Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
30.09.2012
09:54
PILNE:
Ruszył Maraton Warszawski. Policja mówi o 7 tys. biegaczy, organizatorzy o 150-200 tys.
10:44
300bruk:
Za co będą żyć młodzi Kwaśniewscy?
12:17
Kampania prezydencka w USA wchodzi w ostatni, finałowy etap. Już we środę 3 października Obama i Romney zmierzą się w pierwszej debacie telewizyjnej. W kilku stanach rozpoczęło się już wczesne głosowanie (early voting) m.in. w kluczowym stanie Iowa. Spoty wyborcze w tym tygodniu oddają klimat ostatniego etapu kampanii. Zarówno Romney jak i Obama dokonują w nich swoistego podsumowania całych zmagań - a ze względu na to, że już 2 października zacznie się głosowania w bardzo istotnym stanie Ohio, takie podsumowania są jak najbardziej na miejscu.
"Too many Americans"
Najważniejszy spot Romneya w tym tygodniu. W długim (jedna minuta) klipie Romney próbuje naprawić nieco szkody wywołane wyciekiem jego komentarzy o "47%" Amerykanów żyjących na koszt państwa. Przyznaje, że i Obama i on chcą dbać o los biednych i klasy średniej, ale plany prezydenta na kolejne cztery lata będą tych grup szkodliwe. To istotna różnica w porównaniu do poprzedniego planu kampanii, który zakładał że te wybory będa referendum nad pierwszą kadencją prezydenta. Teraz stawką są kolejne cztery lata - przyszłość, a nie ocena przeszłości.
http://youtu.be/ky45CrITPFc
"Table"
Odpowiedź sztabu Obamy na spot "Too many Americans" - dwuminutowy klip w którym Obama, podobnie jak Romney mówi bezpośrednio do kamery. Obama w tym klipie porównuje dwa plany na przyszłość - jego i Romneya. Obama mówi też jak duży postęp dokonał się w USA od czasu gdy objął władzę w sferze gospodarczej.
http://youtu.be/ZYI7qPO5wVw
"My job"
Jeden z najbardziej brutalnych i wymownych spotów w tej kampanii. Komentarz Romneya o 47% jest nałożony na zdjęcia Amerykanów - weteranów, robotników itd - czyli wszystkich tych, których Romney uznał za ludzi czujących się jak ofiary.
http://youtu.be/B9xCCaseop4
To już ostatni etap kampanii prezydenckiej. Najostrzejsze spoty dopiero przed nami.
15:41
OS to nazwa oficjalnych stanowisk klubu PO, zwanych "przekazami dnia". Oto jeden z nich. Widać, że najważniejsze rzeczy zaznaczono boldem. Ten konkretny OS pochodzi z 8 kwietnia 2011. PO o pomniku Lecha Kaczyńskiego: "Przeżywanie rocznicy katastrofy 10 kwietnia jest elementem gier politycznych PiS-u. Jarosław Kaczyński i członkowie PiS wszędzie doszukują się ukrytych sensów, złych intencji, krytykują m.in. decyzję prokuratury, która wyklucza zamach, jako przyczynę katastrofy. Prezes PiS wykorzystuje kwestie sposobu upamiętnienia ofiar katastrofy smoleńskiej, żeby wygrać wybory. Niektóre osoby ze środowiska PiS uważają, że nie wystarczy wspólny pomnik na Powązkach, ale drugi na Krakowskim Przedmieściu, a także dodatkowy Lecha Kaczyńskiego."
18:13
W pierwszych reakcjach i komentarzach po wczorajszym marszu "Obudź się Polsko" przeważa podkreślanie zdolności mobilizacyjnych PiS czy środowiska "Radia Maryja". Zebranie na takiej demonstracji tak dużej ilości ludzi to rzecz, która budzi uznanie nawet niektórych nieprzychylnych PiS i RM komentatorów. Ale wczorajsza demonstracja różniła się od poprzednich jednym. Tym razem kontekst jest inny. PiS realizuje dwutorową strategię. Czy okaże się to skuteczne?
Dwutorowość była widoczna wczoraj bardzo wyraźnie. Z jednej strony prezes PiS zapowiedział ogłoszenie jutro kandydata na premiera i złożenie w ciągu kilku tygodni wniosku o konstruktywne wotum nieufności. To kontynuacja działań, których pierwszym etapem było przedstawienie własnych propozycji gospodarczych i późniejsza debata ekonomistów. Z drugiej strony Kaczyński mówił językiem bazy, językiem wręcz a la Rymkiewicz: "
PiS realizuje dwutorową strategię. Z jednej strony mocno wchodzi na pola gospodarcze - w innym stylu niż do tej pory - a z drugiej moblizuje bazę. To w oczywisty sposób może prowadzić do napięć i wzajemnego wykluczania się pod względem przekazu. Ale realizując i jedno i drugie - a nie tylko jedno, PiS usiłuje maksymalizować swoje poparcie. Jeśli Jarosław Kaczyński będzie wystarczająco zręczny w żonglowaniu tymi podejściami, będzie to stanowiło coraz większe zagrożenie dla PO. Dla tej partii najlepszy jest PiS mówiący tylko językiem bazy. Ale wydarzenia pokazują, że to już przeszłość. Wczorajsza deklaracja o kandydacie dla premiera stanowiła na przykład medialną zasłonę, która spowodowała, że sam marsz - chociaż integrujący zwolenników - nie skupił w całości uwagi mediów i komentatorów.
PO musi szybko znaleźć odpowiedź na "nowy PiS", który będzie czymś więcej niż tylko serią taktycznych reakcji na kolejne wydarzenia. Inaczej partia Jarosława Kaczyńskiego nie tylko wyprzedzi PO w sondażach, ale także trwale przejmie polityczną inicjatywę.
fot. mammal CC BY NC SA 2.0
19:18
Afganistan znajduje się poza zainteresowaniem komentatorów i analityków specjalizujących się w analizowaniu tego, jak internet wpływa na politykę. Ale to nie znaczy, że sieć nie jest ważna dla zaangażowanych politycznie mieszkańców Afganistanu. O wpływie mediów społecznościowych na politykę rozmawialiśmy z Masumą Ibrahimi, jedną z pierwszych blogerek w Afganistanie.
Gdy Masuma Ibrahimi zaczęła w 2003 roku prowadzić bloga - jako hobby, zapis życia pracującej młodej kobiety w Afganistanie, wiele osób zarzucało jej blog musi być fałszywy, bo przecież Afganki nie pracują i nie są wykształcone, a przede wszystkim - nie korzystają z Internetu. Trudno się dziwić niedowiarkom. Jak powiedziała nam Ibrahimi, szacuje się, że dziś, prawie 10 lat później, jedynie 3% Afgańczyków ma dostęp do sieci. Wśród tych 3% są przede wszystkim studenci i nauczyciele - młodzi, kształcący się i wykształceni - ale także politycy, którzy nawet w Afganistanie zaczynają sobie zdawać sprawę z siły social mediów.
Ibrahimi opowiedziała nam historię młodej kobiety, która została zgwałcona i zamordowana przez posła do parlamentu. „Gdyby nie Facebook i internet, ta sprawa zostałaby skutecznie zamieciona pod dywan. Policja stwierdziła, że ta kobieta popełniła samobójstwo” - mówiła Ibrahimi. Ale młodzi ludzie zorganizowali poprzez Facebook protesty, do których przyłączyli się także starsi - ich rodzice i krewni. Efekt? Choć protestujący m.in. na ulicach Kabulu spotkali się z agresywną reakcją policji, i choć sprawa wciąż nie znalazła swego zakończenia, to zmieniono sędziego, który był spokrewniony z posłem. Internet pomógł także wzbudzić zainteresowanie tą historią zagranicznych dziennikarzy, których jest bardzo wielu w Afganiastanie.
To nie jedyny przykład sprawy, która potoczyła się inaczej ze względu na wykorzystanie internetu przez aktywistów. Gdy w Afganistanie próbowano przeforsować ustawę ograniczającą prawa części kobiet, to dzięki zorganizowanym przez sieć protestom udało się wywrzeć tak duży nacisk na władze, że ustawa została znacznie zmodyfikowana. Internet tworzy w Afganistanie alternatywną sferę publiczną - taką, w której poruszane są tematy tabu, sferę, która nie jest kontrolowana przez władze.
Dziś media w Afganistanie to przede wszystkim lokalne radio - słuchane także przez telefon komórkowy. Ibrahini mówi, że około połowa Afgańczyków ma komórkę. Niewiele jest smartfonów - ale z momentem, gdy pojawiła się sieć 3G, ich liczba się zwiększa, również z powodu malejących opłat. Istotną rolę pełni też telewizja, ale Afgańczycy wiedzą dobrze, że nie należy ufać informacjom podawanym przez media, które często kontrolowane są przesz poszczególne frakcje i władze. Dlatego Internet jest kluczowy w rozwoju sfery publicznej w Afganistanie, mimo że korzysta z niego stosunkowo mało osób. Internet stanowi zagrożenie dla władzy i lokalnych przywódców.
To wszystko powoduje, że znajomi Masumy - których ona nazywa „Facebook generation” - często używają w sieci nieprawdziwych nazwisk i pseudonimów. Masuma prowadzi szkolenia dotyczące mediów społecznych, uczy innych, także dziennikarzy, jak pisać blogi, jak poruszać się w Internecie.
Ale nad tym wszystkim wisi cień. Masuma obawia się roku 2014. Boi się tego, że po wycofaniu się z Afganistanu Amerykanów rząd zacznie blokować dostęp do stron internetowych (na razie blokowane są tylko strony erotyczne), i liczy na wsparcie inicjatyw społecznych w Afganistanie przez międzynarodową społeczność.
Przykłady podane przez Masumę pokazują, że Internet - niezależnie od szerokości geograficznej - jest siłą, która zmienia politykę. Nawet w kraju, w którym korzysta z niego nieliczna, wąska grupa.
Masuma przyjechała do Polski na zaproszenie Ambasady USA.
fot. 300polityka
19:45
20:15
"Komunistyczne i nazistowskie brudne chwyty w nowym wydaniu" - to podtytuł na okładce nowego Uważam Rze.
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.