Newt żegna się z wyścigiem o nominację prezydencką GOP w kiepskim stylu. Po rocznej chaotycznej kampanii, z wieloma gafami i pomysłami dosłownie z kosmosu. Nie pozostawia po sobie dobrego wrażenia. Nie będzie ubiegał się o nominację za 4 lata.
Jaka była ta kampania? Taka jaka jego pożegnalna mowa - zupełnie nieprzewidywalna, mało zorganizowana, pełna dziwnych idei i pomysłów, które miały być wielkie i inspirujące, a były po prostu dziwaczne. Stacje telewizyjne zrezygnowały z jej transmitowania, a dziennikarze relacjonujący ostatnie przemówienie Newta wyliczali wszystkie hasła, które się w niej pojawiły, a które nie powinny się pojawić, między innymi: kosmos, kolonie na księżycu, hologramy, impulsy elektromagnetyczne... Kampanię zaczął jako polityczna waga ciężka i poważny kandydat, a skończył jako temat żartów. Co będzie kojarzyło się z kampanią prezydencką Newta Gingricha?
Pycha
Wielokrotnie udowadniał, że ma o sobie doskonałe mniemanie. O ile zwyczajowe jest przedstawianie każdego kandydata jako "przyszłego prezydenta USA", to rzadko się zdarza, żeby sam kandydat mówił, że z pewnością zdobędzie nominację. Gingrich na fali doskonałych dla niego sondaży powiedział w grudniu 2011 roku telewizji ABC News,
że będzie nominowanym własnej partii. Po przegranej w prawyborach na Florydzie na początku lutego powtórzył to samo:
http://youtu.be/DYha3oYaeQ
Miał rację mówiąc wtedy, że wyścig prezydencki odbywa się już pomiędzy dwiema osobami, tyle tylko, że miał na myśli siebie, a osobą, która zagroziła Mittowi Romneyowi najbardziej, okazał się Rick Santorum.
Kolonie na księżycu
Nie ma w polityce amerykańskiej osoby, która bardziej niż Newt zaszkodziła programowi lotów kosmicznych. Dlaczego? Gdy ogłosił przed prawyborami na Florydzie, że pod koniec jego drugiej kadencji prezydenckiej na księżycu będzie stała baza kosmiczna - kolonia amerykańska, dziennikarze ani wyborcy nie odebrali tego jako inspirującej idei w stylu JFK, ale jako żart. Kolonie na księżycu stały się tematem dowcipów w wieczornych talk-showach, jednym sformułowaniem, które pokazywało, jak kampania Gingricha z kampanii idei i rozwiązań stała się kampanią dziwacznych pomysłów rzucanych ad hoc.
Callista
Piękna młodsza trzecia żona, kobieta, z którą miał wieloletni pozamałżeński romans. Która zostanie zapamiętana z powodu swoich włosów - fryzury w kolorze platynowego blondu, polakierowanej na sztywno, przypominającej hełm. Państwu Gingrich nie udało się przedstawić na nowo, opowiedzieć historii o swojej wielkiej miłości. Newt, dwukrotny rozwodnik i seryjny cudzołożnik, nie przekonał wyborców, że się zmienił. Choć amerykańska polityka uwielbia grzeszników, którzy się nawrócili, to Gingrich zapomniał o jednym ważnym elemencie - wyrażeniu skruchy. Zamiast kajać się i przeprosić swoje byłe żony, opowiadając o swoim nawróceniu i miłości, która spadła jak z nieba, gniewał się na dziennikarzy, podczas jednej z debat przedwyborczych sztorcował moderatora za zadawanie pytań o jego życie prywatne. To się początkowo podobało wyborcom republikańskim, ale w końcu woleli oni nudnych ojców rodziny, wiernych wieloletnich mężów swoich żon - Romneya i Santoruma.
Tiffany i dług
W pewnym momencie kampanii Newt Gingrich kojarzony był bardziej z linią kredytową u tego luksusowego jubilera niż z własnym programem politycznym. Z kampanią Newt 2012 najbardziej kojarzyć się będzie dług - najpierw ten w sklepie z biżuterią, teraz ten kampanijny. Wbrew logice i rozsądkowi Newt prowadził swoją kampanię do końca finansowych możliwości - na jego stronie internetowej wciąż widnieje guzik z napisem "donate" - Newt musi spłacić swoje kredyty. Zapewne pomoże mu Mitt Romney.
Sheldon Adelson
Bez tego miliardera kampania Gingricha skończyłaby się tuż po tym, jak się rozpoczęła.
Więcej o Sheldonie pisaliśmy niespełna dwa miesiące temu. Teraz Adelson finansowo wspomoże kampanię Romneya.