Relacja Live

05.10.2012

08:57

Ruch Palikota stawia na zbieranie danych przed kongresem dla przedsiębiorców

W sobotę 13 października w Krakowie odbędzie się zapowiadany od kilku miesięcy kongres Ruchu Palikota przeznaczony dla przedsiębiorców. Kongres odbędzie się w Krakowie, a jego głównym organizatorem jest Łukasz Gibała. Po spotkaniu 1 maja, to wydarzenia ma sygnalizować zwrot partii w kierunku bardziej liberalnym. W sieci, kongres ma standardową stronę internetową. Ale jest jeden - wydawałoby się dość trywialny - pomysł, który wyróżnia tę inicjatywę. 






Na 300polityka wielokrotnie pisaliśmy o tym, że rok 2012 w sieci jest rokiem tzw. "Big Data" czyli zbierania i analizowania dużej ilości informacji o wyborcach, dzięki którym można później precyzjnie budować strategie marketingowe, dotyczące zarówno reklam tradycyjnych (spotów) czy internetowych. W USA ten tren jest teraz szczególnie wyraźny. W Polsce trudno wyobrazić sobie powtórzenie skomplikowanych i kosztownych metod, które stosuje się w USA w tej sferze. 




Ale można próbować dziań na mniejszą skalę. Serwis kongresu (www.dlaprzedsiebiorcow.com) Ruchu Palikota zawiera jedną sekcję, która jest echem tych trendów w internetowej polityce. Przed kongresem poproszono osoby z grupy docelowej - przedsiębiorców-  o wypełnienie dość rozbudowanej ankiety, która znajduje się na stronie. Ankieta dotyczy problemów, barier w prowadzeniu firmy, ogólnej sytuacji tej grupy ludzi. Co więcej, zbierane są także informacje demograficzne - miejsce prowadzenia działalności, liczbę zatrudnianych pracowników itd. 




Ankietę wypełniło 2,5 tysiąca osób. W ten sposób, całkowicie bez kosztów, Ruch Palikota zebrał dość wystarczająco dużo informacji, by w trakcie kongresu przedstawić je jako rezultaty swego rodzaju sondażu. To interesujący pomysł, który wyróżnia inicjatywę  i przybliża ją do najnowszych trendów w sieciowej polityce. Oczywiście, w porównaniu do rozwiązań amerykańskich jest to coś zupełnie trywialnego. Ale idea, że trzeba zbierać jak najszersze informacje o swojej grupie docelowej przed dużym wydarzeniem politycznym ma sens, nawet jeśli przeprowadzona jest w tak - wydawałoby się prostej i oczywistej - formie. 


09:29

PILNE:

Woda znów zaskoczyła drogowców

09:35

HGW:

Ulica Świętokrzyska ma od godziny 6 rano dodatkowe wejście do metra

10:08

Bielecki obniża oczekiwania przed "drugim expose"

Dziś rano u Konrada Piaseckiego Jan Krzysztof Bielecki lekko obniżył oczekiwania przed przyszłotygodniowym "drugim expose" premiera Tuska. Jak stwierdził, "Myślę, że od paru lat umiemy łączyć dwie cechy, że trochę popłaczemy, bo zaciskamy pasa, ale zaciskamy o jedną dziurkę, jeśli już trzymać się tej poetyki. Natomiast równocześnie pilnujemy wzrostu i to jest to polskie działanie. Trochę wzrostu, trochę dyscypliny fiskalnej. (...) My może sobie tak dociskamy o jedną dziurkę, ale pierwsza zasadnicza sprawa, my w zaciskaniu pasa, jak gdyby nikomu nic nie zabieramy. Na skalę, jak się zabiera w większości właściwie krajów Unii Europejskiej..." . Wygląda na to, że w przemówieniu PDT nie będzie zbyt radykalnych propozycji. Cała rozmowa na serwisie RMF24


10:58

SLD debatą o kryzysie chce przypomnieć o swoim programie gospodarczym

Trend w nowym sezonie politycznym to organizowanie konferencji, debat i spotkań - z opozycją, ekspertami itd. SLD włącza się do niego na rozpoczynającej się dziś o 11.00 konferencji dotyczącej kryzysu gospodarczego. Co ciekawe, ma na niej wystąpić także minister Jacek Rostowski. Dla niego ta konferencja ma także określone polityczne cele. SLD kontynuuje także strategię rozpoczętą prezentacją kilka tygodni temu obszernego antykryzysowego programu.   




Jak pisaliśmy na 300polityka  w połowie września (tekst: Pułapki weekendowej polityki) SLD w pierwszym momencie po prezentacji swojego programu nie przebiło się z nim w mediach. Był to weekend, gdy SP zaprezentowało "premier Cymańskiego", co dość skutecznie przykryło medialnie pomysły Sojuszu. Dzisiejsza konferencja - na której oprócz Leszka Millera i Jacka Rostowskiego mają wystąpić m.in. prof. Witold Orłowski, prof. Janusz Czapiński i prof. Jacek Raciborski ma pokazać, że SLD nie rezygnuje z prezentowania swoich pomysłów antykryzyowych. 




Sojusz liczy zapewne, że ta konferencja stanie się jednym z tematów weekendowych podsumować politycznych. Ale w tym tygodniu, w którym jednym z ważniejszych wątków była prezentacja prof. Glińskiego na "pozaparlamentarnego" kandydata na premiera, debata Sojuszu raczej nie znajdzie się na pierwszym miejscu list i podsumowań. 




Jednak uczestnictwo w niej Jacka Rostowskiego daje SLD dodatkowe powody do zadowolenia. Sojusz pokazuje się jako rozsądna, otwarta na dyskusję z przedstawicielami rządu opozycja - i to traktowana przez rząd poważnie. Zyskuje również Rostowski, który jest atakowany za brak otwartości i chęci do rozmowy. Pojawiając się na debacie SLD, minister finansów walczy z tym negatywnym wizerunkiem. To także sygnał dla PSL - wczoraj odbyły się negocjacje z ministrem finansów, dziś pojawia się na debacie SLD.  




Działania Sojuszu nie są spektakularne. Ale ustawiają Leszka Millera na pozycji, w której może lepiej i skuteczniej krytykować czy komentować pomysły rządu, zwłaszcza przed "drugim expose" premiera Tuska w przyszłym tygodniu.   




fot. plakat SLD zapowiadający debatę  


12:38

Przy sprawie Centrum Zdrowia Dziecka i zdrowotnej debacie PiS mści się "pojawiam się i znikam" jako faktyczna strategia medialna Arłukowicza

Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz jest świetnym strażakiem, ale nawet raczej skuteczne gaszenie pożarów na chwilę, nie pomaga mu zbudować wizerunku kogoś, kto panuje nas sytuacją. Zapowiedziana przez PiS na przyszły poniedziałek debata na temat sytuacji w ochronie zdrowia będzie kolejnym problemem dla rządu, a zwłaszcza ministra zdrowia, który tłumaczy opinii publicznej co robi od przypadku, do przypadku. Pasywna, reaktywna komunikacja mści się za każdym razem. 




W polityce gra toczy się cały czas. Na całym świecie ministrowie non stop tłumaczą opinii publicznej to, jakie mają plany i jakie jest ich zaawansowanie. Można na przykład stwierdzić, że wiceminister rozwoju regionalnego Konrad Niklewicz uprawia na twitterze rządową propagandę, ale po odsianiu PR, jednak pozostaje jakaś treść i mniej więcej wiadomo co robi resort Bieńkowskiej. Podobnie konsekwentnie o swoich działaniach w MG informuje krok, po kroku wicepremier Pawlak, czy w nauce minister Kudrycka. Brakuje w tych dziedzinach wyraźnych przełomów, czy szczególnego zapału, ale przynajmniej wiadomo nad czym ci ministrowie pracują.




Ochrona zdrowia jest na całym świecie tematem budzącym największe emocje. Tak było za pierwszego rządu Tuska, tak jest i za obecnego. Tak też jest w USA, gdzie fragmenty przedwczorajszej debaty, które dotyczyły zdrowia powodowały gwałtowny skok wiadomości wysyłanych na twitterze. I tak jest i w Wielkiej Brytanii, gdzie wokół resortu zdrowia odbywała się niedawna rekonstrukcja rządu Camerona.




Tymczasem w Polsce, minister zdrowia reaguje tylko na kryzysy, a i na te przeważnie za późno. Głównie reaktywnie komunikuje się też NFZ, choć na plus nowej szefowej Funduszu trzeba zaliczyć, że nigdy się nie chowa, tylko od razu z otwartą przyłbicą odpowiada na wątpliwości. 




W tematyce ochrony zdrowia generalnie przebija się komunikat: jest bardzo źle i może być tylko gorzej. Zamykane są oddziały. Nawet wiarygodnie brzmiąca komunikacja Arłukowicza w sprawie Centrum Zdrowia Dziecka jest dziś, po ostatnich wydarzeniach- kompletnie niewiarygodna. 




Opinia publiczna nie musi zadawać sobie trudnu, żeby sprawdzać jak jest faktycznie i dlaczego tak jest. Liczy się wrażenie i obraz. W poniedziałek, podczas debaty PiS o zdrowiu pewnie znów coś od rządu usłyszymy: że opozycja jest populistyczna, że na czymś żeruje, itd. Ale nic nie stało na przeszkodzie, byśmy od kilkunastu dni dowiadywali się cyklicznie od rządu co się dzieje z Centrum Zdrowia Dziecka, co się dzieje ze szpitalami, o co chodzi z w finansach NFZ.  Po kolejnych listach leków wciąż nie wiemy- leki są tańsze, czy droższe, dostępne, czy niedostępne? 




I jeżeli coś się zemści w poniedziałek, to nie opozycja, tylko brak inicjatywy i elementarnego pomysłu na politykę informacyjną. 




13:22

Romney skręca do centrum

National Journal analizuje skręt ku centrum Romneya na ostatniej debacie 


13:26

Dlaczego nie warto skreślać Obamy?

Ron Fourier analizuje, dlaczego nawet po porażce w debacie skreślanie Obamy nie ma sensu 


13:29

7 sposób na zmianę strategii Obamy

The Week analizuje 7 rzeczy, które musi zmienić Obama w następnej debacie 


13:33

Najważniejsza liczba Facebooka

Mashable analizuje co jest dla FB najważniejsze 


13:36

Walka o kontrolę nad Internetem

Serwis Owni opisuje wojnę o kontrolę w Internecie między USA a Rosją i Chinami 


16:03

Nowe dane z rynku pracy. Po resecie w wyścigu prezydenckim?

Dzisiejszy ranek w USA przyniósł ważne dane dotyczące bezrobocia i miejsc pracy. We wrześniu przybyło 114 tysięcy nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym, a stopa bezrobocia wyniosła 7.8%. Jak by to powiedział Donald Trump, this is huuuuuge. Czemu? Bo po raz pierwszy od objęcia przez Baracka Obamę urzędu prezydenta stopa bezrobocia spadła poniżej 8%.


Na dodatek dane z sierpnia zostały poprawione - początkowo ogłoszono, że przybyło 96 tysięcy miejsc pracy, dziś podniesiono tę liczbę do 142 tysięcy, podobnie z danymi z lipca (liczba nowych miejsc pracy w lipcu była o 40 tysiące większa niż pierwotnie podawano).


Zdaje się, że w Chicago właśnie głęboko odetchnięto. Po kiepskim występie Baracka Obamy w pierwszej prezydenckiej debacie dwa dni temu Mitt Romney i jego kampania zdobyli momentum. Nie dość, że w opinii dziennikarzy, jak i widzów, kandydat GOP wyraźnie wypadł lepiej, to na dodatek pierwsze sondaże przeprowadzone już po debacie pokazywały, że zyskuje wśród wyborców. Po raz pierwszy od końca sierpnia Romney był przedstawiany w pozytywnym świetle - jego świetny występ w debacie mógł zmienić narrację, wlał w serca Republikanów nadzieję, że nie wszystko jest skończone, że Mitt ma szansę na wygraną.

Przez półtora dnia to Romney był na fali momentum, u progu tak ważnego dla jego kampanii resetu w postrzeganiu tego wyścigu, a Obama przedstawiany był jako zawodnik, który zaczyna tracić i za chwię będzie musiał gonić.

Demokraci byli w defensywie, i nie za bardzo umieli wypracować porządny przekaz, pojawiały się mniej lub bardziej zaskakujące próby wytłumaczenia słabej dyspozycji Obamy podczas debaty 3 października (zbyt wysokie ciśnienie, Romney udawał kogoś innego, etc.).

Wczoraj opublikowano sondaż Gallupa - przeprowadzony jeszcze przed środową debatą prezydencką, który przyniósł dobre wiadomości dla Obamy. Wśród Amerykanów wzrosła ocena jego pracy, 54% z nich pozytywnie ocenia jego urzędowanie, a przeciwnego zdania jest 42%. To była bardzo dobra informacja dla prezydenta, ale jego sztab znacznie bardziej ucieszył się z dzisiejszego raportu - nie dość, że łamie psychologiczną barierę 8%, to na dodatek pozbawia Romneya jednego z najczęściej używanego przez niego sformułowania krytykującego Obamę: bezrobocie od 43 miesięcy powyżej 8%. Co więcej - właśnie skończył się news cycle związany z debatą, i już nie będzie więcej informacji o tym, jak źle Obama poradził sobie w debacie z Mittem Romneyem, i jak znakomicie kandydat Partii Republikańskiej poradził sobie z urzędującym prezydentem.

Republikanie początkowo nie wiedzieli, jak skomentować poranny raport, który zwykle publikowany jest o 8.30, i natychmiast spotyka się z ich reakcją. Pierwsze głosy polityków GOP? To wciąż nie są dobre dane, a 7.8% bezrobocia to nie jest powód do radości. Taką lub podobną linię pewnie przyjmie także Mitt Romney.

Pojawiły się już kolejne teorie spiskowe, po ludziach narzekających na sondaże, które mają celowo faworyzować Demokratów i Baracka Obamę, pojawili się ci mówiący, że dane ekonomiczne dotyczące rynku pracy zostały zmanipulowane przez obecną administrację i Departament Pracy. Wśród nich jest Jack Welch, były prezes GE.

Czego możemy się spodziewać w ten kampanijny weekend i na początku nowego tygodnia? Nowych spotów wyborczych sztabu Obamy chwalących się spadającym bezrobociem i pierwszych informacji dotyczących przygotować Joe Bidena i Paula Ryana przed ich zbliżającą się debatą (czwartek, 11 października).

Następne dane dotyczące rynku pracy? Na początku listopada, tuż przed wyborami.

fot. Official White House Photo by PeteSouza


17:21

Steve Martin udziela poparcia demokratycznemu politykowi

To najdziwniejszy spot wyborczy, jaki zobaczycie w tym tygodniu. Komik i aktor udziela poparcia Bobowi Kerry\\'emu, kandydatowi Partii Demokratycznej do Senatu. Czy sposoba się to poparcie mieszkańcom Nebraski?


http://youtu.be/p34r8gsQjJs




17:27

Palikot w nowym klipie: "Jako jedyny lider polityczny jestem byłym przedsiębiorcą"

Palikot w nowym klipie zapowiada przyszłotygodniowy kongres dla przedsiębiorców. Jak mówi, jako jedyny ze wszystkich liderów partyjnych jest byłym przedsiębiorcą. "Wiem i rozumiem na czym polegają problemy polskiego biznesu. Ani Tusk ani Kaczyński, ani Miller, ani Ziobro tego nie rozumieją. Zawsze żyli tylko i wyłącznie na koszt państwa. 



http://youtu.be/Hsaq9r0tsSA
 


19:47

ZMIELENI W TERENIE ŚWIĘCĄ PUSTKAMI I PRZYCIĄGAJĄ....2 OSOBY

Na spotkaniu ruchu Pawła Kukiza we Włocławku pojawiło sie 8 osób. Zdziwienie organizatorów było jeszcze większe, gdy po wstępnej przemowie 6 osób wstało i stwierdziło, że musiało pomylić salę, bo przyszło na prezentację garnków. -Zawiodłam się troszkę na mieszkańcach- mówi związana z ruchem Malwina Zasadzińska z Włocławskiej Inicjatywy Gospodarczej i jak zapowiada, że by zachęcić mieszkańców miasta na następne spotkanie będzie starała się zaprosić Pawła Kukiza czyli pomysłodawcę Zmielonych. 



20:54

Po tygodniach w defensywie, Platforma przegrywa z PiS w sondażu TNS Polska

W tym tygodniu PiS wyprzedził Platformę w sondażu przeprowadzonym dla wybory.xaa.pl (po raz pierwszy od maja tego roku). Ale o ile rezultaty sondy ulicznej komentatorzy mogli ignorować ze względu na niepewną metodologię, to rezultaty badania TNS dla programu "Forum" nie mogą być już zignorowane. Po tygodniach w defensywie Platforma straciła sondażowe prowadzenie w "oficjalnym badaniu". PiS ma w nim 39% a PO - tylko 33%. 




Od poprzedniego sondażu dla TVP Info, PO straciła 6 pp a PiS zyskał 8 pp. W tym badaniu SLD ma 9% (spadek o 5) a Ruch Palikota i PSL po 5%.  Platforma przez cały wrzesień reagowała na wydarzenia i teraz widać tego efekty. PiS w tym czasie nie tylko zaprezentował kandydata na premiera, ale także zaproponował program gospodarczy, a także zorganizował debatę ekonomistów, odbył się także marsz "Obudź się Polsko". PO przez ten czas tylko reagowała na wydarzenia, takie jak kontynuacja sprawy Amber Gold (sprawa Milewskiego, wypowiedzi Gowina itd), kłopoty z Centrum Zdrowia Dziecka, rezultaty ekshumacji Anny Walentynowicz. W tym czasie rząd musiał zmagać się także z pogarszającymi się wskaźnikami ekonomicznymi i coraz gorszymi prognozami na przyszłość. Sondaż przeprowadzono w dniach 3-5 października. 




Ten sondaż może być tzw. outlierem - czyli badaniem, które odstaje od reszty. Czy zostanie potwierdzone przez kolejne?  Ale  i tak może mieć konkretne rezultaty. Po pierwsze, jeszcze większego znaczenia nabiera "drugie expose" premiera Tuska, która ma zostać wygłoszone w przyszłym tygodniu. Premier Tusk będzie teraz pod ogromnym ciśnieniem, by jego przemówienie było czymś więcej niż tylko wymienieniem ogólnych priorytetów rządu na najbliższe lata. Po drugie, zwiększy się nacisk by Tusk przeprowadził szeroką rekonstrukcje rządu. Po trzecie, pomysł PiS z kandydatem na premiera, a także cała strategia - od przedstawienia programu gospodarczego - zostanie uznana za bezapelacyjny sukces. 




fot. Coleever CC BY NC ND 2.0