Relacja Live

29.07.2012

10:48

300bruk, czyli płodność Tomasza Karolaka

Wielkie sprzątanie u Kamili Łapickiej, zmierzch przed "Zmierzchem" i i niezwykle płodny Tomasz Karolak - co słychać w tabloidach?


Nowa Katarzyna W.


Według "Super Expressu" Kamila Łapicka zaczęła wielkie sprzątanie po swoim wielkim mężu. Na śmietniku miały się znaleźć cenne pamiątki po zmarłym aktorze, przez co tabloidy usiłują teraz zrobić z bardzo młodej wdowy nową Katarzynę W.  Powinno im się udać.


Gessler na trawie


"Forbes" ogłosił listę najwięcej reklamowo wartych polskich gwiazd. Na pierwszym miejscu znalazła się Agnieszka Radwańska (niemal 900 tys.zł za ewentualną kampanię), co oznacza, że za rok w eliminacjach do Wimbledonu zobaczymy Ilonę Felicjańską, Natalię Siwiec i Magdę Gessler.


Zmierzch przed "Zmierzchem"


Tymczasem za oceanem szaleje skandal po tym, jak wyszedł najaw romans gwiazdy "Zmierzchu" Kristen Stewart, która tym samym zerwała wielkąmiłość z Robertem Pattinsonem. Dziewczyna ma zwykle takie akcje przed każdą kinową premierą nowej części sagi. To na pewno z nerwów. 


Do kogo jest podobna Grycanka-matka?


Marta Grycan, statek-matka w kosmosie córek celebrytek dogwiazdorstwa chce katapultować także swoje trzy pieski rasy chihuahua. Jak mówiw "Gali": Sąbardzo podobne do mnie i do córek. Gdyby nie Tomasz Karolak, to byłby cytattygodnia.   


Kora schodzi na psy


Zostajemy przy psach. Otóż Ramona, jedyny pies na świecie,który potrafi zamówić u dilera 60 gramów marihuany, ma kłopoty. Jejwłaścicielka (suczki oczywiście) Kora odmawia prośbom Polsatu, aby jej pupilkapojawiała się w następnym sezonie Must Be The Music. "Fakt": Kora nie chce, abywszyscy skupiali się na jej suczce. Pudelek: Kora zazdrosna o Ramonę?


Co powiększył sobie Kupicha?


"Fakt" doniósł, że wokalista zespołu Feel Piotr Kupicha wziął za600 tys. złotych udział w reklamie preparatu na powiększenie penisa. Niby z dalekapachniało fake newsem, ale przez pół dnia do oficjalnego dementi wierzyli wszyscy. 


Cytat tygodnia


Tomasz Karolak dla "Gali": Co spotykam się z kobietą to ona zaraz zachodzi w ciążę. Jakim cudem ten facet nie pracuje jeszcze dla ZUS?


11:17

Ten rysunek może być hitem:

Przygarnij leminga

Rysunek Cezarego Krysztopy "Przygarnij leminga" zaczyna się błyskawicznie rozchodzić  teraz na FB wśród konserwatystów. Źródło: Cezary Krysztopa na FB


11:23

Tak wygląda spotkanie Romneya z prezydentem Izraela

Trwa właśnie wizyta Mitta Romneya w Izraelu. To zdjęcie pokazujące spotkanie kandydata GOP z prezydentem Izreala  Szymonem Peresem wrzuciła na Instagram dziennikarka AP Kasie Hunt. 


14:17

Leszek Miller, największy obrońca Unii

SLD przez ostatnie lata często wychodziło do ludzi, ale ludziom przeważnie udawało się uciec. Brali rozdawane przez partię jabłka, słuchali z politowaniem pogadanek o darmowym internecie i szli głosować na kogoś innego. Teraz na ich drodze stanął nowy przewodniczący. Leszek Miller potrafi ze społeczeństwem porozmawiać trochę  na zasadzie "wicie, rozumicie" i naprawdę mu to wychodzi. Gdy jednak tylko wróci do stolicy zaczyna swoje europejskie pogadanki, których słucha się już znacznie gorzej. 




 
Poranna rozmowa radia Tok FM a w niej gość. Jeśli ktoś nie słyszał zapowiedzi albo nie rozpoznaje głosu może odnieść wrażenie, że to jakiś człowiek, któremu płacą za promocję Unii Europejskiej w Polsce. W ciągu pierwszych minut rozmowy słowa takie jak: „standardy europejskie” czy „Unia Europejska” padają kilkanaście razy. Czy to audycja robiona nie za pieniądze z jakiegoś europejskiego funduszu? Nic z tych rzeczy, to przewodniczący SLD w swoim żywiole. Leszek Miller przypomniał słuchaczom, że Komisja Europejska zwróciła się do rządu o zaprzestanie stosowania wewnętrznej metodologii liczenia długu publicznego. Z płacą minimalną powinno być tak, jak w Unii. Jednym słowem: „Ten rząd, który jest w Unii Europejskiej od lat, niech po prostu stosuje standardy Unii Europejskiej”- stwierdza w pewnym momencie Miller. 


 


A teraz ten sam człowiek tylko inna sceneria. Jak na planie teledysku: „wesołe jest życie przewodniczącego SLD.” Były premier rozmawia z rolnikami w okolicach Słupska. Kilka sekund, trochę słońca i już widzimy go w kombajnie. Już za chwilę Miller rozmawia o tendencjach na giełdzie z handlowcami sprzedającymi ogórki. Aż dziw, że znalazł na to czas, bo przecież wcześniej spędził wiele godzin z biednymi. Zostawiając im paczki biegł do fabryki sardynek, gdzie w specjalnym fartuchu sprawdzał przetwory rybne. Letnie manewry trwają, a Leszek Miller na brak zajęć nie narzeka. I za każdym razem coraz śmielej tematy unijne przenosi pod strzechy. 




 
Millerowi energii  nie brakuje. Gdy ponownie stawał na czele partii spekulowano, że politykowi grubo po sześćdziesiątce może nie starczyć siły, by podnieść partię, która znajduje się w poważnym kryzysie. Nic z tych rzeczy. Były premier wziął się ostro do pracy. Na początek zrobił porządek w kadrach i poszedł na wojnę z Palikotem. SLD nie stoi już nad przepaścią. Coraz częściej sondaże pokazują też, że powoli zaczyna odzyskiwać wyborców. Leszek Miller w przeciwieństwie do swoich poprzedników, wie czego chce. Paradoksalnie jego największym problemem są własne zasługi. Wejście Polski do Unii Europejskiej podniósł do rangi cudu i stał się obrońcą jego świętości. Dla większości Polaków bycie we wspólnocie to oczywistość. Do Unii podchodzą z lekkim dystansem i bez egzaltacji.






 Leszek Miller tak bardzo wcielił się swego czasu w rolę człowieka, który wprowadza Polskę do wspólnoty, że teraz drży, że ktoś mógłby mu to odebrać. Ten strach wydaje się być nawet silniejszy od chęci wygranej w  wyborach. Niczym dawni prawicowcy, którzy  znikali ze sceny, bo nie byli w stanie zrezygnować ze swych ideologicznych pomysłów. W tym przypadku Miller może Unią po prostu zamęczyć. Napisana przez byłego premiera książka „Tak to było” o historii wejścia Polski do Unii Europejskiej należy do najnudniejszych wspomnień polityków, jakie ukazały się na polskim rynku. Podobnie z usypiającą retoryka unijną Millera. A to, że wyborcy lewicy zniosą wszystko oprócz nudy udowodnił już Janusz Palikot.


16:19

PILNE:

Ks. Kazimierz Sowa poinformował, że Szymon Hołownia odchodzi z "Newsweeka". Kuria bada, czy nie doszło do naruszenia tajemnicy spowiedzi

16:24

Na 100 dni przed wyborami w USA żadna ze stron nie może być pewna sukcesu

Do wyborów prezydenckich w USA zostało dokładnie 100 dni. I mimo dziesiątków milionów dolarów wydanych już teraz na kampanie, a zwłaszcza na spoty wyborcze, ani sztab Romneya ani sztab Obamy nie może być pewny zwycięstwa. Zarówno sondaże, jak i ogólny obraz kampanii nie zmieniają się. Czy dojdzie do przełomu? 


Amerykańska kampania wyborcza wkracza powoli w kolejną fazę, której definitywnie zacznie się gdy Romney ogłosi kandydata na wieceprezydenta. Stanie się to najpewniej po zakończeniu igrzysk olimpijskich, które na chwilę wychłodziły kampanię prezydencką.  Później – pod koniec sierpnia  i na początku września – odbędą się konwencje partyjne, a po 15 września zacznie się finalna faza kampanii. 






Starcie Romneya i Obamy toczy się na wielu płaszczyznach, ale w ciągu ostatnich miesięcy jego ogólny obraz nie uległ większej zmianie. Mimo wielu sytuacji w których to taktycznie jedna ze stron uzyskiwała przewagę – gdy Obama skutecznie atakował Romneya za działalność Bain Capital i teraz, gdy Romney  równie skutecznie atakuje Obamę za słowa „you didn’t build that” – pod względem strategicznym niewiele się zmieniło. 




Widać to w sondażach, w których zarówno na poziomie krajowym jak i w kluczowych stanach żadna ze stron nie uzyskała zdecydowanej przewagi. Niemal wszędzie różnica między kandydatami wynosi do 3-4%. Dobrze ilustruje to sytuacja w Wirginii, gdzie w ostatnim sondażu Quinnipiac University  i Romney i Obama uzyskują po 44%. Wirginia to jeden z najważniejszych stanów w tych wyborach, podobnie jak Ohio, Kolorado, Floryda, Północna Karolina czy Nevada. 




Romney nie zdołał jak do tej pory wykorzystać słabej kondycji amerykańskiej gospodarki, która mocno osłabia pozycję prezydenta.  A Obama jest cały czas bardziej lubiany, uznawany za bardziej sympatycznego polityka niż „Romneybot”. I co ważniejsze Amerykanie twierdzą, że bardziej reprezentuje ich wartości niż Romney.  Kandydat GOP nie zdołał do tej pory zbudować w oczach wyborców wiarygodności osobistej, opowiedzieć o sobie tak by przełamać sondażowy pat i wykorzystać słabości prezydenta. W badaniu NBC/WSJ więcej osób ocenia go źle niż dobrze jako polityka (favorable/unfavorable  35/40) co nie zdarzyło się w tym punkcie wyścigu żadnemu kandydatowi GOP od czasu Boba Dole’a w 1996. Ostre ataki Obamy  i bardzo negatywna kampania  była częściowo skuteczne, ale politycznie tylko osłabiły Romneya. Nie wygląda na to, że Obamie udało się całkowicie zdefiniować go jako bezwzględnego biznesmena żerującego na krzywdzie ludzi. Sondaże pokazują coś jeszcze – ilość wyborców, których jeszcze można przekonać do zmiany zdania i niezdecydowanych jest niewielka. 




Romney ma przed sobą kilka momentów w których może zmienić obraz kampanii. Pierwszy to wybór wiceprezydenta, a drugi to konwencja. Później najlepszym momentem dla niego będą już tylko debaty prezydenckie.




Natura tej kampanii, w której  - głównie dzięki temu, że duża część politycznej dyskusji przeniosła się do internetu - tematy pojawiaja się i znikają błyskawicznie. Dlatego też Romneyowi będzie dużo trudniej niż w przeszłości dokonać przełamania np. dzięki udanej konwencji. 




Do listopada jeszcze wiele razy każda ze stron będzie uzyskiwać przewagę taktyczną. Ale – jeśli nie będzie dużych wydarzeń zewnętrznych, lub też załamania się gospodarki – obraz tej kampanii może już nie ulec zmianie. Do ostatniego momentu nie będzie jasne kto wygra, a o sukcesie może zdecydować kilka, lub kilkanaście tysięcy głosów w jednym z kluczowych stanów. 
  


16:40

Polski Związek Tenisowy informuje rodziców, że w niedzielę nie przyjmuje wniosków o wypisanie z sekcji dziewcząt

16:55

Wałęsa w Vanity Fair

Były prezydent, Lech Wałęsa, w kwietniu wziął udział w Chicago w zjeździe laureatów pokojowej nagrody Nobla. W sierpniowym numerze magazynu Vanity Fair można znaleźć zdjęcie Wałęsy z innymi nagrodzonymi - miesięcznik nazwał ich "Peacemakers".


17:18

"Gazeta Polska": W trzecim secie meczu Agnieszki Radwańskiej słychać strzały

20:29

Amerykański Newsweek na okładce o Romneyu: "Mięczak"

Ta okładka najnowszego Newsweeka w USA szybko zaczyna wywoływać spore kontrowersje. Newsweek na Twitterze przypomina też tekst z 1987, gdzie "mięczakiem" był George H.W. Bush.