Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
02.10.2012
09:47
Wczorajsze ogłoszenie kandydatury prof. Piotra Glińskiego to kłopot dla Platformy. Mówienie o "matrixie" nie wystarczy, im bardzie prof. Gliński będzie obecny w mediach, i i im bardziej będzie uznawany za sensową i "poważną" kandydaturę. Kłopoty Platformy dopiero się zaczynają.
Kandydatura prof. Glińskiego spotkała się z szyderstwem wielu komentatorów na Twitterze. Ale jej aspekt - podkreślany przez PO - polegający na tym, że Gliński ma niewielkie szanse na rzeczywiste przejęcie władzy będzie zapewne w strategii PiS najmniej istotny. Gliński wczoraj wielokrotnie powtarzał "mój rząd", co miało sprawić, że w oczach wyborców, którzy nie śledzą na bieżąco parlamentarnej gry rzeczywiście wydawał się kandydatem, który może przejąć władzę.
W ten sposób ciśnienie, by PO "zrobiła coś" będzie narastać. To już nie jest jedna debata transmitowana w telewizji, tylko - być - może - seria spotkań, zajmowanie każdego kolejnego cyklu informacyjnego. Im więcej Glińskiego, tym trudniejsza sytuacja PO - tym większa będzie presja, by PO wreszcie "coś zrobiła". Nie ma znaczenia co - ale presja Platformy na wygenerowanie wydarzenia, które ma odmienić medialną sytuację będzie narastać.
To będzie jeden z wątków, które najczęściej będą pojawiać się w mediach w tym tygodniu.
12:46
Infografika przygotowana przez PAP pokazuje oglądalność debat prezydenckich w USA. Jutro w Denver zmierzą się Obama i Romney w pierwszej debacie w tym cyklu. fot. https://www.facebook.com/pages/Polska-Agencja-Prasowa/248281271873597
13:20
13:58
14:02
14:04
14:06
15:04
Czemu media mówią, że Mitt Romney przegrywa? To proste: percepcja i sondaże. Kampania kandydata GOP po prostu na tle tej prowadzonej przez obecnego prezydenta wypada słabo. Sondaże też pokazują, że gdyby wybory odbywały się dziś, Barack Obama nie miałby najmniejszego problemu z ich wygraniem. Ale do wyborów jeszcze ponad miesiąc, a już jutro w nocy polskiego czasu pierwsze wielkie starcie obu kandydatów.
Dziennikarze lubią proste przesłanie - wygrany, przegrany, każde najmniejsze wahnięcie w sondażach jest rozpatrywane w kategoriach zwycięstwa i porażki. Ale nawet zakładając, że dziennikarze mniej lub bardziej otwarcie sprzyjają jednemu z kandydatów, warto pamiętać, że w interesie mediów nie leży relacjonowanie jednostronnego wyścigu. Czemu? Bo taki nie zainteresuje widzów, którzy wolą walkę, lubią, gdy coś się dzieje. Teraz wszyscy czekają na pierwszą debatę prezydencką - i mają nadzieję, że w wyścigu coś się zmieni.
Obniżanie oczekiwań
Przed Obamą i Romneyem ważna debata prezydencka - pierwsza z trzech, jakie zaplanowane są na październik. Do tego starcia prezydent podchodzi na nieco lepszej pozycji - sondaże pokazują, że prowadzi, powszechnie postrzegany jest jako lepszy debatujący. Stąd też sztab Obamy od ponad tygodnia obniża oczekiwania - przeciekając do mediów informacje, że martwią się, że prezydent nie zdąży się przygotować do debat, bo jest bardzo zajęty pełniąc obowiązki, a Romney przecież w tym roku debatował już 19 razy, że Obama ma tendencję do udzielania profesorskich wykładów zamiast prostych odpowiedzi. Kampania kandydata GOP robi dokładnie to samo - Romney nie brał udziału w żadnej prezydenckiej debacie jeden na jeden, a Obama ma ich na koncie aż siedem. Prezydent jednak ma zasadniczą przewagę - jest prezydentem, Romney natomiast musi przekonać widzów, że jest prezydencki.
Romney nie bez szans
Zaskakujące jest to, jak wiele osób nie docenia Mitta - być może to dobra robota jego sztabu związana z obniżaniem oczekiwań - ale Romney nie jest słabym debatującym. Jego dotychczasowa historia zmagań politycznych pokazuje, że w debatach wypada dobrze bądź bardzo dobrze (choć ma na koncie kilka słownych gaf). 10 lat temu, gdy startował w wyścigu na gubernatora stanu Massachusetts, przed debatami ze swoją konkurentką z Partii Demokratycznej Shannon O’Brien był w tyle - sondażowo i percepcyjnie. A jednak udało mu się wygrać, między innymi właśnie dzięki dobremu występowi w debatach. Także w prawyborach republikańskich jego występy w debatach bardzo mu pomogły (szczególnie przed prawyborami na Florydzie). Czemu? Bo Romney to facet, który całe zawodowe życie słuchał pytań i na nie odpowiadał. Może nie jest dobrym oratorem, ale jego kariera w biznesie sugeruje, że umiał przekonać do siebie ludzi, z którymi rozmawiał.
Walka na momentum
Dzisiejszy sondaż Quinnipiac mówi, że 54% pytanych uważa, że to Obama zwycięży w debatach, 28% z nich stawia na Romneya. I to, paradoksalnie, jest dobrą wiadmością dla Mitta - żeby odzyskać momentum nie musi pierwszej - jutrzejszej - debaty wygrać, wystarczy, że jej nie przegra. A ponieważ przygotowywał się do niej od tygodni, to ma spore szanse dobrze wypaść.
17:46
Każde duże wydarzenie polityczne – debata, kolejne prawybory czy np. prezentacja kandydata na premiera – zwykle poprzedzone jest wielotygodniowymi przygotowaniami. W USA, ale i Polsce, elementem tych przygotowań jest także tzw. zarządzenie oczekiwaniami, czyli przedstawienie własnych interpretacji wydarzeń zanim one jeszcze nastąpią. Ten proces ma kluczowe znaczenie już po wydarzeniu, gdy jest ono komentowane i oceniane.
Proces zarządzania oczekiwaniami szczególnie dobrze widać obecnie w kampanii prezydenckiej USA. Od wielu tygodni obie strony usiłują –poprzez wypowiedzi w mediach, kontrolowane przecieki, memoranda i tak dalej – maksymalnie obniżyć oczekiwania przed jutrzejszą debatą prezydencką. Zarówno Romney jak i Obama chcą sprawić, że to druga strona zostanie uznana przez dziennikarzy jako lepiej przygotowana i mająca większe szanse na sukces. Zarządzenie oczekiwaniami kierowane jest niemal wyłącznie do mediów – to informacje, które mają sprawić, że dziennikarze już przed debatą mają mieć niejako „gotową” interpretację wydarzenia. To dlatego na przykład sztab Obamy wielokrotnie podkreśla, że Romney miał za sobą 20 debat w prawyborach GOP. Do mediów trafiły też informacje, że Obama nie ma czasu na sesje przygotowawcze m.in. ze względu na wydarzenia na Bliskim Wschodzie. To wszystko ma sprawić, że Obama ma w oczach mediów wyglądać jak osoba, która stoi na słabszej pozycji. W ten sposób ewentualna dobra lub bardzo dobra debata ze strony prezydenta będzie uznawana za zaskoczenie,i dużo większy sukces niż bez tego.
Dużo trudniej ma Romney – debata ma być momentem przełomowym dla jego kampanii. Ale i tak sztabowcy kandydata Republikanów podkreślają, że Obama jest świetny w debatach.
W Polsce proces zarządzania oczekiwaniami mogliśmy obserwować w przypadku prezentacji kandydata PiS na premiera. I PiS nie rozegrał sprawy optymalnie – mimo prób dość dokładnego zdefiniowania cech kandydata (profesor, ekonomista) znaczenie jego prezentacji i jego rola nie zostały wystarczająco dobitnie zakomunikowane. Doprowadziło to do sytuacji, w której prezentacja kandydatury Glińskiego był uznana za rozczarowanie, mimo wielu pozytywnych cech profesora (np. medialnej asertywności). PiS nie dość dokładnie opisał, co jest politycznym celem prezentacji i jaka jest rola Glińskiego.
Inna sytuacja jest z tzw. „drugim expose” Tuska. Platformao d wielu tygodni komunikuje jak istotne ma być to wydarzenie, co gwarantuje, że jeśli nie padną w nim nowe propozycje i wątki to niemal na pewno zostanie ono uznane za rozczarowujące.
Już wkrótce przekonamy się kto był bardziej skuteczny –Romney czy Obama w zarządzaniu oczekiwaniami. Dowiemy się także, czy podejście Platformy będzie skuteczne. W przypadku Romneya jednak tylko jasne zwycięstwo będzie "gamechangerem", które zmieni kampanię. Premier Tusk ma więcej czasu i ma innne możliwości, niż tylko jedno przemówienie.
fot. privio.net
17:56
Po raz pierwszy od końca maja w sondzie ulicznej, wykonywanej dla portalu wybory.xaa.pl PiS wyprzedza Platformę. W porównaniu do badania z 25 września PiS zyskał 1,3 pp a Platforma straciła 0,7 pp. Sondaż uliczny przeprowadzony został w dniach 26.09-01.10.2012 przez studentów nauk społecznych dla WYBORY.XAA.PL. Badanie przeprowadzone zostało metodą sondażu ulicznego na reprezentatywnej próbie losowo-kwotowej 3006 osób. fot wybory.xaa.pl
20:42
20:59
Na FB Paweł Reszka napisał: "Dziś jest pite! Niestety nie w Warszawie, ale w Kijowie. W ćwiczone będą piercowki, chrzanówki, karmelówki, miodówki, wiśniówki oraz wódki czyste, klasyczne.
W czym rzecz? Na Ukrainie przepadła właśnie w parlamencie ustawa o odpowiedzialności karnej dziennikarzy za oszczerstwo. To efekt wielotygodniowego protestu reporterów. Były plakaty, niezależne media drukowały białe strony, dziennikarze organizowali pikiety! W końcu zwycięstwo!
Koledzy jesteście zuchy! Gratulacje i szalonej zabawy! A kiedy będziecie wypijali kolejną lufę piercowki (gorąco polecam) pomyślcie o polskim ministrze Jarosławie Gowinie.
Gowin jest smutny. Stracił właśnie sojusznika.
Gdy Wiktor Janukowycz na chama próbował wprowadzać odpowiedzialność karną dziennikarzy podpierał się przykładami „cywilizowanych krajów”. Jak go pytali, gdzie jeszcze obowiązuje takie prawo mówił z uśmiechem: „Polska!”
Na szczęście Janukowycz ochłonął. W ten sposób, Gowin został ze swoim artykułem 212 kk w samotności, a samotność doskwiera!
Ukraińscy dziennikarze walczyli jak lwy, bo z takim kneblem jaki chciał im założyć prezydent niewiele mogliby napisać i powiedzieć. Byliby w bagnie po uszy…
Oho, już słyszę jak Gowin opowiada, że Ukraina to nie Polska. Że u nas sądy są inne!
A czy ja wiem? Niektórzy sędziowie mają na przykład zamiłowanie do rozmawiania przez telefon! I to z podróbkami asystentów ministra Arabskiego. A co by był gdyby do takiego sędziego zadzwonił prawdziwy asystent Arabskiego? Albo sam Arabski?
Ja się boję. Mnie Arabski na przykład nie lubi! Wywiadów nie daje, spotykać się nie chce, za to (tak jak sędziowie) lubi gadać przez telefon. Z kim on nie gada? Z premierami, dyplomatami, prezydentami, a kiedyś nawet z samym prezesem PAP! Pamiętacie? Arabski może gadać z każdym, bo Arabski jest wielka szyszka!
A minister Gowin (też jest wielka szyszka) z artykułem 212 kombinuje. Raz chce go przerabiać, raz chce go zmiękczać – nie ma tylko ochoty, by go po prostu wykreślić. Nie wiem czego się boi.
A więc koledzy Ukraińcy! Jak już wytrzeźwiejecie zapraszamy do Polski! Weźcie transparenty, plakaty i wszystkie gadżety. Powalczymy o wolność słowa na naszym terenie!
Jeśli weźmiecie ze sobą butelkę piercowki (polecam ją po raz drugi – ten wpis zawiera lokowanie produktu!) to i tak nie zaprosimy na nią Gowina. On i tak piercowki nie pija, łyka najwyżej kwaśne winko, które jak raz pasuje do jego dzisiejszego nastroju.
No chyba, że Gowin zmieni zdanie w sprawie 212. Weźmiecie wówczas mniej transparentów, a więcej piercowki. Wtedy możemy się z nim napić.
Bud’mo!"
21:07
SDP:
My się na to nie zgadzamy
Na Facebooku powstało wydarzenie zapraszające dziennikarzy na jutrzejszą konferencję prasową poświęconą protestowi wobec łamania zasad etyki dziennikarskiej przez prezesa SDP, Krzysztofa Skowrońskiego. Więcej na stronie eventu na FB.
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.