Relacja Live

11.06.2012

07:45

Jarkacz w GPC: Idziemy po zwycięstwo, zdrowie wraca na czołówki, budżet 2013- hamowanie gospodarki, Euro uczy historii Polski


Jedynki: Zatrzymać Rosjan (GW), Trenerze Smuda! To musisz zmienić (Fakt), Z Rosją mecz o wszystko (Polska The Times), Ukrócić władzę prezesów (GPC), Szpitale toną w długach, nagrody dla dyrektorów rosną (DGP), “Rosjanie na ulicach stolicy” (Rz), Wiara Nadzieja Smuda (Super Express)
 
-- W GPC artykuł Jarosława Kaczyńskiego “Idziemy po zwycięstwo”. Fragmenty: “Opowieści o „dwóch płucach” prawicy, o potrzebie „posiadania koalicjanta” po wygranych wyborach, o wyborcach prawicy, którzy pragną „różnorodności”, są nie tylko fałszywe, ale praktycznie przekreślają szansę na przyszłe zwycięstwo. Decyzja o podtrzymaniu istnienia
i działania Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry jest kontynuacją prób rozbijania obozu patriotycznego, podobną do tych, z jakimi mieliśmy do czynienia wcześniej, np. w wykonaniu Joanny Kluzik-Rostkowskiej. Ci, którzy taką decyzję ostatnio podjęli, biorą na siebie odpowiedzialność nie tylko za losy obozu szeroko rozumianej prawicy, ale również za losy
Polski. (...) Dzisiaj nie możemy sobie  pozwolić na niekończące  się wezwania do opamiętania rozłamowców. Dziś Prawo i Sprawiedliwość idzie  po władzę, ale aby była to władza skuteczna, niezbędne jest wysokie zwycięstwo  wyborcze. Wszyscy już widzą,  że takie zwycięstwo  staje się coraz bardziej realne. Nie można go zmarnować dla próżności kilku polityków”. Pełna wersja tekstu ma ukazać się w najbliższym numerze “GP”.
 
-- Lekarze ostrzegają pacjentów: Zapłacicie więcej za leki! - to tytuł tekstu na drugiej stronie “Faktu”. Jak pisze tabloid: “Dramatyczny apel lekarzy do pacjentów: kupujcie leki teraz, bo wkrótce będa nawet o 100 procent droższe. Medycy zrzeszeni w Naczelnej Izbie Lekarskiej na 1 lipca wyznaczyli datę kolejnego protestu. Chcą wypisywać recepty bez jakiejkolwiek zniżki na lekarstwa! Główny postulat lekarzy jest cały czas ten sam. Domagają się usunięcia przepisów przewidujących wysokie kary dla medyków, jeśli wypiszą lek osobie, która nie powinna go otrzymać. (...) Lekarze mają wypełniać recepty tak, by nigdzie nie znalazła się informacja o wysokości refundacji. Dla aptekarzy będzie to oznaczać jedno: lek należy sprzedać bez zniżki, za 100 procent ceny (...) Żeby uniknąć gniewu pacjentów i skierować go w stronę Narodowego Funduszu Zdrowia, lekarze przygotowali specjalne ulotki. - Pacjencie, już teraz zgłoś się do lekarza po receptę na lek refundowany, którego potrzebujesz. Nie czekaj do 30 czerwca. Przepraszamy Cię za to, że teraz musisz się spieszyć, ale po 1 lipca możesz być zmuszony do wykupienia leku za 100 proc. jego ceny.”
 
-- Szpitale toną w długach, nagrody dla dyrektorów rosną- to jedynka Dziennika: “10 mld zł – to zobowiązania placówek za ten rok. Powód? Złe, amatorskie zarządzanie. Szpitalne zobowiązania szybują ku niebu. W długi popadają nawet te placówki, które w ostatnich latach wychodziły na plus. W tym roku łączne zadłużenie publicznych szpitali już przekroczyło 10 mld zł. Ale dla ich szefów to nie jest powód, aby nie wziąć za to nagrody. (...) Z sondy DGP wynika, że tylko nieliczne organy prowadzące szpitale, np. Urząd Miasta Katowice, nie wypłacają bonusów szefom zadłużonych placówek.”
 
-- “Budżet 2013: hamowanie gospodarki może radykalnie zmniejszyć dochody”- pisze Dziennik: “Zagrożenia: małe inwestycje publiczne, niskie tempo konsumpcji prywatnej, zawirowania na rynkach finansowych. Zapewne już jutro rząd przyjmie główne założenia do przyszłorocznego budżetu. W tym roku może mieć nie lada problem z oszacowaniem przyszłorocznego wzrostu gospodarczego. Za kilka dni wybory w Grecji – od ich wyniku może zależeć przyszłość strefy euro. Nikt nie wie, co się stanie, jeśli Grecy opuszczą unię walutową. (...) Wiemy, że nastąpi ograniczenie wydatków na inwestycje drogowe. Może to być nawet spadek rzędu 20 proc. w połowie przyszłego roku. Jeśli równolegle będą prowadzone cięcia w pozostałych sektorach budżetowych, może się to negatywnie odbić na wzroście gospodarczym i pogorszyć nastroje w całej gospodarce. Co zaszkodzi wielkości dochodów” – uważa jeden z cytowanych przez DGP ekonomistów.
 
-- “Marsz kibiców ze Wschodu to okazja do pokazania naszej wyższości nad kremlowskimi prowokacjami”- pisze na jedynce Rzepy Wojciech Wybranowski: “Eksperci, z którymi rozmawiała Rz, nie wykluczają, że inicjatywa marszu miała ciche wsparcie Kremla. Ewentualne zamieszki byłyby spójne z moskiewską propagandą przedstawiającą Polskę jako kraj paranoicznie uprzedzony do Rosji. Wszystko wskazuje na to, że sprawa wyciszy się sama. Tym bardziej że nawet wśród polskich kibiców panuje opinia, iż cała sprawa była prowokacją. Zorganizujemy kontrę, a w świat pójdzie przekaz źli Polacy biją Rosjan ostrzegają.”
 
-- “Rosyjski przemarsz” - GW opisuje plany rosyjskich kibiców we wtorek. “- Przejdziemy w marszu, by wesprzeć naszą drużynę. W czerwonych koszulkach, jakie noszą nasi chłopcy - mówili nam kibice z Rosji. PiS chciał zakazania wtorkowego marszu. (...) Zapowiadany na wtorek marsz rosyjskich kibiców wywołuje w Warszawie napięcie. Rosjanie ogłosili, że chcą go zorganizować, bo okazja jest podwójna: mecz z Polską i rosyjski dzień wolności, czyli data wyjścia Rosji z ZSRR. Najpierw krążyły informacje, że Rosjanie chcą przejść przez centrum z symbolami komunistycznymi, znakami sierpa i młota. Teraz wiadomo, że przejdą spod Dworca Warszawa-Powiśle krótkim odcinkiem Al. Jerozolimskich przez most Poniatowskiego pod Stadion Narodowy. Taka trasa została wyznaczona podczas rozmów przedstawicieli kibiców i warszawskiego ratusza. Planowana zbiórka ok. 17-17.30. Według Rosjan będzie ich kilka tysięcy.”
 
-- Jarosław Kaczyński dla Superaka: Będzie 2:1 dla Polski z Rosją: “Polska do przodu, dacie radę, musicie być silni”- to lider PiS powiedziałby polskiej drużynie
 
-- Kto się czubi... Super Express na okładce jak Newsweek - Smuda na koniu z szablą i wezwanie: “Zróbcie Rosji drugi cud nad Wisłą”
 
-- Ino oni nie chcom chcieć - komentarz Jacka Żakowskiego w GW. “Euro pokazało, że bez osobistego zaangażowania premiera, bez stawiania ministrów na baczność, bez gospodarskich wizyt, bez nocnych nalotów władzy, prawie nic się w Polsce normalnie nie toczy. Bo panowie nie chcą chcieć. A kiedy poczują ulgę po zakończeniu Euro, będą już całkiem beztrosko swawolili. Jak piłkarze po czerwonej kartce dla Greków. I co takim zrobisz? A jak nic nie zrobisz, niedokończone nasypy, wiadukty i tory porosną chwastami.Wniosek z tego taki, że gdy Euro się skończy, premier musi zamieszkać w tuskobusie i - jak Karol Wielki - spędzić resztę kadencji, podróżując z jednego placu budowy na drugi. Albo dokonać historycznego przełomu, który sprawi, że będzie się chciało chcieć”
 
-- Euro uczy polskiej historii- pisze Rzeczpospolita: “ Kibice szturmują Muzeum Powstania Warszawskiego i Muzeum Narodowe w Poznaniu. Zawodnicy oglądają Auschwitz. (...) Muzeum Powstania Warszawskiego już stało się dla odwiedzających stolicę turystycznym hitem. Dla nas to bardzo dobra okazja, by obcokrajowcom opowiedzieć historię miasta i Polski w pigułce zwraca uwagę dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego Jan Ołdakowski. Uświadamiać, że w Warszawie było też inne powstanie poza tym w getcie. Wielu piłkarzy odwiedziło obóz w Auschwitz. W Poznaniu fani piłki chętnie idą do Muzeum Narodowego.”
 
-- W GW wywiad Renaty Grochal z Ireną Wóycicką, ministrem ds. społecznych w Kancelarii Prezydenta. Tytuł: “Wóycicka: Są stadiony - teraz przedszkola”. Fragmenty:
 
O programie polityki prorodzinnej prezydenta: “Zaczynam konsultacje z ekspertami partyjnymi, bo prezydent wokół tej sprawy chce budować ponadpartyjny konsensus. Przy okazji ostatnich rozmów Bronisława Komorowskiego z liderami partii wszyscy zgodzili się, że w Polsce brakuje żłobków i przedszkoli. Więc nie tylko feministki dostrzegają ten problem.”
 
O urlopach wychowaczych: “Trzeba zrewidować system wsparcia rodziców, gdy dziecko jest małe. Dla tych, którzy zdecydują się zostać w domu, ważne są urlopy wychowawcze. U nas są bardzo długie - trwają trzy lata, ale nie są płatne. Powinny być płatne, i trzeba o tym rozmawiać.”
 
O konwencji Rady Europy dotyczącej przeciwdziałania przemocy:”Nie rozmawiałam o tym z prezydentem, bo jest on na końcu tego łańcuszka - najpierw decyzje musi podjąć rząd, potem parlament. Ale nie widzę powodów, by uważać, że ta konwencja jest promowaniem homoseksualizmu.”
 
-- Rzeczpospolita chwali prezydenta: “Rząd nie ma pomysłu na politykę rodzinną. Zachętą do działań może stać się inicjatywa prezydenta” i dalej: “Od tego roku urlop ojcowski na opiekę nad małym dzieckiem wzrósł z jednego tygodnia do dwóch. To na razie jedyny przejaw polityki rodzinnej rządu w jego obecnej kadencji. Od jesieni szykują się zmiany. Z tym że raczej pogorszą one sytuację rodzin, są pozorowane, nie odpowiadają także na wyzwania demograficzne, z jakimi mierzy się Polska. (...) Wiele nerwów i pieniędzy straciliśmy z powodu cząstkowych rozwiązań wprowadzanych, wycofywanych potem bez żadnego pomysłu mówił prezydent w ubiegłym tygodniu w radiowej Trójce. I zapowiedział, że jego kancelaria podejmie się przygotowania spójnego programu.”
 
-- Takie podwyżki daje sobie władza - Fakt pisze o podwyżkach w samorządach. “Jak wynika z oświadczeń majątkowych, dochody prezydentów i burmistrzów polskich miast skoczyły nawet o 2,6 tys. zł miesięcznie. (...) Prezydent Warszawy zarabiała w 2010 roku 20 900 zł miesięcznie. Rok później już o 2300 zł więcej.”
 
-- “Karta szkodzi uczniom”- mówi w wywiadzie dla Rzepy profesor Leszek Balcerowicz: “Karta to jaskrawy przykład przywileju uzyskanego przez określoną grupę zawodową w latach 80. ubiegłego wieku, który nie daje żadnych korzyści tym, dla których system edukacji został stworzony, czyli uczniom i rodzicom. To przez tę ustawę i jej zapisy m.in. dotyczące pensum mamy do czynienia ze swoistymi kuriozalnymi paradoksami. Czas pracy polskich nauczycieli przy tablicy jest chyba najkrótszy na świecie, zwłaszcza w szkołach podstawowych. Mamy też sytuację, w której systematycznie spada liczba uczniów, a liczba pedagogów pozostaje na niezmienionym poziomie. Dodatkowo rząd od paru lat daje tej grupie zawodowej podwyżki, nawet nie próbując połączyć ich z reformą, która podniosłaby jakość kształcenia i dała więcej elastyczności samorządom w zarządzaniu systemem oświaty.”
 
-- Balcerowicz o grupach roszczeniowych: “Problem polega na tym, że zbyt mało jest zorganizowanych grup, które działają w drugą stronę. Tych, którzy domagają się od rządu działań utrzymujących w ryzach finanse publiczne, broniących wolności gospodarczej i konkurencji. Jak kończy się taki model funkcjonowania państwa, najlepiej pokazuje sytuacja Grecji. W Polsce, która ma sporo do zrobienia, jeżeli chce dogonić najbogatsze kraje świata, obecność grup antyroszczeniowych jest mizerna, a ma ogromne znaczenie. Dlatego trzeba tę część społeczeństwa obywatelskiego systematycznie wzmacniać. Poświęcam temu większość swego czasu. (...)
 
-- Balcerowicz o liczniku: “To jest informacja obywatelska, która przypomina o kosztach i ryzyku, jakie ponosi się, głosując na politycznych Świętych Mikołajów. Dlatego dziękuję ministrowi Rostowskiemu, że swoim apelem przyczynił się do upowszechnienia informacji o liczniku. Im więcej ludzi zdaje sobie sprawę, że życie na kredyt kończy się katastrofą, tym lepiej. Licznik zostanie.”
 
-- Tabloidowo: Fakt o sprawie posłanki Sawickiej: “Agent Tomek całował się z Sawicką! Agent był zdolny do największych poświęceń. W imię walki z korupcją”
 
-- Tabloidowo: jak kibicowali politycy- zdjęcia w Superaku- Mirosław Drzewiecki z podbitym okiem (”o drzwi"), HGW szalikiem czyściła torebkę, żona RadSika się malowała, prezydent obgryzał paznokcie
 
-- “Szał na stadionie: Polska, gola!” - Fakt opisuje kto był na meczu Polska-Grecja i publikuje zdjęcia trybuny VIP oraz zdjęcia celebrytów i polityków.
 
-- Tytuł dnia: Małpa nas oszukała- Superak krytycznie o swojej “wróżce”.
 
-- 11 czerwca to dzień Marka Belki:
2004 – Prezydent Aleksander Kwaśniewski ponownie powołał w tzw. drugim kroku rząd Marka Belki.
2010 – Marek Belka został zaprzysiężony na prezesa NBP.
 
-- 11 czerwca to także dzień trzeciego historycznego zwycięstwa wyborczego Margaret Thatcher w Wielkiej Brytanii
 
-- Urodziny: Krzysztof Janik, Bronisław Wildstein
-- Urodziny obchodziłby dziś także Mariusz Handzlik, minister w kancelarii Lecha Kaczyńskiego, zmarły w katastrofie smoleńskiej
 
 
 

08:24

Mecz Polska-Rosja jako wojna polsko-rosyjska na okładkach "SE" i "Newsweeka"

Jak widać, nielubiące się "SE" i "Newsweek" podchodzą do sprawy meczu Polska-Rosja niemal w ten sam sposób. Tak wygląda okładka najnowszego "Newsweeka" i dzisiejszego Superak. 

09:38

Euro 2012 - mistrzostwa mediów społecznościowych


Stadion we Wrocławiu.  Niekoniecznie to, co Polska czy Uefa chciałyby pokazać światu w dzień rozpoczęcia Euro” – napisał na twitterze dziennikarz Guardiana Barney Ronay i zamieścił zdjęcie napisu „Fuck Euro” na murze w pobliżu wrocławskiego stadionu. Euro 2012 to nie tylko pierwsza tak duża impreza sportowa w Polsce i na Ukrainie, ale także pierwsze  mistrzostwa ery mediów społecznościowych.
 
Fotka, którą opublikował Ronay szybko rozprzestrzeniła się wśród brytyjskich dziennikarzy i fanów piłki nożnej. Guardian w czasie mistrzostw prowadzi – podobnie jak wiele innych redakcji – livebloga, na którym regularnie publikuje informacje, zdjęcia i klipy z mediów społecznościowych. Te same mechanizmy, które działają w polityce – i o których wielokrotnie pisaliśmy na 300polityka – mają zastosowanie jeśli chodzi o to, jak wygląda Euro w oczach światowych mediów, ale także „zwykłych” fanów i opinii publicznej.
 
Filmik pokazujący to jak rosyjscy kibice biją polskich stewardów na stadionie we Wrocławiu stał się błyskawicznie – zanim nie został usunięty z youtube - hitem. Tak samo jak w przypadku nagranej na youtube wpadki polityka, ten klip od razu stał się krótkotrwałym symbolem mistrzostw, oglądanym, retweetowanym, publikowany przez ludzi na całym świecie.
 
Ale to tylko jeden z przykładów. Zdjecia i filmiki robione przez kibiców, a także – co jest również czymś nowym – wpisy na twitterze samych piłkarzy krążą na tych samych zasadach w mediach.
 

 
 
Teraz wizerunek mistrzostw i to, jaki wokół nich jest buzz ustala się nie tylko dzięki relacjom mediów tradycyjnych. Teraz to wszyscy – piłkarze, przebywający w Polsce kibice, blogerzy, wreszcie korespondenci takich redakcji jak Guardian tworzą – za pomocą zdjęć, filmików, wpisów na twitterze – klimat tych mistrzostw. I to powoduje, że bardzo trudno organizatorom w pełni kontrolować ich wizerunek i to jak są odbierane. Ale Twitter i nowe media powodują, że także pozytywne historie, anegdoty błyskawicznie trafiają do obiegu. Jak ta dotycząca zachowania fanów Irlandii.
 

 
Ale to nie jedyne co pokazuje jak bardzo zmienił się sposób oglądania i uczestnictwa w Euro. Politycy publikuje swoje zdjęcia z trybun, a także to jak przygotowują się do meczów. Oto zdjecie, które wczoraj na FB wrzuciła posłanka Agnieszka Pomaska z PO.
 

 
No i kolejny element – wspólne oglądanie meczów na Twitterze. Podobnie jak w przypadku wydarzeń politycznych, debat, wieczorów wyborczych Twitter stał się miejscem, gdzie błyskawicznie ustala się opinia dotycząca meczu. I w takiej dyskusji uczestniczą zarówno politycy, jak i komentatorzy, fani, a także ludzie którzy zwykle mają z piłką nożną niewiele wspólnego. To dla polityków kolejna szansa na pokazanie, jak dobrze rozumieją czym żyją teraz wyborcy.
 
To mistrzostwa mediów społecznościowych. Jeszcze nigdy w historii  - dzięki Twitterowi, telefonom komórkowym, i całemu ekosystemowi nowych i tradycyjnych mediów – informacje o jednym wydarzeniu sportowym nie były tak zróżnicowane. Podobnie jak w przypadku świata polityki, nowe media zmieniły reguły gry. I pierwsze kilka dni Euro pokazały to bardzo wyraźnie. 
 
 

11:35

Donald będzie miał bounce, ale na jak długo


Sondażowy „bounce”, czyli skok, to pojęcie amerykańskiej polityki. Po raz pierwszy użył go Jody Powell, rzecznik prezydenta Jimmiego Cartera, w odniesieniu do efektu po konwencji demokratów w 1980- („the post-convention bounce we hoped for”).  Donald Tusk miał po 2007 trzy wyraźne skoki poparcia. Euro 2012 będzie czwartym.
 
W Ameryce bounce jest głównie efektem prawyborów („primary bounce”) albo transmitowanej prawie non-stop konwencji na dwa miesiące przed wyborami („convention bounce”).  Bounce w USA jest rozpatrywany głównie jako konsekwencja poznawania przez opinię publiczną polityka na nowo- przy okazji sukcesów w prawyborach, czy wielogodzinnych lajfów z konwencji, gdzie pokazywana jest rodzina kandydata i ma on przemówienie odwołujące się do przejmujących spotkań z kampanijnego szlaku, lub szerzej nieznanych a poruszających historii z pzreszłości osobistej. Jest także „VP-bounce”, czyli nagły skok poparcia wynikający z wyboru określonego kandydata na wiceprezydenta, jak na przykład wybór Sarah Palin przez Johna McCaina (skok o 6 punktów).
 
Największy bounce w historii amerykańskiej polityki miał Bill Clinton, gdy po raz pierwszy kandydował na prezydenta- po konwencji poparcie dla niego skoczyło aż o 16 punktów (w niektórych badaniach nawet o 30!). Wynikało to nie tylko z dynamicznego, nowoczesnego przesłania, zestawionego ze starszym o pokolenie Bushem seniorem, ale też z poparcia jakiego Billowi udzielił niezależny kandydat Ross Perot.
 
Do wyjątków należy dwóch kandydatów demokratycznych- John Kerry i ultraliberalny George McGovern, którym nawet konwencje nie pomogły. Kerry odnotował nawet spadek poparcia po konwencji, co było już zupełnym ewenementem.
 
W Polsce można mówić o zaledwie kilku „bouncach” za rządów Platformy. Wszystko wskazuje, że Euro 2012 może być największym ze skoków. U nas te skoki związane były przede wszystkim z innym pojęciem zapożyczonym z polityki za oceanem- „game changer”, czyli spektakularnym wydarzeniem, które zmienia tor polityki.
 
Tusk miał do tej pory w zasadzie trzy pozytywne game-changery od wyborów 2007.
 
Pierwszym gwałtownym skokiem w zwyż w badaniach był listopad 2008, co wykazało badanie dla CBOS, w którym poparcie dla PO w okresie grudzień-listopad wzrosło aż o 9 punktów (z 34 na 43%). Miesiąc wcześniej nic tego nie zapowiadało. Październik tamtego roku (2008) był dla Tuska fatalny- załamanie poparcia dla PO spowodowane było „awanturą o samolot” na szczyt w Brukseli i ofensywą prezydenta Kaczyńskiego- wniosek o referendum w sprawie prywatyzacji szpitali i zwołaniem rady gabinetowej. Listopad przyniósł ogromne odbicie Platformy- Tusk zaproponował braciom Kaczyńskim polityczny pokój na rok, w Sejmie doszło do dwóch incydentów z udziałem polityków PiS- „coś tam, coś tam” Elżbiety Kruk i „koniec cywilizacji białego człowieka” posła Górskiego,  rząd umiejętnie rozegrał zawetowanie trzech z sześciu ustaw zdrowotnych i doszło do kontrowersji wokół ostrzelania konwoju Lecha Kaczyńskiego, który z prezydentem Saakaszwilim wizytował drogę do granicy Gruzji z Osetią Południową.
 
Drugim momentem, gdy poparcie dla PO wzrosło skokowo, była deklaracja premiera, że nie weźmie udziału w wyborach prezydenckich. 28 stycznia 2010 roku Donald Tusk wyjątkowo punktualnie stawił się na konferencji prasowej na warszawskiej GPW. Tłem była zielona wyspa z 1,7% wzrostem PKB na czerwonym morzu spadków. Tusk stopniował napięcie, mówiąc o wzroście, by w końcu obwieścić, że rezygnuje ze startu w wyborach prezydenckich: „Ta decyzja wymaga odwagi i dalekowzroczności. Wybory prezydenckie są ważne, ale stawką jest bardziej prestiż i zaszczyt, a nie skuteczne instrumenty do rządzenia. Zbyt dużo przygotowywaliśmy projektów, a za bardzo cenię skuteczność instrumentów politycznych, by narażać to na szwank. Wydaje się rzeczą oczywistą, że więcej trudnych zadań zrealizuję mając instrumenty w ręku, niż siedząc w Pałacu”. Po decyzji Tuska, poparcie dla PO skoczyło o 7 punktów w CBOS (z 36 w grudniu do 43 w lutym).
 
Trzecim game-changerem Tuska był transfer Arłukowicza, który wyborczo zabił SLD. Konferencja w ogrodzie przed KPRM była totalnym zaskoczeniem. W pełnym słońcu 10 maja 2011 premier wyszedł na briefing w towarzystwie popularnego polityka SLD, którego transferem do PO zakończył złoty polityczny czas Grzegorza Napieralskiego. Wizyta w Warszawie Baracka Obamy i wielka konwencja PO w Ergo Arenie przypieczętowały spektakularne odbicie PO, które tak naprawdę statystycznie miało miejsce już w kwietniu, po „zdradzonych o świcie" w rocznicę smoleńskiej katastrofy.
 
Euro 2012 będzie chyba największym odbiciem PO. Poprzednie, choć nie trwały długo w sensie sondażowym, to jednak zmieniały krajobraz polityki. Transfer Arłukowicza zatrzymał rosnące SLD i wykończył Napieralskiego. Decyzja o niekandydowaniu otworzyła wrota do Pałacu Bronisławowi Komorowskiemu. Potrójne weto prezydenta Kaczyńskiego dało politykom PO, na wiele miesięcy motyw o „blokującym prezydencie”. Co da Euro?
 
Opublikowane wczoraj badanie SMG/KRC, zrobione dla TVN jeszcze przed rozpoczęciem Euro (5-6.06) już pokazało skok poparcia dla partii premiera. Bounce o trzy punkty dla PO i spadek PiS o dwa to tylko zapowiedź dalszego skoku Platformy. Zapewne nie będzie on szczególnie długotrwały, ale bardzo wzmocni premiera i da mu silne argumenty do umocnienia władzy w PO i ewentualnych przetasowań w rządzie. Czy Tusk wykorzysta to na „nowe otwarcie”?
 

11:38

Jak wygląda prezydencki cover photo na FB związany z Euro?


12:26

Główny temat polityczny nowego "New Yorkera" to druga kadencja Obamy

Jak może wyglądać druga kadencja Obamy? To główny temat polityczny nowego numeru "New Yorkera". W bardzo długim tekście, który dziś od wczesnego poranka jest jednym z "najgorętszych" artykułów w Waszyngtonie, Ryan Lizza szkicuje jak mogłaby wyglądać druga kadencja Obamy. Jak wyynika z tekstu, dwa zagadnienia mogą w jej trakcie wysunąć się na pierwszy plan: walka ze zmianami klimatycznymi oraz walka z rozprzestrzenianiem się broni jądrowej.  Jednak doradcy Obamy niechętnie mówią o drugiej kadencji. Jak twierdzi cytowany w tekście David Axelrod:"Ta sprawa wywołuje napięcie. Z jednej strony, lepiej nie być zbyt pewnym siebie w trakcie kampanii jeśli chodzi o drugą kadencję. Z drugiej strony, kampania jest o przyszłości, a to wymaga zarysowania wizji tego co będzie dalej". Na początku ewentualnej drugiej kadencji Obamy można spodziewać się także prób przeforsowania zmian podatkowych i dużej reformy fiskalnej, ale wszystkie wysiłki Obamy mogą być bardzo łatwo zablokowane przez niechętnych kompromisowi Republikanów w Kongresie. Cały tekst można przeczytać tutaj. 

13:08

Powrót Sorkina do TV

13:09

Dlaczego tablety mogą przynosić problemy dla wydawców?

13:12

Koniec ruchu Occupy?

13:17

Republikanie optymistami na Florydzie

13:20

Czy czas na pożegnanie z dziennikami?

15:20

Obama walczy o ważne stany

Prezydent Barack Obama udzieli dziś wywiadu ośmiu lokalnym stacjom telewizyjnym - w tym sześciu w stanach, które uważane są za stany obrotowe (tzw. swing states), czyli w Wirginii, na Florydzie, Karolinie Południowej, w Iowa, Wisconsin, Kolorado, Newadzie i Kalifornii. Tematem tych wywiadów miała być sytuacja ekonomiczna i na rynku pracy, ale z pewnością prezydent będzie pytany o Johna Brysona, sekretarza ds. handlu, który w sobotę spowodował 2 wypadki samochodowe w południowej Kalifornii. Na razie Biały Dom nie wypowiedział się w tej sprawie, także David Axelrod, pracujący w sztabie wyborczym Obamy, w porannym dzisiejszym wywiadzie dla CBS News This Morning odmówił komentarza w tej sprawie tłumacząc się brakiem informacji.
 
Edit: Współpracownicy Brysona podali informację, że sekretarz ds. handlu najprawdopodobniej spowodował wypadek, bo miał atak padaczki ('suffered a seizure').
 
 
 

15:26

Przemysław Tytoń jak Tim Tebow. Czy prawica ma nowego sportowego idola?


To był moment który oglądała cała Polska. W 71 minucie meczu otwarcia Przemysław Tytoń obronił rzut karny. Ale chwilę wcześniej stało się coś jeszcze, co sprawiło że Tytoń może dołączyć do listy sportowych idoli katolickiej prawicy. Bramkarz pomodlił się, a po meczu mówił że obronę zawdzięcza Bogu. Czy Tytoń będzie jak Tim Tebow, gwiazda futbolu amerykańskiego i  idol chrześcijańskiej prawicy w USA?
 
Tim Tebow to jeden z najbardziej znanych amerykańskich zawodników ligi NFL. Ten 24-letni futbolista, gracz New York Jets jest znakomicie zarabiającym i doskonale rozpoznawalnym sportowcem. Ale jest znany nie tylko ze względu na swoje imponujące dokonania na boisku. Tebow jest bardzo wyrazisty także pod względem wyrażania swoich uczuć religijnych. Tebow często – przed, po i w trakcie meczów klęka na jedno kolano i modli się – to zachowanie zyskało nawet odrębne słowo, tebowing.
 

 
Tim Tebow aktywnie promuje także swoją wiarę (jest baptystą) poza boiskiem, w rozlicznych wystąpieniach, spotkaniach charytatywnych itd. Stał się idolem , symbolem dla chrześcijańskiej prawicy w USA i – jak można się  domyśleć – przedmiotem ostrej krytyki.  Można powiedzieć, że w amerykańskim świecie sportu i polityki panuje Tebowmania.
 
W Polsce Przemysław Tytoń może dołączyć do coraz dłuższe listy sportowców, którzy są bohaterami i idolami prawicy. Na tej liście znajduje się m.in. Agnieszka Radwańska czy bokser Tomasz Adamek. Tytoń po meczu powiedział m.in. „Wierzę w przeznaczenie. I w to, że Bóg pomaga mi w ważnych momentach. Dziękuję mu, że było mi dane zrobić coś takiego”. To zostało natychmiast podchwycone i zacytowane na wielu katolickich i prawicowych portalach, podobnie jak zdjęcie modlącego się bramkarza.
 
Modlitwa Tytonia nie umknęła także uwadze polityków. W rozmowie z Superakiem Jarosaław Kaczyński powiedział:” Mnie osobiście wzruszyła modlitwa Tytonia w bramce. To świadectwo wiary, a po nim pięknie obroniona bramka”. Ale podobnie jak w przypadku Radwańskiej czy Adamka, siła oddziaływania kogoś takie jak Tytoń jest ważna przede wszystkim poza partyjnym kontektem.
 
Czy Tytoń zostanie polskim Timem Tebowem i dołączy do grona idoli prawicy? Ma na to duże szanse. Przede wszystkim jest kolejnym wzmocnieniem dla prawicy, która dzięki mistrzostwom może zyskać kolejnego idola, kolejną osobę wspierającą ją – przynajmniej w sferze symbolicznej i wizerunkowej – na arenie sportowej i publicznej. I dla prawicowych aktywistów, zaangażowanych w oddolną działalność  - mocnych i widzialnych w internecie, w media społecznościowch Tytoń może być potężnym wsparciem.  
 
fot. jerychomlodych.pl 

18:15

Jak dzięki Twitterowi każdy mieszkaniec Szwecji ma szansę zostać na tydzień rzecznikiem swojego kraju


Od ponad pół roku każdy Szwed może – jeśli tylko zostanie wybrany – zostać na tydzień oficjalnym reprezentantem swojego kraju na Twitterze. Dzięki projektowi „Curators of Sweden”, od ponad pół roku co tydzień zmienia się osoba publikująca na oficjalnym koncie @Sweden. Jak to działa w praktyce?
 
„Curators of Sweden” to projekt oficjalnej rządowej agencji turystycznej VisitSweden. Idea jest prosta. Co tydzień inna osoba dostaje możliwość publikowania wpisów na koncie @Sweden, które jest oficjalnym kontem narodowym Szwecji. VisitSweden publikowało na nim informacje od 2009, ale w pewnym momencie jej szefowie doszli do wniosku, że istnieje lepszy sposób na pokazanie charakteru Szwecji niż kolejne nudne konto oficjalne. Tak narodził się pomysł na „Curators of Sweden”.
 
Projekt to dzieło agencji reklamowej Volontaire. Od ponad pół roku, raz na tydzień, inny mieszkaniec Szwecji zaczyna publikować na @Sweden swoje wpisy. Można zgłosić kandydaturę na „opiekuna”, która jest później rozpatrywana przez panel składający się z dyrektora kreatywnego Volontaire i dwóch inne osób. Nie można jednak zgłosić samego siebie. Jakie są kryteria? Opiekunowie konta muszą dobrze pisać na Twitterze, mieć coś ciekawego do powiedzenia i znać angielski. Jak pisze „New York Times” jak do tej pory najmłodszy opiekun konta miał 18 lat, a najstarszy – 60. Opiekunowie nie mają narzucony ścisłych reguł  pisania – mają być po prostu sobą. Zakazane jest tylko zachęcanie do przestępstw oraz przypisywanie we wpisach całej nacji własnych poglądów, zwłaszcza politycznych. Celem projektu jest pokazanie jak bardzo różnorodna jest Szwecja. Na @Sweden każdy ma publikować w stylu, jakby używał swojego prywatnego konta. „Sugerujemy jedynie, żeby piszący nie robili z siebie idiotów ”- mówi NYT szef agencji Volontaire”. Krótkie bio każdego z opiekunów i wszystkie wpisy publikowane są na specjalnej stronie http://curatorsofsweden.com Konto śledzi ponad 30 tysięcy osób. 
 
I to ma różne efekty. Jak pisze NYT, już pierwszy z opiekunów zyskał przydomek „masturbujący się Szwed” bo w czasie swojego pisania pochwalił się na oficjalnym koncie, co jest jedną z jego ulubionych zajęć w czasie wolnym. "Chciałem pokazać, że jestem kimś niedojrzałym i często głupio się zachowuje, i że Szwedzi też tacy bywają" - tłumaczy w "NYT". Inny krytykował szwedzkiego ministra spraw zagranicznych Carla Bildta, który jest także aktywnym użytkownikiem Twittera. Na @Sweden pisał nastolatek, który już w jednym z pierwszch tweecie popełnił błąd ortograficzny i człowiek, który opublikował zdjęcie z polowania na łosie. Jak pisze NYT, rezultat eksperymentu jest taki, że „nie ma kogoś takiego jak typowy Szwed”.
 
Teraz na @Sweden publikuje Sonja, matka samotnie wychowująca dwójkę dzieci. Za tydzień będzie to ktoś zupełnie inny. Pewne jest natomiast jedno – Szwedzie znaleźli unikalny sposób promocji swojego kraju.
 

18:53

Romney rusza autobusem w podróż po 6 stanach

Nie tylko Barack Obama walczy o stany obrotowe, w piątek w podróż po 6 ważnych stanach wyruszy Mitt Romney. “Every Town Counts” to nazwa pięciodniowego bus tour, podczas którego Mitt odwiedzi małe miasta w New Hampshire, Pennsylwanii, Ohio, Wisconsin, Iowa i Michigan. Największe zaskoczenie wywołało umieszczenie na liście tego ostatniego stanu - rodzinnego stanu Romneya, który jednak uważany jest za stracony dla Partii Republikańskiej. Komentatorzy zauważają też, że trasa wiodąca przez małe miasta to szansa dla Romneya, który próbuje odwzorować taktykę George'a W. Busha z 2004 roku.
 
 
 

22:05

Olejna koko spoko- są pierwsze demoty


źródło: Michał Szanter na Facebooku i twitterze @szanter