Relacja Live

26.09.2012

08:34

Nałęcz:

Nie można obwiniać państwa za błędy prezydenta i premiera

08:41

Putin w "Kommiersancie": Jak Polacy są tacy mądrzy, następnym razem niech sami przeprowadzą katastrofę

09:21

Kopacz:

Nie mam problemu ze słowem przepraszam. Słyszałam je wielokrotnie

10:04

Konferencja Kopacz pogarsza i tak trudną sytuację PO

Wczoraj na 300polityka zastanawialiśmy się, jaki wariant obrony przyjmie marszałek Kopacz. Jej sytuacja polityczna po ujawnieniu efektów ekshumacji ciała Anny Walentynowicz stała się bardzo poważna. Dziś przekonaliśmy się jaki wariant wybrała. Jej konferencja prasowa, z soundbite\\'m "Nie mam problemu ze słowem przepraszam" po którym słowo przepraszam nie padło, zepchnęła Platformę do jeszcze głębszej defensywy/ 




Przekaz marszałek Kopacz dziś rano był dwojaki: "Na wszystkie pytania odpowiedzi będą jutro" oraz "To co się stało, to nie moja wina". Marszałek w trakcie dość chaotycznej, i dość krótkiej konferencji prasowej poinformowała, że jutro o 16.30 rząd przedstawi informację w sprawie Smoleńska, i wtedy dziennikarze poznają odpowiedzi na wszystkie pytania. 
Jednocześnie Kopacz odsunęła od siebie jakąkolwiek odpowiedzialność za efekty ekshumacji Walentynowicz. Już na początku stwierdziła, że pojechała do Moskwy by pomagać rodzinom. Nie było skruchy, a słowo "przepraszam"  padło tylko w kontekście stwierdzenia, że "Nie mam problemu ze słowem przepraszam". 




Kopacz swoją konferencją osiągnęła dwie rzeczy. Po pierwsze, sprawiła by to jej reakcja stała się osobną historią, osobnym tematem politycznej dyskusji. Sprawiła, że nie tylko kwestia Smoleńska, ale także sprawa jej kompetencji i umiejętności politycznych będzie dziś tematem rozmów. Po drugie, jej nieprzygotowanie, nerwowość dzisiaj, i przekładanie wszystkiego "na jutro" sprawia, że w kwestii Platforma znajduje się w jeszcze głębszej defensywie niż wczoraj. Do "przykrego błędu" krytycy PO będą dodawać jeszcze "Nie mam problemu ze słowem przepraszam". PO cały czas rozgrywa grę starymi metodami, bez refleksji że rezultaty ekshumacji były przełomowe dla całego obrazu sytuacji. I nie ma już po wtorku powrotu. 




Jak na ten moment, marszałek realizuje scenariusz "Nic się nie stało" z naszego wczorajszego tekstu "Czy marszałek można odkopać? 3 scenariusze Kopacz". Ale sytuacja wczoraj zmieniła się diametralnie. Wczoraj wieczorem Jarosław Kaczyński starał się nie "przegrzać" całej sytuacji. Mówił o "skandalu", ale nie w tonie, który mógłby odwrócić uwagę od komentowanej sprawy. Jeśli sytuacja będzie rozwijać się dalej w takim kierunku jak teraz, to nie tylko marszałek stanie się politycznie toksyczna, ale i PO może zacząć ponosić bardzo poważne straty. Słowo "katastrofa" pojawiało się dziś często w odniesieniu do porannej konferencji. Już wkrótce to może być najlepsze określenie dla całego tygodnia Platformy.  PiS ma jutro dużą szansę na zadanie bardzo mocnego ciosu partii Tuska. 





13:00

Premier w Drawsku mówił tylko o obronności

Dziś premier Donald Tusk obserwował na poligonie w Drawsku ćwiczenia Anakonda-12. W krótkim oświadczeniu Tusk odniósł się tylko spraw militarnych - zapowiedział m.in. dokończenie projektu Gawron, mówił także o projekcie zakupu 70 śmigłowców dla armii. Premier nie odniósł się do informacji związanych z ekshumacji Anny Walentynowicz,  nie było możliwości zadawania pytań przez dziennikarzy. 


13:11

Mitt Romney: ponieważ nie możemy sobie pozwolić na kolejne 4 lata takie jak ostatnie

Ten spot to odpowiedź na krytykę, jaka spotkała Mitta Romneya za słowa o 47%. W minutowym klipie Romney mówi m.in., że nie można mierzyć współczucia ilością ludzi, którzy korzystają ze wsparcia państwa, a raczej ilością ludzi, którzy już tego wsparcia nie potrzebują.


http://youtu.be/_HjDCHbtXHQ



Ten klip pojawił się w momencie, gdy w sondażach widać wpływ słów Romneya o Amerykanach zależnych od państwa. W badaniu opinii publicznej przeprowadzonym przez Quinnipiac na zlecenie CBS i New York Timesa Obama wyraźnie prowadzi w trzech ważnych stanach: na Florydzie, Ohio i Pensylwanii. Respondenci byli pytani o swoje preferencje wyborcze już po ujawnieniu taśm z majowego fundraisera, podczas którego padły słowa o 47%.




14:45

PiS zaostrzając retorykę pomaga Platformie przed czwartkowym starciem

"Nigdy nie przerywaj swojemu wrogowi, gdy ten popełnia błąd". Czy ten cytat, przypisywany Napoleonowi, pasuje do obecnej sytuacji Platformy? To, czy Donaldowi Tuskowi uda się wyjść z sytuacji wywołanej rezultatami ekshumacji Anny Walentynowicz  zależy w dużej mierze od tego, czy PiS przegrzeje atmosferę wokół tej sprawy. Dwa dzisiejsze stwierdzenia ze strony PiS pozwalają stwierdzić, że retoryka partii się zaostrza. Kluczowa, jutrzejsza informacja rządu w sprawie Smoleńska i sobotnia demonstracja "Obudź się Polsko" mogą całkowicie zmazać efekt wywołany poniedziałkową debatą ekonomiczną. 






Cytat, który może sygnalizować ton jutrzejszego starcia to słowa Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS stwierdził: "Gdyby Polska była chociaż po części demokratycznym i praworządnym krajem, to i pani Kopacz, i wielu innych polityków Platformy Obywatelskiej nie byłoby już w życiu publicznym. Mieliśmy do czynienia z gigantyczną kompromitacją i skandalem, ludzie za to odpowiedzialni powinni odejść, nie tylko z tych stanowisk, które dzisiaj zajmują, ale w ogóle z polityki i to odejść w dożywotniej hańbie".




Dodatkowo, dzisiejsza prezentacja raportu o Amber Gold stała się pretekstem dla stwierdzenia, że Polska w 2012 nie jest państwem demokratycznym i praworządnym. Tusk dziś wygłosił tylko krótkie oświadczenie o obronności na poligonie w Drawsku. A jutro na debacie posłowie - będą mogli jednak zadawać pytania ministrowi Gowinowi. 






To wszystko zapowiada, że Platforma może mieć łatwiejsze niż się wydaje zadanie w wepchnięciu całej debaty na typowe, znane od wielu lat tory. Takie postawienie sprawy neutralizuje w dużej mierze efekt, który musiały wywołać informacje o zamianie ciał, i wszystkie konsekwencje tych informacji. Jeśli w najbliższych dniach - włączając sobotnią demonstrację - PiS wróci do sprawdzonego modelu, to wówczas nawet trudna sytuacja gospodarcza nie będzie już tak dużym zagrożeniem dla PO, gdyż PiS trudno będzie szybko wrócić do skutecznego budowania \\'racjonalnej" alternatywy dla rządzącej partii. Najbliższe dni mogą zdecydować więc o kształcie dyskusji politycznej w najbliższych miesiącach. 


16:36

Santorum popiera Todda Akina

Rick Santorum, były kandydat do nominacji prezydenckiej Partii Republikańskiej, ogłosił właśnie, że popiera kampanię Todda Akina, kongresmena z Missouri, który ubiega się o miejsce w Senacie.

Akin wywołał spore poruszenie, gdy w sierpniu podczas wywiadu telewizyjnego zastanawiał się nad tym, kiedy gwałt jest prawdziwy - powiedział na antenie, że jeśli kobieta została naprawdę zgwałcona, to jej ciało nie dopuszcza do zapłodnienia (więcej o tym pisaliśmy w sierpniu). Początkowo politycy Partii Republikańskiej chcieli, by Akin  wycofał się z wyścigu umożliwiając start innemu kandydatowi GOP. Konkurentką ze stanu Missouri w wyborach do Senatu jest senatorka z Partii Demokratycznej Claire McCaskill, która do niedawna wydawała się być skazana na porażkę. Ale słowa Todda Akin i skandal, jakie one wywołały, spowodowały, że zaczęła wyraźnie nadrabiać w wyścigu, niektóre sondaże pokazują jej wyraźną przewagę. Akin zdecydował się nie rezygnować z wyścigu i pośrednio zmusił w ten sposób polityków Partii Republikańskiej do wspierania jego kandydatury. Wygrana Akina jest bowiem ważna dla powyborczego układu sił w amerykańskim Senacie.

Kandydaturę i kampanię Todda Akina wsparł wcześniej także Newt Gingrich i Mike Huckabee.



20:44

Debata w Sejmie. Gdzie są posłowie?

Agata Kondzińska, dziennikarka Gazety Wyborczej, powiesiła na swoim facebookowym fanpage\\'u zdjęcie sali sejmowej, zrobione podczas dzisiejszej debaty. Podpis pod zdjęciem: "Policzyłam. 20 posłów jest na sali. Trwa debata o zmianach w prawie aborcyjnym. Sprawdziłam - trwa posiedzenie tylko jednej komisji sejmowej. Gdzie są posłowie?".



23:11

Bill Clinton mógłby zostać prezydentem po raz kolejny

W Ameryce nie może już kandydować, bo liczba kandencji prezydenta jest ograniczona konstytucyjnie do dwóch. Były prezydent USA w rozmowie z dziennikarzem CNN Piersem Morganem powiedział, że mógłby zostać prezydentem Irlandii lub Francji. Dlaczego? Clinton wytłumaczył, że ma irlandzkie pochodzenie i jeśli przeprowadziłby się do Irlandii i kupiłby tam dom, to mógłby ubiegać się o prezydenturę tego kraju. Natomiast Francja wymaga od kandydatów, by urodzili się na terytorium, które kiedykolwiek należało do niej (a stan Arkansas, w którym urodził się Bill Clinton, kiedyś formalnie należał do tego kraju), mówili po francusku i mieszkali we Francji co najmniej 6 miesięcy.

Całość spisanej rozmowy można przeczytać pod tym linkiem.