Relacja Live

06.08.2012

09:15

Nowy projekt Google umożliwia precyzyjne kierowanie reklam na konkretne okręgi wyborcze

Google stawia kolejny krok w dostarczaniu usług dla kampanii wyborczych – przynajmniej w USA. Powszechnie wiadomo, że im bardziej dokładnie wymierzona w konkretnego odbiorcę reklama, tym lepiej. Dlatego też Google wystartowało z usługą, która umożliwia wykupywanie reklam w konkretnych CD (Congressional Districts). 




Google jest cały czas bardzo mocno zaangażowane w usługi powiązane z polityką. Kamapnia „Four Screens” ma przekonać sztaby i doradców, że warto korzystać z Google przy kampaniach wyborczych np. wykupując reklamy na youtube. Teraz nadszedł czas na kolejny krok. Ponieważ w tym roku wybory do Kongresu w wielu przypadkach odbędą się w zmienionych okręgach wyborczych, kwestia reklam stała się tym bardziej paląca. Zmiany wynikają z procesu zwanego redistricting, który odbywa się co dziesięć lat -  za każdym razem po przeprowadzeniu spisu powszechnego. Tworzone są nowe granice niektórych okręgów, a inne są łączone lub znikają całkowicie. 




W tych warunkach do gry wchodzi Google. Nowa usługa umożliwia kampaniom wyborczym kupowanie reklam w konkretnych okręgach. W grę wchodzi pełen zakres usług reklamowych Google – od mobilnych po wideo.  Wcześniej można było „celować” z reklamami tylko w konkretne kody ZiP(pocztowe) co było niewygodne na dużą skalę i w okręgach o nietypowych kształtach. 




Dla sztabów  które rywalizują w regionach zurbanizowanych i które mają mało pieniędzy na drogie spoty telewizyjne, tego typu reklamy są szczególnie istotne. Precyzyjne dostarczanie reklam do konkretnych grup odbiorców wymaga zwykle ogromnych nakładów w bazy danych i skomplikowane systemy analityczne. Google daje takie możliwości każdemu. 






Trudno przecenić znaczenie tego posunięcia Google. I chociaż mało kto spodziewa się, że Demokraci odzyskają w tym roku kontrolę nad Izbą Reprezentantów, to już za dwa lata to narzędzie Google – które będzie zapewne sukcesywnie rozbudowywane – może okazać się jednym z kluczowych dla sukcesów kampanii lokalnych. To też jedna z niewielu pomysłów z rynku amerykańskiego, który Google mogłoby przenieść na polski grunt, zarówno jeśli chodzi o reklamy w wyborach parlamentarnych (dostosowane do okręgów) jak i samorządowych. W USA najmniej zadowoleni muszą być konsultanci i firmy dostarczający komercyjne alternatywy.




Google bardzo umiejętnie wyczuwa polityczne wiatry. Kolejne tego typu narzędzia są tylko kwestią czasu. 


09:47

Michał Tusk: Pracowałem dla katarskiego inwestora. Byłem wkurzony, gdy dostałem przelew, a stocznie nie

10:36

KPRM zmienia się na Facebooku

Na oficjalnym profilu KPRM na Facebooku pojawiła się nowa zakładka, agregująca publikacje z oficjalnych kont  na Twitterze, Flickr i Youtube. Zakładka wygląda bardzo przejrzyście, zwraca jednak uwagę nietypowa krwistoczerwona szata graficzna. Czy to zapowiedź większego redesignu stron KPRM, nie tylko na FB? 


11:58

Co interesuje Polaków w wakacje? Pogoda, igrzyska i afera taśmowa

Jakie tematy interesują Polaków w wakacje? Czy afera taśmowa przebiła się bardziej niż wiadomości z igrzysk? Odpowiedź na to pytanie przynosi Google Insights for Search, usługa Google umożliwiająca badanie jakie słowa kluczowe są najczęściej wyszukiwane na określonym obszarze w konkretnych kategoriach. Oto krótkie spojrzenie na to, czego Polacy szukają w wakacje. 




Biorąc pod uwagę wszystkie kategorie, w ciągu ostatnich 30 dni w Polsce najszybciej rosła popularność tematów związanych z wakacjami i igrzyskami. Dopiero na 10 miejscu znajduje się "OLT Express", ale biorąc pod uwagę że jest to stosunkowo świeża sprawa, widać wyraźnie że wzbudziła na tyle dużo zainteresowania, by szybko przebić się do pierwszej dziesiątki. Na pierwszym miejscu - "Londyn 2012". Tak wygląda tabela, gdy spojrzy się na zakładkę "Rising Searches" pokazującą, co w porównaniu z poprzednim miesiącem najbardziej zyskuje na popularności. Wysoka popularność "Woodstock" pokazuje, że pomysł by pojawił się na nim prezydent Komorowski był dość trafny.






Ale już w kategorii "Law and Goverment" najszybciej rosła popularność hasła "afera taśmowa". Na czwartym miejscu "nepotyzm". 






W kategorii "News" całkowita dominacja tematów pogodowych. 






Jak widać, mimo wakacji zarówno sprawa OLT jak i przede wszystkim afera taśmowa wywołały duże zainteresowanie Polaków. 


for. Loren Sztajer CC BY-ND 2.0


12:36

Bartman:

Dziś grało się ciężko. Dach był zamknięty

12:57

Taką grafiką środowiska prawnicze na FB przypominają o proteście w sprawie opłaty sądowej

Ten obrazek krąży na FB jako element protestu środowisk prawniczych przeciwko zmianom możliwości uiszczania opłaty sądowej i likwidacji znaczków. 


13:19

Nerd z irokezem - czyli inżynier z NASA stał się ulubieńcem Twittera i amerykańskich mediów

Bobaka Ferdowsi do dzisiejszego poranka na Twitterze śledziło 200 osób, teraz 13.5 tysiąca. Co się stało? Curiosity wylądowało na Marsie. Bobak pracuje w NASA - jego oficjalny tytuł to \\'flight director on the Mars Science Laboratory Curiosity mission\\'. Gdy telewizje na całym świecie relacjonowały na żywo lądowanie sondy na Marsie, kilka osób wyłapało, że wśród inżynierów jest przystojniak z irokezem - wkrótce na Twitterze pojawiły się pytania, kto to jest. Okazało się, że to właśnie Bobak, i że ma na tym serwisie społecznościowym własne konto. A specjalnie dla zainteresowanych nie tylko misją Curiosity wkleił takie zdjęcie:


13:23

Największy problem Romneya

James Oliphant analizuje największą wadę Romneya - chłód w komunikacji


13:25

Dlaczego Twitter musiał przeprosić za olimpijską wpadkę?

Dlaczego Twitter musiał zareagować i przeprosić za skasowania konta dziennikarza, który na TT krytykował sposób w jaki NBC relacjonuje olimpiadę 


13:27

Dlaczego wszyscy boją się Huawei?

Dlaczego chińska firma Huawei, produkująca sprzęt telekomunikacyjny wywołuje nerwowość na Zachodzie? 


13:30

Londyn 2012 jako cyberpunkowa antyutopia?

Czy igrzyska w Londynie to spełnienie wizji cyberpunkowych autorów, którzy przewidywali przejęcie władzy nad światem przez megakorporacje? 


13:38

Benzyna wraca do gry

Dlaczego ceny benzyny wracają do gry jako argument w kampanii prezydenckiej w USA 


14:30

Bronisław Komorowski, dziadek na miarę

Jeśli Aleksander Kwaśniewski wypracował styl prezydenta „swego chłopa” to Bronisław Komorowski jest „swoim dziadkiem”. Polacy myślą o nim, jak o starszym sympatycznym panu: patrzą na niego trochę z przymrużeniem oka, ale ufają i wybaczają kolejne gafy. Komorowski to polityk, którego Polacy pokochali nie za dokonania, ale pomimo ich. Zresztą łatwość, z jaką Komorowskiemu wybaczają niemal wszystko, nie ma sobie równych. Nawet fatalna ustawa o zgromadzeniach przysporzyła przeciwników nie tyle jemu, co Platformie. 






Komorowski to prezydent aktywny. Często zabiera głos i lubi się pokazywać. Czasem nawet za bardzo. Teoretycznie jego wystąpienie na przystanku Woodstock było ryzykowne i miało duże szanse zakończyć się kompletną klapą. Młodzież, która nie przepada za politykami mogła wygwizdać prezydenta. W dodatku obecni tam w dużej liczbie weganie i miłośnicy zwierząt też mogliby chcieć coś przekazać zapalanemu myśliwemu. Jednak nic z tych rzeczy. Wystąpienie prezydenta było sukcesem, a zdjęcia z tego wyjazdu będą z pewnością upiększać reklamówki wyborcze. Przekaz poszedł w Polskę: zbuntowana młodzież jest z prezydentem. Trudno wyobrazić sobie, by taki manewr udał się któremuś z poprzedników Komorowskiego. Woodstockowa publiczność uznała, że prezydent jest na tyle sympatyczny i na tyle niegroźny, że nie ma, co mu psuć występu. A nie zapominajmy, że ludzie w takim wieku to odbiorca trudny i wyczuwający fałsz. Prezydent ma jednak tę zaletę, że nawet w takich sytuacjach pozostaje sobą. Sekret tkwi w tym, że nie musi nic udawać. Dla większości polityków takie spotkanie byłoby piekłem, ale Komorowski akurat dobrze się przy tym bawił. 




Specyficzny zestaw uprawnień, jaki ma w Polsce prezydent wydaje się wprost stworzony dla Bronisława Komorowskiego. Lech Kaczyński nie mieścił się w tak skrojonej funkcji i wciąż domagał się więcej. Dla Aleksandra Kwaśniewskiego obowiązków prezydenta było nawet trochę za dużo. Zwłaszcza w końcówce drugiej kadencji, którą Kwaśniewski najchętniej spędziłby zamknięty w salonie. Bronisław Komorowski ma tyle uprawnień, by nikt o nim nie zapomniał i tyle obowiązków, by się nie przepracować i robić, to co lubi. A prezydent lubi spotykać się Polakami. Tylko w 2011 roku Bronisław Komorowski odwiedził 46 powiatów. Spotkania wyglądają przeważnie tak, że wieś tańczy i śpiewa a Komorowski stoi klaszcze. Do tego prezydent kibicuje, podróżuje i udziela „dobrych rad” innym politykom. To wszystko sprawia, że może spokojnie myśleć o drugiej kadencji, ale i tak nie wyjaśnia sukcesu jakim są dwa pierwsze lata jego prezydentury.






Popularność Komorowskiego to coś, co wymyka się racjonalniej analizie. W socjologii najczęściej używa w takich sytuacjach pojęcia "charyzmy". W tym przypadku to określenie nie do końca się sprawdza.  W rozumieniu Maxa Webera zakłada ono, że w cechy przywódcze polityką wierzą również poddani.  W tym przypadku nie jest to jednak wcale takie oczywiste. Komorowskiego poddani lubią, ale nie traktują go, jak lidera z krwi kości. Taki zaszczyt zarezerwowany jest dla Donald Tuska czy Jarosława Kaczyńskiego. Komorowski to gracz z przymrużeniem oka z którego można się nawet pośmiać. Tyle tylko, że jest to zupełnie inny inny śmiech niż ten, który towarzyszył prezydenturze Lecha Kaczyńskiego. Komorowski nie chodzi na wojny ze światem i jest zbyt dobroduszny i poczciwy, by z niego szydzić. Najprościej powiedzieć chyba, że  posiadł klucz do serca Polaków. Nie przez przypadek, jak twierdzi Janusz Palikot, Donald Tusk miał w gronie zaufanych nazywać Komorowskiego "dziadkiem narodowym". To określenie miało pokazać oderwanie prezydenta od rzeczywistości. Dziadek przechytrzył jednak wszystkich z premierem na czele. I podczas gdy wszystkie możliwe badania opinii społecznej pokazują, że rząd traci, to prezydent wciąż zyskuje.




foto: Wojciech GrzędzińskiKPRP


16:35

Protective pool - od dziś prasa śledzi każdy ruch Romneya

Od dziś - poniedziałku 6 sierpnia - do 6 listopada prasa nie będzie odstępowała prezydenckiego kandydata GOP na krok. "Protective press pool" to dziennikarze, którzy będą śledzić to, co zrobi Mitt. Romney pozna, jak wygląda życie prezydenta, którego każdy ruch opisywany jest przez dziennikarzy przypisanych do towarzyszenia głowie państwa.




To klasyka amerykańskich kampanii wyborczych - nadchodzi taki dzień, w którym kandydat musi się zgodzić na nieustanne towarzystwo dziennikarzy. Do tej pory dziennikarze pojawiali się tylko na tych wydarzeniach i spotkaniach, na które byli zapraszani - niektóre okazje były zamknięte dla prasy.




To polityk sam wybiera ten moment. Cztery lata temu Barack Obama, ówczesny kandydat Partii Demokratycznej, zdecydował się na zezwolenie na stałą obecność dziennikarzy dużo wcześniej - bo pod koniec czerwca. Pierwszym dniem relacjonowanym przez prasę był 28 czerwca 2008 roku. W tym roku Mitt uznał, że dniem, w którym straci wszelką swobodę poruszania się, jest 6 sierpnia.




Dziennikarze od samego rana przebywają w Wolfeboro w New Hampshire, czyli w mieście, gdzie znajduje się rezydencja państwa Romney. I już go nie opuszczą, przez 91 dni, jakie pozostały do wyborów. Jeśli Mitt wychodzi z domu, podąża za nim prasa. Dziś pojechała z nim do sklepu z artykułami metalowymi i do sklepu spożywczego (dla zainteresowanych podali listę zakupów). Mitt Romney przyznał się, że na kolacji będą mieli gości (ale nie wymienił nazwisk). Doradcy kandydata uściślili, że Mitt do końca dnia nie opuści własnego domu, a na kolacji spotka się z członkami własnego sztabu wyborczego.




Takich informacji od dziś będzie dużo więcej. Witamy w prezydenckiej kampanii 2012.










17:03

Nagroda dla premiera przekazana organizacjom charytatywnym
Kancelaria Premiera poinformowała na facebookowym profilu, że pieniężna część Nagrody Europejskiej została przekazana w całości na cele charytatywne. Premier Donald Tusk nie przyjął finansowej części Nagrody Europejskiej (Europapreis für politische Kultur), otrzymanej 4 sierpnia w szwajcarskiej Asconie. Hans Ringier Stiftung - fundator - przekazał 50 tys. franków szwajcarskich na rzecz wybranych przez siebie trzech polskich organizacji charytatywnych. Pieniądze dostały: fundacja "Dzieci Niczyje", Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi i stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce.


21:38

PILNE:

Grecja godzi się na kolejne wyrzeczenia. Państwo przestanie wypłacać emerytury osobom, które nie są emerytami