Relacja Live

29.02.2012

07:36

Arizona i Michigan na Romney'a

Mitt Romney to "comeback kid" tego sezonu wyborczego. Co jakiś czas wieszczy się jego przegraną z kolejnym kandydatem, a on jednak wraca na szczyt. O ile wyraźną jego wygraną w stanie Arizona przewidywał każdy opublikowany sondaż, to w stanie Michigan zdarzyć się mogło wszystko. Arizona zagłosowała na Romney'a, według niepoliczonych jeszcze do końca głosów prowadzi on z Stanorumem o 24 punkty procentowe, przewiduje się jednak, że to przewaga może trochę zmaleć, ale nadal będzie to wyraźne dwucyfrowa liczba. Ale ważniejsza jest wygrana w Michigan. Stanie, z którego pochodzi rodzina Romney'a i w którym jego ojciec był gubernatorem. Przegrana w tym stanie to byłby cios dla kampanii Mitta, przede wszystkim wizerunkowy, ale to pociągnęłoby ze sobą pytania, na które odpowiedzi byłyby dla Romney'a miażdżące. Tak więc nawet niewielka wygrana to dla niego olbrzymi sukces. Przy ok. 85% głosów policzonych prowadzi on z Santorumem o 3 punkty procentowe (41% do 38%), i raczej nie powinno się to zmienić. Ciekawym faktorem są preferencje wyborcze ludzi, którzy wzięli udział w prawyborach Partii Republikańskiej, 10% z nich to zwolennicy Partii Demokratycznej, 60% to republikanie, reszta to wyborcy niezależni. Ponad połowa demokratów oddała swój głos na Santoruma, większość republikanów poparła Romney'a, niezależni podzielili się pomiędzy kandydatów niemalże równo.
Mitt już wygłosił w Michigan swą mowę zwycięską, przyznając, że nie wygrał znacząco, ale, jak sam to ujął, wystarczająco. Sztab Santoruma już rozpoczął spin, że taka wygrana to w zasadzie przegrana, podkreślając przy tym, że kampania Romney'a wydała w tym stanie dwa razy więcej pieniędzy niż kampania Santoruma. Na dodatek w tym stanie delegaci dzieleni są proporcjonalnie, więc minimalna wygrana Romney'a oznacza, że on i Rick będą mieć podobną ilość przypisanych delegatów. W rozgrywce pomiędzy Mittem a Rickiem zniknęli obaj pozostali kandydaci. Z punktu widzenia Santoruma scenariusz dwuosobowego wyścigu to pożądany obraz.
Mimo wszystko taka minimalna i wymęczona wygrana to bardzo pozytywna rzecz dla Romney'a i olbrzymi zastrzyk energii przed kolejnymi prawyborami. W sobotę causus w stanie Waszyngton, za tydzien Superwtorek, z prawyborami w 10 stanach i 437 kandydatami do zgarnięcia.

08:15

Przez Facebook z Andżeliką Borys


Konsekwentnie realizować podjęte działania: pomoc społeczeństwu obywatelskiemu, znieść wizy dla obywateli białoruskich do strefy Schengen, wesprzeć niezależne media i dziennikarzy (zwłaszcza Telewizję Biełsat), pomóc mniejszości polskiej na Białorusi. Dotychczas sankcje wprowadzane przez UE nie dotyczyły osób z układu władzy związanych z biznesem, stąd też gniew Łukaszenki. Czyni to zresztą przy poparciu Rosji. - mówi w facebookowym czacie z 300polityka Andżelika Borys.
 
- Jest Pani teraz na Białorusi?
 
- Wracam na Białoruś w maju, jestem teraz w Brazylii, w ramach projektu organizowanego przez Wspólnotę Polską - "Czas na Polskę".
 
- Po reakcjach na facebooku widzę ze pilnie śledzi Pani sytuację na Białorusi…
 
- Tak, jestem na bieżąco.
 
- Jak Pani myśli- o co chodzi Łukaszence, ze robi coś takiego na kilka dni przed 20 rocznicą nawiązania oficjalnych relacji Polska- Białoruś? Miała być specjalna uroczystość rocznicowa w Mińsku…
 
- Od dłuższego czasu nie ma dobrych relacji pomiędzy Białorusią a Polską, w 2005 roku Białoruś wyrzuciła 4 polskich dyplomatów, a Polska odwołała ambasadora. Chodziło o mniejszość polską na Białorusi. Dzisiaj reżim demonstruje siłę, poszukuje wroga zewnętrznego a to że Polska jest aktywna na arenie międzynarodowej w kwestii pomocy więźniom politycznym i społeczeństwu obywatelskiemu, to oczywiście powoduje, że uderza się w Polskę. Myślę również że Łukaszenką nie kryje tego że generalnie, delikatnie mówiąc - nie przepada za Polakami.
 
- Czy Łukaszenką boi się ze straci władze i dlatego to robi?
 
- Myślę że kolejne sankcje go rozzłościły, nie ma racjonalnego wytłumaczenia, tak samo, jak w przypadku rozpędzenia pokojowej demonstracji 19 grudnia 2010 i aresztu kandydatów na prezydenta. To walka o utrzymanie władzy. Wprowadzenie na czarną listę białoruskich biznesmenów, związanych z reżimem, jawnie uderza w jego interesy. Dotychczas sankcje wprowadzane przez UE nie dotyczyły osób z układu władzy związanych z biznesem, stąd też gniew Łukaszenki. Czyni to zresztą przy poparciu Rosji.
 
- Co Polska powinna teraz zrobić Pani zdaniem? Jaka polityka wobec Białorusi może przynieść jakiekolwiek rezultaty?
 
- Przede wszystkim zachować zimną krew, bo przecież nie może zerwać stosunków dyplomatycznych. Konsekwentnie realizować podjęte działania: pomoc społeczeństwu obywatelskiemu, znieść wizy dla obywateli białoruskich do strefy Schengen, wesprzeć niezależnym mediom i dziennikarzy (zwłaszcza Telewizję Biełsat), pomóc mniejszości polskiej na Białorusi. Jeżeli jest taka wściekłość ze strony władz Białorusi, to znaczy, że te działania skutkują.
 
- Myśli Pani ze Łukaszenką się utrzyma? Czy może wydarzyć się rewolucja?
 
- Nikt nie przewidzi tak daleko idących wydarzeń, ale najgorsze co może być to że Łukaszenko z Białorusi zrobi ma stałe zamkniętą twierdzę. Mam nadzieje że w centrum Europy do tego nie dojdzie.
 
- To co Unia może zrobić zeby do tego nie dopuścić?
 
- Trzeba poczekać na dalszy bieg wydarzeń, Reakcja władz Białorusi na politykę UE pokazuje wielką irytację po stronie Łukaszenki, a to jest sygnał że trzeba ja konsekwentnie realizować. I prowadzić dialog na sadzie partnerstwa, ponieważ władze Białorusi bardzo lubią składać puste deklaracje i otrzymywać więcej niż im się proponuje, ale nic w zamian nie dając.
 
- Czy to porażka polskiej polityki to, co się stało?
 
- Generalnie mówiąc była już polityka twarda, miękka, a więc trzeba porostu konsekwentnie realizować to co się robi, a tym samym okazać wsparcie społeczeństwu obywatelskiemu na Białorusi. Podobna sytuacja miała miejsce w 2005r, pisałam już na FB. Trudno tu o logikę, jak zawsze jest demonstracja siły ze strony władz w Mińsku, a później jak się okaże że to nie działa, poszukiwanie kompromisu.
 

09:31

Polska Sarah Palin jest łysym i grubym facetem

Odkryliśmy prezydenta Stalowej Woli. "Wali mnie to, jaki będzie krzyk na sesji. Mnie interesują fakty, a nie emocje i rozgrywki polityczne ludzi, którzy gówno potrafią i jeszcze mniej wiedzą" - mówił Telewizji Rzeszów, gdy o dwukrotność podnosił opłaty za przedszkola. Łamie tematy tabu. Jest lokalnym „straight-talkerem". Polska Sarah Palin jest łysym i grubym facetem. Dlaczego jeszcze o nim jeszcze nie słyszeliśmy?

Gdy podnosił opłaty za przedszkola, zagroził, że jeśli jego propozycja nie przejdzie, będzie dążył do prywatyzacji przedszkoli. 10 lat temu, gdy wystartował w do walki o prezydenturę, mówił o sobie, że "jest łysy, gruby, ale uczciwy”.

Ostatnio pisała o nim lokalna Wyborcza: „Bezdomne zwierzęta powinny radzić sobie same - uważa Andrzej Szlęzak, prezydent Stalowej Woli. Zapewnia, że nie będzie tworzyć schroniska. Nie przejmuje się Ustawą o ochronie zwierząt.Szlęzak idzie dalej. Uważa, że jeżeli bezdomne zwierzęta nie radzą sobie z zimą, są chore lub są zagrożeniem, to należy je usypiać. Tak wypowiedział się dla Telewizji Kablowej Stella”.

Gdy startował na prezydenta Stalowej Woli, swojemu rywalowi i ówczesnemu prezydentowi miasta Alfredowi Rzegockiemu, zarzucił publicznie, że brał łapówki. I w atmosferze skandalu wygrał, choć nikt nie dawał mu szans. Gdy w 2009 roku Stal Stalowa Wola awansowała do ekstraklasy mówił: “Nie chcę, aby pieniądze, dodam duże pieniądze, jak na możliwości miasta, poszły na utrzymanie paru Amerykanów lub Chorwatów. Bo oni pograją rok, pobawią się i wyjadą ze Stalowej Woli”.

Prezydent Szlęzak był członkiem PiS, ale go wyrzucono. Mówi o sobie, że jest endekiem. Jedna z lokalnych gazet nazwała go faszystą. A mimo to wygrywa kolejne wybory. "Programy naszej konkurencji są wątłe, są nijakie i są zrzynaniem w dużej mierze tego, co już się dzieje w mieście lub co my mamy zamiar robić. Nasza konkurencja to są drwale, którzy wiedzą jak ściąć drzewo, ale im się wydaje, że w ten sposób umieją zarządzać lasem. A tak nie jest." - przekonywał Szlęzak otwierając swoją kampanię wyborczą. W wyborach 2010 pierwszej turze po raz kolejny wygrał z kandydatem PiS, otrzymując 44.76% głosów. W drugiej turze zmiażdżył rywala 63:37. Wybory do rady wygrał PiS, ale komitet Szlęzaka dostał 21%, i wyprzedził PO.

Prezydent Stalowej Woli łamie kolejne tematy tabu. Skandalem na lokalną skalę było, gdy odmówił wojewodzie włączenia syren alarmowych dla uczczenia 65-rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. 

- "Powstanie Warszawskie to jedna z największych klęsk w dziejach naszego narodu. Tożsamość narodową powinno się budować na sukcesach, na tym, że jako naród jesteśmy zdolni do wielkich czynów takich jak np. powstanie Centralnego Okręgu Przemysłowego. - mówił. Wydanie administracyjnej decyzji o włączeniu syren nazwał "manipulacją rodem z PRL-u”. – pisały rzeszowskie Nowiny. Gdy wojewoda Mirosław Karapyta nazwał to naruszeniem porządku i obiecał zawiadomić ABW i policję, Szlęzak odpowiedział: “- W tym zestawie brakuje jeszcze papieża, ONZ i Dalajlamy.”

"Postępująca ewolucja pana Andrzeja Szlęzaka pokazuje, że miałem całkowicie rację. Prezydent Szlęzak zbliżył się potem do PO, a na obecnym etapie towarzyszy mu prezes Janusz Korwin-Mikke. Brak tylko pana Palikota – z nim byliby w komplecie – mówił rok temu Marek Jurek, który brał udział w usuwaniu Szlęzaka z PiS.

Prezydent Stalowej Woli Andrzej Szlęzak to chyba jedyny w Polsce włodarz większego miasta wywodzący się ze środowisk narodowych i to w najlepszym, klasycznym wolnorynkowym wydaniu. Dla jego przemysłowego miasta monopolistyczna podwyżka cen prądu to katastrofa. Jest to do tego stopnia oczywiste, że w tej sprawie przemówił jednym głosem on, sami przedsiębiorcy jak i związki zawodowe. Prezydent kroczył na czele manifestacji w Rzeszowie. Jak to zwykle przy takich imprezach spłonęło parę opon, wystrzelono trochę petard.’ – pisał o prezydencie Stalowej Woli, z trudem ukrywając zachwyt, jeden z forumowiczów libertariańskiego Kolibra, rozpatrując nadanie Szlęzakowi tytułu honorowego członka organizacji.

Szlęzak, mimo łamania kolejnych tematów tabu, nie traci popularności w Stalowej Woli. Ilu jest takich lokalnych polityków działających poniżej radarów warszawskich mediów? I czy oni są polską Tea Party, czy tylko lokalną osobliwością? W USA to właśnie tacy ludzie jak Szlęzak zawładnęli prawicową polityką.  I mimo tego, że przeważnie to, co mówią nie mieści się w głowie, to oni dziś nadają ton republikańskim prawyborom. 

fot. www.sztafeta.pl


09:53

Cytat poranka

Joachim Brudziński w Kontrwywiadzie RMF: "Tusk strąca z ministerialnych stolców w odbyt małych sejmowych pokoików i nagradza najbardziej skompromitowanych, ale dzierży władzę tylko dopóki ludzie Komorowskiego nie zdecydują się przestawić wajchy" 

10:01

Rick Santorum w pięciu cytatach

Po prawyborach w stanie Michigan, w których liczenie głosów jeszcze trwa, już wiadomo że Rick Santorum jednak przegrał o około 3 punkty z Mittem Romney'em. Wszystko wskazuje jednak na to, że walka o nominację GOP jeszcze potrwa. Za tydzień bardzo ważny superwtorek, czyli prawybory aż w 10 stanach tego samego dnia. Przypominamy więc 5 słynnych zdań, które wypowiedział jeden z czołowych pretendentów do zdobycia republikańskiej nominacji, Rick Santorum.
 
1. Homoseksualizm jak pedofilia
 
"Jeśli Sąd Najwyższy uważa, że masz prawo do seksu gejowskiego w swoim domu, to znaczy, że masz prawo do bigamii, poligamii, prawo do kazirodztwa, prawo do cudzołóstwa. Masz prawo robić wszystko. Czy to narusza strukturę naszego społeczeństwa? Tak, tak właśnie sądzę". (wywiad dla agencji AP, kwiecień 2003).
 
Dan Savage obruszony porównaniem homoseksualizmu do zoofilii, pedofilii i kazirodztwa (w dalszej części wywiadu) ruszył z akcją, której celem było wymyślenie definicji słowa ‘santorum’. Stronę z tą definicją wciąż można znaleźć w sieci.
 
2. Szatan przygląda się Stanom Zjednoczonym
 
"Szatan przygląda się Stanom Zjednoczonym. To wojna wojna duchowa. A ojciec kłamstwa kieruje swój wzrok na to, co można by przypuszczać, że jest zainteresowany: na dobry, przyzwoity, potężny i wpływowy kraj, Stany Zjednoczone Ameryki Północnej". (mowa z 2008 roku)
 
3. Słowa JFK sprawiają, że chce mi się wymiotować
 
"To sprawia, że mam ochotę wymiotować, i tak powinien czuć się każdy Amerykanin" - to słowa Ricka o mowie Johna Kennedy’ego z 1960 mówiącej o religii i o rozdziale państwa i kościoła (w tej mowie JFK, katolik, ówczesny kandydat na prezydenta, przyznał, że jako prezydent USA nie będzie kierował się słowami katolickich biskupów, a konstytucją). Zamieszczony cytat to jednocześnie jedyne słowa, których wypowiedzenia Santorum żałuje, we wczorajszej radiowej rozmowie z Laurą Ingraham Santorum przyznał, że chciałby móc je cofnąć.
 
4. Obama nie opiera się na Biblii
 
"To jakaś fałszywa dea, jakaś fałszywe teologia. To nie teologia oparta na Biblii. To inna teologia". (luty 2012) Później Rick Santorum tłumaczył się, że nie miał na myśli wiary prezydenta, tylko jego poparcie dla sekularyzmu.
 
5. Nie ma takich ludzi jak Palestyńczycy
 
"Wszyscy ludzie, którzy mieszkają na Zachodnim Brzegu to Izraelczycy, to nie są Palestyńczycy. Nie ma kogoś takiego, jak „Palestyńczyk“. To izraleska ziemia". (listopad 2011, spotkanie z wyborcami w Iowa). Te słowa Santorum są bardziej radykalne niż definicje używane przez izraelski rząd, ale są tożsame z obecnymi poglądami kandydatów GOP na konflikt izraelsko-palestyński.
 
fot. getty images
 

10:31

Demot na środę, najtrudniejszy dzień tygodnia


Naukowcy w Sydney stwierdzili, że środa jest najtrudniejszym dniem tygodnia. Depresyjna środa ma ponoć związek z weekendem. Profesor Charles Areni stwierdził, że środa ma na nas zły wpływ... bo jest dniem najbardziej oddalonym od weekendu.
 
Nie polemizujemy, ale przyjmijmy, że środa jest jednak początkiem końca tygodnia pracy. 
 
 




 
 
 
 

12:27

słowa tej kadencji:

Nowelizacja" i "przepraszam

100 dni tego rządu wystarczyły, byśmy się dowiedzieli jakie są hasła początku tej kadencji.  Dwa słowa „nowelizacja” i „przepraszam” dominują polityczny przekaz.
 

Nowelizacja dotyczyła zarówno spraw głośnych w mediach – jak ustawa refundacyjna, ale tez i spraw wywołujących mniejsze polityczne i medialne kontrowersje.
 
24 lutego 2012 premier Tusk zapowiedział nowelizacje ustawy o Systemie Informacji Oświatowej, która sprawi że „wyraźnie zwiększy się poziom anonimowości uczniów” tam gdzie to będzie możliwe. Wcześniej wniosek do TK związany z ustawą złożyło PiS. System Informacji Oświatowej powstał, by gromadzić dane uczniów – także te wrażliwe, m.in. w celu lepszego przydzielania subwencji edukacyjnej.

Nowelizacja zapewniająca przejezdność – by niektóre odcinki A2 oraz innych dróg dopuścić do ruchu na euro, konieczna jest nowelizacja ustawy o o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych. Dzięki temu nadzór budowlany będzie mógł dopuścić do ruchu drogi, na których nie zostaną ukończone wszystkie prace.

Nowelizacja ustawy refundacyjnej – przyjęta w połowie stycznie 2012 r, podpisana przez  prezydenta 23 stycznia zamknęła pewien etap protestu lekarzy i aptekarzy, będąc najgłośniejszą jak do tej pory nowelizacją rządu Donalda Tuska.

Nowelizacja ustawy o systemie oświaty wprowadziła kolejne przesuniecie roku , w którym sześciolatki obowiązkowo będą musiały iść do szkoły. W ten nowelizacji dopiero w 2014 roku wszystkie sześciolatki będą objęte obowiązkiem szkolnym.
 
Nowelizacja ustawy o kierujących pojazdami - 11 lutego 2012 roku miała wejść w życie ustawa ustanawiająca nowe egzaminy na prawo jazdy. Ale na początku stycznia minister Nowak zapowiedział, że skieruje do Sejmu nowelizację ustawy, która da wojewódzkim ośrodkom rok czas na przygotowanie się do przeprowadzenia nowych egzaminów. "Lepiej dla komfortu zdających na prawo jazdy i działania systemu, by te zmiany weszły w życie później" - powiedział na konferencji prasowej. 
 
Nowelizacja ustawy o lecznictwie. Od 1 lipca ma obowiazywać przepis definicujący działalnosć leczniczą jako działalność gospodarczą. NGO zajmujące się hospicjami obawiają się, że ten przepis może zmusić je do zamknięcia działalności.  Po tym jak sprawa zaistniała w mediach, minister Arłukowicz zapowiedział, że jeśli będzie konieczna nowelizacja przepisów by tego uniknąć, to będzie ona przeprowadzona.
 

Przepraszam

Przepraszam za ACTA – premier Donald Tusk przyznał w czasie debaty w Sali Kolumnowej 6 lutego, że rządowi zabrakło wrażliwości w sprawie umowy handlowej. „Zabrakło mi refleksu i szczerze powiedziawszy wiedzy, jak bardzo wrażliwy temat zawiera w sobie umowa ACTA.” – powiedział wtedy premier. Ale to nie koniec przeprosin w tej kadencji. 
 
Za chaos, który zawsze jest w takich sytuacjach, przepraszam” – powiedział minister zdrowia Bartosz Arłukowicz o ustawie refundacyjnej. Michał Boni także bił się w piersi  - za brak konsultacji w sprawie ACTA. „Po raz kolejny mogę powiedzieć przepraszam. To nasz wspólny błąd"- powiedział 27 stycznia 2012 w rozmowie z Moniką Olejnik. 
 
Przepraszał również minister Nowak – za swoje słowa o tym, że „autostrady na euro nie grają”. „To była głupia wypowiedź. Przepraszam” – powiedział minister 16 lutego.

Ofensywa legislacyjna

Ten zwrot stał się symbolem poprzedniej kadencji. Jesienna ofensywa legislacyjna miała składać się z czterech podstawowych pakietów: konsolidacji finansów publicznych, społeczno-cywilizacyjny, zdrowotno-farmaceutyczny i de regulacyjny, powodziowy. Premier Donald Tusk miał się – by dopilnować losów ofensywy – przeprowadzić do Sejmu, co zadeklarował 25 września 2010 roku.  Te pięć  pakietów miało łącznie zawierać 50 ustaw. W grudniu 2010 do Sejmu wpłynęło 24 ustaw z pakietów, z czego uchwalono do 20 grudnia 2010 tylko sześć.
 
fot. Prajar90 CC0 1.0

13:03

Szef MSZ kontra Rzepa i GPC

Na twitterze Radosław Sikorski zapowiedział wejście na drogę sądową przeciwko Rzeczpospolitej i GPC. "Nie doczekałem się przeprosin od rp.pl i GPC za sugerowanie jakobym okłamał min. Wł. Bartoszewskiego ws b. ambasady PRL. Romek pisze pozwy." 

14:07

PiS zapowiada kolejną demonstrację w Warszawie

Dziś na konfie Jarosław Kaczyński zapowiedział, że 14 marca odbędzie sie w Warszawie demonstracja skierowana przeciwko rządowi, a zwłaszcza przeciwko projektowi podniesienia wieku emerytalnego, a także przeciwko polityce gospodarczej rządu, jak i unijnemu paktowi fiskalnemu . Na konfie prezes PiS żartował też, że jeśli wynik meczu Polska-Portugalia będzie gorszy niż 3-0 to będzie oznaczało kolejna kompromitację rządu.  Ofensywa PiS trwa. 

14:47

Prezydent dobra rada


Bronisław Komorowski jest prezydentem aktywnym. W liczbach wypada naprawdę dobrze. Tylko w 2011 roku z inicjatywy Kancelarii Prezydenta odbyły się 23 debaty programowe. Bronisław Komorowski 24 razy podróżował za granicę, a sam przyjął w kraju 15 głów państw. Polacy też nie mogli czuć się zaniedbani, bo jeżdżąc po kraju, głowa państwa odwiedziła 46 powiatów. Pytanie tylko, co kryje się za tymi liczbami? Na pewno mnóstwo ciepłych słów, uśmiechów i... "dobrych rad”.
 
Prezydent dziś otworzył spotkanie pod tytułem "Samorządność filarem kapitału społecznego". Spotkanie z przedstawicielami lokalnych wspólnot przebiegało w świetnej atmosferze, a Bronisław Komorowski mówił o tym, jak ważna była reforma samorządowa i jak jej skutki pomagają wykorzystać obecność w Unii Europejskiej. Dla prezydenta to kolejne takie spotkanie i kolejne punkty zbierane u wyborców.
 
Szybki rzut oka na witrynę prezydenta w sieci.  W niedzielny wieczór na stronie podsumowanie tygodnia: Anna i Bronisław Komorowscy podarowali stajni miejskiej w Żywcu dwa konie, potem prezydent wręczył nominacje sędziowskie, a Szef Kancelarii Prezydenta Jacek Michałowski przydzielał nagrody Super Samorząd 2011.
 
Przekaz jest prosty: praca wre, a Kancelaria Prezydenta działa pełną parą. Prezydent też, bo gdy tylko dzieje się coś ważnego, do pałacu przyjeżdżają ministrowie, szefowie klubów parlamentarnych i fachowcy po to, by debatować.
 
Po każdym z tych spotkań prezydent sam lub ustami szefowej biura prasowego komunikuje swoje stanowisko. Dlatego wiemy, że Bronisław Komorowski w sprawie ACTA opowiada się za oddzieleniem odpowiedzialności internautów od firm, jeśli chodzi o reformę emerytalną jest za szukaniem kompromisu, a gdy mowa o przyszłości prokuratur, sprzyja porozumieniu.
 
W ważnych sprawach prezydent wypowiada zawsze taki pogląd, pod którym mógłby podpisać się praktycznie każdy. I udziela rad na przykład szefom klubów parlamentarnych po spotkaniu w sprawie reformy emerytalnej: „-Warto spróbować uczynić z tego obszaru- mówił prezydent - pole, w którym szukamy porozumienia albo przynajmniej minimum wspólnego poglądu na istotne sprawy, na sprawy ważne z punktu widzenia bezpieczeństwa emerytalnego Polaków, ważne także z punktu widzenia utrzymania szans na dalszy wzrost gospodarczy w kraju” - dodawał. Szefowie klubów słuchali i właściwie trudno im by było się nie zgodzić z takim poglądem. Trudno jednak odnieść go do realnej polityki,  w której w najbliższym czasie trzeba podjąć trudne decyzje. 
 
W filmie "Miś" pojawia się Wujek Dobra Rada. Postać grana przez Stanisława Mikulskiego poucza dzieci, jak powinny się zachowywać i co robić. Nawet sprawa tak trudna jak "motyla noga" Tomka Mazura nie stanowi dla wujka żadnego problemu i z łatwością potrafi udzielić dzieciom "dobrej rady". Tak też trochę jest z prezydentem, który lubi wskazywać kierunek zaproszonym przez siebie gościom, tyle, że udzielane przez niego rady są tak ogólne, że trudno właściwie wywnioskować z nich, jakie poglądy się za nimi kryją.
 
Nie ma to jednak większego znaczenia, bo zawsze są to rady dobre. Do tego wyjątkowo skuteczne... dla samego prezydenta. Często spotkania urządzane przez Bronisława Komorowskiego są wcale nie mniejszym show niż pokazowe przepytywanie ministrów przez Donalda Tuska.
 
Do dobrych rad nikt nie musi przecież zastosować, a w mediach przyjmują się one znakomicie. Prezydent udowadnia, że trzyma rękę na pulsie i uspokaja rodaków przedstawiając swoje kolejne kompromisowe stanowisko.
 
Wszystkie sondaże pokazują, że taka strategia jest wyjątkowo skuteczna. Według sondażu CBOSu ufa mu już ponad 72% Polaków, a już prawdziwym szokiem jest to, że według tego samego badania popiera go ponad połowa wyborców PiS.
 
Komorowski wyciągnął wnioski z błędów i sukcesów swoich poprzedników. Nie daje o sobie zapomnieć Polakom i jest jednak mniej ostentacyjnie salonowy niż Aleksander Kwaśniewski. Z drugiej strony dba o to, by uniknąć jakichkolwiek kontrowersji. Dla Polaków najważniejsze jest, by prezydent ich nie drażnił i to Komorowskiemu udaje się doskonale.
 
fot. Lukasz Kaminski, www.prezydent.pl
 
 
 

15:31

PILNA:

Posłanka Sobecka kupiła o. Rydzykowi czapkę z daszkiem, watę cukrową i bilet do kina

17:44

Gdy politycy typują mecze


Politycy zawsze próbowali w ten czy inny sposób podłączyć się pod ważne wydarzenia sportowe – zdjęcie z flagą na trybunach, ze sportowcami w szatni, na murawie, w sali świetlikowej, kolumnowej, pod żyrandolem i przed arrasem. W ten sposób pokazują, że wiedzą czym żyją potencjalni wyborcy. Są normalnymi ludźmi, prawie jak z reklamy Biedronki.
 
Dlatego też trudno się dziwić, że na dzisiejszej konferencji prasowej Jarosław Kaczyński rzucił żartem o pożądanym wyniku meczu Polska-Portugalia. Słowa „kompromitacja” i „Stadion Narodowy” był w ostatnim miesiącu używane i bez sportowego znaczenia. Prezes PiS wbił dziś ładną szpilę, pokazując jednocześnie i że śledzi wydarzenia sportowe i że ma poczucie humoru.
 
 
W przeszłości politycy też typowali wyniki… i zwykle nie udawało im się to najlepiej. Ale w Polsce to typowanie zwykle przybiera postać przypadkowej odpytywanki przed szczególnie istotnymi meczami, zwłaszcza w czasie turniejów takich jak euro. Polityka, bukmacherstwo i sport nie łączą się w sposób systematyczny, w przeciwieństwie do innych krajów.
 
Oto rezultaty z przeszłości.
 
Czerwiec 2008 – Polska Niemcy
 
Przed meczem Polska-Niemcy w Mistrzostwach Europy w Austrii politycy obstawiali ostrożnie. Premier Donald Tusk stwierdził, że w głębi serca czuje że będzie 2:1 ostatecznie typuje na remis 1:1. Wicepremier Schetyna – 0:0. Sławomir Nowak 1:1. Hanna Gronkiewicz-Waltz także obstawiała remis, 1:1. W PiS – Adam Bielan i Mariusz Kamiński stawiali na zwycięstwo Polski, odpowiednio 2:1 i 1:0. O zwycięstwie byli przekonani także ówczesny szef klubu Lewicy Wojciech Olejniczak (1:0) i Ryszard Kalisz – 2:1.
 
Rezultat: Polska przegrała 0:2. Najbliżej – o ile w ogóle można użyć takiego słowa był Grzegorz Schetyna, który jako jedyny polityk trafnie przewidział że nasza reprezentacje nie zdobędzie ani jednej bramki.
 
Czerwiec 2008 – Polska Austria
 
Politycy obstawiali także „mecz o wszystko” w poprzednich mistrzostwach europy, czyli starcie Polska – Austria. Jacek Kurski przewidywał zwycięstwo Polski 3:1, podobnie jak Joachim Brudziński. Joanna Senyszyn z SLD stawiała na wygraną 2:0, tak jak Stefan Niesiołowski z Platofrmy.
 
Rezultat: remis 1:1 Politycy okazali się – jak zwykle w takim przypadku – zbyt dużymi optymistami.
 
Wrzesień 2011  - Polska Niemcy
 
W czasie kampanii wyborczej premier Donald Tusk był dużo mniej asekuracyjny jeśli chodzi o typowanie wyników. W kolejnym starciu Polska-Niemcy – tym razem towarzyskim - prognozował, że „realistycznie” będzie 1:1, a „patriotycznie” 2:1. Typowanie nastąpiło czasie konferencji prasowej z szefem socjalistów w PE Martinem Schulzem. 
Rezultat: Remis 2:2. Premier miał więc rację, obstawiając remis.
 
Wrzesień 2008 – Polska San Marino
 
Politycy PiS obstawiali zgodnie miażdżące zwycięstwo drużyny narodowej. Adam Bielan 5:0, Jan Dziedziczak 4:0, Tadeusz Cymański – 3:0. Nieco bardziej ostrożni byli Joachim Brudziński – 2:0 i Paweł Poncyljusz – 1:0
 
Rezultat: jak się okazuje, najbliższej był poseł Brudziński. Polska wygrała 2:0
 
 
Luty 2012 – Polska Portugalia
 
Nie tylko prezes PiS typuje wyniki dzisiejszego spotkania. Minister Joanna Mucha stawie na zwycięstwo 2:1. Grzegorz Schetyna – 1:0.
 
Jak widać, nasi politycy nie typują porażek narodowej drużyny. Ale typowanie wyników meczów nie stanowi w Polsce istotnego elementu politycznej gry.
 
Inaczej w USA. Od trzech lat prezydent Obama, zapalony gracz w koszykówkę, każdego marca – podobnie jak miliony amerykanów -  typuje przebieg turnieju  March Madness – czyli finału koszykarskiej ligi uniwersyteckiej NCAA. Wybór zespołów – zwłaszcza końcowej czwórki -  jest analizowany zarówno pod kątem politycznym jak i sportowym. Na przykład, w marcu 2011 Obama wybrał jako jednego z finalistów drużynę z kluczowego pod względem tegorocznych wyborów stanu Ohio. Typy prezydenta są oczywiście szeroko komentowane w mediach lokalnych stanu z którego pochodzi zespół. 
 
Obama, już w 2010 roku przedstawił swoje typy w czasie emitowanego w chwili najwyższej oglądalności programu na sportowej telewizji ESPN.  W 2011 roku był za to skrytykowany przez Republikanów. Szef RNC Reince Priebus zapytał na twitterze, jak Obama może poświęcać czas na wybieranie zespołów, gdy krajowe sprawy, takiej jak budżet wymagają jego nieustającej uwagi.  W tym roku March Madness i typy prezydenta na pewno będą także analizowane pod każdym możliwym kątem. Sztab Obamy na pewno zadba o ich szeroką medialną oprawę.
 
W Polsce typy polityków przechodzą zwykle bez echa. No chyba, że dokonuje ich Jarosław Kaczyński.
 
fot. I_Believe_ CC BY 2.0 
 

18:56

Nowy- stary spin PO


W programie Tak jest w TVN24 poseł Ireneusz Raś, szef komisji sportu zapowiedział powrót do starego spinu PO, zdefiniowanego w zasadzie przez Radka Sikorskiego w ubiegłorocznym wywiadzie dla Gazety (czerwiec 2010):  "Z PO sympatyzują optymiści. Ponuracy popierają PiS" i we wcześniejszej wypowiedzi z maja 2010: "Mamy więc nową definicję patriotyzmu - im kto większym jest patriotą, tym bardziej musi zohydzać nasz kraj".  Dziś Raś zapowiada powrót do takiego przekazu mówiąc do Ryszarda Czarneckiego: "cieszmy się z sukcesu Polski, odłóżmy te spory, nie upolityczniajmy narodowego święta". Platformie zależy na tym, żeby każda, nawet uzasadniona krytyka znów była uznawana za niepatriotyczną. Sądząc po tym jak media dziś od rana pokazują Stadion Narodowy można zakładać, że stary manewr Platformy znów się uda. Na najlepszy przykład nie trzeba było długo czekać- właśnie Paweł Wroński mówi w TVN24 do Piotra Semki: "ma pan rację, nic się nie uda, zburzmy to wszystko". 
 
O "sukcesie" Polski pisał też 2 tygodnie temu Rafał Ziemkiewicz w Rzepie link
 
 

20:35

Naro czyli stadion X-lecia 57 lat później


Stadion X-lecia – ukończony w 1955 roku – miał upamiętnić pierwszą dekadę Polski Ludowej. Stadion Narodowy niczego nie upamiętnia, choć zostaje otwarty prawie równo 23 lata od rozpoczęcia obrad Okrągłego Stołu. Miejsce jest to samo. Było świadkiem tylu wydarzeń, że gdyby było człowiekiem to widziałoby więcej niż sam Zygmunt Broniarek.
 
Oto 12 rzeczy, które warto o stadionie pamiętać:
 
Właścicielem terenu pod stadionem powinni być w zasadzie spadkobiercy Arpada Chowańczaka, przedwojennego króla kuśnierzy, który w 1920 r. kupił teren nad Wisłą obok mostu Poniatowskiego. Futra u Chowańczaka kupowali m.in. prezydent Mościcki i Pola Negri. Liczni wśród naszych czytelników bywalcy warszawskiej regeneracji będą wiedzieć, że przepiekna willa, niszczejąca w Parku Morskie Oko, to właśnie willa Chowańczaka. (link) Pierwszy i ostatni komunistyczny prezydent Polski Bierut odebrał Chowańczakowi pole na Pradze. Na nim zbudowano Stadion X-lecia.
 
Stadion X-lecia PRL budowano 11 miesięcy, Narodowy 5 razy dłużej.
 
To powinni wiedzieć hipsterzy: „Naro” – tak mawia się na Stadion Narodowy zwłaszcza na Pradze. Reszta słowa pojawia się i znika, jak sam stadion.- pisze tygodnik Polityka
 
22 lipca 1955, tuż po uroczystej imprezie otwierającej Stadion X-lecia, rozegrano inaugurujące obiekt zawody sportowe, których głównym punktem był towarzyski mecz piłkarski pomiędzy reprezentacjami miast: Warszawy i Stalinogrodu (jak wówczas jeszcze –w sumie przez ponad 3 lata- nazywały się Katowice)
 
6 września 2008 na Stadionie Dziesięciolecia odbył się finał serii Red Bull X-Fighters. Na zakończenie imprezy minister sportu i turystyki Mirosław Drzewiecki oficjalnie zamknął Stadion Dziesięciolecia.
 
W 2002, kandydat na Prezydenta Warszawy, Andrzej Olechowski zaproponował zlikwidowanie stadionu i budowę “bazaru w cywilizowanym kształcie”. Uzyskał 13,47% głosów, został wyprzedzony przez Lecha Kaczyńskiego (PiS) i Marka Balickiego (SLD-UP) i nie wszedł do drugiej tury wyborów.
 
8 września 1968, w czasie ogólnokrajowych dożynek, w proteście przeciwko agresji na Czechosłowację na stadionie spalił się Ryszard Siwiec, były żołnierz AK. Agresja na Czechosłowację z udziałem wojsk polskich przekonała go, że należy wstrząsnąć sumieniem Polaków. Jadąc do Warszawy poociągiem napisał list pożegnalny do żony, po akcie samospalenia, przechwycony na poczcie przez Służbę Bezpieczeństwa, w konsekwencji czego dotarł do niej dopiero po 22 latach: „Kochana Marysiu, nie płacz. Szkoda sił, a będą ci potrzebne. Jestem pewny, że to dla tej chwili żyłem 60 lat. Wybacz, nie można było inaczej. Po to, żeby nie zginęła prawda, człowieczeństwo, wolność ginę, a to mniejsze zło niż śmierć milionów. Nie przyjeżdżaj do Warszawy. Mnie już nikt nic nie pomoże. Dojeżdżamy do Warszawy, piszę w pociągu, dlatego krzywo. Jest mi tak dobrze, czuję spokój wewnętrzny jak nigdy w życiu.” Informacja o samospaleniu Siwca po raz pierwszy upubliczniona została dopiero w kwietniu 1969 r. – podano ją w serwisie informacyjnym Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa.
Nagranie Polskiej Kroniki Filmowej, na którym widać samospalenie Ryszarda Siwca- link
 
17 czerwca 1983 roku stadion stał się świadkiem narodowych rekolekcji. Na papieską mszę przybyły prawie dwa miliony Polaków. W homilii Jan Paweł II mówił 
przygnębionym delegalizacją „Solidarności” rodakom: „Człowiek powołany jest do zwycięstwa nad sobą. Do zwycięstwa nad tym, co krępuje naszą wolną wolę i czyni ją poddaną złu. Zwycięstwo takie oznacza życie w prawdzie, prawość sumienia, miłość bliźniego, zdolność przebaczania, rozwój duchowy naszego człowieczeństwa”. 
 
Policjanci z Centralnego Biura Śledczego szacowali, że wartość nielegalnych transakcji zawieranych na stadionie przekraczała 12 mld zł rocznie (3 mld USD). Wartość legalnego obrotu oceniano dodatkowo na 5 mld zł rocznie. Pod względem przychodów stadion znalazł - by się więc na drugim miejscu listy największych polskich firm - po PKN Orlen (25 mld zł przychodu), a przed Telekomunikacją Polską SA (14,7 mld zł przychodu). Tyle, że na przykład TP SA płaci ponad 2 mld zł podatku, natomiast wpływy miasta i skarbu państwa ze stadionu nie przekraczają 15 mln zł rocznie. – pisał Wprost w 2001 r. 
 
6 sierpnia 2008 - Rafał Kapler za Michała Borowskiego zostaje prezesem Narodowego Centrum Sportu.
 
1–2 sierpnia 1958 - rekordowa frekwencja- “Na Stadionie Dziesięciolecia, było to coś niesłychanego. Dwa dni, dwa razy po 110 tys. widzów, bo to nie legenda. Stadion ma 70 tys. miejsc, a były pełne wszystkie schody i pełna korona. To było zjawisko ponad sportowe, bo tego rodzaju mobilizacja prawie się nie zdarza. Jedynie Olimpiada i to największe dni olimpijskie coś podobnego mogą spowodować.” – pisał Jan Mulak (olimpijczyk, senator PPS, marszałek senior III kadencji Senatu) w swojej książce “Książka... bez żadnego tytułu”
 
10 lutego 2005 prezes NIK Mirosław Sekuła prezentuje raport Izby o 15 lat funkcjonowania targowiska na stadionie: „Targowisko to powstało z inicjatywy władz Warszawy, dla odciążenia terenów Skry, gdzie w końcu lat 80. odbywała się giełda handlowa. Na przełomie lat 80. i 90. Stadion X-lecia, ze względu na postępującą dekapitalizację, nie nadawał się do rozgrywania imprez sportowych. Zlokalizowanie w tym miejscu Jarmarku Europa było jednak niezgodne z obowiązującym wówczas planem zagospodarowania przestrzennego. 
Najczęściej występującymi nieprawidłowościami są przestępstwa i wykroczenia skarbowe, związane z handlem alkoholem oraz pirackimi nagraniami audiowizualnymi, co narusza prawa autorskie. Łamane jest też prawo własności przemysłowej przez sprzedających podrobione towary zastrzeżonych marek.”
 
Archiwum Fotograficzne Zbyszka Siemaszki- zdjecie pochodzi ze zbiorow Narodowego Archiwum Cyfrowego  http://nac.gov.pl/