Relacja Live

20.09.2012

10:03

4 wskaźniki gospodarcze, które powinny wpływać na politykę w Polsce

Kryzys i spowolnienie gospodarcze sprawiają, że to ekonomia powinna być w centrum zainteresowania polityków. Ale w Polsce, w przeciwieństwie do innych krajów, polityka nie kręci się wokół liczb. Oto cztery wskaźniki, wokół których powinna się toczyć debata, a które są w większości ignorowane przez polityków w Polsce. 




1. Dług  Licznik długu publicznego wiszący w Warszawie nie stanowi punktu odniesienia dla partii i polityków. W przeciwieństwa do analogicznego zegara w USA, wielkość długu publicznego jest ignorowana w większości dyskusji o wydatkch państwa i propozycjach antykryzysowych. 




2. Bezrobocie  Comiesięczne ogłaszanie danych o bezrobociu nie jest kluczowym momentem dla polskiej sceny politycznej. Rząd nie jest rozliczany przez opozycję na postawie najdrobniejszych nawet wahań tego wskaźnika - jest on niemal całkowicie ignorowany. 




3. Ceny benzyny  Reakcja polityków na wzrost cen benzyny to w najlepszym razie konferencja prasowa przed stacją benzynową. Tymczasem w ogólnych strategiach partii nie ma miejsca na kompleksowe zajmowanie się cenami paliw - a to jeden z kluczowych tematów, które dotykają bezpośrednio wyborców i o których się mówi przy kuchennych stołach ("kitchen table issues").




4. PKB Kolejny czynnik, który powinien być jednym z centralnych elementów dyskusji politycznej. To właśnie PKB powinno być głównym czynnikiem rozliczającym rząd z jego polityki. Ale jest to kolejny wskaźnik, który zdaje się funkcjonować w odrębnej przestrzeni niż polityczna. Zwłaszcza w warunkach spowolnienia gospodarczego, ten wskaźnik powinien być kluczowy dla  




Czy kryzys gospodarczy sprawi, że te i inne wskaźniki gospodarcze staną się centralnymi, a nie tylko pobocznymi elementami strategii politycznych partii? Gdyby tak się stało, to wiszący w Warszawie licznik długu - uruchomiony we wrześniu 2010 -  przestałby być tylko nietypowym elementem miejskiego krajobrazu. 


10:28

Gowin odpiera zarzuty i twierdzi, że nie złamał prawa występując o akta w sprawie Amber Gold

Minister Gowin w radiowej Trójce bronił się przed zarzutami o złamanie prawa w sprawie wydania mu akt dotyczących Amber Gold. Jak powiedział, w przypadku nadzoru nad sprawami prawo nie daje mu możliwości występowania o akta. Jak jednak stwierdził: "Natomiast jeśli chodzi o postępowanie dyscyplinarne, a przypomnę, że minister ma cały czas prawo do wszczynania postępowania dyscyplinarnego wobec sędziów, mam prawo występować o akta". Całość rozmowy na serwisie Polskiego Radia


10:55

Sukces diagnozy Jarosława Kaczyńskiego daje PiSowi szansę, z której ten nie chce skorzystać

W polityce wyraźnie widać trend, nie taki sam, ale podobny do tego, z czasów afery Rywina. Opinia publiczna, nawet jej część bardzo niechętna Jarosławowi Kaczyńskiemu, w dużej części przejmuje jego diagnozy polityczne. W 2005 r. do mainstreamu przeszedł opis rzeczywistości głoszony przez Kaczyńskiego konsekwentnie od lat 90- że korupcja nie jest wymysłem „oszołomów”, tylko prawdziwym problemem społecznym kraju w transformacji. To samo stało się z hasłami lustracji. Weszły do mainstreamu. Dziś, powoli można obserwować podobne zjawisko z tezą o kryzysie państwa.  




Jeżeli Azrael, bloger- delikatnie mówiąc- bardzo niechętny PiS pisze: „Niestety, istnieje duże prawdopodobieństwo, że gdański “układ” nie jest odosobniony.” oraz „Czy w tle sprawy Amber Gold są służby specjalne?”. Jeżeli Newsweek opisuje sytuację na gdańskim lotnisku, pisząc o „układzie”. Jeżeli Fakt prowadzi cykl o „parapaństwie” i „Polsce, jako raju dla cwaniaków”. To to wszystko znaczy, że język diagnozy politycznej, głoszony latami przez Jarosława Kaczyńskiego znów wszedł do mainstreamu. Dziś pewnie nie ustawiałaby się kolejka do oburzania się na Joachima Brudzińskiego za jego słowa o „dziadowskim państwie”, skoro to pojęcie pojawia się, w taki czy inny sposób, nawet w poważniejszych komentarzach. 




Po aferze Rywina, w powietrzu czuć było „ducha zmian”. Jan Rokita mówił o potrzebie „szarpnięcia cuglami”, PiS szedł do wyborów z hasłem IV Rzeczpospolitej. I wygrał, bo latami, w sprawie odnowy państwa gromadził wiarygodność. Historia w polityce się rzadko powtarza i niekoniecznie jako farsa. 




Dzisiejsze gazety pełne są historii dowodzących, że państwo „nie zdaje egzaminu”, co przeczy całej linii komunikacyjnej PO, stosowanej z powodzeniem od 2010. Fatalny dla rządzących ciąg wydarzeń: niemoc w sprawie Amber Gold, ujawnione nieprawidłowości w prokuraturze, mniej, lub bardziej wiarygodne, ale przedostające się plotki o autonomicznej polityce służb specjalnych i sprawa śledztwa w sprawie SKW, skandal z pochówkami ofiar katastrofy smoleńskiej. Nawet zalanie Wisłostrady podczas budowy metra. To wszystko składa się na zbiorowe potwierdzenie diagnozy głoszonej od lat przez lidera prawicy, że „państwo nie działa”. 




Jeżeli dziś na wadze opinii publicznej położyłoby się dwa twierdzenia „państwo zdaje egzamin”- czyli linię narracyjną PO i „państwo nie działa” Kaczyńskiego, to po samych tytułach prasowych możnaby orzec o sukcesie diagnozy PiS.




Ale to, że Polacy częściej zgadzają się propozycjami PiS, co wykazało m.in. badanie dla Dziennika Gazety Prawnej i to, że tezy Kaczyńskiego o państwie biorą górę, nie musi mieć prostego przełożenia na układ sił w polityce. PiS robi bowiem bardzo wiele, żeby pozostać daniem niestrawnym dla zniechęconych wyborców Platformy. 




W 2005 roku tak nie było. PiS był wtedy formacją z silnym ośrodkiem centrowym. Sam Lech Kaczyński z entuzjastycznie odbieraną przez wyborców Marią, odwoływał się w dużej mierze do wyborców umiarkowanych. Dziś, mimo diagnoz trafiających do opinii publicznej, PiS i jego lider oraz jego medialne otoczenie robią bardzo wiele, by utrwalić obraz środowiska, któremu wyborcy, konsekwentnie od 2007 odmawiają wpływu na sprawy państwa. Jakkolwiek by nie było słuszne zwracanie uwagi na nieprawidłowości przy pochówku ofiar katastrofy smoleńskiej, PiS robi to w ten sposób, że umiarkowanemu wyborcy nie sposób to zaakceptować (pisze o tym dziś Michał Szułdrzyński w Rzeczpospolitej- link). 




Jedyne, co w tej sytuacji jakoś ratuje PiS to niemoc Platformy. Jedynym jej politykiem, który próbuje odpowiedzieć na rosnące społeczne przeświadczenie o kryzysie państwa i potrzebie ostrzejszego języka- jest Jarosław Gowin, ale robi to z gracją słonia w składzie porcelany. 




Platforma nie ma odpowiedzi na upadek filozofii o „państwie, które zdaje egzamin”. Próby odgrzewania Trybunału Stanu dla Kaczyńskiego i Ziobry nie robią już na nikim wrażenia innego niż rosnące zniecierpliwienie niemocą intelektualną liderów PO. 




Bill Clinton, widząc wzrost nastrojów sprzyjających propozycjom republikanów przed batalią o reelekcję, zdecydował się na triangulację, czyli przejęcie części postulatów GOP. Pisaliśmy o potrzebie dokonania przez Tuska podobnej politycznej triangulacji. 







Triangulacja Tuska- jedyna szansa na wyjście na prostą, odzyskanie inicjatywy i powrót do dominacji na scenie- link. 




Tymczasem, Platforma zachowuje się jak kibic po kolejnym przegranym meczu, skandujący „nic się nie stało”. Tyle, że  zużyta drużyna nie budzi już takiej sympatii jak kiedyś, ani nie daje żadnych nadziei na refleksję, jak jeszcze przed kilkunastoma miesiącami mogło się wydawać. 




Sukces diagnozy Jarosława Kaczyńskiego pozostaje wciąż w jego rękach, bo to on zadecyduje, czy partia wróci na stałe do stołu, gdzie się uprawia poważną debatę, czy zostanie tam gdzie stał, liczny, ale budzący niechęć umiarkowanego wyborcy happening pod hasłami zdrady i zaprzaństwa, mający twarze Antoniego Macierewicza i Anny Fotygi.   








11:21

Pogarszają się oceny rządu w najnowszym sondażu CBOS

We wrześniowym badaniu CBOS pogarszają się oceny rządu Donalda Tuska - informuje CBOS. Tylko 26% ankietowanych (o 4 pp mniej niż w sierpniu) to zwolennicy gabinetu premiera. Przeciwników jest 40% (+1). Jak czytamy w komunikacie: "miesięcznych dochodach powyżej 1500 zł) i zadowolonych ze swoich warunków bytowych." 



Nie uległy większej zmianie oceny polityki gospodarczej gabinetu - 24% (-1) twierdzi, że działalność rządu w tej sferze  przyczyni się do poprawy sytuacji gospodarczej, przeciwnego zdania jest 65% (bz). 


12:34

Notowania PO zapewne będą spadać. 5 wniosków z badania CBOS na temat stosunku do rządu.

Wniosek pierwszy- Euro 2012 tylko na chwilę powstrzymało spadek notowań rządu, który oceniany jest najgorzej od 2007. 




Odsetek zwolenników rządu jest najniższy w historii rządów PO. 26% zwolenników rządu to nawet niżej, niż w najgorszym dotąd dla notowań rządu okresie poprzedzającym Euro 2012. W kwietniu i maju, rząd miał 27% zwolenników. Natomiast liczba zdeklarowanych przeciwników jest dziś jednak mniejsza niż wtedy- dziś 40% respondentów CBOS deklaruje, że są przeciwnikami, w marcu określało się tak więcej, bo 45%.  






Wniosek drugi- Notowania Tuska zbliżają się do poziomu sprzed Euro, co może być zapowiedzią trwałego pogorszenia także notowań partyjnych Platformy w innych badaniach.




Akceptacja społeczna dla premiera jest tylko o jeden punkt lepsza niż w kryzysowym dla Tuska maju, gdy był oceniany najgorzej w historii sprawowania przez PO władzy. Dziś Tuska ocenia dobrze 32%, w kwietniu i maju 31%. Warto zwrócić uwagę na korelację osłabiania się notowań osobistych Tuska ze spadkiem notowań PO. W maju, wraz z pogorszonyymi ocenami premiera poparcie dla PO wynosiło w TNS dokładnie tyle, co dziś- 28%. Także w CBOS niskie notowania Tuska wiązały się też z najniższymi dla PO notowaniami. W maju wynosiły 27, dziś 31. Powrót Tuska do strefy niższych notowań może zapowiadać trwałe zejście także i partyjnych wyników sondażowych PO, co występowowało w przeszłości. 








Wniosek trzeci- Bardzo wyraźnie szerzej rozwierają się nożyce ocen polityki gospodarczej rządu. 




Wszystko wskazuje na to, że oceny polityki gospodarczej, osłodzone na krótko wzrostem optymizmu, związanym z Euro powrócą do strefy bardzo niskich notowań. Pogarszające się doniesienia o sytuacji na rynku pracy każą sądzić, że oceny polityki gospodarczej rządu w najbliższym czasie będą nadal tonąć.






Wniosek czwarty- Tuska lubią wyborcy SLD, co może potwierdzać diagnozę Maliszewskiego, że to SLD może być beneficjentem pogarszania się stosunku do PO i premiera.




Wciąż aż 40% wyborców SLD zadowolonych jest z tego, że Donald Tusk stoi na czele rządu. To wynik dużo lepszy niż w elektoracie koalicyjnego PSL- 33%. Stosunkowo duża sympatia wyborców SLD dla Tuska to wyraźne potwierdzenie tezy o swoistym sprzężeniu zwrotnym obu partii, o którym pisze na twitterze dr Norbert Maliszewski: „praktycznie nie ma przepływu z PO do PiS; zawsze w kryzysie PO jest do SLD/ RP/ niezdecydowanych. Ważny nie PiS, a lewica”. 






Wniosek piąty- Wyborcy PSL nie lubią Tuska, ale raczej podoba im się polityka gospodarcza rządu




Wyborcy PSL mają dość opozycyjny stosunek do Tuska. Popiera go 33% elektoratu ludowców, przeciwnych jest aż 67%- tyle co wyborców Palikota i nie tak daleko 85% odrzucających Tuska wyborców PiS.  Co ciekawe, wyborcy PSL wyraźnie lepiej oceniają politykę gospodarczą rządu- 40% ocenia ją dobrze (przy 68% w elektoracie PO i 20% wśród wyborców SLD). 






Na podstawie raportu CBOS: Badanie „Aktualne problemy i wydarzenia” (268) przeprowadzonego w dniach 5 – 16 września 2012 roku na liczącej 985 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski. CBOS zastrzega, że dane dotyczące SLD, PSL i Ruchu Palikota należy traktować ostrożnie ze względu na niewielką liczbę ich zwolenników w badanej próbie. 

14:04

Małgorzata Wassermann- szansa na lepszą twarz PiS w sprawie Smoleńska

Dziś, po wielu miesiącach milczenia pojawi się w Kropce nad i. Nie ma dla PiS lepszego wyjścia, niż zostawić sprawy katastrofy Smoleńskiej komuś takiemu jak ona. Małgorzata Wassermann- ciepła, ale kiedy trzeba precyzyjna jak chirurg, dobrze wypadająca w mediach młoda prawniczka o własnej, przejmującej historii smoleńskiej.




Prowadzącej praktykę adwokacka w Krakowie mecenas Małgorzacie Wassermann nikt nie zarzuci przewagi emocji nad prawniczą precyzją, czy niedostatku znajomości tematu. Nikt jej też nie zarzuci planu zbicia na sprawie politycznego kapitału. W ubiegłorocznej kampanii odmówiła i PJNowi i PiS, składającym jej ofertę wyborczego startu. Intencje Wasserman są czyste. Zależy jej na wyjaśnieniu sprawy. Nigdy nie deklarowała zainteresowania rozwijaniem spiskowych teorii. Nie jest ani Macierewiczem, ani mającą irytujący kłopot z zapanowaniem nad mimiką i jasnym formułowaniem myśli Anną Fotygą. 




Wassermann, od początku przyjmowała w sprawie Smoleńska strategię inną niż zespół Macierewicza. Nie ferowała wyroków, tylko zadawała trudne i do bólu precyzyjne pytania, wykorzystując prawa jakie przysługiwały jej, jako zainteresowanej, z przepisów postępowania karnego. Dlatego, dla prokuratury i rządu była przeciwnikem groźnym, a nie jak Macierewicz wygodnym, bo popadającym w coraz większą groteskę 




Jeżeli Małgorzata Wassermann, stanie się znów twarzą projektu "prawda o Smoleńsku" i zastąpi w tej roli rozgorączkowanych polityków PiS, to nie jest powiedziane, że powrót smoleńskich dyskusji musi PiSowi zaszkodzić. Ale cała strategia środowiska Jarosława Kaczyńskiego musi ulec gruntownej przebudowie. Język politycznych emocji i przedsady musi zastąpić chłodna analiza i strategia pytań, które są dla ekipy prokuratorskiej i rządowej coraz bardziej druzgocące. 




fot. tvn24




14:14

Czy USA Today ma przyszłość?

Jakie będą dalsze losy USA Today - jednego z najważniejszych amerykańskich dzienników? Alan D. Mutter  zastanawia się czy niedawne odświeżenie projektu gwarantuje mu przyszłość    


14:18

Czy przewaga finansowa Romneya ma jeszcze znaczenie?

Czy przewaga finansowa, która ma Romney ma jeszcze znaczenie na tym etapie wyścigu? Analiza National Journal    


14:40

HTC kontra Nokia

Serwis ReadWriteWeb opisuje wojnę między HTC a Nokią na tle nowych telefonów z Windows 8  ;utm_medium=feed&utm_campaign=Feed%3A+readwriteweb+%28ReadWriteWeb%29


14:43

Czy Chiny i Japonia naprawdę mogą pójść na wojnę o wyspy Senkaku?- pyta na okładce jutrzejszy Economist. "Sadly yes"- odpowiada żółw

The Economist odnosi się w ten sposób do sporu terytorialnego o wyspy Senkaku na morzu Wschodniochińskim. To  grupa niewielkich, bezludnych wysepek, usytuowana ok. 170 km na wschód od Tajwanu. Łączna powierzchnia wysp wynosi 5,49 km². Chiny i Tajwan twierdzą, że wyspy te od dawna należały do terytorium państwa chińskiego, natomiast wg Japonii, stanowiły terra nullius (ziemię niczyją), co dało jej prawo do ich aneksji- jak syntetycznie całą sprawę przedstawia wikipedia. 




W Chinach rozgorzały protesty, po tym jak Japonia ogłosiła, że kupiła trzy wysepki od prywatnego właściciela. Więcej na ten temat- link


14:45

Czy to już koniec Romneya?

Ed Kilgore analizuje najnowszy sondaż Pew, w którym Obama ma druzgocącą przewagę nad Romneyem 


14:53

Kryzys na rynku prasy w USA

Mike Masnick opisuje kryzys na rynku prasy w USA. Zyski z reklam spadły do poziomu z 1950 


15:23

Ekipa z West Winga pomaga w lokalnych wyborach

Josh, CJ, DOnna, prezydent Bartlet, Toby... Bohaterowie kultowego amerykańskiego serialu politycznego znanego w Polsce jako "Prezydencki poker" (The West Wing) zjednoczyli siły, by pomóc Bridget Mary McCormack, kandydatce do Sądu Najwyższego stanu Michigan, a także siostrze Mary McCormack, aktorki, która grała w serialu postać Kate Harper, doradczyni prezydenta do spraw bezpieczeństwa.

Klip na pomnad 4 minut, ale z punktu widzenia fanów West Winga - trwa o 38 minut za krótko.



http://youtu.be/v52FLMOPSig





15:45

Kandydat PiS może być sukcesem pod dwoma warunkami, ale żaden się nie spełni

Nieodgadniony jest sens pompowania napięcia wokół rzekomego kandydata PiS na premiera w konstruktywynym wotum nieufności. Nikt nie wie czemu miałoby to w przypadku PiS służyć. W przypadku Palikociarzy i Ziobrystów cel był prosty- przypomnieć o sobie. Ale w przypadku PiS? Wyniknie z tego prędzej komedia pomyłek niż polityczny masteplan. Wskazują też na to kolejne nazwiska z giełdy- podany dziś przez Monikę Olejnik prof. Piotr Gliński, wspominana prof. Lubińska czy wcześniej wyspekulowany na twitterze Jerzy Kropiwnicki. 




Po pierwsze, zakładając, że PiS faktycznie ociera się już o PO w badaniach opinii publicznej, to przecież jego sondażowe 25-30% chce Jarosława Kaczyńskiego a nie kogoś innego. Gdyby zaś PiS chciał rzeczywiście dokonać politycznego rebrandingu i zaproponować kogoś nowego, to nie może to przecież być jakiś profesor w wytartej, tweedowej marynarce. Bo raz, że czasy takich osób w polityce minęły, a dwa- przeciwnikiem tu jest Donald Tusk, który profesorów zjada na śniadanie, na przemian z mistrzami- celebrytami. 




Jeżeli PiS chciałby przełamać sondażowy „szklany sufit”, o którym pisze trafnie Wojciech Szacki w Gazecie Wyborczej, to musiałby się zdecydować na konsekwentną akcję- Jarosław przechodzi do dalszego szeregu, a w zasadzie na pozion wyżej, obsadzając się w roli wodza i autorytetu, ale pozostającego w oddali. Ale wiadomo, że strategię „Sulejówka”, o której mówił kiedyś Paweł Poncyljusz, prezes PiS zdecydowanie odrzuca. Tak więc pomysł z kandydatem PiS raczej nie służy wykreowaniu nowej twarzy, nowej, szerszej, prawicowej formacji obywatelskiej, której PiS miałby być  trochę schowanym elementem. Taką strategię Jarosław też odrzucił, gdy po wyborach prezydenckich 2010 proponował ją trzeźwo Adam Bielan. 




Drugim, choć odrębnym warunkiem powodzenia akcji „kandydat PiS na premiera” jest sukces w sejmowym głosowaniu i odsunięcie Donalda Tuska od władzy- rząd techniczny na czas apogeum kryzysu, a później przyspieszone wybory. Ale przecież wiadomo, że to akcja pozbawiona szans na sukces. Po nieudanym eksperymencie z pozbawionym mocy Belką, trudno sobie wyobrazić „rząd fachowców” w ogóle, a co dopiero taki, za którego projektami głosują, ręka w rękę, Janusz Palikot i Anna Sobecka oraz Leszek Miller i Beata Kempa.  Zresztą, odsunięcie Tuska od władzy w momencie tak fatalnych prognoz gospodarczych, mogłoby dla Platformy być tylko błogosławieństwem, bo to nie ona płaciłaby rachunek za wybuch bezrobocia, wzrost podatków i cięcia wydatków. Dodatkowo, pozostawałby cały czas problem z prezydentem Komorowskim, który takiemu rządowi nie ułatwiałby zadania. 




Wszystko zatem wskazuje na to, że kandydat PiS, jeśli się w końcu pojawi, nie będzie żadną nową twarzą, wokół której przegrupuje się okołopisowska prawica. A po drugie, nie daje szansy na sukces w sejmowym głosowaniu. Jeżeli zaś nie ma służyć ani rebrandingowi wciąż „toksycznego” dla umiarkowanego wyborcy PiS, ani skutecznemu odsunięciu PO i Tuska od władzy (co w sumie byłoby prezentem dla PO) to nie wiadomo czemu ma służyć. Wiele wskazuje, że wyniknie z tego prędzej kolejna komedia pomyłek niż polityczny masterplan. 






fot. pis.org.pl

19:13

Konserwatyści oskarżają Obamę o profanację flagi USA

Czy zwykły plakat może być powodem do oskarżeń o zbeszczeszczenie  flagi narodowej?  Tak, jeśli jest to plakat sprzedawany w oficjalnym sklepie kampanijnym Obamy. Od wczoraj konserwatywni komentatorzy i aktywiści oskarżają sztab prezydenta o profanację flagi i uprawianie kultu jednostki. Plakat to przeróbka flagi USA z użyciem oficjalnego loga kampanii. Można go kupić za 35 dolarów. Całą sprawę nagłośnił konserwatywny portal  http://www.breitbart.com 


20:11

Bydgoszcz vs Straż Miejska 1:0

Mieszkańcy wypowiedzieli wojnę, a wygrać chcą ją między innymi dzięki internetowi. Na specjalnym profilu na Facebooku piszą o Straży Miejskiej dużo i zawsze źle, a do swojej inicjatywy przekonują następnych. Wystarczy rzut oka na "Odholujmy bydgoską Straż Miejską", by wiedzieć że inicjatywa się rozkręca. Akcja była pomysłem Kongresu Nowej Prawicy, ale szybko zyskała ponadpartyjne wsparcie. Z zazdrością patrzą już na nią inne miasta: np. w Poznaniu zebrano 10 tysięcy podpisów pod takim samym postulatem. O likwidacji mówi się też w Kielcach i Inowrocławiu. A doświadczenie pokazuje, że są szanse na realizację tego pomysłu. Straż Miejską zlikwidowano dotąd w Stalowej Woli, Chrzanowie i Żorach. 


22:26

Homer Simpson zagłosował na Romneya

Jak telewizja Fox promuje premierę 23 sezonu animowanego kultowego serialu The Simpsons? Między innymi klipem, w którym Homer Simpson głosuje na Mitta Romneya. Ale nie jest to bynajmniej poparcie dla kandydata GOP.


http://youtu.be/ArC7XarwnWI



Cztery lata temu Homer próbował zagłosować na Obamę, ale nie udało mu się to:


http://youtu.be/1aBaX9GPSaQ