Relacja Live

06.09.2012

08:55

PILNE:

Empik nie przedłuży umowy z facebookowym profilem Hipster Prawica na pokazywanie okładek książek w miejscach publicznych

09:33

Rozwija się akcja Kukiza odtworzenia podpisów które zmieliła Platforma Obywatelska

Paweł Kukiz stworzył stronę zmieleni.pl. Jak sam pisze: "Na początek należy odtworzyć listę 750 tysięcy obywateli, którzy podpisali się pod petycją w sprawie zmiany ordynacji wyborczej na jednomandatową. Paradoksalnie, listę przygotowała Platforma Obywatelska ale po wygranych wyborach bardzo szybko zapomniała o tym postulacie. Dlaczego listę trzeba odtworzyć ? Bo została .....zmielona !!! Odtwórzmy więc tę listę i złóżmy do Sejmu. Założyłem więc stronę zmieleni.pl gdzie wszyscy, którym bliska jest idea okręgów jednomandatowych mogą się wpisywać pod akcją poparcia. Paweł Kukiz"




Profil zmieleni.pl na FB w ciągu 6 dni zdobył już prawie 7 tysięcy fanów i ma ponad 1500 udostępnień. Na stronie zaś pod petycją podpisało się 24 411 osób. 




Na stronie pokazany jest też fragment filmu Tomasza Sekielskiego, który ujawnił co zrobiła PO z podpisami osób popierających ich postulaty referendalne.








10:07

PZPN:

W czasie lotu do Czarnogóry piłkarze reprezentacji zobaczą ziemię w systemie PPV

10:19

Gronkiewicz-Waltz:

O zalaniu stacji Powiśle dowiedziałam się z gazet

10:33

Zatrudnienie Giertycha i wojna z mediami spektakularnym błędem KPRM

Fakt pisze o „mentorze Nazi-Polaków” wynajętym przez Tusków do obrony coraz bardziej pogubionego juniora, a Władysław Bartoszewski w tej samej gazecie między wierszami, ale dobitnie mówi, że „jeślio o kimś dowodowo można powiedzieć, że przyczynił się do szerzenia i krzewienia nastrojów i poglądów antysemickich (…) jest w moim rozumieniu człowiekiem skompromitowanym”. Czy prof. Bartoszewski będzie miał proces? I czy w KPRM postradano już wszystkie zmysły, by z nowym impetem dać drugie życie sprawie młodego Tuska, o której już wszyscy zapomnieli, tylko w sumie po to, żeby zrobić reklamę kancelarii Giertycha? Rodzina Tusków wraz Giertychem wzięła sobie na plecy cały jego bagaż. A ma on go więcej niż linie lotnicze.


Tym razem, zresztą mocno przeceniana, intuicja Jana Krzysztofa Bieleckiego zawiodła. Bo to, na postawie poszlak, można przypuszczać, że to on zaproponował Giertycha Tuskom. Z pewnością nie minister Sikorski, którego Tusk ani nie poważa ani mu nie ufa. Spektakularny ruch z zatrudnieniem Michałowi Tuskowi mecenasa Giertycha zamiast kogokolwiek w Fakcie, czy Super Expressie przestraszyć spowoduje łatwo zresztą przewidywalną reakcję odwrotną. Sprawa Tuska juniora wraca ze zdwojoną siłą.


A w zasasadzie było po sprawie. Młody Tusk zniknął z jedynek tabloidów, trochę wróciła „matka Madzi”, pojawili się Kwaśniewscy zbrojąc się do ślubu następczyni tronu kefirów, choć bardziej królował Marcin P. z opaską na oczach. Ale już sam, bez towarzystwa swojego młodego PRowca.




Jeden z topowych dziennikarzy politycznych, chcących zachować anonimowość, w rozmowie 300polityka, ruch z zatrudnieniem byłego lidera LPR nazywa „strzałem w stopę”. Podobnie sprawę odbierają politycy PO, cytowani anonimowo w tekście Renaty Grochal w dzisiejszej Gazecie Wyborczej: „W sprawie Michała Tuska od początku popełniane są błędy. Najpierw były niepotrzebne wywiady, w których mówił o sobie "debil", a teraz proces z gazetami, który sprawi, że przez wiele tygodni nazwisko Tusk będzie łączone zaferą Amber Gold, na czym zależy opozycji”- pisze Grochal.


Trudno o trafniejszą ocenę tego spektakularnego błędu KPRM.


Po pierwsze, Giertych, być może skuteczny jako prawnik, nie kojarzy się opinii publicznej z niczym dobrym. Nie jest to sędziwy i szlachetny mecenas Bednarkiewicz, były poseł OKP. Nie jest to emerytowany sędzia Johann- surowy ale sprawiedliwy. Jest to powszechnie uważany za skompromitowany okaz skrajnego cynizmu były polityk, który już jako prawnik nie mówi przecież nie dla ewentualnego powrotu do polityki.


Po drugie, wprowadzenie tak widowiskowego gracza do gry, powoduje, że wykesploatowany temat staje się znów atrakcyjny medialnie. Nie ma na jedynkach matki Waśniewskiej ani Kwaśniewskich u Gucciego. Jest Giertych z Tuskami.


Po trzecie, syn premiera nie jest jednak Józefem Bąkiem, jakkolwiek bardzo by tego chciał. Jest synem premiera, który zatrudnia być może skutecznego, ale jednak kontrowersyjnego adwokata i razem z nim całej rodzinie Tusków wrzuca bagaż Giertycha na plecy. A jak to mówili sztabowcy Romneya w stosunku do Newta Gingicha- ma on więcej bagażu niż linie lotnicze.

 

Kogoś ewidentnie w tej sprawie zawiodła intuicja, co jest zresztą fatalnym sygnałem dla dalszych rzędów sejmowego klubu PO. To jest wciąż Donald, który zwycięża, ale już coraz częściej zaczyna się potykać o własne nogi.

 

 

fot. screen Faktu oraz allpics4u.com/tag/horse


10:49

Clinton nie pobił rekordu Michelle Obamy na Twitterze

Chociaż Bill Clinton został wczoraj entuzjastycznie przyjęty na sali Time Warner Cable Arena w Charlotte, a jego przemówienie komentatorzy uznali za mistrzowskie, to jednak w jego trakcie nie padł rekord TPM (Tweets Per Minute) konwencji. Szczyt wynosił  22,087 TPM dla Clintona i 28,003 dla żony prezydenta, która przemawiała we wtorek. Dla porównania, w czasie przemówienia Romneya szczyt TPM wynosił "zaledwie" 14,289. 


10:54

Tusk jak Bill Clinton- tweet dnia należy do Michała Majewskiego

źródło: Twitter.com/majewskimichal


13:32

Clinton wykonuje czarną robotę Obamy

Ron Fourier opisuje wczorajsze przemówienie Clintona na konwencji jako odrobienie "czarnej roboty" Obamie 


13:43

Nowa książka Woodwarda

Zapowiedź nowej politycznej książki Boba Woodwarda, która może wstrząsnąć wyścigiem wyborczym w USA  ;singlePage=true


13:45

Fiasko Demokratów z Jerozolimą

13:50

Czy możliwy jest cyfrowy "reset" prasy?

Czy możliwy jet "reset" cyfrowy wydawanej na papierze gazety? 


13:51

Kampania Obamy na Twitterze w 50 stanach

National Journal opisuje 50-stanową kampanię Obamy na Twitterze 


15:11

Hillary do Billa: Kończ kochanie

Blog \\'Texts from Hillary" już nie istnieje, ale jego twórcy stworzyli mema, który wciąż ma się dobrze. Jak Hillary reaguje na przedłużającą się mowę Billa Clintona na konwencji Partii Demokratycznej? "Wrap it up, sweetheart", czyli właśnie "Kończ kochanie".



15:22

Jacek Rostowski superstar, 5 politycznych konsekwencji nowej roli ministra finansów i polityki z kalkulatorem

To nieuniknione. Minister finansów będzie frontmenem Platformy w najbliższych miesiącach. Platforma z ekscentrycznym ministrem finansów na mostku kapitańskim, wcale nie musi zatonąć podczas gospodarczego sztormu, co wydaje się być ostatnią nadzieją opozycji na polityczny przełom. 




Po pierwsze- generalnie, Rostowski to bardzo dobry wybór Tuska. JVR jest jednym z nielicznych ministrów w tym rządzie, którzy są samodzielni, mają prawdziwy temperament polityczny i sami w sobie stanową byt, który nie musi świecić odbitym światłem premiera. 




Rostowski jest politykiem ataku. Wystarczy przypomieć jego rolę w kampanii prezydenckiej Komorowskiego, kiedy samodzielnie i bardzo sprawnie (co nie oznacza rzetelnie) poprowadził atak na pozycje PiS w sprawie finansowania zdrowia, a zwłaszcza potencjalnych zagrożeń dla rolniczych dopłat z CAP, wynikających z europejskiego sojuszu polskiej prawicy z partią kosnerwatywną. Obie sprawy mocno zaszkodziły Kaczyńskiemu w końcówce kampanii prezydenckiej, a jego sztab nie miał na to żadnej odpowiedzi. 




Po drugie- stara śpiewka PO o „etnograf Beacie Szydło” mówiącej o gospodarce wróci do listy politycznych przebojów. Rostowski nie jest co prawda profesorem, co lubiła podkreślać PO, ale niewątpliwie jest ekonomistą i uznanym wykładowcą bardzo prestiżowej LSE,czy uczelni Sorosa w Budapeszcie. Ministrem finansów nagradzanym przez FT. To ma znaczenie. Jeżeli tak, jak to pokazała weekendowa konferencja prezesa Kaczyńskiego, twarzą gospodarczych propozycji PiS będzie Beata Szydło, to opozycji nie będzie łatwo zdobyć zaufania do swoich pomysłów. Jeżeli PiS nie znajdzie wiarygodnej twarzy ekonomicznej, to pojedynek o gospodarkę, na który tak liczy, po prostu przegra. 




Polityka to dziś przede wszystkim osobowości. Gdyby wyborcy mieli podejmować decyzje na podstawie tego z czyimi projektami się zgadzają, to PiS by pewnie wygrywał, na co wskazuje choćby dzisiejszy sondaż dla Dziennika Gazety Prawnej. A przecież przegrywa, i to sromotnie, z Platformą. Kaczyński, jak nigdy dotąd potrzebuje kogoś takiego jak Gilowska, która w sumie była i emocjonalnym i jakościowym odpowiednikiem Rostowskiego. I PO może w sondażach stać się bardzo niepopularna, co wcale nie oznacza, że na końcu procesu, przy wyborczej urnie musi przegrać, bo ludzie będą wtedy kalkulować komu konkretnie oddać ster. Szydło czy Rostowski? Odpowiedź jest chyba dość jednoznaczna.














Po trzecie- Rostowski jest bardzo emocjonalnym, często wręcz rozgorączkowanym populistą (co wizerunkowo plasuje go zesztą tuż obok Zyty Gilowskiej). W dodatku jest ekscentrykiem. Ale może sobie na to pozwolić, bo nikt nie może zakwestionować jego wizerunku fachowca. A nawet, co brzmi śmiesznie, ale ma znaczenie- dzięki charakterystycznym strojom z Jermyn street, Rostowski wygląda jak poważny dżentelmen, co niweluje efekty jego emocjonalnych wybuchów. U kogoś innego byłoby to rażące, Rostowskiemu uchodzi. I też bardzo dobrze mu to wychodzi.  Trudno było założyć, że może wygrać telewizyjną debatę z przecież wielokrotnie szkolonym telewizyjnie Leszkiem Balcerowiczem, który był przecież liderem partii o niezłych wynikach. A jednak. Rostowski wygrałby dziś każdą - i sejmową i telewizyjną debatę z opozycją. 




Po czwarte, Platforma i Rostowski, na propozycje PiS zareagowali kalkulatorem, czyli wyliczeniami ile miliardów kosztowałoby ich wprowadzenie w życie. Można na to narzekać, ale wciąż jest tak, że Polska debata publiczna i jej odbiorca nie przywykli do liczb. 




Komunikaty o stanie gospodarki, liczbie nowych miejsc pracy, bankructwach firm (jak te dzisiejsze z Euler Hermes) nie mają tak "celebryckiego” statusu, jak te same dane w polityce amerykańskiej. Mało który, jeśli w ogóle któryś dziennikarz polityczny w Polsce, wie kiedy GUS publikuje comiesięczne dane. A w USA to święte terminy, na które czeka cały Waszyngton i które nadają ton politycznym prognozom. U nas tak nie jest i długo nie będzie. Publiczność do tego nie przywykła. Dlatego Rostowski i PO popełniają błąd, w gospodarczym starciu z PiS, szermując liczbami a nie tym, co te liczby oznaczają (np. 10 miliardów to tyle ile rocznie przeznaczamy na cały wymiar sprawiedliwości, albo na szkoły). 




Po piąte- Jacek Rostowski jest najdłużej urzędującym polskim ministrem finansów. Po 58 miesiącach pracy i to w wieku 61 lat, można odczuwać oznaki zmęczenia i łatwej irytacji. Po Rostowskim jeszcze tego nie widać, ale w sytuacji zwiększonego napięcia łatwo o błąd, który może dużo kosztować. 




Rostowski staje przed największą polityczną próbą. To on, a nie żadna Gronkiewicz- Waltz, czy Schetyna, uchodzi w środowisku platformerskich insiderów za polityka, który faktycznie mógłby zastąpić Tuska, gdyby premierowi coś się stało. I to od tego jak będzie sobie radził z kryzysem i jak to będzie komunikował, zależy nie tylko jego polityczna fortuna, ale i też fortuna całej Platformy z premierem na czele. Ale wszystko w grze, której PO może nie przegrać, jak się wielu dziś wydaje.






fot. MF, Dziennik Gazeta Prawna

16:21

Wirtualnemedia zbierają do kupy Giertychowe jedynki Faktu z ostatnich 3 dni

źródło: fb.com/wirtualnemedia


19:23

Po dwóch udanych dniach konwencji, dziś Obama nie może rozczarować

Po znakomicie przyjętych dwóch przemówieniach – Michelle Obamy we wtorek i Billa Clintona wczoraj , prezydent Obama ma dziś przed sobą dość trudne zadanie. Musi pokazać jednocześnie sukcesy pierwszej kadencji, opowiedzieć plany na przyszłość a także skalibrować całą mowę na nastroje dzisiejszej Ameryki.  


Zadanie Obamy jest o tyle trudniejsze, że wczoraj Bill Clinton bardzo efektywnie zaprezentował argumenty na rzeczy reelekcji Obamy. Clinton, jak żaden inny polityk w Partii Demokratycznej potrafi łączyć opanowanie szczegółów policy z dotarciem do przeciętnego wyborcy. „I feel your pain” – powiedział kiedyś były prezydent. I jest w tym wiarygodny i przekonywujący. Na jego tle Obama wypada zimno, profesorsko. Prezydent nigdy nie potrafił do końca wytłumaczyć, dlaczego jego reforma zdrowotna ma sens albo na czym polegał pakiet stymulacyjny z początku kadencji. 




To się teraz mści. Obama walczy na śmierć i życie z Romneyem, najmniej popularnym i najmniej lubianym kandydatem GOP od dziesięcioleci. 
Dziś Obama musi zawalczyć z poczuciem rozczarowania jego rządami, w których ani nie udało się zmienić tonu partyjnej walki w Waszyngtonie, ani też nie udało się wyprowadzić Ameryki z kryzysu. Owszem, Detroit zostało uratowane, i nie doszło do powtórki z Wielkiego Kryzysu, a sytuacja gospodarcza powoli, ale systematycznie się poprawia. Jednak bezrobocie pozostaje na wysokim poziomie, większość Amerykanów jest przekonana, że kraj zmierza w złym kierunku. 




Obama ma jednak szansę. GOP wystawił najgorszego kandydata z możliwych w takich czasach – biznesmena, reprezentującego finansową elitę, który nie miał szans na populistyczne wykorzystanie frustracji mieszkańców USA. 




W dzisiejszym przemówieniu musi pokazać, że ma plan na drugą kadencję, rozumie zniecierpliwienie zwykłych Amerykanów. I oczywiście musi jasno zobrazować dlaczego alternatywa jest nie do zaakceptowania z ich punktu widzenia. 




Jeśli to zrobi, to Demokraci po dwóch udanych dniach konwencji mają szansę zdobyć momentum, które pozwoli im z dużo większym niż do tej pory spokojem myśleć o zwycięstwie w listopadzie. Wczoraj konsultant powiązany z GOP Alex Castellanos powiedział, że po przemówieniu Clintona wybory są już rozszygnięte i Obama je wygra. Do tego droga jest jednak  bardzo daleka. Ale dziś Obama ma szansę na umocnienie swojej politycznej pozycji jakiej więcej w tych wyborach nie dostanie. 






fot. Christopher Dilts for Obama for America