Relacja Live

03.08.2012

08:00

Startuje Twitter Political Index. Czy ten nowy projekt sprawi, że w tym roku sondaże w USA przestaną się liczyć?

Analiza informacji pojawiających się na Twitterze, ilości wpisów i ich treści była od bardzo dawna w USA przedmiotem zainteresowania sztabów wyborczych. Teraz Twitter startuje z narzędziem, które może odmienić to jak wygląda kampania prezydencka w USA. TO „Twitter Political Index” – pierwszy tak ambitny projekt mierzący to, co mówi się o kandydatach na Twitterze. Czy będzie lepszy od Gallupa? 


Projekt „Twitter Political Index” to wspólne przedsięwzięcie Twittera, firmy analitycznej Topsy ,a także dwóch pracowni sondażowych w USA – powiązanej z Demokratami  The Mellman Group i bardziej konserwatywnej North Star Opinion Research. 




Jak to działa? Każdego dnia na Twitterze pojawia się średnio 400 mln wiadomości. Dla porównania, w dniu wyborów w USA w 2008 wysłano łącznie 1,8 mln wiadomości. Dziś tyle ukazuje się na Twitterze co sześć minut. 




W ramach Twitter Political Index codziennie analizowana jest całość ruchu na Twitterze – obecnie jest to 400 mln wiadomości. Topsy przyporządkowuje każdemu wpisowi wartości w skali od 1 do 100, gdzie 100 oznacza najbardziej pozytywne. 50 to wynik neutralny. Następnie Topsy analizuje w ten sam sposób wpisy dotyczące każdego z kandydatów – Romneya i Obamy, i przyporządkowuje im konkretną wartość. Na przykład – wynik 73 oznacza, że Tweety dotyczące kandydata są średnio bardziej pozytywne niż 73% wszystkich wpisów na Twitterze tego dnia. 




Kandydaci oceniani są niezależnie od siebie. Nie jest to sondaż na zasadzie albo-albo, bardziej mierzenie oceny kandydata i emocji wokół niego każdego dnia w relacji do wszystkich wpisów. Co ciekawe, jak pokazuje analiza danych historycznych, w przypadku Obamy Twidex jest bardzo podobny do wykresu aprobaty pracy prezydenta w badaniach Gallupa. Tylko w niektórych przypadkach np. chwili po śmierci bin Ladena, te wykresy nie są zbieżne. Wtedy Twindex spadł dużo szybciej niż ocena prezydenta w Gallupie – bounce sondażowy trwał dużo dłużej niż Twitterowy. Oznacza to, że w niektórych przypadkach Twitter wyprzedza sondaże i może służyć do przewidywania przyszłości. 




To zaś oznacza, że mimo wątpliwości metodologicznych – tylko niektórzy Amerykanie używają Twittera, nie jest to reprezentatywne grupa – Twindex może pomóc w przewidzeniu, kto wygra w listopadzie. Na pewno jest to najbardziej ambitny – analiza tego typu 400 mln wiadomości codziennie robi wrażenie – projekt tego typu. 






10:31

Buczący Wolnopolacy jak Tea Party - zmobilizowany, ale jednak polityczny balast prawicy

Amerykańscy republikanie mają silną grupę w partii, której odpowiada liczna grupa wyborców, głoszących poglądy tak obce dla miękkich elektoratów w grze. Utożsamiani z nimi politycy, nawet w silnie konserwatywnych okręgach, przegrywają z demokratami. Podobny problem ma Jarosław Kaczynski ze "Smoleńczykami", buczącymi "Wolnymi Polakami" i "Krzyżakami" od Jurka i Radia Maryja. Jednak w odróżnieniu od RNC, czyli republikańskiej "czapy" (Republican National Committee) Jarosław nie widzi w tym żadnego problemu. A dopóki tak jest, dopóty skazany jest na swoją 30% niszę. 






Republikański establishment, czyli RNC, robi bardzo wiele, żeby przeciwdziałać zdominowaniu prawicowego nurtu w USA przez Tea Party. Bo przeważnie tam, gdzie Tea Party bierze górę w prawyborach i narzuca swój przekaz - tam republikanie przegrywają, choć wszystko wskazywałoby na to, że wręcz skazani są na zwyciestwo. Tak było w przypadku establishmentowego, waszyngtońskiego kandydata demokratów, lidera partii w Senacie USA - Harrego Reida. Dość niepopularny w Nevadzie, w zasadzie w wyborach 2010 skazany był na porażkę z kandydatem republikańskim. Nim jednak - w zaskakującym wyniku prawyborów - została osobliwa Sharron Angle, kandydatka Tea Party, która słynęła ze skrajnych poglądów, a przede wszystkim dziwacznych zachowań. Przykładem tego było notoryczne unikanie jakiegokolwiek kontaktu z mediami. W jej biurze wyborczym powstał swoisty kod, gdy pojawiał się dziennikarz, rzucano hasło "trzeba podlać kwiaty" i wszyscy wiedzieli, że trzeba szczelnie odizolować kandydatkę, by nie dotarł do niej dziennikarz.


I tak w ciągu miesiąca w sondażach Angle straciła rekordowe 18 punktów a niepopularny Reid wygrał kolejną kadencję. Podobnie było z inną kandydatką Tea Party - Christine O\\'Donnell - która pokonała w prawyborach popularnego eksgubernatora, któremu dawano szansę na zwycięstwo z demokratą na opróżnione przez wiceprezydenta Bidena miejsce w Senacie. Podobnie jak kandydatce Tea Party w Nevadzie O\\'Donnell udało się dokonać rzeczy politycznie nieprawdopodobnej i zamienić początkowe, bezpieczne prowadzenie w spektakularną wyborczą klapę. Prasa wyciągnęła jej stare publikacje w których rzekomo miała przyznać się do tego, że była "czarownicą" i "rzucala uroki". O\\'Donnell więc wypuściła wyborczy klip w którym stwierdziła, że "nie byla czarownicą" i cała Ameryka pękała ze śmiechu. Podobnie jak i z treści kampanii kandydatki, która głosiła w niej m.in. swoje poglądy  na temat szkodliwości masturbacji. 






RNC, widząc do jakich skutków doprowadza mobilizacja Tea Party w prawyborach, rzuca kandydatom zwalczanym przez "herbaciarzy"  większe środki na kampanię. Za kandydatami republikańskiego środka ujmują się popularni liderzy - jak na przyklad John McCain, Jeb Bush, Chris Christie. Ale i to nie zawsze pomaga - jak w przypadku wszechmocnego na Kapitolu, od kilkudziesięciu lat wybieranego w Indianie, senatora Richarda Lugara, który przegrał niedawno prawybory z kandydatem Tea Party. Operacja RNC powiodła się natomiast w przypadku kandydata na prezydenta. 




Mitt Romney, kandydat republikańskiego centrum, przez wiele miesięcy zmagał się z kolejnymi kandydatami wspieranymi przez Tea Party: Michele Bachman, Rickiem Perry, Hermanem Cainem i do samego końca z Rickiem Santorum. RNC wiedziało bowiem, że poglądy przez nich głoszone dawałyby republikanom murowaną porażkę z niepopularnym przecież i zmagającym się z kulejącą gospodarką Barackiem Obamą. 




Podobny problem ma polska prawica. Tylko, że PiS nie ma RNC, które złapałoby się w pewnym momencie za głowę. Buczący zwolennicy prawicy na uroczystościach powstańczych spotykają się z izolacją i potępieniem nawet większości blogerów salonu24. Wystarczy dziś wejść na stronę główną salonu24, ktora powinna być dla liderów PiS barometrem tego, co chcą ich wyborcy. I mimo, że salon wielokrotnie nazywany jest "psychiatrykiem24" i ostoją prawicowych dziwactw, to nawet tam, akcja podczas powstańczego święta spotkała się z krytyką. Wyborca w PiS to oczywiście w sporej mierze czytelnik Gazety Polskiej, czy Naszego Dziennika, telewidz TV Trwam dla którego prezydent to Komoruski, a Tusk to zdrajca i "ryży oszust". Jednak prawda wyborcza, sprawdzana po wielokroć, jest taka, że poglądy reprezentowane przez te - jakkolwiek stanowiące zmobilozowaną bazę prawicy - środowiska, nie dają żadnej szansy na "wyjście z grupy". Poglądy Marka Jurka na temat dostępności antykoncepcji pokrywają się dokładnie z tym, co w swoich kampaniach w Nevadzie i Delaware głosiły kandydatki Tea Party. I gwarantują takie same szansę na wyborcze zwycięstwa. 






Głównym problemem PiS nie jest to, że nikt nie jest w stanie zapanować nad osobliwościami zachowań polityków partii, a zwłaszcza ich zmobilizowanych aktywistów i zwolenników. Jarosław Kaczyński mógłby to zrobić, gdyby chciał, co pokazała kampania prezydencka 2010. Wszystko wskazuje jednak na to, że po prostu nie chce tego zrobić. I tym samym pogrąża się w gettcie dziwactw, które nie nie tylko dają szansy na zmianę w polskiej polityce, ale utrzymują przy życiu prominencję wyborczą politycznych ruchów w rodzaju partii Palikota.


11:23

Szef Amber Gold: Nadal uważam, że możliwa jest przemiana bursztynu w złoto

13:11

Tak prawicowy net szydzi z wizyty prezydenta Komorowskiego na Woodstocku

Nagrodą w konkursie ma być 


13:32

Putin (za pośrednictwem Republikanów) wysyła Obamie kartkę z życzeniami urodzinowymi

Urodziny Obmay już jutro, dlatego GOP przygotowało serię kartek urodzinowych, które można wysłać swoim znajomym (na przykład Demokratom). Tak wyglądałaby kartka, którą zdaniem Republikanów mógłby wysłać Obamie Putin. To nawiązanie do słynnego "hot mic " moment z Seulu, gdy Obama z w rozmowie z prezydentem Miedwiediewem stwierdził, że po wyborach może być bardziej "elastyczny" w sprawie tarczy antyrakietowej. 


13:52

Rick Gorka ma urlop

Rick Gorka, rzecznik Mitta Romneya, który wsławił się tym, że pod Grobem Nieznanego Żołnierza w Warszawie powiedział dziennikarzom, by pocałowali go w cztery litery, udał się na urlop i chwilowo nie towarzyszy kandydatowi GOP w trakcie kampanii. Rick od 31 lipca nie napisał nic na swoim regularnie prowadzonym koncie na Twitterze. Jednym z ostatnich wpisów jest: >>Seinfeld quote of the day: "I\\'m getting bumped? You\\'re bumping me from career day?<<. Rick prawdopodobnie nie straci pracy - Romney znany jestz tego, że lubi współpracować z tymi samymi ludźmi - osobami, którym ufa. Eric Fehrnstrom, ten od wpadki z Etch-A-Sketch <<--- link do tekstu, pracy nie stracił.

edit: Gorka wrócił na TT - złożył życzenia urodzinowe Charlesowi Dharapak, fotografowi agencji AP, który towarzyszył kampanii Romneya podczas wyjazdu zagranicznego do Londynu, Izraela i Polski.





14:03

Prezydent Bydgoszczy cieszy się z medalu Magdaleny Fularczyk i Julii Michalskiej

Na fanpage\\'u Rafała Bruskiego, prezydenta Bydgoszczy, pojawiło się jego zdjęcie podpisane: "Brawo Polska, brawo Bydgoszcz! Magdalena Fularczyk (RTW LOTTO/Bydgostia/WSG Bydgoszcz) i Julia Michalska z medalem! Piękna chwila na Wyspie Olimpijskiej w towarzystwie prezesa klubu Zygfryda Żurawskiego."



16:02

Jenna Jemeson poparła Mitta Romneya

Według telewizji CBS aktorka porno poparła wczoraj kandydaturę Mitta Romneya na prezydenta USA. W klubie ze striptizem w San Francisco w rozmowie z osobą pracującą w CBS miała powiedzieć, że czeka z niecierpliwością na republikanina w Białym Domu: "Kiedy jesteś bogaty, chcesz republikanina na tym stanowisku".



19:52

Nowe dane o bezrobociu to świetna wiadomość dla Obamy

W lipcu w USA powstało 163,000 nowych miejsc pracy. I mimo, że bezrobocie wzrosło o 0,1, do 8,3%, to i tak dzisiejsza dane są doskonałą wiadomością dla sztabu Obamy. Spodziewano się że powstanie tylko ok 80,000-100,000 nowych miejsc pracy, co sprawia że dane sa lepsze niż oczekiwane. Oddala się ryzyko, że jeszcze przed wyborami gospodarka USA wpadnie w recesję - do wyborów już tylko trzy raporty miesięczne o bezrobociu. Dziś status quo na rynku pracy zostało potwierdzone. A ponieważ w tych warunkach sondaże są dla Obamy całkiem dobre, zachowanie status quo jest dla prezydenta dobra wiadomością. To wszystko zaś zwiększa szanse, że Romney zostanie zmuszony do wyboru kandydata na wiceprezydenta, który będzie dużo mniej "bezpieczny" i dużo mniej konwencjonalny, tak by całkowicie odmienić oblicze kampanii.