W kolejnym odcinku naszego cyklu o swoim (nie)politycznym weekendzie opowiada parlamentarzysta PO Maciej Orzechowski.
- Tak organizuję swój czas by weekendów nie spędzać w Warszawie. Ostatnia taka sytuacja zdarzyła się przed moją podróżą do Azerbejdżanu, przyjechałem w niedzielę do stolicy. Wszystkie inne weekendy staram się spędzać w moim ukochanym Krotoszynie w Wielkopolsce. Ale nie jest to czas całkowicie prywatny – jako lekarz ginekolog nadal praktykuję, tego akurat nie zmieniła moja polityczna kariera, przyjmuję pacjentki także w weekendy. Lekarzem jest się 24 godziny na dobę, i to nie zmieniło się od czasu, gdy zostałem posłem w 2007 roku.
Można powiedzieć, że właśnie to jest moje główne, chociaż bardzo zawodowe hobby. Natomiast rok temu odkryłem jak fajnie jest zajmować się ogrodem, zwłaszcza, że mogę to robić z rodziną, żoną i z naszymi dwoma synami – 13- letnim Michałem i 5- letnim Arturem. Dziś właśnie, korzystając ze słonecznej pogody udało nam się w ogrodzie nadrobić sporo zaległości po zimie.
Polityka wdziera się jednak nieustannie w moje życie weekendowe – ale tylko przez ekran telefonu komórkowego. To właśnie przez telefon dochodzą do mnie najnowsze informacje polityczne, albo publikuję coś na Facebooku, Twitterze czy wrzucę zdjęcie na Instagram. Uczestniczę też, w uroczystościach i wydarzeniach lokalnych, jak choćby ostatnio w uroczystości ku czci ofiar Katynia. To tyle jeśli chodzi o politykę. Nie ma mowy, bym wisiał na serwisach internetowych i przeglądał wszystko co się dzieje.
Poza tym w czasie weekendu aktywnie spędzam czas uprawiając sport. Od rolek, przez bieganie, po rower i zimą narty. To też doskonała okazja, by spędzić czas z rodziną. A ponieważ mieszkamy w wyjątkowo pięknym zakątku kraju, gdzie jest dużo miejsc do zwiedzania, to w weekendy często wyjeżdżamy. Lubimy pływać kajakami, a w okolicy jest Dolina Baryczy, gdzie wspaniale się czynnie wypoczywa. Jest też dużo ścieżek rowerowych, co mnie bardzo cieszy, bo jestem prawdziwym fanem czy nawet fanatykiem sportu, uprawiałem chyba wszystkie możliwe, oprócz sportów ekstremalnych. I tym też staram się zarażać moją rodzinę.
Najbardziej lubię jednak weekendowe poranki. Wtedy jesteśmy wszyscy razem, nikt się nie spieszy, można spokojnie wypić kawę, herbatę, pośmiać się i pożartować. Wieczorami, gdy nasz młodszy syn już śpi, oglądamy wspólnie ciekawe kino. Często filmy wybiera Michał. Wczoraj oglądaliśmy na przykład Forresta Gumpa. On ten film odkrył, a my z żoną go sobie przypomnieliśmy. Jeśli nie kino, to zapraszamy znajomych albo wpadamy do nich. Latem lubimy też wypoczywać w ogrodzie, a zimą to samo miejsce zamienia się w śnieżny plac budowy. Piramidy, tunele, tor saneczkowy czy śnieżne bazy to tylko niektóre z pomysłów naszych synów, które wspólnym wysiłkiem zrealizowaliśmy.
Najmniej czasu mam ostatnio na czytanie książek, czego żałuję. Ale i tak utonąłem w lekturze świetnych książek podróżniczych Jacka Pałkiewicza, które wszystkim bardzo polecam. Na co dzień korzystam z wygody słuchania książek w postaci audiobooków, w trakcie podróży samochodem.
fot. www.maciejorzechowski.pl
notował Michał Kolanko