Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
13.07.2012
07:51
08:09
Sensacyjny przeciek z kampanii Romneya rozgrzał amerykańską politykę wczorajszego wieczora czasu waszyngtońskiego. Drudge Report podał, że na czele listy kandydatów na wiceprezydenta republikańskiego "ticketu" znalazła się Condoleezza Rice. Drudge podaje, że po raz pierwszy możemy tak wcześnie poznać kandydata na wiceprezydenta, którego zwyczajowo opozycyjny kandydat ogłaszał dopiero na sierpniowej konwencji. Rice została ostatnio entuzjastycznie przywitana na spotkaniu Romneya ze sponsorami kampanii w Utah. Sama, w emailu do zwolenników napisała niedawno: ""The upcoming elections loom as one of the most important in my lifetime".
Link do tekstu na Drudge.
09:52
Czy istnieje amerykański odpowiednik polskich lemingów? Wydawałoby się, że to tak popularne ostatnio określenie ma wyłącznie krajowy charakter. Ale jak się okazuje, w USA również jest grupa ludzi, z których szydzi się za bezrefleksyjne podejście do polityki i bezwarunkowe popieranie jednej opcji. To Obamaboty – najwierniejsi żołnierze w armii Obamy.
O ile w Polsce termin „leming” jest używany przede wszystkim przez prawicę w odniesieniu do wyborców Platformy, to w USA sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana. Termin „Obamabot” pojawił się w slangu amerykańskiej polityki w czasie kampanii wyborczej w 2008, ale jego prawdziwa kariera rozpoczęła się dużo później. Początkowo, Obamabots oznaczało po prostu oddanychzwolenników Obamy w czasie kampanii i było ogólnym, złośliwym określeniem. Terminten pojawił się najprawdopodobniej w środowisku PUMA (People United Means Action albo Party Unity MyAss) czyli wśród najwierniejszych fanów Hillary Clinton, którzy nigdy nie moglipogodzić się z jej porażką w prawyborach. Prawica to słowo natychmiast podchwyciła.
Prawdziwa kariera tego słowa zaczęła się dużo później. Obamaboty to wtej chwili przede wszystkim pogardliwe określenie stosowane przez „zawodową lewicę” w stosunku do tych, którzy cały czas bronią prezydenta Obamy i nie mają wobec jego posunięć politycznych żadnych wątpliwości. „Zawodowa lewica” skupiona na blogach zaczęła zaciekle zwalczać prezydenta gdy ten w 2010 przeforsował swoją wersję reformy zdrowotnej, która zdaniem wpływowych lewicowych blogerów i aktywistów była po prostu oddaniem jeszcze większej kontroli na systemem ubezpieczeń w ręce korporacji. To wtedy ich zdaniem Obama się ostatecznie „sprzedał”.
I wtedy też pojawiły się Obamaboty – ludzie, którzy głosowali na Obamę i którzy rozpoczęli wojnę w sieci w jego obronie z ludźmi na lewicy uznającymi prezydenta za zdrajcę.
W 2011 roku termin „Obamabot” był już stałym elementem politycznych wojen na Twitterze, które toczyły się na tle posunięć Obamy między „zawodową lewicą” z jedne jstrony a Obamabotami z drugiej. Ta wojna – prowadzona także przy użyciu blogów,na listach dyskusyjnych, forach, na Facebooku i w komentarzach pod tekstami na serwisach internetowych – była równie gorąca jak starcia między lewicą a prawicą. Oczywiście, Republikanie szybko zaczęli używać terminu Obamaboty jako określenie wszystkich wyborców prezydenta, ale słowo to narodziło się na lewicy. Jak powiedział serwisowi Politico w październiku 2011 Glenn Greenwald, jeden z najważniejszych celów Obamabotów w sieci, wpływowy komentator zajmujący się sprawami prawnymi: „Obamaboty nie mają przekonań, nie mają poglądów politycznych, mają tylko lojalność wobec Obamy”.
Cechą, która odróżnia lemingi od Obamabotów jest przede wszystkim poziom ich aktywności politycznej. Obamaboty tworzą silną, aktywną 24 godziny na dobę na dobę armię w sieci, która toczy cały czas totalną wojnę z lewicowymi wrogami prezydenta, tweet po tweecie. W Polsce leminigi uznaje się za aktywne politycznie w zasadzie tylko w czasie wyborów. Widać to też na Facebooku, na Twitterze, po tym ile jest prawicowych a ile „lemingowych” memów, blogów, i serwisów internetowych.
I kolejna różnica: W Polsce termin „leming” jest łączony nietylko ze specyficznym podejściem do Platformy i PiS ale także ze określonym stylem bycia i statusem materialnym (do którego leminigi mają aspirować lub go osiągnęły). W USA Obamaboty łączy tylko zaangażowanie po stronie Obamy w sieci. Jak pisał w październiku serwis Politico, są teraz wśród nich zarówno ludzie młodzi, którzy głosowali na Obamę po raz pierwszy w 2008, jak i osoby starsze, Afroamerykanie, biali, ludzie o wysokich dochodach i osoby korzystające z pomocy państwa.
Teraz Obamaboty tordzeń sieciowej armii Obamy w czasie ostrej i wyrównanej kampanii wyborczej. To do nich przede wszystkim kierowane są liczne apele fundraisingowe. To oni mają kupować (i kupują) gadżety z kampanijnego sklepu Obamy. To oni walczą z prawicą naTwitterze w codziennych wojnach o każde słowo prezydenta czy Romneya i towłaśnie Obamaboty to najbardziej aktywni wolontariusze uczestniczący w kampanii.Obama musi na nich liczyć. W USA – inaczej niż w Polsce – nie wystarczy by wyborcy należący do „bazy” tylko oddali swój głos w dniu wyborów.
10:31
Ta okładka najnowszego numeru Bloomberg Businessweek wywołuje w USA duże kontrowersje. Tygodnik opisuje jak wygląda imperium biznesowe mormonów "od środka" w tekście, który można przeczytać tutaj.
11:40
Condoleezza Rice na wiceprezydenta? Idealna kandydatka, ale czy u boku Mitta Romneya? Czemu właśnie teraz pojawia się jej nazwisko? Czemu właśnie ona?
Ostatnie tygodnie to cieżki czas dla Mitta. Team Obama pokazuje im, jak się prowadzi kampanię wyborczą, rozpędzeni ruszają z kolejnymi atakami, na które Team Romney nie ma dobrej odpowiedzi.
Wczoraj polityczna Ameryka żyła zarzutami kampanii prezydenta Obamy, że Mitt Romney albo celowo okłamywał opinię publiczną na temat tego, jak długo pracował w Bain, albo popełnił przestępstwo podając fałszywe dane. Sztab kandydata GOP próbował się bronić, mówiąc, że informacje podane przez dziennik Boston Globe (link do tekstu) są nie do końca prawdziwe, ale tłumaczenia te zostały przyjęte z powątpiewaniem. Kampania Romneya po raz kolejny nie umie stanowczo odpowiedzieć na zarzuty. Co więcej - znów pytani o komentarz przed opublikowaniem tekstu w Globe, zignorowali sprawę, a po publikacji nie wiedzieli, jak zareagować. Bostońska gazeta twardo obstaje przy swoim i nie zamierza opublikować sprostowania.
Romneyowi potrzebna była mocna zmiana w narracji - coś, czym zajęłyby się media polityczne. Sztab Obamy nie odpuszcza tematu Bain z prostego powodu - to działa! A na pewno działa to w grupach, o które walczą obie kampanie, czyli u niezależnych ze stanów obrotowych. Każdy dzień, w którym media zajmują się sprawą zaangażowania Romneya w Bain, to dzień, w którym główne przesłanie Mitta - ekonomia i praca - nie przebija się do mainstreamu. Ostatnio takich dni jest coraz więcej, to ludzie Obamy narzucają tematy, to oni kształtują przekaz. Team R musiał coś zrobić. Stąd ten przeciek.
Condi na wiceprezydenta! News sensacyjny, nie da się ukryć.
To był celowy przeciek, przeciek kontrolowany. Pojawił się w politycznym serwisie Drudge Report - prorepublikańskim, konserwatywnym i popierającym Romneya właściwie od początku. I zadziałał, choćby tylko na parę godzin, dał czas kampanii kandydata Partii Republikańskiej na chwilę oddechu, na przegrupowanie i być może na opracowanie odpowiedzi.
Condi Rice to idealna kandydatka na wiceprezydenta. Inteligentna, sprawdzona, doświadczona, z olbrzymią wiedzą i orientacją w dziedzinie stosunków międzynarodowych, szanowana i ceniona, bez skandali na koncie. Nikt nie ma wątpliwości, że poradziłaby sobie w tej roli. Jednocześnie nie jest dobrą kandydatką na wice u boku Romneya. Czemu? Po pierwsze jest pro-choice - wprowadziłaby tę tematykę do kampanii, a Romney jej unika. To jedna z tych spraw, w której wielokrotnie zmieniał zdanie. Ostatnia wersja - Mitt jest pro-life i zapewniał publicznie, że kandydat na wiceprezydenta też będzie pro-life. Po drugie - George W. Bush. A raczej 8 lat w administracji Busha Jr. Republikanom to nie przeszkadza, ale niezależni mogą jej tego łatwo nie wybaczyć. Po trzecie - zerowe doświadczenie wyborcze. Nie prowadziła kampanii na żadne wybieralne stanowisko. Czy będzie w stanie przetrwać tak zaciekłą kampanię?
Czemu więc ten przeciek wzbudził takie zainteresowanie, choć wszyscy zdają sobie sprawę, że chociażby sam fakt, że podał go właśnie Drudge, i to w momencie, gdy Team R musiał coś zrobić, żeby przebić się do mediów, świadczy, że to przeciek celowy? Bo wybór Condi to ruch, jakiego potrzebuje Romney. Prowadzi kampanię w "safe mode", co przestaje się podobać Republikanowm. Bo wreszcie pojawiłoby się coś, co zostałoby przyjęte z entuzjazmem (Condi jest kochana w Partii Republikańskiej), coś, co pokazałoby, że Mitt wyprzedza ruchy konkurenta. Ale czy Condoleeza Rice to ktoś, kto przyda się Mittowi?
Ostatnie tygodnie pokazały, że Romneyowi potrzebny jest attack dog, ktoś, kto ruszy na kandydata Demokratów, ktoś, kto powalczy z wiceprezydentem Bidenem, ktoś taki jak gubernator Christ Christie. Czy Condi ma w sobie waleczność i agresję? Czy będzie w stanie stać w pierwszym szeregu i kąsać, zamiast siedzieć w cieniu i sterować z tylnego fotela?
Zwykle ogłoszenie wyboru kandydata na wiceprezydenta następuje tuż przed konwencją. Ale coraz częściej słychać głosy, że w tym roku Romney przedstawi swojego wice dużo wcześniej. Jak dużo? Trwa właśnie konkurs, którego nagrodą jest spotkanie z Mittem i kandydatem na wiceprezydenta. Kończy się w niedzielę.
12:47
Kampania z \\'polskim hydraulikiem\\' to jedna z najlepszych polskich akcji promocyjnych. Jednak w Polsce nie tylko hydraulicy są towarem eksportowym. Plakatem z najbardziej rozpoznawanymi we Francji polskimi nazwiskami promuje się Instytut Polski w Paryżu. Kogo znają Francuzi? Kopernik, Polański, Skłodowska-Curie, Chopin, Rubinstein, Wałęsa.
13:47
13:50
13:53
13:57
14:02
Jaki jest model biznesowy Tumblr i czy serwis ma szasnę przetrwać w obecnej formie? ;pagewanted=all
15:42
W lipcowym badaniu CBOS Platforma ma 32% (bz), poparcie PiS rośnie o 5pp i ma 25%, co jest najlepszym wynikiem tej partii od czasu wyborów. Stabilne poparcie ma SLD - 9%, bez zmian od czerwca. Ruch Palikota ma 5%, co oznacza wzrost od czerwca o 2 pp. 2 pp stracili ludowcy, i w tym badaniu z wynikiem 4 pp PSL nie wchodzi do Sejmu. Solidarna Polska ma 3%, PJN 2 %. 18% jest niezdecydowanych. Badanie przeprowadzono w dniach 5 – 12 lipca 2012 roku na liczącej 960 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.
16:10
16:17
PILNA:
Nowa afera taśmowa. Jedna z gazet dysponuje nagraniem. na którym działacz PSL nie proponuje znajomemu pracy
16:30
Preferencje partyjne w grupie 18-24: PiS 35, PO 25, Palikot 9, SLD 6. Grupa 18-24 okazuje się być najsłabszą dla PO grupą wyborców. Najlepszą -wyborcy w wieku 35-44. Podobnie wielkie miasta- powyżej 500 tys. mieszkańców, gdzie poparcie dla PO deklaruje aż 46% respondentów. Bardzo zbliżony wynik- 42% PO osiąga wśród wyborców z wyższym wykształceniem. Wśród pracujących na własny rachunek partia rządząca otrzymuje 52%, a wśród pracowników biurowych 45. Co ciekawe, aż 47% bezrobotnych deklaruje chęć głosowania na PO...
Uczniowie i studenci to mocna grupa wyborcza PiS- 39%- młodzi są paradoksalnie najliczniejszą grupą wyborczą PiS, podobnie jak rolnicy (46%). PiS przegrywa z PO wśród emerytów (31:22)...
Najsilniejsze poparcie Ruch Palikota zdobywa wśród młodych (8-9%) oraz robotników kiewykwalifikowanych (13%).
Dla SLD tradycyjnie, największe poparcie deklarują najstarsi wyborcy- powyżej 65 roku życia (16%).
PJN otrzymuje 5% wśród rolników, a 8% wśród osób deklarujących kilkukrotny w tygodniu udział w praktykach religijnych.
Solidarna Polska przekracza próg w grupach: 25-34 i 45- 54 (5%), w miastach 20-100 tys i wśród wyborców z wykształceniem średnim, wśród personelu średniego, techników i robotników niewykwalifikowanych oraz wśród pracujących na własny rachunek i bezrobotnych (aż 7% w tej grupie).
Niemiarodajne, ze względu na bardzo małą liczbę próby, ale ciekawe.
17:13
W sobotę o godzinie 11.00 rozpocznie się posiedzenie Rady Politycznej PiS. Planowane jest wystąpienie prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Rada Polityczna jest najwyższą władzą uchwałodawczą Prawa i Sprawiedliwości. Jednym z tematów tego posiedzenia ma być kwestia jesiennej ofensywy programowej partii.
18:11
19:35
Sztab Romneya zaprezentował dziś kolejny spot uderzający Obamę za sposób, w jaki prowadzi kampanię. Tym razem wykorzystano słowa prezydenta z jego przemówienia na konwencji w 2008, w którym Obama krytykował brutalne i stwarzające podziały metody prowadzenia kampanii politycznych. Spot "What Happened" zwiększa i tak bardzo wysokie natężenie wojny telewizyjnej, która prowadzą Obama i Romney. Jak pisze Politico, powołując się na badania firmy CMAG, lipiec 2012 bardziej przypomina wrzesień pod względem ilości spotów. CMAG zbadał ich liczbę w mieście Columbus w stanie Ohio, jednym z najważniejszych miejsc w tej kampanii. W początkach lipca 2008 spotów było w tym regionie 845, teraz wyemitowano ich
1,640 . W Columbus przez pierwsze 12 dni lipca 2012 wyemitowano więcej spotów niż przez pierwsze 12 dni września 2008. To świadczy o niezwykłym, jak na ten moment w kampanii, natężeniu wojny telewizyjnej między GOP a Demokratami.
http://youtu.be/LiLzhspzLd
23:58
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
13.03.2026
12.03.2026
11.03.2026
10.03.2026
09.03.2026
07.03.2026
06.03.2026
05.03.2026
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.