Relacja Live

04.10.2012

00:11

Mitt Romney przygotowuje się do debaty z Obamą. Jak spędza ostatnie chwile?

Jeden z synów Mitta Romneya, Tagg, wrzucił na Twittera zdjęcie swojego ojca z jak to określił "brain trust" - wśród nich widać m.in. Craiga Romneya, syna Mitta, Roba Portmana, który w próbnych debatach wciela się w rolę Baracka Obamy, i Beth Myers, doradczynię Mitta.

fot. http://instagram.com/p/QVeARPkLrx/


07:45

Gallup:

Romney po raz pierwszy prowadzi wśród ofiar losu, którymi nie musi się martwić

09:09

Romney lepszy od Obamy w pierwszej debacie. Ale czy to wystarczy, by trwale zmienić losy wyścigu?

Zarówno sondaże błyskawiczne, jak i opinie przytłaczającej większości dziennikarzy i komentatorów w USA są zgodne. Romney był wczoraj lepszy niż prezydent Obama. Kandydat Republikanów - walcząc o to, by jego kampania miała dalszy sens - pokazał się z dużo lepszej strony. Ale w debacie nie było przełomowych momentów, chwil, które jako takie zmieniłby bieg wyścigu. Romney zyskał jedno - ma teraz praktycznie gwarancję, że media będą budować "comeback narrative" dla jego kampanii. Czy to oznacza, że jego szansa na zwycięstwo w listopadzie wczoraj dramatycznie się zwiększyły? 




Romney - który przez pierwsze 40 minut debaty był jednoznacznie bardziej wiarygodny od zmęczonego, zirytowanego, momentami pogubionego Obamy - zaprezentował się wczoraj jako wiarygodna alternatywa dla prezydenta. Przedstawił swoje plany dotyczące gospodarki - w dużo większych detalach niż wcześniej w trakcie kampanii. Nie brakowało mu ani przykładów zaczerpniętych z opowieści, które usłyszał w trakcie kampanii ("human stories") ani liczb i faktów. Było wyraźnie widać, że ma większą wprawę niż "zardzewiały" Obamy. Prezydent był w najgorszym tego słowa znaczeniu "profesorski" - jego długie odpowiedzi były nierzadko abstrakcyjne, skomplikowane i mało przekonywujące. 




W drugiej części debaty, zwłaszcza w dyskusji nad Obamacare prezydent był już zdecydowanie lepszy. Ale ton debaty został już ustalony. Później, w spinroomie, nawet niektórzy doradcy prezydenta przyznawali, że "stylistycznie" wygrał Romney. Ale podstawowe pytanie brzmi: czy to był "gamechanger" w tym wyścigu? Za wcześnie by to oceniać. Jeśli sondaże stanowe i krajowe nie ulegną większej zmianie, to ta debata - podobnie jak większość od 1980 roku - zostanie szybko zapomniana. Na pewno pod względem taktycznym jest to spory sukces Romneya, który na jakiś czas wyciszył pytania o kryzys swojej kampanii. Media niemal na pewno będą teraz pisać o "powrocie" Romneya i o tym, że wyścig jest wyrównany. To było jednak nieuniknione. Prędzej czy później, taka narracja i tak by powróciła. 




W tej debacie nie było ani jednego mocnego momentu. Nie było momentu, który by ten wyścig redefiniował. Obama wypadł słabo, konserwatyści mają chwile radości. Ale brak jednego, ostrego momentu - takiego jak spoglądanie na zegarek Busha w 1992 roku. To sprawia, że bardziej prawdodpodbne jest to, że po krótkim taktycznym sukcesie sztab Romneya znajdzie się w podobnym miejscu co przed starciem w Denver. 




09:22

Olejna na Fejsie szydzi z Hofmana towarzystwem na stadionie

pospis zdjęcia na FB Monki Olejnik: 


10:05

Hofman w Radiu Zet: Nasz prezydent, nasz premier

10:12

Graś:

Shakira też pokazała premierowi środkowy palec

10:27

PILNE:

Prof. Gliński zatrzymany na bramce w Kancelarii Premiera. Domaga się wpuszczenia do pracy

11:35

PiS stracił momentum z Glińskim. Trudno je będzie odzyskać. Nikt już się nie spodziewa, że Tusk na poważnie odniesie się do kandydata PiS

Kilka wywiadów w mediach, jakie udzielił prof. Gliński to naprawdę marny efekt medialnej operacji „Miły profesor z Unii Wolności na premiera PiS”. PiS nie podjął nawet najmniejszej próby, by starać się samemu opowiedzieć historię Glińskiego. Zamiast tego, oddał temat komentatorom, którzy w przytłaczającej proporcji temat wyszydzili. W ten sposób, doprowadził do sytuacji, w której już nikt nie oczekuje że do tematu Glińskiego odniesie się na poważnie sam Tusk. 


Gdyby PiS poważnie podszedł do projektu „Gliński”, to przez kilka dni oglądalibyśmy w TV cykl jego spotkań z różnymi środowiskami, a nawet coś w rodzaju „expose” w nobliwej sali z portretami i książkami, z nowym credo PiS dla inteligencji.  Coś podobnego - „expose” profesora Geremka, proponowali w 2001, ówczesnej Unii Wolności- jako próbę odzyskania wpływów w jej naturalnym elektoracie- amerykańscy doradcy z Greenberg Quinlan Rosner Research. Ale UW była wtedy w dużo mniej komfortowej sytuacji politycznej, niż dzisiaj PiS. 


Robiąc „rajd” Glińskiego, być może nawet nie po kraju, ale nawet w Warszawie organizując spotkania z dziś odrzucającymi PiS środowiskami, partia Jarosława Kaczynskiego zyskałaby kilka dni nieustannej obecności w mediach. I to obecności podtrzymującej nową komunikację. A tak, mamy kilka ciekawych i udowadniających, że Gliński mógłby być dobrym „strzałem”, ale skromnych, wywiadów w mediach.  Dziś tematu Glińskiego już prawie nie ma. A z pewnoąścią nie ma już sytuacji w której byłoby oczekiwanie, że premier Tusk musiałby się mocniej wysilić z odpowiedzią na Glińskiego, a nie ograniczyć się do kilku uszczypliwości, które pewnie przy najbliższej okazji usłyszymy od Tuska. 


Brak aktywności PiS nie poprawia trudnego położenia PO, w przedzień Tuskowego „expose 2”, ale czyni sytuację dużo, dużo mniej dolegliwą. Gdyby PiS się odrobinę wysilił, to obderwując jak Tusk 12 października wchodzi na sejmową trybunę, można byłoby mieć wrażenie, że odbywa się polityczna gonitwa łeb w łeb. A tak, mimo ewidentnego wypalenia PO, PiS mniej niż kiedyś, ale wciąż proponuje groteskę zamiast alternatywy.  


Nie można jeszcze ogłaszać końca „Projektu Gliński” ale PiSowi będzie bardzo trudno go reaktywować a wszystkie większe szanse zostały już raczej zaprzepaszczone brakiem planu i dwugłosem Hofman („Kaczyński prezydentem, Gliński premierem”)- Błaszczak (”Kaczyński i tak premierem po wyborach”). 


PiS po raz kolejny potyka się o własne nogi. 


12:34

Badanie CBOS po Amber Gold- państwo nie zdaje egzaminu. "Pisowskie" diagnozy o państwie biorą górę

Według badania CBOS ponad połowa ankietowanych (54%) uważa, że obecnie instytucje państwa do tego powołane nie dbają należycie o prawa obywateli i ich przestrzeganie, przeciwną opinię na ten temat wyraża niespełna jedna trzecia (32%). 




W raporcie CBOS czytamy, że "ponad połowa respondentów (56%) krytycznie wypowiada się o aparacie ścigania, czyli prokuraturze i policji – uważa, że instytucje państwa nie są skuteczne w wykrywaniu i ściganiu przypadków łamania prawa. Tylko mniej niż jedna trzecia badanych (30%) ocenia skuteczność działania aparatu ścigania jako zadowalającą."




"O praworządności w Polsce, szczególnie w zakresie dbałości o prawa obywateli najsilniej przekonani są ludzie młodzi – od 18 do 24 roku życia. Ponad połowa z nich (51%) uważa, że instytucje państwa należycie dbają o interesy obywateli i przestrzeganie ich praw. Natomiast najsilniej kwestionują tę tezę badani w wieku 35–64 lata. Krytycznym opiniom na  temat stanu praworządności w Polsce sprzyjają także prawicowe poglądy polityczne"- informuje CBOS.




CBOS informuje, że o słabości państwa w kontrolowaniu przestrzegania przepisów prawa w ogóle i braku sankcji za ich naruszanie przekonanych jest aż prawie dwie trzecie Polaków – 64% badanych uważa, że w Polsce można łatwo omijać przepisy prawa. Tylko nieco ponad jedna piąta (22%) jest zdania, że bez konsekwencji trudno to zrobić. 




Według ankietowanych przez CBOS, za aferę Amber Gold odpowiadają w kolejności: złe prawo, które umożliwiło kontynuowanie przestępczej działalności (71%), brak działania ze strony prokuratury i policji (68%) oraz bezwładność i celowa lub nie bierność wymiaru sprawiedliwości i sędziów (66%). Na liście odpowiedzialnych za aferę Amber Gold powinny zdaniem ankietowanych znaleźć się także służby specjalne, czyli ABW i CBA, które nie zapobiegły oszustwu na tak wielką skalę (56% wskazań, że w dużym stopniu odpowiadają one za tę aferę). Znalazł się na niej także rząd wskazany przez ponad połowę ankietowanych (52%) jako odpowiedzialny za dopuszczenie do tej afery. Listę winnych zamyka Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który nie zajmował się weryfikacją wiarygodności tej firmy i  nie dość wnikliwie sprawdzał, czy reklamy, które często pojawiały się w mediach, rzetelnie informują o firmie (51%).    




Analitycy CBOS piszą w komentarzu: "afera Amber Gold osłabiła i tak nie najmocniejsze wśród Polaków poczucie porządku prawnego w naszym kraju. Ponad połowa respondentów sądzi, że Polska jest krajem, w  którym brakuje praworządności – to dużo, nawet jeśli uwzględnić silne spolityzowanie opinii w tym zakresie. Ponad połowa ankietowanych ocenia, że obecnie instytucje państwa nie dbają należycie o prawa obywateli i ich przestrzeganie. Minimalnie większa grupa wypowiada się krytycznie o aparacie ścigania oraz sądownictwie i uważa, że instytucje państwa nie są skuteczne w wykrywaniu, ściganiu i  sankcjonowaniu przypadków łamania prawa. Ponad trzy piąte badanych uważa, że w Polsce w ogóle łatwo jest omijać przepisy prawa".






12:49

Przed konferencją prezesa, PiS instagramuje scenę na której wystąpi o 13

źródło: facebook PiS


12:55

Donald Tusk tuli psa. KPRM publikuje zdjęcie, które premier trzyma na biurku

"To zdjęcie na co dzień stoi na biurku premiera. Szeryf był ukochanym psem Donalda Tuska. Dziś Światowy Dzień Zwierząt - pamiętajcie o swoich pupilach"- tak podpisuje KPRM podpisuje zdjęcie premiera z owczarkiem umieszczone na swoim Facebooku.  


13:31

PiS zapowiada debatę ekspercką o służbie zdrowia

Na konferencji prasowej Jarosław Kaczyński zapowiedział, że w poniedziałek odbędzie debata o służbie zdrowia, która ma być w swojej formie podobna do debaty ekonomistów. Na debatę nie został zaproszony minister Arłukowicz bo - jak powiedział Adam Hofman - "Alternatywa to zamiast, a nie z". W debacie ma wziąć udział także prof. Gliński. Do debaty zostali zaproszeni przedstawiciele różnych środowisk (lekarze, pielęgniarki, prawnicy).  Spotkanie odbędzie się w Warszawskim Towarzystwie Lekarskim. Prezes PiS zapowiedział także kolejne debaty m.in. o pracy. 


14:11

Wojna polsko-polska pod flagą biało-czerwoną

Nie wiadomo, kto ją rozpoczął, od kiedy trwa, ani kto najlepiej radzi sobie na froncie. Pewne jest jednak to, że wezwanie do jej zaprzestania jest nieodłącznym elementem każdego ważnego wystąpienia politycznego. Nie zmienia tego fakt, że odwoływanie się do „wojny polsko- polskiej” stało się pustym rytuałem, który dawno stracił sens. Trudno dziś właściwie zgadnąć, co znaczą te słowa. Łatwiej przewidzieć, że ich kariera nie kończy się wcale wraz z całkowitą utratą znaczenia.




Żywiołem polityki jest dyskusja. By jednak była ciekawa jej uczestnicy muszą być do niej bardzo dobrze przygotowani. Politykom płacimy przecież między innymi za to, by reprezentowali nasze poglądy i byli gotowi się o nie spierać. Jeśli zgadzamy się z definicją tego, co jest „dobre dla Polski” tych na których oddaliśmy swój głos, to możemy oczekiwać, by również w świecie słów i pojęć dbali o te, które są nam najbliższe. Tymczasem ich sens, w świecie przekazów dnia - zaczyna znikać, jak odbijany na coraz cieńszej kalce. „Wojna polsko-polska” to przykład pojęcia, którego popularność najlepiej obecnie obrazuje, jak niewiele warta jest dziś polityczna dyskusja. Jego zastosowanie można zobrazować tym ogłoszeniem:




Jesteś posłem, który jeszcze dziś nie przeczytał gazet, a zadano mu pytanie? Jesteś politykiem, który nie ma nic do powiedzenia a lubi występować w mediach? W twoim przypadku radzimy skorzystać z oferty „wojna polsko- polska” na każdą okazję. Metoda jest prosta, darmowa i niezbyt wyczerpująca. Gdy poproszą Cię o ocenienie poczynań oponentów politycznych odpowiedz, że ci wzniecają wojnę polsko- polską, gdy z kolei będziesz miał za zadanie skomentować decyzję własnego lidera odpowiedz, że ten robi wszystko, by wojnę tę zakończyć. 




Do korzystania z tego rozwiązania nikogo w sejmie nie trzeba przekonywać. Wystarczy posłuchać partyjnych rzeczników i medialnych gwiazd. Przykład idzie jednak z góry. Premier pytany ostatnio o sprawy związane z pochówkiem ofiar katastrofy smoleńskiej zaapelował „o zakończenie wojny polsko- polskiej”. Pisowski kandydat na premiera profesor Piotr Gliński w swoim pierwszym wystąpieniu zaznaczył, że by kraj rósł w siłę trzeba „zakończyć wojnę polsko- polską”.




Takie przykłady z ostatnich: tygodni, lat, kampanii i wystąpień można by wymieniać godzinami. Sformułowanie to istniało w polskiej polityce od zawsze. Jego współczesna wielka kariera zaczęła się jednak wtedy, gdy zaraz po objęciu najwyższego urzędu w państwie Lech Kaczyński zadeklarował jej zakończenie. Nie minęły trzy lata, jak w Dzienniku ukazał się cykl tekstów Michała Majewskiego i Pawła Reszki „Wojna polsko- polska” o kulisach negocjacji prezydenta z ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim w sprawie tarczy antyrakietowej Z artykułów wynikało, że rozmowy z Amerykanami omal nie zostały zerwane przez nieporozumienia między polskimi politykami. Charakterystyczny dla sformułowania rys moralny został mu nadany dopiero po katastrofie smoleńskiej. W czasie kampanii prezydenckiej Jarosława Kaczyńskiego deklaracja o "zakończeniu wojny polsko- polskiej” stała się jednym z ważniejszych punktów debaty. Już po wyborach zaczęto przerzucać się tym pojęciem, a medialny bieg wyprał je ze znaczenia.
 


Dziś przepełnionych patosem słów o „wojnie polsko- polskiej” politycy używają w słownych licytacjach, których finałem jest obliczone na krótki dystans zwycięstwo w telewizyjnej debacie. W ten sposób niegdyś ważne dla polskiej polityki słowa nie znaczą już nic. 


17:50

Pierwsze debata prezydencka była rekordowa na Twitterze. 10 milionów wiadomości

Wczorajsze debata prezydencka w Denver była nie tylko jednym z ważniejszych wydarzeń w tej kampanii. Była także rekordowa pod względem zainteresowania na Twitterze. Jak podaje serwis, w jej trakcie wysłano ponad 10 milionów wiadomości - najwięcej w całej historii amerykańskich wydarzeń politycznych od czasu powstania serwisu. Jak się okazuje, najbardziej intensywnym momentem była chwila, gdy moderator (mocno krytykowany zresztą dziś) Jim Lehrer nie potrafił zareagować na słowa Romneya. Wtedy to padł rekord - ponad 160,000 TPM (Tweets Per Minute) 




Inne ważne momenty debaty to starcie Obamy z Lehrerem ("I\\'ve got five seconds"), a także dyskusja o Medicare. Pełna wersja wykresu tutaj: http://2.bp.blogspot.com/-NHastOR6uvg/UG03VEEyu_I/AAAAAAAAAOw/8BX0tsQ7JgI/s1600/debate+(1).jpg 




Google także przygotowało rezultaty badań pokazujące m.in. kto zdaniem użytkowników specjalnego serwisu Google Consumer Survey wygrał debatę. Tu nie ma zaskoczeń - ponad 45% wskazuje Romneya jako zwycięzcę. 








Google przygotowało także wykres najważniejszych terminów, które pojawiły się trakcie debaty, oraz ilości wyszukiwań w trakcie debaty. 










Big Bird - postać z Ulicy Sezamkowej pojawia sie na tym wykresie ze względu na słowa Romnya, który stwierdził, że chociaż kocha "Wielkiego Ptaka", to i tak planuje obciąć subsydia dla PBS (telewizja publiczna). 


Dzięki Twitterowi opinia, że Romney wygrał uformowała się błyskawicznie. Zgodnie z przewidywaniami, spin w spinroomie doradców miał już mniejsze znaczenie. 


19:35

PSL za pomocą nowych inicjatyw naciska guzik "reset"

Gdy na początku sezonu ogórkowego wybuchła afera taśmowa, wydawało się że polityczny byt ludowców jest zagrożony – być może najbardziej poważnie od wielu lat. Wydawało się, że partia Waldemara Pawlaka trwale poniosła szkody w „brandzie”. Ale późniejsze wydarzenia gorącego sezonu ogórkowego, które w pewnej mierze  trwają do dziś (jak Amber Gold) skutecznie odwróciły uwagę od taśm. Teraz ludowcy realizują plan, który jest politycznym odpowiednikiem wciśnięcia guzika „reset”. 




Jednym z elementów tego planu jest pomysł na walkę ze śmieciowym jedzeniem w szkołach. Ta idea wzbudziła zainteresowanie dziennikarzy i komentatorów. Jak na przykład napisał Mariusz Gierszewski na Twitterze: „W sejmie pierwsza od lat konferencja z sensem.psl o ograniczaniu smieciowego jedzenia w naszych szkołach.wreszcie prawdziwy życiowy temat.” Ten życiowy temat – dotykający rzeczywiście setek tysięcy, a nawet milionów ludzi – przypomina propozycje burmistrza Nowego Jorku, Michaela Bloomberga. Te pomysły zakładają m.in. zakaz sprzedaży słodkich napojów (coli itd.) w dużych opakowaniach na terenie miasta. To ma pomóc w walce z otyłością. Propozycje Bloomberga są kontrowersyjne dla wielu (zwłaszcza dla prawicy) ale są bardzo widocznym sygnałem, że burmistrz na serio traktuje swoje obowiązki pomagania mieszkańcom i dbania o ich zdrowie. PSL za pomocą swojej inicjatywy chce pokazać, że rozumie współczesne problemy zdrowotne – i jednocześnie wychodzi poza tematy związane z wsią. 






Propozycja rozmów gospodarczych z opozycją to z kolei pomysł Pawlaka na podkreślenie tego, jak bardzo jest otwarty na dialogi i „ponadpartyjny” (bipartisan). Ma to być kontrastem dla premiera Tuska. A dyskusja z ministrem Rostowskim o VAT mają pokazać konsekwencje ludowców w kolejnej sprawie po walce – zakończonej sukcesem – o sądy rejonowe. 




W ten właśnie sposób Pawlak realizuje plan „resetu” po aferze taśmowej. I wygląda na to, że jego pierwsze etapy są efektywne. 




fot. fragment infografiki PSL 

20:51

BIG LEBOWSKI NA PREZYDENTA

Kto wygrał prezydencką debatę w USA? Obama? Romney? Nie, Koleś! Tak twierdzą przynajmniej jego fani. A każdy, kto widział legendarny film braci Coen, wie, że Koleś czyli Lebowski to nihilista, który mógłby w polityce nieźle namieszać. Musiałby tylko zostać do niej przez przypadek wciągnięty. Sympatycy już chwalą się koszulkami, które mają zachęcić do głosowania na Lebowskiego i przekonują, że jeśli ktoś nieustannie popija Białego Rosjanina, nadaje się też do Białego Domu.


21:42

Wzrosła ocena pracy prezydenta Obamy

Prezydent Barack Obama po wczorajszym kiepskim występie podczas pierwszej prezydenckiej debaty nie mógł się spodziewać dziś zbyt wielu dobrych wiadamości. A jednak! Według sondażu Gallupa - jeszcze sprzed debaty - wzrosła ocena jego pracy. 54% Amerykanów pozytywnie ocenia jego urzędowanie. Przeciwnego zdania jest 42%.

Więcej na stronie Gallupa.