Relacja Live

07.09.2012

09:43

Wskaźnik TPM - Tweets Per Minute - nową miara politycznego sukcesu?

Do tej pory wskaźnikiem politycznego sukcesu konwencji partyjnej w USA było to, czy kandydat zyskiwał po niej w sondażach – czy miał tzw. „bounce”. Teraz do gry wchodzi nowy wskaźnik, który natychmiast pokazuje zainteresowanie i entuzjazm wokół wydarzenia. To TPM – Tweets Per Minute. 


Wskaźnik TPM został wykreowany nie przez zewnętrznych obserwatorów, ale przez samego Twittera. Jego szefowie doszli do wniosku, że muszą dostosować się do sytuacji, w której to Twitter staje się centralnym miejscem politycznych dyskusji. Dlatego też Twitter uruchomił w ostatnim czasie wiele inicjatyw, takich jak np. Twitter Political Index, związanych z mierzeniem sytuacji politycznej. Twitter zaczął także bardzo szybko podawać wyliczenia TPM dotycząca politycznych wydarzeń. 


Rekord TPM wczorajszego przemówienia prezydenta Obamy wynosił 52,757. W czasie przemówienie Romneya tydzień temu, było to „zaledwie” 14 tysięcy. W czasie całej konwencji Demokratów wysłano o niej ponad 9 milionów tweedów – w czasie konwencji GOP było ich dwa razy mniej. Wszystkie te liczby podał Twitter, który podaje też, które zdania w przemówieniu wywołały najwięcej wpisów na Twitterze. 


Teraz te liczby będą wykorzystywane przez komentatorów do wyprowadzenia argumentu że Demokraci są bardziej aktywni w social media od Republikanów. I że lepiej potrafili wykorzystać energię delegatów i aktywistów podczas swoich partyjnych konwencji. Czy tak było rzeczywiście? Na pewno konwencja Demokratów przyciągnęła większe zainteresowanie w sieci, i była bardziej polaryzująca. Ale do wniosku, że to efekt tylko i wyłącznie bardziej skutecznej strategii sieciowej jest bardzo daleko. Na  pewno prezydent przyciąga więcej uwagi niż Romney w internecie. Jednak reakcja mediów na jego przemówienie jest dość chłodna. TPM pokazuje tylko ogólne zainteresowanie - nie może być jednoznacznym miernikiem sukcesu całej cyfrowej strategii. Ale na pewno Demokraci muszą być zadowoleni z wczorajszych wyników




11:44

Tak fejs reaguje na sprawę PZPN, PPV i meczów reprezentacji

Ten obrazek powiązany ze sprawą opłat za oglądanie meczów reprezentacji jest  teraz wiralem na Facebooku. 


12:22

I Platforma i PiS w batalii o gospodarkę, obok liczb, powinny sięgnąć po przejmujące "human stories", ale boją się kolejnej wpadki

Komentatorzy zwracają uwagę, że po raz pierwszy od dawna, w polskiej polityce toczy się na taką skalę debata na temat liczb i finansowych skutków proponowanych rozwiązań. Dotyczy to tak projektu budżetu, jak i zaprezentowanego przez Jarosława Kaczyńskiego pakietu opozycji. Być może polska polityka wejdzie w końcu do klubu demokracji, gdzie obserwuje się liczby. Ale też liczby w politycznym marketingu pokazuje się za pomocą human stories, czyli konsekwencji, jakie poszczególne rozwiązania miałyby dla konkretnych osób, reprezentujących duże grupy społeczne. Unia Pracy, w kampanii 1993 mówiła "po pierwsze człowiek", PSL z kampanii na kampanie głosi, że "człowiek jest najważniejszy". Ale, by to było wiarygodne, to człowiek ten musi mieć imię i nazwisko. I własną historię, która uwiedzie miliony. Niestety, obie głowne partie się boją kolejnej wpadki.




PiS bodaj trzykrotnie sięgnął po "human stories". Tylko raz w udany sposób, który prawdopodobnie przesądził o wyniku wyborów w 2005. Wtedy, w słynnym wyborczym "spocie z pluszakami" partia Jarosława Kaczyńskiego pokazała dom polskiej rodziny, w którym, po teoretycznym wprowadzeniu w życie programu PO 3x15, zaczęły znikać rzeczy z lodówki a kot Sylwester omdlewał. link <--










Przygodę z aktorką Cugier- Kotką miały obie głowne partie. W 2007 roku zagrała rolę pielęgniarki, która pod przyszłymi rządami Platformy jeździ Toyotą i cieszy się "irlandzkim cudem" Tuska- link do spotu  <--










Aktorka, dwa lata po wyborach 2007, wystąpiła w spocie PiS przed kampanią europejską. Zagrała rozczarowanego wyborcę Platformy, który pokazuje "żółtą kartkę" rządowi Tuska. Trudno ten przypadek "historii z życia wziętej" uznać za udany. Był po prostu aż zbyt z życia wzięty, zwłaszcza jego kulisy- link do spotu <--










Sprawa "human story" odgrywanego przez Cugier- Kotkę przeszła do historii politycznego marketingu jako symbol awantury z udziałem Jacka Kurskiego, aktorki i policji, która szukała sprawców jej pobicia. Tyle z tej historii można było zapamiętać. 




Po historie "z życia wzięte" PiS sięgnął ponownie, w ubiegłorocznej kampanii parlamentarnej: "Panie premierze Tusk, słyszy mnie pan? Nie jestem światowym kryzysem, jestem Polką. Nie jestem obciachem, jestem Polakiem. Nie jestem dziurą w drodze, jestem Polakiem". Kolejne "human stories" zagrane przez aktorów- link do spotu <--










Sprawa tego spotu PiS wywołała kontrowersje innego rodzaju, niż zamierzone. Media zwróciły uwagę na plagiat, jakiego miał dopuścić się sztab PiS. Przypomniano podobną reklamówkę polityczną wprost skopiowaną z Ameryki. A konkretnie z prekampanii prezydenckiej Mitta Romneya: "Jestem Amerykaninem, nie dziurą w drodze"- link do spotu Romneya <--. 










Ale to wszystko nie były prawdziwe "human stories", bo było wiadomo, że to historie fabularne, odległe od konkretnego przypadku, stąd bardziej teoretyczne niż przejmujące, żeby chwycić za serca ludu. 




Polityczna historia opowiedziana przez "zwykłego człowieka" jest jednak czymś zupełnie innym. To jednak musi być konkretna osoba, która opowie swoją historię, na tyle charakterystyczną dla danej grupy społecznej, żeby bardzo duża liczba wyborców mogła zobaczyć w niej swoją sytuację. 




Tak jak było np. z Joe hydraulikiem w Stanach, który dlatego stał się politycznym przebojem sezonu, bo był prawdziwy. 










Tak, jak polski "Paprykarz"- Stanisław Kowalczyk, który zasłynął ze słów które przeszły do historii polskiej polityki i na stałe zagościły w jej języku- "jak żyć panie premierze?". Było to w sierpniu 2011, w szczycie kampanii parlamentarnej.










Słynnego paprykarza odwiedził w domu prezes Kaczyński. Wystąpił też on później na krakowskiej konwencji PiS.










Trudno powiedzieć dlaczego "Paprykarz", pomimo tego, że jego słowa stały się prawdziwym memem polskiej polityki - motywem powtarzanym dziesiątki razy przez tabloidy i telewizje, nie okazał się game-changerem wyborczym. Choć faktycznie ośrodki badawcze odnotowały wtedy zbliżenie się notowań PO i PiS. Być może Kowalczyk nie stał się "game changerem", bo media natychmiast prześwietliły sytuację finansową przedsiębiorcy i stworzyły jego wizerunek jako utyskującego, ale w sumie "bogacza".




Być może sprawę przyćmił też autobus Tuska, który mógł mieć przecież fatalne konsekwencje polityczne dla PO, gdyby Tusk nie wystąpił w zaskakująco naturalny sposób w roli narodowego pocieszyciela, który szuka ludzkiego wymiaru swojej polityki i twierdzi, że wyciągnął wnioski i chce w następnej kadencji rządzić lepiej. 




Mało kto nie pamięta słynnej płaczącej kobiety na otwartym spotkaniu na rynku w Kutnie. To mogła być polityczna katastrofa, gdyby nie polityczny instynkt Tuska, który wyborcy kupili.










Pani Teresa, obok Stanisława Kowalczyka to dwie najbardziej znane i w przypadku tej pierwszej przejmujące ludzkie historie w polskiej polityce. Oba ludzkie przypadki były prezentem na tacy dla opozycji. Na Kowalczyka zabrakło dobrego pomysłu, innego niż wsadzenie go od razu w partyjne buty. W przypadku pani Teresy, Tusk doskonale bombę rozbroił sam na trasie wyborczego autobusu. 




Platforma sięgnęła raz, w udany sposób po historię z życia wziętą, gdy Tusk w 2007, w debacie wyborczej z ówczesnym premierem Kaczynskim zapytał o to ile zarabia pielęgniarka. "Nie ma w Skarżysku Kamiennej, gdzie sięgnąłem po dan, pielęgniarki, która zarabia tysiąc kilkaset zł. Pani Ewa, którą spytałem, dostała 1025 zł."- ripostował Tusk na stwierdzenia Kaczyńskiego, że pielęgniarki zarabiają więcej. 




Tomasz Sekielski, w swoim filmie o kulisach kampanii zakwestionował później istnienie pani Ewy, ale KPRM przekazał jej dane do wiadomości publicznej. --> link do fragmentu debaty Kaczyński- Tusk










Gorzej dla PO zakończyła się historia piekarza z Legnicy, który miał być żywym, podanym z imienia i nazwiska przykładem przedsiębiorcy nękanego przez "państwo PiS", a który na końcu, po sprawdzeniu przez media nie okazał się jednak bezinteresownym darczyńcą.




I PO, i PiS mają zatem na swoim koncie i bardzo udane, jak i nieudane przypadki wykorzystania "human stories" do lepszego obrazowania argumentu politycznego, który miał pogrążyć przeciwnika. Wydaje się, że boją się jednak sięgać częściej po takie, przecież bardzo przemawiające do opinii publicznej przypadki, ze względu na nieuchronną "lustrację" bohaterów przez przeciwników i przez media. 




Każda osoba, która zostanie pokazana, jako żywa ilustracja tego, jak na danej propozycji konkurencji mogą stracić ludzie, zostanie momentalnie poddana prześwietleniu wielu aspektów jej życia. Może się więc okazać kimś, kto nie płaci podatków, czy osobą kiedyś na przykład skazaną za jazdę rowerem po pijanemu. Ale to ryzyko, w takich przypadkach pojawia się na całym świecie, a mimo to polityczne sztaby sięgają po "human stories". Więc w polskim przypadku jest to raczej kwestia lenistwa politycznych operatorów głównych partii i zachowawczego podejścia ich mocodawców.






13:24

Polska polityka wchodzi w tryb kampanijny, Kaczyński ucieka do przodu

W kilka dni po końcu wakacji polska polityka nabrała ogromnego przyspieszenia. Wydarzenia toczą się jak w czasie kampanii - dzień za dniem, konferencja za konferencją. Dzisiejsza propozycja PiS debaty ekspertów nad propozycjami partii - która ma odbyć się 24 września - to najlepszy przykład pokazujący to przyspieszenie. 




PiS ucieka do przodu swoją propozycją - wrzuca nowy temat, który będzie teraz przez weekend "mielony" przez media. To będzie jeden z głównych wątków niedzielnych programów publicystycznych. Media będą analizować kto może przyjść, kto nie, kto już się zgodził, a kto spektakularnie odmówił. Również skład zaproszonych gości będzie przedmiotem analiz. Dziś Jarosław Kaczyński skontrował wyliczenia Rostowskiego twierdzeniem, że nie była to poważna propozycja, a propozycja partyjna. 




Ale w tej sytuacji Platforma ma naturalną kontrę. Politycy tej partii mogą twierdzić, że propozycja PiS to nic innego, jak tylko ucieczka od debaty z Rostowskim, podszyta lękiem o jej wynik. PO będzie twierdzić, że Kaczyński boi się dyskusji z Tuskiem, ze względu na uraz z czasów wyborów parlamentarnych z 2007, nie wierzy w sukces konfrontacji z Rostowskim, dlatego też ucieka do ekspertów. Ta propozycja będzie też przez PO odczytywana jak przyznanie się do własnej kadrowej słabości, które uniemożliwiają polityczną debatę z Platformą. 




Manewr Kaczyńskiego Platforma uzna za przejście do defensywy, i brak realnego pomysłu na polityczną kontynuację własnych programowych pomysłów. To czy zostanie tak zdefiniowany w oczach opinii publicznej, zależy też od pomysłów PiS na obronę tej idei. Ale to, że niektórzy zaproszeni goście - jak na przykład Andrzej Sadowski i Ryszard Bugaj - potwierdzili, że przyjdą na debatę, utrudni dyskredytowanie tego pomysłu. 


13:39

Dlaczego przemówienie Obamy zawiodło

Ron Fourier analizuje konwencyjne przemówienie Obamy i tłumaczy, dlaczego jego zdaniem zawiodło 


13:41

AP ma problemy z definicją faktu

New York Magazine analizuje sytuacje wokół AP i "fact checku" które agencja przeprowadziła wobec przemówienia Clintona 


13:46

Jak Google buduje mapy?

The Atlantic tłumaczy, jak Google buduje aplikacje Google Maps 


13:47

Kampanijny guzik reset

The Hill analizuje sytuację po konwencjach Demokratów i GOP  -


13:54

Amazon i renesans czytelnictwa

Serwis The Read Write Web analizuje, jak nowe produkty Amazon wpływają na renesans czytelnictwa  ;utm_medium=feed&utm_campaign=Feed%3A+readwriteweb+%28ReadWriteWeb%29


14:14

Reakcja Jassera wskazuje, że rząd może "wejść" w debatę proponowaną przez Kaczyńskiego

Adam Jasser, który jest ministrem w KPRM i najbliższym współpracownikiem Jana Krzysztofa Bieleckiego, szefa Rady Godpodarczej przy Premierze, napisał na twitterze: "No prosze. Może jednak warto było policzyc propozycje PiS bo nam sie pierwsza od lat debata gospodarcza szykuje"





Natomiast Ryszard Petru, dołączył do ekonomistów (Sadowski, Bugaj, Chojna-Duch), którzy nie wykluczają wzięcia udziału w ekonomicznym szczycie zaproponowanym dziś przez lidera PiS. Petru napisał na twitterze: "Debata o gospodarce, pod warunkiem, ze ma charakter prawdziwej debaty a nie widowiska medialnego, ma zawsze sens". 


16:26

Arłukowicz znów ma problem. Spóźniona i zła reakcja na sytuację Centrum Zdrowia Dziecka

"Ta ekipa rządzi 5 rok, sytuacja w Centrum Zdrowia Dziecka to jest wina Ministerstwa Zdrowia". Nie, nie mówił tak opozycyjny szef komisji zdrowia, tylko głowny zdrowotny reporter TVN - Maciej Nowicki, który był gościem popołudniowych Faktów TVN24 o 16.00. Bartosz Arłukowicz zachowuje się tymczasem w charakterystyczny dla siebie w stresowych sytuacjach sposób- chowa się do nory.




Centrum Zdrowia Dziecka jest pewnie najbardziej znanym szpitalem w Polsce. Także dzięki intensywnym programom charytatywnym fundacji Bożeny Walter. Nic dziwnego, że nie tylko dla mediów (zwłaszcza TVN), ale i dla Polaków CZD jest symbolem problemów w jakim znalazła się cała dziecięca ochrona zdrowia. 




Po ujawnionym przez poranne media liście szefa szpitala do premiera, można się było spodziewać, że sprawa ta będzie jednym z głównych tematów dnia. Ministerstwo Zdrowia zareagowało. O 14.19 rozesłało do listy prasowej smsa z komunikatem, że briefing wiceministra zdrowia Sławomira Naumanna odbędzie się o 15 w... Gdańsku (prawdopodobnie wiceminister miał już weekend).




Parę dni po tym, jak premier i politycy PO wystąpili na charytatywnym meczu, z którego dochód idzie między innymi na Centrum Zdrowia Dziecka, Ministerstwo Zdrowia dopuściło do tego, że szef placówki musiał pisać aż list do premiera. 




Urzędnicy MZ i szefowa NFZ w rekordowej ilości (dwoch wiceministrow, urzędnicy) brali przez kilka dni udział w Forum Ekonomicznym w Krynicy (po co?). To wszystko czyni spóźnioną reakcję na problemy CZD całkowicie niezrozumiałą i nie do obrony, że na Miodowej ktokolwiek trzyma jeszcze stery. Bo jeżeli serwis informacyjny czołowej stacji zaczyna się od słów: "W zasadzie jesteśmy bankrutem- mówi szef Centrum Zdrowia Dziecka"- to dla jakiegokolwiek ministra zdrowia oznacza to jedno- że ma poważny problem. 






16:48

Rzecznik Sportfive: Kup jedno PPV dla siebie, drugie sprezentuj sąsiadowi

18:10

Orban na Facebooku odrzuca propozycję MFW

Viktor Orban postanowił w nietypowy sposób odrzucić propozycję MFW dotyczące pomocy dla kraju. Zrobił to publikując krótką  wiadomość wideo na swoim oficjalnym profilu na Facebooku. Orbana lubi ponad 130 tysięcy osób. MFW miało udzielić Węgrom pożyczek m.in. pod warunkiem cięć w systemie emerytalnym oraz inne głębokie oszczędności i cięcia. 


18:47

George Clooney narratorem filmu, który wprowadził wystąpienie Obamy na Konwencji Demokratów

Ten film, pokazany na konencji demokratów, poprzedził kluczowe wystąpienie Obamy. Warto go obejrzeć w całości. To najwyższej próby dzieło marketingu politycznego najdroższej kampanii wyborczej świata. Narratorem filmu jest George Clooney a pierwszym, który zabiera w nim głos jest ciągle popularny Bill Clinton. 





http://youtu.be/p7RXxYRzEY







19:03

Sesja zdjęciowa przed siedzibą premiera

Brytyjski magazyn dla kobiet Marie Claire wraz z kampanią "This is GREAT Britain" przygotował sesję z obiecującymi młodymi aktorkami - zrobiono im zdjęcia przed i w najważniejszych lub/i historycznych miejscach w Wielkiej Brytanii, m.in. w budynku Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Opactwie Westminster. Aktorka Karen Gillan została sfotografowana przez siedzibą premiera przy Downing Street 10.

Więcej pod tym linkiem.









20:14

TNS dla TVP Info: PO 39, PiS 31

PO 39 (-1 w porównaniu do sondażu dla TVP Info przed wakacjami)


PiS 31 (+4)


SLD 14 (-2)


Palikot 5 (-2)


PSL 3 


SP 3






Z kolei wyniki ostatniego badania TNS dla Wiadomości TVP z 31 sierpnia:


PO - 40 %


PiS - 29 %


SLD - 11 %


RP - 9 %


PSL - 5 %


SP - 3 %




20:23

Wiemy gdzie jest Leszek Miller...

...w Wietnamie. SLD na swoim FB opublikowało zdjęcia z wizyty swojego przewodniczącego w Hanoi. Jak czytamy na stronie SLD: "W planach jest nawiązanie i podpisanie porozumienia o współpracy." (sic!) oraz "Przewidywane jest też spotkanie z Szefem Wydziału Zagranicznego zaprzyjaźnionej wietnamskiej partii, podczas którego nastąpi podpisanie porozumienia o współpracy. Delegaci odwiedzą także niektóre zakłady produkcyjne, gdzie odbędą się dyskusje o gospodarkach Polski i Wietnamu." 


20:42

PILNE:

Na prośbę słuchaczy Tomasz Zimoch opowiedział jeszcze raz rzut karny strzelony przez Kubę Błaszczykowskiego

21:09

Rzecznik TVP: Dobrze, że państwo tego nie widzicie

22:32

Fornalik:

Próba generalna taktyki na mecz z Anglią przebiegła dziś pomyślnie

22:33

Lewandowski:

Pokazaliśmy, że potrafimy zremisować z każdym