Relacja Live

01.10.2012

08:12

To zdjęcie z marszu jest prawicowym wiralem w necie

To zdjęcie umieszczone na profilu FB.com/radioWnet jest jednym z najczęsciej umieszczanych przez zwolenników prawicy na swoich ścianach na FB. 




08:32

Sukcesem marszu jest ciepły sposób w jaki go przedstawiają tabloidy

Do setek tysięcy czytelników tabloidów dotrze zupełnie inny wizerunek marszu, niż przedstawiony przez inne media. Gazeta Wyborcza drukuje 10 przykładów transparentów typu: "KGB+PO= zamach", a Fakt pokazuje zdjęcia zwykłych rodzin z dziećmi. Superak zaś tłumy a mocno wyeksponowany materiał tytułuje "Przebrała się miara zła". Dodatkowo, na jedynce SE ma materiał z GPC- relację Konrada Mackiewicza o tym, jak pilnował szczątków Marii Kaczyńskiej. 








08:56

Wybór odważny czy zachowawczy? Kaczyński ujawniając kandydata na premiera pokaże jednocześnie strategię PiS

Gdy amerykańscy dziennikarze spekulują, kto zostanie kandydatem na wiceprezydenta, to dzielą polityków na dwie kategorie: „safe choice” lub „bold choice”.  Tak samo można podzielić potencjalnych kandydatów na „pozaparlamentarnego” premiera. Nazwisko poznamy dziś o 12.00. Co może nam powiedzieć o politycznej strategii PiS na najbliższe tygodnie? 




Wybór „odważny” to ktoś w rodzaju Anny Streżyńskiej – osoba, która będzie symbolizować zmiany zachodzące w PiS. W ten sposób Kaczyński udowodni, że obecna metamorfoza – zwrot ku gospodarce – nie jest tylko manewrem taktycznym, jakich było wiele w przeszłości, ale to początek prawdziwej zmiany. Taki wybór może symbolicznie otworzyć PiS na nowe środowiska, a w kontekście wyborczym – na nowe grupy demograficzne. Mobilizacja bazy powoduje też automatyczną mobilizację bazy PO, co uniemożliwia sukces wyborczy. Tylko realne sięgnięcie po elektorat wielkomiejski może przerwać ten krąg. Nowy kandydat może być początkiem takiej drogi. „Odważny” wybór – prawdziwy polityczny „gamechanger”, zmieniający politykę – ustawi też  dyskusję na najbliższy tydzień.
 




Wybór „bezpieczny” – to ktoś mało perspektywiczny, kto funkcjonuje już na giełdzie nazwisk, wybór konserwatywny, który nie pokazuje, że partii może się wyraźnie zmienić. Mało znany poza środowiskiem naukowiec idealnie pasuje jako "bezpieczny" wybór. Również takie kandydatury jako prof. Gilowskiej czy prof. Bugaja będą szybko uznane za mało zaskakujące.  To będzie też oznaczało, że PiS nie traktuje manewru z kandydatem na premiera poważnie, i jest to tylko zagrywka obliczona na wygranie kilku codziennych cyklów informacyjnych, która szybko pójdzie w zapomnienie. 






Trzecia kategoria wyboru, to kryterium możliwości przewodzenia przez kandydata prawdziwego gabinetu cieni – zespołu, który mógłby dużo skuteczniej recenzować poczynania rządu niż to PiS robi do tej pory. I po raz kolejny – im młodszy, bardziej śmiały będzie to wybór, tym większe szanse że wybrana osoba będzie w stanie sprawdzić się jako wsparcie Kaczyńskiego w mediach, jako postać budująca zespół, czyli wspomniany wcześniej gabinet cieni. 




O 12.00 poznamy nie tylko nazwisko kandydata na premiera ze strony PiS, ale przede wszystkim dowiemy się jak będzie wyglądać strategia polityczna PiS na następne miesiące. I jest to dużo ważniejsze od arytmetycznych szans kandydata na sukces w sejmowym głosowaniu. 
 


10:34

Takim spinem może odpowiedzieć PO na kandydata PiS, ale w Krakowie zapewne zwycięży rutyna KPRM

Kimkolwiek nie będzie, jeśli to nie będzie hit typu Jan Rokita, PO może odpowiedzieć na kandydata PiS motywem ze swojej ubiegłorocznej kampanii wyborczej: „to kluczowy moment na negocjacje pieniędzy z nowego budżetu Unii Europejskiej dla Polski, nie czas ani na gabinet techniczny, ani na polityczną destabilizację w parlamencie”. PO powinna wykorzystać krakowskie wystąpienie premiera na Uniwersytecie Jagiellońskim, na godzinę przed konferencją PiS na Foksal, ale zapewne zwycięży rutyna i wysłuchamy konwencjonalnej przemowy.




PO powinna budować swój przekaz wokół czegoś konkretnego i politycznie sprawdzonego. Argument, że nowy „techniczny” premier będzie musiał z tytanem polityki europejskiej- Angelą Merkel negocjować nową perspektywę finansową Unii będzie argumentem rzeczowym, pozbawionym emocji i odwołującym się do wyobraźeń o państwowym instynktynkcie, jaki przypisuje sobie wielkomiejski elektorat PO, ale też wyborcy SLD czy Palikota.To zawsze do tej pory działało. 




PO może także pytać co miałoby być spoiwem większości parlamentarnej, która kandydata PiS musiałaby przegłosować i jaki konkretnie budżet chciałby realizować nowy premier. To może być słabość kandydata PiS, zwłaszcza jeśli będzie zrekrutowany spoza polityki, gdzie otoczenie jest mniej brutalne.




Oczywistą reakcją partii rządzącej byłoby zapytanie kandydata PiS o państwowe konkrety: kto byłby ministrem finansów i ministrem spraw zagranicznych w nowym rządzie technicznym. 




Na marginesie, wydaje się, że spinroom KPRM popadł już w rutynę. Na godzinę przed wystąpieniem szefa opozycji zaserwuje zapewne konwencjonalne wystąpienie premiera na inauguracji roku akademickiego na UJ. A przecież spotkanie ze studentami typu "townhall"- czyli swoisty talk show: premier przez godzinę, chodzi po sali i z mikrofonem w ręku odpowiada na trudne pytania młodych ludzi, mogłoby choć częsciowo dać mediom konkurencyjny i atrakcyjny wizerunkowo przekaz. Wydaje się, że to stracona okazja. Wiele zależy od ciężaru gatunkowego kandydata PiS, ale PRowska odpowiedź PO wydaje się dość łatwa do przewidzenia. 






fot. KPRM z nadania tytułu doktora honoris causa Politechniki Warszawskiej Jerzemu Buzkowi, 16 listopada 2010.






12:16

Jarosław Kaczyński szybko odszedł od języka umiaru i – mimo że miał pełne prawo powrotu do kwestii smoleńskiej (...) dał się z łatwością wmontować w scenariusz wyniszczającej walki politycznej. To przykre- mówił w 2010 prof. Gliński w Rzeczpospolitej


W rozmowie z Igorem Janke w Rzeczpospolitej- 9 października 2010:




"Katastrofa smoleńska wpłynęła na odzyskanie przez PiS silnej pozycji z roku 2005. Jarosław Kaczyński wykazał się postawą polityczną wysokiej klasy, zwłaszcza powstrzymując się od reakcji na różnego typu prowokacje, i zdał egzamin na męża stanu w tej dramatycznej kampanii i traumatycznym – dla siebie i wielu Polaków – czasie. Uważam, że gdyby pozostali dwaj decydujący dla polskiego losu w ostatnim okresie liderzy polityczni – Donald Tusk i Bronisław Komorowski – zachowali się podobnie, a nie dążyli do zwarcia – szanse na odmianę polskiej demokracji, a przynajmniej na zmianę poziomu polskiej kultury politycznej, byłyby znacznie większe. Niestety, tak się nie stało, a i Jarosław Kaczyński szybko odszedł od języka umiaru i – mimo że miał pełne prawo powrotu do kwestii smoleńskiej, choć niepotrzebnie w takim stylu – dał się z łatwością wmontować w scenariusz wyniszczającej walki politycznej. To przykre. Choć sama sprawa krzyża wybuchła pewnie raczej przez przypadek, przez nieostrożną wypowiedź pana prezydenta Komorowskiego."





"(...) niepotrzebnie – jest to spór bardzo ostry, zero-jedynkowy, obliczony na wyniszczenie przeciwnika. Odbierający mu prawo do inności. Spór, który atakuje godność człowieka, a nie jedynie jego poglądy. Niestety, nawet w naszym środowisku zawodowym spotykamy takie przypadki jak ataki ad personam, a nawet zrywanie dawnych przyjaźni. Ludzi myślących inaczej traktuje się niekiedy jak pochodzących z obcej, wrogiej przestrzeni, z wrogiego plemienia. To rzeczywiście – jak chciał Andrzej Wajda – jest wojna.




I nie ma żadnej nadziei? [Janke]


Zawsze jest. Życie społeczne na szczęście zna pojęcie swoistego cudu, wydarzeń nieprzewidywalnych, odmieniających tok dziejów.




Na przykład? [Janke]




Wybór papieża czy „Solidarność”. A dziś: na początek jakaś ważna osoba – premier czy prezydent – nagle zdobywa się na gest ponad podziałami i stawia piękną i godną tablicę w miejscu krzyża na Krakowskim Przedmieściu…




Inne publiczne wypowiedzi prof. Glińskiego:



Dla niezależnej.pl w lipcu 2012:




"Ludzie z obozu władzy w sensie moralnym już dawno przeszli na drugą stronę. Cel - naga władza - uświęca rzeczywiście wszystkie środki. Kiedyś zachowania nieetyczne - generalnie zło - zatrzymywały się na poziomie praktyki. (..) Dziś jest akceptowane, stało się normą, przestano je ukrywać"




"Jestem przerażony stanem państwa. Formacja rządząca to ludzie, którzy są w stanie sprzedać własny honor, aby utrzymać się przy władzy. Staczamy się powoli w aksjologiczną otchłań"





"Brak niezależnej opinii publicznej, brak zrównoważonych, obiektywnych mediów, silnych obywatelskich organizacji strażniczych. Uprawia się więc tę politykę w sposób prostacki, bez żadnych zahamowań"




Podczas kongresu "Polska- wielki projekt"




http://youtu.be/QSpfj7gw5w8






12:25

Jarosław Kaczyński szybko odszedł od języka umiaru i – mimo że miał pełne prawo powrotu do kwestii smoleńskiej (...) dał się z łatwością wmontować w scenariusz wyniszczającej walki politycznej. To przykre- mówił w 2010 prof. Gliński w Rzeczpospolitej

Pierwszy w sieci "oppo research" dawnych wypowiedzi profesora Piotra Glińskiego, przedstawionego dziś przez Jarosława Kaczyńskiego kandydata PiS na premiera. 




W rozmowie z Igorem Janke w Rzeczpospolitej- 9 października 2010:




"Katastrofa smoleńska wpłynęła na odzyskanie przez PiS silnej pozycji z roku 2005. Jarosław Kaczyński wykazał się postawą polityczną wysokiej klasy, zwłaszcza powstrzymując się od reakcji na różnego typu prowokacje, i zdał egzamin na męża stanu w tej dramatycznej kampanii i traumatycznym – dla siebie i wielu Polaków – czasie. Uważam, że gdyby pozostali dwaj decydujący dla polskiego losu w ostatnim okresie liderzy polityczni – Donald Tusk i Bronisław Komorowski – zachowali się podobnie, a nie dążyli do zwarcia – szanse na odmianę polskiej demokracji, a przynajmniej na zmianę poziomu polskiej kultury politycznej, byłyby znacznie większe. Niestety, tak się nie stało, a i Jarosław Kaczyński szybko odszedł od języka umiaru i – mimo że miał pełne prawo powrotu do kwestii smoleńskiej, choć niepotrzebnie w takim stylu – dał się z łatwością wmontować w scenariusz wyniszczającej walki politycznej. To przykre. Choć sama sprawa krzyża wybuchła pewnie raczej przez przypadek, przez nieostrożną wypowiedź pana prezydenta Komorowskiego."


"(...) niepotrzebnie – jest to spór bardzo ostry, zero-jedynkowy, obliczony na wyniszczenie przeciwnika. Odbierający mu prawo do inności. Spór, który atakuje godność człowieka, a nie jedynie jego poglądy. Niestety, nawet w naszym środowisku zawodowym spotykamy takie przypadki jak ataki ad personam, a nawet zrywanie dawnych przyjaźni. Ludzi myślących inaczej traktuje się niekiedy jak pochodzących z obcej, wrogiej przestrzeni, z wrogiego plemienia. To rzeczywiście – jak chciał Andrzej Wajda – jest wojna.




I nie ma żadnej nadziei? [Janke]




Zawsze jest. Życie społeczne na szczęście zna pojęcie swoistego cudu, wydarzeń nieprzewidywalnych, odmieniających tok dziejów.




Na przykład? [Janke]




Wybór papieża czy „Solidarność”. A dziś: na początek jakaś ważna osoba – premier czy prezydent – nagle zdobywa się na gest ponad podziałami i stawia piękną i godną tablicę w miejscu krzyża na Krakowskim Przedmieściu…

Inne publiczne wypowiedzi prof. Glińskiego:

Dla niezależnej.pl w lipcu 2012:

"Ludzie z obozu władzy w sensie moralnym już dawno przeszli na drugą stronę. Cel - naga władza - uświęca rzeczywiście wszystkie środki. Kiedyś zachowania nieetyczne - generalnie zło - zatrzymywały się na poziomie praktyki. (..) Dziś jest akceptowane, stało się normą, przestano je ukrywać"

"Jestem przerażony stanem państwa. Formacja rządząca to ludzie, którzy są w stanie sprzedać własny honor, aby utrzymać się przy władzy. Staczamy się powoli w aksjologiczną otchłań"



"Brak niezależnej opinii publicznej, brak zrównoważonych, obiektywnych mediów, silnych obywatelskich organizacji strażniczych. Uprawia się więc tę politykę w sposób prostacki, bez żadnych zahamowań"




Podczas kongresu "Polska- wielki projekt"




http://youtu.be/QSpfj7gw5w8


13:43

Gliński drugim Buzkiem? Nawet jeśli tak się nie stanie, i tak pomaga w utrzymaniu nowego kierunku PiS

PiS, stawiając na profesora Glińskiego, kontynuuje kierunek rozpoczęty pod koniec sierpnia. Po prezentacji propozycji gospodarczych, debacie ekonomistów, teraz PiS chce wprowadzić do obiegu nowe nazwisko, utrwalić nowy język. Jednak jego niewielka rozpoznawalność może być łatwo wykorzystana przez PO w zdefiniowaniu go jako niepoważnego kandydata, który jest tylko taktycznym zagraniem, obliczonym na doraźny efekt medialny.




 
Wybór Glińskiego jest „bezpieczny”. Na pewno nie zaszkodzi – prof. Gliński już na pierwszej konferencji dał się poznać jako asertywny w relacjach z mediami, pewny siebie człowiek. Jego kandydatura daje PiS dwie rzeczy. Po pierwsze,  liczne spotkania  z klubami parlamentarnymi, środowiskami eksperckimi, być może prezydentem, itd. będą wypełniać kolejne cykle informacyjne. Gliński może też ogłaszać nazwiska kolejnych ministrów ze swoistego „gabinetu cieni”, co da mediom dodatkowe pola do interpretacji, analiz itd. Jeśli PiS rozegra to właściwie, co najmniej do listopadowego głosowania (które zapewne zbiegnie się z 5-leciem rządu PDT) może budować medialny punkt odniesienia.  To zysk taktyczny.






 
Drugi jest głębszy. Gliński nową retoryką, nowymi nazwiskami, nowym podejściem może pomóc PiS w wymazaniu wizerunku partii „smoleńskiego tematu” – rozmawiającej merytorycznie, otwartej, profesjonalnej. Siegając po kogoś z korzeniami Unii Wolności, rasowego inteligenta, PiS taki  wizerunek właśnie buduje.


 


Ale ryzyko jest w tym przypadku ogromne. Bez właściwego opakowania całej kandydatury, która opiera się na bardzo wątpliwym z punktu widzenia arytmetyki pomyśle, fakt że prof. Gliński jest mało rozpoznawalny i pod względem krajowego wizerunku medialnego stanowi czystą kartę, powoduje że PO będzie miała ułatwione zadanie w zdefiniowaniu całego tego pomysłu jako niepoważnego. W przypadku Glińskiego jedna niefortunna wypowiedź urośnie do dużej sprawy medialnej. 




Naturalnym odruchem PO będzie to, żeby Glińskiego zlekceważyć. Ale to nie będzie łatwe, bo nowy gracz jakim jest Gliński będzie napędzał cykl medialny. To naturalne, bo ile można mówić o tym samym. Gliński ma swoją historię, osobowość, rodzinę. To wszystko będzie dla mediów ciekawe. Ciekawsze niż sztampowe wypowiedzi z przekazów dnia PO. Więc same media wymuszą na PO i innych partiach to, że nie da się go zlekceważyć. W końcu staje za nim Jarosław Kaczyński, bez którego media i polityka nie potrafią żyć. Być może PO pójdzie w kierunku swojej ostatniej kampanii wyborczej- że to ważny czas dla Polski bo ważą się losy pieniędzy z Unii. Że w związku z tym Gliński nie jest partnerem dla na przykład Angeli Merkel, w ważnym momencie negocjacji budżetu Unii Europejskiej. Po drugie, w oczywisty sposób padną ważne pytania o konkrety- jaki budżet, kto na ministra finansów, szefa dyplomacji, i tak dalej.  Platforma przede wszystkim będzie się starała nie dopuścić by kandydaturę musiał komentować sam Tusk, bo to będzie budowało pozycję medialną Glińskiego. Ale to do pewnego stopnia nieuniknione, bo media będą się profesorem Glińskim zajmować. 




Pozostaje jeszcze dyscyplina polityków PiS, którzy nie mogą sobie teraz pozwolić ani na wypowiedzi zbyt radykalne, ani an nic co będzie dezawuowało Glińskiego.  PiS nie straci  zbyt wiele, wysuwając kandydaturę profesora,  bo sama ta propozycja już jest czymś nowym. I od 2010 jest najpoważniejszą mimo wszystko próbą realnego przekształcenia partii i jej wizerunku. Platforma ma teraz jeszcze trudniejszy orzech do zgryzienia. Nawet jeśli Gliński nie zostanie drugim Buzkiem – który także startował jako postać nieznana ogółowi – to i tak dla gra na osi PiS-PO zmieniła się - przynajmniej chwilowo.

14:27

Miedwiediew tweetuje swoje zdjęcie z Zuckerbergiem

Premierowi Rosji udała się sztuka niemożliwa - spowodował, że Mark Zuckerberg założył na siebie coś innego niż t-shirt i klapki.

fot. https://twitter.com/MedvedevRussiaE


15:25

Ile głosów i w którym okręgu otrzymał Piotr Gliński jako kandydat Unii Wolności w 1997 r.?

Piotr Gliński kandydował w 1997 roku z list Unii Wolności do Sejmu w okręgu Warszawa 1. Kandydował z ostatniego miejsca, na mocy porozumienia UW z Wyborczą Koalicją Liderów Ekologicznych, otrzymując niezły jak na kandydatów z dalszych miejsc wynik 1118 głosów. Dla porównania, mająca efektowną kampanię wyborczą ówczesna radna Marta Mordasewicz- Zubrzycka otrzymała 1770 a burmistrz dużego Ursynowa- Stanisław Faliński 3179. UW "brała" wtedy 4 mandaty, które otrzymali: Jacek Kuroń, Bronisław Geremek, Edward Wende i Andrzej Wielowieyski. Kandydujący wtedy z list AWS Bronisław Komorowski otrzymał ponad 20 tysięcy głosów, natomiast Jarosław Kaczyński z listy ROP 8 tysięcy. 


15:36

Rekordowe 10 mln dla Obamy

Sztab Baracka Obamy poinformował, że wczoraj wieczorem udało im się osiągnąć wybrany cel - i jednocześnie polityczny rekord - jego kampania zebrała w tym roku 10 mln wpłat na rzecz reelekcji prezydenta.



17:52

To będzie najważniejszy tydzień tej kampanii

Do wyborów jeszcze pięć tygodni, ale już ten najbliższy może zdecydować o ich wyniku. We środę w Denver Mitt Romney zmierzy się z Obamą w pierwszej debacie prezydenckiej.  Potrzebuje czystego zwycięstwa. 

Od czasu konwencji Republikanów w Tampa kampania Romneya straciła rytm i trajektorię. To Obama zaczął zyskiwać w sondażach, zarówno ogólnokrajowych jak i w kluczowych stanach. Romney zareagował fatalnie na atak na konsulat w Benghazi, dobiły go komentarze z fundraisera o “47%”. Liczni konserwatywni komentatorzy zaczęli otwarcie krytykować jego kampanię. W Ohio – stanie bez którego Romney nie wygra wyborów – Obama w sondażach ma nawet 10 pp przewagi. Cytowani dziś przez Politico jego doradcy przyznają anonimowo, że poparcie dla prezydenta w kluczowych stanach rośnie.

To wszystko sprawia, że bez jasnego zwycięstwa we środę – które odmieni obraz tej kampanii dla mediów – Romney ma bardzo niewielkie szanse na ostateczny sukces. A ma media po swojej stronie – to media, znudzone tematem “Obama wygrywa” czekają na pretekst dla ogłoszenie comebackuRomneya, który nakręci kliki i oglądalność. A Romney jest całkiem dobry w debatach, co udowodnił w czasie 20 starć w prawyborach GOP.

Dodatkowo, w piątek nastąpi ogłoszenie danych o rynku pracy. Jeśli będą złe, i jeśli Romney wygra wyraźnie we środę, to  jego comeback stanie się dla amerykańskich dziennikarzy faktem.


17:58

Noc Żywych Trupów - tak się robi wyborcze reklamówki?

John Dennis, republikański kandydat do amerykańskiego Kongresu, którego konkurentką o miejsce jest kongresmenka z Partii Demokratycznej Nancy Pelosi, zdecydował się na wyprodukowanie klipu, w którym zwolennicy Pelosi porównani są do zombie. Ale dzielny Dennis wkracza na scenę i ratuje Amerykanów...


http://youtu.be/FEdKqbqCGnc


Nancy Pelosi jest ulubioną negatywną bohaterką Partii Republikańskiej. Klip z pewnością wymyślony po to, by zwiększyć rozpoznawalność nazwiska Johna Dennisa.



18:54

PILNE:

Gliński nie jest profesorem. Profesor to imię

19:12

Skowroński:

Dziennikarze to hieny

20:22

Przekazy dnia. Jak partie zareagowały na kandydaturę prof. Glińskiego?

Dziś politycznym wydarzeniem, wokół którego kręciła się cała polityka było ogłoszenie przez PiS kandydata na "pozaparlamentarnego" premiera. Każda z partii na swój sposób zareagowała na to ogłoszenie. Kto przebił się najbardziej? Dziś pod tym względem najbardziej efektywny był Palikot. SLD pozostało niemal całkowicie niewidoczne. 






Palikot miał dziś soundbite dnia. Było nim stwierdzenie o ofensywie "katoprawicy", na którą odpowiedzią "zanim zaczną w Polsce mieć miejsce rządy ajatollahów katolickich - jest rząd autorski Donalda Tuska". Palikot odniósł się również do słów Glińskiego o żonie. Stwierdził - pytany czy RP będzie rozmawiać z Glińskim, że nie wchodzi to w grę ponieważ nie zgodziła się na to jego żona Mariolka. Palikot najlepiej chyba wyczuł klimat momentu - sytuacji, w której PiS od kilku tygodni ma wiatr w żagle i ma momentum. To jego reakcja była dziś najłatwiejsza do zapamiętania. 




Dla odmiany SLD pozostało niemal całkowicie niewidoczne. Oprócz rutynowych wypowiedzi w mediach partia rozesłała SMSami stanowisko w którym pada m.in. stwierdzenie "Próba powołania rządu pozaparlamentarnego bardzo nas cieszy, bo to oznacza, że w przyszłej kadnecji Prawa i Sprawiedliwości może w Parlamencie nie być". Jutro Leszek Miller ma pojawić się rano u Konrada Piaseckiego, co da SLD szansę na bardziej wyraźne odniesienie się do kandydatury Glińskiego. 




Solidarna Polska akcentowała różnice między kandydaturą Glińskiego a Cymańskiego pod względem politycznego doświadczenia. Ziobro zaproponował też debatę Cymański - Gliński. Jak widać Solidarna Polska chce jak najmocniej wykorzystać fakt, że już o wiele wcześniej zaprezentowała własnego kandydata. 




Platforma akcentowała to, że Gliński ma niewielkie szanse w Sejmie. Uderzyła - co zresztą jest rozsądne - w najsłabszy punkt konstrukcji zbudowanej przez PiS. "Mam wrażenie, że to matrix" - powiedziała Małgorzata Kidawa-Błońska. W ten sposób PO rozpoczęła definiowanie Glińskiego - jako kandydata niepoważnego, absurdalnego, groteskowego, surrealistycznego. To bezpośrednie uderzenie w przekaz PiS - który dziś skupiony był właśnie wokół pokazanie profesora jako poważnego, realnego kandydata z receptami na zmianę w Polsce. 




Jutro dalszy ciąg definiowania profesora Glińskiego. Podobnie jak w przypadku definiowania kandydatury na urząd wiceprezydenta w USA, pierwsze kilkadziesiąt godzin ma kluczowe znaczenie. 


23:17

W nowym spocie wraca sprawa chińskiej fabryki. Obama atakuje przed pierwszą debatą?

To mocny minimalistyczny spot - z jednym ostrym i wyraźnym zarzutem wobec Mitta Romneya. Klip zatytułowany "Since When" dotyczy inwestycji Bain Capital w Chinach, outsourcingu miejsc pracy z USA do Chin (w tle pojawiają się też zarzuty dotyczące warunków, w jakich pracowali chińscy robotnicy).


http://youtu.be/kweMVAHE6vA


Dość ważny jest termin premiery tego spotu wyborczego - tuż przed pierwszą debatą prezydencką - i fakt, że jest to reklama wyborcza, która emitowana będzie w telewizjach w stanach obrotowych.