Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
10.03.2012
09:15
10:11
Są białymi bardzo zamożnymi mężczyznami w średnim lub starszym wieku, niektórzy złośliwie mówią o nich per „sugar daddies“. Dzięki nim Gingrich, Santorum i Paul mogą wciąż prowadzić swoje kampanie i ubiegać się o nominację prezydencką GOP.
Newt Gingrich już dawno powinien się wycofać z kandydowania - jeśli jeszcze walczy, to tylko dlatego, że finansowo wspiera go Sheldon Adelson - właściciel kasyn i hoteli, jedna z najbogatszych osób nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale i na świecie. Super PACowi Gingricha, Winning Our Future Sheldon i jego żona Miriam dali wspólnie ponad 10 mln dolarów i obiecali dalsze wsparcie - przy fortunie, jaką podobno posiada Adelson, to prawie drobne, ale Gingrichowi uratowały polityczne życie. Co w zamian dostał miliarder? Syn żydowskich imigrantów z Ukrainy od lat wspiera Izrael. Nic dziwnego więc, że Newt Gingrich deklaruje swoją miłość do Bibiego Netanjahu lub krytykujące politykę prezydenta Obamy wobec Izraela lub głosi, że Palestyńczycy to ‘wymyśleni ludzie’. Podobno o względy Adelsona zabiega także Romney, który liczy na wsparcie miliardera jego kampanii, gdy już uda mu się zdobyć nominację.
Kampania Ricka Santoruma utrzymywała się na powierzchni tylko dzięki wpłatom dla Super PACu Red, Blue and White Fund od Fostera Friessa, miliardera, inwestora, człowieka bardzo konserwatywnego i religijnego (jest born-again Christian). Zresztą, finansowo wspiera jego kampanie od lat. Finansował także działalność braci Koch, wpłacił pieniądze na rzecz konserwatywnej odpowiedzi na Politico.com, czyli serwis The Daily Caller. Trzeba dodać, że Friess jest znanym filantropem, otwiera portfel nie tylko, by wesprzeć religijne czy konserwatywne idee, z donacjami rusza za każdym razem, gdy dochodzi do jakiejś katastrofy - czy to tsunami, czy to trzęsienie ziemi, czy huragan, można liczyć na jego dobre serce i zasobne kieszenie. Choć wielokrotnie wyróżniany za swoje zaangażowanie charytatywne, to na pierwsze strony gazet trafił dzięki swojemu finansowemu zaangażowaniu w kampanię Santoruma. Jego komentarz o antykoncepcji („za moich czasów kobiety nie używały antykoncepcji, trzymały tabletkę aspiryny pomiędzy kolanami“), źle przyjęty nie tylko przez media, skłoniły Ricka Santoruma do krytyki swojego sponsora. Foster jednak nie wycofał swojego poparcia, tylko przyznał, że to był nieudany dowcip.
Kampanię Rona Paula wspiera Peter Thiel - znany libertarianin niemieckiego pochodzenia, niekryjący się ze swoimi poglądami politycznymi, zwolennik Partii Republikańskiej, który od zawsze był libertarianinem i od dawna finansuje i inicjuje libertariańskie inicjatywy. Nigdy też nie ukrywał swojej orientacji seksualnej. Jest jednym z nielicznych gejów niekryjących swojej sympatii dla GOP, wspiera finansowo inicjatywę GOProud. Choć wpłacił na kampanię Rona Paula grubo ponad dwa miliony złotych, nigdy się z nim nie spotkał. Jako jeden z nielicznych fanów Paula przyznaje głośno, że libertariański polityk nie ma szans na prezydenturę, a kampania w 2012 roku to tylko preludium do roku 2016. Co ciekawe, jest członkiem wywołującej kontrowersje The Bilderberg Group, którą to wielokrotnie krytykował Paul jako tajemnicze nieformalne stowarzyszenie, które przez zwolenników teorii spiskowych oskarżane jest o formowanie światowego rządu.
Jedynie Mitt Romney nie ma za sobą jednego bogatego darczyńcy. Ale za to jego Super PAC, Restore Our Future, wspierany jest przez licznych finansisów i lobbystów.
Cóź, zdaje się, że nawet bogaci republikańscy kandydaci na prezydenta nie obejdą się bez wsparcia zamożnych panów.
fot. rawstory.com, Gage Skidmore
10:20
11:49
Sztab Ricka Santorum opublikował właśnie nowy, 5 minutowy klip w którym kandydat przemawia bezpośrednio do kamery i mówi o tym, jaka jest stawka tych wyborów. Ten klip najlepiej pokazuje, dlaczego Santorum jest tak trudnym przeciwnikiem dla "zimnego" Romneya - wypada w nim ciepło, bezpośrednio i przyjaźnie.
12:02
12:30
Okazuje się, że są media, które nie żyją dzień i noc sprawą posła Gibały. To niezawodne polskie (i jeden niemiecki) tabloidy. Zobacz co zaproponowały w tym tygodniu zamiast dramatu siostrzeńca Jarosława Gowina.
Brzechwa to "pociąg śmierci"
W tym tygodniu w tabloidach królowała katastrofa pod Szczekocinami. Publikacji było mnóstwo, ale nietrudno wybrać najbardziej zapadającą w pamięć. To okładkowe story "Superaka" o poprzedzającej wypadek samobójczej śmierci pod kołami "Jana Brzechwy". A właściwie jej ilustracja czerpiąca garściami z poetyki horrorów klasy B. Warto zobaczyć.
Biedroń outuje drania
Robert Biedroń ujawnił w "Fakcie", że "znany polityk pełniący wysoką funkcję" regularnie bije żonę, a ta zgłosiła się o pomoc do organizacji zaprzyjaźnionej z Biedroniem. I tak właśnie się od posła RP drań dowiedział o całej sprawie.
Śladami Marii Czubaszek
Ciąg dalszy aborcyjnych coming outów. Po Marii Czubaszek, która rozpaliła prawicę do czerwoności, Pudelek nagłaśnia słowa Krystyny Mazurówny, słynnej tancerki, przypadkiem jurorki nowego tanecznego show Polsatu. Jurorka przyznaje, że "miała kilka zabiegów". Kto następny?
Koniec "gołych bab" na czołówce "Bilda"
Coś się kończy, coś się zaczyna. Najsłynnejszy brukowiec świata, niemiecki "Bild" w dzień kobiet zrezygnował na stałe z umieszczania roznegliżowanych kobiet na pierwszej stronie. Tym bardziej jesteśmy dumni, że ostatnią była "Ewa z Polski". To nic, że dziwnie podobna do Igi Wyrwał. Grunt, że się za Odrą z nami ciągle liczą.
Lis ma nową ksywkę
A "Super Express" próbuje lansować nowy pseudonim Tomasza Lisa. Podoba wam się "hot dog"? Doceniamy wysiłek, ale chyba nie zaspokoi przysłowiowych "trzech milionów podniebień".
fot. ilustracja z Superexpressu
12:55
14:09
(foto) Sobota jest podobno słabym dniem w Interecie. Zwłaszcza rano. Ludzie robią zakupy, jedzą późniejsze śniadanie. Idą na spacer, po kawę, cokolwiek. Tym bardziej zaskakujące jest ile "lajków" na fejsie mogą zdobyć niektóre posty. Post pierwszy. Facebookowa grupa "paczaizm" publikuje demota "Margaret Paczer". 60 minut i 898 lajków, 311 szerów i 30 komentów.
Przyklad drugi. Fanpage Warszawa Nieznana publikuje rano zdjęcie Adama Puwalskiego "Siedząc na dachu Złotej 44 i popijając sobie herbatkę można się poczuć jak na pokładzie samolotu..."
Po niecałych 2 godzinach 4,268! lajków 156 szerów i 351 komentów.
I Gio McCluskey. Koleś z NYC, który postuje tylko zdjęcia. Kilka godzin temu publikuje poniższe i mimo, że na wschodnim wybrzeżu USA dopiero świta, a nawet NYC czasem śpi, to już ma 191 lajków i prawie 40 szerów.
Jeżeli coś jest śmieszne albo po prostu piękne, to w dobie fejsa i twittera w komórce swoich fanów zdobędzie zawsze. Ja te zdjęcia znalazłem, przeglądając facebookowy i twiterowy timeline w kolejce po pieczywo w piekarni "Grzybki".
I jeszcze jeden, polityczny akcent. Poranny post Pawła Grasia na twitterze. "A w Korbielowie ciagle zima"- napisał rzecznik rządu.
15:00
15:34
Kampania „Kony 2012” od poniedziałku przyciąga uwagę całego świata. Ta akcja organizacji Invisible Children jest najgorętszym tematem w sieci w historii – jak wynika z analizy firmy Visible Measures, żaden z dotychczasowych hitów wiralowych nie zdobył popularności tak szybko, ja ta kampania. Twitter wyprzedził telewizję, prasę a nawet tradycyjne strony internetowe. Zaangażowanie celebyrtów na twitterze spowodowało, że „Kony 2012” błyskawicznie stał się tematem dla dziennikarzy. Narratorem jest Jason Russell, założyciel Invisible Children, który opowiada synkowi o Kony'm, zbrodniarzu z Ugandy. I jeżeli ktoś wymusi interwencję w Afryce, to właśnie to będą Internauci. Mimo wielu błędów faktycznych w filmie, nic jednak bardziej nie poruszyło opinii publicznej w sprawie Afryki jak ten wiral. Jak to się stało?
Film „Kony 2012” miał jednak swój debiut nie na youtube 5 marca, ale dużo wcześniej – tyle że na serwsie Vimeo. 2 tygodnie temu to na Vimeo pojawił się 30 minutowy film dokumentalny, który jest umieszczony na głównej stronie akcji. Na Vimeo widać wzrost popularności dokumentu: 4 marca miał osiem wyświetleń. 5 marca – w dzień startu akcji – 58 tysiecy. 6 marca 2,7 miliona. 7 marca było to już 8,2 miliona. 8 marca zaczał się spadek – film obejrzano 3.3 miliona razy. 9 marca - 1,2 miliona. (O politycznym znaczeniu Vimeo pisaliśmy na 300polityka tutaj)
Na youtube film ma w tym momencie 65 milionów wyświetleń. Jest to - jak wynika z analizy Visible Measures – jest to najszybciej rozwijająca się kampania wiralowa w historii. Jak podaje ta firma analityczna, „Kony 2012” prześcignął w tempie wzrostu filmik ze śpiwającją „I dreamed a dream” Susan Boyle z brytyjskiej edycji „Mam talent” oraz kampanię wiralową Old Spice. Ten pierwszy klip ma łącznie 480 milionów wyświetleń, ale osiągniecie takiej popularności jaką ma „Kony 2012” trwało sześć, a nie pięć dni. Old Spice w ciagu pierwszego tygodnia osiągnął 35 milionów wyświetleń.
Visible Measures w analizie zwraca uwagę na duża liczbę odpowiedzi wideo na ten klip – ponad 200 i ponad 500,000 komentarzy. Youtube pokazuje, że jego odbiorcami są przede wszystkim ludzie w wieku 13-24 lat.
Co zdecydowało o sukcesie „Kony 2012”? W sieci pojawia się wiele dobrze przygotowanych kampanii mających na celu zwrócić uwagę na konkretne problemy społeczne czy polityczne. Ale Kony 2012 przebiło się na skalę globalną.
W tym sukcesie kryje się to co Clay Shirky, jeden z najwybitniejszych komentatorów zajmujący się nowymi mediami i internetem określił jako „plausible promise”. Shirky definiując przyczyny dla których niektóre akcje i trendy stają się wiralne i popularne, a inne nie, zwrócił uwagę, że stojące z nimi założenie musi spełniać określone warunki. Nie może być zbyt ogólne, i nie może być jednocześnie zbyt szczegółowe. Shirky pokazał to na przykładzie Linuxa. Ten budowany przez społeczność system operacyjny wystartował dzięki apelowi Linusa Torvaldsa. Torvalds nie powiedział jednak niekonkretnie „zbudujmy coś razem” ani też zbyt górnolotnie „zmieńmy świat za pomocą Linuxa”. Zamiast tego jego propozycja lokowała się pośrodku: była zachętą do uczestnictwa w niewielkim projekcie, dzięki któremu wszyscy uczestnicy całego procesu mogliby się czegoś razem nauczyć.
„Plausible promise” zadziałało na ogromną skalę w przypadku „Kony 2012”. Cel jest co prawda szczytny, ale przełożony jednocześnie na możliwości konkretnych działań - rozklejania plakatów, szerowania w sieciach społecznościowych, kierowania apeli do celebrytów i polityków, które mają zwrócić uwagę na problem w Ugandzie.
Kony 2012 odniósł też sukces dzięki temu, że Twitter w USA już kilkanaście miesięcy temu przekroczył swoistą masę krytyczną, stając się podstawowym kanałem komunikacji w kraju. To Twitter wyprzedził telewizję, prasę a nawet tradycyjne strony internetowe. Zaangażowanie celebyrtów na twitterze spowodowało, że „Kony 2012” błyskawicznie stał się tematem dla dziennikarzy - co doprowadziło do sytuacji, w której pytanie wywołane wiralną kampanią społeczną zostało nawet zadane w czasie briefingu prasowego w Białym Domu. Jak zauważa dziś „Gazeta Wyborcza", film nie jest neutralny politycznie i wzywa do interwencji militarnej w Ugandzie. To także przyczyniło się do tego, że jego popularność tak szybko wzrosła.
Ten skok nie byłby możliwy bez kombinacji owej „plausible promise”, siły twittera w USA oraz skierowania kampanii do młodych ludzi - grupy, która jak wynika z najnowszego raportu Nielsena jest najliczniejsza w social media.
Akcja „Kony 2012” po prostu nie mogła się nie udać.
ilustracja: http://corp.visiblemeasures.com
16:40
18:25
Irytacja i brak czasu. Tak posłowie SLD reagują na pytania o ich inspiracje intelektualne. Postanowiliśmy je sprawdzić, bo przy okazji wizyty Francoisa Hollanda sojusz chętnie mówił o lewicy w Europie i ważnych dla niej ideach.
Waldemar Pawlak potrafi, w czasie jednej wypowiedzi, powołać się na kilku autorów. Ostatnio, przy okajzi rozmów o reformie emerytalnej, nieustannie odnosi się do prac Jeremiego Rifkina. Zostawmy w tym miejscu fakt, że wicepremier lubi też odwoływać się do teorii Alfreda Einsteina i zaznaczmy, że jest na bieżąco. Jego sejmowi koledzy już niekoniecznie.
Za czasów Wojciecha Olejniczaka raczkowała współpraca z Krytyką Polityczną. Sam ówczesny lider SLD lubił mówić Anthonym Giddensie. Potem wątek intelektualnych inspiracji w Sojuszu się urywa. Politycy SLD wolą siedzieć w telewizji niż współpracować z nami- mówi nam Sławomir Sierakowski założyciel Krytyki.
Z czasów wizyty Naomi Klein w Polsce pochodzi anegdota o tym, że nikt z SLD nie był na jej autorskim spotkaniu, bo nikt nie wiedział... kim jest Naomi Klein. W tym dowcipie jest trochę prawdy. Europejska lewica, na którą Sojusz lubi się powoływać, żyje ideami, które naszym posłom nie są szerzej znane. Postanowiliśmy sprawdzić jak jest ze znajomością dzieł takich jak “Doktryna Szoku” przeprowadzając krótki test telefoniczny.
Zna pan książki Naomi Klein? Tak oczywiście- odpowiada Dariusz Joński. A jakie zrobiły na panu największe wrażenie? Rzecznik SLD przez chwilę milczy po czym stwierdza, że nie ma teraz czasu rozmawiać. Obiecuje, że oddzwoni. Oczywiście tego nie robi.
Inni posłowie lewicy też nie są zbyt rozmowni. Znam i lubię Naomi Klein ale nie będę o tym rozmawiał- mówi Ryszard Kalisz- a ponieważ pana pytania brzmią, jak egzamin ta dyskusja nie ma sensu i rozłącza się.
Katarzyna Piekarska utrzymuje, że zna książki nie tylko Naomi Klein ale Slawoja Zizka, słoweńskiego filozofa marksisty ostatnio najczęściej czytanego w lewackich kręgach. -A jaka książka Zizka zrobiła na pani największe wrażenie? -Mhm to może spotkamy się i porozmawiamy na spokojnie o tym, bo widzi Pan nie mam teraz zbyt wiele czasu. -Ale tak na szybko jeden tytuł? -To może porozmawiamy później.
Oczywiście bywa i inaczej. Tadeusz Iwiński o swoich lekturach i lewicowych inspiracjach potrafi mówić godzinami. Podkreśla, że część książek czytał w oryginale. Podczas porannej dyskusji w Tok fm mówił o ideach jednego ze szwedzkich socjalistów. Obecni w studiu politycy innych partii zamilkli. Gdy pytam Iwińskiego czy zna inspiracje intelektualne swoich partyjnych kolegów tylko się uśmiecha.
Rywalizację o lewicujących intelektualistów i bliskie im stowarzyszenia Sojusz przegrywa praktycznie bez walki. Ruch Palikota miał nie tylko więcej miejsca na listach ale i po wyborach poświęca im więcej uwagi.
19:36
21:36
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
13.03.2026
12.03.2026
11.03.2026
10.03.2026
09.03.2026
07.03.2026
06.03.2026
05.03.2026
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.