Relacja Live

15.06.2012

08:03

Sawicki się lansuje, TVP daje zniżki na spoty, ginie Polska kibolska a polskie firmy to globalni gracze


Jedynki: Jak ugryźć Czechów (GW), Niezwykła historia wielkiego piłkarza (Polska The Times), Pies Kory dostał narkotyk za 1800 zł (Fakt), Demografia: będą dzieci, jak na tym nie stracimy(DGP), Polskie firmy globalni gracze (RZ)
 
 
-- “Bez względu na wynik spotkania Polska Czechy kibice obu drużyn pójdą razem na piwo”- pisze Rzepa o nastroju przed meczem z Czechami.
 
 
-- “Ginąca Polska kibolska” - pisze w GW Paweł Wroński. “”Polska kibolska” kontratakowała przed meczem Polska-Rosja. Chcieli spuścić manto Ruskim czy zniszczyć Euro “matołowi” Tuskowi? (...) Sukces organizacyjny Euro 2012, a nawet sukces polskiej reprezentacji nie jest na rękę partii Jarosława Kaczyńskiego. Tylko, że PiS nie może tego otwarcie powiedzieć. Dla PiS sytuacja, w której w czasie Euro pojawi  się nowy, nieagresywny biało-czerwony patriotyzm, czerpiący siłę nie z nienawiści, ale z poczucia dumy, to katastrofa. Równocześnie to nie PiS, ale kibole są w stanie w oczach międzynarodowej opinii publicznej skompromitować Euro. A to jest na rękę partii Jarosława Kaczyńskiego. Dlatego po burdach w Warszawie politycy PiS Joachim Brudziński i Mariusz Błaszczak zamiast potępić bandytów, zaczęli ich usprawiedliwiać. (...) Kibole walczą o to, aby zachować swój świat, który ginie. Dla PiS interesem jest osłabienie obecnej władzy, dla ktorej Euro 2012 może być wielkim sukcesem.”
 
 
-- “Mimo fatalnej sytuacji finansowej, TVP po preferencyjnych cenach umożliwiła emisję w przerwach meczów Euro 2012 spotów zachwalających rozwój polskiej wsi dzięki unijnym dopłatom. Jak ustaliła Rz, resort rolnictwa przyznał w piśmie skierowanym do szefa Sejmowej Komisji Rolnictwa Krzysztofa Jurgiela (PiS), że za emisję spotu z udziałem ministra Marka Sawickiego i szefa Agencji Rozwoju i Modernizacji Rolnictwa Tomasza Kołodzieja ARiMR zapłaci niespełna pół miliona złotych. 33 emisje spotu zaplanowane zostały w najdroższym czasie antenowym w blokach reklamowych towarzyszących meczom Euro 2012. Według szacunków Onet.pl emisja tylu spotów w tym czasie reklamowym to (licząc po kosztach cennikowych TVP) nawet 2,5 mln zł.”- pisze Cezary Gmyz w Rzepie.
 
 
-- Fakt o Sawickim. “Polakom nie starcza na życie, a on się lansuje”. Jak pisze tabloid: ”Ceny żywności rujnują kieszenie, nieuczciwi handlowcy wciskają w sklepach przetereminowane produkty, a pazerni producenci wędlin robią parówki ze zmielonych kości i skór. Jak reaguje minister rolnictwa, który sprawuje pieczę nad rynkiem spożywczym? Marek Sawicki reklamuje się w telewizji, w spocie który według mediów kosztuje nawet trzy miliony złotych”
 
 
-- “Plan Balcerowicza nie dla szkół”- pisze Aleksandra Pezda w GW. “Rząd zmienia politykę wobec nauczycieli. Siada do rozmów z samorządowcami i związkowcami nad poprawkami do Karty nauczyciela. Tak zadeklarował wiceminister edukacji Maciej Jakubowski na debacie, która odbyła się w ''Gazecie'' w środę, pod hasłem: ''Komu przeszkadza Karta nauczyciela?''. - Zaczynamy rozmowy - zapowiedział wiceminister.  Dlaczego to dziwi? Bo dotąd MEN na każde pytanie o Kartę nauczyciela odpowiadał, że nie pracuje nad Kartą. (...) Samorządy widzą w niej zbyt duży balast dla swoich budżetów m.in. dlatego, że sztywne, ustalane centralnie zarobki nauczycieli nie pozwalają im kształtować własnej polityki zatrudnienia. (...) Samorządy wsparł ostatnio prof. Leszek Balcerowicz. W wywiadzie dla ''Rzeczpospolitej'' zaapelował o prywatyzację wszystkich szkół - podobnie jak przychodni zdrowia. - Szkołom i nauczycielom potrzebna jest konkurencja - powiedział. Mówił też, żeby Kartę nauczyciela zlikwidować.  Wiceminister Jakubowski na debacie jednak powiedział: - Nie będzie masowej prywatyzacji szkół.”
 
 
-- “Gazety rosyjskie piszą o horrorze w Warszawie z żalem, ale bez podnoszenia tonu i szafowania wykrzyknikami. Niektóre przynajmniej próbują znaleźć wytłumaczenie tego co się stało, usprawiedliwić Polaków” - pisze Wacław Radziwinowicz w GW. “Wiem jednak, że reporterzy nie są szczerzy. Ci, którzy pozostali w Warszawie, przyznają, że trwoży ich otaczająca ich powszechna wrogość. - Ile raz po prostu na ulicy, i to nie od ostrzyżonych na łyso kiboli, słyszałem okrzyk albo przyśpiewke “ruska k...a!”. To już stale dźwięczy mi w uszach. A jakaś starsza pani podbiegła do mnie z krzykiem “oddaj nasz wrak”. Jak wy wszyscy nas nienawidzicie! - skarżył mi się znajomy dziennikarz, który wczoraj wydrukował w swojej gazecie całkiem spokojny reportaż z Warszawy”. Jak podsumowuje :”Gdybyśmy byli narodem dojrzałym i cywilizowanym, w sobotę tłumnie odprowadzilibyśmy Rosjan na stadion w wielkim wspólnym marszu przeciw przemocy. Ale na taki gest nas nie stać. Nie mamy odwagi pójść z “Ruskimi” przeciw chuliganom”.
 
 
-- “Szanowny Panie Premierze, to był błąd, gdy kilka tygodni temu usprawiedliwił Pan Stefana Niesiołowskiego i nazwał go naszym bohaterem. Błąd, bo rozzuchwalił Pan chama. Wierzę w Pańską dobrą wolę, w to, że intencją nie było przyzwolenie na brutalne chamstwo, ale gest w stosunku do człowieka, który formalnie jest Pana kolegą partyjnym. Niestety, typową cechą chamów jest to, że uważają czyjąś dobrą wolę za przejaw słabości. Tak jest też ze Stefanem Niesiołowskim, który wtedy uznał, że zapalił mu Pan zielone światło do przekraczania kolejnych granic kultury i przyzwoitości.”-pisze Piotr Gursztyn w Rzepie.
 
 
-- “Polityczni kibole” - komentarz Moniki Olejnik w GW. “Dlaczego politycy wszystkich partii nie potępili zachowania bandytów? Sami ich wyhodowali przez pobłażanie i obronę w imię patriotyzmu. Kiedy rządzący rozprawiali się z bandytami, PiS ich bronił, mówiąc, że to zemsta rządzących za transparenty “Donald- matole”. Z kolei legenda opozycji były senator Zbigniew Romaszewski, kiedy pytałam go o atak kiboli podczas meczu małych piłkarzy, odpowiedział: To nie są wyścigi w Ascot. (...) Jeśli klasa polityczna nie ogarnie sie, i nie będzie skutecznie walczyć z kibolstwem, to bandzior, który dostał sześć miesięcy z zawieszeniem na trzy lata, będzie śmiał się do rozpuku”.
 
 
-- “Agenci nie sterowali III RP” - pisze w GW Dominika Wielowieyska. Fragment: “Z dzisiejszej perspektywy uważam, że podejrzenia Piotra Zaremby i innych publicystów prawicowych, jakoby polską rzeczywistością sterowali agenci i funkcjonariusze SB, i że lustracja to zablokowała także dzięki skalpelowi Macierewicza, były mocno, mocno przesadzone. To, że różne lobby w służbach specjalnych III RP usiłowały wpływać na bieg wydarzeń w Polsce to prawda. Ale to nie korzenie esbeckie miały tu największe znaczenie. Lekarstwem na tę chorobę byłaby porządna cywilna kontrola nad służbami, a patologie dotyczyły zarówno osób, które były związane z poprzednim systemem, jak i tych, które nie miały z nim nic wspólnego.”
 
 
 
-- Polskie firmy globalni gracze- pisze na jedynce Rzepa: “Wartość inwestycji zagranicznych naszych spółek to 44 mld dolarów. (...) Po zastoju w latach 2008 2009 firmy wyraźnie się ożywiają. Ich ekspansja rusza w kierunku nowych, pozaeuropejskich rynków - mówi RZ Agata Wancio z Instytutu Badań Rynku, Konsumpcji i Koniunktur. (...) Tegorocznym liderem będzie miedziowy KGHM, który za równowartość 9 mld zł przejął kanadyjski koncern górniczy Quadra. Jednak oprócz takich gigantów ekspansję prowadzą też dużo mniejsze spółki. Np. mięsny Konspol zapowiada budowę zakładów w Chinach i Indonezji. Celem ekspansji polskich przedsiębiorców staje się również Ameryka Południowa: w kwietniu do Peru i Chile pojechała grupa firm zainteresowanych inwestycjami w tamtejszą infrastrukturę. Polscy inwestorzy wykorzystują do ekspansji kryzys. Grupa Boryszew na przełomie 2010 i 2011 r. przejęła za 200 mln zł cztery upadające firmy motoryzacyjne z Niemiec, Włoch, Francji i Hiszpanii. Dziś przynoszą jej rocznie 1,5 mld zł przychodów. W normalnej sytuacji byśmy takiej transakcji nie zrobili przyznaje Arkadiusz Krężel, szef rady nadzorczej Boryszewa.”
 
 
-- Dyplomacja musi popierać polskie firmy- pisze w Rz Paweł Jabłoński: “Ekspansją powinny być zainteresowane nie tylko firmy. Państwo musi wspierać ich działania szczególnie właśnie w krajach azjatyckich, gdzie kwestia równoprawnego traktowania firm z różnych krajów nie jest do końca jasna. Tam polska dyplomacja musi popierać nasze firmy. Tylko w ten sposób możemy liczyć na to, że w światowych rankingach firm nasze zajmą miejsca choćby pod koniec pierwszej setki. Polska na pewno na to zasługuje.”
 
 
-- W Naszym Dzienniku tekst “Zdrowie do naprawy” Marii  Ochman, przewodniczącej Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ "Solidarność". “Nawet o toczących się pracach w Sejmie, po ostatnim burzliwym serialu pt. "E jak emerytury", jakby ciszej. Tymczasem dzieją się tam rzeczy bardzo ważne. Do poprawki trafiła bowiem kolejna ustawa z wiekopomnego dzieła pakietu ustaw zdrowotnych autorstwa byłej minister zdrowia Ewy Kopacz. (...) W założeniu ustawa miała poprawić los pacjentów. Nic bardziej błędnego! Ustawodawca bardziej zatroszczył się o sposób traktowania zwłok w "podmiocie działalności leczniczej" (co oczywiście jest niezwykle ważne) niż o samego chorego. Pacjent pozostaje osamotniony w gąszczu niezrozumiałych, często sprzecznych ze sobą przepisów i co chwila zmieniających się wymagań poświadczania prawa do ubezpieczenia. (...) Mija pół roku. Eurorado trwa w najlepsze. W szpitalach kończą się limity, w NFZ - kasa. Jesienią, gdy wyczerpią się kontrakty, aby leczyć, potrzebna będzie decyzja: zamknąć szpital, albo, przyjmując pacjentów, popaść w zadłużenie. Tak było dotychczas. Leczono, choć często NFZ nie płacił za nadwykonania. W tym roku jednak może być już inaczej. Widać jak na dłoni, że dyscyplina finansowa narzucona w ustawie o działalności leczniczej postawi dyrektorów i samorządowców pod ścianą.”
 
 
-- “Lekarskie związki zawodowe w przyszłym miesiącu będą używać druków bez informacji, czy na lek przysługuje zniżka”- pisze Sylwia Szparkowska w Rz o sytuacji w ochronie zdrowia: “Druk 3 mln recept, na których nie ma informacji o poziomie refundacji leku ani o tym, czy pacjent jest ubezpieczony, zlecił wczoraj Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy.”
 
 
-- Demografia: będą dzieci, jak na tym nie stracimy- DGP publikuje wyniki swojego badania: “o zachęciłoby do posiadania większej liczby dzieci (można było wskazać kilka odpowiedzi). Na pierwszym miejscu znalazły się wyższe pensje (68,7 proc.), niżej: pewność zatrudnienia (62,8), przedszkola i żłobki dostępne dla wszystkich chętnych (57,1), płatne urlopy wychowawcze dla wszystkich (49), dłuższe urlopy macierzyńskie (43,1), becikowe (33) i wreszcie możliwość wspólnego opodatkowania nie tylko z małżonkiem, lecz również z dziećmi (27,4)”.
 
 
-- W ND tekst “Gaj wiedziała z góry”. “Jeszcze przed zakończeniem postępowania koncesyjnego dotyczącego miejsc na multipleksie pierwszym (MUX-1) prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej Magdalena Gaj dokonała rezerwacji częstotliwości na rzecz spółek Eska TV, STAVKA, Lemon Records oraz ATM”
 
 
-- “Szok! Palikot przeprasza ambasadora Rosji!” - pisze Fakt. “Idiotyczne wystąpienie Ruchu Palikota. Politycy tej partii wysłali do ambasadora Rosji...list z przeprosinami za burdy przed meczem Polska-Rosja. Za zamieszki obwiniają w nim Prawo i Sprawiedliwość. To kompromitacja - grzmi posel Prawa i Sprawiedliwości Mariusz Kamiński”
 
 
-- Tabloidowo: “Aleksandra Kwaśniewska rozkwita na bezrobociu.” - pisze Fakt “Noga się powinęła prezydentównie. Aleksandra Kwaśniewska zostaje bez stałej pracy. Nie chcą jej w radiu ani w telewizji. Ale nie ma co, jak na bezrobotną wygląda olśniewająco. Można nawet rzec, że na bezrobociu kwitnie”. 
 

10:14

Kampania Obamy jako startup, czyli czego szef sztabu prezydenta nauczył się od Jobsa

Jim Messina to szef kampanii Obamy, jeden z ludzi od których zależą losy tej kampanii. Ale jak pisze "Bloomberg Businessweek" w nowym, fascynującym tekście o Messinie, głównodowodzący sztabu Obamy traktują kampanię nie tylko jako walkę polityczną, ale jak zarządzenie technologicznym startupem. I aby dowiedzieć się jak to robić, Messina pytał o radę kluczowych grach w Dolinie Krzemowej - w tym Steve'a Jobsa. 
 
 
Jak pisze Bloomberg Businessweek w najnowszym numerze, Messina jak tylko został szefem kampanii Obamy - w styczniu 2011 - rozpoczął wielotygodniowy cykl spotkań z najważniejszymi ludźmi w branży technologicznej i rozrywkowej. Aby dowiedzieć się jak może zapewnić Obamie zwyciestwo, Messina - wcześniej doradca Obamy w Białym Domu specjalizujący się w rozwiązywaniu "trudnych" politycznie spraw - spotkał się m.in. ze Steve'm Jobsem, Stevenem Spielbergiem, Ericem Schmidtem a także szefami firm takich jak Salesforce, Zynga, Facebook. Schmidt - którego Messina poznał już wcześniej -  stał się dla niego kimś w rodzaju mentora, a ich rozmowy miały wpływ na wiele rozwiązań, które teraz stosuje kampania Obamy. Messina konsultował się także z Anna Wintour z Vogue na temat znaczenia kampanijnych gadżetów i ubrań od znanych designerów w strategii marketingowej sztabu. 
 
Steve Jobs miał powiedzieć Messinie, że środowisko w którym będzie działać sztab Obamy różni się dramatycznie od tego z 2008. "Wtedy tworzyliście przekaz tylko dla kilku kanałów" - miał powiedzieć Messinie Jobs w jednej z ich dwóch długich rozmów "Teraz, musicie programować swoją treść na dużo większą ich liczbę - Facebook, Tumblr, Twitter, Youtube, Google, ponieważ ludzie są w zupełnie inny sposób posegmentowani niż wtedy". Jobs miał także powiedzieć Messinie, że rozwiązania mobilne powinny być kluczowe dla całej kampanii. 
 
Spielberg i zespól DreamWorks przedstawili Messinie kilka pomysłów na to jak przyciągnąć uwagę odbiorców. Jak twierdzi Bloomberg Businessweek, serwis RomneyEconomics.com - który jest intensywnie promowany przez sztab Obamy, a który zawiera opis i historię "dokonań" Romneya jako szefa Bain Capital i jako gubernatora Massachusetts - to pomysł, który narodził się pod wpływem idei przedstawianych przez Spielberga. 
 
O serwisie pisaliśmy w tekście----> Jak to działa: sztab Obamy atakuje Romneya w sieci
  Eric Schmidt, były CEO Google, przekonał Messinę do tego by w czasie budowania zespołu zajmującego się technologią w sztabie, ominąć konsultantów politycznych i zatrudnić ludzi z branży technologicznej - innowatorów, osoby które potrafiłby działać szybko i sprawnie. Tak też się stało -  np. CTO (Chief Technology Officer) Obamy to Harper Reed, weteran technologicznych startupów. Sztab Obamy mocno zainwestował w integracje i zbieranie danych w czasie kampanii.    Więcej w tekście---> 4 rzeczy, które warto wiedzieć o cyfrowej kampanii Obamy w 2012    A organizacja i układ kwatery glównej Obamy - dużo otwartych przestrzeni do współpracy, mało zamkniętych biur - została zaprojektowana pod wpływem doświadczeń przekazanych przez pracowników Facebooka.    Messina i jego zespół zbudowali pierwszy polityczny startup na taką skalę. To może okazać się kluczowe w tej zaciętej i trudnej dla prezydenta kampanii.   
 
 
fot. http://www.businessweek.com
 
 
 
 
 
 
 

11:28

SLD stawia na minimalizm w turniejowym cover photo na FB

Tak wygląda turniejowe cover photo na oficjalnej stronie na FB Sojuszu. Jak widać, SLD stawia na minimializm, w przeciwieństwie do cover photo Platformy, na którym są parlamentarzyści tej partii na tle Stadionu Narodowego. Co ciekawe, tylko Platforma i Sojusz zmieniły cover photo na swoich oficjalnych profilach na FB - zarówno PiS, PSL, Ruch Palikota i Solidarna Polska pozostały przy  zwykłych obrazkach na czas Euro.
 
O PO pisaliśmy tutaj---> Kto jest na oficjalnym turniejowym cover photo PO na FB? 

13:29

Cytat dnia

" Chciałbym pana zapytać, czy ma pan jaja, panie premierze" - w ten sposób poseł Ruchu Palikota Armand Ryfiński zwrócił się dziś do premiera Tuska w czasie dyskusji nad projektami SLD i Ruchu Palikota, które dotyczyły likwidacji Funduszu Kościelnego. Sejm odrzucił dziś w głosowaniach oba projekty, które zakładały likwidację Funduszu bez wprowadzenia zamian odpisu podatkowego. 

14:23

Microsoft kontra iPad

14:24

Co Brooks pisała Cameronowi?

14:59

Jak Grexit może rozlać się po całym świecie

15:07

Dlaczego Google musi pozostać neutralne

15:10

Dlaczego prasa jest skazana na upadek

18:22

Obama modą silny - jak projektanci wspieraja prezydenta?

Nazwiska projektantów, których ubrania i dodatki można kupić w internetowym sklepie reelekcyjnej kampanii Baracka Obamy, u niejednego fashionisty dowolnej płci mogą wywołać palpitacje serca i drenaż portfela. Na stronie Store.BarackObama.com w zakładce Runway to Win znajdą oni projekty najpopularniejszych, najbardziej trendowych i wysoko cenionych, w każdym sensie tego słowa, amerykańskich kreatorów mody, którzy w ten sposób popierają urzędującego prezydenta.
 
Wczoraj Barack Obama wziął udział w nowojorskim fundraiserze zorganizowanym przez aktorkę Sarę Jessikę Parker i naczelną wszystkich naczelnych - Annę Wintour. W domu aktorki pojawili się m.in. Meryl Streep, Aretha Franklin, ale także Solange Knowles, Michael Kors, Chanel Iman, czy Georgina Chapman. Jeśli te ostatnie nazwiska nic wam nie mówią, to niezbyt wiele powiedzą też takie jak Alexander Wang czy Jason Wu. Ich projekty chętnie nosi Pierwsza Dama, a także osoby z branży modowej - są chętnie kopiowani przez sieciowe odzieżowki, ubrania z ich logo na wszywce to obiekt marzeń wielu osób.
 
Nawet jeśli marzą, by ich zwierzęta paradowały w ubraniach Marca Jacobsa. Oto t-shirt dla psa - projekt Marca Jacobsa, do dostania w sklepie Store.BarackObama.com. Cena - 40 dolarów.
 

Bluza projektu Alexandra Wanga - 95 dolarów. W sklepie projektanta bluzy z kapturem po przecenie ze 165 $ kosztują 116 $. 
 
Niektóre z projektów dostępnych w kampanijnym sklepie to oczywiście rzeczy typowo propagandowo-wyborcze - t-shirty z logo kampanii lub nazwiskiem kandydata, ale na przykład zestaw lakierów do paznokci w kolorach amerykańskiej flagi (cena - 40 dolarów), to nie do końca typowy polityczny gadżet:
 

18:37

Administracja Obamy łagodzi politykę wobec nielegalnych imigrantów

Dziś miał być dzień Mitta Romneya. Kandydat GOP rozpoczął właśnie pięciodniową podróż autobusem przez kluczowe stany USA. Ale nikt w Stanach o tym dziś nie mówi, bo przedstawiciele administracji ogłosili dziś posunięcie, która jest największą zmianą amerykańskiej polityki imigracyjnej od wielu lat. Administracja przestanie deportować nielegalnych imigrantow poniżej 30 roku życia, którzy nie mają kryminalnej przeszłości, uczą się, studiują, skończyli studia lub służyli w wojsku, i przybyli do USA przed ukończeniem 16 roku życia a także mieszkają w  USA co najmniej 5 lat. Będą im wydawane dwuletnie zezwolenia na pracę.  W ten sposób - nie za pomocą ustawy, tylko zmiany na poziomie federalnym, co już teraz wywołuje wiele kontrowersji jako nadużycie władzy wykonawczej - Obama częściowo realizuje cele tzw. DREAM Act. Ale jego posuniecie nie gwarantuje ok 800,000 dotkniętych nim osób ścieżki do uzyskania obywatelstwa, co było elementem DREAM Act. Obama w ten sposób niemal gwarantuje, że Latynosi nie przestaną go popierać (oraz maksymalizuje frekwencję w tej grupie). Czy to będzie przełom w kampanii wyborczej? Wczorajsze przemówienie ekonomiczne, które miało taki przełom przynieść, zostało mocno skrytykowane przez amerykańskich komentatorów. A dzisiejsze posunięcie ma jeszcze jeden aspekt: bardzo podobne rozwiązanie (tyle że w formie ustawowej) popierał jeden z potencjalnych kandydatów na wiceprezydenta u Romneya, senator Marco Rubio. O nowej polityce wobec nielegalnych imigrantów ma wypowiedzieć się dziś Obama w specjalnym wystąpieniu w Białym Domu.