Relacja Live

18.07.2012

07:59

Rady, etaty, bonusy, premie- układ Sawickiego, Grzeszczak może zostać ministrem, kulisy odwołania ambasadora USA, Pinior nie poprze ustawy o zgromadzeniach

Jedynki: Dymisja za nagranie (GW), Dymisja Sawickiego (Nasz Dziennik), Bartek ukrywa prawdę (Fakt), Niemcy chcą odebrać dzieci rodzicom  z Bytomia (GPC), Strasbourg pyta o umowę (RZ), Łapicki w szpitalu (SE)






-- “Rady, etaty, bonusy, premie. Minister rolnictwa stworzył cały system wynagrodzeń dla własnych ludzi”- o “Układzie Sawickiego” piszą w Rzepie Cezary Gmyz i Izabela Kacprzak: “Pracę w Departamencie Rozwoju Obszarów Wiejskich, o którą starała się blisko setka kandydatów, wygrała córka bardzo znanego działacza PSL i znajomego ministra Sawickiego. Pracę w resorcie dostały też siostry spokrewnione z ministrem, jeden z konkursów dyrektorskich wygrywa nawet córka nauczycielki Sawickiego. (...) To niejedyne zarzuty wobec ministra i jego protegowanych. Od ponad roku zarząd i rada nadzorcza państwowej spółki Elewarr, która ma skupować i magazynować zboże, zwleka z oddaniem państwu ponad 1,4 mln zł za wynagrodzenie pobierane według NIK niezgodnie z prawem. Na liście są prominentni działacze PSL i wpływowi ludzie Sawickiego. Wśród nich m.in. także Władysław Łukasik, bohater afery taśmowej, były prezes Agencji Rynku Rolnego, który zasiadał w radzie nadzorczej Elewarru. Musi zwrócić blisko 100 tys. zł.”




-- Jedynka GW o Sawickim: “Na jego dymisję nalegał wczoraj prezes PSL Waldemar Pawlak. – Nie ukrywał, że sprawa jest brzydka i brudna – mówi uczestnik narady kierownictwa PSL. – Sawickiego nie ma na taśmach, ale sprawa rzutuje na cały PSL i trzeba ją przeciąć.




Dymisji chciał także sam premier, który dopytywał Pawlaka po wczorajszym posiedzeniu rządu, o której godzinie sprawa się rozstrzygnie. Tusk chciał dać koalicjantowi czas, ale – według informacji „Gazety” – miał przygotowany scenariusz awaryjny. Jak mówi współpracownik premiera, w ciągu kilku dni Tusk ma dostać raport CBA w sprawie afery. Gdyby się potwierdziło, że w resorcie pod władzą Sawickiego łamano prawo, premier zdymisjonowałby ministra. (...) Po rezygnacji Sawickiego największe szanse na to, by pokierować resortem, ma obecny wicemarszałek Sejmu Eugeniusz Grzeszczak.”




-- “Marek Sawicki płaci za ukrytą kamerę” - pisze w GW Renata Grochal. “W nieoficjalnych rozmowach słyszę, że Sawicki od dłuższego czasu działał Pawlakowi na nerwy. Minister rolnictwa w tej kadencji urósł w siłę. Na dodatek Donald Tusk, chcąc osłabić Pawlaka, wzmacniał Sawickiego. Premier oddał mu agencje rolne, co wywołało niezadowolenie nawet w PO, bo platformerscy działacze musieli pożegnać się z posadami np. w Agencji Nieruchomości Rolnych. (...) Chociaż oficjalnie Sawicki temu zaprzeczał, wśród działaczy PSL było słychać, że może zgłosić się w ostatniej chwili, by nie palić swojej kandydatury. – Sawicki jest popularny w partii. Wiele osób zawdzięcza mu stanowiska. Mógłby zagrozić Pawlakowi – mówi mi polityk z władz PSL. Na razie na zjazdach regionalnych wygrywa Pawlak. W ostatnią sobotę były zjazdy w Wielkopolsce i Łódzkiem. Stanowiska szefów regionów utrzymali Andrzej Grzyb i Mieczysław Łuczak, obaj przychylni Pawlakowi.”




-- “Za sprawą nagrywających kolegów Stronnictwo dołączyło do ugrupowań z aferą taśmową na koncie”- pisze Eliza Olczyk w Rzepie: “Afera Rywina była tak niszcząca dla SLD, bo to pierwsza taka historia, która ujrzała światło dzienne komentuje dr Artur Wołek, politolog z PAN. Nic nie wskazuje na to, by taki efekt dla PSL miała najnowsza afera taśmowa z udziałem Władysława Serafina, szefa kółek rolniczych, który pociągnął za język Władysława Łukasika, zdymisjonowanego szefa Agencji Rynku Rolnego. Co prawda dymisję złożył minister rolnictwa Marek Sawicki, który był pomawiany w tej rozmowie o nepotyzm, ale głębszych reperkusji raczej nie będzie. Bo też ta afera PSL jest taka miękka, jeden facet opowiada drugiemu o różnych nadużyciach uważa Wołek. (...) [P]olitycy nauczyli się obsługiwać nie tylko dyktafony, ale także kryzysy wybuchające po ujawnieniu sekretnych nagrań, dlatego ich skutek jest coraz słabszy mówi Wołek. To się może zmienić, jeżeli pojawią się naprawdę mocne taśmy, które będą dowodem na korupcję, a nie tylko opowieściami o korupcji.”




-- “Jeśli rzeczywiście Donald Tusk wymógł dymisję na Marku Sawickim, byłoby to istotne novum, sprzeczne z dotychczasowym stylem postępowania premiera w sprawach korupcyjnych oskarżeń. W znacznie poważniejszych niż sprawa taśmowa okolicznościach (afera hazardowa) ewidentnym jego celem nie było ich wyjaśnienie, lecz rozmycie. W dodatku do niedawna premier stawiał właśnie na Sawickiego jako na wewnątrzpeeselowską przeciwwagę dla wicepremiera Pawlaka.”- pisze w komentarzu Rzepy Piotr Skwieciński: “PiS postuluje powołanie komisji śledczej, rządzący chcą tego uniknąć. Jednak bez takiej komisji trudno będzie nie tylko dojść do prawdy, ale też przekonać wielu, że ustalenia służb państwowych będą rzeczywiście uczciwe i bezstronne.”




-- “Ciepłe posady szkodzą” - pisze w GW Krystyna Naszkowska: “Być może Marek Sawicki padł ofiarą przedkongresowych rozgrywek w PSL. Zbytnio urósł w siłę i zagroził dominacji Pawlaka, więc teraz ktoś wykorzystał przeciwko niemu słowa rozżalonego zwolnionego urzędnika. (...) Jednak dla oceny ministra rolnictwa nie ma znaczenia, kto i po co nagrywał rozmowę. Jeśli choć część zarzutów, jakie padają w tej rozmowie, jest prawdziwa, to Marek Sawicki jest winny. Winny zaniedbania swoich obowiązków służbowych. Wszak to minister odpowiada za to, jak funkcjonują podległe mu agencje i spółki. A wiedzę o tym miał bardzo dobrą i z pierwszej ręki.”




-- Nasz Dziennik o sprawie Sawickiego i taśmach: “Nasi rozmówcy z PSL są przekonani, że autorem nagrania jest Władysław Serafin, który na początku rozmowy zabrał pilota sprzed ukrytej kamery rejestrującej rozmowę, chociaż ten stanowczo temu zaprzecza. Ich zdaniem, dzięki taśmom mogło chodzić o załatwienie nie tylko jakichś interesów finansowych, ale mógł to być element walki o wpływy w partii. Jesienią odbędzie się kongres PSL, na którym mają zostać wybrane nowe władze Stronnictwa. O ponowny wybór na prezesa będzie się ubiegał wicepremier Waldemar Pawlak, a jego rywalem będzie na pewno poseł Janusz Piechociński. Marek Sawicki w tej rywalizacji i tak miał nie brać udziału, ale jego rola mogłaby być istotna. – Prezes ma prawo się obawiać, że Sawicki wesprze na kongresie Piechocińskiego, dlatego ujawnienie taśm jest mu na rękę – mówi członek Rady Naczelnej PSL. Ale inny z jego kolegów jest przekonany, że wicepremier nie stał za tym nagraniem, bo i tak ma w kieszeni zwycięstwo na kongresie – nie musiał więc prosić ani Serafina, ani nikogo innego o nagranie rozmowy z Łukasikiem, żeby uderzyć w Sawickiego.”




-- “Afery, które wstrząsają opinią publiczną, rzadko są surowo oceniane przez prokuratury i sądy. (...) [B]ohaterowie „afery hazardowej” mają się coraz lepiej. W ostatnich wyborach tak Chlebowski, jak i Drzewiecki byli bliscy znalezienia się na listach wyborczych PO, a Grzegorz Schetyna piastuje dziś stanowisko przewodniczącego sejmowej komisji spraw zagranicznych.”- pisze Robert Zieliński w Dzienniku: “Podobnie do życia publicznego wraca Józef Oleksy, którego podlewana alkoholem rozmowa z Aleksandrem Gudzowatym w 2007 r. oburzyła opinię publiczną. Nagrania opublikowały wtedy „Wprost” i „Dziennik”, a zarejestrował je szef ochrony biznesmena. Nie przebierając w słowach, były premier krytykował swoje środowisko polityczne. Sugerował, że Aleksander Kwaśniewski podczas prezydentury dorobił się nielegalnego majątku, np. okazałej willi w Kazimierzu, której tylko formalnie właścicielami są jego znajomi.”




-- “Nie reagując w 2009 roku, dał de facto przyzwolenie na tego typu zachowania i to właśnie Donald Tusk ponosi pełną polityczną odpowiedzialność za to, co się dzieje.”- mówi o aferze taśmowej Mariusz Kamiński, były szef CBA: “Niestety, wygląda to bardziej jak prywatny folwark ludowców, który ma się dobrze dzięki akceptacji premiera Tuska.”




-- Dr Wojciech Jabłoński w SE na pytanie “czy Sawicki wróci?”-- “On może nie, ale czy po aferze hazardowej nie wrócił Drzewiecki, a tym bardziej Schetyna? Co ta afera zmieniła? Zwyczaje i normy pozostały te same, a Platforma wręcz mówiła, że nie było żadnej afery i trzeba się przegrupować. Tak samo będzie z PSL. Wszystko czym się skończy, to okazja do szantażowania bądź wypominania ludowcom przez Platformę tej sytuacji w chwili jakichś kryzysów koalicyjnych w przyszłości.”




-- “Odwołanie z Polski ambasadora USA Lee Feinsteina wywołało spekulacje, że jego powodem był konflikt z szefem polskiej dyplomacji Radosławem Sikorskim o restytucję mienia żydowskiego. Przedstawiciele środowisk żydowskich, z którymi rozmawiała Rzeczpospolita, nie chcieli wypowiadać się na temat kulisów odejścia Feinsteina. Podkreślali jednak zgodnie, że kwestia restytucji lub rekompensat za mienie ofiar Holokaustu jest niezwykle dla nich istotna.”- pisze w Rzepie z Nowego Jorku Tomasz Deptuła




-- W GW wywiad z senatorem Józefem Piniorem o nowelizacji ustawy dotyczącej zgromadzeń. Fragmenty: 




O ustawie: “Powtarzam: nie dzieje się w Polsce nic, co usprawiedliwiałoby ograniczanie wolności głoszenia poglądów i obrony własnych interesów. To projekt wygodny dla władzy, zły dla obywateli. Degraduje wolności obywatelskie i demoralizuje władzę.”




Jak mówi Pinior: “Bo to prawo to będzie ślepy miecz bijący we wszystkich. Ja u siebie w regionie dolnośląskim mam sytuację, gdzie pracowników fabryki Chung Hong pod Wrocławiem zwolniono za udział w legalnym strajku. Ci ludzie są na bruku, a ich prawa pracownicze podeptano. Ograniczając wolność zgromadzeń, ogranicza się ją także tym ludziom.”




O tym czy może projekt poprzeć: “Nie wyobrażam sobie, żebym mógł go poprzeć. Idzie za daleko w ograniczaniu wolności zgromadzeń i może wyrządzić więcej szkody niż pożytku.”




-- “Głosować za Gowinem to już nie grzech” - pisze w GW Katarzyna Wiśniewska. ”Kolejna wolta Kościoła w sprawie in vitro. Gdy PO próbuje zlepić w jeden kawałek diametralnie różne projekty ustawy, gdy PiS nagle łagodnieje i wycofuje się z pomysłu wsadzania lekarzy do więzień za przeprowadzenie sztucznego zapłodnienia, z Episkopatu i jego najbliższego otoczenia słychać głosy delikatnie wspierające projekt Jarosława Gowina. Projekt, który zakazuje mrożenia zapasowych zarodków i zezwala na in vitro dla małżeństw.(...) Czy to przypadek, że akurat po kościelnych sygnałach poparcia dla Gowina PO postanowiła, że oba projekty w sprawie in vitro połączy w jeden? I co wolta Episkopatu oznacza dla PO?
Gowin może jednak czuć się wzmocniony. Kościoła – w przeciwieństwie do PiS – nie sposób oskarżać, że próbuje rozsadzić PO od środka. Dlatego politycy PO mogą wziąć głosy z Episkopatu za dobrą monetę, potraktować je jako gotowość do kompromisu. I liczyć na to, że gdy dojdzie do głosowania nad in vitro, biskupi listami i telefonami, jak to bywało wcześniej, nie będą wspierać projektu PiS.” 




-- “[Z]dumiewa obecna debata na temat in vitro wewnątrz Platformy Obywatelskiej i na całym terytorium politycznym. Zadaniem polityków jest dopracowanie prawnego zgniłego kompromisu, a nie pouczanie nas, jakie postępowanie jest słuszne moralnie, a jakie nie. Naturalnie, może, a nawet musi to czynić Kościół, ale Kościół nie ma nic do polityki.”- pisze w komentarzach Dziennika filozof Marcin Król: “Kto jednak spośród polityków nie umie zawrzeć jakiegoś zgniłego kompromisu, ten ma tylko dwa wyjścia: albo jak dawniej pójść na wojnę, co jest dla społeczeństwa niebezpieczne, a bywa nawet zgubne, albo wycofać się z polityki. Proszę pamiętać, państwo politycy, że zostaliście wybrani w demokratycznych wyborach i macie służyć demokracji. A zatem przestańcie się spierać publicznie i w sposób gorszący o indywidualne kwestie moralne, zawrzyjcie zgniły kompromis i weźcie się do prawdziwej roboty, czyli do dbania o sprawy rzeczywiście publiczne, których w naszych ciężkich czasach nie brakuje.”




-- “Rząd Donalda Tuska ma poważny kłopot. Kilka dni temu otrzymał pismo z Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, w którym sędziowie żądają udostępnienia dokumentów, jakie miałyby zezwolić amerykańskiej Centralnej Agencji Wywiadowczej na przetrzymywanie w naszym kraju ludzi podejrzanych o terroryzm. Rząd powinien odpowiedzieć do 5 września.”- pisze Rzepa na jedynce: “Mamy poważny problem - przyznaje minister z gabinetu Donalda Tuska. Podkreśla, że dziś nic nie wskazuje na to, by rząd miał podjąć pełną współpracę z Trybunałem w tej sprawie. Otwartość w tym przypadku zaszkodziłaby naszemu bezpieczeństwu - podkreśla.”


-- GPC: “Ministerstwo Obrony Narodowej przyznaje  przedpłaty firmom zbrojeniowym na zakup sprzętu  dla wojska, choć jest to  niezgodne z prawem. W ub.r. wydało na zaliczki  ponad 2,6 mld zł, a mimo to duża część uzbrojenia nie trafiła do żołnierzy. Z raportu Najwyższej Izby  Kontroli wynika,  że Inspektorat Uzbrojenia MON wydał w 2011 r. w formie przedpłat dla dostawców i producentów  broni ponad 2,66 mld zł. Pieniądze te to praktycznie najtańszy kredyt na rynku, bo  zaliczki nie są oprocentowane.”




-- Danuta Waniek ocenia prezydenturę Komorowskiego w wywiadzie dla Superaka: “Na razie jest spokojna, mało barwna i idealnie pasująca do miejsca, w którym prezydent osiadł. Józef Piłsudski spędzał w Belwederze długie godziny, stawiając pasjansa, i ten klimat idealnie wpisuje mi się w prezydenturę Komorowskiego. Nie powiem, że były to dobre dwa lata, ale mogę też powiedzieć, że nie były złe.”




-- “Między Donaldem Tuskiem a Jarosławem Gowinem będzie trwała wojna nerwów. Jak długo? Na pewno do końca kadencji - przewiduje publicysta „Rzeczpospolitej" Michał Szułdrzyński: “Tusk potrzebuje skrzydła konserwatywnego, by móc pokazywać Platformę jako partię wielonurtową i pragmatyczną. Partię, z którą mogą się identyfikować wyborcy prawicowi i lewicowi. Dotychczas mu się to udawało, bo koncentrował się na pragmatyzmie - budował Orliki, stadiony i lotniska, autostrady i drogi ekspresowe. I stara się robić wszystko, by Polska nie przestała być zieloną wyspą. Równocześnie usiłuje też nie zajmować jednoznacznego stanowiska w sporach światopoglądowych. Zauważmy, to Platforma kłóciła się o in vitro, nie Tusk.”




-- Dalej Szułdrzyński o Gowinie: “Działając w obrębie Platformy, Gowin ma znacznie większy wpływ na rzeczywistość, niż miałby w opozycji. Jako ważny polityk PO, minister, swoimi wypowiedziami i działaniem może osiągać znacznie lepsze rezultaty, niż gdyby stał się wyłącznie recenzentem działań innych. (...) Zdaniem Piskorskiego Tusk liczy się z tym, że jeśli wygra wybory w 2015 roku, poparcie PSL mu nie wystarczy i będzie musiał dopuścić do rządu lewicę Leszka Millera lub Janusza Palikota. A ponieważ to spotkałoby się z gruntowną krytyką konserwatystów, więc po prostu w ostatniej chwili skreśli ich z list. Argumentacja Piskorskiego powinna dać konserwatystom sporo do myślenia.”




-- “Od września opłaty za pobyt w przedszkolach wzrosną średnio nawet o 80 zł miesięcznie. To kolejny rok podwyżek”- pisze Dziennik na jedynce




-- GPC na jedynce: “Dziś rano Sąd Rejonowy w Bytomiu ma ogłosić decyzję w sprawie wydania niemieckiemu  urzędowi ds. dzieci i młodzieży (tzw. Jugendamtowi) dwójki polskich dzieci. – Kocham moją rodzinę i będę o nią walczył – mówi „Codziennej” ojciec chłopców Dariusz Grychtoł.” 




-- GPC: “Kolejni prawnicy potwierdzają: Sikorski złamał konstytucję.” Cytowany w tekście prof. Tadeusz Jasudowicz z Uniwersytetu  Mikołaja Kopernika w Toruniu mówi: “Działania ministra spraw zagranicznych, który odmówił prezydentowi Kaczyńskiemu dostępu do informacji MSZ-etu, były pogwałceniem ustawy zasadniczej. Sposób, w jaki Radosław Sikorski traktował  głowę państwa – prezydenta Lecha Kaczyńskiego, zasługuje na najwyższe potępienie.  To złamanie wszelkich zasad i reguł prawa.”




-- “Dyrektorzy w rządzie dostali podwyżki” - pisze “Fakt”. “Zamrożenie pensji rządowym urzędnikom? To fikcja... Premier pokazuje, jaki to niby jest oszczędny, ale mrożenie pensji dotyczy tylko zwykłych pracowników. Kadry kierowniczej już nie. Dyrektorzy co roku dostają podwyżki i to nie byle jakie - średnio po 1100 złotych.” 




-- Tabloidowo: “Premier kupił rowerek wnuczkowi.” W Fakcie zdjęcia premiera z rowerkiem dla wnuczka. “Taki dziadek to skarb. Nie dość, że zafunduje wnuczkowi prezent, to jeszcze cierpliwie nauczy jak z niego korzystać. Donald Tusk podarował wnusiowi Mikołajowi pierwszy w jego życiu rowerek. Wnuk był zadowolony z prezentu i pierwszej przejażdżki, a dziadek musiał się zdrowo wysilać, żeby za nim nadążyć”




-- Tabloidowo -- tytuł w Superaku: “Syn Ziobry zaczął mówić” 




-- Urodziny: Jarosław Kurski, poseł PO Marek Plura 

09:02

przeniosła numer telefonu Lecha Kaczyńskiego do sieci na kartę. Redakcja prosi o doładowania:

Gazeta Polska

09:18

zasadą autoryzacji:

Quote approval" - czyli jak amerykańscy dziennikarze zderzają się z "szokującą

Sztab Obamy i Romneya coraz częściej zaczynają domagać się autoryzacji wypowiedzi do publikacji prasowych – ta informacja,  podana niedawno przez „New York Times” wywołała największa medialną aferę tej kampanii. Ale na celowniku komentatorów są przede wszystkim dziennikarze i redakcje, które się na taką współpracę zgodziły. 




„New York Times” napisał coś, co w Polsce nie wywołałoby żadnych kontrowersji, a w Stanach wywołało prawdziwy szok. NYT napisał, że doradcy Obamy i Romneya zaczęli w tej kampanii bardzo rygorystycznie przestrzegać  zasady – nowej dla świata amerykańskich mediów – że ich wypowiedzi muszą być przez nich zweryfikowane i autoryzowane przed publikacją. W ten sposób – jak pisze NYT – sztaby „oczyszczają”  cytaty z wszelkich kontrowersji, potocznego języka, pomyłek, gaf, wypowiedzi poza oficjalną linią kampanii itd. Weryfikacja cytatów dotyczy także polityków i ich rodzin np. w ten sposób kontrolowane są wszystkie prasowe wypowiedzi synów Romneya. Dziennikarze m.in. z Bloomberga, Washington Post, Vanity Fair, Reutersa i New York Times zgadzali się na tego typu współpracę.   




Publikacja „NYT” wywołała falę nieprzychylnych pod adresem mediów komentarzy. Znany komentator Jeff Jarvis napisał w „Guardianie”, że dziennikarze którzy zgadzają się na autoryzację stają się jednocześnie częścią PRowskiej machiny polityków. James Poniewozik z „Time” napisał „Jest tylko jeden standard dotyczący tego, czy cytat powinien ukazać się w tekście: czy cytowana osoba rzeczywiście to powiedziała. „Cała reszta to już PR”. To jeszcze nic w porównaniu z komentarzami na prawicy w USA. Niektórzy konserwatywni komentatorzy wprost oskarżają Obamę o tworzenie systemu „kontrolowanych przez państwo mediów”. 




Dlaczego sztabowcy zaczęli naciskać na autoryzację swoich cytatów? NYT pisze o jednym prostym wytłumaczeniu: w świecie w którym każda gafa, każda wypowiedź jest natychmiast używana jako polityczna amunicja w spotach i na Twitterze, doradcy w kampanii próbują za wszelką cenę kontrolować każdą możliwą wypowiedź w mediach. Jednak na Twitterze nie da się niczego cofnąć. Tak samo jest ze słowami wypowiedzianymi w telewizji czy na konferencjach prasowych.  To właśnie w takich sytuacjach w tej kampanii najczęściej pojawiały się cytaty i słowa, które były szkodliwe dla Obamy, Romneya czy innych polityków. I dlatego pojawiła się praktyka w tej kampanii autoryzacji wypowiedzi prasowych, gdzie resztki kontroli są jeszcze możliwe do wymuszenia. 




W pewnym sensie – przynajmniej w USA – w ten sposób prasa stała się kolejną ofiarą nowych mediów i  nowych warunków w których toczą się kampanie. A po szoku, zażenowaniu i zdumieniu które wywołała publikacja "NYT" o czymś, co w polskich warunkach jest normą, widać też najlepiej jak bardzo różnią się relacje między mediami a politykami w USA i w Polsce. 


09:31

Dla Superaka Mariusz Antoni Kamiński był szefem CBA

Młodemu posłowi PiS z Białegostoku nie pomogło dodanie drugiego imienia Antoni. Dla redakcji portalu informacyjnego Super Expressu w sieci to on właśnie był szefem CBA.  


10:31

Fałszywy tydzień w Warszawie

Powszechne zaskoczenie nepotyzmem w PSL, konstruktywne wotum nieufności z kandydaturą Józefa Oleksego na premiera, postulat powołania komisji śledczej, na której nie zależy komukolwiek, samodzielna decyzja PSL o odejściu Sawickiego. Polityka w Warszawie stała się bardziej fałszywa i pozorna niż kiedykolwiek. I oprócz tego, że aż zęby od tego bolą, to nic kompletnie ani z tego nie wynika, ani nikt nie wierzy, że komentuje coś prawdziwego.




Janusz Palikot znów przelicytował wszystkich. Nad kandydaturą świeżo upieczonego użytkownika Facebooka na premiera w parlamantarnym konstruktywnym wotum nieufności głowią się już komentatorzy telewizji "informacyjnych". Coż z tego, że to pomysł z kosmosu, który w sejmowej procedurze, przy najbardziej sprzyjających wiatrach może nawet nie zebrać wymaganych artykułem 158 Konstytucji 46 poselskich podpisów . Ale to jeszcze nikomu nie zaszkodziło, żeby temat robił furorę -- niestety nie na kolumnach satyrycznych 300groteski albo gazetowego Faktoidu.




Podobnie jak propozycja zgłoszona wczoraj przez PiS- by powołać komisję śledczą, która miałaby zbadać biznesową infrastrukturę PSL. Partii która jest dziś jedynym możliwym przyszłym koalicjantem składającego wniosek PiS. I chyba też jedynym realnym dzisiaj koalicjantem Donalda Tuska. Na komisji, która miałaby prześwietlać PSL przecież nie zależy nikomu. Władysław Serafin, który w kampanii prezydenckiej popierał Jarosława Kaczyńskiego, mógłby mieć przecież coś do powiedzenia o prawie każdym układzie politycznym.




Także z innej rzeczywistości są głosy pochwalne dla PSL i samego zainteresowanego za samodzielną decyzję o odejściu z rządu. W suwerenność tej decyzji nie wierzy chyba nawet szef klubu PO który w pochwałach na cześć koalicjanta wiódł prym.




Dość pozorna się wydaje też debata o in vitro. Na rozwiązaniu tej sprawy- jak dziś celnie zauważa w POLITYCE Janina Paradowska również nie zależy kompletnie nikomu. "Powołanie przez PO zespołu, który ma połączyć projekt liberalny z restrykcyjnym, czyli ogień z wodą, ma dać czas na uspokojenie chwilowo zaognionej sytuacji. Powstanie niby-nowy projekt, będą potrzebne opinie, konsultacje i znów minie roczek, a potem następny"- analizuje Paradowska, konkludując: "Debata o in vitro będzie oczywiście trwała. Raz zamrażana, raz odmrażana". 




Kolejną fikcją jest "polityka prorodzinna", o której mówią wszyscy,a której nie widział nawet sam głowny zainteresowany, czyli minister pracy. Czy naprawdę nikomu nie chce się powiedzieć "sprawdzam"?




To nie jest żadne odkrycie, że debata publiczna krąży wokół tematów pozornych i fikcyjnych, o których od razu wiadomo, że nie istnieją. A tymczasem ponad zasięgiem medialnych radarów przepływają tematy jak najbardziej prawdziwe, tyle, że tak specjalistyczne, że nie do strawienia przez medialnych celebrytów. Tematy te okupują jeszcze ostatnie zakamarki gazet, ale pewnie już niedługo i to się skończy. Kogo interesuje gazoport, albo elektrownia atomowa. Może zainteresuje, jak w końcu zgaśnie światło. A co się zacznie wtedy? Wnioski o komisje śledcze, Trybunał Stanu. Kogo zainteresuje walka o obniżenie prowizji od kart płatniczych, która toczy się gdzieś między NBP, KNF a dużym biznesem. Co z tego, że wysokość tych prowizji dotyczy wszystkich, którzy płacą kartami w sklepach. Kogo interesuje spowolnienie na runku pracy? Teksty o tym znajdują się przecież jeszcze na dalszych stronach dzisiejszych gazet.




Od prawdziwie ważnych tematów są politycy, o których istnieniu nie dowiedzą się widzowie newsowych telewizji: minister środowiska Korolec, zajmujący się łupkami, wspomagający go w Parlamencie Europejskim europoseł Sonik, budujący przeciwpowodziowe tamy wiceminister Gawłowski i w gruncie rzeczy zajmujący się podobnymi tematami w PiS Konrad Szymański czy Piotr Naimski, Paweł Kowal w PJN i Ludwik Dorn w SP. Ale Warszawa tonie w zalewie pozoru i udawania, że dyskusja toczy się o sprawach fundamentalnych. Od słow Jacka Kurskiego "ciemny lud to kupi" zmieniło się niewiele. Tylko wtedy jeszcze nie dotyczyło to czołowych mediów. 




10:42

Co napadło posła Maksa Kraczkowskiego?

To kilka najnowszych wpisów z FB pilskiego posła PiS Maksa Kraczkowskiego. Prawie każdemu towarzyszy seria wykrzykników...




12:31

Przed Olimpiadą w Londynie, polski Internet odpowiada na dawne złośliwości BBC

Grafika pochodzi z Facebooka. 




12:45

Limbaugh:

Bane w nowym Batmanie? To konspiracja przeciwko Romneyowi

Rush Limbaugh, bardzo konserwatywny dziennikarz radiowy, w jednej ze swoich audycji, powiedział, że to, że główny zły bohater w "The Dark Knight Rises", czyli w najnowszym filmie o Batmanie, to liberalny spisek przeciw kandydatowi GOP, Mittowi Romneyowi. Konspiracja polega na tym, że ten bohater nazywa się Bane, co wymawia się tak samo jak słowo Bain (Capital), czyli nazwę firmy, która teraz sprawia olbrzymi problem kampanii Romneya. Problem? Postać Bane\\'a zadebiutowała w komiksach wydawnictwa DC Comics 1993 roku. Faktem jest jednak, że Romney założył Bain Capital sporo lat wcześniej, bo w 1984 roku. Jeśli byłaby to konspiracja przeciw niemu, to jej twórcy obdarzeni zostali wyjątkowym darem przewidywania. Całość wypowiedzi Rusha i transkrypcję wczorajszego programu można znaleźć pod tym linkiem.

A w sieci można znaleźć wiele zdjęc przedstawiających Mitta Romneya jako Bane\\'a.


13:01

3/4 respondentów do 34 roku życia uważa, że strajki i protesty będą się nasilać

Z dzisiejszego raportu CBOS wynika, że "niespełna połowa Polaków (47%) jest zdania, że w najbliższym czasie strajki i protesty społeczne mogą się nasilać, choć tylko mniej niż jedna piąta (18%) wieszczy wybuch poważniejszego konfliktu społecznego. Nieco większy odsetek (21%) przewiduje, że napięcia i niezadowolenie społeczne będą wygasać i sytuacja w kraju uspokoi się." 




Jak zauważa CBOS, "w porównaniu z pomiarami z końca lat dziewięćdziesiątych obecne oceny wskazują, że nastroje społeczne są lepsze niż wówczas. Wyraźnie mniej osób obawia się nasilania protestów, więcej zaś jest zdania, że będą się uspokajać."




Najciekawsze w badaniu jest to, że "o nasilaniu się strajków i protestów w największym stopniu przekonani są ludzie młodzi do 24 roku życia – aż trzy czwarte spośród nich uważa, że strajki i protesty będą się nasilać, bądź że będzie jeszcze gorzej i dojdzie do wybuchu poważnego konfliktu społecznego (w sumie 76%). Podobnie pesymistyczną opinię podziela prawie trzy czwarte osób w wieku 24–34 lata (71%). Osoby po 34 roku życia nieco częściej niż młodsi są przekonane, że sytuacja w kraju będzie się raczej uspokajać." 




"O narastaniu konfliktów nieco częściej są przekonani zwolennicy prawicy niż lewicy. W elektoratach poszczególnych partii politycznych najlepiej sytuację w kraju oceniają zwolennicy PO – że będzie się ona uspokajać sądzi 43% badanych i prawie taki sam odsetek przewiduje narastanie nastrojów strajkowych lub wybuch konfliktu (w sumie 45%). W pozostałych elektoratach, w  tym wśród zwolenników współrządzącego koalicjanta – PSL, przeważają oceny pesymistyczne."- czytamy w komunikacie CBOS.


O tym, że protesty społeczne będą wygasać przekonanych jest około 43% wyborców PO i dla porównania tylko 13% elektoratu PiS i 23% SLD. 




"Porównanie obecnych deklaracji z pomiarami z poprzednich lat  pozwala stwierdzić, że w ciągu ostatniej dekady wzrosło poparcie dla różnych form protestu. W największym stopniu wzrosła akceptacja strajków (o 20 punktów procentowych) i jest to najwyższy poziom akceptacji tego sposobu wyrażania sprzeciwu przez pracowników od 1995 roku. W nieco mniejszym stopniu wzrosło poparcie dla demonstracji ulicznych (o 14 punktów) oraz strajków głodowych (o 13 punktów). Jedyną formą protestu, której akceptacja w porównaniu z 2002 rokiem nieznacznie się obniżyła, jest rozlepianie plakatów (spadek o 2 punkty)."- pisze CBOS.




Jeżeli chodzi o niedawną blokadę Sejmu przez NSZZ Solidarność, CBOS pisze, że "taki sam odsetek badanych uważa tę metodę za dopuszczalną, co jest zdania, że ograniczanie wolności osobistej, bez względu na intencje, jest bezprawne i niedopuszczalne. Wśród potencjalnych elektoratów poszczególnych partii sprzeciw wobec blokowania budynku Sejmu zgłasza większość zwolenników PO, Ruchu Palikota i SLD, natomiast akceptuje tę formę protestu po dwie trzecie zwolenników PiS i Solidarnej Polski oraz ponad połowa zdeklarowanych wyborców PSL."






13:04

Guardian traci na strategii "digital first"

Serwis paidcontent opisuje jak Guardian traci na strategii "digital first" 


13:10

Dlaczego Romney nie powinien ujawniać zeznań podatkowych
Guy Benson  z serwisu Townhall przedstawia cztery argumenty dla których Romney nie powinien ujawniać zeznań podatkowych  2012/07/17/four_arguments_against_romney_releasing_more_tax_returns_and_why_he_should_anyway  

13:13

Polska i Chiny
Andrzej Pieczonka na łamach Kultury Liberalnej analizuje co znaczy dla Polski partnerstwo z Chinami 

13:17

Jak wygląda newsroom przyszłości?

Mathew Ingram opisuje jak będzie wyglądał newsroom przyszłości - oparty na Twitterze i takich serwisach jak Reddit 


13:36

Jak osiągnąć sukces jako kapitalista w polityce

5 zasad które należy przestrzegać by jako bogaty człowiek osiągać sukcesy polityczne   


14:03

Doradcy Romneya zapowiadają bardziej agresywną kampanię

Wczoraj jeden z najbliższych sojuszników Romneya,  John Sununu stwierdził, że Obama powinien "nauczyć się jak być Amerykaninem". Co prawda Sununu przeprosił za tą wypowiedź, ale dziś pojawiają się informacje, że doradcy Romneya kończą z "grzeczną" kampanią. Jak pisze BuzzFeed, do ataku na Obamę zostanie wykorzystane m.in. to że prezydent brał kokainę (do czego sam się przyznał), powiązania z politykami z Chicago, sprawa firmy Solyndra etc.  Wszystkie chwyty dozwolone. Być może sztabowcy Romneya uznali, że Obama poprzez ostre ataki stał się w oczach wyborców coraz bardziej  podobny do typowego polityka, stał się mniej lubiany - i przez to mają szanse w kontrataku.


Dziś sztab Romneya pokazał spot w którym Obama oskarżony jest o nepotyzm i kierowanie pieniędzy z pakietu stymulacyjnego na rzecz własnych politycznych sojuszników.  



http://youtu.be/8KbSXkP0dLw


14:44

Obama i Dems dalej w natarciu

Dziś pojawiły się dwa spoty atakujące Mitta Romneya. Sztab Obamy umieścił w sieci klip zajmujący się powiązaniem republikańskiego kandydata z Bain Capital, a Democratic National Committee wideo, w którym Mitt tańczy wokół sprawy swoich podatków - czyli dwa najważniejsze punkty ataku ze strony demokratów.



Klip DNC łączy słowa Romneya z tańczącym koniem - ujeżdżanie koni, tzw. dressage, to ulubione hobby Ann Romney, a sam Mitt wykazuje dość wysoką wiedzę o tym sporcie, uważanym za luskusowy.




http://youtu.be/3API5MnicU4






Spot sztabu Obamy  wydaje się być jeszcze mocniejszy. Amerykanie czytają do kamery oświadczenie Mitta Romneya na temat jego odpowiedzialności za Bain:




http://youtu.be/TkcoNXMI8rM




To kolejne ofensywne spoty ze strony Partii Demokratycznej, sztab z Chicago nie odpuszcza.







14:47

Platforma traci poparcie w najnowszej sondzie ulicznej

Czy bounce dla PO wywołany Euro to już przeszłość? W najnowszej sondzie ulicznej XAA.pl PO traci 3,4 pp i po raz pierwszy od maja osiąga wynik gorszy niż 30%. PiS w tej sondzie zyskuje nieznacznie (+1,1%) i ma 26,5%. SLD również traci i osiąga 12,5% (-1,6). Zyskał za to Ruch Palikota - przekracza nieznacznie barierę 10% (10,2 czyli wzrost o 2,5%). Sondaż uliczny przeprowadzony został w dniach 11-17.07.2012 przez studentów nauk społecznych dla WYBORY.XAA.PL. Badanie przeprowadzone zostało metodą sondażu ulicznego na reprezentatywnej próbie losowo-kwotowej 3006 osób, z uwzględnieniem cech demograficznych i podziału terytorialnego (wg GUS). 


18:10

Romney spotka się z Wałęsą w Gdańsku?

Jak podaje serwis Politico, Mitt Romney chce spotkać się z Lechem Wałęsą w czasie wizyty w Polsce. Do spotkania miałoby dojść najprawdopodobniej w Gdańsku. Romney może też odwiedzić Westerplatte - pisze Politico. Wałęsa nie pojawił się na spotkaniu zorganizowanym w 2011 z okazji wizyty prezydenta Obamy, gdyż prawdopodobnie chciał spotkania one-to-one, na które nie zgodził się Obama. Spotkanie Romney-Wałesa miałoby też służyć zdobyciu głosów Polonii - zwłaszcza osób pamiętających czasy Solidarności - w stanach takich jak Michigan, Ohio czy Pensylwania. Romney ma odwiedzić Polskę w czasie swojej zagranicznej podróży na przełomie lipca i sierpnia, Inne przystanki na trasie kandydata GOP to Niemcy, Izrael, Wielka Brytania. 


20:28

10 osób, które dzięki aferze PSL oraz sprawie in vitro zyskały spokój, żeby się przygotować do obrony

„A dajcie wy mi wszyscy święty spokój”- mówi w Seksmisji, w geście ostatecznej rezygnacji (po "kobieta mnie bije") bohater grany przez Jerzego Stuhra. I właśnie w takim stanie jak filmowy Stuhr było kilka publicznych osób, tuż przed wybuchem debaty o in vitro i afery PSL-u. Jest grupa, która wyraźnie, dzięki tym sprawom wygrała czas, żeby się lepiej przygotować do publicznej kontroli. Żeby przegrupować siły i przemyśleć strategię. To naprawdę spory zysk, bo w sezonie ogórkowym, najmniejsza wtopa wyrasta do rangi pierwszoligowego skandalu. Oto lista 10 chwilowo uratowanych:




Joanna Mucha




Zyskała czas na lepsze przygotowanie się na nieuchronny powrót sprawy PZPN. Dzięki aferze PSL i dyskusji wokół in vitro/ Gowina, Mucha wygrywa też chwilę na złapanie oddechu przed występem polskich sportowców na olimpiadzie w Londynie. To także szansa na wizerunkowy reset po serii wtop, jakie zaliczyła przed Euro i być może refleksję, jak niezłe przygotowanie sportowej infrastruktury na niedawne Mistrzostwa Europy przekuć w jakiś polityczny sukces. Bo ze strony Ministry zdecydowanie zabrakło pomysłu na polityczny „follow up”.




PZPN: Lato, Kręcina i nowy trener




Przypadek podobny do Muchy. Przed tygodniem in vitro i PSL-gate, „leśne dziadki” PZPN pozostawały głownym przedmiotem dziennikarskich dociekań o to, czy polska piłka jest w dobrych rękach. Kilka tygodni odwyku od kamer może się tylko przydać.




Agnieszka Pachciarz




Swieżo po nominacji odwiedziła co prawda wszystkie możliwe programy radiowe i telewizyjne (z czego w zabawny sposób pokpiwał @TomaszSkory na twitterze), ale wciąż nie dała odpowiedzi na najważniejsze pytania dotyczące polityki NFZ wobec lekarzy, kontraktów dla placówek oraz -w części- zawieszonych w próźni programów terapeutycznych dla wymagających niestandardowego leczenia grup pacjentów. Pachciarz zyskuje cenny czas, by bez zawstydzającego medialnego zainteresowania zalogować się do systemu publicznej ochrony zdrowia. 










Bartosz Arłukowicz




Już się wydawało, że wypływa na polityczną powierzchnię i odzyskuje kontrolę nad resortem, gdy przydarzyła się efektowna okładka Wprost i druzgocący tekst Sylwestra Latkowskiego. Arłukowiczowi na rękę będzie pewien czas oddechu od walki na pierwszym polityczno- medialnym froncie, choćby po to, by dobrze przygotować się na sierpniowe odejście z resortu jego prawej ręki- Jakuba Szulca (o czym się plotkuje od dawna) i w spokoju opracować (podobno) programową ofensywę, mającą uderzyć w quasi-korupcyjne układy pomiędzy firmami farmaceutycznymi a lekarzami. 




Prezydent Komorowski 




6 sierpnia miną dokładnie dwa lata od zaprzysiężenia Bronisława Komorowskiego na prezydenta. To oczywisty czas na podsumowania, które w całkiem udany i ciekawy sposób prowadzi już zresztą od paru dni Super Express- serią wywiadów o prawie-półmetku Komorowskiego. Prezydent może się do kulminacji tego w spokoju przygotować, w swojej wiejskiej chacie na Podlasiu. No i dzięki zainteresowaniu innymi tematami nikt go szczególnie nie rozlicza za nieaktywny czas w polityce. 










Michał Boni




Boni był w tradycyjnych opałach  i całkowitej defensywie. To minister, któremu, wbrew świetnemu przygotowaniu i dobrym, w gruncie rzeczy intencjom nie udało się nic. Poczta Polska leży jak leżała, a sama cyfryzacja zaczęła się robić przedmiotem kpin raczej, niż ambitnym projektem politycznym. Jako fiasko należy zaliczyć także reformę publicznego finansowania Kościoła. W ostatnim czasie nikt już nie wiedział o co chodzi, a do świadomości publicznej bardziej przebijał się głos hierarchów niż mocno osamotnionego Boniego. 












Krystyna Szumilas




Zyskała na aferze z PSL, choć sama, dzięki swojej wiceminister mogła dzisiaj być w roli Marka Sawickiego. Cykl tekstów Rzepy o niejasnych powiązaniach jej zastępczyni z firmą, która wygrała przetarg na obsługę e-podręcznika nie przebił się do masowych kanałów informacji. I w szczęśliwym dla MEN momencie został „przykryty” przez sprawę Sawickiego.




Władysław Kosiniak- Kamysz




Skoro premier zapowiedział, że polityka dla rodzin ma być ważnym elementem „nowego otwarcia” na jesieni, to w naturalny sposób należałoby oczekiwać zwiększonego zainteresowania resortem pracy, gdzie projekty takie muszą powstać, by w końcu ujrzeć światło dzienne. A niewiele wskazuje, by minister Kosiniak pracował nad jakimiś przełomowymi programami.  




Jacek Rostowski




Sprawa niższych od oczekiwań dochodów z VAT i przez to zwiększonej realizacji planowanego deficytu, ratunek budżetu ze strony dużej wpłaty z zysku NBP, pojawiające się doniesienia o przekroczonych już progach ostrożnościowych za sprawą Funduszu Drogowego (o czym pisał dziś serwis wpolityce.pl). To wszystko i groźba podwyższonych stawek VAT na 2013 mogłoby nabrać medialnej masy krytycznej, gdyby nie publiczny fokus na sprawę PSL oraz in vitro. 
















Ewa Kopacz




Wywołana przez serię publikacji Gazety Wyborczej sprawa sejmowej niszczarki i zapewnienia jak to określiła Ewa Milewicz - "sejmowej przejezdności"światopoglądowym projektom opozycji nie służyła ani Ewie Kopacz, ani Platformie Obywatelskiej. Obok sporych już tarapatów z in vitro, sprawa innych projektów "wolnościowych" nie pomagała Platformie w jej lewym wyborczym skrzydle. A samej Ewie Kopacz, która coraz bardziej pielęgnuje swój wizerunek marszałka psuła szyki, bo pokazywała ją jako zinstrumentalizowanego do roli wykonawcy poleceń z KPRM "partyjnego namiestnika" a nie suwerennego marszałka. Ewa Kopacz zdecydowanie bardziej woli pozować do roli, co prawda oczywiście lojalnej wobec PDT, ale jednak drugiej osoby w państwie. Drobne matactwa medialne na temat "sejmowej niszczarki" temu zdecydowanie nie służyły.