Relacja Live

02.10.2012

09:47

Im więcej Glińskiego, tym trudniejsza sytuacja PO

Wczorajsze ogłoszenie kandydatury prof. Piotra Glińskiego to kłopot dla Platformy. Mówienie o "matrixie" nie wystarczy, im bardzie prof. Gliński będzie obecny w mediach, i i im bardziej będzie uznawany za sensową i "poważną" kandydaturę. Kłopoty Platformy dopiero się zaczynają. 




Kandydatura prof. Glińskiego spotkała się z szyderstwem wielu komentatorów na Twitterze. Ale jej aspekt - podkreślany przez PO - polegający na tym, że Gliński ma niewielkie szanse na rzeczywiste przejęcie władzy będzie zapewne w strategii PiS najmniej istotny. Gliński wczoraj wielokrotnie powtarzał "mój rząd", co miało sprawić, że w oczach wyborców, którzy nie śledzą na bieżąco parlamentarnej gry rzeczywiście wydawał się kandydatem, który może przejąć władzę. 




W ten sposób ciśnienie, by PO "zrobiła coś" będzie narastać. To już nie jest jedna debata transmitowana w telewizji, tylko - być - może - seria spotkań, zajmowanie każdego kolejnego cyklu informacyjnego. Im więcej Glińskiego, tym trudniejsza sytuacja PO - tym większa będzie presja, by PO wreszcie "coś zrobiła". Nie ma znaczenia co - ale presja Platformy na wygenerowanie wydarzenia, które ma odmienić medialną sytuację będzie narastać. 




To będzie jeden z wątków, które najczęściej będą pojawiać się w mediach w tym tygodniu. 


12:46

Infografika. Oglądalność debat prezydenckich w USA

Infografika przygotowana przez PAP pokazuje oglądalność debat prezydenckich w USA. Jutro w Denver zmierzą się Obama i Romney w pierwszej debacie w tym cyklu. fot. https://www.facebook.com/pages/Polska-Agencja-Prasowa/248281271873597


13:20

Gliński za tydzień i za miesiąc. Jeśli znika już dziś, jedynym namacalnym efektem może być poprawa sondaży i … pozbawienie Solidarnej Polski klubu

Prof. Gliński był, ale się „zmył”. PiS uznał, że na najbliższe dni strategię może zastąpić umawianie swojemu kandydatowi kolejnych wywiadów telewizyjnych. To niespotykane na świecie kuriozum w tego typu kampanii politycznej. Temat kandydata PiS miał istnieć tygodniami, a nie wiadomo czy będzie istniał jutro, nie wspominając o listopadzie!






Gliński za tydzień




Jeżeli za 8 dni ma się w Sejmie odbyć głośnie „drugie expose” Donalda Tuska, to jest to wystarczający czas do przeprowadzenia precyzyjnie zaplanowanej akcji opozycji. Tymczasem, zamiast planu, mamy jedynie wczorajszy briefing i pojedyncze wywiady profesora. Być może będzie nawet ich kilka w dobrych telewizyjnych formatach, ale co z tego- skoro dziś profesor Gliński wygląda jak kandydat pozostawiony w próżni. Zamiast snuć dalej jakąś opowieść wokół swojego kandydata, PiS postanowił zostawić go samemu sobie. OK, przesadne przyklejenie kandydata do partii Jaroslawa Kaczyńskiego również nie byłoby zbyt fortunne, ale parlamentarny wnioskodawca powinien dać Glińskiemu jakieś forum, gdzie mógłby dalej budować swoją historię. 




Jeżeli po tak dużym wydarzeniu, jak wczorajsza konferencja Piotra Glińskiego na Foksal, kandydat faktycznie prawie znika z dyskusji, to jest to problem. Co nowego jutro publicyści mogą napisać o kandydacie PiS? Jeden cykl medialny okazał się sukcesem, ale nie pojawił się następny. 




Stosując przecież znane wszystkim w polskiej polityce wzorce, nawet nie zza Oceanu, należałoby się spodziewać serii jakichś wydarzeń- jak spotkania kandydata z grupami społecznymi ważnymi wyborczo dla PiS- studentami, przedsiębiorcami, kobietami. Nic z tych rzeczy, kandydat, wystąpił dziś o 7.30 u Bogdana Rymanowskiego a od 13.00 prowadzi- zawodowo- zajęcia na uniwersytecie w Białymstoku. 




Jeżeli za 8 dni ma się odbyć najważniejsze w polskiej polityce sezonu jesiennego wydarzenie- sejmowe expose Tuska, to nawet seria dotychczasowych działań PiS wydaje się być jednak niewystarczająca. 




Gliński za miesiąc




Jeżeli trudno sobie wyobrażać status polityczny kandydata PiS za tydzień to co dopiero za miesiąc, czy nawet więcej, bo Jarosław Kaczyński zapowiedział złożenie wotum nieufnosci dopiero tak, by głosowanie odbyło się w okolicach rocznicy powołania Tuska na premiera, czyli 18 listopada.




Wygląda na to, że PiS autentycznie nie ma pomysłu co miałby kandydat - profesor ze sobą robić przez ponad miesiąc. A co najmniej w jakiej formie ma przetrwać tydzień- do drugiego expose i co zrobić, gdy Tusk je będzie fizycznie w Sejmie wygłaszał. 




Zdroworozsądkowym pomysłem byłoby obudowanie Glińskiego ekspertami, którzy mogliby być zalążkiem gabinetu cieni i regularnie się spotykać, by recenzować rząd, jak kiedyś opozycyjny gabinet Rokity (mówił o tym Krzysztof Skórzyński w materiale dla wczorajszych Faktów TVN). 




Dodatkowo, politycznie niesłużące niczemu innemu jak przypodobanie się Kaczyńskiemu, wypowiedzi Mariusza Błaszczaka o tym, że po wygranych wyborach to lider PiS tworzyłby rząd, powiększają próżnię w jakiej znalazł się Gliński, który, na marginesie jest przecież udanym kandydatem i ciekawą osobowością, do budowania wokół niego ciekawego przekazu.




Jedyną naprawdę namacalną, choć na chwilę, korzyścią może być kulminacja pozytywnych wydarzeń wokół PiS, która może partii w końcu pozwolić wyjść na prowadzenie w sondażach renomowanych pracowni- część z nich poznamy pewnie- jak TNS dla TVP- w tym tygodniu. 




No i problem dla Solidarnej Polski, dla której dużej części posłow lepsza atmosfera wokół PiS, spowodowana także kandydaturą Glińskiego, może być wystarczającą zachętą, by przy okazji głosowania nad nią w Sejmie opowiedzieć się za PiS. To dobry moment na opakowanie zdrady Ziobry i Kurskiego w troskę o „jedność prawicy”.






fot. screen shot TVN24




13:58

Październikowa niespodzianka GOP

Salon.com opisuje październikową niespodziankę GOP - atak na Obamę w sferze polityki międzynarodowej  


14:00

Romney traci źródła finansowania?

Czy Mitt Romney zaczyna tracić darczyńców? 


14:02

Prawdziwa strata NY Times


Michael Wolff, publicysta Guardiana pokazuje, co naprawdę stracił NY Times po śmierci Arthura O Sulzbergera

14:04

Dlaczego Obama wygrywa w swing states?

Ron Brownstein analizuje, dlaczego Obama wygrywa w kluczowych stanach 


14:06

Gawker i "zwykłe" reklamy

Jak Gawker osiąga znakomite wyniki za pomocą "zwykłych" reklam internetowych 


15:04

Romney jeszcze nie przegrał, Obama jeszcze nie wygrał - kampania na dzień przed pierwszą debatą prezydencką

Czemu media mówią, że Mitt Romney przegrywa? To proste: percepcja i sondaże. Kampania kandydata GOP po prostu na tle tej prowadzonej przez obecnego prezydenta wypada słabo. Sondaże też pokazują, że gdyby wybory odbywały się dziś, Barack Obama nie miałby najmniejszego problemu z ich wygraniem. Ale do wyborów jeszcze ponad miesiąc, a już jutro w nocy polskiego czasu pierwsze wielkie starcie obu kandydatów.


Dziennikarze lubią proste przesłanie - wygrany, przegrany, każde najmniejsze wahnięcie w sondażach jest rozpatrywane w kategoriach zwycięstwa i porażki. Ale nawet zakładając, że dziennikarze mniej lub bardziej otwarcie sprzyjają jednemu z kandydatów, warto pamiętać, że w interesie mediów nie leży relacjonowanie jednostronnego wyścigu. Czemu? Bo taki nie zainteresuje widzów, którzy wolą walkę, lubią, gdy coś się dzieje. Teraz wszyscy czekają na pierwszą debatę prezydencką - i mają nadzieję, że w wyścigu coś się zmieni.


Obniżanie oczekiwań

Przed Obamą i Romneyem ważna debata prezydencka - pierwsza z trzech, jakie zaplanowane są  na październik. Do tego starcia prezydent podchodzi na nieco lepszej pozycji - sondaże pokazują, że prowadzi, powszechnie postrzegany jest jako lepszy debatujący. Stąd też sztab Obamy od ponad tygodnia obniża oczekiwania - przeciekając do mediów informacje, że martwią się, że prezydent nie zdąży się przygotować do debat, bo jest bardzo zajęty pełniąc obowiązki, a Romney przecież w tym roku debatował już 19 razy, że Obama ma tendencję do udzielania profesorskich wykładów zamiast prostych odpowiedzi. Kampania kandydata GOP robi dokładnie to samo - Romney nie brał udziału w żadnej prezydenckiej debacie jeden na jeden, a Obama ma ich na koncie aż siedem. Prezydent jednak ma zasadniczą przewagę - jest prezydentem, Romney natomiast musi przekonać widzów, że jest prezydencki.


Romney nie bez szans

Zaskakujące jest to, jak wiele osób nie docenia Mitta - być może to dobra robota jego sztabu związana z obniżaniem oczekiwań - ale Romney nie jest słabym debatującym. Jego dotychczasowa historia zmagań politycznych pokazuje, że w debatach wypada dobrze bądź bardzo dobrze (choć ma na koncie kilka słownych gaf). 10 lat temu, gdy startował w wyścigu na gubernatora stanu Massachusetts, przed debatami ze swoją konkurentką z Partii Demokratycznej Shannon O’Brien był w tyle - sondażowo i percepcyjnie. A jednak udało mu się wygrać, między innymi właśnie dzięki dobremu występowi w debatach. Także w prawyborach republikańskich jego występy w debatach bardzo mu pomogły (szczególnie przed prawyborami na Florydzie). Czemu? Bo Romney to facet, który całe zawodowe życie słuchał pytań i na nie odpowiadał. Może nie jest dobrym oratorem, ale jego kariera w biznesie sugeruje, że umiał przekonać do siebie ludzi, z którymi rozmawiał.


Walka na momentum
Dzisiejszy sondaż Quinnipiac mówi, że 54% pytanych uważa, że to Obama zwycięży w debatach, 28% z nich stawia na Romneya. I to, paradoksalnie, jest dobrą wiadmością dla Mitta - żeby odzyskać momentum nie musi pierwszej - jutrzejszej - debaty wygrać, wystarczy, że jej nie przegra. A ponieważ przygotowywał się do niej od tygodni, to ma spore szanse dobrze wypaść.



17:46

Zarządzanie oczekiwaniami. Jak wygląda ten proces w Polsce i USA?

Każde duże wydarzenie polityczne – debata, kolejne prawybory czy np. prezentacja kandydata na premiera – zwykle poprzedzone jest wielotygodniowymi przygotowaniami. W USA, ale i Polsce, elementem tych przygotowań jest także tzw. zarządzenie oczekiwaniami, czyli przedstawienie własnych interpretacji wydarzeń zanim one jeszcze nastąpią. Ten proces ma kluczowe znaczenie już po wydarzeniu, gdy jest ono komentowane i oceniane.

 

Proces zarządzania oczekiwaniami szczególnie dobrze widać obecnie w kampanii prezydenckiej USA. Od wielu tygodni obie strony usiłują –poprzez wypowiedzi w mediach, kontrolowane przecieki, memoranda i tak dalej – maksymalnie obniżyć oczekiwania przed jutrzejszą debatą prezydencką. Zarówno Romney jak i Obama chcą sprawić, że to druga strona zostanie uznana przez dziennikarzy jako lepiej przygotowana i mająca większe szanse na sukces. Zarządzenie oczekiwaniami kierowane jest niemal wyłącznie do mediów – to informacje, które mają sprawić, że dziennikarze już przed debatą  mają mieć niejako „gotową” interpretację wydarzenia. To dlatego na przykład sztab Obamy wielokrotnie podkreśla, że Romney miał za sobą 20 debat w prawyborach GOP. Do mediów trafiły też informacje, że Obama nie ma czasu na sesje przygotowawcze m.in. ze względu na wydarzenia na Bliskim Wschodzie. To wszystko ma sprawić, że Obama ma w oczach mediów wyglądać jak osoba, która stoi na słabszej pozycji. W ten sposób ewentualna dobra lub bardzo dobra debata ze strony prezydenta będzie uznawana za zaskoczenie,i dużo większy sukces niż bez tego.


Dużo trudniej ma Romney – debata ma być momentem przełomowym dla jego kampanii. Ale i tak sztabowcy kandydata Republikanów podkreślają, że Obama jest świetny w debatach.


W Polsce proces zarządzania oczekiwaniami mogliśmy obserwować w przypadku prezentacji kandydata PiS na premiera. I PiS nie rozegrał sprawy optymalnie – mimo prób dość dokładnego zdefiniowania cech kandydata (profesor, ekonomista) znaczenie jego prezentacji i jego rola nie zostały wystarczająco dobitnie zakomunikowane. Doprowadziło to do sytuacji, w której prezentacja kandydatury Glińskiego był uznana za rozczarowanie, mimo wielu pozytywnych cech profesora (np. medialnej asertywności). PiS nie dość dokładnie opisał, co jest politycznym celem prezentacji i jaka jest rola Glińskiego.


Inna sytuacja jest z tzw. „drugim expose” Tuska. Platformao d wielu tygodni komunikuje jak istotne ma być to wydarzenie, co gwarantuje, że jeśli nie padną  w nim nowe propozycje i wątki  to niemal na pewno  zostanie ono uznane za rozczarowujące.


Już wkrótce przekonamy się kto był bardziej skuteczny –Romney czy Obama w zarządzaniu oczekiwaniami. Dowiemy się także, czy podejście Platformy będzie skuteczne. W przypadku Romneya jednak tylko jasne zwycięstwo będzie "gamechangerem", które zmieni kampanię. Premier Tusk ma więcej czasu i ma innne możliwości, niż tylko jedno przemówienie. 


fot. privio.net 


17:56

PiS wyprzedza Platformę w sondzie ulicznej

Po raz pierwszy od końca maja w sondzie ulicznej, wykonywanej dla portalu wybory.xaa.pl PiS wyprzedza Platformę. W porównaniu do badania z 25 września PiS zyskał 1,3 pp a Platforma straciła 0,7 pp.  Sondaż uliczny przeprowadzony został w dniach 26.09-01.10.2012 przez studentów nauk społecznych dla WYBORY.XAA.PL. Badanie przeprowadzone zostało metodą sondażu ulicznego na reprezentatywnej próbie losowo-kwotowej 3006 osób. fot wybory.xaa.pl 


20:42

W Polityce pozytywnie o Glińskim, Obudź się Platformo i Kto przeprosi Ewę Kopacz, w Tygodniku Powszechnym o Rzeczpospolitej bez fachowców


Tygodnik POLITYKA




Historia okładkowa - „Prawie jak premier. Jak w swoim świecie PiS przejmuje władzę.” - „Prezes uruchomił „Projekt Gliński”, do tej pory jeszcze niećwiczony. Profesor socjologii będzie mógł na własnym przykładzie doświadczyć, jak działają zasady politycznego marketingu” - pisze Mariusz Janicki: „Słaba rozpoznawalność stała się paradoksalnie atutem Piotra Glińskiego, gdyż budzi on ciekawość, nie był kojarzony z partią Kaczyńskiego, nie opatrzył się mediom, ma więc szansę na przyciągnięcie uwagi na pewien czas. Media są wyposzczone po 5 latach niezmiennego klinczu politycznego w kraju powtarzalnością nazwisk i sytuacji. Z tego powodu personalny wybór, jakiego dokonał Kaczyński, trzeba uznać za zręczny (…). Profesor to kolejna, tym razem żywa, maska prezesa Kaczyńskiego.”




-- Dalej pisze Janicki: „Zaraz pewnie pojawi się postulat, by doszło do debaty Tusk- Gliński, aby premier odniósł się do programu nowego kandydata na szefa rządu, czy - aby - po przedstawieniu np. kandydata na ministra finansów- do dyskusji z nim stanął Jacek Rostowski. (…) Niewykluczone, że dziennikarze zaczną się do Glińskiego zwracać grzecznościowo per panie premierze.  Fikcja zacznie żyć własnym życiem. (…) Ten awatar premiera może więc dość długo podtrzymywać fikcję równoległego świata.”




-- Radosław Gawlik, były szef frakcji zielonych w Unii Wolności o Glińskim: „On stanowi nową jakość w środowisku PiS. Jest zapalonym narciarzem, lubi się dobrze ubrać, to raczej typ nowoczesnego patrioty”. Paweł Śpiewak: „Dziwi mnie jego przejście , bo nigdy do polityki go szczególnie nie ciągnęło, ale męska próżność nie ma granic. Jacek Bożek, szef stowarzyszenia ekologicznego Gaja: „Zawszę mogę na nim polegać. Kiedy z Klubem Gaja przyjeżdżamy do Warszawy, to zawsze mogę u niego przenocować, nawet z 15- osobowym zespołem. Nigdy nie odesłał nas do hotelu, a ponieważ też od lat jest wegetarianinem, to na stole serwuje dania bezmięsne”.




-- „Według relacji znajomych, prof. Gliński (brat Roberta, znanego reżysera filmowego) mieszka w bliźniaku na warszawskiej Saskiej Kępie z żoną i kilkuletnią córką. Uprawia żeglarstwo i dżudo”.




-- „Całe zło to PO”- piszą Mariusz Janicki i Wiesław Władyka: „Zniechęcenie do Platformy, pokazywanie że puls społeczny i emocje są przy prawicy, świecenie w oczy tłumem ludzi, podkreślanie „nieprawości rządzących” mają spowodować społeczne zawahanie. Najpierw w Sejmie, gdzie wystarczy odejście z PO kilku posłów, aby rząd stracił większość, a tym samym moralną legitymację do rządzenia. A zaraz potem w notowaniach: przy czym wyjście PiS na czoło sondaży, nawet przy marnym wyniku, postawi partię Tuska w trudnym położeniu. (…) Ale demonstracja, jednak bardzo liczna, powinna Tuskowi ułatwić jeszcze jedno - zdyscyplinowanie i zagonienie do roboty swojej partii, do której po takim spektaklu, jaki widzieliśmy , może teraz zakrzyknąć „Obudź się Platformo”, co z pewnością bardzo by się jej przydało”




-- „Kto podziękuje Ewie Kopacz. (…) I kto podziękuje jej i tylu innym urzędnikom państwa za tamtą ofiarność, takt i empatię?”- pisze Janina Paradowska: „Wielkiego słowa „prawda” używa się do celu fałszowania wydarzeń. Stało się tak, że ci, którzy dziś najgłośniej wołają o prawdę, są najbardziej brutalnymi fałszerzami historii”- pisze Paradowska.








Tygodnik Powszechny


--Temat numeru: Wykształcenie śmieciowe 


--W tekście pod tym samym tytułem („Wykształcenie śmieciowe”) Michał Kuźmiński i Przemysław Wilczyński piszą: „Co można uznać za „wykształcenie śmieciowe”? Odpowiedź jest banalna: wykształcenie niedające niczego poza dyplomem, nieoferujące ani przygotowania do pracy, ani intelektualnego wyzwania, ani realizacji pasji. Edukację pozorowaną, praktykowaną przez wiele uczelni prywatnych, kierunki zaoczne na uniwersytetach, tajemnicze – często po kilku latach znikające niczym dzisiejsze parabanki czy biura podróży – filie uczelni”. 


-- „Rzeczpospolita bez fachowców”. Rober Zieliński pisze o zamianie ciał ofiar katastrofy w Smoleńsku. „Można zrozumieć pomyłkę pogrążonej w bólu rodziny. Można też zrozumieć – a na pewno można rozliczyć podczas wyborów – pomyłkę  polityka. Nie sposób zrozumieć pomyłki urzędnika”. 


- Cytowany w tekście kluczowy urzędnik polskiego rządu mówi: „Pełne zawierzenie Rosjanom, rezygnacja z wykonania urzędniczej rutyny, nawet jeśli bolesnej dla rodzin, to ogromny błąd”. 




-- O RCB (Rządowym Centrum Bezpieczeństwa): „. W dniach katastrofy odegrało ono podrzędną rolę, ograniczając swoje wysiłki do pomocy w organizacji pogrzebów. Stało się tak wcale nie z powodu źle napisanej ustawy: po prostu ledwie na pół roku przed katastrofą, w niejasnych okolicznościach, pozbyto się szefa Centrum, Przemysława Guły.”




--  Jeden z posłów PO pracujących nad ustawą o RCB: „Do dziś niemal nikt nie kojarzy skrótu RCB. Nie słyszałem również, aby zajęli się testowaniem, jakie wnioski wyciągnęła administracja z katastrofy smoleńskiej. A powinni nękać każdą jedną urzędniczą komórkę, procedury i wymyślać niemożliwe wręcz scenariusze”.


-- „Trzy wesela i pogrzeb”. Marek Zając pisze o marszu „Obudź się Polsko”. Jak twierdzi: „Bilans sobotniego marszu? Krótkoterminowo zyskali: o. Rydzyk, Duda i Kaczyński. Ale w gruncie rzeczy stracili wszyscy. Najbardziej: Ziobro, Kościół i Ewangelia.”




-- Jak pisze: „Teraz dopiero widać, ile szkód poniósł Kościół, skoro w sobotę miał dwie twarze: polityka i zakonnika uprawiającego politykę. Zniszczenia byłyby zresztą większe, gdyby nie wstrzemięźliwość Episkopatu, a przede wszystkim kard. Kazimierza Nycza”. 




-- O Kaczyńskim i o. Rydzyku  „(…) prezes postanowił Polskę obudzić. I obudził. Przede wszystkim swoich krytyków i przeciwników. Na dodatek postawił się obok o. Rydzyka, czyli człowieka, który ma – słusznie bądź nie – identyczne problemy wizerunkowe. Nie jest kochany zwłaszcza w grupach i środowiskach, o które PiS musi powalczyć, jeśli nie chce przegrać kolejnych wyborów z rzędu – młodzież, wielkie miasta, wykształceni, dobrze zarabiający itd. A tych właśnie ludzi Jarosław Kaczyński znowu skutecznie zniechęcił. Bo w ogóle mariaż dyrektora Radia Maryja i prezesa PiS przypomina toksyczny związek. Z pozoru święcą wspólny triumf, w istocie szkodzą sobie nawzajem”. 

20:59

Paweł Reszka na Facebooku: Ministrze Gowin niech Pan się napije!

Na FB Paweł Reszka napisał: "Dziś jest pite! Niestety nie w Warszawie, ale w Kijowie. W ćwiczone będą piercowki, chrzanówki, karmelówki, miodówki, wiśniówki oraz wódki czyste, klasyczne. 
W czym rzecz? Na Ukrainie przepadła właśnie w parlamencie ustawa o odpowiedzialności karnej dziennikarzy za oszczerstwo. To efekt wielotygodniowego protestu reporterów. Były plakaty, niezależne media drukowały białe strony, dziennikarze organizowali pikiety! W końcu zwycięstwo!
Koledzy jesteście zuchy! Gratulacje i szalonej zabawy! A kiedy będziecie wypijali kolejną lufę piercowki (gorąco polecam) pomyślcie o polskim ministrze Jarosławie Gowinie. 
Gowin jest smutny. Stracił właśnie sojusznika. 
Gdy Wiktor Janukowycz na chama próbował wprowadzać odpowiedzialność karną dziennikarzy podpierał się przykładami „cywilizowanych krajów”. Jak go pytali, gdzie jeszcze obowiązuje takie prawo mówił z uśmiechem: „Polska!”
Na szczęście Janukowycz ochłonął. W ten sposób, Gowin został ze swoim artykułem 212 kk w samotności, a samotność doskwiera! 
Ukraińscy dziennikarze walczyli jak lwy, bo z takim kneblem jaki chciał im założyć prezydent niewiele mogliby napisać i powiedzieć. Byliby w bagnie po uszy…
Oho, już słyszę jak Gowin opowiada, że Ukraina to nie Polska. Że u nas sądy są inne! 
A czy ja wiem? Niektórzy sędziowie mają na przykład zamiłowanie do rozmawiania przez telefon! I to z podróbkami asystentów ministra Arabskiego. A co by był gdyby do takiego sędziego zadzwonił prawdziwy asystent Arabskiego? Albo sam Arabski? 
Ja się boję. Mnie Arabski na przykład nie lubi! Wywiadów nie daje, spotykać się nie chce, za to (tak jak sędziowie) lubi gadać przez telefon. Z kim on nie gada? Z premierami, dyplomatami, prezydentami, a kiedyś nawet z samym prezesem PAP! Pamiętacie? Arabski może gadać z każdym, bo Arabski jest wielka szyszka! 
A minister Gowin (też jest wielka szyszka) z artykułem 212 kombinuje. Raz chce go przerabiać, raz chce go zmiękczać – nie ma tylko ochoty, by go po prostu wykreślić. Nie wiem czego się boi. 
A więc koledzy Ukraińcy! Jak już wytrzeźwiejecie zapraszamy do Polski! Weźcie transparenty, plakaty i wszystkie gadżety. Powalczymy o wolność słowa na naszym terenie! 
Jeśli weźmiecie ze sobą butelkę piercowki (polecam ją po raz drugi – ten wpis zawiera lokowanie produktu!) to i tak nie zaprosimy na nią Gowina. On i tak piercowki nie pija, łyka najwyżej kwaśne winko, które jak raz pasuje do jego dzisiejszego nastroju. 
No chyba, że Gowin zmieni zdanie w sprawie 212. Weźmiecie wówczas mniej transparentów, a więcej piercowki. Wtedy możemy się z nim napić. 
Bud’mo!"


21:07

SDP:

My się na to nie zgadzamy

Na Facebooku powstało wydarzenie zapraszające dziennikarzy na jutrzejszą konferencję prasową poświęconą protestowi wobec łamania zasad etyki dziennikarskiej przez prezesa SDP, Krzysztofa Skowrońskiego. Więcej na stronie eventu na FB.