Uważam Rze- temat okładkowy: „Kaczynski. Reaktywacja”
-- prof. Piotr GLIŃSKI w rozmowie z braćmi Karnowskimi o rządach Tuska: „Rządy te najcelniej nazywa określenie „demokracja ad hoc". Zostało to opisane w Studiach Socjologicznych przez młodego politologa p. Szewczaka już kilka lat temu. To jest metoda sprawowania władzy za pomocą skakania z medialnego kwiatka na kwiatek, przechodzenia od jednej przykrywki medialnej do drugiej, od afery do afery. Dziś pedofile, jutro hazard. Wszystko podporządkowane jest efektowi telewizyjnemu. Finałem jest jeszcze większy bałagan, zaniedbanie rozwiązywania realnych problemów. Nie mówiąc już o jakiejkolwiek myśli strategicznej. Jej nie ma.”
-- Gliński o umowach śmieciowych: „To jest trudny temat. I nie mam wyrobionego zdania, musiałbym porozmawiać z ekspertami i mocno się zastanowić. Rozumiem związki zawodowe i argument, że te umowy są często poniżej ludzkiej godności. Jednakże ich usztywnienie w kryzysie spowoduje jeszcze większe bezrobocie.”
-- ZAREMBA o PiS: „Po badaniach zrównujących PiS z PO jest za wcześnie, aby na Nowogrodzkiej strzelały korki od szampanów. Ale pozwólmy wiecznemu looserowi na odrobinę satysfakcji.”. Konluzja tekstu Zaremby: „Niektórzy uważają, że lider PiS zmarnuje szansę, psując wszystko w ostatniej chwili grubym błędem. Inni czarno widzą jego ewentualne rządy. W latach 2006–2007 był premierem konkretnym do bólu, ale czy teraz nie ulegnie logice zemsty, choćby za Smoleńsk? Czy nie padnie ofiarą słabości kadrowej swego obozu? Nie pogubi się pod naporem medialnych kampanii? Ja twierdzę: historia Polski ostatnich 20 lat pokazała, że nic nie jest przesądzone. Zdarzyć się może wszystko. I przejęcie przez PiS władzy, i wcielenie przez niego w życie, przy wszystkich wahaniach i wyborczych sztuczkach, w miarę spójnego programu. Ale warto o ten program pytać. Moi krakowscy znajomi pytają z równą determinacją co ludzie Piotra Dudy, choć ich głos nie brzmi tak donośnie.”
-- ZAREMBA o umowach śmieciowych: „W sobotę Traktem Królewskim niesiono transparent z hasłem: „Precz ze śmieciowymi umowami". Mam w Krakowie znajomych, właścicieli konserwatorskiej pracowni. W sferze nadbudowy są bardziej konserwatywni niż ja, kibicują Kaczyńskiemu. Kiedy jednak słyszą o likwidacji śmieciowych umów, mówią twardo: będziemy musieli zwolnić pracowników.”
-- ZIEMKIEWICZ: „[Prawica] Polsce swój „twardy" elektorat, który nazwałbym tożsamościowym. Zbyt mały, by wygrać wybory. Wystarczający jednak, aby zagospodarować zbliżający się upadek elit III RP. Pytaniem zasadniczym jest: jak i kim zamierza je Jarosław Kaczyński, bo w chwili obecnej tylko on ma tę możliwość, zagospodarowywać? Czy znowu ujrzymy u jego boku jakiegoś Kaczmarka, Kornatowskiego i Kryżego – bis? Czy też inicjatywa z profesorem Glińskim to nie tylko posunięcie taktyczne, ale także początek jakiejś nowej, rozsądniejszej prawicowej polityki? Na pytanie, czy prawica ma klucz do serc Polaków, odpowiedź brzmi: klucza nie ma, ale prawdopodobnie mieć będzie ich przyzwolenie. Na zasadzie: tamci zawiedli, was nadal nie lubimy, ale, z braku laku, dobra, pokażcie, czy umiecie lepiej. Wielką niewiadomą jest, czy prawica w obecnym kształcie jest w stanie je wykorzystać.”
-- GURSZTYN o ewentualnym odejściu Cichockiego: „Pogłoski o odejściu Cichockiego dementuje kilku ważnych polityków PO. Na przykład Konstanty Miodowicz, szef sejmowej Komisji ds. Specsłużb, zarzeka się, że to wymysł grupki dziennikarzy piszących o policji i służbach mundurowych. Inny nasz rozmówca opowiada, że to „sprawka" Krzysztofa Kwiatkowskiego, który chętnie wróciłby do rządu. A konkretnie zająłby miejsce Cichockiego. Z naszych informacji wynika również, że Kwiatkowski nie pali się do powrotu do bliskiej współpracy z premierem, który w bardzo obcesowy sposób pozbawił go resortu sprawiedliwości. Kwiatkowski miał niedawno otrzymać od Tuska inną niż rządowa prestiżową propozycję. Wiele wskazuje na to, że ma być to prezesura NIK, czyli funkcja o niebo lepsza od szefowania trudnemu resortowi.”
-- GURSZTYN O SŁUŻBACH: „Zarzut, który usłyszeliśmy (…) adresem Cichockiego, brzmi: ulega wpływom gen. Macieja Huni, szefa Agencji Wywiadu. A jeśli Hunia, to pojawia się tu i Konstanty Miodowicz, i Wojciech Brochwicz – czyli ludzie, którzy długo odpokutowywali aferę z Anną Jarucką. To tzw. grupa krakowska, czyli oficerowie dawnego UOP, wywodzący się ze środowisk krakowskiej opozycji. Dziś to jedna z koterii w specsłużbach. Inne koterie nie pozostaną bezczynne, gdy zanadto wzrosną jej wpływy.”
-- DOROTA GAWRYLUK O GLIŃSKIM: „Nawet sceptycy musieli przyznać, że przez chwilę na polskiej scenie politycznej powiało świeżością.”
-- PIOTR SEMKA O ANNIE WALENTYNOWICZ I FEMINISTKACH: „Dlaczego feministki nie płaczą po Annie Walentynowicz? – to pytanie więcej nam mówi o dzisiejszym feminizmie niż tuzin kongresów kobiet w Sali Kongresowej. Skandal z fałszywą identyfikacją zwłok Anny Walentynowicz, jaki wyszedł na jaw na skutek ekshumacji, wywołał falę oburzenia na sposób traktowania szczątków „Anny Solidarność" przez rosyjskie władze. Wśród poruszonych skandalem byli politycy prawicy, związkowcy z „Solidarności" i publicyści. Co charakterystyczne, żadne słowo oburzenia nie padło z kręgów feministycznych. Milczały zarówno hard feministki skupione wokół fundacji kobiecych, jak i soft feministki z kolorowych magazynów dla kobiet.”
-- GURSZTYN O UDZIALE MACIEREWICZA W SEJMOWEJ DEBACIE O SMOLEŃSKU: „Przez sekundę Macierewicz widział się na mównicy. Wtem padło: – Absolutnie nie!
To była decyzja Jarosława.”
Wprost
-- Okładka – najgłupsze programy telewizyjne.
-- ANDRZEJ STANKIEWICZ I PIOTR ŚMIŁOWICZ rozmawiają z prof. Piotrem Glińskim. Fragmenty:
O kryteriach sukcesu: „Ja mam być rozwiązaniem pozapolitycznym. Jestem spoza polityki i zdecydowałem się wejść do niej po to, by przeprowadzić karkołomną misję. Dla mnie zwycięstwem będzie, jeśli uda mi się zaistnieć w życiu publicznym z nową filozofią polityki i nowymi propozycjami".
O krzyżach w salach lekcyjnych: „ Krzyż jest po prostu elementem naszej polskiej tożsamości kulturowej. Chodzi mi o to, czy młodzi ludzie powinni być wychowywani bez kanonu wartości? Czy też umówimy się, że chcielibyśmy mieć obywateli odpowiedzialnych za wspólnotę, którzy wiedzą, że mają wobec niej obowiązki? Mnie bliższe jest to drugie. Uważam, że polskiej szkole grozi nihilizm”
O ministrach: „Mam kilku kandydatów, ale nazwisk nie mogę zdradzić. Mogę tylko określić model: wyraziści ekonomiści jako ministrowie finansów i pracy.”
-- ANDRZEJ STANKIEWICZ I PIOTR ŚMIŁOWICZ W TEKŚCIE O PROF. GLIŃSKIM piszą: „Skąd Kaczyński wytrzasnął Glińskiego? Nasi rozmówcy w PiS twierdzą, że zwrócił na niego uwagę podczas profesorskich debat organizowanych za czasów prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Na początku 2010 r. prezydent powołał Glińskiego do prezydium Narodowej Rady Rozwoju, w której eksperci mieli dyskutować o rozwoju kraju”
-- Jak twierdzą dalej w tekście: „Jednak Jarosław Kaczyński celowo nie postawił na kandydata, który miałby szanse na głosy kilku ugrupowań opozycji. – Odwołanie Tuska oznaczałoby wzięcie na siebie współodpowiedzialności za trudną sytuację w kraju, a także wzmocnienie całej lewicy. Kaczyński zapewne woli poczekać, aż Tusk sam się wykrwawi – mówi pragnący zachować anonimowość rozmówca „Wprost”, zorientowany w sytuacji w PiS.”
-- Konkluzja: „(…)Rodzina, w tym brat, znany reżyser Robert Gliński, nie ma poczucia, że profesor ociera się o śmieszność. Nikt rozeznany w układach wewnątrz PiS nie ma wątpliwości, że w zamian za udział w premierowskiej farsie Gliński dostał obietnicę roli w poważniejszym spektaklu politycznym, choćby w wyborach.”
-- „KOMETA”. ANNA GIELEWSKA PISZE O RADOSŁAWIE SIKORSKIM: „ Nasi rozmówcy uważają, że Sikorski już dziś myśli też o wyborach prezydenckich w 2020 r. A może nawet w 2015. Z informacji „Wprost” wynika, że na rządowym zapleczu brany jest pod uwagę taki scenariusz: jeśli PO do wyborów prezydenckich będzie miała bardzo niskie notowania i dojdzie do wewnętrznych podziałów, Komorowski może wystartować niezależnie (zwłaszcza jeśli nie otrzymałby wsparcia finansowego w kampanii). Wtedy PO będzie musiała zdecydować, czy wystawić drugiego kandydata. Jedyna możliwość to właśnie Sikorski lub Jerzy Buzek.”
-- Jak pisze dalej: „Na razie jednak to scenariusz przyszłości, bo Tusk robi wiele, by w trudnej dla siebie sytuacji politycznej zamykać potencjalne fronty i nie dopuścić do podgrzania sytuacji w partii. W ostatnią środę zjadł śniadanie wspólnie z Komorowskim. Po spotkaniu prezydent chodził po Pałacu wyraźnie zadowolony ze swoich relacji z Tuskiem.
-- DYMITR KSIĄŻEK, LEKARZ LPR ROZMAWIA Z MAGDALENĄ RIGAMONTI O SMOLEŃSKU. Fragmenty.
O minister Kopacz i zakazie otwieranie trumien: „Ja tego zakazu nie słyszałem, tylko ludzie o tym mówili. Wiem, że rodziny po spotkaniach z ministrem Arabskim były wściekłe. Tam powinni być inni ludzie z rządu. Wrzucono minister Kopacz w jakiś straszny wir i jej uwaga rozbiła się na milion rzeczy.”
O pracy polskiej ekipy: „Praca polskiej ekipy przydała się przy identyfikacji, bo rodzina najpierw mówiła, co bliska im osoba miała na sobie, co mogła mieć. Potem brano pod uwagę znaki szczególne, które w trakcie sekcji znajdowali Rosjanie, i wypisywano je w rosyjskim protokole. Kiedy już ciało po sekcji wyjeżdżało na marmurowych blatach, wtedy nasi patomorfolodzy je oglądali i sporządzali swój protokół, głównie dotyczący znaków szczególnych. I potem była zapraszana rodzina”.
Newsweek
-- Okładka: Tusk na podsłuchu
-- TEKST OKŁADKOWY: MICHAŁ KRZYMOWSKI PISZE O TYM, ŻE PREMIER TUSK BOI SIĘ PODSŁUCHÓW I PROWOKACJI. „Przestał wychodzić na miasto i zaszył się w swojej siedzibie. Od nieznajomych stroni, zastrzeżonych dokumentów woli nie dotykać. Od biznesu trzyma się z daleka. Niczego nie załatwia przez telefon. Okna premierowskiego gabinetu wychodzą na park i Tusk boi się, że może być przez nie namierzany. Jeśli sprawa jest poufna, zaciąga zasłony, a gości prosi o pozostawienie telefonów na specjalnej półeczce w sekretariacie (…)”
-- Jeden z członków rządu mówi w tekście: „Ja już nigdzie nie czuję się pewnie. Jeśli prawdę jest chociaż dziesięć procent tego, co się ostatnio słyszy, to znaczy że nikt nie może być bezpieczny. Ani Tusk, ani Komorowski, ani Schetyna. (…) Że zaczęła się wojna służb, podobno nagrywają już wszyscy. Wojtunik z CBA, Hunia z Agencji Wywiadu i Bondaryk z ABW. Dwaj pierwsi dla Tuska, ostatni dla Schetyny.”
-- Jak pisze Krzymowski: „Kancelaria Premiera, rozmowa sprzed kilkunastu dni. Donald Tusk zwraca się do Andrzeja Biernata, szefa łódzkiej Platformy: - Mówię Ci Andrzej. Sprawa mojego syna to jeszcze nic. Kiedy wyjdą afery dotyczące naszych kolegów z Platformy, to dopiero będziemy mieć katastrofę.”
-- RAFAŁ KALUKIN W TEKŚCIE „BYĆ JAK PLATON” O TRANSFORMACJI PROF. GLIŃSKIEGO Z POLITYKA UW W KANDYDATA NA PREMIERA : „Co sprawiło, że zaszła w nim przemiana? To niestety jego tajemnica. Większość znajomych profesora nie do końca to rozumie, on sam nie znalazł czasu na rozmowę z „Newsweekiem” . (…) Inni dodają, że ostatecznego zwrotu Gliński dokonał po katastrofie smoleńskiej. Ideową przemianę właśnie przypieczętował, przyjmując ofertę od Jarosława Kaczyńskiego. Premierem już nie zostanie, ale miejsce w panteonie PiSowskich intelektulistów już na niego czeka”.
-- „STRAŻNICZKA PAMIĘCI”. CEZARY ŁAZAREWICZ I VIOLETTA OZMINKOWSKI PISZĄ O MARCIE KACZYŃSKIEJ. „Od prezydenckiej kampanii 2010 r. trwają spekulacje, czy i kiedy Marta wejdzie do wielkiej polityki. Dwa lata temu ogłosiła w „Gazecie Polskiej”, że o tym myśli. I od razu wyznaczyła sobie rolę strażnika spuścizny po ojcu”.
-- Cytowany w tekście współpracownik Lecha Kaczyńskiego: „Jeśli Kaczyński będzie zdesperowany złymi wynikami sondaży, może sięgnąć po wszystkie karty, łącznie z Martą. Tylko, że jeśli Marta się zdecyduje, to musi mieć świadomość, że nie będzie już tak ulgowo traktowana. Nie znajduję PR-owego pomysłu, jak wyjść z zagmatwania wokół jej życia prywatnego”.
-- ALEKSANDRA PAWLICKA PRZYPOMINA HISTORIĘ DEBATY TUSK-KACZYŃSKI, która miała miejsce pięć lat temu. Tak pisze o przygotowaniach w sztabie Tuska: „Nad Donaldem Tuskiem od miesięcy pracuje specjalista od marketingu politycznego Adam Łaszyn. W wywiadzie udzielonym „Gazecie Wyborczej” zdradza później, że uczył Tuska utrzymywać kontakt wzrokowy z rozmówcami – wcześniej nie patrzył im w oczy. Uczył wypowiadać się krótkimi zdaniami. (…) Od środy nad Tuskiem pracuje już cały sztab. Kilka godzin przed debatą wszyscy wcielają się w rolę Kaczyńskiego. – Tusk usadził nas wkoło i kazał zadawać pytania. Taki ping-pong -wspomina jeden ze współpracowników.”
-- MARCIN MELLER ROZMAWIA Z KRZYSZTOFEM SKOWROŃSKIM. Fragment:
„Moje miejsce dziennikarskie to jest Radio Wnet i Spółdzielcze Media Wnet. Nie robię kariery politycznej. Ani nie zapisuję się do PiS”