Relacja Live

03.03.2012

08:55

Wyborcza ujawnia kulisy przejęcia Rzepy i gani Tuska za PGE, w Superaku PiS dogania PO, w Rzepie Marszałkini i Libicki, który nie pisze ustaw, 10 lat temu sąd zarejestrował PO


-- CZOŁÓWKI GAZET: Rzeczpospolita: Czas ważnych wyborów- 2012 to głosowania prezydenckie w Rosji, Francji i USA. Mogą zmienić oblicze świat. Mocna czołowka w Gazecie: „Czyja ta Rzepa”. Superexpress: „Emerytom zero, europijawkom miliony” (o spółkach Euro 2012),  Fakt: Policja utajniła badania soli!
 
-- CZYJA TA RZEPA: "Gazeta Wyborcza" ujawnia kulisy przejęcia Presspubliki przez Grzegorza Hajdarowicza. “Dziś już wiemy, że Getin Noble Bank ma zastaw na 51% udziałów w Presspublice” “Przejęcie Rzepy na kredyt i na raty-  Udziały w wydawnictwie są zastawione w banku kontrolowanym przez Leszka Czarneckiego i w państwowej PW Rzeczpospolitej, od której wcześniej Hajdarowicz je kupił. (…)Latem zeszłego roku Hajdarowicz publicznie zapewniał, że kupuje Presspublikę ze środków własnych. Dziś tłumaczy, że nie kłamał, bo kredyt zaciągnął później. Teraz jest jasne, że gdyby nie wywiązał się z zobowiązań wobec banku Czarneckiego i skarbu państwa, to mogą one zostać właścicielami Presspubliki. Getin Noble Bank wszedłby w skórę funduszu Mecom, a skarb państwa wróciłby na stare śmieci.”
 
-- Inny fragment: „Leszek Czarnecki, prezes Getinu miał z Rz przykre doświadczenia. Otóż, powołując się na dokumenty IPN, dziennik napisał, że Czarnecki w wieku 18 lat został zwerbowany przez SB i współpracował 6 lat
 
-- PRZYJACIEL PREMIERA WYBUDUJE ATOMÓWKI: „Krzysztof Kilian to dobry menedżer, ale nie temu zawdzięcza prezesurę w PGE. Donald Tusk chciał mieć w największej spółce energetycznej swojego człowieka. (…)W PGE będzie musiał się uczyć bardzo szybko Największy producent prądu w Polsce stoi przed olbrzymimi wyzwaniami - musi budować nowe elektrownie w Opolu i Turowie, które zastąpią stare, zbudowane jeszcze w PRL bloki. Ale najtrudniejsza będzie budowa pierwszej polskiej siłowni jądrowej. W sumie Kilian będzie odpowiadał za program inwestycyjny wart ok. 40 mld zł.”
Więcej.
 
-- Komentarz Rafała Zasunia na dwójce GW: „Niesmak zostaje. Bo jaki jest sens organizowania takich konkursów? Czym rożni się postępowanie premiera od procederu jakiegoś wójta, który pod szwagra ustawi konkurs na prezesa Gminnego Przedsiębiorstwa Oczyszczania?Link
 
-- KOLEJNE KŁOPOTY PO: Budowę obwodnicy Zabierzowa poprzedza seria nadużyć. W tle jest wielki biznes, politycy PO i straty budżetu- pisze Izabela Kacprzak w Rz: „Rozmach [budowy] przestaje dziwić, gdy dowiadujemy się, kto na niej najbardziej zyska. To m.in. Adam Ś., wpływowy biznesmen, na którym ciąży dziś ponad 300 prokuratorskich zarzutów. Jest jednak bliskim znajomym polityków PO, którzy mają decydujący głos przy tej inwestycji.”
 
-- AWANTURA W SEJMIE: Wielki bój o LOTOS- Opozycja w obronie interesu narodowego pokonała koalicję- pisze Superexpress
 
-- PiS DOGANIA PO: Sondaż Superexpressu: PO 30, PiS 25 (HH)
 
-- RYSUNEK: Zdaniem rysownika Superaka: Premier przy unijnym stole słyszy od Sarko: Donald, tu podpisz , ale pióro oddaj i skocz po dwie herbaty
 
-- FAKT na sobotę: „Pawlak się spieszy na kolację, włączył koguta. Czy to radiowóz? Straż pożarna? Nie, to wicepremier Pawlak!” oraz „Rząd żyje na kredyt- 437 000- tyle w 2011 zapłacił z kart kredytowych.” I „Posłowie się bawią. Za iPady zapłaciliśmy 1,5 mln zł” na zdjęciach posłowie Ruchu Palikota w ławach z ipadami. „Ubierz się jak Kasia Tusk”
 
-- Feministki manipulują piszą Kamila Baranowska i Jarosław Stróżyk w Rz: Organizatorki manify krytykują finansowanie Kościoła przez państwo. Tyle że cytują fałszywe dane.
 
-- O feminiźmie Plus Minus: w tym portret Wandy Nowickiej: Marszałkini. Fragment: “W listopadzie zeszłego roku Nowicka, już jako poseł Ruchu Palikota, przyjęła zaproszenie do prowadzonego przez Wróbla porannego programu w Radiu TOK FM. W trakcie wywiadu Wróbel żartem spointował jej karierę: Od pucybuta do milionera. Żachnęła się: „Porównanie do pucybuta mogłabym uznać za obraźliwe". Wróbel szybko się więc poprawił: „Od pucybutki do milionerki". I wtedy na twarzy Wandy Nowickiej pojawił się uśmiech.”
 
-- Kpię z tych, którzy wprowadzają do polskiej polityki Smoleńsk jako nowy mistycyzm, a nie z tragedii - mówi w rozmowie z Robertem Mazurkiem, Jan Filip Libicki, senator PO. Fragment:

Wybiera się posłów nie tylko dla poglądów, ale i do pracy. Jak długo jest pan parlamentarzystą?
Od 2005 roku.
I nie napisał pan w życiu żadnej ustawy.
To samo mi pan mówił, kiedy rozmawialiśmy w czerwcu.
A pan zdążył zmienić partię, poglądy i ciągle nic! Ustawy o radiowych i telewizyjnych nadawcach społecznych nie można się od pana doprosić od roku.
Ustawę mam gotową i chętnie ją panu prześlę.
A zdążył się pan chociaż dowiedzieć, ilu jest takich nadawców w Polsce?
Już mnie pan o to pytał.
I pan nie wiedział. Teraz pan wie?
Nie, proszę pana.
Rok pracuje pan nad ustawą i nawet nie wie, kogo ma objąć?! O mój Boże...
Ja tę ustawę napisałem...
 
-- w Gazecie Polskiej Codziennie Joanna Gwiazda o dyktacie „faktów medialnych” i życiu w dwóch rzeczywistościach: Tak jak było z Katyniem, są pewne sprawy o których prawda właściwie nie jest tajemnicą, tylko dopóki nie ogłosi się jej oficjalnie, to wszyscy powtarzają, że nie wiadomo, prawda? To dotyczy między innymi agentury Wałęsy, generała Jaruzelskiego i jego wojny. Rozpowszechnia się sposób myślenia „faktami medialnymi” - to zwrot autorstwa Bronisława Geremka. Żyjemy w dwóch rzeczywistościach – tej nie nazwanej publicznie i oficjalnej, propagandowej. Najgorsze jest to, że ludzie sobie z tego nawet nie zdają sprawy. Ja sama boję się oglądać telewizji, bo po jakimś czasie zaczynam polemizować z tymi bzdurami.
 
-- OGLĄDALNOŚĆ: wirtualnemedia.pl: Największą widownię w lutym br. miał transmitowany w TVP1 mecz Polska - Portugalia, który w środę śledziło 8,09 mln widzów. Hitem Dwójki był serial “M jak miłość” (7,85 mln widzów), Polsatu - “Wydarzenia” (4,33 mln), a TVN - “Fakty” (5,72 mln).
 
-- 5 LAT TEMU w Estonii odbyły się pierwsze w Europie Środkowej wybory w których można było głosować przez Internet
 
 

11:39

Pinterest – nadchodzi czas politycznej agitacji obrazkowej


Gdy w marcu 2010 roku trójka młodych Amerykanów zakładała Pinterest, to zapewne żaden z nich nie spodziewał się, że pomysł na wirtualną tablicę korkową osiągnie tak ogromny sukces. Firma analityczna ComScore podała na początku lutego, że Pinterest najszybciej w historii osiągnął wynik 10 mln unikalnych użytkowników miesięcznie. Na Pinterest zaczęli też już pojawiać się politycy, także polscy.
 
Pinterest zaczął działać w zamkniętej wersji beta od marca 2010. Później serwis został częściowo otwarty – by założyć na nim konto, potrzebne jest zaproszenie. Pinterest w ostatnich miesiącach jest w centrum zainteresowania medialnej burzy w USA co najmniej tak dużej, jak ta towarzysząca Twitterowi i Facebookowi.
 
Idea na serwis jest banalnie prosta. Każdy użytkownik może tworzyć wirtualne tablice korkowe, na których wkleja się zdjęcia. Czego? Wszystkiego co tylko jest w sieci. Od fotek starych newsroomów prasowych po dokładne wizualne opisy ślubów. Tablice można śledzić tak jak wpisy na twitterze, a fotki można komentować. Wszystko co lubisz, wszystko to co kiedyś komuś się spodobało w sieci może być zebrane w jednym miejscu. Dzięki perfekcyjnej formie prezentowania „tablic” Pinterest nie ma sobie równych jako przestrzeń w której każdy może chwalić się swoimi ulubionymi rzeczami. Pinterest funkcjonuje za na zasadzie” repinu” – większość ruchu na tym serwisie generują ludzie, przekleający tablice innych do siebie. Repin to odpowiednik „retweet” z Twittera czy „share” z Facebooka.
 
Serwis idealnie wpasowuje się w trend, w którym ludzie zaczynają się komunikować szybko, za pomocą uproszczonych metod, także obrazkowych. A na Pinterest można wszystko zebrać w jednym miejscu, wklejać ulubione, można budować swój wizerunek i chwalić się światu tym co się odnalazło. To forma cyfrowego ekshibicjonizmu, która może być istotna politycznie. Politycy i aktywiści dostali fantastyczne narzędzie do kreacji rzeczywistości oraz możliwości wpływania na masy użytkowników i aktywistów – mówi Jacek Gadzinowski, konsultant komunikacji zinttegrowanej i e-commerce.
 
Polityczny potencjał Pinterest zaczyna być powoli doceniany. W USA jako pierwsza na Pinterest pojawiła się Ann Romney, żona Mitta Romneya, która ma już 4 tysiące śledzących. Ann wkleja na pinterest książki które lubi, przepisy, ma też tablicę „patriotyczną” ze zdjęciami tortów wyglądających jak amerykańska flaga.
 
 W Polce pionierem (link) Pinterest jest Agnieszka Pomaska z PO, która jak mówi 300polityka, pojawiła się na serwisie z czystej ciekawości, wywołanej szumem rozkręcającym się wokół Pinterest w Polsce.
 
Przyciągnęła mnie formuła, prosta i przejrzysta. A w polityce przydaje się możliwość dotarcie z przekazem właśnie za pomocą metod wizualnych.  Co więcej, polityk może tam pokazać swoją osobowość, dużo lepiej i skuteczniej niż za pomocą twittera czy facebooka, nie mówiąc już o mediach tradycyjnych. – mówi  nam Pomaska, która na Pinterest stworzyła tablice z  zdjęciami z  swoich podróży czy ulubionymi miejscami. Pomaskę śledzi na ten moment 32 osoby. 
 
Obrazek jest wart tysiąc słów – głosi maksyma. Teraz politycy dostali do ręki rozkręcające się narzędzie, które da im możliwości ściskania milionów słów w jeden obrazek. Albo jedną tablicę.  
 

12:02

PDT i pogoda nad Morzem Czerwonym

Przed chwilą na konferencji prasowej premier Donald Tusk stwierdził, powołując się na polskiego konsula przy wspomnieniu sprawy zaginionego polskiego kitesurfera - że nad Morzem Czerwonym ostatniej nocy padał śnieg. Ale jak pisze na Facebooku śledzący tą sprawę kitesurfer Jacek Gadzinowski, wczorajszej nocy nic nie padało w tym regionie, bo niebo cały czas było bezchmurne. 

12:51

Najgorętsza okładka weekendu

Nowy Newsweek ma na okładce Hołdysa i  Kuźniara. "Nie zabijajcie nas" - głosi duży czerwony napis. A pod nim: "Znani ludzie w sieci są obiektem kampanii nienawiści. Skąd bierze się ta agresja?". To m.in. nawiazanie do facebookowej kampanii zwlaniania Kuźniara z TVN24. Okładka to w tym momencie temat, który rozgrzewa twitter do czerwoności. 

14:29

300bruk. Tydzień w tabloidach


Zapomnijcie o stadionie narodowym. Zapomnijcie o tarciach w koalicji. Zapomnijcie nawet o ministrze Musze. Czas na newsy, które, oprócz soli, rządziły w tym tygodniu tabloidami.
 
Ziobro chcą być ojcem wielokrotnym
 
Że Zbigniew Ziobro (42 l.) chcę zostać ojcem wielokrotnym, wiadomo od jakiegoś czasu, ale nie wiadomo było do końca dlaczego. Dzięki "Faktowi" to się zmienia. Cytujemy:  "Od razu było widać, że ojcostwo mu służy. Najpierw z dumą odbierał Jasia i żonę Patrycję Kotecką-Ziobro ze szpitala, a potem sam w sklepie wybierał ubranka dla synka. Dlatego nie zamierza spocząć na laurach ojca jedynaka". Pewnie jeszcze nie doszedł do zmieniania pieluch.
 
Tyłki Dody. Best of
 
W Pudelku za to "Przegląd tyłków Dody (ZDJĘCIA)". Naliczyliśmy dziewiętnaście. Kawał dorobku.
 
Hit tygodnia: Katarzyna W. na urlopie z mężem
 
Najpopularniejszymi tekstami w "Fakcie" i "Superaku" w tym tygodniu były różne wariacje tematu "Rodzice Madzi na urlopie. FOTY". Gazety starają się opisać urlopową idyllę byłych już rodziców. Ale mieszkańcy Jedlin Zdrój (przepraszamy za błąd w odmianie) nie stają na wysokości zadania. Jednym z głównych zarzutów są słowa jednego z jedlinian z "Faktu": "Matka Madzi wygląda gorzej niż w telewizorze. Taka jakaś zapuchnięta". Autentyk.
 
Dieta cud Kalisza
 
"Fakt" z upodobaniem eksploatuje lewatywę Ryszarda Kalisza. Tą metodą pierwszy celebryta lewicy miał zrzucić 15 kilogramów. Tabloid prezentuje też zdjęcie najnowszej wybranki posła. Kobieta, dla której Kalisz "zrobił nawet lewatywę", dzielnie się trzyma.
 
Oburzenie w "The Sun"
 
Jedyny angielski brukowiec Ruperta Murdocha, którego jeszcze nie zamknięto za podsłuchiwanie swoich bohaterów, uderza w czułą strunę poddanych Elżbiety II. "The Sun" relacjonuje słowa Morrisseya z koncertu w Argentynie, gdzie muzyk uznal Falklandy za własność Argentyńczyków. To tak, jakby Anna Maria Jopek pojechała na Litwinów i oddała im Wilno.
 
Żródlo ilustracji: http://www.toothpastefordinner.com

14:31

MS publikuje listę deregulowanych zawodów

Na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości pojawiła się lista zawdów, które w planach mają zostać deregulowane w pierwszej kolejności. Są wśród nich: adwokat, radca prawny, taksówkarz, syndyk, notariusz, taksówkarz, instruktor nauki jazdy. Łącznie zawodów jest 49. Pełna lista z opisem zmian znaduje się tutaj. 

15:40

Rekwizyty znalezione w kosmosie- z tego śmieją się Polacy, a z czego płaczą?

Zaprzyjaźniony profesor z NASA pomógł nam namierzyć w przestrzeni kosmicznej kilka rekwizytów. Swoje zasługi w tym zakresie mieli także współpracujący z nami radzieccy kosmonauci. Oto wyniki.


 

Jeszcze nie nie ujrzał światła dziennego, a Internet już pęka ze śmiechu. W kosmosie odnaleziono najnowszy numer Newsweeka z okładką, na której zdjęcie dwóch celebrytów zostało podpisane: „Nie zabijajcie nas”. Jeżeli śmiechem faktycznie można byłoby zabijać, to wezwanie byłoby całkowicie na miejscu. Nie wydaje się, żeby dramat celebrytów odciągnął uwagę Polaków na przykład od sprawy wzrostu VAT na ubranka dziecięce.





Ministra. Na największy problem 19 milionów 755 tysięcy 664 kobiet według rocznika statystycznego zamieszukujących terytorium Rzeczpospolitej wyrosla sprawa dyskryminacji Ministry i Marszałkiń. Ministrę znaleziono w kosmosie razem z tabunami towarzyszących jej poszukiwaczy antyfeministycznego układu.  W tym samym czasie wyszedł na jaw pewien drobiazg: w ubiegłym roku liczba bezrobotnych kobiet wzrosła aż o 12 procent, gdy mężczyzn zaledwie o 1%. Pracę w tym czasie znalazło 102 tysiące mężczyzn i tylko 24 tysiące kobiet. W efekcie, liczba zarejestrowanych mężczyzn zmalała w sumie o 17,5 tys., a kobiet bezrobotnych przybyło ponad 45 tysięcy(Rzeczpospolita). W tym tygodniu okazało się też, że umieralność na raka szyjki macicy jest 12-krotnie wyższa wśród kobiet gorzej wykształconych, niż u tych z wyższym wykształceniem (badanie opublikowane w Centrum Onkologii w czwartek). Niestety, nawet przy pomocy NASA nie udało się ustalić jakiejkolwiek działalności feministek w tym zakresie. 


 


W kosmosie odnaleziono też wyniki hydrokolonoterapii liderów lewicy. „Robiłem sobie lewatywę, żeby schudnąć”- powiedział Faktowi Ryszard Kalisz. „Brałem sobie książkę, albo gazetę i nawet się nie nudziłem”- mówi gazecie polityk. W tym samym czasie, gdzieś w Internecie czytaliśmy, że NFZ nie jest w stanie wprowadzić leczenia raka jelita grubego, ale kto na lewicy zaprzątałby sobie tym głowę, skoro wiosna idzie i trzeba „dbać o siebie, żeby ładnie wyglądać dla kobiet” -jak stwierdził Kalisz.


 


Co prawda nie w kosmosie, ale podobno stamtąd widziano francuskich ekologów w Sulęczynie na Kaszubach („Fakt”). Pani Elisabelle Bourgue przekonywała okoliczną ludność , że wydobycie gazu jest szkodliwe. W tym samym tygodniu instytut geologiczy opublikował badania, z których wynikło coś wprost przeciwnego. 



 


 


18:37

Jak współzałożyciel Huffington Post zginął od własnej broni


Można było wiele powiedzieć o Andre Breitbarcie za życia: że stosował bandyckie metody, że niszczył amerykańskie media, że nie był dziennikarzem. Ale po śmierci powiedziano o nim coś jeszcze: że zabił go prezydent Obama.
 
Gdy amerykańskie media – przede wszystkim twitter – obiegła we czwartek rano informacja, że Breitbart nie żyje, wielu dziennikarzy uznało, że to tylko niesmaczna kampania marketingowa, mająca na celu zwrócenie uwagi na internetowe imperium Breitbarta.
 
Imperium – czyli sieć stron BigJournalism, BigHollywood, BigPeace, Breitbart.com. Za wyjątkiem tej ostatniej wszystkie w sieci „Big” są ostrymi, konserwatywnymi serwisami skierowanymi do najtwardszego rdzenia Partii Republikańskiej. Breitbart stał się idolem prawicy głównie za sprawą swojego niewyparzonego języka: gdy zmarł Ted Kennedy, Breitbart już po kilku godzinach nazwał go „zbrodniarzem”, „palanetem” i „wyjatkową kupą gówna”. Był wojownikiem, generałem,  w totalnej wojnie z administracja Obamy, ulubieńcem Tea Party, prawicowym skandalistą i miłośnikiem dokonywania dziennikarskich prowokacji.
 
Poza tym wszystkim, Breitbart był współzałożycielem Huffington Post. Poznał Ariannę Huffington gdy ta była jeszcze Republikanką i wraz z nią stworzył serwis który rok temu zostal sprzedany za 310 milionów dolarów. Breitbart był wielki fanem Matta Drudg’ea, twórcy serwisu Drudge Report. Przez lata Drudge Report – ascetyczna kolekcja linków z pojawiającymi się od czasu do czasu plotkami ze świata polityki – był kluczową amerykańska stroną polityczną i Drudge zainspirował Breitbarta do zajęcia się biznesem w sieci. Huffington Post był wspólnym dzieckiem Arianny i Breitbarta, jednak różnice polityczne między nimi – Arianna zmieniła się z Republikanki w wojującą Demokratkę – sprawiły, że Breitbart postanowił zbudować własne polityczne miejsce w sieci. "Urodziłem się wtedy na nowo." - napisał w jednej ze swoich ksiązek o momencie w 1994 r. gdy po raz pierwszy podłączył swój komputer do sieci. 
 
To właśnie na jego stronie, BigGovernment  pojawiły się w 2009 filmiki słynnego „dziennikarza zaangażowanego”, Jasona O’Keefe, który wraz z koleżanką, przebrany za alfonsa i uzbrojony w ukryta kamerę filmową usiłował wydębić dotację od stowarzyszenia ACORN. ACORN była liczącą 400 tysięcy członków luźną grupą działającą społecznie  na terenie Stanów, przede wszystkim w celu aktywizacji najuboższych. ACORN był także stałym elementem konserwatywnych obsesji – jego członkowie zajmowali się m.in. rejestracją wyborców, przez co ACORN był uznawany za tajne ramię Partii Demokratycznej, na dodatek współfinansowanej federalnie.
 
Gdy O’Keefe i Breitbart ujawnili filmiki z prowokacji przeprowadzonej w jednej z siedzib ACORN, skandal zmusił kongres do wycofania dotacji, a ACORN przestał istnieć. To był sukces Breitbarta, i jednocześnie świetna demonstracja jego metod. Breitbart wkurzał lewicę, i był kochany na prawicy. Jego serwis BigHollywood gromadzi konserwatywnych autorów z Los Angeles, którzy piszą tylko i wyłącznie o zepsuciu w Mieście Aniołów i o powiązaniach Obamy z filmowymi cele brytami.
 
Kolejny serwis Breitbarta, BigJournalism ma na celu eksponowanie tych tematów, którymi nie zajmują się mainstreamowi media. To zresztą brzmi znajomo – taką misję ma bardzo wiele prawicowych serwisów w Polsce. „My informujemy, oni kłamią”- głosi hasło niezalezna.pl. Z polska prawicą  łączy Breitbarta jeszcze jedno – zamiłowanie do „spiskowego” wyjaśniania rzeczywistości. On i Jason O’Keefe próbowali w serii filmowych prowokacji próbowali takie spiski odkryć – w mediach, w administracji Obamy, wszędzie gdzie to tylko było możliwe.
 
W kilka chwil po jego śmierci pojawiła się kolejna spiskowa teoria. Tym razem dotyczyła samego Breitbarta, który miał umrzeć gdyż chciał 1 marca opublikować kompromitujące prezydenta Obamę filmiki z czasów studenckich. „Breitbart zginął. Pamiętajcie, ogłosił że ma filmy na Obamę”, „Trzeba specjalnej komisji kongresowej. Obama ma armię pasożytów” to typowe twetty rozsyłane w kręgach amerykańskiej prawicy. W kilka godzin fakt, że Breitbart nie żyje z rąk zabójców wysłanych przez Obamę był już oczywisty. 
 
Breirbart zginął więc od swojej własnej broni. Teorie spiskowe, którymi tak często się posługiwał na koniec zaczęły dotyczyć także jego śmierci.  
 
fot. Gage Skidmore CC BY-SA 3.0 
 

20:01

Trudna sztuka politycznego gadżetu

Wielu polityków używa rekwizytów - albo sami są wiedzą, jak z nich korzystać, albo są tego uczeni przez swoich doradców. Stąd też widzimy ich z odpowiednim tabletem na wyposażeniu, modelem komórki, skórzaną aktówką, porządnym zegarkiem lub eleganckimi oprawkami okularów.
 
Dobrze zorientowany doradca polityczny zasugeruje politykowi, że zegarek, którego ten używa, jest zbyt ozdobny lub zbyt drogi na spotkanie z wyborcami. Dobry marketingowiec powinien też pomóc w wyborze gadżetów nie tylko kampanijnych. I mowa nie tylko o t-shirtach z logo partii, kubkach czy balonikach.
 
Amerykański marketing polityczny opiera się na gadżetach, które mogą generować spore zyski - o czym może zaświadczyć chociażby kampania Ricka Santoruma. Santorum wykorzystał symbol, z którym był mocno kojarzony, czyli dzianiową kamizelkę - kampania wysyłała ją każdemu, kto ofiarował na jej konto więcej niż 100 dolarów. Oprócz tego, tak jak pozostali kandydaci sztab Ricka sprzedaje typowe kampanijne gadżety - przypinki, kubki, t-shirty, nalepki, także te na samochody i znaki do postawienia w ogródku. U Mitta Romneya można kupić też butelki na wodę czy śpioszki dla dzieci. Ron Paul jest bardziej kreatywny - swoim zwolennikom sprzedaje m.in. ekologiczne torby na zakupy, krawaty, etui na Iphone'a.
 
Ale polityczny gadżet to nie tylko ten pro, to także antygadżet. W sieci można znaleźć stronę sprzedającą Mitt-flops, czyli japonki z wizerunkiem Mitta Romneya. To zabawa ze słowem flip-flop, które jest amerykańskim określeniem na klapki, znane u nas jako japonki, ale także oznacza kogoś, kto zmienia zdanie (flip-flopper). Na jednym klapku można znaleźć cytat z Mitta Romneya wypowiadającego się na jakiś temat, na drugim, również słowa Romney'a, ale będące zupełnym zaprzeczeniem pierwszego cytatu. Amerykańscy political junkies mogą nawet sprawić sobie lalkę, będącą podobizną lubianego bądź nie polityka - czy to z kampanii 2012, czy też 2008.
 
W Polsce obnoszenie się z partyjnymi gadżetami nie jest dobrze widziane - trochę się wstydzimy, trochę nie umiemy z tego korzystać. Ale też - nie oferuje nam się zbyt dużego wyboru. Nie czujemy się zachęceni do kupowania, a więc wspierania finansowo partii, na którą głosujemy, ani też nikt, lub też mało kto, korzysta z pojawiających się możliwości. Polityczne memy mamy na wyciągnięcie ręki, ale partie opozycyjne nie czują aktualnych trendów. Na rynku nie ma t-shirtów opozycji z hasłami: "Minister albo ministra, wybór należy do Ciebie" lub też nalepek z: "Jestem fryzjerem, pracuję dla rządu", żadna partia nie postawiła antyrządowej strony, po wejściu na którą pojawiłaby się informacja, że strona jest niedostępna, ale: "To zjawisko wynika z ogromnego zainteresowania tą stroną".
 
Janusz Korwin-Mikke nie wspomaga budżetu własnej partii sprzedażą much, które przecież są jego znakiem rozpoznawczym, nie sprzedaje też podręczników do brydża.
 
Nawet otoczenie premiera Tuska, które zasugerowało mu zabranie pluszowego liska na galę Wprostu z okazji przyznania nagrody "Człowieka Roku", nie umie wypromować mody na gadżety PO. Premier atakowany za swoją słabość do piłki nożnej powinien pojawić się w koszulce z logo Platformy i własnym nazwiskiem na plecach - takie t-shirty powinny być przebojem kampanii wyborczej. Słabość (do piłki) można przecież w roku Euro 2012 przekuć w sukces.
 
PiS, który przez chwilę miał świetny pomysł na pluszowe kaczki, zdaje się, że już go zarzucił. Polityczne gadżety pojawiają się bardzo nieśmiało, i to tylko podczas kampanii wyborczych. To wciąż trudna sztuka, której nie opanowaliśmy.
 

20:26

Konkurs na najbardziej sztywniacką notatkę prasową rozstrzygnięty!

Nagrodę jury komplementarnego otrzymuje Marek Sawicki, minister rolnictwa i rozwoju wsi. Oto zwycięska praca konkursowa, którą minister pochwalił się na swoim facebooku:
 
A i UE, różnic w podejściu do kwestii GMO, a także rozwoju rolnictwa ekologicznego (w tym prac nad porozumieniem UE-USA).
Ambasador L. Feinstein podkreślił, że rozwój rolnictwa ekologicznego jest dużym priorytetem dla prezydenta B. Obamy.
Minister Marek Sawicki poinformował o dynamicznym rozwoju tego sektora w Polsce oraz wyraził zainteresowanie skorzystaniem z amerykańskich doświadczeń w zakresie marketingu produktów ekologicznych. Podkreślił również zainteresowanie rozwojem współpracy naukowej i eksperckiej z USA.
Obie strony zgodziły się, że polsko-amerykańska wymiana handlowa w sektorze rolno-spożywczym jest niedostateczna. Omówiono plany najbliższych przedsięwzięć promocyjnych sektorów rolniczych Polski i USA oraz możliwości wspólnych działań - targi AGROTRAVEL (kwiecień br.), piknik promujący dobrą żywność, organizowany przez MRiRW (maj br.), szczyt gospodarczy Polska-USA (czerwiec br.) i targi Summer Fancy Food Show (czerwiec br.).
 
Serdecznie gratulujemy sukcesów na odcinku prasowym i życzymy wiele szczęścia w życiu tak zawodowym, jak i osobistym!

21:04

Mistrzostwo politmarketingu. Biały dom znów atakuje psem Bo

Biały dom wypuścił viral z psem Bo zachecajacym do udzialu w loterii wejściówek na wielkanocne Easter Egg Roll, które odbyć ma się w lany poniedziałek 9 kwietnia. Trudno wyobrazić sobie, coś bardziej uroczego w służbie politycznego marketingu. To kolejny raz w ciągu ostatnich miesięcy, kiedy spinroom Obamy sięga po psa w roku wyborczym. Najgłośniejsze momenty to pies Bo z Barackiem w samochodzie jako kontra do Romneyowego psa w bagażniku i Bo z prezydentem na zakupach. Teraz z różowymi uszami pasującymi do naszego weekendowego layoutu...