W najnowszym numerze magazynu "Rolling Stone" jest długi wywiad z prezydentem Obamą, zatytułowany "Gotowy do walki". Prezydent nie tylko mówi w nim o swoich planach na kampanię i na hipotetyczne kolejne cztery lata Białym Domu, ale także zdradza co czyta codziennie rano. Na liście jest "New York Times" ale są i blogi.
Jak mówi Obama w wywiadzie dla "Rolling Stone", codzienne rano czyta trzy główne amerykańskie dzienniki - "Washington Post", "New York Times" i "Wall Street Journal".
W ten sposób prezydent ma przekrój przez całe ideologiczne spektrum - "New York Times" jest uznawany za lewicujący, "Wall Street Journal" po przejęciu przez Murdocha jest - zwłaszcza w sekcji opinii - bastionem konserwatyzmu. Często pisze tam np. Karl Rove, i bezlitośnie krytykuje nie tylko to co prezydent robi w sferze policy, ale też jego strategię wyborczą na 2012. Dzienniki mają też różny profil - "Wall Street Journal" ma charkater bardziej ekonomiczny, a "Washington Post" pisze też o lokalnych sprawach waszyngtońskich. Ze wszystkich trzech dzienników, to "New York Times ma najbardziej globalny profil.
Obama mówi jednak, że czyta wszystkich publicystów "New York Timesa". Wszystkich - czyli całą 12. Wymienia w szczególności laureata nagrody Nobla w dziedzienie ekonomii Paula Krugmana. Krugman, uważany za jednego z czolowych lewicowych ekonomistów w USA jest znany także z bardzo wojowniczego stylu swoich polemik. Pisze też często aktualizowanego bloga, "Sumienie liberała" na stronach internetowych dziennika.
Dla przeciwwagi Obama może zapoznać się - i jak przyznaje w wywiadzie robi to regularnie - z przmyśleniami młodego konserwatywnego publicysty Rossa Douthate'a, który jest jednym z najzdolniejszych i najbardziej obiecujacych myślicieli po prawej stronie amerykańskiej publicystyki politycznej. Douthat jest jednak dośc umiarkowany - na pewno bardziej umiarkowany od neokonserwatysty Williama Kristola, którego zastapił jako publicystę NYT. Obama może też czytać regularnie publikującego w NYT Thomasa Friedmana, a także gwiazdę amerykańskiej publicystyki (i kolejnego umiarkowanego konserwatystę) Davida Brooksa.
Co dalej? Obama przyznaje, że czyta też blogi polityczne, ale wymienia tylko jeden - "The Daily Dish". Ten blog, prowadzony przez Andrew Sullivana, to zdaniem prezydenta łączy dobre analizy ze zbieraniem interesujących tekstów z całego świata. Jego autor to jeden z pierwszych amerykańskich dziennikarzy, którzy stali się blogerami. Ten mieszkający w USA brytyjczyk jest postacią nietuzinkową. Uznaje się za konserwatyste, ale przez większość amerykańskich konserwatystów traktowany jest jako wróg, ze względu na to, że najpierw poparł prezydenta Busha w 2000, a później dokonał zwrotu o 180 stopni, stając się zaciekłym krytykiem interwencji w Iraku, wojny z terroryzmem, i wszystkich innych poczynań jego administracji. Sullivan Sullivan był redaktorem naczelnym pisma "The New Republic", a później blogerem i komentatorem magazynu "The Atlantic", by w 2011 przejśc do serwisu "The Daily Beast", który połączył się z amerykańskim "Newsweekiem". Sullivan jest także komenatorem tego tygodnika.
Z magazynów, Obama wymienia dwa - "New Yorker", opiniotwórczy liberalny tygodnik polityczny i społeczny, oraz "The Atlantic" - miesięcznik, założony w 1857, który koncentruje się na sprawach politycznych, w szczególności stosunkach międzynarodowych, a także kulturalno-politycznych. Oba te magazyny są uznawana za bardzo prestiżowe i elitarne.
Obama - jak mówi - nie ma czasu na nic więcej. Dla rozrywki, ogląda czasami programy znanego i kultowego amerykańskiego komika Jona Stewarta.
fot. Official White House/ Pete Souza