Relacja Live

25.09.2012

06:46

Rzecznik RWE: W czasie debaty ekonomistów PiS zużył tyle prądu co 50-tysięczne miasto

08:05

Kabul:

Gwałtowny protest przeciw filmowi "Niewinność muzułmanów" przerodził się w pokojową demonstrację. Organizatorzy obwiniają prowokatorów

09:32

W nowym studiu "Faktów" stanie 17-metrowy ekran. Jego utrzymanie będzie kosztować około dwóch etatów miesięcznie

09:46

Gowin idzie strategią Kopacz. Polityk musi mieć przeciwnika

We wszystkich rankingach i medialnych spekulacjach była pierwszym ministrem do wymiany. Do czasu akcji szczepionkowej. Choć prawda wyglądała inaczej, bo Ewa Kopacz w rzeczywistości po cichu negocjowała zakup szczepionki antygrypowej, jej pozycja wzrosła na publicznym przeciwstawieniu się firmom farmaceutycznym, które ją promowały. To stanowiło punkt zwrotny na politycznej drodze Ewy Kopacz jako ministra zdrowia w pierwszym rządzie Tuska. Tym tropem idzie dziś Jarosław Gowin, przeciwstawiając się „sitwie”. Jego ewentualna dymisja miałaby być dziś „zwycięstwem sitwy”, a przecież to byłby zły znak dla wyborców PO. Gdyby Krystyna Szumilas kilka miesięcy temu przecistawiła się na przykład grupie wydawców podręczników, to nie tylko zrobiłaby coś pożytecznego dla obywateli, ale i z pewnością nie okupowała pierwszego miejsca w rankingu ministrów do wysiadki.  




Droga obsadzenia sobie niepopularnej grupy interesu jako wroga ma długą tradycję, ale rozkwit przeżywała za rządów Jarosława Kaczyńskiego. Stał on na czele rządu, który w zasadzie w całości naruszał jakieś zbiorowe interesy. Jego najpopularniejszym ministrem był ten, który przeciwstawił się grupie najbardziej spektalularnej- mafii. Być może największym problemem ówczesnego PiS było otwarcie zbyt wielu frontów walki, jak w przypadku rządu Buzka- zbyt wielu frontów reform. 




W przypadku Ewy Kopacz, głośny konflikt z ówczesnym Rzecznikiem Praw Obywatelskich i medycznymi celebrytami o szczepionki był startem do politycznego odbicia. Zwłaszcza, gdy okazało się, że firmy farmaceutyczne nie gwarantują skuteczności terapeutycznej i zastrzegają występowanie działań ubocznych. I gdy okazało się, że zachodnie rządy przesadziły w skali zakupów szczepionki antygrypowej. To wtedy notowania niepopularnej Kopacz drgnęły. Pewnie nie skoczyłyby aż tak znacząco, gdyby nie jej PRowskie wykorzystanie katastrofy smoleńskiej, ale i tak zapewniłyby prostą sytuację komunikacyjną- ona, albo grupa interesu. Podobnie było zresztą z dopalaczami i hazardem, gdzie na czele polaryzacji „ja albo zło” stanął sam premier. 




Minister Gowin idzie właśnie tą drogą. Krytykowany za brak efektów w reformie sądownictwa, rozwodnienie deregulacji i rolę skrzydłowego w PO, był kandydatem do wysiadki z rządu. Ale teraz sytuacja jest inna, bo udało mu się stworzyć wrażenie, że jego odejście byłoby próbą rozwadniania sprawy Amber Gold i sukcesem zepsutego wymiaru sprawiedliwości.




Wyobraźmy sobie sytuację Krystyny Szumilas, liderki peletonu ministrów do wymiany. Gdyby zdecydowała się na twarde przeciwstawienie się patologiom na rynku podręczników, byłaby dziś w zupełnie innej sytuacji. 




W polityce warto obsadzić sobie niepopularnego wroga, lub sprawić, by popularny przeciwnik stracił pozytywne dla opinii publicznej cechy (nie udało się to rządowi PiS w sprawie lekarzy). Zupełnie przy okazji oczywiście, można też zrobić coś pożytecznego dla obywateli. Polityk poddający się tyranii status quo rzadko odnosi sukesy. Oj tam, oj tam, polityczna droga Bronisława Komorowskiego jest tu tylko wyjątkiem potwierdzającym tę regułę…








11:45

Dwa wydarzenia to tylko stopklatka, nie strategia. 5 następnych kroków dla PiS

Wczorajsza konferencja PiS, choć -w porównaniu do innych demokracji- przedsięwzięcie banalne, jest jednak, w naszych warunkach, niewątpliwym odbiciem PiS i dobrym startem do zdzierania dotychczaswej maski partii, która nie rozmawia i wszystko neguje. Mimo, że nie padły żadne nowe rozwiązania, a te stare raczej krytykowano, niż chwalono, to Jarosław Kaczyński i tak zyskał obrazek polityka, który słucha i rozsądza sprzeczne ekonomiczne racje. Ale to tylko stopklatka. Żeby nowa strategia PiS zadziałała, to musi być strategią, a nie serią 1-2 taktycznych wydarzeń medialnych. Co dalej powinien robić PiS?




Po pierwsze- utrzymać moment. 




Niby o PiS znów będzie głośno w piątek, przy okazji demonstracji „Obudź się Polsko”, ale przecież nie w tym kontekście, który był dla PiS ożywczy, a dla Platformy niebezpieczny, czyli gospodarki. Powrót do zbyt radykalnych haseł i przesadzonych diagnoz może anulować pozytywy ekonomicznego otwarcia i wejścia na ścieżkę dialogu z nowym, opiniotwórczym środowiskiem. PiS musi umiejętnie zarządzić przekazem piątkowej manifestacji i nie dać się zwieść na manowce radykalizmu, rozumianego jak dotąd. 




Po drugie- redefiniować radykalizm.




Oscentacyjny radykalizm nie jest bynajmniej rzeczą złą w polityce. Ale dotychczasowy radykalizm PiS był w swojej przesadzie: i języka, i politycznej diagnozy - groteskowy. Pomimo niepokojących sygnałów: ustawa o zgromadzeniach, wyrok dla antykomora i komentarze jakie do niego wygłosił prezydent Komorowski, doniesienia o nieprawidłowościach w służbach, sprawa billingów, itd., Polacy nie podzialają diagnozy PiS o „zagrożeniu demokracji”. 




Może więc warto sięgnąć po przykład brytyjskiego sojusznika Jarosława Kaczyńskiego- Davida Camerona, który przed poprzednimi wyborami, w każdym wystąpieniu podkreślał, że jest radykalny. Ale w sensie potrzeby politycznej zmiany, zwłaszcza kursu gospodarczego. Gdyby Jarosław Kaczyński otwarcie przyznał- „tak, jestem radykalny, bo wiele rzeczy w Polsce wymaga radykalnych zmian” to byłoby to wiarygodnym uzupełnieniem jego wizerunku. I to byłby radykalizm, którzy Polacy mogliby, w kontrze do Tuskowej ciepłej wody i braku ambicji- kupić.




Po trzecie- zmodyfikować swoje propozycje pod wpływem debaty. 




To powinien być następny krok, bo dopiero on naprawdę pokazałby, że partia Jarosława Kaczyńskiego, która była zamknięta i nie słuchała, zaczęła słuchać. Że zmiana jest autentyczna. To też, poza tym, dobry pretekst, żeby wycofać się, lub zmodyfikować część propozycji, która nawet dla laików była księżycowa, a przez to kompletnie niewiarygodna.




Po czwarte- wyruszyć w trasę. 




Jeżeli dwa wydarzenia- expose Kaczyńskiego i wczorajsza debata mają być początkiem stategii, a nie przypadkowymi wydarzeniami, które partia zaraz porzuci, to musi się coś jeszcze wydarzyć. Kaczyński ze swoją ekipą powinni ruszyć w teren. Poza Warszawą jest pewnie kilkanaście, jeśli nie kiladziesiąt albo i jeszcze więcej, wydziałów ekonomicznych na lokalnych uczelniach. Przecież takie debaty, jak wczorajsza można powtórzyć, a w zasadzie uczynić z nich wehikuł, by nie tylko przebić się do regionalnych mediów, ale i otworzyć się na lokalne elity, dotąd PiS niechętne. 




Po piąte- pokazać human story.




Ale tym razem nie wynajętą Cugier- Kotką, bo pechowo dobrana postać może szybko zamienić się w kolejną groteskę. Ale już pokazanie skutków propozycji ekonomicznych PiS na przykładzie rodziny Kowalskich, z dokładnym rozrysowaniem korzyści dla rodziców i dzieci statystycznej rodziny, zapędziłoby Platformę w kozi róg. 60 milardów które wyliczył minister Rostowski, przeciętnemu Polakowi nie mówi nic, a na przykład PiSowskie 500 zł więcej dla rodziny o przeciętnych dochodach- to już jest konkret, z którym planującemu restrykcyjny budżet Rostowskiemu trudno byłoby dyskutować.






PiS, decydując się na coś nowego, staje przed szansą. Ale wykorzysta ją, jedynie mając plan, a nie planując „iwenty”, które nawet jeśli ciekawe i dla tej partii nowatorskie to nie stanowią same w sobie jeszcze żadnego przełomu. Na to trzeba sobie zapracować. 








13:44

Po chwilowym skoku, popularność ministra Gowina w Google zaczyna spadać

Minister Gowin jest od wielu dni jednym z najczęściej pojawiających się w mediach członków rządu Donalda Tuska. Ale jak pokazuje analiza Google Trends, zainteresowanie w sieci ministrem skoczyło w ciągu ostatniego miesiąca tylko raz, a teraz systematycznie się obniża. Na tle Amber Gold ta popularność wypada bardzo blado. Również zainteresowanie w Google News ministrem Gowinem jest stosunkowo niewielkie. 




Widać to wyraźnie na powyższym wykresie, obrazującym popularność w wyszukiwarce Google haseł "Gowin" (linia niebieska) i Amber Gold (czerwona). Wynika z niego, że mimo wielu tygodni dyskusji wokół ministra, jego popularność w Google zaczęła wyraźnie rosnąć w okolicach 17 września - wtedy z ministerstwa odszedł minister Wałejko. Później ilość wyszukiwań stopniowo rosła, aby osiągnąć apogeum 21 września - gdy minister przeprosił za słowa o "literze prawa". Później jego popularność w Google zaczęła stopniowo spadać. 




Na tym tle widać, jak dużym zainteresowaniem cieszy się nadal hasło "Amber Gold", mimo że i ten temat powoli ale systematycznie się wypala. Biorąc pod uwagę informację o wynikach ekshumacji Anny Walentynowicz, temat ministra Gowina i sędziego Milewskiego oraz Amber Gold może coraz bardziej tracić na znaczeniu pod względem popularności w Google, co zwiastuje  coraz mniejsze zainteresowanie opinii publicznej tymi sprawami. 


14:29

Stracone lata GOP

Republikanie stracili 4 lata na krytykę polityki międzynarodowej Obamy. Conor Fridersdorf tłumaczy dlaczego 


14:32

Arabska wiosna testem dla Obamy

NY Times opisuje test, jakim poddana jest polityka zagraniczna Obamy kilkanaście miesięcy po wybuchu Arabskiej Wiosny 


14:34

Nowa kryzysowe funkcjonalność Twittera

Twitter wprowadza nową funkcjonalność, która może być przydatna w czasach katastrof żywiołowych 


14:41

Czy MIT uratuje Boston Globe?

Czy współpraca uniwersytetów i prasy może pomóc tej ostatniej? 


14:48

Czy Romney może jeszcze uratować swoją kampanię?

The Atlantic odpowiada na pytanie: Czy Romney może jeszcze uratować swoja kampanię 


16:00

New York Post ostro o Ahmadineżadzie - mocna okładka nowojorskiego tabloidu.
Irański prezydent Mahmud Ahmadineżad przebywa obecnie w Nowym Jorku, gdzie weźmie udział w sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Okładka nowojorskiego tabloidu wita go niezbyt ciepło. Peace Of Sh!t to oczywiście gra słów związana z pewnym wulgaryzmem.

16:57

Czy marszałek można odkopać? 3 scenariusze Kopacz

Dzisiejsze informacje z ekshumacji Anny Walentynowicz to przełom w trwającej niemal od samego momentu katastrofy polityce wokół Smoleńska. Po raz pierwszy PiS zastaje Platformę w tak jasnej sytuacji. I polityczne losy marszałek zależą w dużej mierze od tego, co zrobi Jarosław Kaczyński. Wszystko skupi się na osobie Ewy Kopacz. Oto trzy polityczne scenariusze. 




Scenariusz pierwszy - szybka dymisja 




Dymisja - do której dziś zaczęli wzywać na Twitterze nawet najwięksi przeciwnicy PiS - dałaby PO szansę na polityczne odbicie. Pokazałaby, że istnieje coś takiego, jak polityczna odpowiedzialność w partii za Smoleńsk. Jeśli PiS - a konkretniej Jarosław Kaczyński - nie przegrzeją politycznego wykorzystywania informacji z ekshumacji Walentynowicz, to sytuacja Kopacz stanie się bardzo trudna. PiS zachowując się twardo, ale powściągliwie, uniemożliwi przekształcenie tej sprawy w ramach konfilktu PO-PiS. Jeśli PiS przegrzeje, to nawoływania do dymisji Kopacz będa spinowane jako kolejny element totalnej wojny, którą JK prowadzi z PO. Taki scenariusz zniszczy też wszelkie zyski, jakie PiS osiągnął wczorajszą debatą. Tusk, jeśli chce mieć nowe otwarcie, nie ma lepszego symbolicznego posunięcia niż pozbycie się marszałek. Choć sytuacja taka otworzyłaby walkę frakcji w PO o sukcesję po Kopacz. Ale jeśli kandydatem byłby na przykład Sikorski, to otworzyłoby to drogę do nowej sytuacji w rządzie i zasilenie go nową twarzą. 




Scenariusz drugi - Sejm odrzuca dymisję




Kopacz rozpoczyna "damage control". Przeprasza w emocjonalnej konferencji prasowej za błędy popełnione po katastrofie. Pojawia się na pogrzebie Walentynowicz. Podaje się do dymisji, a Sejm dymisję odrzuca. Tusk i PO zrzucają część winy na Rosjan, a Kopacz wychodzi z tego wszystkiego tylko wzmocniona.




Scenariusz trzeci - nic się nie stało




Niezależnie od tego co robi PiS, Kopacz pozostaje na stanowisku. Cała strategie medialna opiera sie na wariacjach "przykrego błędu". Kopacz staje się jednak politycznie toksyczna, podobnie jak kiedyś Bogdan Klich. Platforma ponosi straty, bo PiS może nie tylko gospodarczo ale i "smoleńsko" pokazać się jak partia umiarkowana, z umiarkowanymi roszczeniami (to przy założeniu, że JK powściągnie "bazę" partii). 




Niezależnie od tego co się stanie, los Ewy Kopacz  będą zależały od tego, co wydarzy się w ciagu najbliższych kilkudziesięciu godzin. Później, z każdą kolejną ekshumacją, jej pozycja stanie się coraz trudniejsza do obrony. 




17:47

7 pytań o ten najbardziej gorący tydzień sezonu politycznego

Mocny start wczoraj dała debata ekonomistów nad programem PiS. Dziś informacja o zamianie ciała Anny Walentynowicz. A to dopiero początek. Jutro startuje Sejm, w piątek pogrzeb Anny Walentynowicz a w sobotę manifestacja w obronie TV Trwam. Czy wszystko przesłoni konflikt terytorialny Japonii i Chin? Oto kluczowe polityczne pytania o dalszą część najgrętszego dotąd politycznego tygodnia nowego sezonu politycznego.




1. Co powie Jarosław?


Kluczowy będzie ton dzisiejszego występu Jarosława Kaczyńskiego w programie Piotra Kraśko w TVP1. Jaką linię polityczną obierze szef opozycji w nowej sytuacji? Czy spokojną, ale dosadną czy dosadną przesadnie? To od przesłania Jarosława w dużej mierze zależy, co w sytuacji po eksumacji zmieni się w linii PiS a tym samym i Platformy, bo ta ostatnio reaguje bardziej niż atakuje. 




2. Co zrobi Ewa Kopacz?




Czy odbędzie się briefing przed posiedzeniem Sejmu? W tej sytuacji chowanie się zdecydowanie nie przejdzie. Kopacz musi zabrać głos. Czy sama zrezygnuje czy podejmie się próby obrony? Być może padnie wniosek na przykład Solidarnej Polski o odwołanie Kopacz. Obrona bez sporej dawki skruchy za sytuację z zamianą zwłok nie zostanie pewnie przez opinię publiczną zaakceptowana.




3. Co z porządkiem dziennym Sejmu?




Uniemożliwienie roszerzenia porządku dziennego o informację rządu ws postępowania po katastrofie Smoleńskiej nie wydaje się możliwe. Wniosek PiS został złożony. Wątpliwe, by, jeśli marszałek Sejmu blokowała ten punkt (o ile do tego dojdzie), PSL w głosowaniu nad spornym punktem porządku obrad głosował przeciw takiemu wnioskowi. 




4. Czy aborcja przesłoni Smoleńsk?




To zresztą kolejny problem PO, ale i tak chyba lepszy niż Smoleńsk. Tu w rolę odwracającego uwagę może tradycyjnie wcielić się Palikot. Debata sejmowa o projekcie ustawy złożonym przez Solidarną Polskę może na chwilę wyhamować "smoleńskie" emocje polityki.




5. Demonstracja TV Trwam i ponowny pogrzeb Anny Walentynowicz- zbiegną się w czasie. Z jakim skutkiem?




Czy koincydencja z pochówkiem uspokoi atmosferę czy wręcz przeciwnie? "Gniew ludu prawicowego" pokazany w telewizji może znów przechylić sympatię opinii publicznej na stronę PO. 




6. Sondaż TVP Info dla piątkowego Forum. Co pokaże?




To będzie kluczowy barometr. Po skandalu z zamianą zwłok i gospodarczej odsłonie PiS oczekiwania są takie, że wynik obu partii może być zbliżony do siebie bardziej niż od dawna. To pokaże czy PiS ma szansę na szybkie przegonienie PO i czy może stać się to już w tym tygodniu.




7. Sytuacja między Japonią i Chinami.  




Paradoksalnie może mieć duże znaczenie. Wszystko ustąpi ewentualnemu przesileniu w konflikcie o wyspy Senkaku na morzu Wschodniochińskim. Chiny dokonały dziś pokazu siły prezentując największy lotniskowiec swojej floty.






22:02

Ważny polityk PO: Grzegorz Lato nie odchodzi za darmo. Obiecaliśmy mu tekę ministra sportu