Relacja Live

31.07.2012

08:27

W porównaniu z Obamą, Romney podróżuje skromnie

Dziś zaczyna się drugi i ostatni dzień wizyty kandydata na prezydenta GOP w Polsce. Jego centralnym punktem będzie przemówienie, które  Romney wygłosi w gmachuy Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie. Ale Romney - w porównaniu z Obamą w 2008 - podróżuje po świecie ze skromnym zespołem doradców. Towarzyszy mu oczywiście Ian Brzezinski, (syn prof. Zbigniewa Brzezińskiego) który doradza kandydatowi GOP w sprawach dotyczących Polski i regionu. Poza nim w Polsce jest Andrea Saul (na zdjęciu w środku), która w sztabie Romneya odpowiada za komunikację i jest głównym rzecznikiem prasowym Mitta. Jest z nim także Rick Gorka, "traveling press secretary", który zajmuje się dziennikarzami w czasie podróży kandydata. Jest też oczywiście "body man" Mitta, czyli osobisty asystent, który nie odstępuje go ani na krok i Lanhee Chen, główny doradca ds. "policy".  Najważniejsi doradcy polityczni Romneya zostali jednak w Bostonie. W 2008 z Obamą podróżowali za to wszyscy główni sztabowcy, z Davidem Axelrodem włącznie. To pokazuje najlepiej wagę spraw międzynarodowych dla sztabu Romneya. 




Fot. Rick Gorka/twitter


10:35

Dlaczego Romney nie spotkał się w Polsce z opozycją?

Krótka odpowiedź: bo nie byli mu do niczego potrzebni. Dłuższa - to trochę skomplikowane, ale choć spotkał się z politykami opozycyjnymi w Izraelu i Wielkiej Brytanii, to uznał, że z politykami polskiej opozycji nie musi, bo nie przynosi mu to żadnej korzyści.


I żadne petycje do Partii Republikańskiej tego nie zmienią. Liczy się nazwisko - rozpoznawalne w Stanach, i stanowisko, które dana osoba zajmuje. Stąd spotkanie z Lechem Wałęsą - przy całym szacunku dla pozostałych polskich polityków - to jedyna osoba w tym gronie, której twarz przeciętny Amerykanin jest w stanie połączyć z nazwiskiem. Jeśli polityk nie spełnia żadnego z tych warunków, trudno liczyć, by ktoś będący w trakcie bardzo intensywnej kampanii wyborczej miał czas, by się z nim spotkać.


Romney nie przyleciał do Polski, by leczyć nasze kompleksy, choć już wypowiedział trochę miłych słów na nasz temat. Przyjechał do nas, bo jego kampania uznała, że to może do czegoś mu się przydać.


A petycje, by się z kimś spotkał lub odwiedził jakiejś miejsce, pokazują kompleksy wobec zachodnich polityków. Tylko paradoksalnie - tym razem u tych, którzy o kompleksy i uległość wobec innych krajów oskarżali swoich politycznych przeciwników.



10:38

3 pytania o gorący politycznie sezon ogórkowy

Sezon ogórkowy w pewnym momencie zapowiadał się bardzo spokojnie. Ale szybko okazało się, że – podobnie jak rok temu – polityczne wakacje będą gorące. O ile w 2011 wakacje stały pod znakiem kampanii wyborczej, to jak do tej pory wakacje 2012 zdominował nepotyzm i taśmy PSL. Oto trzy pytanie o gorący politycznie sezon ogórkowy

 

Nepotyzm a PO


Czy Tusk ma plan na szybkie poradzenie sobie z dalszym medialnym rozlewaniem się sprawy nepotyzmu? Wydawałoby się, że pierwsza reakcja i szybka dymisja Sawickiego zakończą w jakiejś mierze całą sprawę, nieco w ten sam sposób jak to sięstało z aferą hazardową . Tymczasem problem – związany już nie tylko z PSL, ale takżez PO – „pali się” dalej i ma coraz większy impet medialny.


Taśmy a jesień



Na ile sytuacja wokół taśm PSL wpłynie negatywnie na przygotowania Platformy do zmierzenia się ze spowolnieniem gospodarczym?Jesienią Tusk ma wygłosić w Sejmie przemówienie, w którym określi cele na następne kilka lat rządzenia. Na ile efekt tego planu politycznego będzie osłabiony przez sprawę taśm, która dotyka nie tylko PSL ale także – poprzez wprowadzenie tematu nepotyzmu i kolesiostwa – w coraz większym stopniu Platformę?


Sierpień


Czy sygnały o pogarszającej się sytuacji gospodarczej zaczną bezpośrednio wpływać na bieżącą politykę już w sierpniu? Do tej pory wydawało się, że spowolnienie gospodarcze stanie się tematem dopiero jesienią. Ale czy stanie się inaczej i sytuacja znacznie przyspieszy?

 


13:17

Doradca Romneya do dziennikarzy: "Pocałujcie mnie w dupę", "Wypchajcie się"

Pod Grobem Nieznanego Żołnierza doszło dziś rano do incydentu niemal całkowicie przykrywającego przemówienie Romneya w Polsce - przynajmniej w oczach amerykańskich mediów. Rick Gorka, doradca Romneya w odpowiedzi na liczne pytania dziennikarzy stracił nerwy i powiedział m.in. "To jest święte miejsce dla narodu polskiego. Pocałujcie mnie w dupę. Pokażcie trochę szacunku". Powiedział też "wypchajcie się". To jest teraz temat numer jeden w USA o poranku - sygnał, że sztab Romneya jest w rozsypce. Gorka przeprosił, ale szkody zostały już wyrządzone. 


13:50

Upokarzać jak Donald Tusk

Jest subtelny, uśmiechnięty i bez żadnych skrupułów każdego, kto mu podpadnie wbija w ziemię. Donald Tusk  jest dla swoich sojuszników uroczy i nigdy nie zna litości. Nikt dotąd nie dyscyplinował publicznie równie skutecznie, co on. Jego słowa nie są mocne. Czasem mniej uważny obserwator mógłby je nawet przeoczyć. Jednak nie ulega wątpliwośi, że Tusk wypracował własną metodę poniżania, którą w ostatnim czasie doprowadził do perfekcji.






Stanisław Kalemba ma na głowie sporo zadań i kilka zmartwień. Jednym z nich jest to, że  nowy minister rolnictwa został członkiem rządu, którego szef jest z “innej bajki”. Jedna rzecz to zarządzać drużyną, w której skład wchodzą osoby z różnych światów, druga wyznawać to publicznie.  A taka deklaracja, to był dopiero początek. Premier nie do końca pamiętał przecież kogo nominował: “Dostałem propozycję, by ministrem rolnictwa został pan poseł Henryk Kalemba, dobrze Henryk?? Stanisław. Tak pan poseł Stanisław Kalemba.”  Na wstępie nowy minister dowiedział się, że premier  się od niego odcina. Do wyborców popłynął czytelny sygnał w postaci wałęsizmu w praktyce: “nie chcę, ale muszę go nominować”. 






To wystąpienie nie było ani pierwszym, ani jedynym, gdy na oczach całej Polski premier postanowił pokazać, bardziej niż musiał, kto rządzi. Na konferencji na której Grzegorz Schetyna zostawał “wielką rezerwą strategiczną Platformy” wyraźnie zostało przecież zaznaczone, jak wielka jest to rezerwa. Tusk tak, jak “zapomniał” imienia nowego ministra rolnictwa, tak i nie mógł sobie przypomnieć, jakie stanowisko obejmie były wicepremier w jego rzadzie:  “Jeśli dobrze zanotowałem, to Grzegorz Schetyna będzie szefem komisji spraw zagranicznych.” Premier musiał, więc “zanotować” coś, czego zapamiętanie nie powinno stanowić dla niego żadnego problemu. I znów subtelnie, ale bez ogródek Tusk zaznaczył, co właściwie sądzi o własnej decyzji.






A i tak inni partyjni koledzy nie zawsze mają tyle szczęścia. Stefan Niesiołowski został za swoje zachowanie wobec Ewy Stankiewicz skarcony, jak dziecko, a  premier zaznaczył, że: “w tym widzi naszą przewagę nad naszymi oponentami i zawsze na to liczę wobec ludzi Platformy, że nawet jeśli mają tysiąc powodów, żeby reagować nerwowo, umieją się powstrzymać, szczególnie wtedy gdy rozmówcą jest dziennikarz lub dziennikarka”. O takich zachowaniach premiera w szczerym wywiadzie dla Polska the Times opowiedział wcześnie Andrzej Halicki:  “Tusk upokarza swoich przyjaciół i brakuje mu empatii”. Tu dyscyplinowanie odbyło się za zamkniętymi drzwiami albo Halicki dostał olśnienia.  Bo już za trzy dni musiał się ukorzyć. Wtedy stwierdził, że “Tusk jest Mojżeszem, który prowadzi nas ku zielonej wyspie”. A jeśli wziąć na serio to, co o liderze PO w swej książce pisał Janusz Palikot obraz się dopełnia, bo Tusk miał nazywać w gronie kolegów z partii Bronisława Komorowskiego ,,dziadkiem narodowym" , Grzegorza Schetynę "drugoligowym politykiem" a Waldemara Pawlaka “człowiekiem maską”. 




W hierarchii Donalda Tuska każdy musi znać swoje miejsce. W dodatku, co jakiś czas musi je też poznać opinia publiczna. Poniżanie partyjnych kolegów czy sojuszników jest przemyślane i dawkowane na zimno. Gdy Kaczyński mówił o Ziobrze muszącym “uczyć się języków” przemawiały przez niego emocje. Tusk może powiedzieć parę słów za dużo, gdy mówi o politycznych przeciwnikach, ale już nie gdy wypowiada o kimś, kto może być mu jeszcze kiedyś potrzebny, poniża tylko ile jest to potrzebne. Tak by ktoś, kto myśli, że ma asa w rękawie nie zapomniał, kto rozdaje karty. 


15:12

Mitt ogłosi nazwisko wiceprezydenta za pomocą aplikacji

Duch czasów? Sztab Mitta Romneya ogłosił, że nazwisko wiceprezydenta będzie można poznać dzięki specjalnie przygotowanej aplikacji na urządzenia mobilne. 4 lata temu sztab Baracka Obamy poinformował o decyzji, kto zostanie kandydatem na wice u boku ówczesnego demokratycznego kandydata na prezydenta via rozesłanie wiadomości smsowej.



19:10

Organizator spotkania z Romneyem popełnia szkolny błąd językowy w oficjalnym mailu:

Speach

Takiego maila dostali akredytowani na przemówienia Romneya polscy i amerykańscy dziennikarze od PISM (Polski Instytut Spraw Międzynarodowych). Powinno być oczywiście "Speech". 


20:32

Jak Rick Gorka krzyczał na dziennikarzy - klip

The Weekly Standard publikuje klip wideo z wymiany zdań między Rickiem Gorką a dziennikarzami w Warszawie - ze słynnym już "pocałujcie mnie w dupę" . Ta wymiana zdań  jest amerykańskich mediów tematem numer jeden przez cały dzień.  http://www.weeklystandard.com/blogs/go-gorka_649153.html?utm_source=twitterfeed&utm_medium=twitter