Relacja Live

20.03.2012

07:46

Gowin numerem dwa, ale zagłaskiwanym przez PiS, kolejne demonstracje w stolicy, Pawlak jak trener a w PiS jak u Putina


-- Jedynki: “Bojkotujemy Wiadomości” (“GPC”), Tani odlot Polaków (“GW”), Prezydent dostaje 20 tys pensji i mu mało! (“Fakt”), “Mama Przemysława Gosiewskiego boi się, że: W tej trumnie nie ma Przemka”, Rząd już nie lubi łaciny (o receptach) i “Jarosław Gowin rośnie przy boku premiera” “Rzeczpospolita”, “Reforma reformą, a sąd papieru nie odpuści” (Dziennik)
 
-- Jarosław Gowin rośnie przy boku premiera- pisze Piotr Gursztyn w Rzepie: “Minister sprawiedliwości ma poparcie mediów i opozycji. Zapewnia jednak, że nie ma wielkich ambicji. Niewątpliwie Gowin wszedł do pierwszej ligi. Chociaż nie jest członkiem władz partii, to jego znaczenie zaczyna dorównywać dwóm osobom, za którymi stoją najsilniejsze środowiska w PO: mowa o Grzegorzu Schetynie i jego frakcji oraz o marszałek Ewie Kopacz, która "zaopiekowała się" tzw. spółdzielnią Cezarego Grabarczyka.”
 
-- Dowcip dnia: “Frakcją Gowina ma być środowisko konserwatystów. To grupa nawet osiemdziesięciu posłów PO. Połowa z nich regularnie przychodzi na spotkania organizowane przez Gowina. To m.in. Krzysztof Kwiatkowski” (Gursztyn, Rzeczpospolita)
 
-- Nieścisłość dnia: “Dziś [Gowin] zaangażował się w program uwolnienia około 200 zawodów. W tej kwestii udało mu się uzyskać poparcie większości mediów oraz największego klubu opozycyjnego.” Tymczasem o 200 zawodach mówi, ale prezes PiS, Gowin zakłada deregulację 49 zawodów.
 
-- “Gowin zagłaskiwany przez PiS“- na drugiej stronie GW Paweł Wroński analizuje sytuację ministra Gowina. Jak twierdzi, stanowisko ministra sprawiedliwości daje wielką szansę na autokreację, a w PO po zepchnięciu Schetyny zostało dużo miejsca. Ale: “Mam wrażenie, że ktoś usiłuje zagłaskać Gowina na śmierć. Od wielu lat znana jest taktyka polityczna Jarosława Kaczyńskiego. Jest mistrzem aranżowania rozłamów i osłabiania przeciwnika.” Więcej: http://wyborcza.pl/1,75968,11375717,Gowin_zaglaskiwany_przez_PiS.html
 
-- “Było ostro” - tak cytowany przez Renatę Grochal polityk mówi o wczorajszych rozmowach między PSL a PO o podniesieniu wieku emerytalnego. Trzygodzinne spotkanie nie przyniosło jednak rozstrzygnięcia, a dziś przed posiedzeniem  rządu ma odbyć się spotkanie Pawlak-Tusk na którym ma być podjęta próba dojścia do kompromisu. Jak pisze Grochal, rozbieżności dotyczą emerytury częściowej dla osób po sześćdziesiątce oraz rekompensat dla kobiet, które urodziły dzieci.
 
-- Katolicki marsz PiS w stolicy-- “Na 21 kwietnia PiS  planuje 100-tysięczną manifestację, by bronić TV Trwam, tradycyjnych wartości i Kościoła.” - pisze Jarosław Stróżyk w Rzepie: “Wielotysięczne manifestacje, które przeszły przez miasta w całej Polsce w obronie TV Trwam, zainspirowały polityków PiS do działania. Jak dowiedziała się „Rz", zamierzają zorganizować 21 kwietnia demonstrację, która przyćmi wszystkie dotychczasowe. Mają nadzieję, że konfrontacyjna postawa PO wobec Kościoła pomoże im zebrać na niej rekordowe tłumy – nawet 100 tys.Liczą też, że uda się zmobilizować prawicowych  i konserwatywnych wyborców oraz przekonać o. Tadeusza Rydzyka, że warto popierać PiS,  a nie Solidarną Polskę”
 
-- “Kościół pokornie poprosi” - Katarzyna Kolenda-Zaleska komentuje nowy pomysł PO. “Rząd być może nieumiejętnie rozpoczął dyskusję. (...) Jeszcze zanim propozycja padła, już wiedzieli o niej dziennikarze, co słusznie musiało zdenerwować i jednocześnie zadziwić duchownych”. Ale jak zauważa Kolenda-Zaleska, Kościół nie może twardo odrzucić propozycji rządu, ze względu na atmosferę antyklerykalizmu  podsycaną przez Ruch Palikota. W tej atmosferze Kościół nie może okazać się organizacją pazerną i bagatelizujacą losy finansów państwa - pisze. 
 
-- Rząd już nie lubi łaciny- pisze Rzeczpospolita na jedynce: “Lekarze przestali wypisywać na receptach łacińskie nazwy składników leków. Może to ograniczyć dostęp do nich. Ministerstwo Zdrowia w odpowiedzi na pytanie „Rz" nie widzi problemu. Powołuje się na prawo farmaceutyczne, które daje możliwość wypisywania recept po łacinie. Problem w tym, że takiej możliwości nie ma w nowym rozporządzeniu. Lekarze nie chcą więc wypisywać nazw łacińskich, bojąc się niejasnych przepisów, gdyż za pomyłki są surowo karani przez NFZ.”
 
-- Liczba dnia: 36 proc. ceny leku płaci przeciętnie w polskiej aptece pacjent. W Niemczech tylko 7 proc. (Rzepa)
 
-- Rostowski funduje sobie przychodnię. “Fakt” pisze o klinice która powstaje w budynku resortu. Jak pisze tabloid, będzie tam kardiolog, dentysta, okulista, ortopeda, rehabilitacja i gabinet zabiegowy. “Czyżby minister finansów nie wierzył w państwową służbę zdrowia” - pyta Fakt.
 
-- Super Express- tytuły: PSL broni Kościoła, Pawlak jak trener (Wicepremier na meczu siatkówki w bluzie adidasa i z partnerką), Demokracja w PiS jak u Putina (wywiad z Andrzejem Stankiewiczem), Kaczyński nie powinien leżeć na Wawelu (fragmenty książki ks. Isakowicza- Zaleskiego)
 
-- Sierakowski w wywiadzie dla “Faktu” o roli Millera i Palikota w rozgrywce emerytalnej: “Obaj panowie wybrali dla siebie różne role w tej sytuacji. Miller chce przyciągnąć niezadowolnych społecznie, a Palikot sygnalizując, że może w ich imieniu wytargować jakiś kompromis. Nie wiem co się Polakom bardziej spodoba”. O reformie emerytalnej Sierakowski mówi: “Nie jest prawicowa ani lewicowa. Jest niepełna”.
 
-- “Po co nam pakt fiskalny?” Na łamach GW Krzysztof Szczerski polemizuje z Witoldem Gadomskim. Poseł PiS ma trzy rodzaje wątpliwości związane z paktem. Pierwsza dotyczy statusu prawnego. Druga - dotyczy relacji między paktem fiskalnym a polskimi interesami. Trzecia jest związana z procedurą jego ratyfikacji. Jak pisze Szczerski: “Albo wszystko jest w porządku, i uznajecie że pakt jest OK, a wtedy w takim razie bierzemy go w całości, albo stan faktyczny jest inny, a wtedy po prostu nie ratyfikujmy tego paktu i dajmy sobie spokój”. Szczerski nawiązuje do tego, że Polska nie ma zamiaru związać się przepisami części III i IV paktu, czyli przepisami odnoszącymi się do dyscypliny finansowej.
 
-- Reforma reformą, a sąd papieru nie odpuści- Dziennik: “Polski resort sprawiedliwości proponuje, żeby przepisywaniem e-protokołów, już po nagraniu rozprawy i tylko na wniosek sędziego, zajęli się transkrybenci wyznaczeni przez prezesów sądów. Tyle tylko że nie wyjaśnia, skąd prezesi sądów mają wziąć pieniądze na wypłaty dla takich transkrybentów.”
 
-- Liderem rynku telewizyjnego w okresie od 12 marca do 18 marca br. była TVP1. Jej udział wzrósł z 15,65 proc. do 15,95 proc. - wynika z danych w Nielsen Audience Measurement przygotowanych na zlecenie portalu Wirtualnemedia.pl. Na drugie miejsce awansowała telewizja TVN, której udział w rynku wzrósł o 0,52 pkt. proc.  do 15,84 proc. Na trzeciej pozycji znalazła się Telewizja Polsat (15,10 proc., spadek o 0,31 pkt.)
 
-- GPC (oraz wszystkie media ze “Strefy Wolnego Słowa”) ogłasza bojkot firm emitujących reklamy przed i po “Wiadomościach” w związku z tym, że “Wiadomości” nie wyemitowały 15 marca relacji z obchodów Święta Narodowego Węgier. “Zachęcamy do odnotowywania firm, których reklamy pojawiają się przed i po emisji „Wiadomości”, i niekupowania ich produktów. Pod tekstem zamieszczamy również wzór listu do reklamodawców. W wysyłanych listach zaznaczmy, że czas uczestnictwa w bojkocie uzależniamy od działań kierownictwa TVP w tej sprawie”
 
-- “Seria ekshumacji” - jak pisze “Nasz Dziennik”, wkrótce może dojść do kolejnych ekshumacji ciał ofiar katastrofy smoleńskiej. “Skala błędów w dokumentacji sądowo-medycznej sporządzonej w Federacji Rosyjskiej może oznaczać całą serię ekshumacji. Jeszcze w tym tygodniu ma dojść do kolejnej sekcji ofiary katastrofy smoleńskiej - prof. Janusza Kurtyki.
 
 

08:51

Internetowa mobilizacja sztabu Obamy. Co kryje się za hasłem "Share your story"?


23 marca 2010 roku Barack Obama podpisał – po wielomiesięcznej bitwie legislacyjnej w Kongresie – jedną z kluczowych reform swojej pierwszej kadencji – tzw. Affordable Care Act, czyli reformę zdrowotną. Teraz jego sztab prosi Amerykanów o dzielenie się przez internet historiami o tym, jak reforma zmieniła ich życie. Po co? 
 
Na oficjalnej kampanijnej stronie prezydenta, https://my.barackobama.com , pojawił się apel „podziel się swoją historią” związany z reformą zdrowotną. „Napisz co Affordable Care Act zmienił w Twoim życiu lub życiu ludzi których znasz.” Na stronie pojawił się również formularz umożliwiający wysłanie tekstu – trzeba tylko być zalogowanym w systemie, albo podać swoje szczegółowe dane osobowe.
 
Po co Obamie ten apel? Z kilku powodów. Po pierwsze, druga rocznica przyjęcia reformy ma miejsce w czasie toczącej się kampanii wyborczej. Obama potrzebuje przykładów na to, że reforma, która kosztowała go tak dużo kapitału politycznego i która do dziś jest bardzo niepopularna, rzeczywiście przyniosła zmianę. Nic nadaje się do tego lepiej niż autentyczne historie, opowiadane przez Amerykanów. Nadają ludzkiego wymiaru abstrakcyjnym pojęciom i terminom związanym z redukcją deficytu, kosztów opieki medycznej i tak dalej.
 
Po drugie, zbliżająca się rozprawa w Sądzie Najwyższym USA o zgodności reformy z konstytucją zapowiada się jako wyjątkowo trudny test dla prezydenta. Jeśli reforma zostanie obalona chociaż w części, zada to potężny cios jego strategii reelekcyjnej. Dlatego tak istotne jest, by pokazać opinii publicznej, że Affordable Care Act miał realne znaczenie. Co więcej, Sąd Najwyższy jest bardzo wyczulony w takich przypadkach na polityczny kontekst sprawy. Biały Dom musi za wszelką cenę udowodnić przydatność reformy i jej znaczenie. I tu przydadzą się „opowieści” nadsyłane za pomocą oficjalnej strony.
 
Po trzecie, zbieranie informacji poprzez stronę ma wymierne znaczenie dla sztabu Obamy. Opisując swoją historię, każdy musi podać dane osobowe – łącznie z kodem pocztowym, telefonem, miejscem zamieszkania itd. W ten właśnie sposób doradcy Obamy buduje swoją gigantyczną, rozbudowaną bazę danych która umożliwia im precyzyjne dopasowanie przekazu do określonych grup demograficznych. Nie jest to zresztą pierwszy przypadek, w którym Obama prosi o „dzielenie się swoimi historiami”. Wcześniej podobne apele były publikowane m.in. gdy prezydent kończył 50 lat („opowiedz jak Obama zmienił Twoje życie”), gdy po raz kolejny w USA spadło bezrobocie („opowiedz jak Obama pomógł w spadku bezrobocia w Twojej okolicy”) i tak dalej.
 
Za ładnym hasłem kryje się przede wszystkim potrzeba jak najdokładniejszego poznania elektoratu. I to przede wszystkim kryje się za apelem o "dzielenie się historiami". 
 

09:14

Cytat poranka

Dziś gościem w Kontrwywiadzie RMF był Jan Guz, szef OPZZ. Oprócz tego, że zapowiedział możliwośc strajku generalnego jeśli " rząd nie będzie słuchał społeczeństwa, nie będzie słuchał wniosków", Guzy określił także rząd jako "t bardzo liberalny, on chce tylko odbierać prawa, on wykonuje polecenia kapitału, tak samo te, które dzisiaj są związane z podniesieniem wieku emerytalnego. Proszę zwrócić uwagę, że to kapitał zaleca, to rynki finansowe zalecają." Zapis całej rozmowy tutaj. 

09:44

Co to jest polityczne momentum?

Gdy były ambasador USA przy Narodach Zjednoczonych, dyrektor CIA i kongresmen z Teksasu wygrywał prawybory w Iowa, mówił, że “big Mo” jest po jego stronie. George Herbert Walker Bush miał na myśli “momentum”. Jednak klilka tygodni póżniej momentum przeszło do Ronalda Reagana, który w brawurowy sposób odzyskał głos w debacie (“płacę za ten mikrofon, panie Breen!”) i wyborców w New Hampshire. Czym jest to momentum?



 



http://youtu.be/OO2_49Tycd



 


słynny Nashua moment- czyli momentum Reagana w New Hampshire


 


A to clip kampanii prezydenckiej George'a H. W. Bush'a oddający jego momentum przed sejmikami w Iowa:


 



http://youtu.be/7lk43Zl0L7



 


Wcześniej mówiło się o “effect bandwagon”, kiedy polityk, na skutek wielu czynników zdobywał odpowiednią “masę krytyczną”, że zaczynało się o nim mówić i rozważać go na najwyższe urzędy, lub po prostu uważać go, za posiadającego ogromną polityczną wagę. Efekt bandwagon zastąpiony został w języku polityki na słynne momentum, co oznacza tyle, samo, ale mniej (choć wciąż najbardziej) związane jest z procesem wyborczym.


 


Momentum zdobywa się wraz ze wzrostem notowań, lub, w przypadku Ameryki, w związku z wygranymi np. prawyborami, albo zdobyciem nominacji. Momentum można też zdobyć bez czynników obiektywnych, obliczalnych, np. przez zgłoszenie ważnej, a zdobywającej popularność inicjatywy. Momentum przychodzi też czasem z okładką magazynu, ale to też jest pochodna trendu, że jakiegoś powodu o danym polityku zaczęło się więcej mowić. Momentum miała Michele Bachmann w momencie kontrowersyjnej okładki jaką dał jej amerykański Newsweek.


 



10:26

Gowinmentum? Czy już Kaczmentum?

Czy można powiedzieć, że Jarosław Gowin ma swoje polityczne momentum? Rzeczpospolita nazywa go numerem 2 w PO, blogerzy na Salonie24 piszą, że za pół roku zastąpi Tuska. Na nim koncentruje się uwaga mediów, spotyka się z opozycją. Co to znaczy? Czy rzeczywiście jest Gowinmentum i jak długo potrwa? A może się kończy?


 





 




Jedno Gowinowi trzeba przyznać na pewno - wyraźnie w trendach Google wyprzedził Palikota (choć od kilku dni znów Palikot trenduje bardziej) I poza Tuskiem i prezydentem Komorowskim, Gowin jest jedynym tak mocno odnotowywalnym politykiem PO (link do górnego wykresu)


 





 


Kompletnie nie istnieje SLD i jego lider- Leszek Miller. Google nie notuje aż tylu zapytań o Millera, by jego wykres nie przypominał elektrokardiogramu po zapaści. Link do górnego wykresu.


 


 


 



 


11:34

Jutro "Dzień Gniewu". 5 rzeczy, które trzeba wiedzieć

"Dzień Gniewu" - już jutro w miastach całej Polski ma odbyć się seria demonstracji. O co chodzi w tej inicjatywie? Kto jest jej organizatorem? Jakie są postulaty? Jutro w Warszawie w ramach "Dnia Gniewu" ma zostać spalona kukła Donalda Tuska. Oto 5 rzeczy które trzeba wiedzieć o "Dniu Gniewu". 
 
Gdzie odbedą się protesty?
 
Zgodnie z rozpiską na facebookowym profilu "Dzień Gniewu", demonstracje mają odbyć się we wszystkich największych miastach w Polsce. Białystok, Bielsko-Biała, Bydgoszcz, Gdańsk, Gorzów Wielkopolski, Katowice, Kielce, Kraków, Lublin, Łódź, Olszyn, Opole, Poznań, Rybnik, Rzeszów, Szczecin, Toruń, Warszawa, Wrocław, Zielona Góra. Każde z miast ma założony osobny "event" na Facebooku. Ilość osób na każdym "evencie" nie jest zbyt duża: w Krakowie jest to 368 osób, w Warszawie 999. (protest zaczyna się na Krakowskim Przedmieściu, pod Pałacem Prezydenckim o 18.00)
 
Jakie są postulaty? 
 

 
5 razy NIE! "1) Nie dla ACTA! 3) Nie dla niszczenia oświaty! 5) Nie dla rządu Tuska!" Na oficjalnym profilu na FB akcji jest też informacja : "

12:44

Sondaż. Platforma mocno traci wśród internautów

W badaniu przeprowadzonym tylko wśród użytkowników internetu Platforma traci na rzecz Palikota. Instytut Pollster przeprowadził badanie w dniu wyborów w 2011 roku i w dniach 7-10 marca. Platfroma straciła 20 pp poparcia, i teraz ma w tej grupie 25%. Wyprzeda ją Ruch Palikota, który ma 27% (wzrost o 12 pp). Pełne wyniki sondażu znajduja się tutaj. 

13:33

KPRM na flickr publikuje fotki z dzisiejszej konfy Grasia i Arabskiego

(zdjęcie) Dziś przed posiedzeniem rządu odbyła się konferencja prasowa rzecznika rządu Pawła Grasia i ministra Tomasza Arabskiego. Od dziś takie konferencje mają odbywać się przed każdym posiedzeniem. KPRM wrzuciła na flickr fotki z tej konferencji. A dzis na rządzie tematem dyskusji miały byc przede wszystkim sprawy międzynarodowe - 29 marca minister Sikorski w Sejmie ma przedstawić założenia polityki zagranicznej Polski na najbliższy rok. Drugim dokumentem którym miał zająć się rząd miał być "Priorytety polskiej polityki zagranicznej 2012-2016" opisujący w kompleksowy sposób polską politykę zagraniczną na najbliższe cztery lata.  

13:33

KPRM na flickr publikuje fotki z dzisiejszej konfy Grasia i Arabskiego

(zdjęcie) Dziś przed posiedzeniem rządu odbyła się konferencja prasowa rzecznika rządu Pawła Grasia i ministra Tomasza Arabskiego. Od dziś takie konferencje mają odbywać się przed każdym posiedzeniem. KPRM wrzuciła na flickr fotki z tej konferencji. A dzis na rządzie tematem dyskusji miały byc przede wszystkim sprawy międzynarodowe - 29 marca minister Sikorski w Sejmie ma przedstawić założenia polityki zagranicznej Polski na najbliższy rok. Drugim dokumentem którym miał zająć się rząd miał być "Priorytety polskiej polityki zagranicznej 2012-2016" opisujący w kompleksowy sposób polską politykę zagraniczną na najbliższe cztery lata.  

15:03

Palikot:

Holendrzy powinni wyrzec się holenderskości

15:10

Diagnoza Społeczna 2011 a polityka

"Diagnoza Społeczna' to jedno z najbardziej kompleksowych badań socjologicznych opisujących polskie społeczństwo. Prowadzone cyklicznie od 2000 roku, w przekrojowy sposób pokazuje jak zmienia się warunki życia Polaków. Jakie informacje z najnowoszej edycji badania (opracowanego pod kierownictem prof. Janusza Czapińskiego i prof. Tomasza Panka) i  mogą być ważne w bieżącej debacie politycznej? 

 
Co mówi pajęczyna? 
 
Jak pokazuje "pajęczyna" wartości deklarowanych przez zwolenników czterech partii politycznych , w Polsce istnieją ich dwa główne bloki - PiS/PSL oraz PO/SLD. 
 
Politycy są coraz rzadziej obwiniani 
 

Od 2000 roku trzykrotnie spadła ilość osób, które uznają władze za odpowiedzialne za to jaki był ich rok. W 2000 było to 24%, a w tym roku jest to tylko 7,9%. Jeśli jednak rok był uznany za nieudany, to w 22% obwinia za to władze (a tylko 30% siebie). Jeśli dla kogoś rok był udany, to w 81% Polacy przypisują to sobie, a tylko w 4,4% władzy. Płyną z tego dwa wnioski: Polacy widzą coraz mniejszą ogólnie zależność  między tym co robią politycy a ich życiem, ale z łatwością są w stanie „zrzucić” odpowiedzialność za porażki na rządzących.
 
Religia i modlitwa traca na znaczeniu 
 
W 2011 roku najmniej osób dorosłych deklarowało udział w nabożeństwach od 1992 roku. Było to 42,7%, co oznaczało spadek o 1 pp w stosunku do 2009. Spada również liczba osób które się modlą - w 2011 uciekanie się do modlitwy w trudnej sytuacji życiowej deklarowało 25,5%, w porównaniu do 33,8% w roku 2005. Jak piszą twórcy Diagnozy Społecznej 2011: "Najpierw zmniejsza się grupa osób, nazwijmy je dewocyjnymi (więcej niż 4 wizyty w 
kościele w miesiącu), na rzecz grupy praktykujących rytualnie (4 wizyty w kościele w ciągu miesiąca), i w tym  samym czasie z grupy praktykujących sporadycznie  (1-3 razy w miesiącu w kościele) część wypada do grupy niepraktykujących. W drugim etapie zaczyna zmniejszać się grupa osób praktykujących rytualnie na rzecz grupy  praktykujących sporadycznie. Kolejny cykl przynosi dalszy wzrost niepraktykujących i chwilowy wzrost 
praktykujących rytualnie. Ponieważ trend ten jest w Polsce bardzo stabilny, rezultatem będzie wolniejsza, co  prawda, niż w innych krajach katolickich (np. w Irlandii czy  Hiszpanii), ale raczej pewna  sekularyzacja  społeczeństwa"
 
Polacy są szczęśliwi 
 
80% Polaków deklaruje, ze jest szczęśliwych, w porównaniu do roku 2003 ilość osób nieszczęśliwych prawie trzykrotnie spadła - z 4,5% do 1,6%. To sprzyja zamrożeniu istniejącego układu władzy - w zadowolonym społeczeństwie nie ma silnej potrzeby do zmiany sytuacji. Najbardziej wzrosło zadowolenie ze stanu bezpieczeństwa w miejscu zamieszkania. Ponad 27 proc. gospodarstw domowych oceniało, że ich sytuacja dochodowa pogorszyła się w porównaniu z 2009, co oznacza spadek ocen negatywnych o 9 pp. 
 
Wzrost liczby użytkowników internetu 
 
 

 
Systematycznie rośni liczba użytkowników internetu, komputerów i telefonów komórkowych. Z sieci korzysta 93% osób w wieku 16-24 lata, 11% w wieku 65 lat. Duże różnice widać też pod względem rozkładu użytkowników sieci pod względem wykształcenia: korzysta z niego 97% uczniów i studentów, i 89% osób z wyższym wykształceniem. Wśród ludzi z wykształceniem podstawowym tylko 10% korzysta z sieci. Osób, które korzystają jednocześnie z komputerów, internetu i telefonów komórkowych jest w tym momencie 55%. Tylko 13% nie korzysta z żadnej z tych technologii. 
 
Protesty w sprawie ACTA są po przeanalizowaniu tych danych dużo bardziej zrozumiałe. 
 
Stosunek do reform 
 
48,8% Polaków nie potrafi ocenić swojego stosunku do reform w 1989 roku. 51% potrafi ocenić czy reformy z 1989 roku były udane czy nieudane. Wśród nich 14% deklaruje, że reformy się udały, a aż 37% twierdzi że były nieudane. 
 
Polacy są bardziej zadowoleni z życia, mniej religijni, coraz częściej (zwłaszcza młodsi) korzystają z internetu, a prawie połowa nie jest w stanie ocenić reform z 1989 r. To oczywiście tylko wycinek Diagnozy Społecznej, ale nawet na jego podstawie można stwierdzić, w którym kierunku może podążać polska polityka. 
 
 
 

15:40

Nowy złośliwy klip. Mitt Romney rapuje

(wideo) Ten złośliwy klip rozchodzi się dziś błyskawiczenie w amerykańskim politycznym internecie. Złożono w nim wypowiedzi Mitta Romneya z piosenką Eminema. Efektem jest rapujący Mitt - a to wszystko w dzień prawyborów w Illinois. Nie trzeba chyba dodawać, że wypowiedzi frontrunnera GOP są zebrane tak, by postawić go w jak najgorszym świetle. 
 
http://youtu.be/bxch-yi14B  

16:09

NA TROPACH KACZAFIEGO

Jako pierwsi o Kaczafim napisali Mazurek z Zalewskim w satyrycznej rubryce "Uważam Rze". Tak prezesa swojej partii mają ponoć nazywać posłowie PiS. Za tropem postanowiła pójść Dominika Wielowieyska, która na antenie TOK FM zapytała Joachima Brudzińskiego czy to prawda, że tak mówi się na Jarosława Kaczyńskiego. Poseł zareagował zdecydowanym zaprzeczeniem i dużym rozdrażnieniem. I tyle musi w tej sprawie na razie wystarczyć. 

18:41

Kryzys w koalicji. Pawlak wyszedł ze spotkania z Tuskiem bez pozwolenia

19:28

Najbardziej absurdalny upadek kolalicji


miał miejsce w styczniu 2003 na Grenlandii. Jeden z urzędników rządowych i członek socjaldemokratycznej partii Simiut wezwał eskimoskiego szamana do wykonania w tradycyjnym obrządku ceremonii przepędzenia duchów z budynków rządowych. Na to zareagował mniejszy koalicyjny partner- partia Inuit Brotherhood. Urzędnik zrezygnował, ale i tak lider mniejszej partii i wicepremier Josef Motzfeldt dalej krytykował premiera Hansa Enoksena i kolaicja upadła. Mimo, że większość z 60 tysięcy mieszkańców Grenlandii należy do kościoła luterańskiego, część pozostaje wciąż wierna starym, eskimoskim wierzeniom. Grenlandzcy koalicjanci powrócili do współpracy po 9 miesiącach. 
 
 
 

19:54

Barbara Mikulski najdłużej urzędującą kobietą w Senacie

W weekend Barbara Mikulski, demokratyczna senator z Maryland, ustanowiła historyczny rekord. Została najdłużej urzędującą kobietą w historii amerykańskiego Kongresu. Od 35 lat nie przegrała wyborów, najpierw zasiadała w Izbie Reprezentantów, a od 1986 w Senacie. Jutro zostanie uhonorowana przez senatorów. Mikulski, której rodzice byli z pochodzenia Polakami, zawsze wspierała polskie interesy - jest m.in. inicjatorką ustawy, która ma znieść wizy dla Polaków (więcej do przeczytania pod tym linkiem). Pani senator przez całe życie ustanawiała rekordy, m.in. jako pierwsza kobieta w Maryland została wybrana na urząd stanowy, jako pierwsza demokratka zasiadała w obu izbach Kongresu, jako pierwsza demokratka dostała się do senatu z wyborów jako niezależna kandydatka.
 

20:58

Kiedy Polaków kręcił Pawlak

(Wykres) Z analizy trendów w wyszukiwaniach Google wynika, że od czasów istnienia wyszukiwarki, Waldemar Pawlak notował 5 wyraźnych- skokowych wzrostów zapytań. Było to we wrześniu 2006, kiedy po wyrzuceniu Andrzeja Leppera z koalicji, Jarosław Kaczyński rozważał koalicję PiS z PSL. Poźniej, to październik 2007 i powyborcze deklaracje Donalda Tuska o kolalicji z PSL. Następny moment, to 11.03.2009, kiedy Dziennik (klawiaturą Michała Majewskiego i Pawła Reszki) opisał jak wicepremier Waldemar Pawlak "zbudował układ towarzysko-biznesowy żyjący z publicznych pieniędzy" (w tym sporo fragmentow o konkubinie WP). Największy skok to czerwiec 2010 i kampania przed przyspieszonymi wyborami prezydenckimi. Następny moment to październik 2011 i znów sytuacja po wyborach związana z tworzeniem rządu Tuska. Co ciekawe, luty 2012 i dyskusja na temat wieku emerytalnego oznaczał skok zapytań o Pawlaka ponad przeciętną stałej średniej zapytań, ale nie równający się (jeszcze), żadnemu z 5 największych "pików". Link do wykresu.

21:30

Jak wyglądało ostatnie odejście PSL z koalicji?



„Chcąc dojść do dobrych rozwiązań, trzeba się o krok cofnąć, żeby zrobić tyle kroków do przodu, ile trzeba". "Jestem ostatnim politykiem, który mówi, że ta koalicja wyczerpała swoje możliwości, jestem też ostatnim politykiem, który chce doprowadzić do jakichś nieprzewidywalnych zdarzeń" Mówił prezes PSL. Dziś? Nie. 28 lutego 2003. Pawlak? Nie, Kalinowski. Ale słowa Pawlaka brzmią 20 marca 2012 podobnie. 
 
Dziś w mediach wielokrotnie przywołuje się poprzednią sytuację, w której ludowcy opuszczali koalicję. Oto jak wyglądały wtedy wydarzenia, dzień pod dniu. 
 

To było ponad 9 lat temu. Wieczorem, w czwartek, 27 lutego 2003, Sejm odrzucił projekt ustawy wprowadzającej winiety za przejazd drogami krajowymi. Projektu broniły tylko SLD i UP. Trzeci koalicjant - PSL - opowiedział się za odrzuceniem winiet.

"Według mnie, PSL faktycznie nie jest w koalicji, gdyż głosuje przeciwko najważniejszym propozycjom rządu. Skoro od dłuższego czasu jest w opozycji, to uważamy, że nie ma żadnego powodu, dla którego uczestnictwo PSL w rządzie powinno być podtrzymywane" - powiedział w piątek przed południem Janusz Lisak, szef klubu parlamentarnego Unii Pracy.
 


W sobotę 1 marca odbyło się spotkanie koalicyjne “ostatniej szansy”. “Dzisiejsze spotkanie potwierdziło, że dalsze funkcjonowanie koalicji z udziałem PSL przebiegałoby w atmosferze ciągłych tarć, przetargów i konfliktów” - powiedział po nim ówczesny rzecznik SLD Michał Tober. Tober powiedział także, że premier zwrócił się do prezydenta Kwaśniewskiego o odwołanie wicepremiera Kalinowskiego, i ministra środowiska Stanisława Żelichowskiego.
 


Wieczorem premier Miller wygłosił telewizyjne orędzie, w którym wyjaśniał przyczyny podjęcia decyzji.
 


“Koalicję zawiera się po to, aby skutecznie i sprawnie realizować wspólną politykę. Tylko takie koalicje mają sens” - tak Leszek Miller tłumaczył zerwanie koalicji z PSL.
 


“Odmawiając poparcia w ostatnich dniach dla rządowych projektów ustaw, Polskie Stronnictwo Ludowe postawiło się poza koalicją. Okazało się, że rząd, w tym ministrowie PSL nie mogą liczyć na poparcie posłów tego ugrupowania. Nie można być równocześnie w rządzie i w opozycji do rządu. Jako premier nie akceptuje tego i dłużej nie mogę tolerować. Nie jestem i nie będę nicziym zakładnikiem” - mówił Miller w swoim wystąpieniu. Premier dodał także, że SLD-UP stoi przed wyborem: stagnacja czy rozwój, praca czy bezrobocie. “ Wierzę, że znajdą się w parlamencie partnerzy dla których te wartości są równie drogie i ważne” - stwierdził premier.
 


Od tego momentu aż do końca, SLD miało tylko rząd mniejszościowy. Miller rządził do 2 maja 2004 roku, po czym zastapił go Marek Belka. W wyborach parlamentarnych 2005, po prawie dwóch latach rządów po usunięciu PSL z koalicji, SLD przegrało wybory, tracąc 162 mandaty w stosunku do wyniku z 2001.
 
Ilustracja do tekstu to okładka pierwszego numeru tygodnika Wprost, który ukazał się po rozpadzie koalicji. 
 

22:25

Romney i Santorum walczą o Illinois


Stan Illinois rzadko odgrywa rolę w prawyborach Partii Republikańskiej. Ostatnim razem był ważny w przedwyborczej układance w 1988 roku, gdy wyborcy z Illinois poparli kandydaturę ówczesnego wiceprezydenta George'a Busha, i to on, a nie senator Bob Dole, zdobył nominację GOP. W tym roku Illinois stało się dość niespodziewanie polem walki. Jak dużym? Dość powiedzieć, że Super PAC Mitta Romneya wydał tu około 2.5 mln dolarów na same reklamy telewizyjne.
 
Rick Santorum nie ma takich funduszy do wydania - jego Super PAC na reklamy telewizyjne w tym stanie przeznaczył 300 tysięcy dolarów. Oczywiście, to nic w porównaniu do 15 mln dolarów, jakie Mitt Romney wydał na reklamy na Florydzie, ale warto dodać, że Floryda od początku była polem bitwy, natomiast Illionois uważano za stan, w którym Romney wygra bez problemu. Jeśli walczy o ten stan, to raczej o wysokość wygranej i swego rodzaju potwierdzenie własnego obrazu. W 2008 roku w prawyborach przegrał tu wysoko z Johnem McCainem, w 2012 w sondażach prowadzi dość pewnie - głosowanie na niego zapowiada 45% wyborców, 30% chce zagłosować na Ricka Santoruma, 12% na Newta Gingricha, a 10% na Rona Paula.
 
Choć w wyścigu biorą udział 4 kandydaci, to liczy się tylko dwójka Romney-Santorum i pojedynek między nimi. Choć Santorum zaliczył kampanijną wtopę z Puerto Rico, gdzie mimo wysiłków i prowadzonej tam kampanii przegrał zdecydowanie z Romneyem, to postanowił nie odpuścić Illinois. Kampania Santoruma nie zatrudnia ani osoby od sondaży, ani żadnego doświadczonego doradcy politycznego - to sam kandydat jest swoim doradcą. Nie zleca żadnych wewnętrznych badań i nie planuje kampanii w oparciu o nie, ale dotychczasowe wyniki prawyborów w innych stanach sugerują, że Santorum w sondażach wypada jednak gorzej niż w końcowych wynikach. Być może wewnętrze badania kampanii Romneya pokazują, że popracie dla Santoruma jest nieco większe niż to wynika z opublikowanych badań? I stąd wydatki na reklamy przeciw Santorumowi? Bo choć Illinois raczej zagłosuje na Romneya, to bardziej chodzi o to, jak wysoko Mitt wygra z Rickiem. Jeśli nie będzie to dwucyfrowa różnica w punktach procentowych, to Santorum może to przedstawić jako własną wygraną i słaby wynik Romneya - podpierając się przy tym sumami, jakie obaj kandydaci wydali na kampanię w tym stanie.
 
 
Pytania, jakie zadają sobie teraz dziennikarze i republikańscy wyborcy dotyczą tego, kiedy Romney zdobędzie nominację i czy Santorum może mu w tym przeszkodzić. W liczbach delegatów wygląda to dość prosto. Romney ma ich 522, Santorum 252, Newt Gingrich 136, Ron Paul 50. Do zdobycia nominacji potrzebny jest głos 1144 delegatów, 1324 natomiast wciąż pozostaje do zdobycia. Wyborcza matematyka sugeruje, że Mitt wymęczy poparcie wystarczającej ilości z pozostałych delegatów, by wczesnym latem ogłosić zdobycie nominacji. Jednak rzut oka na statystykę jest mniej optymistyczny dla Romneya. Do tej pory zagłosowało na niego nieco ponad 3.5 mln wyborców GOP, inaczej mówiąć - 39%, 27%, czyli prawie 2.5 mln wyborców, zagłosowało na Ricka Santoruma, 23% (trochę ponad 2 mln osób) na Newta Gingricha, a niecały milion osób na Rona Paula. Co z tego wynika? Santorum może używać argumentu, że większość wyborców konserwatywnych nie chce głosować na Romneya. Wiadomo, że kampania Gingricha jest na ostatnich nogach - pojawiły się raporty, że kandydat nie ma już pieniędzy na dalszą walkę, jeśli się wycofa, może kompletnie zmienić scenografię wyborczą.
 
 
W Illinois do zdobycia jest 69 delegatów, ale tak naprawdę znowu walka toczy się o percepcję. O to, by Romney pokazał, że potrafi wygrywać.
 
foto: CC, http://www.flickr.com/photos/gravitywave/180184743/in/pool-1149580@N22