Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
03.10.2012
08:27
Ponad trzy tysiące dziennikarzy będzie na miejscu dzisiejszej debaty prezydenckiej w Denver, w stanie Kolorado. Tradycyjnie po debacie, dziennikarze pójdą do spinroomu - miejsca, gdzie będą już czekać na nich doradcy, politycy, którzy będą przekonywać, że to ich kandydat wygrał. Tak wygląda sytuacja od 1984, gdy powstała koncepcja spinroomu. Wtedy właśnie, po debacie Reagan-Mondale, narodziła się koncepcja, że po debacie koniecznie jest przekonanie będących na miejscu dziennikarzy. Ale czy w epoce Twittera i błyskawicznie działających zespołów "rapid response", tradycyjny spinroom ma jeszcze sens?
Ed Rollins, szef kampanii Reagana w 1984 cytowany przez serwis Huffington Post jest przekonany, że w epoce błyskawicznej komunikacji, istnienie tradycyjnego, fizycznego spinroomu nie ma już sensu. Jak twierdzi, teraz jest "15,000" innych metod na wpłynięcie na dziennikarzy.
W trakcie całej debaty po obu stronach będą pracować specjalne zespoły. Za pomocą emaili, wpisów na Twitterze, Tumblerze będą przekonywać, że to ich kandydat wygrywa. Zarówno RNC jak i Demokraci przygotowują się do sprawdzania w czasie rzeczywistym wypowiedzi polityków w trakcie debaty - porównywania z ich z wcześniejszymi. Będą sprawdzać fakty i systematycznie wysyłać rezultaty do dziennikarzy.
A na Twitterze spinowanie debaty będzie trwało od samego początku. I to głównie dlatego cała koncepcja spinroomu powoli przestaje mieć sens. Teraz opinie o debacie - i o jej najważniejszych momentach - będą formować się niemal od razu. Na Twitterze będą obecni najważniejsi doradcy i dziennikarze. Walka w spinroomie o to, kto zwycięży powoli staje reliktem, zwyczajem, którego nikt nie zniesie ze względu na siłę inercji. Nie będzie możliwe - jak to zdarzało się w przeszłości - wygranie lub przegranie debaty ze względu na ustawianie opinii w spinroomie, po samym wydarzeniu.
Teraz wszystko dzieje się od razu. Co oczywiście w żadnym razie nie zmienia faktu, że dzisiejsza debata będzie kluczowe dla tej kampanii.
10:07
W najnowszym sondażu Homo Homini dla wp.pl PiS i Platforma uzyskują identyczne poparcie - po 28%. W stosunku do poprzedniego badania (opublikowanego 19 września) Platforma straciła 4 pp, a PiS - 1 pp. SLD zyskało 2 pp i ma 14% a PS6 L - 1 pp (ma 6%). Palikot znalazł się na granicy progu wyborczego - 5% (-1 pp). Aktualizacja: HH podało na Twitterze dokładne wyniki badania: "PO 28,3% PiS 27,5% SLD 13,8% RP 5,3% PSL 5,7% Solidarna Polska 5,1% Niezdec. 14,3%" fot. http://sondaz.wp.pl/
10:17
TVN24 pokazała nagranie, na którym sędzie Milewski przybija "piątkę" Donaldowi Tuskowi na meczu Lechii Gdańsk w 2010 roku. Premier Tusk stwierdził na konferencji prasowej 14 września 2012 roku : ", jako sędzia sądu okręgowego, więc mogę powiedzieć, że kojarzę istnienie tej osoby, natomiast między nami nie ma żadnych relacji o charakterze towarzyskim, żadnych".
11:30
Gliński:
W moim rządzie jest miejsce dla Jarosława Kaczyńskiego
12:48
Wrzesień, a szczególnie jego koniec był bardzo intensywnym miesiącem w polskiej polityce. Marsz "Obudź się Polsko", nowa strategia i deklaracje PiS, cały czas przebijająca się afera Amber Gold i jej nowe wątki to tylko niektóre z wydarzeń, które kształtowały scenę polityczną. I najbliższe dni i tygodnie - debata w sprawie budżetu, "drugie expose" premiera Tuska także będą wzbudzać polityczne emocje. Ale jest jeden uczestnik życia publicznego, który ostatnio politycznie zniknął. To prezydent Komorowski.
W zasadzie ostatnia wypowiedź prezydenta Komorowskiego, która zaistniała medialnie we wrześniu to były słowa "przedziwnym" doświadczeniu, jakim był lot rejsowym samolotem na sesję Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku. Ta wypowiedź - niezwykle niefortunna, która mogłaby zostać użyta przeciwko prezydentowi jako argument, że jest "out of touch" i narzeka na latanie samolotami w sytuacji gdy Polska gospodarka zwalnia i rośnie bezrobocie - pojawiła się jednak w momencie, gdy uwaga mediów skupiona była gdzie indziej.
Poza tym, od wielu tygodni prezydent Komorowski jest niezwykle mało widoczny. Wizyta na Ukrainie przeszła niemal niezauważenie. W tak gorącym politycznie czasie prezydent nie wykorzystuje swojego politycznego kapitału. W ostatnich dniach pojawia się w mediach - i to tylko w krótkich depeszach/informacjach - tylko dlatego, że uczestniczył w inauguracji roku akademickiego. A w sytuacji, w której najważniejszym wydarzeniem politycznym dla PO ma być "drugie expose" Tuska, prezydent nie zagospodarował możliwości i okazji, jaką daje fakt, że Platforma znajduje się - przynajmniej do czasu "expose" w defensywie. To jest dla niego doskonała okazja, której najwyraźniej nie chce wykorzystać. Tuskowi udało się - mimo trudnej sytuacji - wykorzystać ćwiczenia Anakonda-12 do wejścia na naturalny teren Komorowskiego, czyli sprawy bezpieczeństwa narodowego.
Czytaj też: Opozycja bezradna wobec strategii kampanii reelekcyjnej Komorowskiego - budowania wizerunku wokół spraw bezpieczeństwa narodowego
Jaki moment jest lepszy na własną ofensywę niż sytuacja, w której i rząd, i premier Tusk znajdują się od wielu tygodni w permamentnej defensywie? Prezydent nie zareagował także na pojawienie się nowego gracza - profesora Glińskiego. To musi dziwić Sam ustawił się w sytuacji, w której będzie musiał dopiero odbudowywać polityczną inicjatywę. A na tle inercji Platformy mógłby tylko wzmocnić swój wizerunek osoby koncyliacyjnej, potrafiącej budować polityczny konsensus w różnych sytuacjach.
fot. prezydent.pl Łukasz Kamiński
13:20
13:22
13:49
Senat ma piękną, nową stronę internetową, a na niej śliczne obrazki przedstawiające budynek izby wyższej od strony parku. Senatorowie obserwują wybory w Gruzji, uczestniczą w posiedzeniach zgromadzenia parlamentarnego OBWE, marszałek Borusewicz odbiera statuetkę "Zasłużony dla regionów", zaszczyca uroczystość nagrody im. Królowej Rychezy. Wszystko jest w zasadzie świetnie, gdyby nie to, że w tej kadencji Senat robi wszystko, by ostatecznie dowieść swojej zbędności. Rozpoczynające się dziś posiedzenie Senatu jest pierwszym po rekordowej- d w u m i e s i ę c z n e j przerwie.
Ostatnie posiedzenie Senat odbył dokładnie dwa miesiące temu- 3 sierpnia, by ponownie zebrać się dopiero dziś. Od początku kandencji, Senat przyjął 146 poprawek w ciągu -ogółem- 32 dni obrad. Poza chwilami jak rozpatrywanie ustawy o zgromadzeniach czy inicjowanie kontrowersyjnego prawa prasowego, Senat, w tej kadencji nie budził żadnego zainteresowania. Skromna liczba poprawek do ustaw uchwalonych przez Sejm nie jest co prawda żadnym wyznacznikiem, ale trudno założyć, że przytłaczająca większość z nich mogłaby zostać zgłoszona na przykład podczas hipotetycznego dodatkowego- 4 czytania w Sejmie, gdzie poprawki sugerowałoby komisjom, lub marszałkowi odpowiednio wzmocnione biuro legislacyjne.
Być może Senat nie jest sobie niczego winien, bo i tempo prac sejmowych spadło w związku z osłabioną aktywnością legislacyjną rządu, co przecież również o niczym nie świadczy, bo żadnej władzy nie powinno się rozliczać z samej ilości ustaw. Ale skoro tak jest, że po pewnym czasie transformacji ustrojowej aktywność legislacyjna spada, to być może należałoby się zastanowić czy Polska potrzebuje Senatu i czy aż 460 posłów w Sejmie nie jest zwykłą rozrzutnością.
13:50
Obrazek pojawił się na oficjalnym fanpage PO na Facebooku
15:09
Leonardo DiCaprio, Tobey Maguire,Zac Efron, Selena Gomez, Ellen DeGeneres, Jonah Hill, Joseph Gordon, Levitt Edward Norton, Sarah Silverman, Benicio Del Toro, Amanda Seyfried - lista artystów, którzy zachęcają do udziału w listopadowych wyborach prezydenckich w USA jest długa.
http://youtu.be/u8tlfphtsRQ
15:35
Tę narrację znamy także z Polski - jeśli politykom nie podobają się wyniki, jakie osiągają w sondażach opinii publicznej, słyszymy, że te sondaże są niewiarygodne. Ale zaskakująco zyskują na wiarygodności w momencie, gdy zaczynają przynosić dobre wiadomości.
W ostatnim ogólnokrajowym sondażu NBC/WSJ wśród wyborców deklarujących udział w wyborach Obama prowadzi z Romneyem o 3 pp, w badaniu przeprowadzonym na zlecenie National Public Radio prezydent prowadzi o 7pp, w tym opublikowanym przez National Journal obaj idą łeb w łeb (po 47%). W swing states lepiej radzi sobie Obama - ale choć nadal wyraźnie prowadzi w Ohio, to na Florydzie wyprzedza Romneya o 1 pp.
Prawica i konserwatyści w USA twierdzą, że badania są nieobiektywne i faworyzują Partię Demokratyczną oraz obecnego prezydenta. W sieci pojawiły się raporty pokazujące "prawdziwe" dane z sondaży, w których prowadzi z komfortową przewagą Mitt Romney. Oczywiście, można dyskutować nad metodologią czy sposobem dobierania próby i przeprowadzania badania, ale argumenty przeciwników sondaży nie są do obronienia. (więcej pod tym linkiem na WaPo.com). Trudno przecież uwierzyć, by renomowane sondażownie i ludzie zarabiający na życie przeprowadzaniem badań celowo używali (i używały) metod, które gwarantują ich nieprecyzyjność i nieprawdziwość - w końcu za miesiąc będzie można zweryfikować sondaże. No, może z wyjątkiem Dicka Morrisa, byłego pollstera Billa Clintona, który od lat myli się w przepowiedniach koncertowo i stanowi anegdotyczny wzorzec - cokolwiek Morris przepowie, będzie dokładnie na odwrót.
Na marginesie - dopóki w sondażu Rasmussena prowadził Mitt Romney, zwolennicy Partii Konserwatywnej twierdzili, że są to jedyne obiektywne badania. Ale od momentu, gdy Obama zaczął doganiać Mitta, a nawet czasem prowadzić, coraz rzadziej słyszymy o tym, że prawdziwy obraz sytuacji widać w Rasmussenie. Co więcej, Bill McInturff, który wraz z demokratycznym pollsterem Peterem Hartem przygotowuje sondaże dla Wall Street Journal/NBC News, nie dość, że jest biznesowym partnerem Neila Newhouse\\'a - obecnego specjalisty od badań oponii publicznej w kampanii Romneya, to jeszcze sam wielokronie pracował dla GOP i uważany jest za rzetelnego przez wielu polityków Partii Republikańskiej.
Obrażanie się na wyniki sondaży to tradycyjnie zachowanie przegrywających w nich polityków, ale na dłuższą metę nic nie da. Zaskoczeniem za to jest to, że Republikanie nie spinują tych wyników w inny sposób - od tygodni mówi się, że Romney przegrywa, że jego kampania jest słaba. Amerykańscy dziennikarze są zgodni - wrzesień był tragicznym miesiącem dla prezydenckiego kandydata GOP - wpadka goniła wpadkę, Mitt Romney nie trzymał się swojego przekazu, a jego ludzie wydawali się być zagubieni. Tymczasem w sondażach ogólnokrajowych Mitt, choć pozostaje w tyle za Obamą, to wciąż jest stosunkowo blisko, bądź w granicach błedu statystycznego.
15:38
PILNE:
Krzysztof Skowroński rzecznikiem rządu premiera Glińskiego
15:40
PILNE:
Premier Gliński odwołał Tomasza Arabskiego
16:16
Podczas dzisiejszego panelu z Billem Kristolem Jon Huntsman, który bezskutecznie ubiegał się o prezydencką nominację Partii Republikańskiej, został zapytany o radę dla Mitta Romneya. Odpowiedź? Zaskakująco szczera: "Startowałem w wyścigu i sromotnie przegrałem, z pewnością nie powinienem mu doradzać".
19:07
19:38
PILNE:
Kamil Durczok pobrudził stół w nowym studiu "Faktów"
21:42
Ledwo Zarząd Transportu Miejskiego poinformował, że za kilka dni rozpocznie kampanię informacyjną, która ma przypominajać o planowanej z początkiem stycznia 2013 podwyżce cen biletów komunikacji miejskiej, a już pojawiają pierwsze reakcje w sieci. Pani prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz jest jednym z ulubionych bohaterów negatwynych polskiego internetu.
W sieci pojawiła się między innymi ta grafika- 4.40 zł za bilet jednorazowy, czyli prezent na Nowy Rok.
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.