Relacja Live

20.08.2012

09:13

Amerykański kongresmen i rozważania o tym, kiedy gwałt jest prawdziwy

Jeśli kongresmen Todd Akin z Missouri chciał dać się poznać amerykańskim wyborcom i zrobić na nich tak duże wrażenie, by go zapamiętali przez zbliżającymi się wyborami, to chyba mu się udało. Podczas wywiadu użył sformułowania "legitimate rape" i wywołał polityczną burzę. A przy okazji utrudnił sobie zwycięstwo w wyborach do Senatu.

W wywiadze dla lokalnej telewizji tłumacząc, czemu jest przeciw aborcji nawet w przypadku gwałtu, powiedział, że jeśli kobieta została naprawdę zgwałcona, to raczej nie zajdzie w ciążę. To nie są słowa wyjęte z kontekstu:


http://youtu.be/yKa5CY-KOHc


Nie dość, że palnął coś takiego, to jeszcze zrobił to w niedzielę - polityczne media nie miały zbyt dużo newsów do zajmowania się i analizy. Todd Akin to kongresmen, który ubiega się o miejsce w Senacie - dość ważne, jeśli chodzi o układ sił w amerykańskim Kongresie. Słowa Akina, "legitimate rape", natychmiast zaczęły trendować na Twitterze, a jego wpadkę wykorzystała demokratyczna senatorka Claire McCaskill, z którą Toddowi Akinowi przyjdzie zmierzyć się w listopadowych wyborach. McCaskill natychmiast wydała oświadczenie, w którym czytamy: 

"To przekracza wszelkie pojęcie, że ktoś może być takim ignorantem, jeśli chodzi o emocjonalną i fizyczną traumę, jaką wywołuje gwałt. To, co powiedział Todd Akin o tak poważnej zbrodni i tym, jak ona wpływa na ofiar, jest obraźliwe".  




Pani senator zanim wygrała wybory była prokuratorem i wielokrotnie oskarżała w procesach o gwałt (wedle jej słów ponad 100 razy). Akin po kilku godzinach wydał już oświadczenie, że się przejęzyczył (całość można przeczytać pod tym linkiem), ale czy uda mu się naprawić szkody, jakie być może sobie wyrządził?

Czy utrudnił sobie wygranie listopadowych wyborów? Tak. Czy oznacza to jednak, że musi przegrać? Niekoniecznie, Missouri to stan, w którym republikanie nie mają problemów w wyborach - Akin teraz w sondażach wysoko prowadzi z McCaskill (o 11%). Choć pani senator nie cieszy się wielką popularnością w stanie ani wśród republikańskich wyborców, to stratedzy GOP dość gwałtownie zareagowali na słowa Akina. Bowiem kongresmen utrudnił sobie kampanię i otworzył drogę dla McCaskill do nadrobienia w sondażach. A to, że demokraci w Missouri nie odpuszczą i z chęcia będą wykorzystywać prezent, jaki dostali od Todda, jest więcej niż pewne.


Jak bardzo Todd Akin zaszkodził sobie i partii? Tak bardzo, że wieczorem w niedzielę (czytaj: w trybie przyspieszonym) kampania Mitta Romneya i Paula Ryana wydała oświadczenie, że żaden z kandydatów nie dość, że nie zgadza się z tym, co Akin wypowiedział na antenie, to jeszcze zapewnili, że za rządów Romneya i Ryana w Białym Domu republikańska administracja nie będzie się sprzeciwiała legalnej aborcji w przypadku gwałtu. Trzeba jednak przypomnieć, że Ryan kiedyś opowiadał się przeciwko legalności aborcji nawet w przypadku gwałtu i kazirodztwa.




10:26

Od 5 dni realizowany jest nowy CBOS. A jak wyglądała polityka w sondażach przed szczytem wakacji i aferą Amber Gold?

Jak się dowiedzieliśmy, od 5 dni realizowany jest comiesięczny sondaż CBOS dotyczący zaufania do poltyków i preferencji wyborczych. Ankieta potrwa jeszcze 3 dni, więc pod koniec tygodnia powinniśmy poznać wynik sierpniowego pomiaru pracowni profesor Mirosławy Grabowskiej. Badanie odbywa się w najgorszym z możliwych dla PO i Tuska terminów. Jak wyglądały wszystkie ostatnie badania i na co będziemy zwracać uwagę, gdy pod koniec wakacji pojawi się nowa fala badań?




Ostatni CBOS „wyszedł” 13 lipca. PiS notował w nim wzrost poparcia aż o 5 punktów (do 25). W ostatnim badaniu TNS dla Gazety, opublikowanym 9 sierpnia poparcie dla partii Jarosława Kaczyńskiego rosło o 2 punkty (do 24). W ostatnim Homo Homini dla wp, PiS rósł w ramach błędu, bo o 1 punkt (do 26). Spadek notowań PiS notowało tylko SMG/KRC dla Faktów z 23 lipca- o dwa punkty do 24%. I to będzie najciekawsza obserwacja fali sondaży, które zapewne, wraz z CBOSem pokażą się pod koniec wakacji- czy PiS, pomimo malej aktywności wzrośnie? Czy nieobecność medialna Jarosława PiSowi służy, jak głosi warszawska mądrość zbiorowa, czy jednak nie? Czy PiS skapitalizuje na aferze Amber Gold, czy straci na nowej, koncyliacyjnej linii Kościoła wobec Rosji?




Platforma- niby w TNS dla Gazety rosła o 2 punkty (do 29), ale od wcześniejszego badania lipcowego straciła 3 punkty, a w stosunku do badania ze stycznia spadła aż o 8 punktów. W SMG/KRC trend jest odwrotny- od maja PO zyskała 7 punktów (miała w sierpniu 36). W lipcowym CBOS bez zmian 32, ale od czerwca jednak wzrost o 5 punktów. Od stycznia zaś PO spadła w CBOS o 8 punktów. W sierpniowym Homo Homini dla wp, PO traciła do lipca 2 punkty (32). Mądrością zbiorową jest, że PO po ujawnionej bezradności państwa w sprawie Amber Gold i sensacjach na temat Michała Tuska powinna teraz stracić, czy straci?




Trzecie miejsce. W lipcowym CBOS to SLD (9, bz.). Podobnie w lipcowym SMG/KRC (12, +2). W sierpniowym TNS dla Gazety remis (po 7 SLD i Palikot, ze spadającym Palikotem o 1). W sierpniowym HH dla wp wyraźnie SLD (12, Palikot 6). Kto będzie na trzecim miejscu w sierpniu? Chyba raczej SLD, bo Leszek Miller był bardzo aktywny przez całe wakacje. Komentował sprawę Amber Gold, przedstawił projekt ustawy o parabankach. Ale i Ruch Palikota nie próżnował odbywając tour swoimi przyczepami-mobilnymi biurami poselskimi. Czy większe znaczenie będzie miała praca na dole, czy aktywność w mediach? Przed wyborami, rok temu, Palikot postawił na aktywność na prowincji i na tym zyskał. Ale tym razem Google trends nie odnotowuje żadnego zainteresowania Palikotem, a rok temu w sierpniu, ono już rosło-wcześniej niż to pokazały sondaże. Więc jednak chyba Miller.




PSL- dalej pod progiem? Lipcowy CBOS pokazał PSL na poziomie 4 punktów. Identycznie lipcowe SMG. I dokładnie tak samo (4) sierpniowy TNS dla GW. Tylko w sierpniowym HH dla wp PSL trzymał się na 6 punktach. 




Ziobryści 3-4 czy jednak więcej? Czy Ziobryści zyskali na aktywności przy okazji taśm PSL i czy zwrot Kościoła w sprawach rozyjskich miał dla nich jakieś znaczenie? W ostatnich badaniach było: TNS 3, SMG 3, CBOS 3, tylko HH 4. 




I chyba najważniejsze. Za kilka dni CBOS ogłosi wynik pomiaru zaufania. Tu będziemy obserwować wyniki jakie otrzyma w sierpniu premier. W liocowym zaufaniu CBOS, premier Tusk tracił 2 punkty (miał 40% zaufania), ale i tak w stosunku do maja umocnił swoją pozycję o 4 punkty. Nieunośc do PDT w lipcu wzrosła o 3 punkty (do 42), ale była mniejsza niż w maju o 5 punktów. Czy PDT wróci do swoich najgorszych od lat pułapów z kwietnia i maja? 




I też kolejny, bardzo ważny wskaźnik, szczególnie istotny dla strategicznej pozycji PO, której fundamentalnym przekazem było to, że „uspokoiła nastroje polityczne” i jest "kwintesencją stabilności". Oceny sytuacji politcznej w lipcu się lekko pogorszyły, ale były lepsze niż przed Euro. Jeżeli czerwony wykres złych ocen sytuacji wróci na drogę sprzed Euro, to będzie bardzo zły znak dla PO, bo tendencja parę miesięcy temu była po raz pierwszy od 5 lat analogiczna do rządów PiS. Złe oceny w tej kategorii to sygnał ostrzegawczy dla PO. W mniejszym stopniu na poprzednie rządy przekładały się oceny sytuacji gospodarczej i kondycji gospodarstw, ale i te w lipcu się pogarszały. Badanie nastrojów, jest bardzo często lekceważone i przemilczane przez komentatorów. Naszym zdaniem bardzo niesłusznie. I wkrótce to udowodnimy.


11:04

Siemoniak w mediach społecznościowych dementuje doniesienia Rzepy o konflikcie z Komorowskim

Tomasz Siemoniak od rana na serwisach społecznościowych dementuje doniesienia dzisiejszej Rzeczpospolitej o rzekomym konfikcie z prezydentem o strategię uzbrojenia. 




Napisał na Facebooku:




"Konflikt prezydent-MON (pisze o nim dzisiejsza Rzeczpospolita) o tarczę i rosomaki to nieprawda. Także nasza współpraca z BBN jest wspólnie określana jako wzorcowa. Budowę systemu obrony powietrznej, w tym przeciwrakietowej, prezydent i premier uznali za priorytet w listopadzie 2011. Ostatnia inicjatywa prezydenta w tym obszarze ma moje mocne poparcie, także wyrażane publicznie. Swoją drogą dalej będziemy wyposażać naszą armię w rosomaki, które są prawdziwym sukcesem zakładu w Siemianowicach (pamiętając o fińskiej licencji). Tutaj nie ma kolizji. Będziemy też oczywiście starali się współpracować z Bumarem, to polski państwowy koncern zbrojeniowy dający pracę tysiącom ludzi."


Tekst z dzisiejszej Rzepy- link


14:48

Poszli popływać na golasa, zajęło się nimi FBI

Amerykański serwis Politico.com opisał zeszłoroczną wyprawę członków Kongresu należących do Partii Republikańskiej, pracowników ich biur i rodzin do Izraela - a konkretnie jeden z wieczorów, który zakończył się kąpielą w Jeziorze Tyberiadzkim (nazywanym także Morzem Galilejskim). Grupa kongresmenów po kolacji rozochociła się tak bardzo, że postanowili pójść popływać - niektórzy mniej lub bardziej rozebrani, jeden z kongresmenów nago. Po powrocie do Stanów zainteresowało się nimi FBI - uznano jednak, że nie kongresmeni nie złamali żadnych zasad. Niezbyt zadowolony z postawy swoich kolegów był Eric Cantor, lider większości w Kongresie. O sprawie było cicho przez rok - pojawiła się w dość ważnym wyborczym okresie - tuż przed konwencją Partii Republikańskiej w Tampie. Nawet jeśli nie zdominuje mediów mainstreamowych, to jest to jedna z najczęściej omawianych dziś spraw w mediach politycznych i informacyjnych.
Więcej na Politico.com. Link do wideo.






16:43

Prezes Portu Lotniczego w Gdańsku: Nie zwolnię Tuska. Nadal będzie przeprowadzał wywiady z samym sobą

18:15

Czy dla polityka prasa kolorowa jest równie ważna jak opiniotwórcza?

Sztab Obamy oberwał od Teamu R za to, że prezydent udzielił wywiadu dla magazynu "People" i programu Entertainment Tonight. Republikanie mówili, że prezydent unika poważnej dyskusji i wypowiada się dla pism plotkarskich i programów rozrywkowych. Problem? Romney i Ryan robią dokładnie to samo. Zresztą nie tylko oni.

Polityk to produkt - trzeba go wypozycjonować i wytargetować, znaleźć dla niego niszę i odbiorców. O ile nisza nie zawsze pomaga w wyborach powszechnych, gdy trzeba poszerzać grupę wyborców, to dobrze jeśli polityk z czymś się kojarzy i gdy znają go wyborcy. Nie da się ukryć, że kolorowe okładki pism z segmentu ‘people’ i ustawki z tabloidami to już codzienność. Jeśli politycy jeszcze nie nauczyli się z tego korzystać, powinni szybko nadrobić tę lukę.

Gdy sztab Romneya zaczął atakować prezydenta Obamę za to, że udzielił wywiadu m.in. dla magazynu „People“, Stephanie Cutter, jedna z głównodowodzących w Teamie O, odpowiedziała otwarcie: to ważna dla nas prasa, uważamy, że jest tak samo ważna jak prasa polityczna i opiniotwórcza. Ataki GOP były odrobinę chybione - ich kandydaci także rozmawiają dokładnie z tymi samymi tytułami - Ann Romney udzieliła wywiadu dla Entertainment Tonight, a państwo Romneyowie i Ryanowie usiedli z dziennikarzami z „People“, a potem pozowali do sesji (więcej na stronie People.com).

Wyborcy czytają nie tylko „poważną prasę“, by dotrzeć do nich nie można ograniczać się tylko do tzw. pism opiniotwórczych. Czy to znaczy, że czeka teraz nas polityka w wersji pop? Czy rozmowa z „Vivą!“ lub „Galą“ to polityka w wersji light, czy okazja do ocieplenia wizerunku polityka, pokazania do w innym wymiarze? Sposób, by pokazać go poza mównicą, pokazać człowieka, nie tylko stanowisko czy orientację polityczną. Fotogeniczna rodzina, ‘zwyczajne’ hobby, ciekawe doświadczenia pozapolityczne to wartość dodana, sprawiająca, że polityk staje się ludzki - można wreszcie poznać człowieka, nie tylko poglądy polityczne, które reprezentuje.

Polityk to nie tylko polityczna agenda, to także historia - opowieść, która za nim stoi lub którą on reprezentuje. Ale to też dość niebezpieczna sytuacja, bowiem granica pomiędzy opowiedzeniem własnej historii, przedstawieniem się z innej strony, a sztucznym ocieplaniem wizerunku czy też układem z tabloidem, jest cienka. Niewłaściwie pozycjonowanie może wywołać uśmieszki politowania lub żarty.

Barack Obama nie musi się definiować, ale Mitt Romney, choć od co najmniej 6 lat prowadzi kampanię wyborczą, jest stosunkowo mało znany. Musi się przedstawić wyborcom, którzy nie oglądają telewizji informacyjnych, którzy nie czytają op-edów w tygodnikach opinii. Przed nimi konwencja Partii Republikańskiej w Tampie, która da mu okazję pokazania się i przedstawienia - ale można zakładać, że ludzie, którzy są zainteresowani relacją z konwencji partyjnej, raczej należą do grupy, która wie, kim jest Mitt Romney. Paul Ryan nawet bez ekspozycji w kolorowych pismach wzbudzał zainteresowanie - po ogłoszeniu jego nazwiska jako kandydata na wiceprezydenta jednym z najczęściej wyszukiwanych haseł w Google.com było "Paul Ryan bez koszuli" ("Paul Ryan shirtless").


Łatwo niezbyt poważnie traktować okładki kolorowych pism, ale nie warto ich nie doceniać. To kolejne polityczne narzędzie - przez niektórych już nadużywane.