Relacja Live

21.05.2012

08:48

To zdjęcie Tuska z klaszczącym Schetyną robi furorę na FB


09:20

Czy change.org zmieni Wielką Brytanię?

Mogłoby się wydawać, że w chwili gdy media społecznościowe są zdominowane przez Twitter, Facebook i nowe serwisy takie jak Pinterest, polityczna działalność w sieci będzie  skoncentrowana niemal wyłącznie tam. Nic bardziej mylnego. Dobitnie pokazuje to przykład change.org - serwisu z petycjami, który właśnie wystartował z sekcją brytyjską. Czego spodziewa się jej założyciel Ben Rattray? 
 
 
Change.org nie jest nowym projektem. Serwis wystartował w 2007, a jego założycielem jest Ben Rattray, który tak mówi o starcie projektu w rozmowie z "The Sunday Times": "Na początki lekceważyliśmy petycje, wydawały się pozbawione znaczenia. Zaczęliśmy od blogów, na których można było ogłaszać prośby o wsparcie finansowe. Ale to wszystko zmieniło się za sprawą chińskiego artysty Ai Weiweia." W kwietniu 2011 change.org uruchomiło petycję z apelem o jego uwolnienie, która przyciągnęła 90,000 podpisłow ciągu kilku godzin. Chińscy hackerzy wkrótce zablokowali stronę, co dało change.org rozgłos. Teraz na serwisie pojawia się 15,000 petycji miesięcznie, z których wiele np. ta skierowana przeciwko nowym opłatom narzuconym przez Bank Of America - rozkręca się tak bardzo, że zmusza organizacje w nich wymienione do reakcji. BofA i inne banki  ostatecznie zmieniły swoje plany dotyczące opłat. 
 
Innym kluczowym wydarzeniem w historii change.org była petycja powiązana ze sprawą Trayvona Martina - nastolatka zastrzelonego na Florydzie. Autorzy petycji - opublikowanej na początku marca domagali się, by policja zajęła się tą sprawą, a petycja zyskała błyskawicznie 2,2 mln podpisów. To sprawiło, że sprawa z lokalnej stała się krajową, i nabrała zupełnie innego wymiaru, głównie przez zainteresowanie jakie wywołała petycja w mediach tradycyjnych.. Change.org dała możliwosć  i miejsce moblizacji na skalę, która byłaby trudna do osiągniecią w chaotycznym i rozproszonym świecie mediów społecznościowych. "Ludzie reagują emocjonalnie na "ludzkie historie" - które ilustrują większe zmiany potrzebne w społeczneństwie" - mówi Rattray. O sprawie Martina pisaliśmy na 300polityka-----> Jak dzięki internetowi rozkręciła się sprawa Trayvona Martina
 
Teraz Rattray chce, by podobne sytuacje miały miejsce w Wielkiej Brytanii, chociaż jednocześnie spodziewa się, że na serwisie będzie pojawiało się dużo spraw lokalnych. "Mam nadzieję, że nasza działlaność  wydobędzie to co jest w ludziach najlepsze" - mówi. 
 
Wiele z petycji które pojawiają się na change.org - zarówno w nowej sekcji brytyjskiej, jak i w amerykańskiej - wydaje się trywialne. Ale każda z nich daje możliwość obywatelskiej moblizacji, budowania oddolnego wsparcia dla spraw, oraz - jak pokazała kwestia Martina, i setki innych - może zakończyć się sukcesem i zmianą istniejącego stanu rzeczy. 
 
Czy tak będzie w Wielkiej Brytanii? Rattray ma nadzieję że tak się właśnie stanie, i planuje już kolejne wersje serwisu - m.in w Pekinie i Kairze. 
 
 

09:56

7 końców Donalda Tuska, które nie nastąpiły

To moment na który czeka cała polityka. I chyba jedynie to łączy Schetynę, Kaczyńskiego, Palikota, Sikorskiego, Komorowskiego i wielu innych. To koniec Donalda Tuska. Albo nawet początek końca, w wersji light. I to kolejny raz, kiedy wielu się zdaje, że ten moment nadchodzi. Wyszydzany przez wszystkie media, włądznie z Gazetą Wyborczą (tekst Szackiego dziś) tour PDT po Polsce, emerytury i Solidarność. Kolejne, choć nie dramatyczne pogarszanie się notowań. Mądrość zbiorowa głosi- to może być tym razem to. Ale wciąż nie. Euro 2012 będzie trampoliną, ale czy skok będzie wysoki i długotrwały zależy od politycznego planu na post-Euro.

Osobiste notowania premiera z 70% w grudniu 2007 spadły do 36% w kwietniu 2012, a od ubiegłorocznych wyborów aż o 19 punktów (zaufanie, CBOS). Notowania PO w CBOS z 42% w listopadzie 2011 spadły do 27% w maju.

Wielokrotnie już się wydawało, że początek końca dominacji Platformy- jest bliski. Mądrość zbiorowa na danym etapie, za każdym razem ogłaszała nadejście fali kluminacyjnej, a tymczasem na dłuższą metę nic się nie zmieniało. Być może jest tak i tym razem. Na twitterze tylko dwóch komentatorów prognozuje, że tour de Tusk okaże się politycznym sukcesem dla szefa Platformy bo ludzie lubią oglądać polityka- gospodarza, który się przejmuje (tak piszą Michał Majewski i Konrad Piasecki). No i jest Euro, które ma być wybuchem narodowego entuzjazmu i politycznym resetem.

Było już 7 takich momentów, które miały być zwrotnymi, a nie były (ten przed Euro może być 8 takim momentem).  Przedstawiamy aktualizację kryzysowego kalendarza ery Tuska.

Koniec pierwszy: Afera hazardowa

O 5.10 rano 1 października 2009 Rzeczpospolita publikuje w sieci tekst Gmyza i Zawadki: "Wpływowi politycy i afera hazardowa". Zanim gazeta dostaje się do kiosków informacja ta staje się newsem, który wstrząśnie polską polityką, najmocniej od poranka 27 grudnia 2002, kiedy Gazeta opublikowała tekst “Przychodzi Rywin do Michnika”.

Wydawał się momentem który zmieni wszystko, a na scenie zmienił niewiele.  Tusk przegrupował siły w PO, dokonał czystki w rządzie i nawet z komisji śledczej wyszedł obronną ręką.

Efekt w badaniach: minus 8 pkt w zaufaniu Tuska, minus 5 Platforma (CBOS)

Koniec drugi: Chaos w zdowiu, szczepionki i chemioterapie

Końcówka 2009- tradycyjny, świąteczny rozkład PKP, ciągnące się następstwa afery hazardowej a teraz jeszcze i to. Pandemia ptasiej grypy i ostry atak ówczesnego RPO- prof. Janusza Kochanowskiego na Ministra Zdrowia. Na początku dyskusja nie zapowiadała szczepionkowego zmartwychwstania Ewy Kopacz. Bo doszły do tego chemioterapie. 6 stycznia 2010 Fakty TVN oddają pierwszą salwę w kierunku Miodowej- podają informację, która zdominuje pierwsze tygodnie roku- NFZ wstrzymał zgody na stosowanie chemii niestandardowej szpitalom, w których nie pracują wojewódzcy konsultanci ds. onkologii. Sztab kryzysowy w KPRM, dymisja Kopacz i prezesa NFZ na włosku. I znów, moment przełomowy, który jednak się nie wydarzył.

Wszystko to przykrywa deklaracja Tuska o niekandydowaniu w wyborach prezydenckich i otwarciu wewnętrznej rywalizacji w PO, która przykryje temat zdrowia i przesłuchania przed komisją hazardową.

Efekt w badaniach: plus 5 Platforma, plus 5 Tusk (CBOS)

Koniec trzeci: Śmierć Lecha Kaczyńskiego i przyspieszone wybory.

I znów poranek. Polskie 9/11, o którym każdy ma swoje wspomnienia i pamięta minuta po minucie, co wtedy robił i jak się dowiedział. Emocjonalnie trudno ten najczarniejszy dzień niekomunistycznej Polski opisywać w kategoriach politycznego “game changera”, a jednak nim był. Dynamika polityki przed przyspieszonymi wyborami stanowiła największe dotąd zagrożenie dla dominacji Tuska i Platformy. Nowa polityka Jarosława Kaczyńskiego i chwilowy tryumf umiarkowanej polityki w PiS. Wzrost Napieralskiego, który- gdyby się utrzymał- mógł w perspektywie wyborów 2011 mocno oskubać Platformę. Smoleńsk w polskiej polityce zmienił prawie wszystko, ale jednak nie zatrzymał procesu politycznej dominacji ośrodka wokół premiera.

Efekt w badaniach: minus 1 PO, plus 4 Tusk (CBOS)

Koniec czwarty: Powstanie PJN

Na tydzień przed końcem kampanii samorządowej, w zimne, piątkowe popołudnie 5 listopada 2010 komitet polityczny PiS wyklucza Joannę Kluzik- Rostkowską i Elżbietę Jakubiak. Game is on. Wiadomo, że partię opuszczą inni “liberałowie”. Briefing w Hotelu Europejskim, zaskakująco szybkie powstanie klubu poselskiego PJN, sondaże, które po grudniowej konwencji wybijają do 7 procent. Mogło się wydawać, że elektorat PO rozczarowany strategią ws MAK, zapaścią w kolejach i zapowiedziami ws OFE będzie miał dokąd uciekać- lewicowy do najsilniejszego od miesięcy SLD, a konserwatywny do PJN. I znów blamaż, i kolejny punkt zwrotny, którego nie było.

Efekt w badaniach: plus 1 PO, plus 1 Tusk

Koniec piąty: Never ending story Grabarczyk.

Pasażerowie wsiadający do pociągów przez okna, zamarzające przedziały. Na PKP zawsze było źle, ale nie aż tak źle. Na przy dni przed wigilią 2010, premier dymisjonuje Juliusza Engelhardta- wiceministra infrastruktury, odpowiedzialnego za kolej. Grabarczyk wisi na włosku, ale trzyma się jeszcze dzięki spółdzielni.

I znów, zaraz po świętach- 27 grudnia 2010 kolejna bomba- Gazeta Wyborcza donosi na jedynce: Zakończyły się konsultacje społeczne programu budowy dróg krajowych- wielu planowanych dróg nie będzie.

5 stycznia 2010- debata nad wnioskiem SLD o odwołanie Grabarczyka i emocje w polityce sięgają zenitu. Bohaterami dnia są poseł lewicy Wiesław Szczepański (punktuje i wręcza premierowi krawat chińskich kolei) i poseł PiS Zbigniew Girzyński ("dzień pieszego pasażera"). Ale największą "bohaterką" sezonu staje się posłanka PO- Magdalena Gąsior- Marek, która wręczając kwiaty Grabaczykowi, wywalcza sobie późniejszą jedynkę na lubelskiej liście, ale też jak nikt inny przyczynia się do ośmieszenia sytuacji w jakiej wtedy znajdowała się PO. SLD jest na fali. Jak szybko się okaże- na krótko. 

Efekt w badaniach: minus 4 Platforma, minus 7 Tusk (CBOS)

Koniec szósty:  Raport MAK.

12 stycznia 2011 generał Tatiana Anodina w nienagannym makijażu prezentuje raport końcowy MAK. W tym samym czasie Donald Tusk w alpejskim kurorcie przypina narty. Dwa dni później przerwa urlop. Tydzień później, 20 stycznia Grzegorz Schetyna wypowiada słynne słowa “zabrakło refleksu”, a 21 stycznia Gfk Polonia publikuje badania, z których wynika, że poparcie dla PO spadło w ciągu miesiąca o 9 punktów. OBOP szacuje stratę PO na rekordowe 16 punktów. Wg SMG/KRC dla Faktów aż 43% Polaków krytykuje brak reakcji rządu. Tego samego dnia Polska The Times pisze w tekście: “Premier w opałach. Czy smoleńskie tsunami zmiecie rząd Tuska?”- “ Są nawet tacy, którzy twierdzą, że od 13 stycznia Tusk musi się liczyć się z tym, że niekoniecznie zapisze się w historii jako premier, który utrzymał swobodnie ster rządów przez dwie kolejne kadencje”. Zabawne, prawda? Doskonały przykład mądrości etapu, która zawiodła.

Efekt w zaufaniu Tuska: minus 7 (CBOS).

Koniec siódmy: OFE

30 grudnia 2010 rząd podejmuje kierunkową decyzję o obniżeniu składki na OFE z 7,3% do 2,3%. I zaczyna się medialne oblężenie KPRM. Serię strzałów oddają Leszek Balcerowicz, Krzysztof Rybiński, think-tanki i opozycja.

Cios w OFE wydawał się być prawdziwym ciosem w najbardziej wierną część elektoratu Platformy.

Zbiorowa mądrość w tych miesiącach wskazywała na poważne zagrożenie politycznej fortuny Tuska i PO. Ale po wygranej dla rządu marcowej debacie Rostowski- Balcerowicz przychodzi 10 kwietnia i “zdradzeni o świcie”.

Efekt w badaniach: minus 2 Platforma, plus 1 Tusk.

Początek 2011 był chyba najtrudniejszy w karierze Tuska. PKP i kompletny blamaż Grabarczyka, fatalna reakcja na raport MAK i Dolomity, plądrowanie OFE. Jeszcze powstanie przez chwile realnej konkurencji o rynkowy elektorat w postaci PJN i autentyczny, choć chwilowy renesans SLD. I zjawisko typowe dla playbooku Tuska. Odbicie.

I trampolina:

Równo miesiąc po apogeum sporu o OFE, w pełnym słońcu, na trawniku przed KPRM Donald Tusk pojawia się w towarzystwie Bartosza Arłukowicza i ogłasza faktyczny przed wyborami początek końca SLD. Dwa tygodnie póżniej cała Polska żyje już tylko wizytą Obamy, a dokładnie miesiąc później Premier przy dźwiękach „Jump” grupy Van Halen i kilkuminutowej owacji 15 tysięcy zwolenników PO wkracza do gdańskiej Ergo Areny, by powiedzieć to, co o kolejnym momencie, który miał być przełomowy myślą Polacy: “Z Platformą jest trochę tak jak z demokracją - ma kupę wad, jest niedoskonała, tylko że nie wynaleziono niczego lepszego”- i dodał: “Idźcie i zwyciężajcie”. No i zwyciężyli.

I tak może być i z dzisiejszą zbiorową mądrością, że to właśnie teraz Platforma zaczęła się kończyć. Że dygnitarski styl objazdu po Polsce musi budzić złe skojarzenia, braku kontaktu z rzeczywistością. I że to teraz dopiero PO zacznie slalom alpejski w dół . Ze swoim najbardziej doświadczonym narciarzem na czele. Chyba wciąż jeszcze nie tym razem.

Euro 2012, jeśli nie przytrafi się jakiś spektakularny kataklizm będzie pewnie kolejnym polityczny odbiciem Tuska. Ale tylko od dyscypliny w rządzie, o którą jest coraz gorzej i od planu, którego pewnie jeszcze nie ma zależy czy PO odbije się na trwałe, czy tylko na chwilę.


10:10

Romney wykorzystuje Polskę i sprawę tarczy do ataku na Obamę

Jak do tej pory sprawy międzynarodowe i kwestie bezpieczeństwa narodowego nie były bardzo istotnym tematem kampaniii wyborczej w USA, może poza próbą politycznego wykorzystania pierwszej rocznicy śmierci bin Ladana przez doradców Obamy. Teraz sztabowcy Mitta Romneya postanowili wykorzystać szczyt NATO w Chicago do ataku na Obamę właśnie w zakresie bezpieczeństwa narodowego. W tekście opubikowanym na łamach "Chicago Tribune" Romney oskarża prezydenta o osłabianie pozycji USA na świecie w kontekście NATO. Romney twierdzi między innymi, że Obama wysyła zły sygnał do sojuszników, gdy zapowiada cięcia w budżecie obronnym. Kandydat GOP na prezydenta wspomina także sprawę tarczy antyrakietowej. "W 2009 administracja Obamy zaszokowała naszych sojuszników w NATO, Polskę i Czechy  zaskakującym wycofaniem się z porozumienia dotyczącego budowy tarczy antyrakietowej na ich terytoriach, z porozumienia które te kraje podpisały w obliczu rosyjskich gróźb. Dwaj z naszych najcenniejszych partnerów zostało marnie potraktowanych, cała sprawa obrony przeciwrakietowej została cofnięta, a Rosjanie osiągnęli swój główny cel w dziedzinie bezpieczeństwa bez konieczności dokonania poważnnych ustępstw". Zdaniem Romneya, to był sygnał ze strony Obamy - intencjonalny lub nie - że Ameryka uznaje, żę NATO jest już tak wartościowe jak kiedyś. Dalej w tekście Romney przyrzeka, że będzie "przywódcą" w takich sprawach jak obrona przeciwrakietowa czy cyberterroryzm. Cały tekst można przeczytać tutaj. 

12:05

Jak wygląda start akcji "Poszukiwany minister Sławomir Nowak"

Dziś wystartowała akcja "Poszukiwany minister Sławomir Nowak" Jej inicjatorem jest poseł PiS z Krakowa Andrzej Duda, który na instagram wrzucił zdjęcie plakatu akcji z komentarzem: "

13:13

Belka w wywiadzie dla dziennika "The Times" broni decyzji o podniesieniu stóp procentowych

Marek Belka udzielił wywiadu brytyjskiemu dziennikowi "The Times" w którym m.in. bronił decyzji o podniesieniu stóp procentowych. Jak twierdził, był to sygnał do Polaków, że złoty "jest czymś co zachowa wartośc". Belka mówił też, że jedyne co mogłoby zmienić podejście Polaków w tym zakresie to kryzys euro a obecne działania mają zbudować monetarny "war chest", który będzie można wydawać w razie potrzeby.  "Jeśli sytuacja stanie się naprawdę zła, a myśle że w Polsce do tego nie dojdzie, to musimy mieć odpowiednie, rozszerzone możliwości. (...) A jakie się ma gdy stopy procentowa zmierzają w kierunku zera? Jeśli ma się ja na poziomie 4,75, to istnieje spore pole do manewru w celu ratowanie sytuacji". Belka mówił także o polityce monteranej Zachodu: "Łańcuch powiązań miedzy ultra-luźną polityką monetarna, a wysokimi cenami surowców powoduje, że nasza inflacja zasadnicza jest dużo wyższa niż jesteśmy gotowi to tolerować." Belka dodał: "Nie będą obwiniał Fed, Banku Anglii, czy Europejskiego Banku Centralnego za luźną politykę monteraną, ale faktem jest, że stanowi ona wyzwanie dla nas". Szef NBP stwierdził także, że "nieuporządkowane wyjście Grecji ze strefy euro jest tym, czego się wszyscy obawiają" i "rozlanie się kryzysu dotknie Polskę, ale nie możemy wiele zrobić, oprócz przygotowania się na to"

13:43

Kłopoty NATO z Afganistanem

13:46

Kolejne kłopoty sztabu Obamy

13:50

Dlaczego Romney nie zaatakuje przy użyciu Wrighta?

13:52

Stracona szansa na pokój na Bliskim Wschodzie

13:56

5 sposobów na kryzys w Grecji

14:16

Mick Jagger śpiewa o Romneyu

(wideo) W sobotnim finale 37 sezonu programu Saturday Night Live, który prowadził gościnnie Mick Jagger, pojawiła się piosenka o amerykanskich wyborach. Rockman zapowiedział ją jako blues, zatytułowany "Tea Party". Piosenka zaczyna się słowami: "If you want to sleep in the West Wing, yeah you got to strategize a bit. If you want to sleep in the West Wing, you wanna keep that private boat yeah you got to strategize a bit.
Yeah you’re gonna have to raise about 100 million dollars, or you’re gonna end up so deep down in the shit". Jednak najbardziej interesującym wersem jest ten nawiązujący do Mitta Romneya: "Yeah, Mr. Romney’s a hard working man. And he always says his prayers.
Yeah but there’s one little thing about him. Don’t even let him cut your hair". Gdy scenarzyści serialu "Mad Men" w jednym z dialogów użyli w negatywnym kontekście nazwiska "Romney" w odniesieniu do ojca obecnego kandydata GOP na prezydenta (jeden z drugoplanowych bohaterów serialu mówi, że "Romney to klaun"), sztab i rodzina Mitta zareagowali natychmiast, broniąc honoru ojca i dziadka. Jendak słowa Jaggera nie wywołały, na razie?, takiej burzy. To nie pierwszy kontakt Micka z amerykańską polityką - w lutym tego roku Jagger zagrał na koncercie bluesowym zorganizowanym w Białym Domu.
 
http://youtu.be/6m0aZqIycN

18:46

To jest fotka dnia w USA - Obama na stadionie

To zdjęcie obiegło dziś wszystkie serwisy informacyjne w USA. Obama rzuca piłką po kolacji z uczestnikami szczytu NATO w Chicago, 20 maja 2012. Fotkę zrobiono na stadionie Soldier Field i opublikowano na flickr. W ten subtelny sposób doradcy Białego Domu podkreślają też, że Obama jest w dobrej kondycji, zwłaszcza na tle Romneya. fot. Official White House Photo by Pete Souza

23:04

Tak Reszka i Majewski odpowiadają Palikotowi: Palikot, czyli mieszanka kłamstwa i politycznej prostytucji

Za zgodą redakcji Wprost publikujemy tekst w całości: "Janusz Palikot to cyniczny oszust. Powiedział, że SDP nadało nam tytuł „hien dziennikarskich”. Nigdy czegoś takiego nie było. Mówił, że przegraliśmy z nim wszystkie procesy. Nie przegraliśmy z nim żadnego procesu – co więcej, nawet takiego procesu nie było. Palikot o tym wie – ale łże z zemsty, że odważyliśmy się rozmawiać z jego byłą żoną – nie o tajemnicach alkowy, ale o jego poglądach politycznych, które zmienia jak rękawiczki. Palikot byłą żonę, która ma go za kanciarza najchętniej by zakneblował. Jak sama wspominała chciał zakazać jej notarialnie wypowiedzi na swój temat. Całkiem nieźle.
 
Za kalumnie Palikot powinien nas przeprosić. Do tego trzeba elementarnej uczciwości i honoru. Tego Palikot nie ma w nadmiarze. 

Ten polityk w poniedziałek jest konserwatystą i wydaje ultrakatolicki tygodnik („z zakazem pedałowania" na okładce). We wtorek jest wielkim panem, który ruga służbę przy dziennikarzach. W środę jest super liberałem, który chce topić protestujące pielęgniarki w kopalniach. W czwartek jest socjalistą, który chce by państwo dawało miejsca pracy. W piątek będzie mówił, jak cenne są słowa Jana Pawła II i kończył sejmowe przyrzeczenie słowami „Tak mi dopomóż Bóg". W sobotę zmontuje partię z kolesiami z tygodnika „Nie", naczelnym Faktów i Mitów (gdzie pisywał Grzegorz Piotrowski). Co w niedzielę? W niedzielę będzie walił młotkiem w drzwi kościoła, nie żeby z niego wystąpić, ale żeby się załapać do mediów.

Potem będzie następny tydzień i Palikot pojedzie dalej. Jedną ręką poda dziennikarzy do sądu z artykułu 212 kodeksu karnego, drugą podpisze się za wykreśleniem tego paragrafu. Mało tego – z uśmiechem weźmie udział w stosownej kampanii społecznej. I znów będzie rządził w telewizji. Nazwie prezydenta alkoholikiem, ministra wyzwie od „katolickiej cioty", zarzuci znanej posłance „kurestwo". 

Spokojnie! Ujdzie mu, to na sucho przyzwyczaił się, że wolno mu wszystko. Telewizje go kochają, bo zawsze ma coś wesołego w zanadrzu, a to świńską mordę, a to plastikowego członka.

Pamiętamy jak Palikot pokazywał kiedyś w kampanii spot atakujący Tuska hasłem „Skończmy z polityczną prostytucją". 

To zabawne, bo szczerze mówiąc trudno sobie wyobrazić większą polityczną prostytutkę niż sam Palikot. Właśnie dlatego nie wierzymy, że jest w stanie odwołać swoje palikotowe oszczerstwa.


Michał Majewski, Paweł Reszka