Relacja Live

05.03.2012

07:49

Kolejowe średniowiecze, Ziobro prezydentem, Puki761 komentatorem Rzepy, 100 tys miejsc pracy dzięki Gowinowi, PO na wojnie z Kościołem, urodziny Durczoka, Lisa i Walentyny Tiereszkowej

-- Jedynki: „Tragedia pod Szcekocinami” (Rz), 16 osób zginęło w katastrofie kolejowej. Polska w żałobie (Dziennik),  Zmiażdżeni (SE), Zderzenie czołówe (GW)

 

-- Dziennik: „Kolejowe średniowiecze”:  „W Polsce od 20 lat kupiono zaledwie garść nowych lokomotyw, podczas gdy w tym samym czasie w Niemczech wyjechało na tory tysiąc nowych maszyn, a we Włoszech pół tysiąca. Pociągi często jeżdżą po torach remontowanych za Gierka. Jak dotąd żadna z opcji politycznych nie chciała zmierzyć się z tym problemem”

 

-- Rzeczpospolita: Ofensywa Gowina” „Deregulacja 100 tysięcy nowych miejsc pracy”: „Od deregulacji zawodów reglamentowanych rozpocznie się proces poszerzania i przywracania wolności gospodarczej Polaków” - mówił Jarosław Gowin.  Rząd nie ukrywa, że liczy na poparcie PiS i Palikota.

 

-- Dziennik: Sto tysięcy nowych miejsc pracy dzięk i uwolnieniu dostępu do 49 zawodów

 

-- W „Gazecie Wyborczej” Jacek Żakowski kpi z rządowych pomysłów deregulacji zawodów. „Rozumiem, że rząd chce otworzyć rynek pracy w sporcie. OK! Niech szkółki na orlikach prowadzą ludzie, którzy nigdy nie kopnęli piłki, niech jazdy na nartach uczą fachowcy którzy zjechali na tyłku z Gubałówki, i niech wspinaczki uczą eksperci szczycący się wejściem na piętro. (…) Niech będzie wolny rynek. Ale i niech będzie rzetelna certyfikacja. Niech państwo nie abdykuje”

 

-- Tak Rzepa odpowiada weekendowej Wyborczej: Walka o budżety reklamowe –tekst „Gazety Wyborczej” o kupnie wydawcy „Rz” komentuje prezes szerzej nieznanego Związku Przedsiębiorców i Pracodawców: „Walkę o budżety reklamowe uznajemy za otwartą! Na czele oczywiście „Wyborcza”. Według „GW” zakup czegoś z kredytu zakrawa na aferę, i to sporą!”

 

-- Rzeczpospolita cytuje też (!) uczestnika internetowego forum wyborcza.biz: Puki761 dodaje: „Mając alternatywę – wziąć kredyt na resztę lub upłynnić część posiadanych aktywów, by spłacić Presspublicę, wybrał to pierwsze i nie widzę problemu...”.

 

-- Ziobro będzie partią- SP mam dodać nazwisko lidera do nazwy na kongresie 24 marca- Superexpress

 

-- „Będę prezydentem”. Zapowiedziana na okładce rozmowa Wprost- Michał Krzymowski przepytuje Zbigniewa Ziobro. Ziobro zapowiada m.in. że decyzja o nazwie partii będzie wspólna – nie chce być jak Tusk i Kaczyński, którzy eliminowali kolejno wszystkich swoich współpracowników. Ziobro mówi też, że w przyszłości koalicja z PiS jest możliwa, ale jest przekonany że SP będzie w niej silniejszą formacją. Co do program - „Dla nas kluczową sprawą jest polityka prorodzinna”. Ziobro deklaruje także, że nie wystartuje w wyborach do europarlamentu bo zamierze wrocić do krajowej polityki, ale te wybory będą pierwszym testem dla jego formacji. Później kampania prezydencka – jak mówi ZZ- „kuźnia wykuwająca realne przywództwo obozów politycznych”.

 

 

-- We „Wprost” Najsztub pyta Bartosza Arłukowicza. „Dużo łatwiej być politykiem, który wyłącznie komentuje, o wiele trudniej politykiem, który musi przeprowadzić zmiany” – wyznaje Arłukowicz. Minister zdrowia zapowiada też, że system refundacji będzie się „stabilizował” przez co najmniej pół roku.

 

-- PO idzie na wojnę z Kościołem to zaskakująco zgodna opinia dwóch tygodników- piszą tak Stankiewicz ze Śmiłowiczem w Newsweeku i Semka w URze

 

-- Rządzi nami lokaj mówi Kazimierz Ujazdowski braciom Karnowskim w Urze- cytaty „Bez wątpienia działają  silne środowiska, które chcą przerobić Polaków na ludzi bez tożsamości.” “Ta partia dość często aplikuje takie wzorce liberalizmu, które były modne 20 lat temu. (…) Na tym tle Platforma jest formacją wsteczną. PO wstrzymała Muzeum Historii Polski i praktycznie zlikwidowała program Patriotyzm Jutra.” “Minister Zdrojewski jest kulturalnym człowiekiem, ale na pewno nie konserwatystą.  Ubiór nie wystarczy.”

 

-- Zabić celebrytę w Newsweeku, czyli okładka, która wzbudziła większe emocje, niż zawartość tygodnika. W środku tekst: Znani i lubiani nie będą już spać spokojnie. Internauci wypatrzą i oplują każde potknięcie, wpadkę, a najchętniej ich samych” oraz “Z internautami nie ma żartów. Są groźniejsi niż tabloidy”

 

-- Feministki nie bronią jej (Muchy) jako ministra sportu, ale jako kobieta powinna być traktowana z szacunkiem- mówi Tomaszowi Machale w Newsweeku Kinga Dunin.

 

-- Aneksy – kolejny cud nad obwodnicą Zabierzowa- Izabela Kacprzak w Rzepie pisze o kolejnej odsłonie sprawy obwodnicy Zabierzowa, która może kosztować znacznie więcej niż zakładane 370 mln zł. Po jej wybudowaniu może się bowiem okazać, że państwo będzie musiało wypłacić koncesjonariuszowi autostrady A4 z Katowic do Krakowa odszkodowanie.

 

-- Urzędnicy MF nie odprowadzają PIT od darmowych mieszkań służbowych – pisze DGP: „Sprawa bulwersuje jeszcze bardziej, gdy spojrzymy na podejście urzędników do nieodpłatnych świadczeń przyznawanych pracownikom przez pracodawców. Według skarbówki każdy przekazany za darmo towar lub usługa zwiększają zarobki osoby zatrudnionej, od których trzeba zapłacić podatek. Fiskus nie widzi tu żadnych wyjątków.”

 

-- Mam złośliwego raka płuc- kardynał Glemp w Superexpressie (obok reprodukcja płuc ze szczegółowym opisem).

 

-- GPC wyciąga przeciwko ministrowi Nowakowi list (z 8 lutego) Leszka Miętka, szefa konfederacji związków zawodowych maszynistów. Miętek twierdził w nim, że zły stan techniczny infrastruktury na kolei musi prędzej czy później doprowadzić do tragedii. „„Poziom i jakość bezpieczeństwa stały się dla wielu firm kolejowych łatwym źródłem ograniczania kosztów. Nie mamy organu, który w całości zajmowałby się koordynacją kwestii bezpieczeństwa ruchu” – pisał Miętek.

 

-- Miętek wypowiada się również dla „Faktu”: „Kolej się zliberalizowała, jest wielu przewoźników, ale nie poprawiły się procedury bezpieczeństwa. Powinien być jeden organ, który będzie się zajmował koordynacją bezpieczeństwa, będzie wydawał procedury i kontrolował przewoźników”.

 

-- Czy Platformie wyrośnie konkurencja? GPC prorokuje, że może powstać partia skupiająca małych i średnich przedsiębiorców w tekście „Solidarność przedsiębiorców wykończy Tuska”. „Jeśli przedsiębiorcy rzeczywiście się zjednoczą, mogą tworzyć potężną siłę polityczną – mówi „Codziennej” Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha.

 

-- W ND dominuje temat katastrofy kolejowej. W wywiadzie poseł Jerzy Polaczek przekonuje, że przyczyną wczorajszego wypadku było niedofinansowanie infrastruktury kolejowej. „Mamy do czynienia z dwoma źródłami fatalnej sytuacji naszych kolei - ich gigantycznym niedoinwestowaniem i zbyt niskim wykorzystaniem środków UE oraz indolencją rządu w obsadzaniu istotnych z punktu widzenia bezpieczeństwa ruchu na kolei stanowisk.” – mówi Polaczek. Więcej: http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20120305&typ=po&id=po08.txt

 

-- Fakt nie odpuszcza Kaplerowi. Tabloid „przyłapał” byłego szefa NCS Kaplera, jak ten pomagał bezdomnemu na ulicy. „Bez wahania sięgnął do portfela” - to zdanie z tekstu, ilustrowanego oczywiście zdjęciem pt. „Były szef stadionu ma gest”. „Na biednego nie trafiło – można sobie pomyśleć”. Fakt przypomina nie tylko odprawę dla Kaplera, ale także to, że jako szef NCS zarabiał miesięcznie 39 tysięcy złotych.

 

-- Dobra wiadomość dla premiera Donalda Tuska. Ktoś popiera plany reformy emerytalnej. To Błażej Lenkowski, prezes fundacji Industrial, która wydaje m.in. magazyn Liberte!.  Lenkowski w tekscie „Młodzi, czas się obudzić” w GW przekonuje, że to pokoleniu 20 i 30 latków powinno najbardziej zależeć na reformie emerytalnej, która jest nazywana przez autora tekstu „najważniejszą cywilizacyjną reformą, jaką należy przeprowadzić”.

 

-- senator Jan Filip Libicki się tym razem nie ucieszy. Uważam Rze w kolumnie z życia koalicji robi z niego „Janusza”.

Tu jest nasz błąd- przez pomyłkę podaliśmy urodziny z 6 marca: 

-- Urodzinowe przesilenie: Alan Greenspan, Andrzej Wajda, Gabriel Garcia Marquez, Walentyna Tiereszkowa, Tomasz Lis, Kamil Durczok, Piotr Marciniak, Beata Gosiewska, Agnieszka Radwańska


 

08:46

Rozkręca się bojkot Rusha Limbaugh

7 reklamodawca - firma ProFlowers -  wycofała swoje ogłoszenia z radiowego programu konserwatywnego radiowca Rusha Limbaugh. To efekt jego słów ze środy. Wtedy Limbaugh nazwał zeznającą przed Kongresem młoda kobietę "prostytutką". Sandra Fluke powiedziała, że jest za tym by uniwersytety musiały w ramach planów ubezpieczeniowych pokrywać koszty antykoncepcji. O innych medialnych bojkotach w USA pisaliśmy już na 300polityka tutaj. 

09:14

Czterech polityków, którym katastrofa kolejowa pokrzyżowała plany

Reset – to słowo najlepiej opisuje świat polityki na dziś. Ostrzejsze polityczne spory zostały zamrożone przynajmniej na 24 godziny, ze względu na katastrofę kolejową w Szczekocinach. Ale pojawiają się pierwsze oznaki, że na tle katastrofy opozycja będzie oczekiwała politycznej odpowiedzialności za jej przyczyny. Zapowiedź tego dał Zbigniew Girzyński w niedzielnych "7 dzień tygodnia" i „Kawie na ławę” – wspominał m.in. o tym, że to Platforma zmieniła przydział środków unijnych na kolej. Dziś rano linię tę kontynuował Jerzy Polaczek w TVN24, a w weekend w Polsat News. 

 

Jednak czterem innym polityków dramat w Szczekocinie przerwał – przynajmniej chwilowo - istotne dla nich scenariusze. 

 

Zbigniew Ziobro – od piątku trwa prezentacja prezydenckich planów lidera Solidarnej Polski. Jednym z jej elementów jest "okładkowy" wywiad we „Wpost”, w którym Ziobro deklaruje swoje prezydenckie ambicja i rzuca wyzwanie Jarosławowi Kaczyńskiemu.  A to wszystko w chwili, gdy media cały czas koncentrują się na katastrofie. Co gorsza, SP nie ma ekspertów którzy mogą dobrze i kompetentnie wypowiadać się o transporcie. A zbliża się kongres założycielski Solidarnej Polski – jeden z ważniejszych momentów formujących to ugrupowanie. Do tego czasu ma powstać program, a ogłoszenie planów prezydenckich Ziobry stanowi jeden z elementów układanki, podgrzewający opadłe zainteresowanie Ziobrystami. Teraz, przynajmniej na kilka dni ten plan uległ zawieszeniu. Dla Ziobry, który musi stale ścigać się z PiS o względy konserwatywnej bazy, każdy dzień jest przed kongresem jest istotny.

 

Jarosław Gowin – w sobotę jednym z najgorętszych tematów politycznych było ogłoszenie przez ministra Gowina planów deregulacji zawodów. Ma być ich 49 w pierwszym  etapie – deregulacji ma m.in. ulec zawód adwokata, radcy prawnego, taksówkarza, geologa. Jednak początek tygodnia należy już do innego tematu. Minister Gowin będzie musiał rozpocząć prezentacje planów w zasadzie od nowa – a kilkudniowa przerwa dała przeciwnikom nowych rozwiązań, przede wszystkim taksówkarzom, czas na lepsze przygotowanie argumentów i przemyślenie strategii działania. Kilka dni przerwy spowodują, że Gowin – który wystąpił w niedzielę wieczorem w programie „Młodzież Kontra” i był bardzo widoczny w mediach na końcu roboczego tygodnia będzie musiał na nowo budować impet medialny wokół swojej sprawy. Z pewnością bardzo ciekawą linią komunikacyjną, którą "lidują" dziś dwa dzienniki (DGP i Rz) jest to, że "plan Gowina" doprowadziłby do powstania 100 tysięcy nowych miejsc pracy. Bardzo udany spin, przerwany katastrofą. 

 

Michał Boni  dziś ma odbyć się druga debata na temat Internetu i jego regulacji. Debata została szumnie nazwana „Kongresem Wolnego Internetu”, co zresztą wywołało krytykę niektórych aktywistów zaangażowanych w sprawę ACTA. Jarosław Lipszyc napisał na FB: „Rząd organizujący Kongres Wolności jest jak Lord Vader organizujący Kongres Rebeliantów.” Kongres miał być następnym etapem aktywności MAC po ACTA. Ministerstwo regularnie publikuje odpowiedzi na pytania internautów z 6 lutego, Kongres reklamowany jest jako rozwinięcie tematów poruszanych w tamtej debacie – ma m.in. dotyczyć praw autorskich po ACTA.  Kongres niemal na pewno przejdzie niezauważony w obecnej sytuacji.

 

Leszek Miller – wczoraj SLD organizowało I Sejmik Kobiet Lewicy poświęcony tematowi przemocy w rodzinie. Kobiety to kluczowa grupa elektoratu w odniesieniu do kwestii reformy emerytalnej – temat reformy zszedł na dalszy plan dużo wcześniej. Jednak ze względu na katastrofę kolejową kongres w nie przebił się w mediach, mimo że wzięło w nim udział ponad 5 tysięcy osób. SLD bardzo dobrze rozegrało poprzedni kryzys kolejowy w rządzie – związany z rozkładem jazdy, na przełomie grudnia i stycznia 2010/2011. Teraz SLD ma znowu szansę. Ale Sejmik – który miał być początkiem nowego uderzenia Sojuszu do kobiet, przed Dniem Kobiet 8 marca jako temat zupełnie nie wypalił. Sojusz będzie potrzebował nowego odbicia.  Miller tkwi w politycznym zwarciu z Palikotem i Kwaśniewskim – nawet jeden stracony dzień jest w tej rozgrywce ważny.


 
 

09:59

Wystartował Kongres Wolności w Internecie

W Centrum Nauki Kopernik wystartował Kongres Wolności w Internecie - transmisja wideo dostępna jest tutaj. Minister Michał Boni zapowiedział już w swojej prezentacji, że w maju ma być gotowa Karta Praw Podstawowych, w której ma być zapisane to co władza będzie mogła i to czego nie będzie mogła zrobić w sieci. Do odnotowania: w Kongresie uczestniczą Jarosław Lipszyc i Katarzyna Szymielewicz, którzy nie pojawili się na debacie w KPRM 6 lutego. Link do transmisji.  

10:30

Coś w Polsce pękło, coś się zaczęło. Polski Murdoch gra na PiS?


„Wielki bój o Lotos! Opozycja w obronie interesu narodowego pokonała koalicję”- napisał w sobotę Superexpress.  Przyzwyczailiśmy się do stronniczych politycznie mediów w Polsce. Gazety nie popierają co prawda polityków wprost, jak w Stanach, ale i tak przemycają jasno sformatowane polityczne treści. Wiemy, komu dobrze życzy Wyborcza, Polityka, za kogo kciuki trzyma Rzepa i Urze. Ale w tabloidach tego jeszcze nie było.
 
 „W obronie interesu narodowego” w tekście redakcyjnym to stwierdzenie  jednoznacznie zaangażowane. Ze względu na swoją bardzo masową publiczność tabloidy dotychczas unikały zajmowania tak określonych pozycji. W kampanii prezydenckiej Fakt pisał na dwa głosy: kampanię Jarosława wspierał Łukasz Warzecha, o Bronku pozytywnie pisał Tomasz Kontek.
 
Sobotni tekst Superaka to jeden z serii dających do zrozumienia, że tabloid przyjmuje swoją linię polityczną.  Formatowy wywiad, jakiego gazecie udzielił Jarosław Kaczyński, kilka dni później otrzymane na wyłączność zdjęcia jego kota. Lifestylowego wejścia prezesa PiS: „Fiona kontra Alik. Który kot Kaczyńskiego ładniejszy?” - też nie sposób nie zauważyć. Była też publikacja „Kaczyński zaczyna dzień od Superexpressu”. Także nadzwyczajna uwaga o tym jak prezes PiS typuje wynik meczu. To sobotni Superak zauważył, nie bez satysfakcji: Prawo i Sprawiedliwość goni Platformę, cytując badanie Homo Homini 30-25. Do tego dochodzi krucjata przeciw Grasiowi i cykl „chłopcy Arłukowicza”, To raczej dość jasny sygnał, niż chwilowa gra.
 
Tymczasem, Fakt ciągle stara się obdzielać razy i pochwały po równo i choć nie szczędzi krytyki rządowi to robi to jednak w formie light.
 
Zbigniew Benbenek właściciel Zjednoczonych Przedsiębiorstw Rozrywkowych znalazł się w 2011 na 66 miejscu w rankingu najbogatszych Wprost. „Polski Murdoch” ma udziały m.in. w dzienniku "Super Express", poradniku budowlanym "Murator", Radiu Eska, telewizji muzycznej Eska TV, Internetowym Domu Mediowym Net oraz salonach gier Bingo Centrum. Odkupił też za pośrednictwem spółki Media Express 33 proc. udziałów w sieci kasyn Orbis Casino. „Niemal wszystkie biznesy Benbenka są zgrupowane w zatrudniającym ponad 1100 osób holdingu ZPR SA „Zbigniew Benbenek ma 62 lata. Przygodę z biznesem rozpoczął w czasach PRL, prowadząc studencki klub Remont. W 1991 r. uczestniczył w prywatyzacji Zjednoczonych Przedsiębiorstw Rozrywkowych, w których przez lata pracował.”- pisał Wprost.
 
Na początku roku grupa ZPR kontrolowała aż 22 z 35 kasyn na polskim rynku. Działalność hazardowa wiąże się nie tylko z wysokimi zyskami, lecz także z trudnościami. Gdy dwa lata temu rząd Donalda Tuska wypowiedział wojnę hazardowi, a Sejm powołał komisję śledczą ds. hazardu, Zbigniew Benbenek, jak wielu innych przedstawicieli branży, musiał się przed nią stawić i obliczu kamer odpowiadać na pytania posłów o to, jak się prowadzi biznes hazardowy w Polsce. Politycy pytali go, czy wie, że w podsłuchach rozmów przedstawicieli branży, m.in. Ryszarda Sobiesiaka i Jana Koska, nazywali go perkusistą, Benbenk powiedział, że wolałby, żeby mówiono o nim „pianista”. I wyznał, że jest wrogiem ludzi związanych z tzw. niskim hazardem.”- pisał  w sierpniu 2011 Dziennik.
 
Ciekawe są też plany ZPR, o których pisał DGP. Wydawca „Super Expressu” i nadawca stacji radiowej Eska chce uruchomić jesienią własną telewizję tabloidową – pisał niedawno Dziennik Gazeta Prawna: “Decyzje już zapadły, a nowy kanał będzie nosił nazwę Super Express TV” - powiedział gazecie Zbigniew Benbenek.
 
Wybór o obraniu przez Superak wyraźniejszej linii politycznej nie musi mieć związku z niezadowoleniem Benbenka w związku z utrudnieniami biznesowymi- np. w związku z nieudanym udziałem w rywalizacji o zakup udziałów Skarbu w Rzepie, czy ustawodawstwem hazardowym. Może być wyborem marketingowym. Wyborcy prawicy to w Polsce lekko licząc około 40% dorosłej populacji.
 
W grudniu Superak sprzedawał średnio 182 679 egzemplarzy, Fakt wciąż ponad dwa razy tyle- 400 074 sztuk.  Według danych Związku Kontroli Dystrybucji Prasy liderem rynku jest Fakt, który w ubiegłym roku rozchodził się średnio w 395 tys. egzemplarzy. Drugie miejsce zajęła Gazeta Wyborcza (ok. 270 tys.), a trzecie - Super Express (174 tys.). Wszystkie zanotowały w 2011 r. spadki sprzedaży - Fakt o 9,8 proc., "GW" - o 8,8 proc., a SE - o 5,3 proc. Jest o co walczyć. Być może właśnie większą wyrazistością.
 
Gdyby się to utrzymało, jasne określenie się Superaka byłoby największym zagrożeniem dla gazet Sakiewicza. W segmencie tabloidów wyrasta bowiem GPC. Superakowi do linii GPC co prawda jeszcze bardzo daleko, ale to tabloid Benbenka podejmując częściej tematy socjalne może dla wrażliwych na poziom życia wyborców prawicy być lepszą ofertą. To może wzrost GPC zatrzymać.
 
Wyraźniejsze określenie się Superaka jest kłopotliwe także dla AxelSpringer. W ostatnich dniach Fakt zaczyna przypominać bardziej „ugrzecznioną” gazetę, nie agresywny tabloid za jaki chciał uchodzić.
 
Być może wysyp „pisujących” publikacji jest jakąś przypadkową serią. Najbiższe tygodnie to pokażą.
 

10:53

Przegraliśmy Fact check. Wstyd i przepraszamy

W Stanie Gry podaliśmy dziś złą datę urodzin Tomasza Lisa, Kamila Durczoka i innych. Chcieliśmy ich postarzyć o jeden dzień i to jest haniebne. Bardziej haniebne jest jednak to, że przez nieuwagę wprowadziliśmy w błąd czytelników, za co bardzo przepraszamy. Więcej się to nie powtórzy. 

11:39

Żałoba Narodowa Artysty - nowy fanpage na FB

[update - strona obecnie zniknęła z FB] Zwykle takie strony pojawiają się na Facebooku natychmiast po zdarzeniu - wyrażając oburzenie lub niechęć tworzących je osób wobec jakiejś decyzji lub wydarzenia (na przykład: Nie dla pochówku na Wawelu, Nie dla ACTA, etc.). Tym razem strona przeciwko ogłoszeniu narodowej żałoby nie zawiera "Nie" w swej nazwie. Fanpage "Żałoba Narodowa Artysty" założyła osoba, która mówi o sobie, że jest organizatorem imprez. Strona zebrała ponad setkę fanów i zniknęła z Facebooka. 
 
W pierwszym poście mogliśmy m.in. przeczytać:
 
"Skutkiem ogłoszenie żałoby narodowej (kolejnej w przeciągu ostatnich kilku lat) jest odwołanie w dniach 5-6 marca wszelkich imprez masowych - spektakli, koncertów, imprez sportowych itd. (w wielu przypadkach przygotowywanych od wielu miesięcy).
 
Tym samym jednym odgórnym dekretem na 2 dni straciło pracę (a tym samym poniosło znaczące straty finansowe) wiele tysięcy osób związanych z organizacją imprez artystycznych (aktorzy, wokaliści, muzycy, producenci, dyrektorzy teatrów). Z powodu (prawdopodobnie) błędu jednego człowieka, wiele tysięcy osób straciło znacząco część swoich miesięcznych dochodów - w wielu przypadkach spowodowało to straty, które będą odrabiane przez nich przez wiele następnych tygodni.
 
Niektórych imprez artystycznych nie da się tak po prostu przełożyć, a poza tym pozostają jeszcze koszty takiego przełożenia, które są ponoszone przez osoby, które nie miały żadnego związku z zaistniałą sytuacją (nie spowodowały tego wypadku, nie podjęły też decyzji o wprowadzeniu żałoby narodowej). (...) Politycy podbudują sobie w tym czasie pozycje swoich zapomnianych partii politycznych, wysuwając kolejne tezy "czyja to była wina", opuszczą flagi na budynkach państwowych, uczczą pamięć "minutą ciszy", a na koniec miesiąca pobiorą swoje pełne miesięczne pensje. A może mogliby oddać swoje wynagrodzenia za te 2 dni żałoby na fundusz poszkodowanych w katastrofie?".
 
 

12:23

Nowy wątek afery: Sól przemysłowa była sprzedawana jako cukier

12:27

Gowin i 100 tysięcy miejsc pracy czyli polityczna siła liczb


Pomysł na deregulacje i otwarcie zawodów nie jest nowy w polskiej polityce. Podobny projekt kilka lat temu chciał przeforsować były wiceminister gospodarki Adam Szejnfeld. Ale plan Gowina jest dużo lepiej „opakowany” – za pomocą liczb. 
 
Liczby w politycy mają gigantyczną siłę rażenia, zwłaszcza w czasach kampanii wyborczej. „Stworzymy trzy miliony nowych mieszkań” – to obiecywało PiS w 2007. „Zdobędziemy 300 miliardów Euro dla Polski” – to obietnica Platformy z ostatniej kampanii. Te obietnice łączy jedno: są tak abstrakcyjne, że dla wyborcy są od pierwszej chwili mało wiarygodne.
 
Nieco inaczej jest z planem deregulacyjnym ministra Gowina. Plan, ogłoszony w minioną sobotę zakłada otwarcie 49 zawodów. W prezentacji dostępnej na stronie ministerstwa już na pierwszym slajdzie widnieje informacja:
Planowana deregulacja, wg szacunków ekspertów, może zwiększyć zatrudnienie w tych zawodach o 15-20 %.  Oznacza to, że dzięki zmianom może powstać od 50 do 100 tys. nowych miejsc pracy."
 
Tak przedstawia swoje plany Ministerstwo: liczba 50 – 100 tysięcy nie jest liczbą abstrakcyjną. Ta liczba jest na tyle niewielka, by nie wzbudzić podejrzeń, i jednocześnie na tyle duża, że nie może być uznana za trywialna. I to podejście zadziałało – zarówno PAP w swojej depeszy, jak dziś Dziennik Gazeta Prawna i Rzeczpospolita, opisując plan Gowina „wybijają” liczbą miejsce pracy które mogą powstać jeśli zostanie on zrealizowany.
 
Spin ministerstwa Sprawiedliwości będzie tym bardziej skuteczny gdy do protestów  przeciwko deregulacji przystąpią liczne grupy, którym zależy na obronie status quo, jak taksówkarze czy prawnicy. Plan Szejnfelda otwarcia zawodów był częścią mglistego i mało atrakcyjnie nazwanego „Pakietu na rzecz przedsiębiorczości”. Jak pisze Szejnfeld na swojej stronie internetowej, w latach 2008 -2009 przygotowywał projekt otwarcia zawodów, ale „został on wyeliminowany w trakcie konsultacji miedzyresortowych”.  Szejnfeld nazywał swój projekt „wielkie sprzątanie”, jednak zapamiętany zostanie jako "posprzątany".
 
Polityczna potęga liczb jest ogromna – zarówno pozytywna jak i negatywna. Gdy w 2009 roku prezydent Obama zaczynał forsować pakiet stymulacyjny, od pierwszego momentu jego administracja przedstawiła argument, że dzięki ustawie bezrobocie zatrzyma się na 8%. Pakiet miał „stworzyć lub ocalić” 3,5 miliona miejsc pracy. Ale w tych liczbach tkwiła pułapka – kondycja amerykańskiej gospodarki okazała się dużo gorzej niż przewidywali to doradcy Obamy. W ciągu kolejnych  lat pakiet stymulacyjny nie stworzył 3.5 miliona nowych miejsc pracy, co było bezlitośnie wykorzystywane przez opozycję. W tym przypadku przełożenie abstrakcyjnego języka (pakiet stymulacyjny) na zbyt wysokie liczby okazało się błędem.
 
Ale gdy Obama w grudniu 2011 roku walczył z Republikanami w Kongresie o zastopowanie podniesienia składek pracowniczych (payrol tax), jego administracja wyliczyła, że każdy z Amerykanów straci na podniesieniu podatku dokładnie 40 dolarów w ciągu miesiąca. Kampania #40dollars na Twitterze, w której zachęcano zwykłych ludzi do pisania ile 40 dolarów znaczy dla nich miesięcznie okazała się dużym sukcesem. Wzięło w niej udział kilkanaście tysięcy ludzi, a Republikanie w końcu odpuścili, i składka nie została podniesiona.
 
To pokazuje, że liczby w polityce mogą być bronią obosieczną. Jeśli pakiet deregulacyjny wejdzie w życie, minister Gowin będzie rozliczany z każdego miejsca pracy straconego lub zyskanego dzięki temu pomysłowi.
 
Ale dziś 100 tysięcy nowych miejsc pracy dzięki deregulacji brzmi bardzo dobrze i wyrasta na jedyną wiarygodnie opakowaną i dobrze przemyślaną inicjatywę rządu.
 
fot. http://ms.gov.pl/pl/informacje/news,3806,deregulacja-dostepu-do-zawodow--prezentacja.html
 

12:46

Co dostał minister Gowin w programie "Młodzież Kontra"?

Ten klip zaczyna właśnie rozchodzić się na Facebooku. W czasie wczorajszego programu "Młodzież Kontra" Marcin Chmielowski z Klubu Austriackiej Szkoły Ekonomii wręczyl ministrowi sprawiedliwości płytę z audiobookiem Ludwiga von Misesa "Jak sprawić by państwo było bogate". Poprosił też by minister Gowin przesłuchał płytę razem z premierem i najwyżej mu "wytłumaczył" treśc książki.  Link. 
 
 

14:50

Radykalizm w lepszym opakowaniu

Zbigniew Ziobro mówiący językiem, jakby żywcem, wyjętym z Gazety Wyborczej, to coś, do czego trzeba się przyzwyczaić. Lider Solidarnej Polski zapowiada w wywiadzie dla Wprost, że: chce z PiS różnić się pięknie i wyciąga dłoń w stronę prezesa. Wcześniej ziobrystów pochwalił premier za to, że jako jedyni z opozycji podjęli z nim merytoryczną rozmowę o reformie emerytalnej. Takich zaskakujących zdarzeń będzie w najbliższym czasie więcej, bo Solidarna Polska stawia na styl. To on ma odróżnić ją od obrażającego się na rzeczywistość PiSu i wpłynąć na program, który będzie konsultowany w terenie ze zwykłymi ludźmi, którzy nie są nawet członkami partii ale zależy im na Polsce- to nowość na naszej scenie- mówią 300polityce działacze partii.
 
Chcemy być: na nie- bo tak, a nie: na nie- bo nie- tak obecną taktykę Solidarnej Polski określa w rozmowie z czystą jej rzecznik Patryk Jaki. Co kryje się za tak sformułowanym manifestem? - Chcemy zmienić Polskę, a żeby to zrobić musimy rozmawiać. Dlatego nie będziemy unikać żadnych mediów, a nasz lider nie będzie się w kampanii bał się debaty z Donaldem Tuskiem, jak miało to miejsce w przypadku Jarosława Kaczyńskiego- dodaje Jaki. Tak zaczyna się druga ofensywa partii Ziobry. Tym razem Solidarna Polska chce zaprezentować się wyborcom, jako partia, która nie tylko chce rozmawiać ze wszystkimi ale i mimo mocnego przekazu zachowuje zdolność koalicyjną.
Nowa zabawka 
http://youtu.be/_sUeGC-8dyk
 
Prawo i Solidarność kontra Sprawiedliwa Polska, a właściwie to Prawo i Sprawiedliwość kontra Solidarna Polska. W gąszczu nazw i idei prawicowych łatwo się pogubić. Po dobrze wypromowanym podziale na prawicy przyszedł czas na szukanie różnic. Szukanie, które z każdym dniem staje się coraz bardziej rozpaczliwe. Inicjatywa powinna należeć do Solidarnej Polski, bo skoro to ziobryści zdecydowali się odejść, to teraz muszą zaproponować coś nowego. Nie bardzo jednak jest co, bo po prawej stronie PiS nie zostawił wiele miejsca dla innych. Tą nową jakością Solidarnej Polski ma być więc nie tyle treść, co forma. Do wyborców ma dotrzeć obraz partii, której twardy, czasem wręcz radykalny, przekaz nie sprawia, że jest ona skłócona ze wszystkimi. Taką formację trudniej jest zmarginalizować. Do tego nieskuteczna może się wtedy okazać taktyka „zamilczania” stosowana obecnie przez Jarosława Kaczyńskiego. Skoro z Solidarną Polską będą rozmawiać inni PiSowi trudniej będzie ją ignorować.
 
 
 
A rozmawiać chcą i do tego są tych rozmów zadowoleni: Atmosfera spotkania z politykami Solidarnej Polski jest ponadstandardowa, jak na polskie obyczaje polityczne w ostatnim czasie- mówił Donald Tusk po konsultacjach w sprawie ustawy emerytalnej. Tradycyjnie już na podobnym spotkaniu premiera z PiSem zabrakło prezesa partii. Do tego typu nieobecności Jarosława Kaczyńskiego podczas posiedzeń Rady Bezpieczeństwa Narodowego czy debat z premierem wszyscy zdążyli się już przyzwyczaić. Tylko, że nieobecni głosu nie mają albo ich głos może być mniej przekonujący. A aktywność Ziobry sprawia, że staje się on w takich momentach naturalnym i często jedynym reprezentantem prawicy. To może pomóc w dotarciu do mniej radykalnych wyborców, a tych bardziej raczej nie zniechęci.
 
Sam dobry styl jednak nie wystarczy. Przekonali się o tym zarówno członkowie Polski Plus jak i PJN. -Taki przekaz to za mało by uzyskać 5% w eurowyborach, co jest obecnie celem Ziobry- mówi 300polityce Ryszard Czarnecki. W Solidarnej Polsce to wiedzą. Stąd pomysł, by swój przekaz formacja wzbogaciła w najbliższym czasie o dużą liczbę elementów ukazujących formację jako w pełni demokratyczną.
 
Program partii ma powstawać w oparciu o rozmowy z ludźmi w terenie i chodzi tu nie tylko o członków SP. -To będzie całkowita nowość- mówi nam Jaki- pokażemy, że każdy że jesteśmy partią dialogu taką w której podstawowych postulatów nie ustala się w wąskim gronie. A tak było nie tylko w PiSie ale i Platformie Obywatelskiej- dodaje rzecznik SP. I choć nie do końca jeszcze wiadomo, jak miałoby to wyglądać w praktyce, to jasne jest, że taki przekaz jest Solidarnej Polsce potrzebny. Dzięki temu formacja ma być też postrzegana, jako bardziej europejska.
 
Skoro jej dwaj liderzy spędzają dużo czasu w Brukseli to przyszedł czas, by to wykorzystać. W wywiadzie dla tygodnika Wprost, gdy Ziobro rozpoczyna krytykę rządu Donalda Tuska jednym z pierwszych argumentów jest ten, że władza: „nieudolnie korzysta z środków europejskich.” Bo Solidarna Polska ma nie bać się mówić o Europie. A jej wyborcy mają wiedzieć, że w Brukseli Ziobro i Kurski nie próżnowali tylko zdobywali doświadczenie, które przyda się ojczyźnie.
 
W ładne opakowanie liderzy Solidarnej Polski zapakują więc mocny prawicowy przekaz. Skoro tak wiele ich łączy z PiSem muszą pracować nad różnicami. Te, które znaleźli i chcą z nich uczynić swą oręż, powinny zmobilizować też partie Jarosława Kaczyńskiego, bo dłużej milczeć o Ziobrze chwalonym nawet przez Tuska już się nie da.
 
fot. strona www Solidarnej Polski