Relacja Live

15.08.2012

10:00

Dwa zdjęcia: Lech Kaczyński na defiladzie i Obama wizard - hity politycznego netu w Polsce i USA

Zdjęcie prezydenta Lecha Kaczyńskiego podczas wojskowej defilady 15 sierpnia 2009 jest co roku, tego dnia hitem wśród zwolenników prawicy na serwisach społecznościowych. Ma być- w intencji prawicowego netu- najlepszą ilustracją ambicji prezydentury Lecha. 






Na jednym z prawicowych blogów znajdujemy też rekonstrukcję fotograficzną tego dnia, czyli ostatniego Święta Wojska Polskiego, w którym wziął udział prezydent Kaczyński- link










Tymczasem w USA, politcznym hitem jest to zdjęcie Baracka Obamy, zrobione przez Carolyn Caster z Agencji AP podczas wystąpienia prezydenta USA na kampanijnym szlaku, w Bayliss Park, w stanie Iowa. 


Zdjęcie nazwano - Obama czarodziej (Obama wizard). Co ciekawe, republikanie w tym samym czasie dokonali sprytnego zabiegu i "wypuścili" do Iowa swojego kandydata na wiceprezydenta Paula Ryana, żeby skapitalizować w ten sposób niegasnące nim zainteresowanie mediów, kilka dni po ogłoszeniu jego kandydatury przez Mitta Romneya. 






12:50

Tusk, mówił wczoraj o reputacji zainspirowany słowami... Kaczyńskiego z 2006?

Na wczorajszej konferencji prasowej w KPRM Donald Tusk mówił m.in. tak: "Dałem mu [Michałowi] taką ojcowską, szczerą radę i chętnie ją powtórzę każdemu: nie należy współpracować z nikim, kto nie ma dobrej reputacji. Od tego typu ludzi, niezależnie od tego, czy mają złe zamiary, czy dobre, należy trzymać się daleko."




A to mówił premier Jarosław Kaczyński 1 października 2006 na wiecu poparcia w Stoczni Gdańskiej: "Można tu użyć takiego porównania, jest chory, któremu potrzebny jest lek, lek potrzebny dla ratowania życia. Ten lek oferuje ktoś o marnej reputacji. Zapada decyzja, żeby z tym kimś rozmawiać. I on okazuje się oszustem. Tak było w tym wypadku. Ale trzeba z tego wyciągnąć wniosek, nigdy więcej nie wolno już rozmawiać z ludźmi o marnej reputacji. I chcę wam tutaj, w tym szczególnym miejscu, w tym, można powiedzieć, świętym miejscu Polaków, przyrzec, że nigdy więcej już z takimi ludźmi rozmawiać nie będziemy."






13:55

Przy sprawie Amber Gold PiS przegapił szansę na sięgnięcie do źródeł sukcesu PiS Lecha Kaczyńskiego

Partia Jarosława Kaczyńskiego błędnie zdiagnozowała sytuację wokół Amber Gold. Zamiast pójść za zbiorowym sentymentem do haseł ze swojej nazwy: „prawo” i „sprawiedliwość”, rzuciła się, w wykonaniu zresztą jednego z mniej lotnych przedstawicieli w pogoni za synem Tuska. Podejmując przewidywalną walkę z przeciwnkiem, który tylko na to czekał. Tymczasem, równolegle, czołowa gazeta, każdego dnia krytykująca PiS, opublikowała na jedynce faktyczny manifest polityczny początków partii Lecha i Jarosława Kaczynskich. Cóż za stracona okazja. 




„Przed kilku laty głośne było aresztowanie młodego człowieka na trzy miesiące za sfałszowanie daty na karcie wędkarskiej czy równie cennym dokumencie. Dziś poczynaniom pana Plichty przygląda się ze zdumieniem cała Polska, ale prokuratura nie zabiera głosu.” - pisał wczoraj na jedynce Gazety Wyborczej Witold Gadomski, konkludując: „nie rozumiem bezradności wymiaru sprawiedliwości, nie przyjmuję argumentu, że panstwo jest wobec oszusta bezradne”.




Jeśli Gazeta Wyborcza, czołowy, wieloletni i bezwzgłedny krytyk PiS, drukuje na jedynce faktyczny polityczny przekaz, który był na początku tej partii jej fundamentem, to o czymś to świadczy. Korupcja, rozkład i bezradność aparatu sprawiedliwości dały partii Kaczyńskich polityczny sukces. I dziś, sprawa Amber Gold pokazała ogromny społeczny sentyment do dawnych haseł, wtedy jeszcze centro-prawicowego PiS. Ale partia podążyła za najbardziej oczywistym i jak się okazało ciągle nieosiągalnym celem.




Zamiast uchwycić szerszy kontekst, ogromne społeczne zainteresowanie sprawą Amber Gold i powszechne zbulwersowanie niemocą państwa, partia Jarosława Kaczyńskiego w wykonaniu zresztą drugoligowego posła rzuca się w pogoni za synem premiera, wybierając sobie przeciwnika, który tylko czeka, żeby jeszcze raz, od niechcenia zadać ten sam cios, sprawdzonym politycznym kung-fu, jak to Tusk zrobił wczoraj. Bo PiS musi być dosłowne- „Tusk to wróg i musimy go zabić”. W ten sam sposób nie udało się to 1000 razy, to spróbujemy tak samo 1001 i 1002 i 1003!  Z takim samym, opłakanym skutkiem. Nie Błaszczakiem go to jeszcze boleśniej (?) - Mastalerkiem! Nie oznacza to, że nie trzeba było zadawać pytań w sprawie młodego Tuska, ale skupiać na tym cały atak i to za pomocą tak skromnych środków to poważne taktyczne przeoczenie. 




Na wytarty, przewidywalny i nieskuteczny schemat zwraca dziś zresztą uwagę Jadwiga Staniszkis w wywiadzie dla onetu:




PiS ma przyjęty model interpretacji z pominięciem faktów. Model interpretacji jest tak radykalny i nie łączący się z codziennymi faktami, że ludzie nie są w stanie zaakceptować wizji partii Kaczyńskiego. (…) Jeśli PiS nie zmieni sposobu swojego działania na bardziej dynamiczny i analizujący sytuację, nie przez emocjonalne klisze, tylko opisując instytucje i mechanizmy, to władza Tuska się utrwali.”




Ale PiS będzie nadal robił swoje, jak nie Mastalerkiem i Błaszczakiem, to posłanką profesor Pawłowicz. Niezdarnie, niezgrabnie i z charakterystyczną przesadą. Zamiast dobrze definiować problem, powtarza w kółko to samo, do mdłości doprowadzając publiczność swoją bezradnością. 




fot. pierwsze logo PiS


16:33

Arnold Schwarzenegger wykładowcą uniwersyteckim

Gwiazda kina akcji i były gubernator Kalifornii założył think-tank i otworzył własny insytut w University of Southern California - USC Schwarzenegger Institute for State and Global Policy. Arnold Schwarzenegger ma zamiar wyłożyć z własnej kieszeni 20 milionów dolarów, które ma pomóc w funkcjonowaniu instytutu.
Więcej w klipie:


http://youtu.be/gxN89wRoyWc



fot. https://twitter.com/Schwarzenegger


17:25

W Białym Domu warzą piwo

Prezydent Barack Obama lubi piwo - to żaden sekret. Ale mało kto do tej pory wiedział, że wraz z nim do Białego Domu przybył sprzęt do warzenia piwa. Tak, goście prezydenta mogą napić się dwóch rodzajów piwa - jasnego i ciemnego (jedno z nich nosi nazwę White House Honey Ale) - warzonego na miejscu.

Więcej o minibrowarze w Białym Domu można przeczytać w tekście z WashingtonPost.com.

fot. Official White House Photo by Pete Souza



23:16

Robert Lewandowski: Zaraz mecz z Estonią, a trener Smuda nadal nie podał taktyki

23:16

NBP wprowadziło do obiegu nową dwuzłotówkę. Bank twierdzi, że to prawdziwe złoto i gwarantuje 14 proc. zysków

23:16

Błaszczykowski:

Były problemy z biletami dla naszych rodzin