Relacja Live

29.08.2012

02:55

Kluby ze striprizem na Florydzie: gdzie są republikanie?

Przed konwencją GOP w Tampie media donosiły, że właściciele klubów go-go i ze striptizem szykowali się na żniwa. Kluby przechodziły remonty, zatrudniano nowe twarze (w jednym z klubów pojawiła się sobowtórka Sary Palin), pracownice wybierały się do chirurgów plastyków. Tymczasem okazuje się, że konserwatyści naprawdę są konserwatywni. Gazeta z Flodyry, Tampa Bay Times donosi, że kluby świecą pustkami. Więcej pod tym linkiem.



09:35

Ann Romney w Tampa pokazała swój polityczny talent:

Mrs. America

Od wielu lat przemówienie potencjalnej Pierwszej Damy na konwencji nie było tak bardzo oczekiwane. Ann Romney miała wczoraj bardzo jasne i proste zadanie polityczne: sprawić, by dzięki niej Amerykanie polubili Mitta Romneya. Jest o wiele za wcześnie by stwierdzić, czy to się udało. Ale jedno jest pewne: żona Romneya ma ogromny polityczny talent. 


Konwencje partyjne to moment na przedstawienie się. Dla większości Amerykanów to pierwsze zetknięcie z kandydatem na prezydenta i jego rodziną. Wcześniej, wyścig śledzony  jest głównie przez media, aktywistów, ludzi zaangażowanych i zainteresowanych polityką.  Konwencja to pierwszy moment, gdy w prezydencką polityką włączają się zwykli obywatele. 




Co ważniejsze, Romney konsekwentnie w sondażach wypada gorzej na tle Obamy pod względem tego, czy lubią go Amerykanie. Romney uznawany jest za zimnego, bezosobowego „Romneybota”. A kobiety – kluczowa grupa elektoratu – w wyraźny sposób popierają prezydenta. Np. w sondażu Quinnipiac z 23 sierpnia, w kluczowym stanie Ohio Obama wśród kobiet wygrywa z Romneyem różnicą 13 pp. 




Dlatego też wczorajsze przemówienie Ann Romney było skonstruowane na dwóch płaszczyznach. Pierwsza to próba zdobycia kobiet (przede wszystkim zamężnych) jako elektoratu. Druga – „humanizacja” Mitta, próba pokazania go jako kochającego męża, ojca, człowieka z krwi i kości. 




Ubrana na czerwono, niczym Nancy Reagan Ann Romney podbiła na pewno jedną grupę – zgromadzonych w Tampa delegatów. Reakcja na jej przemówienie była entuzjastyczna. Żona Romneya mówiła m.in. o tym, że to „mamy mają na świecie odrobinę trudniej”. Podkreślała swoje skromne korzenie („mój dziadek był walijskim górnikiem”). Punkt po punkcie, zbijała wszystkie oskarżenia i wady męża. Opowiadała anegdoty o ich ulubionych potrawach. Mówiła – co jest kluczowe po miażdżących atakach Demokratów na majątek Mitta – że jego sukces nie przyszedł łatwo, że był wynikiem ciężkiej pracy. 




Przede wszystkim, powiązała historię swojego małżeństwa z polityczną sytuacją USA. Romney nie zawiedzie Ameryki podobnie jak nie zawiódł jej i piątki jej synów przez wszystkie lata ich małżeństwa. Taki był finalny akcent nieźle wygłoszonego przemówienia transmitowanego w primetime przez najważniejsze sieci. 






Konwencja GOP wreszcie się zaczęła. Po opóźnieniu wywołanym huraganem Isaac Ann Romney pokazała w pełni swój polityczny talent - pod pewnymi względami dużo większy niż talent Romneya, który przez lata kampanii nie zdołał zrzucić z siebie maski zimnego technokraty i biznesmena. Drudge nazwał ją po wczorajszym przemówieniu „Mrs. America”. Na Twitterze pierwsze oceny jej przemówienia były dobre. Ale to dopiero początek konwencji. Jedno przemówienie nie wystarczy, by uznać ją jako całość za sukces. A to czy Ann Romney zrealizuje zadanie „uczłowieczenia” męża, zależy także od tego, jak wypadnie jego własne przemówienie – we czwartek. 




11:19

PILNE:

Warszawa znów sparaliżowana. Robotnicy trafili na trzecią linię metra

12:28

startuje internetowy projekt monitorowania kolesiostwa w Polsce:

Po Znajomości

Dziś wystartował projekt "PO znajomości" - wspierana przez europosła Pawła Kowala inicjatywa obywatelska, której celem jest monitorowanie i nagłaśnianie przypadków nepotyzmu i kolesiostwa w Polsce. Podobnie jak w przypadku projektu SLD "POśledź" na stronie można zgłaszać przypadki naruszenia zasad  etyycznych. Inaczej jednak niż w wersji SLD, wystarczy podać swojego maila oraz imię, żadne szczegółowe dane nie są wymagane. To na pewno ułatwi zgłaszanie przypadków nepotyzmu. Jak zapowiadają twórcy projektu, każdy zgłoszony przypadek będzie sprawdzany za pomocą m.in. prawa do dostępu do informacji publicznej, a wyniki będą publikowane na stronie i na kanałach społecznosciowych przedsięwzięcia. Strona dostępna jest tutaj. 




13:16

Mika Brzezinski na posterunku. Kibicuje Mittowi?

Mika Brzezinski i cała ekipa Morning Joe jest w Tampie na Florydzie. Chris Moody, dziennikarz Yahoo! News, zauważył, że trzyma w rękach coś, co teoretycznie powinni trzymać wyborcy republikańscy (Mika przyznała, że w 2008 roku głosowała na Baracka Obamę).
Podobno trzyma ironicznie.

fot. twitter.com/Chris_Moody





14:25

Clint Eastwood wystąpi na konwencji GOP?

W czwartek na konwecji w Tampie ma pojawić się tajemniczy mówca - spekulowano, kto to może być. Townhall.com donosi, że Clint Eastwood - jedna z nielicznych hollywoodzkich gwiazd, które oficjalnie popierają republikanów (Eastwood jednak określa się jako wyborca niezależny) i kandydaturę Mitta Romneya - wybiera się na Florydę i ma pojawiać się na konwencji. Czy to on będzie tym "mystery speakerem"?

Więcej pod linkiem.






14:58

Paul Ryan gwiazdą Facebooka. Ma już ponad 2 mln lajków

Oficjalny profil Paula Ryana na Facebooku ma już ponad 2 mln lajków. I co więcej, aż 369,145 lajków, a "mówi o nim" zaledwie 73,729 osób. Dziś Ryan na konwencji GOP oficjalnie odbierze nominacje partii na wiceprezydenta. 


15:44

Santorum kontra Ann Romney

Czy Rick Santorum miał wczoraj lepsze przemówienie niż Ann Romney? 


15:48

Dlaczego gazety powinny lepiej poznać swoich czytelników?

Mathew Ingram analizuje, dlaczego gazety powinny spróbować traktować swoich czytelników tak, jakby byli użytkownikami sieci społecznościowej 


15:50

Kto wygrał wczoraj w Tampa?
Chris Cillizza z Washington Post wskazuje zwycięzców i przegranych wtorku w Tampa 

15:52

Dlaczego Paul Ryan jest niezbezpieczny dla USA?

Steve Clemons z "Faster Times" argumentuje, dlaczego Paul Ryan i jego budżet jest niebezpieczny dla USA. 


15:54

Kończy się czas konwencji partyjnych??

Znany konserwatywny bloger w USA twierdzi, że czas konwencji partyjnych dobiega końca 


17:09

CNN i Facebook tworzą wspólny hub analityczny





Ponad 160 mln ludzi w USA używa Facebooka. To daje bezprecedensowe możliwości badania tego, co i kiedy mówi się o politykach w czasie kampanii wyborczej. Dlatego CNN i Facebook stworzyły wspólny hub analityczny, który ma mierzyć „buzz” w trakcie prezydenckiej kampanii wyborczej. 




Narzędzie funkcjonuje na specjalnym serwisie CNN http://www.cnn.com/election/2012/facebook-insights/. Co umożliwia? Nie tylko pokazuje, o kim z czterech polityków (Romney, Biden, Obama, Ryan) mówi się teraz najczęściej na Facebooku w USA. Tego typu wskazania przy tym charakterze kampanii prezydenckiej – w której decydują poszczególne stany - byłyby średnio użyteczne.  Ale dane można wyświetlać w dużo bardziej szczegółowy sposób. Można sortować je po regionach, a także – co ma kluczowe znaczenie – względem grup wiekowych i płci. Można także wyznaczyć przedział czasowy, od dni do ostatnich 12 godzin. Daje to możliwości badania pulsu kampanii prezydenckiej z niespotykaną do tej pory dokładnością i np. oszacowania na ile lokalna kampania, spoty i wiece przekładają się na buzz wokół polityka. 




Facebook wraz z CNN uruchomił także specjalną aplikację „I’m Voting” gdzie można wypowiadać się na temat kandydatów i spraw w wyborach. Facebook i CNN przeprowadzą także sondaże i badania w sieci społecznościowej. 




Filozofia całej współpracy jest prosta: to Facebook stanowi zwierciadło znacznej części społeczeństwa. Możliwość badania próbki 160 mln ludzi jest niezwykła pod względem wyborczym i nie może być porównana z żadnym sondażem. Oczywiście, nie jest także miarodajna pod względem użytkowników (są to częściej ludzie młodzi itd). Jednak jest wystarczająca, by CNN uznało Facebook za przestrzeń, gdzie najlepiej – poza tradycyjnymi sondażami – mierzyć opinie o wyborach. Czy pomiar „buzzu” wokół kandydatów na FB okaże się skuteczny i będzie dobrym prognostykiem? Jak pokazuje ten wykres buzzu na innym serwisie społecznosciowym, na Twitterze, nałożony na sondaż Gallupa, takie badania mogą być bardzo dobrą wskazówką dotyczącą trendów. 






Wykres Twitter Political Index pokrywa się z badaniem Gallupa niemal idealnie. 


18:38

Figurski:

To ja poleciłem Węglarczyka

18:49

Węglarczyk:

Będziemy się oczywiście z Kubą zmieniać, ale w pierwszych audycjach to ja będę Ukrainką

20:00

Nikt nie jest w dobrej sytuacji przed jutrzejszą debatą o Amber Gold

Poraz pierwszy od dawna, z góry wiadomo, co jutro będzie tematem dnia. Nie będzie nim żadna poniemiecka bomba, choćby ich znaleziono nawet tuzin. To w Sejmie wszyscy spodziewają się wybuchów. Niby cała opozycja liczy na donośne rozliczenie premiera i jego partii za sprawę Amber Gold i OLT Express, ale tak naprawdę każdy tu znajdzie dla siebie coś niewygodnego. Może oprócz partii Ziobry i Millera, ale przy jutrzejszym starciu tytanów: Tusk- Kaczyński, będą za mali, żeby ktoś ich zauważył. Zresztą, to nie sama debata będzie kluczowa, co raczej namacalny politycznie rezultat jutrzejszego dnia- czyli głosowanie wniosku PiS o komisję śledczą. Słowa, słowami, a i tak punktem kulminacyjnym będzie wynik głosowania.




Dla Platformy sprawa jest całkowicie nieprzyjemna. Niby gniew ludu może zostać skanalizowany na pogubionym prokuratorze Seremecie, ale sam fakt, że w tej sprawie musi występować premier jest okolicznością dla samego zainteresowanego mocno niekomfortową i zawstydzającą. No i Platforma wciąż nie ma dobrej odpowiedzi na to, dlaczego nie powoływać komisji śledczej, choć nie można wykluczyć, że premier tradycyjnie w takich przypadkach, postawi się „ponad” stanowiskiem partii w sprawie wniosku o komisję i na przykład ogłosi, że posłowie PO będą mieli wolną rękę w tym głosowaniu (nad wnioskiem PiS). Emocji jutro może dostarczyć zresztą nie sam premier, co minister finansów. Należy się spodziewać z jego strony emocjonalnego wystąpienia, podobnego do tego, wygłoszonego podczas debaty nad projektem PiS w sprawie podatku bankowego. Tym razem Rostowski zapewnie uderzy w SKOKi, żeby sprowokować opozycję.




http://youtu.be/dh6ddbIByr




PiS ma problem dość oczywisty. A w zasadzie dwa. Pierwszy to Seremet, powołany przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Drugi to SKOKi. Teksty w tygodniku POLITYKA i Gazecie Wyborczej ustawnawiają na nowo temat, rosnąco niewygodny dla PiS. Ale dla Jarosława to też szansa, by się od Kas zdystansować i dać prztyczka -coraz ewidentniej ambitnemu- senatorowi Biereckiemu, który w oczywisty sposób, co dziś napisała Dominika Wielowieyska- znalazł w sytuacji konfliktu interesów.




Dla PSL rzecz jest niewygodna, bo w zasadzie nie wiadomo kto miałby przemówić (szef klubu Jan Bury?- byłoby zabawnie). Może wystąpić sam Waldemar Pawlak, ale powinien mieć wystąpienie rządowe, nie klubowe. Tym bardziej, że akurat w tej sprawie kierowane przez niego ministerstwo zachowało się prawidłowo i na czas sygnalizowało problem. Ale debata jest wstępem do dyskusji o komisji śledczej i zapewne ta sprawa zdominuje jutrzejszy dzień, bo przyniesie jakiś namacalny politycznie rezultat, czyli głosowanie. Więc pewnie, żeby mówić ale za dużo nie powiedzieć, wystąpi, niedościgniony w sprawach sejmowego wodolejstwa poseł Żelichowski, w swoim stylu opowiadania andronów typu: "cała klasa polityczna jest winna, a chłop Pawlak ostrzegał, że będzie problem."




Dla Palikota temat jest obcy. Nie pasuje do niego wizerunkowo w żaden sposób. Przecież nie uderzy jakoś szczególnie mocniej w Platformę, której kilka dni temu deklarował bezwarunkowe poparcie w zamian za pozbycie się PSL...




Zyskać mogą potencjalnie dwaj gracze. Miller, choć i jemu pewnie wyciągnięta zostanie sprawa syna. Ale on w tej sprawie gra dosyć sprytnie, bo rzeczowo mówi o problemie i proponuje nawet gotowy projekt ustawy o parabankach. Choć sam obalony przez sytuację porównywaną do Amber Gold, paradoksalnie ma szansę wybrzmieć wiarygodnie i -w sumie- dostojnie. Choć ma małe szanse, żeby się przebić, pewnie już dziś szlifuje słynne bon-moty...




Sprawa jest zaś autentycznie wygodna, wręcz wymarzona, dla Solidarnej Polski. Uosabia problem, z którego rozwiązaniem Ziobro jest związany wizerunkowo jak mało kto. Ziobryści powinni starać się odwołać do źródeł sukcesu politycznego swojego lidera, czyli do jego "playbooka" z komisji rywinowskiej. I zapewne tak zrobią, o ile klubowego wystąpienia nie dostanie bezbarwny poseł Mularczyk, a w roli głownego mówcy z SP nominalnego szefa klubu zastąpi przebojowa Beata Kempa. Problemem Ziobrystów jednak będzie to, że są za mali na to, by ktoś, w oczekiwanym pojedynku tytanów: Kaczyński- Tusk, zwrócił na nich uwagę.




Tak więc, w jutrzejszej debacie każdy raczej będzie starał się nie stracić. Nie widać, to oczywistego kandydata, by na tej sprawie zyskać.






fot. Kancelaria Sejmu