Relacja Live

19.07.2012

08:06

Korupcja pobłogosławiona- coraz większa krytyka PO, zielona wyspa wysycha- pogarszają się wskaźniki, Litwa toczy wielki bój o suwerenność energetyczną

Jedynki: Korupcja pobłogosławiona (RZ), Cios w serce Asada (GW), Matka Madzi uniknie kary? (Fakt), Ciepło ziemi ogrzeje Toruń (Nasz Dziennik), Palikot rozbraja minę pod Tuskiem (GPC), Zadłuż się w samorządzie. Nie będziesz musiał oddawać (DGP)






-- “Kolejny skandal w rządzie kończy kolejna farsa. Puste hasła przykrywające fundamentalną skazę państwa” pisze naczelny Rzepy w jedynkowym komentarzu pod tytułem “Korupcja pobłogosławiona”: “Premier Donald Tusk zadeklarował wczoraj, że może przejąć nadzór nad Ministerstwem Rolnictwa. Panie Premierze Pan jest tym nadzorcą od pięciu lat. Pięć lat piętrzących się nadużyć i anomalii. Dokumenty NiK w sprawie korupcjogennych poczynań lądowały na biurku najwyższych oficjeli, włącznie z Panem, od roku. Premier tłumaczy nam, że było za dużo do czytania. 1800 raportów. Jak twierdzi, niemożliwa jest osobista reakcja na każdy raport czy informację, które pojawiają się w jego kancelarii. Ale to średnio siedem raportów na dzień pracy Kancelarii Premiera, a dokładniej na 25 bezpośrednich doradców politycznych, ośmiu ministrów w sumie ponad 500 osób pracujących w 18 departamentach i biurach. Żadna nie zdążyła przeczytać tak ważnych papierów i zaalarmować. Panie Premierze, aparat państwa się Panu degeneruje.”




-- Dalej Wróblewski: “Ale skoro już Ministerstwo Rolnictwa, to dlaczego premierem nie obsadzić MSW, ZUS, policji, straży pożarnej, gdzie Skarb Państwa na nadużyciach przy informatyzacji stracił nie kilka milionów, ale 2 mld zł tyle zakwestionowała UE w infoaferze. Tam również królowały nepotyzm i fatalne decyzje personalne.”




-- “Jolanta Fedak, Ewa Kierzkowska i Jarosław Kalinowski  to najczęściej wymieniane nazwiska następcy Marka Sawickiego. Są zaufanymi Waldemara Pawlaka, a to on zdecyduje, kogo PSL zaproponuje na ministra rolnictwa. W kuluarach PSL i PO mówi się też o innych kandydaturach – obecnym marszałku województwa lubelskiego Krzysztofie Hetmanie i wicemarszałku Sejmu Eugeniuszu Grzeszczaku. To osoby z „drugiego kręgu” PSL, którym mniej ufa Pawlak, za to bardziej może zaufać premier Donald Tusk. A ten dał wczoraj do zrozumienia, że będzie osobiście sprawował nadzór nad resortem rolnictwa.”- pisze na jedynce Dziennik


-- “Wysycha nam zielona wyspa”- to tytuł w Dzienniku: “Polska gospodarka hamuje znacznie mocniej, niż się spodziewano. Najnowszy dowód: słabe dane o produkcji przemysłowej w czerwcu. Wzrosła ona o 1,2 proc. w skali roku. To zaskakująco mało – ekonomiści spodziewali się ponad 4 proc. Firmy ograniczają aktywność, bo mają problem z popytem na swoje produkty. Liczba nowych zamówień w czerwcu spadła najmocniej od 3 lat. Te dane, w połączeniu z innymi, np. z rynku pracy, pokazują, że nie uda się utrzymać ponad 3-proc. tempa wzrostu PKB w drugim kwartale.”




-- Aleksandra Fandrejewska w Rzepie: “Dane podane wczoraj przez Główny Urząd Statystyczny nieprzyjemnie zaskoczyły analityków, którzy spodziewali się prawie 4-proc. wzrostu. Po uwzględnieniu czynników sezonowych produkcja wzrosła co prawda o 2,6 proc. w ciągu roku, ale w porównaniu z majem spadła o 2 proc. Bardzo źle jest w budownictwie: wartość produkcji tego sektora była mniejsza od zeszłorocznej o 5,1 proc. (po uwzględnieniu czynników sezonowych wzrosła o 1,7 proc.). Bohdan Wyżnikiewicz z IBnGR przyznaje, że martwi go dodatkowo to, że dane czerwcowe są w przemyśle gorsze od tych z maja. Firmy na koniec kwartału zawsze uzyskiwały lepsze wyniki niż we wcześniejszych miesiącach podkreśla. Dlatego jego zdaniem tak ważne będą dane za lipiec wtedy rzeczywiście okaże się, jak poważne jest spowolnienie. Przemysł osiągnął tak słaby wynik, chociaż produkcja wzrosła w 18 branżach, a spadła w 16. Kłopoty mają farmacja, motoryzacja i firmy meblarskie. Lepiej radzą sobie producenci maszyn i urządzeń, branża chemiczna, spożywcza i elektryczna. Ale i tu dynamika wzrostu jest coraz słabsza.”




-- “Europiach w nasze tryby”. Jak pisze GW o wynikach polskiej gospodarki: “Dopóki Europa nie poradzi sobie z kryzysem i zdecydowanie nie stanie na nogi, nie mamy co liczyć na lepsze wyniki polskiej gospodarki. Po dość dobrym początku roku zaczęło się wyraźne pikowanie. (...) Co się dzieje? To logiczny łańcuszek zdarzeń: kryzys dławi wzrost PKB w strefie euro, naszym firmom coraz trudniej znaleźć odbiorców za granicą, a zmniejszenie zamówień przekłada się na coraz wolniej rosnącą produkcję, firmy przestają zatrudniać pracowników, realnie pensje stoją w miejscu, więc naszej gospodarki nie niesie już ani popyt zewnętrzny, ani wewnętrzny i wzrost PKB zwalnia (...) A wczoraj GUS dorzucił nową porcję danych o czerwcowej aktywności w przemyśle. Okazało się, że mamy mocne hamowanie - produkcja przemysłowa zwiększyła się tylko o 1,2 proc., znacznie mniej, niż się spodziewano i słabiej od wyniku z maja. Ekonomiści szacowali tempo wzrostu na 4,2 proc., przypominając, że porównujemy się do jednego ze słabszych miesięcy w całym 2011 r.”




-- W GPC wywiad z Jarosławem Kaczyńskim. Fragmenty: 




O pomyśle na konstruktywne wotum nieufności zgłoszonym przez Palikota:
”Sądzę,  że ten pomysł powstał  w gabinecie Tuska, tak jak Ruch Palikota. To  pomysł na tzw. kontrminę. Widocznie doszło do nich, że  PiS chce na jesieni przeprowadzić poważną inicjatywę z wotum nieufności wobec rządu i chcą to uprzedzić.  Tu się zbiegło kilka interesów. Palikot chce zaistnieć,  bo jest w coraz gorszej sytuacji, Tusk ma interes w tym,  by zgłoszone na poważnie  wotum nieufności na jesieni straciło trochę mocy. Było „kolejnym”. (...) . To chęć zneutralizowania rękami Palikota naszej jesiennej ofensywy – gdy złożymy poważne wotum nieufności wobec rządu Donalda Tuska z pełnym uzasadnieniem z całego 5-lecia rządów” 




O podziałach w PO: “Nie przeczę, że są tacy, dla  których sprawa in vitro jest kwestią zasadniczą. Nie widzę natomiast determinacji  tych ludzi do powiedzenia,  jak zrobił to poseł John Godson – „jestem gotów do odejścia z partii”. Nie widzę tam  żadnej poważnej frakcji.”




O taśmach PSL:” Te taśmy są groźne, bo pokazują system tych rządów. Będzie 
próba zamknięcia problemu w ramach PSL-u i w ramach jednego ministerstwa. Choć pokazują zjawisko nieporównanie szersze, występujące w różnych konfiguracjach i na różnych poziomach.” 




O Tusku: “Bo jeśli Donald Tusk wiedział wcześniej o sprawie, to jako urzędnik państwowy miał obowiązek złożyć zawiadomienie o przestępstwie. Jeśli nie złożył, dopuścił się jako premier kolejnego w swoim urzędowaniu przestępstwa. Można też przypuszczać, że ma to na celu „przykrycie” tematu katastrofy smoleńskiej i zaniechań rządu Tuska w tej sprawie. Bo jeśli Marek Sawicki podaje się do dymisji w efekcie opublikowanych nagrań, widzimy, że istnieje coś takiego jak odpowiedzialność polityczna. Tym  bardziej zatem do dymisji powinni podać się Tusk, Arabski czy Sikorski po tym, co zrobili i czego nie zrobili w sprawie katastrofy.”




-- “Czas na wykopki w spółkach” - piszą Renata Grochal i Krystyna Naszkowska w GW. Jak piszą o sytuacji w PSL “Z naszych informacji wynika, że w poniedziałek, na naradzie kierownictwa PSL, po której minister złożył rezygnację, głosy "za" lub "przeciw" jego odejściu rozkładały się niemal po równo. Decyzję podjął sam Sawicki. Wykonał "krok do przodu" i przerzucił piłkę na boisko premiera, na którym teraz spoczywa odpowiedzialność za posprzątanie w agencjach.  Sami ludowcy wydają się nie bardzo rozumieć, co się właściwie stało. (...) Większość jest przekonana, że cała afera z ukrytą kamerą to atak na Sawickiego. Ma osłabić jego pozycję przed jesiennym kongresem, który wybierze szefa partii na następne lata. Sawicki po stracie fotela ministra praktycznie nie ma szans, by zagrozić Pawlakowi. Jeśli zaś na skutek "uzdrawiania" agencji rolnych, jakie zapowiada premier, stanowiska stracą też ludzie Sawickiego, to jego pozycja jeszcze bardziej się osłabi. “ 




-- Cytowany w tekście zwolennik Sawickiego mówi: “Przecież Marek mówił, że nie będzie startował przeciwko Waldkowi. Więc dlaczego ktoś miałby dążyć do jego wyeliminowania? (...) Dlaczego nagranie sprzed miesięcy wyciekło akurat, kiedy zaczynają się wybory wojewódzkie?(...) Wielu ludowców uważa jednak, że za aferą nie stoi nikt z PSL, tylko ktoś z innej partii zainteresowanej osłabieniem pozycji ludowców w koalicji. ”




-- “Porządki będą pozorne” - pisze w GW Krystyna Naszkowska. “To co teraz się będzie działo, bez trudu możemy sobie wyobrazić. PSL wystawi kolejnego swojego działacza, na szefa resortu rolnictwa, bo zgodnie z porozumieniem koalicjantów resort rolnictwa przypada Stronnictwu. Nowy minister uporządkuje bałagan po Sawickim, czyli usunie (przynajmniej z publicznego widoku) ludzi poprzedniego ministra.(...) Media, zwykle żądne krwi i obywatele oburzeni tym, co zobaczyli i usłyszeli na nagraniu, pewnie się ucieszą z działań nowego ministra. (...) Obywatele mogą też się nie zorientować, że na miejsce zwalnianych przyjdą inni działacze Stronnictwa, tym razem bliżej związani z nowym ministrem. (...) W tym bowiem zawiera się istota PSL. Posady dostają ludzie, do ktorych kierownictwo PSL ma zaufanie. To jest jak pajęczyna oplatająca cały kraj. Prezesem centrali zostaje godny zaufania działacz PSL. On pilnuje, by fotele w wojewódzkich oddziałach jego firmy przypadły ludowcom, a ci dbają o to, by powiatowe szczeble danej agencji trafiały w ręce “swoich”. 




-- “Jakaś afera z taśmami Sawickiego? Wolne żarty. Wszystko pięknie wyczyszczone, ministra nie ma, problemu nie ma, sprawy też nie. Tylko krewni na stanowiskach zostali, ale nic to”- pisze w Reczpospolitej Robert Mazurek: “Donald Tusk i Waldemar Pawlak mogą otwierać szampana. Ten drugi zgrabnie pozbył się konkurenta w PSL, ten pierwszy pokazał, że jeśli w rządzie są jakieś problemy z nepotyzmem czy nie daj Boże korupcją, to drobniutkie, bo czymże jest nawet tuzin kuzynów i kopa szwagrów w skali państwa? A poza tym to nie my, to koledzy ludowcy, ale wiecie i tu premier puszcza do nas oczko, a my zachwyceni tą poufałością uśmiechamy się z wdzięcznością- z nimi zawsze były problemy.”




-- Dalej Mazurek: “Sprawa zostanie zamieciona pod dywan przy ochoczym współdziałaniu mediów. Opisana dekadę temu afera Rywina wywróciła polską scenę polityczną i utorowała drogę do władzy PiS. Dziś nadmierne babranie się w taśmach Sawickiego mogłoby przynieść identyczny efekt. A już lepiej żyć z korupcją niż z Kaczyńskim, nieprawdaż?”




-- “Przypadek Władysława Łukasika to jedyny, jaki znam, kiedy urzędnik państwowy ma zarzuty prokuratorskie i nadal sprawuje funkcję prezesa w państwowej agencji. Premier zdawał sobie sprawę z tego, za co ma zarzuty, a mimo to trzymał go na stanowisku. Co ciekawe, w drugiej kadencji premier oddał Sawickiemu znacznie większą władzę w agencjach rolnych i minister rolnictwa w zasadzie dostał wolną rękę do działania i obsadzania stanowisk swoimi ludźmi. [Premier] Bez wątpienia przymykał na to wszystko oko. Silna pozycja Sawickiego w PSL wynikała z tego, że mógł rozdawać działaczom partii państwowe posady. Pamiętajmy, że kiedy "Dziennik" opisywał nepotyzm w środowisku Pawlaka, premier stwierdził jedynie, że koledzy z PSL mają inną definicję nepotyzmu.”- mówi w rozmowie z SE Andrzej Stankiewicz z Wprost. 




-- Piotr Semka w rozmowie z SE: “Pytanie brzmi, czy gdyby Mariusz Kamiński wciąż był szefem CBA, to do takich afer w ogóle by dochodziło. Wydaje mi się, że nie, i tym bardziej to premier ponosi pełną odpowiedzialność za to, że takie rzeczy mają miejsce. To on przeforsował nowy model działań antykorupcyjnych i dzisiaj widać, że okazał się on nieskuteczny. Widać już, że logiką dominującą będzie teraz zdanie: "Nie ma człowieka, nie ma problemu". Zamiast przeprowadzić dogłębne, poważne śledztwo, zdymisjonuje się jednego ministra i powie: ale o co chodzi? Przecież człowiek już zapłacił za to stanowiskiem. I zamiast podjąć realne działania, odstawi się po prostu komedię bez finału. Chciałbym wierzyć w inny wariant, ale dotychczasowa praktyka tego rządu nie pozwala mi snuć innych scenariuszy. Polska wcale nie jest OK, bo za fasadą fajności wciąż kryją się te same demony co wcześniej.”




-- “Premier chce walczyć z nepotyzmem w państwowych spółkach. Dlaczego dopiero teraz pytają eksperci”- czytamy w Rzepie: “Donald Tusk zapowiada, że po aferze taśmowej w PSL rząd natychmiast zajmie się kwestią niejasnych zasad nominacji w spółkach Skarbu Państwa i agencjach rządowych. Problem w tym, że o nieprawidłowościach tam panujących wiadomo od dawna. Jednak nikt, łącznię z samym premierem, przez pięć lat rządów koalicji PO PSL nie zrobił nic, by tę sytuację naprawić. Afera taśmowa pokazała, że wina nie leży po stronie słabych instytucji czy wadliwego prawa, ale braku politycznej woli.”




-- Jak pisze w GW Dominika Wielowieyska o sprawie in vitro: “Tak naprawdę spora część PiS i konserwatystów z PO liczy na to, że przejdzie ostatecznie wersja liberalna. Dla wielu z nich bowiem problem in vitro nie jest jednoznaczny. Z jednej strony wiedzą, że nie ma nic złego w tym, iż ktoś chce mieć dzieci. Z drugiej - chcą być wierni nauce Kościoła. Dlatego zależy im przede wszysktim zademonstrowaniu odrębności światopoglądowej, a nie na ograniczeniu in vitro w praktyce. (...) Donald Tusk jest w stanie doprowadzić do tego, by Sejm uchwalił liberalne prawo w tej sprawie. Jeśli po ośmiu latach okazałoby się, że nie załatwił tej sprawy, to będzie to dowód jego nieudolności. Brak decyzji może też sprawić, że Ruch Palikota poczuje wiatr w żaglach i odciągnie od PO lewicowych wyborców.” 




-- Tytuł w Super Expressie: “AFERA w PSL: Sawicki, Śmietanko, Żelichowski - tak PSL doi państwo”




-- Fakt: “Pasą się za nasze”. “Kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie pensji, do tego 160 tysięcy złotych rocznego bonusu i wycieczki po calym świecie na koszt państwowej firmy! Tak się zarabia w w rolnej spółce Elewarr magazynującej zboże w elewatorach” 




-- “Delegacje czy wycieczki?”. Jak pisze Nasz Dziennik: “Posłowie Prawa i Sprawiedliwości weryfikują zasadność opłacanych przez spółkę Elewarr wyjazdów do egzotycznych krajów. Z uwagi na profil działalności spółki tego rodzaju delegacje budzą spore wątpliwości.Przemysław Wipler i Dawid Jackiewicz, parlamentarzyści PiS, kontynuowali wczoraj kontrolę dokumentacji spółki Elewarr. Choć prace nie zostały jeszcze zakończone, to posłowie już potwierdzają ujawnione wcześniej w mediach informacje na temat działalności spółki i wykorzystywania jej do prywatnych celów- Potwierdzają się niestandardowo wysokie wynagrodzenia pana Andrzeja Śmietanki, dyrektora generalnego spółki. Obecnie finalizujemy wyliczenia tego, o jakich pieniądzach jest tu mowa oraz na jakich zasadach były one wypłacane - relacjonuje w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" Przemysław Wipler, poseł PiS.”




-- “Litwa toczy teraz wielki bój o suwerenność energetyczną, a wraz z nią i polityczną. Najważniejsza bitwa rozgrywa się o budowę nowej elektrowni atomowej, która stałaby się symbolem litewskiej suwerenności.”- pisze w Rzepie Jerzy Haszczyński: “Najgorsza jest jednak pułapka, którą na ten projekt zastawili Rosjanie. Zamierzają przed Litwinami wybudować dwie elektrownie, tuż przy jej granicach (w obwodzie kaliningradzkim i na Białorusi). W tym regionie nie ma zapotrzebowania na tak wielką ilość nowej energii. Rosjanie prowadzą grę geopolityczną, a nie czysto gospodarczą. I to musi mieć także na uwadze Polska. Dla nas najważniejsze jest umacnianie własnej niezależności energetycznej, łącznie z budową polskiej elektrowni atomowej. Ale tam, gdzie polskie interesy nie są sprzeczne z litewskimi, należy w tej grze wspierać Wilno. Przede wszystkim w żadnym wypadku nie można się dać skusić ofercie taniej energii z budowanych przez Rosjan elektrowni atomowych.”




-- “Sejmowe cwaniaki dorabiają na mieszkaniach” - pisze “Fakt”. “Oto poselskie cwaniactwo. Dostają z Sejmu pieniądze - ponad 2 tysiące złotych miesięcznie - na wynajem mieszkania w stolicy. I w tym samym czasie własne mieszkania i nieruchomości wynajmują na wolnym rynku. Dorabia tak między innymi Grzegorz Napieralski, który za wynajem ma 6,6 tys. zł, i Adam Hofman - 11,1 tys. zł rocznie. - To, co dostaję z Sejmu i to, co mam z mieszkania w Szczecinie, razem pozwala mi wynająć mieszkanie w Warszawie - przyznaje Faktowi Napieralski. Hofman też potwierdza, tłumacząc, że własne mieszkanie wynajmuje we Wrocławiu, a przecież pracuje w Warszawie, więc tu musi mieć służbowe.”


-- 19 lipca:
1989 – Wojciech Jaruzelski został wybrany przez Zgromadzenie Narodowe na prezydenta PRL a Ryszard Kaczorowski został prezydentem RP na uchodźstwie.




08:27

Tusk jako sprzątaczka, Macierewicz i Michnik-hipster - pierwsze facebookowe memy o aferze PSL

znalezione na FB fanpejdżach TVN48, politruk i hipsterski maoizm. 












08:45

Political Animals - czyli co by było, gdyby Hillary rozwiodła się z Billem

Serial "Political Animals" zadebiutował w ostatnią niedzielę w amerykańskiej telewizji - pilnie śledzony przez dziennikarzy politycznych, bo główna bohaterka i jej mąż wzorowani są na Hillary i Billu Clintonie. Ale to nie rzeczywistość, to fikcja, nawet jeśli wiele wątków ma swoje odpowiedniki w historii.


"Political Animals" to obyczajowo-polityczny nie do końca poliycznie poprawny serial, który już od pierwszych minut pokazuje, że polityka nie jest nudna. To produkcja przeznaczona dla fanów polityki, którzy nie kupili oderwanego od rzeczywistości „Skandalu“ ani zbyt profesorskiego i udowadniającego swoją moralną wyższość „Newsroomu“. Ze „Skandalem| wspólne są emocje, momentami przerysowane aktorstwo, tajemnice i skomplikowane układy, z „Newsroomem“ poważne podejście do polityki. Ale „Political Animals“ to bardziej polityczna satyra podlana obyczajowym sosem niż poważny serial polityczny. Czy ten serial ma szansę dorównać „Prezydenckiemu pokerowi“? Chyba nie, co nie znaczy, że nie jest to serial wart obejrzenia.


Gubernator Elaine Barrish Hammond właśnie została pokonana w prezydenckich prawyborach Partii Demokratycznej i razem z mężem Budem Hammondem, byłym 41. prezydentem USA, żegna się ze swoimi zwolennikami.  Nie ma wątpliwości, Elaine to Hillary, a Bud to Bill Clinton. Tyle tylko, że w 8 minucie pada: „I want a divorce“.  Twórcy serialu jednak nie ukrywają swoich inspiracji, Elaine dwa lata później jest sekretarzem stanu, czyli minstrem spraw zagranicznych. Tak samo jak Hillary Rodham Clinton.


Ciaran Hinds w roli Buda, eksmęża i eksprezydenta, naśladuje swój pierwowzór, Billa Clintona, ale jest to postać skrzyżowana z Alem Gorem, i trudno uwierzyć, że taki polityk może wywoływać entuzjazm i inne pozytywne emocje. Postać grana przez Sigurney Weaver, choć odziana w typowe dla Hillary Clinton spodniumy i kostiumy ze spodniami, jest od niej bardziej złośliwa i bardziej wojownicza. Ale równie niepokonana i skuteczna jako sekretarz stanu.


Co znajdziemy w „Political Animals“? Po pierwsze: skomplikowany układ rodzinny, w tym cudownie złośliwą matkę byłej Pierwszej Damy, dwóch synów byłej Pierwszej Pary - jeden z nich właśnie się zaręczył, drugi jest gejem mającym problemy z uzależnieniem od narkotyków, na dodatek został zmuszony do coming out za czasów mieszkania w Białym Domu. Pomiędzy Elaine i Budem, może nie ma już pasji, być może Bud woli młodsze, poprawione ręką i nożem chirurga, aktoreczki serialowe, ale jest mimo wszystko szacunek, jakkolwiek pokręcony, przywiązanie i prawdziwa wiara w możliwości partnera. Są rozwiedzeni, nie szczędzą sobie gorzkich słów, ale wciąż ich coś łączy. Po drugie: jak się robi politykę. W roli prezydenta USA Paula Garcetta zobaczymy znanego z „Herosów“ Adriana Pasdara - po raz kolejny ten aktor gra polityka, i mam wrażenie, że po raz kolejny będzie to postać niejednoznaczna. Po trzecie: jak wygląda praca w mediach. Na razie nie mam przekonania, że ten obraz będzie bliski rzeczywistości, ale może się mylę.


Po pierwszym odcinku trudno określić, w którą stronę pójdą twórcy i scenarzyści serialu, czy robią polityczną telenowelę koncentrując się na emocjonalnych przeprawach pomiędzy bohaterami, czy też postanowili uchylić drzwi do kulis wielkiej polityki. Wiem natomiast, że już nie mogę doczekać się kolejnego odcinka. Ale ja jestem fanką Hillary Clinton i wygląda na to, że twórcy „Political Animals“ także.



10:40

Romney w Polsce. Czego można się spodziewać w trakcie wizyty kandydata GOP?

Romney chce spotkać się z Lechem Wałęsą w czasie wizyty w Polsce – taką informację podał wczoraj serwis Politico. Do spotkania miałoby dojść podczas planowanej na przełom lipca i sierpnia wizyty kandydata GOP w kraju. Czego jeszcze można spodziewać się po sztabowcach Romneya, którzy znani są z drobiazgowego podejścia do każdego szczegółu w czasie kampanii? 




Wizytę kandydata GOP w Gdańsku potwierdził na Twitterze prezydent Paweł Adamowicz, który napisał wczoraj, że „Na pewno planuje nas odwiedzić”. Jak podało zaś Politico, Romney miałby także pojawić się na Westerplatte. 




To wszystko – chęć spotkania z Wałęsa, plany odwiedzin Westerplatte – dobrze ilustruje sposób  w jaki działa sztab Romneya. Jak podkreślają amerykańscy dziennikarze, Romney i jego doradcy w precyzyjny sposób planują każde posunięcie kandydata GOP. W tej kampanii  wszystko  - co tylko oczywiście możliwe – jest dokładnie przemyślane i z góry zaplanowane.  Dotyczy to każdy szczegółu i wszystkiego co jest „zewnętrzne”, od wzorów naklejek przez terminarz kandydata przez jego terminarz po najważniejsze polityczne posunięcia.  Wybór kandydata na wiceprezydenta ma – jak wynika z przecieków z wewnątrz  - ma być efektem długich analiz, i metodycznej analizy wszystkich najmniejszych nawet „za” i „przeciw”.  Taka jest kultura organizacyjna sztabu Romneya, która wyrasta z jego doświadczenia biznesowego. 




To widać na podstawie wczorajszej informacji Politco. Jak podkreśla serwis, Wałęsą chciał w 2011 spotkać się z Obamą one-to-one, ale prezydent USA mu odmówił.  Teraz Romney chce to wykorzystać. Tak samo jest z Westerplatte -  Politico pisze, że Romney pojawi się tam ze względu na irytację Polaków na skromną delegację administracji Obamy na 70 rocznice wybuchu II WŚ. 




O wizycie Romneya pisaliśmy także tutaj---> Historyczna wizyta Romneya w Polsce ma pokazać, że kandydat GOP nie przeprasza za Amerykę




Dzięki temu można przewidzieć, co jeszcze – zarówno w wymiarze symbolicznym, jak i ewentualnych przystanków w czasie jego wizyty. Romney może więc planować deklarację w sprawie tarczy antyrakietowej, zniesienia wiz, zwiększenia  współpracy militarnej między Polską a USA. Być może nawiąże w jakiś sposób do sytuacji z pogrzebu Lecha Kaczyńskiego na Wawelu, gdy Obama grał w golfa. To odbiło się wtedy szerokim echem w polskich mediach, i doradcy Romneya na pewno tego nie przegapili. Tak samo jest ze słowami Obamy o polskich obozach śmierci – kandydat GOP na pewno w jakiś sposób zamanifestuje, ze nie jest ignorantem jeśli chodzi o Polską historię, zwłaszcza II WŚ. 






O kryzysach w stosunkach polsko-amerykańskich pisaliśmy tutaj---> Nie tylko "polski obóz śmierci". Cztery ostatnie kryzysy w relacjach Polski i USA






Sztab Romneya dokładnie planuje każdy krok kandydata. Wszystko wynika z chłodnej analizy i politycznej kalkulacji, niezwykle drobiazgowej nawet jak na warunki amerykańskiej kampanii prezydenckiej . Dlatego w czasie jego wizyty możemy spodziewać się wielu gestów i słów, które będą miały sprawić wrażenie, że kandydat GOP jako prezydent nigdy nie zapomni o Polsce. 




12:18

Kolejna infografika o ludowcach promowana w sieci przez Ruch Palikota:

Jak PSL doi państwo

Ta infografika pokazująca  najważniejszych "graczy" związanych z aferą taśmową jest mocno promowana i szerowana przez aktywistów Ruchu Palikota na FB. Pojawiła się z podpisem "jak PSL doi państwo" na profilach lokalnych Ruchu np. olsztyńskim i wśród jego zwolenników na Fb.  To kolejna infografika o tym temacie (o poprzedniej pisaliśmy tutaj --->Infografika o PSL hitem w sieci). Czyżby Ruch Palikota zaczął wykorzystywać politycznie swoje zasoby i aktywną społeczność w social media, przede wszystkim na FB? 


12:28

10 konsekwencji zamachu w Damaszku

Juan Cole opisuje 10 konsekwencji wczorajszego zamachu w Damaszku  ;utm_medium=twitter&utm_campaign=Feed%3A+juancole%2Fymbn+%28Informed+Comment%29


12:33

Jak zapłacić za kawę tylko wymawiając własne imię?

New York Times opisuje system 


12:34

Jak zapłacić za kawę tylko wymawiając własne imię?

New York Times opisuje system 


12:37

Ryzykowna strategia Romneya

Konserwatywny serwis Outside The Beltway analizuje najnowszą, konserwatywną strategię Romneya  


12:39

Bloomberg i Washington Post

Jack Shafer analizuje, czy Michael Bloomber może uratować Washington Post 


12:46

Dlaczego ludzie uzależniają się od internetu

Dobre wiadomości są uzależniające - pisze The Atlantic 


13:13

Sesja w Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Czy prawica w Polsce przegrała bitwę o sztukę współczesną?
Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie i krakowski magazyn "Pressje" organizują 26 lipca (czwartek) sesję zatytułowaną "Nowoczesna sztuka prawicowa". Została ona zaprogramowana na zaproszenie MSN przez „Pressje”, pismo ukazujące się od 2002 roku i wydawane przez Klub Jagielloński. Na facebookowej stronie eventu czytamy, że "Pressje" skupiają "wokół siebie młodych krakowskich konserwatystów, głównie wykładowców i absolwentów kierunków humanistycznych UJ. Kolejne numery, nazywane „tekami”, podporządkowane są jednemu, często w kontrowersyjny sposób zarysowanemu, tematowi (najnowsza teka poświęcona jest powrotowi mesjanizmu). W 25. numerze pisma zatytułowanym „I Love Lewica”, którego okładka prezentowana jest na wystawie, redaktorzy „Pressji” pisali: >>Formułujemy nowy program prawicowego heterointelektualizmu: należy interesować się lewicą, mówić jej językiem i korzystać z jej idei. W ten sposób można w nowy sposób wyrazić konserwatywne wartości, skutecznie bronić ich we współczesnym świecie i znaleźć nowych sojuszników.<<"

W sesji wezmą udział: Paweł Rojek (moderator), Łukasz Białkowski, Łukasz Gazur, Jakub Moroz, Dawid Wildstein. Więcej na ten temat na Facebooku.

 

14:24

Konswerwatywny SuperPAC atakuje Obamę w imieniu Romneya

Niektórzy konserwatywni politycy mieli problem z tym, że sztab Romneya nie prowadzi agresywnej kampanii i nie atakuje prezydenta Baracka Obamy. Wczoraj część polityków Partii Republikańskiej wypowiadało się w mediach bardzo agresywnie wobec Obamy i jego administracji, dziś już wiadomo, że była to część nowej taktyki. Prezydenta nie atakuje bezpośrednio sam Mitt Romney i jego sztab, ale grupy z nimi związane. Dziś konserwatywny SuperPAC założony przez Karla Rove\\'a, American Crossroads, udostępnił na Youtube\\'ie spot mocno atakujący Obamę za jego kampanię. Przesłanie klipu zatytułowanego "Smoke"? Prezydent nie ma się czym chwalić, więc atakuje Romneya.


http://youtu.be/s_AHL5K1XeA




18:52

Romney prawdopodobnie spotka się z kardynałem Dziwiszem

Jak się nieoficjalnie dowiedział serwis 300polityka, ze źródeł zbliżonych do sztabu Mitta Romneya, podczas wizyty kanydata GOP w Polsce planowana jest wizyta w Gdańsku, gdzie kandydat republikanów miałby się spotkać z Lechem Wałęsą. W Warszawie jego rozmówcą miałby być szef MSZ Radosław Sikorski. Niespodzianką może być - podobno - mocno rozważana przez sztab wizyta u kardynała, metropolity krakowskiego - Stanisława Dziwisza. 




I to właśnie spotkanie z kardynałem Dziwiszem, może być najmocniejszym wyborczo akcentem wizyty Romneya w Polsce. Audiencja u osobistego sekretarza Jana Pawła II może być silnym symbolem, odwołującym się do sentymentow amerykańskich katolików. Miałoby to pokazać, że Romney, który jest mormonem pozostaje otwarty na chrześcijaństwo i pomóc przełamać wciąż liczącą się wyborczo nieufność do mormonizmu Mitta.




Wciąż nie wiadomo natomiast, czy przy okazji wizyty w Krakowie, kandydat republikanów odwiedziłby wawelski grób polskiej pary prezydenckiej, co z kolei byłoby sygnałem dla dużej częsci Polonii w USA, która przeważnie popiera PiS. Warto jednak dodać, że w wyborach prezydenckich w USA w 2008 roku, amerykańska Polonia zagłosowała na Baracka Obamę - uzyskał on 56% głosów, na Johna McCaina głosowało natomiast 44% obywateli amerykańskich przyznających się do polskiego pochodzenia.





Jak się także dowiadujemy, w najbliższym czasie ma dojść do wizyty w Polsce "staffersów" kampanii Romneya oraz przedstawicieli Secret Service, którzy będą dbali o bezpieczeństwo kandydata.




 


20:02

Nowy mem za oceanem, GOP wykorzystuje wpadkę Obamy

Barack Obama straszy dziecko pokazujące mu, co stworzyło z klocków, a potem tłumaczy Steve\\'owi Jobsowi, że to nie on zbudował imperium Apple. You did not build that! O co chodzi? O niezbyt fortunne stwierdzenie amerykańskiego prezydenta, które posłużyło Partii Republikańskiej do stworzenia nowego mema.


W sobotę prezydent Barack Obama podczas spotkania z wyborcami w trakcie mowy o systemie, który umożliwia odniesienie sukcesu w Stanach, odnosząc się do warunków, jakie są potrzebne, by ten sukces osiągnąć, powiedział zdanie, które przysporzyło mu już sporo problemów: "If you’ve got a business, you didn’t build that, somebody else made it happen", co można przetłumaczyć jako: "Jeśli masz swój biznes, to nie go nie stworzyłeś, to ktoś inny to sprawił". Republikańscy blogerzy natychmiast to wyłapali - zaczęli wyrzucać Obamie, że nie szanuje przedsiębiorców.

Całość wypowiedzi Obamy:

http://youtu.be/192oEC5TX_Q


Natychmiast pojawiły się w sieci demoty i memy nawiązujące do wspomnianego zdania.




To zdanie wykorzystał do ataku także sam Mitt Romney. Sztab Obamy próbuje wytłumaczyć, że zostało ono zafałszowane, wyciągnięte z kontekstu i użyte, by przypisać prezydentowi nie to, co powiedział.


http://youtu.be/z-z-U57BaSc


Jednak nie da się ukryć, że mem już żyje swoim życiem. A to zdanie bez kontekstu jest na tyle groźne, że może bardzo zaszkodzić prezydentowi Obamie.


20:34

Oddolny ruch społeczny zatrzymał ACTA. Gdzie sprzeciw w sprawie ograniczenia wolności zgromadzeń?

Ponad pół roku temu, w środku mroźnej zimy kilkaset tysięcy ludzi demonstrowało na ulicach przeciwko ograniczeniu ich wolności. Protesty przeciwko ACTA, zarówno w sieci jak i w „realu” zmusiły rząd do ustąpienia. Teraz, polski parlament jest bliski przeforsowania dużej modyfikacji jednej z podstawowych wartości w państwie demokratycznym – prawa do zgromadzeń – sprawa ta jest co najwyżej tłem innych politycznych dyskusji. Nie stała się tematem ogólnokrajowym. Dlaczego? 




Przeciwko ACTA występowała luźna koalicja NGOs, grupa Anonymous,  a także setki tysięcy zwykłych ludzi. Ale analizy prawników dotyczące rzeczywistego wpływu ACTA na wolność w sieci były niejednoznaczne. W Polsce nie brakowało także zwolenników ACTA w środowisku twórców. 




Z prawem do zgromadzeń jest inaczej. Nie broni go prawie nikt, poza oczywiście tymi którzy forsują go w parlamencie. Poza tym  politycy, prawnicy, komentatorzy, przedstawiciele NGOsów, aktywiści – wszyscy nie zostawiają suchej nitki na prezydenckim projekcie zmian. Józef Pinior mówił w wywiadzie dla GW ostro: „To projekt wygodny dla władzy, zły dla obywateli. Degraduje wolności obywatelskie i demoralizuje władzę.” 




A jednak sprawa tak istotna z punktu widzenia wolności obywatelskich, która na dodatek, inaczej niż ACTA jest inicjatywą rządzących, nie stała się powodem, jak w przypadku tamtej kontrowersyjnej umowy handlowej wybuchu ogólnokrajowej fali protestów. W internecie nie dzieje się w związku z tą sprawą nic na skalę oporu przeciwko ACTA. Nie ma żadnych społecznych protestów na ulicach miast. Strony rządowe nie są blokowane.  Nie ma ogólnokrajowej kampanii pisania maili, dzwonienia do posłów i senatorów. Co ciekawe, żadna z partii politycznych nie wykorzystała tej okazji do zbudowania kampanii oporu przeciwko tej nowelizacji. 




Powodów tego stanu rzeczy jest wiele – jednym był z pewnością moment, w którym ta nowelizacja zostaje przeprowadzona. Euro, początek wakacji to nie jest chwila w której łatwo o polityczne emocje na dużą skalę.  Ale rdzeń problemu tkwi chyba w czymś innym: ACTA było łatwo zrozumiałe – jako przysłowiowe „zabronią nam ściągać seriale” – dla szerokiej rzeszy ludzi. Kwestia wolności zgromadzeń, mimo tak poważnych obaw prawników i NGOsów nie jest łatwo przetłumaczyć na tak prosty i dotykające dużej grupy społecznej język. Demonstrowanie w Polsce nie jest jak widać tak istotne jak wolność w sieci.




 To też mówi wiele o kondycji polskiego społeczeństwa obywatelskiego i sfery publicznej. Tym bardziej ironiczne jest to, że sprawa wolności zgromadzeń dotyczy tej sprawy – możliwości demonstrowania – która sprawiła że ruch anty-ACTA miał tak dużą polityczną siłę. 


22:57

Nowy mem z Obamą w wersji polskiej

Zdanie Obamy "You didn\\'t build that" stało się źródłem wielu memów w Stanach Zjednoczonych, ale spodobało się także w Polsce. Wojciech Mucha, dziennikarz GPC, wrzucił na swoje twitterowe konto własną wersję amerykańskiego memu - połączonego z polskim politycznym motywem.

O memie "You did not build that" pisaliśmy dziś wieczorem.