Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
23.09.2012
10:15
12:39
By stać się współczesnym Robin Hoodem wystarczy dobre łącze i trochę wolnego czasu. Skompletowanie własnej drużyny też nie jest trudne. Odpowiednia strona internetowa, fachowe forum czy nawet profil na Facebooku potrafią załatwić sprawę. Tam gdzie państwo nie może tam internauta pomoże. Z tym na, że na świecie użytkownicy sieci ścigają już przestępców i tropią fałszerstwa, a w Polsce na razie walczą ze strażą miejską i pomagają sąsiadom.
Mówią o nich kaci pedofilów, a o ich dokonaniach pisały media na całym świecie. W Rosji, gdzie działają, mają swoich fanów, ale i potężnych wrogów. Ponieważ państwo nie radziło sobie z problemem do gry weszli oni. Nie jest to może spójne środowisko a raczej pojedyncze osoby, które na własną rękę walczą z problemem. Metody polegają zazwyczaj na podszywaniu się w sieci pod dziecko, zwabianiu pedofila i publikowaniu jego wizerunku czy też danych. Bywa brutalnie, ale zwykli mieszkańcy zazwyczaj im kibicują.
Społeczeństwo obywatelskie w sieci, to już nie tylko blogerzy rozliczający władzę, czy samozwańczy dziennikarze tropiący wpadki polityków. Granice między światem mediów a ich odbiorcami zacierają się. Kiedyś użytkownicy twittera zaczynali dzień od dzielenia się linkami do najpopularniejszych artykułów z gazet dziś w tych samych gazetach mogą przeczytać o swoich wczorajszych dyskusjach. Media społecznościowe mają moc. Cały świat miał szansę się o niej przekonać podczas arabskiej wiosny. Już przy protestach w sprawie ACTA wielu zrozumiało, że hierarchie znane z tradycyjnych mediów niekoniecznie obowiązują w sieci. Internet, czasem anonimowy i działający na granicy prawa, z tylko sobie znanych pobudek, potrafi dziś zniszczyć nie jedną karierę. Przekonał się o tym Karl Theodor zu Guttenberg wschodzący lider niemieckiej chadecji, który jednego dnia przestał być minister obrony a zaczął ministrem plagiatu. Nie takiej sławy się spodziewał. Bez internautów oszustwa nie dałoby się wytropić. Teraz wszyscy ci, którzy swoje pracę naukowe przepisują od mniej znanych kolegów po fachu muszą się bać. Grupa internautów związanych ze stroną VroniPlag wzięła się za uzdrawianie świata nauki i jest coraz bardziej skuteczna. Kilka karier uniwersyteckich już legło w gruzach, a to na pewno nie koniec. Jej członkowie, to grono anonimowych entuzjastów, którym nie podobało się, że coraz więcej prac powstaje metodą kopiuj i wklej.
W Polsce o tak dużych i poważnych akcjach nie było jeszcze słychać. Na razie cieszyć się możemy z tego, że doganiamy świat jeśli chodzi o aktywność lokalną. Co zresztą jest zrozumiałe, bo wszystkie badania socjologiczne po 89 roku pokazywały, że Polacy wstydzili się angażować w życie lokalnych społeczności. Sieć pomaga im przełamać własną nieśmiałość i mówić o tym, co ich boli. Mieszkańcy Bydgoszczy dzięki profilowi na Facebooku powiadomili całą Polskę o tym, że domagają się likwidacji Straży Miejskiej i nie zamierzają już z tym dłużej czekać. Taki protest jest też bardziej praktyczny niż te tradycyjne. By wyjść na ulicę czy nawet zbierać podpisy wśród mieszkańców potrzeba ludzi, którzy poświęcą swój wolny czas i pieniędzy. By założyć profil trzeba po prostu chcieć. Panujący w sieci slaktywizm, czyli sprowadzenie swojej aktywności tylko do klikania, gwarantuje też lepsze statystyki, a liczby są elementem nacisku na władzę. W Polsce internet najlepiej swoją rolę spełnia tam, gdzie działalność blokuje nieśmiałość. Dbanie o własny blok kojarzy się u nas głównie z zebraniami, które gospodarz Stanisław Anioł w Alternatywach 4 zaczynał od słów: „Powiedzmy sobie szczerze i nie wstydźmy się tego, lokatorzy mają prawo do niezadowolenia. „ Dziś nikt nie musi się o to martwić, bo jeśli coś go denerwuje na własnym osiedlu, albo chciałby coś w nim zmienić, może wejść na jego stronę i forum, ostatecznie je założyć. Tylko tyle i aż tyle, ale jakoś trzeba zacząć.
13:22
Wałęsa:
"Ty przez całe życie nie zarobisz więcej niż moja jedna godzina wystąpienia"
Lech Wałęsa na swoim blogu zareagował na protesty, które zostały zorganizowane w Berlinie z okazji wręczenia mu nagrody niemiecki mediów . Były prezydent napisał m.in. "Nawet w Niemczech na spotkaniu było ponad 600 osób i gdziekolwiek się pojawiam dostaję różne nagrody i brawa na stojąco ,a Wy przeciw -- opłaconych 5 do 7 blagierów bez wstydu i honoru , bezczelne karły . (...) Ty przez całe życie nie zarobisz więcej niż moja jedna godzina wystąpienia ." Ta wypowiedź błyskawicznie stała się wiralna w sieci.
17:41
Jutro odbędzie się zapowiadana od kilku tygodni debata ekonomiczna organizowana przez PiS. I mimo tego, że kilku znanych ekonomistów - m.in Leszek Balcerowicz czy Ryszard Petru - zapowiedziało, że się na niej nie pojawi, to i tak debata będzie dobrą okazją dla partii do prezentacji swoich pomysłów gospodarczych. Ale w sobotę 29 września odbędzie się - także zapowiadany bardzo długo - wspólny marsz PiS, Radia Maryja i Solidarności. Czy zbieżność w czasie tych dwóch wydarzeń nie jest dla PiS ryzykowna?
Debata to okazja do pokazania obrazu partii atrakcyjnego dla umiarkowanych, centrowych wyborców. Sytuacja, w której grupa kilkudziesięciu ekonomistów odnosi się do pakietu propozycji PiS, jest na pewno korzystna dla partii i dobrze koresponduje z nową strategią, ukierunkowaną na wykorzystanie strachu przed pogarszającą się sytuacją gospodarczą. Taka strategia może być bolesna dla Platformy, która jak do tej pory nie potrafiła sformułować dobrej odpowiedzi. To przypomina nieco sytuację z prezydenckiej kampanii wyborczej w 2010, gdy przesunięcie wizerunkowe Jarosława Kaczyńskiego do centrum aż do końca kampanii było poważnym problemem Bronisława Komorowskiego. PO czeka na "drugie expose" Donalda Tuska, ale im większe buduje oczekiwania przed nim, tym trudniejsze jest zadanie premiera.
Ale PiS sporo ryzykuje marszem 29 września. Wspólna demonstracja z Radiem Maryja nie jest metodą na zdobycie centrowych wyborców, elektoratu spoza bazy tej partii. To wydarzenie jest wręcz zaprojektowane dla Platformy - i będzie idealnym przykładem na zobrazowanie tego, że PiS wcale się nie zmienia. I to niezależnie od tego, co się na tym marszu wydarzy. A ponieważ planowany jest na sobotę, będzie dominującym tematem w niedzielę i w następny poniedziałek. Debata ekonomiczna do tego czasu od dawna może przestać być już jakimkolwiek punktem odniesienia.
Samo nagromadzenie tak dwóch odmiennych wydarzeń w jednym tygodniu PiS może spowodować, że jutrzejsza debata nie będzie sukcesem. A marsz da Platformie najlepszą od dłuższego czasu okazję, by wbić PiS w prawy narożnik.
19:14
20:09
Na niezalezna.pl "Nie ma podstaw do ekshumacji Marii Kaczyńskiej. Osobiście towarzyszyłem jej ciału do samego końca, do złożenia zwłoki w trumnie. Skandaliczne historie, które opowiada w mediach Paweł Deresz są nieprawdziwe".
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.