PiS po raz kolejny pokazał się jako partia, która chce słuchać argumentów wielu uczestników dyskusji o służbie zdrowia i kondycji. Ale od razu było widać, że debata - mimo korzystnego dla PiS klimatu  - nie jest już punktem odniesienia, tak jak poprzednio. Na Twitterze była zaledwie tłem, nie zaś tematem dnia. Mimo, że była transmitowana w najważniejszych kanałach informacyjnych, nie była już nowością. 




PiS w kolejnych tego typu spotkaniach musi prezentować coś więcej niż przekaz "jesteśmy tu i słuchamy". Dziś nie było tak naprawdę nic poza tym. A przekaz ministra Arłukowicza, który w radiowej Trójce zbagatelizował dyskusję i podkreślił że "my robimy swoje" a inni tylko debatują to dobra zapowiedź linii, która może być skuteczna. PiS chce pokazać się jako otwarta i kompetentna partia. Ale to PO rządzi. PiS ryzykuje, że każda kolejna taka debata stanie się - przy minimalnym wysiłku ze strony PO i jej ministrów - tylko akademickimi rozważaniami, bez żadnego innego wydźwięku medialnego. Te debaty błyskawicznie staną się rutynowymi "zapychaczami" czasu antenowego, jeśli PiS nie znajdzie sposobu, by kolejne opakować inaczej. W przeciwnym razie ten pomysł wypali się szybciej, niż się ktokolwiek spodziewał. 


fot instagram.com


16:43

Monika Olejnik ostro o Gazecie Wyborczej: "Swoich się nie bije?"

W taki sposób do sprawy TOK FM odniosła się na swoim FB Monika Olejnik. 




19:30

Surfowanie na fali Tuska to dla Palikota jedyna szansa na sukces sobotniego kongresu

Ten tydzień w polityce może być zdominowany przez przygotowania i "ustawianie" się partii do piątkowego drugiego expose Donalda Tuska. Ale w sobotę swój kongres zaplanował Ruch Palikota. Spotkanie w Krakowie ma być poświęcone sprawom małych i średnich przedsiębiorców. Po mało udanym majowym kongresie - na którym gwiazdą był Piotr Ikonowicz - sobota ma być dniem, w którym Palikot dokona ostatecznego zwrotu w stronę liberalną. Ale czy uda się to w sytuacji, gdy dominować będą komentarze po expose? 




Problem Palikota nie jest trywialny. Jarosław Kaczyński będzie zapewne kontynuować objazd po Polsce. W przypadku lidera PiS wystarczy jednak zwołanie konferencji prasowej na Nowogrodzkiej, by zdominować przekaz medialny na znaczną część dnia. Kongres Palikota jest przygotowywany od wielu miesięcy, a jego główną twarzą i koordynatorem przygotowań jest poseł Łukasz Gibała. Dla niego, po spektakularnym transferze do RP, kongres jest najlepszą okazja od dawna na zwrócenie na siebie medialnej uwagi, w bardzo polityczną sobotę, w której zainteresowanie wydarzeniami bieżącymi będzie ogromne - właśnie dzięki Tuskowi. 




Dlatego jedyną szansą dla Palikota i Gibały jest surfing na medialnej fali Tuska, i przygotowanie odpowiedzi na expose właśnie na kongresie. Dzięki temu przygotowany od miesięcy kongres - który miał stanowić ważny element jesiennej strategii partii - nie "zmarnuje się". Palikot dostanie także szansę, by zwielokrotnić jego efekt, jako że właśnie w sobotę wszyscy i tak będą komentować słowa Tuska. Dostaje też okazję, by zaprezentować się w kontraście do SLD, które w piątek miał własną debatę ekonomiczną. 




Jeśli  to się nie uda, to całość kongresu utonie w spinie po drugim expose Tuska. 




fot. Fathzer CC BY SA 20


20:30

Miller:

Tusk musi wyjść z letargu albo skończy jak ja

21:39

Trwa rozmowa Kaczyński-Pawlak. Głównym tematem jest tworzenie nowych miejsc pracy

21:52

Obamie pęknie miliard?

Od dawna zapowiadało się, że to będzie najdroższa kampania wyborcza w historii - że po raz pierwszy suma funduszy do dyspozycji obu stron przekroczy 2 miliardy dolarów. Po rekordowym wrześniu, podczas którego na rzecz kampanii reelekcyjnej Baracka Obamy wpłynęło 181 mln $, widać, że to prezydent jako pierwszy z dwóch kandydatów pierwszy przekroczy barierę miliarda dolarów zgromadzonych na rzecz kampanii. Suma wpłat na konto Obamy, przyjaznych mu Super PACów i Demokratów przekroczyła według różnych szacunków 950-960 mln dolarów. A to oznacza, że za kilka fundraiserów po stronie demokratycznego prezydenta będzie można zapisać 1 miliard dolarów.



22:13

Angela Merkel zaczyna we wtorek wizytę w Grecji. Chce jeszcze raz obejrzeć kraj przed zakupem