Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
21.05.2012
08:48
09:20
09:56
To moment na który czeka cała polityka. I chyba jedynie to łączy Schetynę, Kaczyńskiego, Palikota, Sikorskiego, Komorowskiego i wielu innych. To koniec Donalda Tuska. Albo nawet początek końca, w wersji light. I to kolejny raz, kiedy wielu się zdaje, że ten moment nadchodzi. Wyszydzany przez wszystkie media, włądznie z Gazetą Wyborczą (tekst Szackiego dziś) tour PDT po Polsce, emerytury i Solidarność. Kolejne, choć nie dramatyczne pogarszanie się notowań. Mądrość zbiorowa głosi- to może być tym razem to. Ale wciąż nie. Euro 2012 będzie trampoliną, ale czy skok będzie wysoki i długotrwały zależy od politycznego planu na post-Euro.
Osobiste notowania premiera z 70% w grudniu 2007 spadły do 36% w kwietniu 2012, a od ubiegłorocznych wyborów aż o 19 punktów (zaufanie, CBOS). Notowania PO w CBOS z 42% w listopadzie 2011 spadły do 27% w maju.
Wielokrotnie już się wydawało, że początek końca dominacji Platformy- jest bliski. Mądrość zbiorowa na danym etapie, za każdym razem ogłaszała nadejście fali kluminacyjnej, a tymczasem na dłuższą metę nic się nie zmieniało. Być może jest tak i tym razem. Na twitterze tylko dwóch komentatorów prognozuje, że tour de Tusk okaże się politycznym sukcesem dla szefa Platformy bo ludzie lubią oglądać polityka- gospodarza, który się przejmuje (tak piszą Michał Majewski i Konrad Piasecki). No i jest Euro, które ma być wybuchem narodowego entuzjazmu i politycznym resetem.
Było już 7 takich momentów, które miały być zwrotnymi, a nie były (ten przed Euro może być 8 takim momentem). Przedstawiamy aktualizację kryzysowego kalendarza ery Tuska.
Koniec pierwszy: Afera hazardowa
O 5.10 rano 1 października 2009 Rzeczpospolita publikuje w sieci tekst Gmyza i Zawadki: "Wpływowi politycy i afera hazardowa". Zanim gazeta dostaje się do kiosków informacja ta staje się newsem, który wstrząśnie polską polityką, najmocniej od poranka 27 grudnia 2002, kiedy Gazeta opublikowała tekst “Przychodzi Rywin do Michnika”.
Wydawał się momentem który zmieni wszystko, a na scenie zmienił niewiele. Tusk przegrupował siły w PO, dokonał czystki w rządzie i nawet z komisji śledczej wyszedł obronną ręką.
Efekt w badaniach: minus 8 pkt w zaufaniu Tuska, minus 5 Platforma (CBOS)
Koniec drugi: Chaos w zdowiu, szczepionki i chemioterapie
Końcówka 2009- tradycyjny, świąteczny rozkład PKP, ciągnące się następstwa afery hazardowej a teraz jeszcze i to. Pandemia ptasiej grypy i ostry atak ówczesnego RPO- prof. Janusza Kochanowskiego na Ministra Zdrowia. Na początku dyskusja nie zapowiadała szczepionkowego zmartwychwstania Ewy Kopacz. Bo doszły do tego chemioterapie. 6 stycznia 2010 Fakty TVN oddają pierwszą salwę w kierunku Miodowej- podają informację, która zdominuje pierwsze tygodnie roku- NFZ wstrzymał zgody na stosowanie chemii niestandardowej szpitalom, w których nie pracują wojewódzcy konsultanci ds. onkologii. Sztab kryzysowy w KPRM, dymisja Kopacz i prezesa NFZ na włosku. I znów, moment przełomowy, który jednak się nie wydarzył.
Wszystko to przykrywa deklaracja Tuska o niekandydowaniu w wyborach prezydenckich i otwarciu wewnętrznej rywalizacji w PO, która przykryje temat zdrowia i przesłuchania przed komisją hazardową.
Efekt w badaniach: plus 5 Platforma, plus 5 Tusk (CBOS)
Koniec trzeci: Śmierć Lecha Kaczyńskiego i przyspieszone wybory.
I znów poranek. Polskie 9/11, o którym każdy ma swoje wspomnienia i pamięta minuta po minucie, co wtedy robił i jak się dowiedział. Emocjonalnie trudno ten najczarniejszy dzień niekomunistycznej Polski opisywać w kategoriach politycznego “game changera”, a jednak nim był. Dynamika polityki przed przyspieszonymi wyborami stanowiła największe dotąd zagrożenie dla dominacji Tuska i Platformy. Nowa polityka Jarosława Kaczyńskiego i chwilowy tryumf umiarkowanej polityki w PiS. Wzrost Napieralskiego, który- gdyby się utrzymał- mógł w perspektywie wyborów 2011 mocno oskubać Platformę. Smoleńsk w polskiej polityce zmienił prawie wszystko, ale jednak nie zatrzymał procesu politycznej dominacji ośrodka wokół premiera.
Efekt w badaniach: minus 1 PO, plus 4 Tusk (CBOS)
Koniec czwarty: Powstanie PJN
Na tydzień przed końcem kampanii samorządowej, w zimne, piątkowe popołudnie 5 listopada 2010 komitet polityczny PiS wyklucza Joannę Kluzik- Rostkowską i Elżbietę Jakubiak. Game is on. Wiadomo, że partię opuszczą inni “liberałowie”. Briefing w Hotelu Europejskim, zaskakująco szybkie powstanie klubu poselskiego PJN, sondaże, które po grudniowej konwencji wybijają do 7 procent. Mogło się wydawać, że elektorat PO rozczarowany strategią ws MAK, zapaścią w kolejach i zapowiedziami ws OFE będzie miał dokąd uciekać- lewicowy do najsilniejszego od miesięcy SLD, a konserwatywny do PJN. I znów blamaż, i kolejny punkt zwrotny, którego nie było.
Efekt w badaniach: plus 1 PO, plus 1 Tusk
Koniec piąty: Never ending story Grabarczyk.
Pasażerowie wsiadający do pociągów przez okna, zamarzające przedziały. Na PKP zawsze było źle, ale nie aż tak źle. Na przy dni przed wigilią 2010, premier dymisjonuje Juliusza Engelhardta- wiceministra infrastruktury, odpowiedzialnego za kolej. Grabarczyk wisi na włosku, ale trzyma się jeszcze dzięki spółdzielni.
I znów, zaraz po świętach- 27 grudnia 2010 kolejna bomba- Gazeta Wyborcza donosi na jedynce: Zakończyły się konsultacje społeczne programu budowy dróg krajowych- wielu planowanych dróg nie będzie.
5 stycznia 2010- debata nad wnioskiem SLD o odwołanie Grabarczyka i emocje w polityce sięgają zenitu. Bohaterami dnia są poseł lewicy Wiesław Szczepański (punktuje i wręcza premierowi krawat chińskich kolei) i poseł PiS Zbigniew Girzyński ("dzień pieszego pasażera"). Ale największą "bohaterką" sezonu staje się posłanka PO- Magdalena Gąsior- Marek, która wręczając kwiaty Grabaczykowi, wywalcza sobie późniejszą jedynkę na lubelskiej liście, ale też jak nikt inny przyczynia się do ośmieszenia sytuacji w jakiej wtedy znajdowała się PO. SLD jest na fali. Jak szybko się okaże- na krótko.
Efekt w badaniach: minus 4 Platforma, minus 7 Tusk (CBOS)
Koniec szósty: Raport MAK.
12 stycznia 2011 generał Tatiana Anodina w nienagannym makijażu prezentuje raport końcowy MAK. W tym samym czasie Donald Tusk w alpejskim kurorcie przypina narty. Dwa dni później przerwa urlop. Tydzień później, 20 stycznia Grzegorz Schetyna wypowiada słynne słowa “zabrakło refleksu”, a 21 stycznia Gfk Polonia publikuje badania, z których wynika, że poparcie dla PO spadło w ciągu miesiąca o 9 punktów. OBOP szacuje stratę PO na rekordowe 16 punktów. Wg SMG/KRC dla Faktów aż 43% Polaków krytykuje brak reakcji rządu. Tego samego dnia Polska The Times pisze w tekście: “Premier w opałach. Czy smoleńskie tsunami zmiecie rząd Tuska?”- “ Są nawet tacy, którzy twierdzą, że od 13 stycznia Tusk musi się liczyć się z tym, że niekoniecznie zapisze się w historii jako premier, który utrzymał swobodnie ster rządów przez dwie kolejne kadencje”. Zabawne, prawda? Doskonały przykład mądrości etapu, która zawiodła.
Efekt w zaufaniu Tuska: minus 7 (CBOS).
Koniec siódmy: OFE
30 grudnia 2010 rząd podejmuje kierunkową decyzję o obniżeniu składki na OFE z 7,3% do 2,3%. I zaczyna się medialne oblężenie KPRM. Serię strzałów oddają Leszek Balcerowicz, Krzysztof Rybiński, think-tanki i opozycja.
Cios w OFE wydawał się być prawdziwym ciosem w najbardziej wierną część elektoratu Platformy.
Zbiorowa mądrość w tych miesiącach wskazywała na poważne zagrożenie politycznej fortuny Tuska i PO. Ale po wygranej dla rządu marcowej debacie Rostowski- Balcerowicz przychodzi 10 kwietnia i “zdradzeni o świcie”.
Efekt w badaniach: minus 2 Platforma, plus 1 Tusk.
Początek 2011 był chyba najtrudniejszy w karierze Tuska. PKP i kompletny blamaż Grabarczyka, fatalna reakcja na raport MAK i Dolomity, plądrowanie OFE. Jeszcze powstanie przez chwile realnej konkurencji o rynkowy elektorat w postaci PJN i autentyczny, choć chwilowy renesans SLD. I zjawisko typowe dla playbooku Tuska. Odbicie.
I trampolina:
Równo miesiąc po apogeum sporu o OFE, w pełnym słońcu, na trawniku przed KPRM Donald Tusk pojawia się w towarzystwie Bartosza Arłukowicza i ogłasza faktyczny przed wyborami początek końca SLD. Dwa tygodnie póżniej cała Polska żyje już tylko wizytą Obamy, a dokładnie miesiąc później Premier przy dźwiękach „Jump” grupy Van Halen i kilkuminutowej owacji 15 tysięcy zwolenników PO wkracza do gdańskiej Ergo Areny, by powiedzieć to, co o kolejnym momencie, który miał być przełomowy myślą Polacy: “Z Platformą jest trochę tak jak z demokracją - ma kupę wad, jest niedoskonała, tylko że nie wynaleziono niczego lepszego”- i dodał: “Idźcie i zwyciężajcie”. No i zwyciężyli.
I tak może być i z dzisiejszą zbiorową mądrością, że to właśnie teraz Platforma zaczęła się kończyć. Że dygnitarski styl objazdu po Polsce musi budzić złe skojarzenia, braku kontaktu z rzeczywistością. I że to teraz dopiero PO zacznie slalom alpejski w dół . Ze swoim najbardziej doświadczonym narciarzem na czele. Chyba wciąż jeszcze nie tym razem.
Euro 2012, jeśli nie przytrafi się jakiś spektakularny kataklizm będzie pewnie kolejnym polityczny odbiciem Tuska. Ale tylko od dyscypliny w rządzie, o którą jest coraz gorzej i od planu, którego pewnie jeszcze nie ma zależy czy PO odbije się na trwałe, czy tylko na chwilę.
10:10
12:05
13:13
13:43
13:46
13:50
13:52
13:56
14:16
18:46
23:04
Ten polityk w poniedziałek jest konserwatystą i wydaje ultrakatolicki tygodnik („z zakazem pedałowania" na okładce). We wtorek jest wielkim panem, który ruga służbę przy dziennikarzach. W środę jest super liberałem, który chce topić protestujące pielęgniarki w kopalniach. W czwartek jest socjalistą, który chce by państwo dawało miejsca pracy. W piątek będzie mówił, jak cenne są słowa Jana Pawła II i kończył sejmowe przyrzeczenie słowami „Tak mi dopomóż Bóg". W sobotę zmontuje partię z kolesiami z tygodnika „Nie", naczelnym Faktów i Mitów (gdzie pisywał Grzegorz Piotrowski). Co w niedzielę? W niedzielę będzie walił młotkiem w drzwi kościoła, nie żeby z niego wystąpić, ale żeby się załapać do mediów.
Potem będzie następny tydzień i Palikot pojedzie dalej. Jedną ręką poda dziennikarzy do sądu z artykułu 212 kodeksu karnego, drugą podpisze się za wykreśleniem tego paragrafu. Mało tego – z uśmiechem weźmie udział w stosownej kampanii społecznej. I znów będzie rządził w telewizji. Nazwie prezydenta alkoholikiem, ministra wyzwie od „katolickiej cioty", zarzuci znanej posłance „kurestwo".Spokojnie! Ujdzie mu, to na sucho przyzwyczaił się, że wolno mu wszystko. Telewizje go kochają, bo zawsze ma coś wesołego w zanadrzu, a to świńską mordę, a to plastikowego członka.
Pamiętamy jak Palikot pokazywał kiedyś w kampanii spot atakujący Tuska hasłem „Skończmy z polityczną prostytucją".To zabawne, bo szczerze mówiąc trudno sobie wyobrazić większą polityczną prostytutkę niż sam Palikot. Właśnie dlatego nie wierzymy, że jest w stanie odwołać swoje palikotowe oszczerstwa.
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
13.03.2026
12.03.2026
11.03.2026
10.03.2026
09.03.2026
07.03.2026
06.03.2026
05.03.2026
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.