Relacja Live

09.08.2012

09:42

Jak to działa: Romney prosi o maile precyzyjnie wybranych użytkowników radia internetowego Pandora

Pandora to bardzo popularne w USA (niedostępna poza tym krajem ze względu na kwestie licencyjne) radio internetowe i skomplikowany system rekomendacji muzyki. Sztab Romneya postanowił wykorzystać Pandorę do zbierania danych - adresów e-mail - potencjalnych wyborców. I jak można się spodziewać, nie wszystkim to się spodobało. 




Cała sprawa zaczęła się, gdy pewnego dnia Crystal Harris, mieszkanka Północnej Karoliny słuchała swojej ulubionej muzyki na aplikacji Pandory na iPhonie. W pewnym momencie na ekranie pojawił się komunikat "Aby pomóc Romneyowi zostać prezydentem, Romney for President Inc chciałby wykorzystać Twój adres email. Naciśnij OK by podzielić się tą informacją". 




Jak można się domyśleć, Harris ten komunikat się nie spodobał. Nie tylko dlatego że jest Demokratką, ale przede wszystkim dlatego, że uznała działalność sztabu Romneya za stalking. Zrobiła screenshot i opublikowała go na Twitterze, z prostym komentarzem #Fail. Serwisowi ProPublica powiedziała później, że nie chce być przez Romneya "prześladowana" w aplikacjach których używa. Screenshot szybko stał się wiralem.   




Możliwości zbierania maili nie są niczym nowym w Pandorze, ale po raz pierwszy w tym roku można stosować takie apele nie tylko w celach komercyjnych, ale także politycznych. Z tego skorzystali doradcy Romneya - Karolina Północna jest jednym z kluczowych stanów w tych wyborach, dlatego też każdy zebrany email w tym stanie się liczy. Jak zapewnia firma, bez wyraźnej zgody użytkowników emaile nie są podawane sztabom ani innym podmiotom korzystającym z opcji reklamowych na serwisie. Nie jest jasne, czy sztab Romneya kierował się tylko geografią, czy także badaniami pokazującymi jaki rodzaj muzyki najczęściej słuchają ludzie o określonych poglądach politycznych. To dodatkowa, ciekawa warstwa całej sprawy. 






W tym jednak przypadku sam fakt pojawienia się inwazyjnej reklamy politycznej wystarczył, by wywołać negatywne komentarze pod adresem sztabu Romneya. Ale taka jest teraz polityczna rzeczywistość - z reklam precyzyjne celowanych w konkretne grupy odbiorców korzystają sztabowcy i firmy nie tylko na poziomie prezydenckim, ale i lokalnym. Takie reklamy muszą w niektórych przypadkach wywoływać obawy o naruszanie prywatności, jak to się stało w przypadku Crystal Harris. 




To jednak jeden z pierwszych przykładów sytuacji, w której takie reklamy wywołują negatywną, głośną reakcję odbiorców. W internecie wygenerowanie fali oburzenia przeciwko jakiejś sprawie jest dość proste. I z tym sztabowcy muszą się liczyć, stawiając na takie reklamy. 


11:06

To zdjęcie krąży w sieci jako podsumowanie dwóch lat prezydentury Bronisława Komorowskiego

Źródło: profil na FB Hipsterski maoizm


12:51

Na ratunek Blackberry

Czy Blackberry można jeszcze uratować? - analiza autorstwa  Jean-Louis Gassée 


12:52

Big Data i dziennikarstwo

Jak wykorzystanie danych może zmienić dziennikarstwo i media - 


12:56

Bełkot na TED

Evgeny Morozov mocno krytykuje "bełkot" jaki publikowany jest w książkach wydawanych przez TED 


12:59

Romney ma szansę

Dlaczego Romney ma szansę wygrać wybory - analiza Jaya Coste\\'a z konserwatywnego National Review 


13:01

Demograficzny podział kampanii w USA

Jak kampania w USA dzieli się pod kątem demografii 


13:39

Wojna na spoty wchodzi w USA na kolejny poziom

"Negatywna kampania działa" - głosi polityczna maksyma. Ale w USA wojna telewizyjna doszła właśnie do poziomu, który zdaje się częściowo zaprzeczać tej tezie. Dwa nowe spoty zaczynają przynosić Obamie i Romneyowi więcej szkód niż pożytku. 






Najgłośniej jest o spocie "Understands" który został przygotowany przez SuperPAC "Priorities USA". czyli organizację polityczną, która zgodnie z prawem nie może koordynować działań ze sztabem Obamy ani z Demokratmai. W spocie jeden z byłych pracowników zamkniętej firmy GST Steel obwinia Romneya o to, że w wyniku działalności jego firmy - Bain Capital  jego żona zmarła na raka, bo straciła ubezpieczenie - plan rodzinny był dostępny w ramach planu ubezpieczeniowego męża, a po jego zwolnieniu wygasł. Bain zainwestował w GST Steel, ale  ostatecznie fabryka została zamknięta.  Jak się jednak okazało, żona Joe Soptica zmarła w wiele lat po zamknięciu fabryki, a na dodatek przez pewien czas miała jednak własne ubezpieczenie. Spot jest oparty na nieprawdziwych podstawach - jak wiele innych w tym roku. Ale używanie osobistej tragedii człowieka do walki politycznej zostało przez wielu dziennikarzy i komentatorów uznane ze przekroczenie granicy. Sztab Obamy odciął się od spotu, podkreślając że Priorities USA nie koordynują w żaden sposób działalności z oficjalną kampanią. 




[video: http://youtu.be/Nj70XqOxptU autoplay:0] 




Spot Romneya "Right Choice" (oficjalny spot kampanijny) to oskarżenie pod adresem Obamy, że prezydent chce zniszczyć reformę opieki społecznej  Clintona z 1996. "Obama sprawi, że nie będziesz musiał pracować i wszystko dostaniesz od państwa". Ten spot został powszechnie - przez niezależne organizacje - uznany za kompletnie nieprawdziwy i oparty na całkowicie fałszywych przesłankach. Nawet Newt Gingrich nie był w stanie go bronić w czasie wystąpienia na CNN. To sygnał, że ten spot zaczyna przynosić więcej szkód niż korzyści. 





http://youtu.be/0F4LtTlktm0
 






Wygląda więc na to, że kampania w USA wchodzi na nowy poziom. Czy jeden ze sztabów wykorzysta ten moment i obróci go na własną korzyść ?


14:02

Nie lękajcie się - Romney wykorzystuje w nowym spocie wyborczym Jana Pawła II i Lecha Wałęsę

Po to właśnie Mitt Romney przyjechał do Polski. Były prezydent i laureat pokojowej nagrody Nobla Lech Wałęsa zrobił mu nie lada niespodziankę życząc mu wygranej i popierając jego kandydaturę - teraz Mitt pokazuje jego poparcie w klipie skierowanym przeciwko prezydentowi Barackowi Obamie. Spot zatytułowany "Be not afraid" to atak na Obamę za to, co republikanie nazywają atakiem na religię (war on religion). Klip nieprzypadkowo cytuje słowa Jana Pawła II ("Nie lękajcie się") - Romney, a jest to oficjalny jego klip, kończący się tradycyjną formułką "I\\'m Mitt Romney and I approve this message", mówi o papieżu i jego słowach, a także wykorzystuje jego zdjęcia. W klipie widać też fragment przemówienia, jakie Romney 31 lipca wygłosił w Warszawie. 


http://youtu.be/IMv28sYQzCY





16:22

Greenpeace uderza w PO infografiką o powiązaniach między partią a PGE

Ta infografika została opublikowana na profilu Greenpeace Polska na FB wraz z komentarzem: "Czyją stronę - koncernów czy obywateli? - ma brać partia tak bezpośrednio, poprzez konkretnych ludzi, zaangażowana w wielki biznes, jak Platforma Obywatelska w Polską Grupę Energetyczną?" 


16:51

3 mity związane z wiceprezydenturą

Temperatura rośnie, sztab Mitta Romneya bawi się z dziennikarzami, zapewniając, że już niedługo ogłosi nazwisko kandydata na wiceprezydenta. To część wyborczego teatru, a zabawa w ogłaszanie nazwiska VP to w dużej mierze tylko spektakl dla prasy. Oto trzy mity związane z wiceprezydenturą, w które nie powinniśmy już wierzyć


Wybór kandydata wpływa na wynik
George Bush Senior w 1988 roku na kandydata na wiceprezydenta wybrał osobę, która do dziś wygrywa w rankingach na najgłupszego amerykańskiego polityka - senatora Dana Quayle’a. Demokratyczny konkurent, Michael Dukakis, postawiał na doświadczonego i cenionego senatora Lloyda Bentsena, który w debacie kandydatów na wice dosłownie zgniótł na miazgę Quayle’a. To jednak nie przeszkodziło GHWB zamieszkać w Białym Domu - skala jego zwycięstwo w wyborach była porażająca, to był tzw. landslide, kandydat GOP uzyskał 426 głosy elektorskie. Dla porównania cztery lata temu Obama zdobył 365 elektorów.

Sarah Palin - wbrew temu, co się powszechnie sądzi - pomogła senatorowi Johnowi McCainowi w zbliżeniu się w wyścigu do Baracka Obamy. Przed jej wyborem McCain pozostawał wyraźnie w tyle, po ogłoszeniu jej nazwiska ‘podskoczył’ do demokratycznego kandydata na odległość błędu statystycznego. Przegrał stosunkowo wysoko wybory, ale nie tyle ze względu na samą Palin, co z powodu słabości własnej kampanii i panującej wówczas atmosfery w Stanach Zjednoczonych.

Al Gore w 2000 roku wybrał na swojego partnera senatora Joe Liebermana - wszyscy byli zachwyceni tą kandydaturą, widziano tylko zalety tej decyzji. Ale Al Gore nie został prezydentem USA.

Jeśli chodzi o ostatnie 30 lat, to zdaje się, że tylko wybór Ala Gore’a na wiceprezydenta miał jakiś wymierny wpływ (dodatni) na wynik prezydenckiego wyścigu. Po ogłoszeniu jego nazwiska Bill Clinton zyskał dodatkowe kilka punktów w sondażach. Wyścig w 1992 roku był zacięty, a kiedy Clinton postawił na Gore’a, w sondażach zaczął prowadzić i prowadził aż do wygranych wyborów. Wcześniej? Lyndon B. Johnson u JFK. Poza tym - historycy i politolodzy raczej są zgodni - wybór kandydata na wiceprezydenta nie ma zbyt dużego znaczenia na wynik wyborów.


Wybiera się najlepszego kandydata

Gdyby tak było, Mitt Romney nie wahałby się wybrać Condoleezzy Rice lub generała Davida Petraeusa. Na papierze to doskonali kandydaci, którzy zapewniają mu znaczącą przewagę nad Barackiem Obamą. Mały problem? Ani Condi, ani generał nigdy nie startowali w wyborach. Są sprawdzeni na ważnych stanowiskach, jako wiceprezydenci byliby z pewnością znakomici, ale trudom kampanii wyborczej mogliby nie podołać. Wybiera się kogoś, kto już przetarł polityczne szlaki, kogoś, kto został sprawdzony w politycznym wirze. Życie w ustawicznym stresie (sekretarz stanu lub dyrektor CIA nie są znani z relaksującej pracy) to za mało, by wiedzieć, jak dana osoba poradzi sobie w intensywnej kampanii prezydenckiej. Jeśli Romney wybierze którąś osobę z tej dwójki, po raz pierwszy w swoim życiu zdecyduje się na wielkie ryzyko. Kandydatem na wiceprezydenta zostaje ktoś, kto już wygrywał jakieś wybory i w jakiś sposób może pomóc kandydatowi na prezydenta, a także nie sprawi przykrej niespodzianki podczas kampanii.


Wiceprezydent to kolejny prezydent a kandydat na wiceprezydenta to przyszłość partii
Wystarczy spojrzeć na listę prezydentów - ilu z nich było wcześniej wiceprezydentami?  Po 1945 roku wśród 12 prezydentów można znaleźć 4 takie osoby. To Truman, Lyndon B. Johnson, Nixon, George Howard Walker Bush - Ford nie został wybrany, został prezydentem po rezygnacji Nixona i nie wygrał wyborów. Jeśli chodzi o nazwiska kandydatów na wice, to niektóre znają tylko historycy i dobrze zorientowali politolodzy-amerykaniści. Kandydat na wiceprezydenta wie, że szansę na polityczną karierę ma tylko wtedy, gdy jest w zwycięskiej drużynie lub ma na swoim koncie jakieś dokonania.






17:46

Romney Girl - liberalna organizacja uderza w Mitta parodią

Progresywna organizacja The Agenda Project Action Fund prezentuje Romney Girl. Piosenka to oczywiście parodia przeboju z lat 90. zeszłego wieku "Barbie Girl". Romney Girl to Miss Swiss, która podobno jest tajnym informatorem Harry\\'ego Reida (który w zeszłym tygodniu publicznie powiedział, że ktoś mu zdradził, że Romney przez 10 lat nie płacił podatków).
Czy wreszcie w tej kampanii prezydenckiej doczekaliśmy się prawdziwego wirala, który ma szansę dorównać Obama Girl lub Obamie śpiewającemu hit Ricka Astleya? Więcej o Romney Girl pod tym linkiem.


http://youtu.be/5v4PWW301JM




18:41

"Angela, czy kusi Cię rozbicie strefy euro?" na okładce najnowszego "The Economist"

Tematem okładkowym najnowszego "The Economist" jest  kwestia czy i jak Angela Merkel rozważa kontrolowany rozpad strefy Euro. 


23:27

Kolejny słaby sondaż dla Romneya - czy uda mu się odwrócić trend?

Kolejny sondaż, tym razem CNN/ORC, pokazuje, że wśród zarejestrowanych wyborców wyraźnie prowadzi obecny prezydent Barack Obama - głosowanie na niego deklaruje 52% ankietowanych, 45% zamierza głosować na Romneya. Prezydent wygrywa także wśród wyborców niezależnych - 53%, 42% niezależnych popiera Romneya. Dość niepokojąco dla Teamu R powinny wyglądać liczby mówiące o sympatii Amerykanów - tzw. favorable/unfovarable rating. W lipcu nie lubiło Romneya 42% ankietowanych, dziś jest to 48%, natomiast notowania Obamy niewiele się zmieniły w ciągu miesiąca - lubi go 56%, a nie lubi 42%. Bardzo źle wygląda sympatia dla Romneya u wyborców niezależnych - w maju nie lubiło go 40% z nich, dziś 52% ma o nim nieprzychylne zdanie. Większość Amerykanów przekonana jest także, że w listopadzie wygra Obama - 63%, jedynie 33% wierzy, że zwycięzcą będzie Romney. Więcej o sondażu można przeczytać na stronie CNN, albo ściągnąć dokument pdf z raportem.


Przy takich liczbach, Romneyowi przyda się bardzo \\'bounce\\' związany z ogłoszeniem kandydata na wiceprezydenta oraz ten, jaki kandydaci prezydentcy zwyczajowo dostają po konwencjach (republikańska będzie pod koniec sierpnia). Wielu sugerowało, że już jutro, w piątek 10 sierpnia, Romney publicznie ogłosi, kto wraz z nim będzie brał udział w wyścigu do Białego Domu. Jednak tradycyjne podejście do kampanii wyborczych sugeruje, że z przedstawieniem kandydata na wice lepiej poczekać do końca Igrzysk Olimpijskich, czyli do poniedziałku 13 sierpnia. Jeśli nie poznamy kandydata na wiceprezydenta, być może w piątek doczekamy się kolejnego sensacyjnego przecieku na temat VP, jakie tradycyjnie oferuje serwis DrudgeReport.com za każdym razem, gdy kampania Mitta Romneya nie może przebić się z własnym przekazem lub zmaga się z niezbyt przyjaznymi doniesieniami medialnymi.