Dla miłośników dobrych fabuł i politycznych rozgrywek przygotowaliśmy ranking najlepszych naszym zdaniem seriali politycznych. Polecamy szczególnie tym, którzy w czerwcu nie będą śledzić zmagań piłkarskich.
Ekipa
Ta polsatowa produkcja jest poza rankingiem, ale zasługuje na honorową wzmiankę, choć obarczona jest wszystkimi grzechami głównymi polskich seriali - sztucznymi dialogami, drewnianym aktorstwem, zbyt idealnymi rozwiązaniami plastikowych problemów, to jest to jednocześnie najlepsza polska produkcja serialowa ostatnich lat. Zdaje się, że tylko „Glina“ Pasikowskiego, pierwszy sezon „Pitbula“ Vegi i „Oficer“ mogą być uważane za lepsze. Szkoda, że Agnieszka Holland, reżyserująca za oceanem wiele porządnych seriali, nie trafiła w Polsce na lepszą, nomen omen, ekipę. „Ekipa“ zasługuje na wzmiankę także dlatego, że została zainspirowana kultowym „Prezydenckim pokerem“.
10. Borgen
Uprzedzam, dla wielu może okazać się bardzo nudny i nie do przejścia - spodoba się jedynie prawdziwym political junkies. Ten duński serial trafił do BBC na fali powodzenia Forbrydelsen/The Killing. Opowiada o rządzie pani premier Birgitte Nyborg Christensen, której partia niespodziewanie wygrywa wybory, zmuszając ją do tworzenia gabinetu i funkcjonowania w trudnych warunkach politycznych. „Borgen“ pokazuje, w jakich warunkach robi się polityczną kiełbasę - trudne alianse, skomplikowane układy i programy partyjne. A to wszystko podlane skandynawskim światopoglądem (osoby o konserwatywnych poglądach w trakcie oglądania serialu mogą mieć problem z ciśnieniem). Do tej pory wyemitowano dwa sezony, duńska telewizja zapowiada trzeci.
9. Figurantka, Veep
Nowa produkcja HBO. Do tej pory wyemitowano 6 odcinków (i wiadomo, że powstanie drugi sezon), więc być może dobra ocena jest nieco na wyrost, ale zapowiada się genialny serial - błyskotliwie napisany i cudownie zagrany. Sitcom opowiada o pani wiceprezydent USA, Selinie Meyer (w tej roli znana z „Seinfelda“ Julia Louis-Dreyfus, komediowo znakomita) i jej ekipie doradców, a luźno oparty jest na brytyjskim serialu komediowym „The Thick of It“. Amerykanie adaptując angielską produkcję zmienili w niej właściwie wszystko, ale zostawili charakterystyczny humor. Pani wiceprezydent wpada ciągle w kłopoty, a widzowie przy okazji poznają kuchnię amerykańskiej polityki. Ci, którym podobał się „Prezydencki poker“ i lubią „Seinfelda“, powinni czuć się usatysfakcjonowani.
8. Boss
Największe pozytywne zaskoczenie serialowe sezonu 2011/2012. Kto wiedział, że Kelsey Grammer potrafi grać? I tak znakomicie wypadnie w dramatycznej, a nie komediowej, roli? „Boss“ opowiada o Thomasie Kane’ie, fikcyjnym burmistrzu Chicago. Bohater grany przez Grammera dowiaduje się o swojej ciężkiej nieuleczalnej chorobie neurodegeneracyjnej, postanawia ukrywać swój stan przed rodziną i wyborcami tak długo, jak tylko się da. W efekcie widzowie dostają porządnie zrobiony serial z fantastycznymi postaciami. Telewizja Starz postanowiła nakręcić drugi sezon jeszcze przed emisją pilotowego odcinka. Znakomita czołówka, wraz z piosenką, od czasów „The Wire“ nie było lepszej.
7. Żona idealna, The Good Wife
Serial polityczny ubrany w płaszczyk procedurala/dramatu sądowego. Punktem wyjścia serialu był prawdziwy skandal seksualny, związany z demokratycznym politykiem, Eliotem Spitzerem, byłym prokuratorem generalnym i gubernatorem stanu Nowy Jork. Twórcy „Żony idealnej“ zmienili lokalizację i akcję przenieśli do Chicago, jednak odniesień do politycznej rzeczywistości nie brakuje. Choć każdy odcinek dotyczy kolejnej sprawy w sądzie, to polityka, i ta lokalna, na szczeblu samorządowym w Chicago, jak i ta na arenie stanowej, jest stale obecna. Dobrze napisany, świetnie zagrany, cieszy się popularnością zarówno wśród widzów, jak i krytyków. Wyemitowano do tej pory trzy sezony, jesienią powinien zacząć się czwarty.
6. Battlestar Galactica
I ta stara (1978, 1980), i ta nowa (2004-2009), a także 2 filmy telewizyjne. Nie dajcie się zwieść pozorom. Owszem, to serial sci-fi, ale mimo że wydaje się, że opowiada przede wszystkim o walce z cylonami i poszukiwaniach mitycznej Ziemi, to tak naprawdę widzimy rozgrywki polityczne - od odtwarzania struktur państwowych (istniejące władze zostały przecież zniszczone w trakcie ataku cylonów), przez budowanie nowej administracji państwowej, aż po spory na linii władza cywilna a władza państwowa. Widzowie oglądają przy okazji wybory, kampanię przed nimi, pucze czy zamachy stanu. Czyli polityka w każdym calu. Dla wielu pozycja kultowa. So say we all.
5. Stan gry, State of Play
Brytyjski thriller polityczny zrealizowany przez telewizję BBC i emitowany w 2003 roku. „Stan gry“ to 6 mocnych odcinków opowiadających o dziennikarskim śledztwie. Samobójstwo młodej dziewczyny, które okazuje się być morderstwem, a w tle spiski i polityczne przyjaźnie. Warto obejrzeć, choć przyzwyczajeni do telewizji w jakości HD mogą mieć początkowo problem z zaakceptowaniem jakości obrazu. W 2009 roku Amerykanie nakręcili film, pokazywany też w Polsce, oparty na tym serialu, z Russellem Crowem w roli dziennikarza, ale nie udało im się przenieść dusznej atmosfery znanej z brytyjskiego oryginału. Dla miłośników angielskiej polityki pozycja obowiązkowa.
4. Gra o tron, Game of Thrones
Fantasy? Owszem. Ale przy okazji podręcznik politycznej walki. Sojusze, taktyczne zagrywki, długofalowe strategie, a przy okazji mięsiste dialogi, dużo nagości i nieopatrzone aktorskie twarze. Polityka podana przy okazji, jakby od niechcenia, ale to nie znaczy, że jej nie widać. Przebój ostatniego roku, drugi sezon cieszy się równie dużym zainteresowaniem. Jeśli jeszcze nie odważyliście się na seans, koniecznie nadróbcie to niedopatrzenie.
3. The Thick of It
Jedynie dla hard core political junkies, którzy lubią brytyjskie akcenty. Znakomita produkcja BBC - do tej pory 3 sezony i film fabularny, na jesieni w BBC ma zostać wyemitowany czwarty. Oglądanie „The Thick of It“ przypomina trochę drogę przez mękę - ale uzależnia. To polityczna satyra, mocno inspirowana klasycznym politycznym serialem BBC „Yes, Minister“, opowiada o szefie fikcyjnego Ministerstwa Spraw Społecznych i Obywatelstwa. Właściwie w całości poświęcony jest kolejnym wpadkom ministra lub jego ekipy i mniej lub bardziej nieudanych próbach wykaraskania się z problemów. Ponieważ dialogi są w dużej mierze improwizowane, oczekujcie sporo przeklinania.
2. Tak, panie ministrze, Yes, Minister, Yes, Prime Minister
Klasyka, 5 sezonów produkcji BBC. Dla anglofilów i fanów brytyjskiej telewizji. Co gorsza, sytuacje przedstawiane w tym serialu z lat 1980-88, dziś wyglądają zaskakująco znajomo. Pozycja obowiązkowa, trochę wstyd nie znać.
1. Prezydencki poker, The West Wing
Czy ktoś spodziewał się innego serialu na miejscu pierwszym? Siedem sezonów (1999-2006) i 156 odcinków kultowej sagi opowiadającej o 2 kadencjach Jeda Bartleta, fikcyjnego demokratycznego amerykańskiego prezydenta. Choć serial oskarżano o wyraźne przechylenie polityczne, to pozytywnie wypowiadają się o nim także republikanie. Kawał porządnej telewizji, która wyszedł spod ręki Aarona Sorkina. Dla amerykanistów i politologów. Znakomicie napisany, świetnie zagrany, a przy okazji doskonała lekcja poglądowa, jak działa demokracja. Podejrzewam, że większość polskich spin doktorów podstaw rzemiosła uczyła się właśnie na tym serialu.
Ranking przygotowany wspólnie z serwisem
Serialowa.pl.