Relacja Live

07.10.2012

08:49

300bruk:

Pierwszy pośmiertny wywiad z duchem Villas

Są rzeczy, który się wymyślić nie da. One się po prostu dzieją. 


Violetta Villas na żywo


Violetta Villas udzieliła pierwszego pośmiertnego wywiadu. "Superak" cytuje ducha(!) piosenkarki, który w rozmowie z medium wyznał, że nikt mu w śmierci nie pomógł. Chyba już mamy kolejnego gościa do "Tomasza Lisa na żywo".


To tylko 5 dni


W tym samym "SE" Daniel Olbrychski broni swojego angażu do największej polskie telenoweli. W miesiącu mam około 5 dni zdjęciowych, co pozwala mi na utrzymanie siebie, żony, rodziny i domowego zwierzyńca - mówi nowy Rysiu z Klanu. 


Kabała papieża


Zostajemy przy serialach. Produkcja "Nie bierz ślubu jak frajer" nadal się rozkręca. Po licznych groteskowych konfliktach, których nie byłoby gdyby państwo młodzi ze sobą przed ślubem choć raz porozmawiali, Piotr Adamczyk i Kate Rozz kłócą się teraz o wyznawaną przez panią żonę kabałę. Jakim cudem facet, który jako jedyny świecki był papieżem, mógł akurat tego nie dopilnować?


X Factor Britney


Widzowie, którzy oglądają "X Factor USA" zadają sobie od początku pytanie czy jurorka Britney Spears jest normalna. Słownik składający się z 30 słów, dziwne miny i szaleńczy śmiech robią swoje. Podobnego zdania musi być jej rodzina, która kontroluje dostęp gwiazdy do telefonu i stron, które mogłyby Britney zasmucić. Naszym jednak zdaniem, wpolityce.pl aż tak szkodliwe nie jest.


Szulim dokłada do pieca


Agnieszka Szulim robi z kolei wszystko, żeby widzowie nie zapomnieli z jakiego powodu jest sławna. W dwójkowej "Bitwie na głosy" wytłumaczyła swoją chrypkę, że to z zapalenia krtani, a nie z przepalenia.


"Seks" Hulka


W amerykańskim internecie króluje za to sekswideo Hulka Hogana. Jak donosi Pudel, legenda wolnej amerykanki podczas stosunku sprawdza SMS-y a pod koniec mówi, że strasznie się tego dnia nażarł. A potem ludzie gadają, że wrestling jest udawany.  


Psy 3


Bogusław Linda wystąpił w reklamie suplementu diety dla emerytów. Nie chce nam się, &*$#!, o tym gadać.


Cytat tygodnia


Pudelek o oskarżeniach jakoby Dżoanna Krupa była call girl: Krupa występowała wprawdzie w erotycznych filmikach dla fetyszystów (łaskotana w przebraniu pielęgniarki) i jako laska Snoop Dogga, ale żeby była prostytutką? Niemożliwe, to przecież gwiazda TVN... :)

10:03

Nowa okładka Wprost: Gessler, Rozenek, Wojewódzki - ranking najgłupszych programów

Inny temat okładkowy to "Ujawniamy majątek Amber Gold".



13:14

Kaczyński chce zdefiniować "drugie expose" Tuska zanim zrobi to Platforma

Łomża, Białystok, Suwałki, Elbląg, Olsztyn - prezes PiS spędza weekend tak, jakby za kilka tygodni miały odbyć się wybory. Kaczyński przejechał prawie 1000 km - to tyle ile Tusk na trasie w obie strony Warszawa-Gdańsk. Seria spotkań w północno-wschodniej Polsce to kolejny etap strategii PiS. Podobne wydarzenia odbywały się już wielokrotnie w przeszłości. Teraz jednak mają kilka celów, które są bezpośrednio powiązane z aktualną sytuacją polityczną. Prezes PiS chce między innymi przygotować grunt przed przyszłotygodniowym "drugim expose" premiera Tuska. 




W slangu amerykańskiej polityki nazywa się to "bracketing" - czyli przedstawianie interpretacji wydarzenia politycznego oponenta jeszcze zanim ono nastąpi. Zwykle dotyczy "dużych" rzeczy - konwencji, ale także podróży autobusowych, przemówień programowych itd. PiS za pomocą weekendowej serii spotkań realizuje co najmniej dwa cele. 




Po pierwsze, bardzo niewielkim kosztem i niewielkim wysiłkiem daje mediom temat. Dotyczy to zwłaszcza mediów lokalnych, w których takie wydarzenie jak przyjazd prezesa PiS będą zajmować stosunkowo dużo miejsca. Partia wykorzystuje także korzystny klimat, wytworzony poprzez piątkowy sondaż TNS. PiS nie dopuszcza do sytuacji, w której w mediach wytworzyłaby się próżnia. Tydzień temu był marsz, teraz jest seria spotkań z wyborcami. Co więcej, w każdej niemal relacji z wydarzeń powtarza się zwrot "tłumy na spotkaniu z prezesem". 




Po drugie, prezes PiS przygotowuje grunt pod "drugie expose" premiera Tuska. Wczoraj Jarosław Kaczyński mówił, że będzie to kolejne z wielu już przemówień premiera, które nic nie przyniesie. To jasny sygnał: ta ekipa nie jest już zdolna do efektywnego rządzenia, i żadne przemówienie tego nie zmieni. W sytuacji, w której komunikacja PO dotycząca przemówienia jest co najmniej anemiczna, PiS jeśli będzie konsekwentny, to skutecznie zneutralizuje jakikolwiek efekt przemówienia. Co więcej, prezes Kaczyński w dość jasny sposób tłumaczy, czemu służy projekt "premier Gliński" i jakie jest jego znaczenie w ogólnych planach partii. 




W tej sytuacji, oczekiwania wobec przemówienia Tuska w mediach rosną. Im skuteczniejszy jest PiS, im bardziej "wygrywa" z PO, tym większe są oczekiwania wokół "drugiego expose". I tym większa jest w ten sposób szansa, że Tusk tych oczekiwań nie spełni. 


fot. instagram/


14:48

Dr Błażej Poboży specjalnie dla 300 o politycznej jesieni: Sondaż TNS to początek trendu. Platformie grozi dekompozycja

Najnowszy sondaż TNS Polska dla programu „Forum” przyniósł informację, którą część politologów i innych komentatorów anonsowała co najmniej od kilku tygodni. Prawo i Sprawiedliwość wyprzedziło dominującą przez lata w niemal wszystkich badaniach Platformę. Czy jest w tym coś czego byśmy się nie spodziewali? Nie. Zdziwienie budzi co najwyżej różnica o jaką partia Jarosława Kaczyńskiego zdystansowała PO oraz fakt, że trzeba było na to czekać tak długo. Potężna przewaga PIS nad PO, w zestawieniu z poparciem dla innych partii politycznych pozwala postawić kilka prognoz dotyczących obrazu polskiej sceny politycznej w perspektywie najbliższych kilku tygodni, a może i miesięcy.




Jednorazowy wynik, czy trwała tendencja




Wiele wskazuje, że mamy do czynienia z początkiem dłuższego trendu. Obiektywne trudności PO takie jak wkraczający do Polski kryzys, wyniki kolejnych ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej, czy nowe odsłony afery Amber Gold, w zestawieniu z kłopotami wewnętrznymi samej partii nie dają liderom partii nadziei na szybkie odbicie. Wydaje się, że jeśli PiS utrzyma budowaną od wakacji strategię ma szanse trwale wyprzedzić PO zmuszając ją do poważnej wewnętrznej reformy tak programowej, jak i personalnej. Gdyby PIS wcześniej podjął działania na rzecz zmiany swego wizerunku, wyprzedziłoby partię Donalda Tuska już dawno np. po kompromitującym sposobie procedowania rządu ws. ACTA czy po przeforsowaniu przez koalicję ustawy emerytalnej. Reasumując, do końca roku kolejne sondaże powinny potwierdzać zamianę miejsc na szczycie, a powrót na fotel lidera jeszcze w tym roku to tylko marzenie polityków PO i ich doradców, do których chyba nie dotarło jeszcze co tak naprawdę się stało.




Dekompozycja Platformy




Jeśli kilka najbliższych badań potwierdzi przewagę PIS, a Platforma nie odpowie jakąś przemyślaną i kompleksową akcją, grozi jej stopniowa dekompozycja. Wbrew pozorom nie będzie to wielka secesja na szczytach. Do mitów należy żądza odwetu Grzegorza Schetyny, który wie, że tylko w PO i paradoksalnie tylko z Donaldem Tuskiem może odbudować swą dawną pozycję. Początkiem rozpadu nie będzie też odejście nieformalnego lidera konserwatystów Gowina, którzy decyzję o ewentualnym rozstaniu raczej podejmie, ale dopiero w korzystnym dla siebie momencie. Dekompozycję rozpocznie rzecz znacznie bardziej prozaiczna. Przewaga PiS i malejące poparcie dla PO podziała na wyobraźnię posłów z ostatnich sejmowych rzędów, którzy mając świadomość, że z list Platformy w nowym parlamencie już się nie znajdą mogą skusić się na ofertę ruszających na łowy headhunterów z Nowogrodzkiej. W sytuacji, gdy już teraz koalicja ma przewagę ledwie kilku głosów, motywowane chęcią przetrwania na Wiejskiej transfery mogą uruchomić efekt domina otwierając dekompozycję PO takiej jaką dziś znamy.




Hegemonia PIS na prawicy  




Na prawo od PIS jest tylko ściana. Ta jedno z podstawowych praw polskiej polityki wydaje się absolutnie nieprzyswajalne dla kolejnych secesjonistów z partii Jarosława Kaczyńskiego. Zwłaszcza dla tych, którzy próbują przelicytować PIS w swych deklaracjach przywiązania do wartości narodowych i katolickich z jednej strony oraz gospodarczego solidaryzmu z drugiej. Sondaż pokazuje to bardzo dokładnie. Solidarna Polska oraz PJN uzyskały w nim poparcie na poziomie błędu statystycznego i nic nie wskazuje na to aby miało się to zmienić. Nie widzę szans zwłaszcza dla partii Ziobry, która rywalizuje dokładnie o ten sam elektorat co PIS. Upokorzenie liderów SP podczas marszu w obronie TV Trwam, zarówno ze strony prezesa Kaczyńskiego, jak i o. Tadeusza Rydzyka przekreśla ten projekt, który już w chwili swego powstania wzbudzał zresztą wiele wątpliwości. Teraz proces upadku przyspieszy, a jego katalizatorami będą wewnętrzne konflikty w SP oraz rozsądna kalkulacja sympatyków tej partii. Żaden racjonalny wyborca prawicy, nie odda przecież swego głosu na ziobrystów, w sytuacji gdy po raz pierwszy od lat, na horyzoncie pojawia się realna możliwość odsunięcia od władzy PO i Donalda Tuska, co według sondażu może dokonać się tylko dzięki PiS. A zatem zanosi się na rychłą upadłość SP, a potem przejęcie jej masy upadłościowej, najpewniej przez partię Jarosława Kaczyńskiego. W lepszej sytuacji jest PJN sytuujące się między PO a PiSem. Jeśli tylko liderzy partii nie pójdą na skróty decydując się na sojusz z jedną z wymienionych partii, a także radykalnie zmienią swoją strategię (począwszy od szyldu), w dłuższej perspektywie mogą stać się beneficjentem erozji PO odbierając jej nawet kilka punktów procentowych.




Wybory, których nikt nie chce




Przy wielu wątpliwościach możemy być pewni jednego. Wyborów przyspieszonych nie będzie, a już na pewno nie odbędą się one w perspektywie kilku najbliższych miesięcy. Teraz nie chciałaby ich żadna partia. PO boi się powtórzenia błędu Jarosława Kaczyńskiego z 2007 roku. Skróceniem kadencji nie będą zainteresowane także mniejsze partie, które wobec rysującej się ponownej walki dwóch tytanów, balansując na granicy progu wyborczego nie mają gwarancji (może z wyjątkiem SLD) wejścia do parlamentu. Co najciekawsze wyborów nie chce teraz nawet PIS. Ewentualna wygrana tej partii nie musiałaby przecież oznaczać przejęcia przez nią władzy. PIS ma bowiem mocno ograniczoną zdolność koalicyjną. Z lewicą się nie dogada, a PSL nie prędko wybaczy mu brutalne ataki w jakich w ostatniej kampanii wyborczej celował zwłaszcza Adam Hofman. Taktyka PIS obliczona jest więc na dłuższy marsz, z nadzieją na pogłębienie problemów PO przy jednoczesnym utrwalaniu pozytywnego wizerunku Prawa i Sprawiedliwości. A więc wariant węgierski, samodzielne rządy i restauracja IV RP. Brzmi abstrakcyjnie? A kto tydzień temu uwierzyłby w 39 procent?




Dr Błażej Poboży. Politolog. Wykładowca akademicki w Instytucie Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Pełnomocnik ds. promocji INP UW. Zajmuje się najnowszą historią polityczną Polski ze szczególnym uwzględnieniem problematyki polskich partii politycznych. Na twitterze: @pobozy






16:59

Prawicowe zabawy z PRL-em

Gdyby ktoś całą wiedzę o świecie czerpał tylko i wyłącznie od prawicowych publicystów każdego dnia otwierając gazetę dziwiłby się, że jej autorów jeszcze nie internowano. Żyjemy przecież w „PRL- bis” i „postkomunie”. Prawdziwej demokracji nie ma, bo jest tylko „monopartia”, która niepodzielnie i bez ograniczeń rządzi krajem.




W ferworze dyskusji czy w ostrej polemice na pewne słowa i porównania można przymknąć oko. Jednak gdy ktoś zaczyna nimi tłumaczyć świat zaczyna się robić groźnie. Prawica wypracowała trzy metody tłumaczenia tego dlaczego Krzysztof Skowroński po wystąpieniu na konferencji PiSu nie przestał być niezależnym dziennikarzem. Pierwsza, której autorem jest Samuel Pereira głosi, że były szef Trójki „trzymał tylko mikrofon”, druga Rafała Ziemkiewicza, że Skowroński bronił tam prawdy i trzecia Doroty Kanii, że zrobił tak, bo tak. W tym miejscu chciałbym zatrzymać się przy tej drugiej. Ziemkiewicz tłumaczy, że rządzi nami „znów monopartia” a „w takiej sytuacji dziennikarstwo – po prostu – musi być działalnością opozycyjną”. Wnioski są więc oczywiste: dzisiejsze angażowanie się po stronie PiSu, to jak kiedyś stanie po stronie Solidarności. Z braku sensownych argumentów autor sięga po te etyczno- historyczne. Co jest o tyle śmieszne, że Ziemkiewicz pół swojej publicystyki poświęcił narzekaniu na to, że Gazeta Wyborcza nie toczy z nim merytorycznych dyskusji tylko sięga po moralizatorski język. Najciekawsze jest jednak to, że Ziemkiewicz i bliscy mu autorzy coraz chętniej porównują obecną rzeczywistość z tą PRLowską i chyba już czas pomyśleć, co niosą ze sobą takie odwołania.




Przyjmijmy, jak chcą prawicowcy, że żyjemy, jeśli chodzi o wolność słowa w PRL- bis. Jak więc musiał wyglądać ten właściwy? Otóż w każdym większym salonie prasowym było kilkanaście tytułów. W każdym z nich można było atakować rząd z pozycji: od marksistowskich przez umiarkowane, po narodowe. Każdy mógł wejść na jeden z kilkunastu portali, których jedyną działalnością było w zasadzie tropienie błędów partii rządzącej. A gdy komuś się nudziło mógł napisać na forum o tym, jak bardzo gardzi premierem i jego ekipą. Za to wszystko groziło: nic. Na styropianie musieli więc pewnie spać sami wariaci. Inni maniacy za komuny zamiast obalać partię w wyborach wychodzili na ulicę. 




Ścieżki zdrowia? Wizyty smutnych panów? Nękanie rodziny? Zdejmowanie paznokci? - o tym wszystkim w PRL można było co najwyżej poczytać. Jeśli ludzie wyjeżdżali za granicę, to nie pod tirem do Szwecji, tylko a na wakacje do ciepłych krajów -tak, jak teraz. Tym łatwiej jest zrozumieć pogardę obecnej prawicy dla większości bohaterów tamtych czasów. Bo jeśli ci spędzili pół życia walcząc na śmierć i życie z taką „monopartią” jak PO, to musieli być rzeczywiście nieźle stuknięci.


fot. prl.cba.pl 

17:41

@TygodnikWPROST:

@sikorskiradek Romek już pisze pozwy

18:35

Kaczyński o przewadze w sondażu: Może jednak Polacy nie są tacy głupi

18:49

PILNE:

Donald Tusk prawdopodobnie pojawi się w poniedziałek w pracy, ale politycy PO nie chcą zapeszać

20:45

PILNE:

Wielka awaria w Play. Rozmowy przychodzące kosztują abonentów innych sieci 29 groszy za minutę

21:15

PDT boi się podsłuchów i biznesu, PO ma plan jeśli Komorowski wystartuje niezależnie,służbami rządzi Hunia, JK do Macierewicza: Absolutnie nie

Uważam Rze- temat okładkowy: „Kaczynski. Reaktywacja”




-- prof. Piotr GLIŃSKI w rozmowie z braćmi Karnowskimi o rządach Tuska: „Rządy te najcelniej nazywa określenie „demokracja ad hoc". Zostało to opisane w Studiach Socjologicznych przez młodego politologa p. Szewczaka już kilka lat temu. To jest metoda sprawowania władzy za pomocą skakania z medialnego kwiatka na kwiatek, przechodzenia od jednej przykrywki medialnej do drugiej, od afery do afery. Dziś pedofile, jutro hazard. Wszystko podporządkowane jest efektowi telewizyjnemu. Finałem jest jeszcze większy bałagan, zaniedbanie rozwiązywania realnych problemów. Nie mówiąc już o jakiejkolwiek myśli strategicznej. Jej nie ma.”




-- Gliński o umowach śmieciowych: „To jest trudny temat. I nie mam wyrobionego zdania, musiałbym porozmawiać z ekspertami i mocno się zastanowić. Rozumiem związki zawodowe i argument, że te umowy są często poniżej ludzkiej godności. Jednakże ich usztywnienie w kryzysie spowoduje jeszcze większe bezrobocie.”




-- ZAREMBA o PiS: „Po badaniach zrównujących PiS z PO jest za wcześnie, aby na Nowogrodzkiej strzelały korki od szampanów. Ale pozwólmy wiecznemu looserowi na odrobinę satysfakcji.”. Konluzja tekstu Zaremby: „Niektórzy uważają, że lider PiS zmarnuje szansę, psując wszystko w ostatniej chwili grubym błędem. Inni czarno widzą jego ewentualne rządy. W latach 2006–2007 był premierem konkretnym do bólu, ale czy teraz nie ulegnie logice zemsty, choćby za Smoleńsk? Czy nie padnie ofiarą słabości kadrowej swego obozu? Nie pogubi się pod naporem medialnych kampanii? Ja twierdzę: historia Polski ostatnich 20 lat pokazała, że nic nie jest przesądzone. Zdarzyć się może wszystko. I przejęcie przez PiS władzy, i wcielenie przez niego w życie, przy wszystkich wahaniach i wyborczych sztuczkach, w miarę spójnego programu. Ale warto o ten program pytać. Moi krakowscy znajomi pytają z równą determinacją co ludzie Piotra Dudy, choć ich głos nie brzmi tak donośnie.”




-- ZAREMBA o umowach śmieciowych: „W sobotę Traktem Królewskim niesiono transparent z hasłem: „Precz ze śmieciowymi umowami". Mam w Krakowie znajomych, właścicieli konserwatorskiej pracowni. W sferze nadbudowy są bardziej konserwatywni niż ja, kibicują Kaczyńskiemu. Kiedy jednak słyszą o likwidacji śmieciowych umów, mówią twardo: będziemy musieli zwolnić pracowników.”




-- ZIEMKIEWICZ: „[Prawica] Polsce swój „twardy" elektorat, który nazwałbym tożsamościowym. Zbyt mały, by wygrać wybory. Wystarczający jednak, aby zagospodarować zbliżający się upadek elit III RP. Pytaniem zasadniczym jest: jak i kim zamierza je Jarosław Kaczyński, bo w chwili obecnej tylko on ma tę możliwość, zagospodarowywać? Czy znowu ujrzymy u jego boku jakiegoś Kaczmarka, Kornatowskiego i Kryżego – bis? Czy też inicjatywa z profesorem Glińskim to nie tylko posunięcie taktyczne, ale także początek jakiejś nowej, rozsądniejszej prawicowej polityki? Na pytanie, czy prawica ma klucz do serc Polaków, odpowiedź brzmi: klucza nie ma, ale prawdopodobnie mieć będzie ich przyzwolenie. Na zasadzie: tamci zawiedli, was nadal nie lubimy, ale, z braku laku, dobra, pokażcie, czy umiecie lepiej. Wielką niewiadomą jest, czy prawica w obecnym kształcie jest w stanie je wykorzystać.”




-- GURSZTYN o ewentualnym odejściu Cichockiego: „Pogłoski o odejściu Cichockiego dementuje kilku ważnych polityków PO. Na przykład Konstanty Miodowicz, szef sejmowej Komisji ds. Specsłużb, zarzeka się, że to wymysł grupki dziennikarzy piszących o policji i służbach mundurowych. Inny nasz rozmówca opowiada, że to „sprawka" Krzysztofa Kwiatkowskiego, który chętnie wróciłby do rządu. A konkretnie zająłby miejsce Cichockiego. Z naszych informacji wynika również, że Kwiatkowski nie pali się do powrotu do bliskiej współpracy z premierem, który w bardzo obcesowy sposób pozbawił go resortu sprawiedliwości. Kwiatkowski miał niedawno otrzymać od Tuska inną niż rządowa prestiżową propozycję. Wiele wskazuje na to, że ma być to prezesura NIK, czyli funkcja o niebo lepsza od szefowania trudnemu resortowi.”




-- GURSZTYN O SŁUŻBACH: „Zarzut, który usłyszeliśmy (…) adresem Cichockiego, brzmi: ulega wpływom gen. Macieja Huni, szefa Agencji Wywiadu. A jeśli Hunia, to pojawia się tu i Konstanty Miodowicz, i Wojciech Brochwicz – czyli ludzie, którzy długo odpokutowywali aferę z Anną Jarucką. To tzw. grupa krakowska, czyli oficerowie dawnego UOP, wywodzący się ze środowisk krakowskiej opozycji. Dziś to jedna z koterii w specsłużbach. Inne koterie nie pozostaną bezczynne, gdy zanadto wzrosną jej wpływy.”




-- DOROTA GAWRYLUK O GLIŃSKIM: „Nawet sceptycy musieli przyznać, że przez chwilę na polskiej scenie politycznej powiało świeżością.”




-- PIOTR SEMKA O ANNIE WALENTYNOWICZ I FEMINISTKACH: „Dlaczego feministki nie płaczą po Annie Walentynowicz? – to pytanie więcej nam mówi o dzisiejszym feminizmie niż tuzin kongresów kobiet w Sali Kongresowej. Skandal z fałszywą identyfikacją zwłok Anny Walentynowicz, jaki wyszedł na jaw  na skutek ekshumacji, wywołał falę oburzenia na sposób traktowania szczątków „Anny Solidarność" przez rosyjskie władze. Wśród poruszonych skandalem byli politycy prawicy, związkowcy z „Solidarności" i publicyści. Co charakterystyczne, żadne słowo oburzenia nie padło z kręgów feministycznych. Milczały zarówno hard feministki skupione wokół fundacji kobiecych, jak i soft feministki z kolorowych magazynów dla kobiet.”




-- GURSZTYN O UDZIALE MACIEREWICZA W SEJMOWEJ DEBACIE O SMOLEŃSKU: „Przez sekundę Macierewicz widział się na mównicy. Wtem padło: – Absolutnie nie!
To była decyzja Jarosława.”




Wprost


-- Okładka – najgłupsze programy telewizyjne.




-- ANDRZEJ STANKIEWICZ I  PIOTR ŚMIŁOWICZ rozmawiają z prof. Piotrem Glińskim. Fragmenty:




O kryteriach sukcesu: „Ja mam być rozwiązaniem pozapolitycznym. Jestem spoza polityki i zdecydowałem się wejść do niej po to, by przeprowadzić karkołomną misję. Dla mnie zwycięstwem będzie, jeśli uda mi się zaistnieć w życiu publicznym z nową filozofią polityki i nowymi propozycjami".




 O krzyżach w salach lekcyjnych: „ Krzyż jest po prostu elementem naszej polskiej tożsamości kulturowej. Chodzi mi o to, czy młodzi ludzie powinni być wychowywani bez kanonu wartości? Czy też umówimy się, że chcielibyśmy mieć obywateli odpowiedzialnych za wspólnotę, którzy wiedzą, że mają wobec niej obowiązki? Mnie bliższe jest to drugie. Uważam, że polskiej szkole grozi nihilizm”




O ministrach: „Mam kilku kandydatów, ale nazwisk nie mogę zdradzić. Mogę tylko określić model: wyraziści ekonomiści jako ministrowie finansów i pracy.”




-- ANDRZEJ STANKIEWICZ I  PIOTR ŚMIŁOWICZ W TEKŚCIE O PROF. GLIŃSKIM piszą: „Skąd Kaczyński wytrzasnął Glińskiego? Nasi rozmówcy w PiS twierdzą, że zwrócił na niego uwagę podczas profesorskich debat organizowanych za czasów prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Na początku 2010 r. prezydent powołał Glińskiego do prezydium Narodowej Rady Rozwoju, w której eksperci mieli dyskutować o rozwoju kraju”




-- Jak twierdzą dalej w tekście: „Jednak Jarosław Kaczyński celowo nie postawił na kandydata, który miałby szanse na głosy kilku ugrupowań opozycji. – Odwołanie Tuska oznaczałoby wzięcie na siebie współodpowiedzialności za trudną sytuację w kraju, a także wzmocnienie całej lewicy. Kaczyński zapewne woli poczekać, aż Tusk sam się wykrwawi – mówi pragnący zachować anonimowość rozmówca „Wprost”, zorientowany w sytuacji w PiS.”




-- Konkluzja: „(…)Rodzina, w tym brat, znany reżyser Robert Gliński, nie ma poczucia, że profesor ociera się o śmieszność. Nikt rozeznany w układach wewnątrz PiS nie ma wątpliwości, że w zamian za udział w premierowskiej farsie Gliński dostał obietnicę roli w poważniejszym spektaklu politycznym, choćby w wyborach.”




-- „KOMETA”. ANNA GIELEWSKA PISZE O RADOSŁAWIE SIKORSKIM: „ Nasi rozmówcy uważają, że Sikorski już dziś myśli też o wyborach prezydenckich w 2020 r. A może nawet w 2015. Z informacji „Wprost” wynika, że na rządowym zapleczu brany jest pod uwagę taki scenariusz: jeśli PO do wyborów prezydenckich będzie miała bardzo niskie notowania i dojdzie do wewnętrznych podziałów, Komorowski może wystartować niezależnie (zwłaszcza jeśli nie otrzymałby wsparcia finansowego w kampanii). Wtedy PO będzie musiała zdecydować, czy wystawić drugiego kandydata.  Jedyna możliwość to właśnie Sikorski lub Jerzy Buzek.”




-- Jak pisze dalej: „Na razie jednak to scenariusz przyszłości, bo Tusk robi wiele, by w trudnej dla siebie sytuacji politycznej zamykać potencjalne fronty i nie dopuścić do podgrzania sytuacji w partii. W ostatnią środę zjadł śniadanie wspólnie z Komorowskim. Po spotkaniu prezydent chodził po Pałacu wyraźnie zadowolony ze swoich relacji z Tuskiem.




-- DYMITR KSIĄŻEK, LEKARZ LPR ROZMAWIA Z MAGDALENĄ RIGAMONTI O SMOLEŃSKU. Fragmenty.




O minister Kopacz i zakazie otwieranie trumien: „Ja tego zakazu nie słyszałem, tylko ludzie o tym mówili. Wiem, że rodziny po spotkaniach z ministrem Arabskim były wściekłe. Tam powinni być inni ludzie z rządu. Wrzucono minister Kopacz w jakiś straszny wir i jej uwaga rozbiła się na milion rzeczy.”




O pracy polskiej ekipy: „Praca polskiej ekipy przydała się przy identyfikacji, bo rodzina najpierw mówiła, co bliska im osoba miała na sobie, co mogła mieć. Potem brano pod uwagę znaki szczególne, które w trakcie sekcji znajdowali Rosjanie, i wypisywano je w rosyjskim protokole. Kiedy już ciało po sekcji wyjeżdżało na marmurowych blatach, wtedy nasi patomorfolodzy je oglądali i sporządzali swój protokół, głównie dotyczący znaków szczególnych. I potem była zapraszana rodzina”.




Newsweek


-- Okładka: Tusk na podsłuchu




-- TEKST OKŁADKOWY: MICHAŁ KRZYMOWSKI PISZE O TYM, ŻE PREMIER TUSK BOI SIĘ PODSŁUCHÓW I PROWOKACJI. „Przestał wychodzić na miasto i zaszył się w swojej siedzibie. Od nieznajomych stroni, zastrzeżonych dokumentów woli nie dotykać. Od biznesu trzyma się z daleka. Niczego nie załatwia przez telefon. Okna premierowskiego gabinetu wychodzą na park i Tusk boi się, że może być przez nie namierzany. Jeśli sprawa jest poufna, zaciąga zasłony, a gości prosi o pozostawienie telefonów na specjalnej półeczce w sekretariacie (…)”




-- Jeden z członków rządu mówi w tekście: „Ja już nigdzie nie czuję się pewnie. Jeśli prawdę jest chociaż dziesięć procent tego, co się ostatnio słyszy, to znaczy że nikt nie może być bezpieczny. Ani Tusk, ani Komorowski, ani Schetyna.  (…) Że zaczęła się wojna służb, podobno nagrywają już wszyscy. Wojtunik z CBA, Hunia z Agencji Wywiadu i Bondaryk z ABW. Dwaj pierwsi dla Tuska, ostatni dla Schetyny.”




-- Jak pisze Krzymowski: „Kancelaria Premiera, rozmowa sprzed kilkunastu dni. Donald Tusk zwraca się do Andrzeja Biernata, szefa łódzkiej Platformy: -  Mówię Ci Andrzej. Sprawa mojego syna to jeszcze nic. Kiedy wyjdą afery dotyczące naszych kolegów z Platformy, to dopiero będziemy mieć katastrofę.”




-- RAFAŁ KALUKIN W TEKŚCIE „BYĆ JAK PLATON” O TRANSFORMACJI PROF. GLIŃSKIEGO Z POLITYKA UW W KANDYDATA NA PREMIERA : „Co sprawiło, że zaszła w nim przemiana? To niestety jego tajemnica. Większość znajomych profesora nie do końca to rozumie, on sam nie znalazł czasu na rozmowę z „Newsweekiem” . (…) Inni dodają, że ostatecznego zwrotu Gliński dokonał po katastrofie smoleńskiej. Ideową przemianę właśnie przypieczętował, przyjmując ofertę od Jarosława Kaczyńskiego. Premierem już nie zostanie, ale miejsce w panteonie PiSowskich intelektulistów już na niego czeka”.




-- „STRAŻNICZKA PAMIĘCI”. CEZARY ŁAZAREWICZ I VIOLETTA OZMINKOWSKI  PISZĄ O MARCIE KACZYŃSKIEJ. „Od prezydenckiej kampanii 2010 r. trwają spekulacje, czy i kiedy Marta wejdzie do wielkiej polityki. Dwa lata temu ogłosiła w „Gazecie Polskiej”, że o tym myśli. I od razu wyznaczyła sobie rolę strażnika spuścizny po ojcu”.




-- Cytowany w tekście współpracownik Lecha Kaczyńskiego: „Jeśli Kaczyński będzie zdesperowany złymi wynikami sondaży, może sięgnąć po wszystkie karty, łącznie z Martą. Tylko, że jeśli Marta się zdecyduje, to musi mieć świadomość, że nie będzie już tak ulgowo traktowana. Nie znajduję PR-owego pomysłu, jak wyjść z zagmatwania wokół jej życia prywatnego”.




-- ALEKSANDRA PAWLICKA PRZYPOMINA HISTORIĘ DEBATY TUSK-KACZYŃSKI, która miała miejsce pięć lat temu. Tak pisze o przygotowaniach w sztabie Tuska: „Nad Donaldem Tuskiem od miesięcy pracuje specjalista od marketingu politycznego Adam Łaszyn. W wywiadzie udzielonym „Gazecie Wyborczej” zdradza później, że uczył Tuska utrzymywać kontakt wzrokowy z rozmówcami – wcześniej nie patrzył im w oczy. Uczył wypowiadać się krótkimi zdaniami. (…) Od środy nad Tuskiem pracuje już cały sztab. Kilka godzin przed debatą wszyscy wcielają się w rolę Kaczyńskiego. – Tusk usadził nas wkoło i kazał zadawać pytania. Taki ping-pong  -wspomina jeden ze współpracowników.”




-- MARCIN MELLER ROZMAWIA Z KRZYSZTOFEM SKOWROŃSKIM. Fragment:




„Moje miejsce dziennikarskie to jest Radio Wnet i Spółdzielcze Media Wnet. Nie robię kariery politycznej. Ani nie zapisuję się do PiS”

21:35

Remis PO-PiS i teoria spisku służb w comiesięcznej prognozie wyborczej Paladego

Marcin Palade co miesiąc publikuje na swojej stronie palade.pl swoją prognozę wyborczą wraz z komentarzem. W tym miesiącu czytamy: 




"Beneficjentami częściowej ucieczki od PO stały się dwie formacje usytuowane na lewo od partii Donalda Tuska. Sojusz Lewicy Demokratycznej sukcesywnie zyskuje symatyków z miesiąca na miesiąc. Partia Leszka Millera dotarła do 16 proc., co jest najlepszym wynikiem tej formacji od sierpnia 2011 roku. Nieznacznie do 7 proc. wzmocnił się od września Ruch Palikota. Słabnie za to, dotykając już pięcioprocentowego progu wyborczego, Polskie Stronnictwo Ludowe. To zapewne cena, jaką partia Waldemara Pawlaka zaczyna płacić za pozostawanie w koalicji z PO. Deprecjacja notowań ma także miejsce w przypadku Solidarnej Polski. Partia Zbigniewa Ziobry traci zwolenników na rzecz silniejszego i aktywniejszego podmiotu na prawicy, jakim jest PIS. Bez szans na reprezentację przy Wiejskiej pozostaje PJN i Kongres Nowej Prawicy. 




Przed nami zamieszanie w Platformie, włącznie z postulatami wymiany niepopularnego i wypalonego premiera oraz pierwsze oznaki triumfalizmu i wewnętrznych tarć o wpływy lidera w obozie największej partii opozycyjnej. Obserwowane obecnie i niedalekiej przyszłości zamieszanie - przy pomocy mediów, ośrodków demoskopijnych, ze służbami w tle - ma służyć utrzymywaniu "przy życiu"  dwóch głównych aktorów - Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości. W ramach kontrolowanego procesu zbalansowanej polaryzacji. Obie systemowe formacje są bowiem gwarancją trwania politycznego spektaklu. Pozwala on jego kreatorom, w zależności od potrzeb i oczekiwań faktycznych decydentów, czyli grupy trzymającej władzę, żonglować polską polityką. W schemacie od nadziei do rozczarowania III RP lub IV RP."- pisze Palade. 

21:53

"Newsweek":

Tusk prowadzi Rady Ministrów w aluminiowym kasku na głowie. Ma to utrudniać Pawlakowi kontrolowanie jego myśli

22:10

Palikot u Olejnej, Kluzik u Piaska- tak politycznie się zacznie rano tydzień w mediach

W najważniejszych programach radiowych: gościem Moniki Olejnej w Zetce będzie Janusz Palikot, Kontrwywiadu RMF Konrada Piaseckiego- Joanna Kluzik- Rostkowska. Oba programy ruszają kilka minut po 8. W tym samym czasie gościem Kamili Biedrzyckiej- Osicy w TVP-Info będzie wiceminister zdrowia Sławomir Neumann. 




Wcześniej, w Polityce przy kawie TVP1- o 7.37- prof. Wawrzyniec Konarski i prof. Zdzisław Krasnodębski. 




W pierwszym poranku TOK FM prowadzonym przez Tomasza Sekielskiego, politycznym gościem będzie Krzysztof Kwiatkowski.


Natomiast gościem Agnieszki Mosór w graffiti Polsat News będzie Bartosz Arłukowicz.




Jak natomiast pisze pasmo Wstajesz i Wiesz TVN24, jutro rano: "tematycznie - debata PiS tym razem o służbie zdrowia i najnowsze sondaże, zastanowimy się, czy PO zapadła w "jesienny" sen i czy tzw. drugie expose to będzie pobudka."