Relacja Live

27.02.2012

07:46

Tabloidy szydzą z pracowitości Tuska, chaos w zdrowiu odcinek 3, Schetyna w pieczarze, urodziny Giertycha i Polityki

-- Chaotyczna lista refundacyjna- pisze na jedynce Rzeczpospolita: Na ogłoszonej w sobotę przez Ministerstwo Zdrowia liście leków refundowanych zabrakło nowoczesnych specyfików, choć ministerstwo zapowiadało wcześniej poszerzenie dostępu do innowacyjnych preparatów.

 

-- Propaganda, w większości nie są to nowe leki- pisze o liście refundacyjnej Superexpress. 

 

-- Dlaczego najpotrzebniejsze i bezpieczne leki nie były refundowane w styczniu i lutym- pyta Elżbieta Cichocka w GW

 

-- GPC w okładkowym temacie „Pacjenci znowu stracą” pisze o nowej liście leków refundowanych. „PDT i minister Arłukowicz bawią się z lekarzami w ciuciubabkę”.

 

-- „Lekarzu, ucz się sam”. GW opisuje jak MZ ograniczyło liczbę lekarzy którym wypłaci pensję w czasie specjalizacji. „Co roku w lutym przyznawało co najmniej tysiąc etatów, tym razem tylko 444 Link

 

-- Festiwal wpadek, czyli słaby początek rządu- pisze Rzeczpospolita: Elżbieta Bieńkowska, Tomasz Siemoniak i Jarosław Gowin to według „Rz” najlepsi szefowie resortów. W drużynie Tuska są ministrowie, których samo pojawienie się rozgrzewa opinię publiczną do białości. To minister zdrowia Bartosz Arłukowicz, minister sportu Joanna Mucha, minister edukacji Krystyna Szumilas i minister transportu Sławomir Nowak. Najgorzej oceniono Arłukowicza. 

 

-- Dla wielu największym zaskoczeniem pierwszych stu dni rządu Tuska jest szybkość, z jaką się zużywa w drugiej kadencji.- pisze w komentarzu w Rzepie Mariusz Staniszewski: Ekipa PO dzięki ekspertom od PR okazała się świetna  w okresie narzeczeńskim. Była miła, nadskakiwała wyborcom i starała się jak najmniej ich drażnić. Gdy jednak zauroczenie minęło, trzeba było wziąć się do roboty. I okazało się, że to potrafi niewielu ministrów.

 

-- Nitras, Olszewski, Kwiatkowski, Żalek, Gibała, Jaros, Nitras – to politycy PO, których Kalukin wymienia w tekście „Wprost” „Krótka ławka” - o rezerwach kadrowych w PO.

 

-- O kalendarzu sukcesji w PO pisaliśmy wczoraj na 300: Hania za wcześnie grzeje silniki https://300polityka.pl/300news/hania-za-wczesnie-grzeje-silniki

 

-- Platforma straciła wiarę w premiera- mówi Faktowi Jacek Żakowski

 

-- Tabloidy złośliwe: Premier pracował w sobotę -- krzyczy Superak, a Fakt pisze: Tak premier pracuje 24 godziny na dobę i przedstawia zdjęcia uprawiającego sport Donalda Tuska

 

-- A prezydent? Prezydent w Fakcie z wnuczkiem: Dziadku weź mnie na sanki

 


-- We  Wprost Michał Krzymowski pisze o tym co teraz dzieje się z Grzegorzem Schetyną. W artykule “Człowiek z pieczary”: „W Platformie kiedyś mówiło się, że Grzegorz Schetyna zawsze będzie tym mniejszym, grubszym i brzydszym. Ostatnio jednak jakby wyładniał: nabrał ogłady, urósł w sondażach. I właśnie dlatego nie może wejść do rządu.”.  Kluczowy cytat – anonimowy poseł PO: „Grzegorz może i jest dziś na aucie, ale nie da się zabić. Jego wpływy w partii rosną”.

 

-- Platforma jest plastikowa, śliska, obła, że aż boli. Pamiętacie, kto jest autorem tych słów? Widać, że Bartosz poszedł do PO dla kariery. Najpierw żarliwie atakował rząd i ustawy, potem ich żarliwie bronił. Nie potrafię zrozumieć takich ludzi.- mówi braciom Karnowskim w Uważam Rze Grzegorz Napieralski: Arłukowicz dziś żałuje? Nie wiem. Ma stołek i limuzynę, to cała prawda o nim i to się będzie za nim ciągnęło przez całe życie. A czy będzie długo ministrem? Wątpliwe.

 

-- Nie można wyłącznie reformować. Potrzebny jest również czas na spokojne wprowadzenie przygotowanych wcześniej zmian — mówi Krystyna Szumilas w rozmowie z Jolantą Ojczyk w Rzepie

 

-- Słusznie, ale z przesadą- pisze Igor Janke w Rzepie: kłopot z Jarosławem Kaczyńskim polega na tym, że jak zawsze wśród ostrej, ale trafnej krytyki umieszcza sformułowania, które łatwo ośmieszyć czy zaatakować

 

-- Gowin zapowiada zmiany w dostępie do zawodów. Taksówkarz bez egzaminu ze znajomości miasta? – pisze GW- link 

 

-- Leszek Miller w wywiadzie dla „Wprost” o Palikocie: „Anschlussu nie będzie. (…) Aleksander Kwaśniewski prawdopodobnie uznał, że z SLD już nic nie będzie i dogadał się z Palikotem”.

 

-- GW podsumowuje jak wygląda sytuacja sondażowa PiS i PO w tekście „Tusk się broni, Kaczyński wyrusza w Polskę”. 

 

-- ND wraca do sprawy Wałęsy w tekście „Najważniejszy rejs kaprala” – „Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego dysponuje nagraniem rozmowy funkcjonariuszy WSI, relacjonujących kulisy dowiezienia Lecha Wałęsy motorówką Marynarki Wojennej na strajk w Stoczni Gdańskiej. „ – pisze ND.

 

-- „Powstrzymać marsz Sbierbanku” – ND opisuje jak eurodeputowany Ryszard Czarnecki chce zaalarmować opinię publiczną w sprawie ekspansji rosyjskiego banku w Polsce.

 

-- Rasowy polityk zaczyna dzień od lektury najważniejszych gazet. Tak jak prezes PiS Jarosław Kaczyński (63 l.), który w drodze na spotkanie z partyjnym aktywem w Lublinie uważnie kartkował weekendowy "Super Express"- pisze gazeta. Fakt nie będzie zachwycony. 

 

-- Polityczne urodziny: Roman Giertych

 

-- 27 lutego 1957 po raz pierwszy wyszedł tygodnik Polityka, tego samego dnia powołano 2 rząd Cyrankiewicza


 

07:56

Noc Oscarowa nie prześcignęła Super Bowl na twitterze

Noc Oscarowa nie była ogromnym wydarzeniem w mediach społecznościowych - pisze serwis AllThingsD powołując się na dane firmy Bluefin. W ciągu gali rozdania nagród o Oscarach napisano jedynie 3,44 mln razy na twitterze i w innych miejscach - podaje Bluefin. W czasie Super Bowl Bluefin naliczył aż 12 mln komentarzy, a gdy rozdawano nagrody Grammy - 13 mln. Link do pełnych statystyk. 

08:15

Po co politykom infografiki?

Kampania prezydencka Rossa Perot w 1992 roku w była wyjątkowa pod wieloma względami. Perot nie tylko osiągnął najlepszy wynik w historii ze wszystkich kandydatów niezależnych, ale też jako pierwszy polityk wykorzystał infografiki – trend który staje się teraz jednym z kluczowych w politycznym wykorzystaniu internetu.


Infografiki Perot przeszły do legendy. Oczywiście nie były publikowane w sieci – Perot w swoich spotach wyborczych prezentował po prostu liczne wykresy dotyczące zadłużenia, PKB, inflacji i tak dalej.

Dwadzieścia lat później wizualna prezentacja informacji politycznych jest na porządku dziennym w sieci. Platforma Obywatelska od czasów wyborów parlamentarnych w 2011 roku regularnie publikuje na swoich stronach i na profilach w sieciach społecznościowych infografiki o istotnych w konkretnym memencie tematach. Ostatnia taka infografika dotyczyła realizacji expose.


 





 

  PO zidentyfikowała 28 kluczowych obietnic z expose i chwali się że 4 z nich zostały już zrealizowane.  „Stan realizacji – 14,3%, długość kadencji – 6,8%” – pisze PO. Wcześniej – m.in. wieku emerytalnego, a w czasie kampanii za pomocą obrazów PO pokazywała swoje obietnice wyborcze.


 


 

W internecie tego typu grafiki mają liczne zalety.


 

Po pierwsze, odpowiednio przygotowana infografika, taka jak te regularnie publikowane przez Biały Dom pozostawiają w oczach wyborcy jasny przekaz. Np. wizualizacja ilości miejsc pracy ma zaznaczone na czerwono (kolor Republikanów) straty za Busha oraz na niebiesko (kolor Demokratów) liczbę nowych miejsc pracy stworzonych przez prezydenta Obamę. Taki obraz nie przedstawia żadnych wątpliwości kto jest za co odpowiedzialny.  Przy skomplikowanych kwestiach np. reformie zdrowotnej czy kwestiach budżetowych Biały Dom rozpisuje wizualnie całą ustawę. Doradcy prezydenta używają ich w defensywie– pokazując na przykład przyrost deficytu za czasów Busha i Obamy.


 





 


 

Po drugie, infografiki mają potencjał wiralny. Można je łatwo rozsyłać, publikować na Facebooku i tak dalej. Działa tu ten sam mechanizm jak w przypadku wiralnych demotów czy zdjęć kota z napisem „co ja pacze”. To obrazek ma największy potencjał w sieci, nie suchy tekst, zwłaszcza w zalewie  informacji  panującym w social media.  Infografika o bezrobociu jest też dostepna jako awatar do ustawienia na twitterze czy facebooku.

Po trzecie, wybiórcze cytowanie infografiki jest niemożliwe, co powoduje, że dużo trudniej zmanipulować i wykorzystać przeciwko politykowi infografikę, niż jego słowa. Sztab Obamy nie tylko regularnie publikuje infografiki, ale tez umożliwia ich osadzanie (embeddowanie) na stronach, tak jak filmiki na youtube. To krok dalej –infografika, jak ta dotycząca bezrobocie może być interaktywna, co tylko zwiększa siłę jej politycznego oddziaływania.


 


 

Sztab Obamy działa konsekwentnie zgodnie z powiedzeniem, że „obrazek jest warty tysiąc słów”. W polityce ta zasada sprawdza się tak samo jak wszędzie.


 


 


09:30

(Nie)polityczna definicja gawrona w wiki


09:30

Tak drożał "Gawron". Miał być pięć razy tańszy

Program budowy korwety malał od samego powstania. Rosło w nim tylko jedno: cena. Również za rządów Donalda Tuska.


Ojcem "Gawrona" jest - jak przypomniał Leszek Miller - Bronisław Komorowski, ale dopływ pieniędzy otworzył właśnie rząd SLD z Jerzym Szmajdzińskim jako ministrem obrony.


 


 

W listopadzie 2001, kiedy Marynarka podpisywała pierwsza umowę z gdyńską stocznią, program budowy siedmiu "Gawronów" opiewał w pierwszych pięciu latach na 497 mln złotych. Nieoficjalny koszt jednej korwety: 250-300 milionów. W grudniu 2002 cały program został odchudzony z siedmiu jednostek do jednej. Powód? Brak pieniędzy. Miller dał i Miller zabrał.


 

W 2006 roku za Aleksandra Szczygły w MON pojawiła się nowa cena budowanego już 5 lat ORP "Ślązak": 1161 mln zł. To czterokrotnie więcej niż szacowano w roku 2001.


 



 

Już za rządu Tuska, w listopadzie 2008 w odpowiedzi na interpelację Ludwika Dorna Bogdan Klich wspomniał o dwóch planowanych korwetach za 1,28 mld sztuka plus 250 mln na ubrojenie każdego egzemplarza. Rok później program operacyjny na lata 2009-2018 wspomina już tylko o jednym okręcie. W grudniu 2009 MON odpowiada Dornowi, że jeden "Gawron" ma kosztować 1,46 mld zł plus owe 250 mln na uzbrojenie.


 

Podobną sumę - co najmniej 1,5 mld - podał teraz rząd przy ogłaszaniu decyzji o rezygnacji z "Gawrona". Jedyny w historii brak wzrostu ceny (w ciągu trzech lat!)  może sugerować, że program od dawna finansował się tylko na papierze.


 

W 11 lat na "Gawrona" - powstał tylko kadłub - poszło ponad 400 mln złotych. Trzy rządy zafundowały nam program budowy bardzo drogich żyletek. 


 



 


10:05

PILNA:

Sanepid odkrył w popularnych wędlinach ślady mięsa. Afera może dotyczyć większości wiodących producentów

10:24

Pomóc Somalii

Publikujemy tekst ministra sparw zagranicznych Wielkiej Brytanii Williama Hague, który dostaliśmy na wyłączność. Sytuacja w Somalii jest dramatyczna. To sprawa, o której się u nas mówi wciąż za mało. W Polsce aktywnie działa Fundacja dla Somalii. Link

 

Kilka dni temu, 23 lutego, Wielka Brytania była gospodarzem ważnej międzynarodowej konferencji poświęconej Somalii, z udziałem szefów rządów oraz ważnych przedstawicieli 50 krajów i organizacji. Uczestniczyli w niej między innymi Sekretarz Generalny ONZ Ban-Ki Moon oraz liczna delegacja somalijskich przywódców. Zgodziliśmy się wspólnie, że nadszedł czas na pracę nad serią praktycznych środków, dzięki którym Somalia znów stanie na nogi.

 

Po pierwsze, potwierdziliśmy, że przejściowy rząd w Somalii musi zakończyć swoje działania w sierpniu i że nie może być dalszych przedłużeń tego terminu. Somalijczycy muszą sami ustalić kształt swoich przyszłych instytucji politycznych – dlatego podkreśliliśmy, że proces polityczny musi być inkluzywny i reprezentatywny. Zgodziliśmy się również, że powinien on być otwarty dla tych wszystkich, którzy są przygotowani na odrzucenie przemocy. Dotyczy to również tych, którzy znajdują się w obszarach kontrolowanych obecnie przez Al Shabaab.

 

Podjęliśmy również działania zgodnie z decyzją przywódców państw afrykańskich, aby ustanowić wspólną radę zarządzającą finansami w celu usprawnienia zarządzania finansami publicznymi. Naszym celem jest powstanie mechanizmów na rzecz zredukowania korupcji, odbudowania zaufania i zapewnienia, że fundusz somalijski i pozostałe fundusze od darczyńców są wydawane w sposób właściwy i przejrzysty w celu zapewnienia usług dla Somalijczyków.

 

Zapewnienie bezpieczeństwa jest niezbędne do dokonania politycznego postępu. Z tego powodu społeczność międzynarodowa zgodziła się pomóc AMISOM (operacji pokojowej Unii Afrykańskiej), by mogła ona rozszerzyć swoją działania poza Mogadisz i w ten sposób przeciwdziałać zagrożeniu, które aktualnie stwarza Al Shabaab. Nowa rezolucja ONZ wspiera zwiększenie liczby żołnierzy AMISOM z 12.000 do 17.731, wraz z nowym pakietem wyposażenia.

 

Podjęliśmy także działania w celu wsparcia tych regionów w Somalii, w których sytuacja jest względnie stabilna. Ustaliliśmy zasady udzielania pomocy i ustanowiliśmy nowy fundusz, dzięki któremu uda się rozwiązywać spory na poziomie lokalnym, zapewnić miejsca pracy i podstawowe usługi, których potrzebuje miejscowa ludność, a także wspierać rozwój władz lokalnych. Rząd brytyjski zapowiedział wsparcie w wysokości 15 milionów funtów i wiele krajów poszło w jego ślady.

 

Konferencja zajęła się również kwestią terroryzmu – zagrożenia, które dotyczy zarówno Somalijczyków, tego regionu Afryki oraz świata w ogóle – uznając za priorytet konieczność dezorganizacji podróży terrorystów do i z Somalii, oraz dezorganizacji środków finansowych terrorystów. Będziemy również wspierać somalijski system sprawiedliwości karnej.

 

Jeśli chodzi o kwestię piractwa, rząd brytyjski oraz Seszele, wspierani przez pozostałych partnerów, ustanowią nowe regionalne centrum antypirackie. Celem tego centrum będzie wnoszenie spraw sądowych przeciwko przywódcom piratów, negocjatorom okupów oraz pośrednikom, aby złamać piracki biznes. Zawarto też porozumienia pomiędzy państwami, aby podejrzani piraci mogli być sądzeni w innych krajach tego regionu, a potem przenoszeni do somalijskich więzień.

 

Przez ostatni rok Somalia cierpiała z powodu strasznego głodu. Konferencja podkreśliła konieczność, aby darczyńcy z całego świata wciąż hojnie odpowiadali na ten kryzys i zapewniali pomoc wyłącznie na zasadzie potrzeb. Pomimo zapewnienia ze strony ONZ, że warunki głodowe w Somalii już się zakończyły, sytuacja humanitarna wciąż pozostaje niezwykle przejmująca – głód nadal dotyka 2.34 miliona ludzi.

 

Te wszystkie środki razem wzięte stanowią próbę zmiany dynamiki w Somalii – od nieubłaganego upadku do stopniowo wzrastającego bezpieczeństwa i stabilizacji. Nie możemy mieć złudzeń co do czasu potrzebnego do osiągnięcia tych celów, a nasze podejście musi być trzeźwe i realistyczne. Nie odwrócimy sytuacji w Somalii jedną konferencją, przyszłość leży zaś ostatecznie w rękach samych Somalijczyków. Jednakże oni nie zrobią wszystkiego sami – dlatego celem tej konferencji było sprzężenie międzynarodowego wsparcia dla Somalii i wysłanie sygnału do Somalijczyków, że nie zostawimy ich samych. Chcieliśmy także przypomnieć wszystkim tym, którzy z pełną świadomością importują i uskuteczniają terroryzm i przemoc w Somalii, że nie powinni oni nie doceniać naszego postanowienia.

 

William Hague, minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii


 

11:17

Rosja tematem zagranicznym dnia

W Polsce na dywaniku u PDT jest dziś minster Mucha, a zagranicznym tematem dnia są informacje z Rosji o udaremnieniu przez służby specjalne Rosji i Ukrainy zamachu na Władimira Putina. Informacja została podana dziś rano przez państwową telewizję. Do zamachu miało dojść 5 marca, dzień po wyborach w Rosji. 

11:58

Kto może wjechać na Białoruś?

W ubiegły wtorek grupa polskich posłów z Komisji Łączności z Polakami za Granicą  miała spotkać sie na Białorusi z przedstawicielami ZPB - w skład delegacji wchodzili Adam Lipiński (PiS), Wojciech Ziemniak (PO), Artur Górski (PiS), Adam Kwiatkowski (PiS), Małgorzata Gosiewska (PiS) i Tadeusz Woźniak (SP) . Jednak na granicy białoruscy pogranicznycy wbili parlamentarzystom do paszportów stemple z zakazem wjazdu do kraju. Tylko poseł Górski - jak dowiaduje się serwis 300polityka.pl - nie dostał takiego stempla. 

13:33

Lista nie wzmocni Arłukowicza


Opublikowana w sobotni wieczór marcowa lista leków refundowanych nie wzmocni pozycji politycznej ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza. Eksperci nazywają listę „porządkową” i „wtórną”.
 

Jak mówi serwisowi 300polityka Katarzyna Sabiłło z Fundacji Lege Pharmaciae, listę, którą opublikowało MZ zdrowia najlepiej podsumować jako „wielkie powroty” a nie „nowości”. To, co nam zabrano, teraz się oddaje – mówi, dodając że nie można wysyłać do pacjentów komunikatu o nowościach, gdy lista zawiera tylko jedną nową tzw. "substancję czynną". „Mam nadzieję, że w przyszłości wszystkie zagubione produkty wrócą, ale nie powinno się ich nazywać nowymi. Liczę też na jakieś innowacje lecznicze.” – podsumowuje Sabiłło.
 
W podobnym tonie wypowiada się Michał Pilkiewicz z globalnej firmy badawczej IMS Health. – Lista nie jest rewolucyjna – mówi nam. Zwraca jednak uwagę, że w nowym obwieszczeniu zmienia się poziom odpłatności dla pacjentów w przypadku 1147 leków (43% obecnych do tej pory). W przypadku 600 poziom odpłatności spadnie, a dla 547 wzrośnie. 
 
To co jest dobrą zmianą, to przywrócenie możliwości refundacji poza wskazaniami ujętymi w charakterystyce produktu leczniczego, co wynika z nowelizacji ustawy refundacyjnej – mówi 300polityka Pilkiewicz.  Taka zmiana nastąpiła w przypadku 819 leków.
 
Taki odbiór marcowego obwieszczenie nie jest dobrą wiadomością dla ministra zdrowia, który wyszedł z politycznej batalii o listę leków refundowanych poważnie osłabiony.  Zwłaszcza w połączeniu z weekendowymi postanowieniami Nadzwyczajnego Zjazdu Lekarzy, który ustawił się na kursie kolizyjnym z rządem. Od lipca – i ten termin to jedyna dobra dla Arłukowicza wiadomość – lekarze mają w planach niepodpisywanie umów dotyczących recept, w sytuacji gdy nadal będą przewidziane kary dla nich.
 
Arłukowicz, który sam budował duże oczekiwania, musi być gotowy na odpowiedzi na pytania dotyczące wtórności i porządkowego charakteru nowej listy leków refundowanych. W sobotę premier Tusk stwierdził, że „najtrudniejszy czas dopiero przed nim”. Następna lista będzie opublikowana za dwa miesiące. Marcowa nie wzmocni politycznie Arłukowicza, ale też nie będzie dla niego kłopotem na skalę styczniowego kryzysu. Politycznie, nie pozwala mu się odbić, ale też go na razie głębiej nie pogrąża. 
 

fot. PhilipLaTorre CC BY-SA 3.0

 
 

13:56

Wałęsa:

na motorówce był sobowtór

Na swoim profilu na Blipie (Wałęsa jest jednym z niewielu polskich polityków, którzy nie przerzucili się na twittter) Lech Wałęsa opublikował oświadczenie nawiązujace do dzisiejszej publikacji "Naszego Dziennika". Były prezydent pisze: "Przysięgam na wszelkie świętości, że to nie ja w tym uczestniczyłem, Więc sobowtór. Jeśli taki scenariusz był realizowany, przez służby, są dowody i świadkowie TO BYŁ WYROK ŚMIERCI NA MNIE" . Całe oświadczenie tutaj. 

14:33

Partia o człowieku nie zapomina

Lech Barycki to wpływowy działacz warszawskiej i mazowieckiej PO. Jest przewodniczącym regionalnego sądu koleżeńskiego PO na Mazowszu. W przeszłości pracował m.in. w gabinetach politycznych minister zdrowia Ewy Kopacz (gdzie był szefem gabinetu politycznego) i ministra sportu Mirosława Drzewieckiego. Z obu musiał odejść po tym jak prasa ujawniła konflikt interesów na rzecz medycznej firmy Falck, w którym dyrektorem jest jego żona. Ewa Kopacz wyrzuciła z pracy bo zataił swoje związki z tą firmą. Mirosław Drzewiecki pozbył się Baryckiego, kiedy wyszło na jaw, że na oficjalnych uroczystościach namawiał samorządowców, żeby pomogli w interesach spółce, którą zarządza jego żona. Partia nie zapomniała jednak o wiernym działaczu. Po tym jak musiał odejść z ministerstwa został zatrudniony w biurze regionu mazowieckiego PO, a teraz zatrudnił go nowo wybrany warszawski poseł PO Marcin Kierwiński (jeden z najbliższych współpracowników posła Halickiego). Link <--


 

14:42

Współautor "Wikinomii" i "Macrowikinomii" będzie uczestniczył w kolejnej debacie o ACTA

MAC rozsyła właśnie zaproszenia na kolejną debatę w sprawie ACTA. Spotkanie ma odbyć się w poniedziałek 5 marca w Centrum Nauki Kopernik. "Chcielibyśmy rozmawiać o tym, jak tworzyć prawo zapewniające internautom poczucie wolności i bezpieczeństwa, a twórcom – jasne, dopasowane do świata sieci gwarancje przestrzegania ich praw" - można przeczytać na stronę MAC. W debacie ma uczestniczyć (zdalnie) współautor książek "Wikinomia"  i „Macrowikinomia”  Anthony D. Williams. Pełna zapowiedź tutaj. 

14:59

Polityczne zdjęcia roku w USA- to trzeba zobaczyć

The White House News Photographers Association ogłosiło, że Charles Dharapak z Associated Press został uznany Photographer of the Year a Andrew Harnik z Washington Times został nagrodzony Political Photo of the Year. Harnik, zapytany jak się robi niezwykłe zdjęcia polityczne- odpowiedział: "Moj naczelny dał mi jedną instrukcję - "make something different," Link do genialnych zdjęć Dharapaka z AP i do zdjęcia roku autorstwa Harnika: Ron Paul na spotkaniu z wyborcami link. Naprawdę warto. 


 

16:18

W sprawie korwety Miller szturcha Komorowskiego

Sprawa Gawrona nabiera politycznych rumienców. Głos zabrał znów Leszek Miller. PAP pisze:  - Szkoda, że obecny zwierzchnik Sił Zbrojnych, prezydent w tej sprawie nie interweniuje, bo decyzja o rozpoczęciu inwestycji zapadła wtedy, kiedy Bronisław Komorowski był ministrem obrony narodowej. I wtedy przekonywano, że budowa tych okrętów jest właściwa, bo zaplanowano budowę nie jednej korwety, lecz dwóch - powiedział na poniedziałkowej konferencji prasowej w Gdyni Miller. (PAP)

16:57

Jak zaczynasz "trendować" w googlu to się bój...

...zwłaszcza jak jesteś ministrem zdrowia. Trending w google to wskazanie haseł o szczególnie rosnących wyszukiwaniach. W Polsce przeważnie nie wiąże się to z niczym miłym, zwłaszcza jeśli jesteś politykiem. Chyba, że po Twoim nazwisku ktoś dodaje "hot" (bywało tak np.po sesji Joanny Muchy dla Wprost). Bynajmniej nie tym razem. Google trending dla Polski wskazuje na rosnące poszukiwanie hasła "Ministerstwo Zdrowia". W ostatnich 7 dniach wyszukiwanie to wzrosło aż o 70%. MZ znajduje się na 4 miejscu rosnących zapytań. Na wyższych miejsach są tylko: Alan Andersz (młody, popularny aktor po wypadku), KSW (400% wzrostu zapytań) oraz Klan (250%). Polscy ministrowie trafiają do trending googla przeważnie przy okazji zbliżającego się, lub trwającego grilla (tak było z min. Muchą i wcześniej z Arłukowiczem). 

17:08

Wikileaks powstaje z martwych


Tydzień temu, były redaktor naczelny „The New York Times” i jeden z najważniejszych amerykańskich dziennikarzy Bill Keller napisał w tekście „Wikileaks, postscriptum”, że przecieki udostępniane przez Wikileaks były „wydarzeniem jednorazowym”. Jak się okazuje, Keller napisał swój tekst w najgorszym dla siebie momencie. 
 
Dziś Wikileaks powstaje z martwych. Wcześnie rano czasu amerykańskiego na twitterze zaczęły pojawiać się informacje, że Wikileaks zacznie publikować dziś nowe materiały – z zupełnie nowego źródła, którym nie będzie Bradley Manning, żołnierz oczekujący na proces USA za zdradzenie tajemnic państwowych.
 
Jak się okazało, Wikileaks dzięki współpracy w z grupą Anonymous weszło w posiadania kilku milionów emaili z samego środka jednego z najważniejszych amerykańskich thinktanków –owianego tajemnicą ośrodka Stratfor. Pierwsze informacje o dzisiejszych wydarzeniach trafiły do internetu właśnie przez jedno z kont należących do grupy, @AnonymousIRC. W grudniu 2011 „hacktywiści” Anonymous włamali się na serwery Stratfor, wykradając m.in. dane kart kredytowych klientów ośrodka.
 
Emaili ma być ponad 5,5 miliona. Jak twierdzi ekipa Wikileaks, maila pokazują korupcję na styku świata thintanków, wojska i prywatnych firm z dziedziny obrony.  5 millionów maili ma zawierać informacje o informatorach i współpracownikach Stratfor na całym świecie, m.in. w Rosji i Pakistanie.W emailach mają też być informacje o atakach rządu USA na założyciela Wikieleaks, Juliana Assange.
 
Podobnie jak w przypadku ujawnienia depesz dyplomatycznych Departamentu Stanu, Wikileaks nawiązało współpracę z mediami tradycyjnymi przed dzisiejszym oświadczeniem. Ilość partnerów – 25 z różnych stron świata, w tym Ukrainy, Rosji, Indii – świadczy o tym, że informacje z emaili mają ogromny zakres geograficzny. Dane pochodzą z okresu od 2004 do 2011 roku.
 
Stratfor może odnieść przez ich publikacje duże straty. Ale z polskiego punktu widzenia najciekawsze mogą być emaile zawierające dane współpracowników ośrodka z naszego regionu, przygotowujących dla Stratfor raporty geopolityczne np. o gazie łupkowym.
 
Te wszystkie informacje czekają tylko na ujawnienie. Wygląda na to, że przekreślanie Wikileaks, którego dokonał Keller w swoim tekście sprzed tygodnia było bardzo przedwczesne.
 
 
 

18:49

Czy jest deal Ron Paul- Mitt Romney?

To już nie plotki, wygląda na to, że Rick Santorum ma rację - Ron Paul dogadał się z Mittem Romeny’em. Pytanie, co stoi za tym sojuszem?
 
Dziennikarze od jakiegoś czasu zastanawiają się, czemu Ron Paul, libertariański kandydat, który nie boi się krytykować nikogo, także w łonie własnej partii, oszczędza Mitta Romney’a. Do tej pory uwagi o wyjątkowej łagodności Paula w stosunku do Romney’a wypowiadane były raczej w żartobliwym tonie. W końcu progresywny blog ThinkProgres, kojarzony z demokratami, postanowił przyjrzeć się bliżej relacji pomiędzy Ronem a Mittem. Okazało się, że w ciągu 20 debat libertariański kongresmen nie zaatakował Mitta ani razu. Co dziwi, bo na przestrzeni wielu miesięcy Romney uważany był za republikańskiego frontrunnera i prawie pewnego zdobywcę nominacji z ramienia GOP, a więc stanowił cel dla każdego kandydata myślącego poważnie o walce o tę nominację. A jednak Paul go nie tykał.
 
Pozostali kandydaci nie mieli takiego szczęścia. Najczęstszy obiekt ataków ze strony Rona Paula? Rick Santorum, od niespełna dwóch miesięcy uważany za kandydata, który jest w stanie zagrozić Romney’owi. Rick stanowił cel dla Paula 22 razy, co daje średnią - ponad jeden atak na debatę (warto przypomnieć, że w pierwszych debatach na scenie było dość tłoczno).
 
W sobotę Rick Santorum po raz kolejny powiedział głośno to, co dziennikarze i polityczni analitycy powtarzają od jakiegoś czasu: pomiędzy Romney’em a Paulem istnieje jakaś umowa. Ron Paul zaprzecza, ale jak inaczej wytłumaczyć to, że w Michigan, w stanie, w którym nie ma szans na osiągnięcie dobrego wyniku, a który to stan jest niesamowicie ważny dla Romney’a, kampania Paula ruszyła z negatywnymi klipami przeciwko Santorumowi (klip oskarżający go o to, że nie jest prawdziwym konserwatystą do zobaczenia na Youtube’ie).
 
W prasie można znaleźć teksty o wyjątkowo ciepłych relacjach łączących rodziny Paula i Romney’a - jak na warunki amerykańskiej kampanii to niemalże najlepsi przyjaciele. 
 
Co na tej przyjaźni może zyskać Romney?
 
Z całą pewnością łatwiejszą drogę do zdobycia nominacji. Ale jaką korzyść z tego układu może mieć Paul? Wbrew temu, w co chcieliby wierzyć fani Rona, nie startuje on, by zdobyć prezydenturę. Być może nawet nie chodzi mu o nominację Partii Republikańskiej. Walczy on o tzw. legacy, czyli o propagowanie swoich poglądów i o karierę syna Randa.
 
Ron Paul w sierpniu skończy 77 lat, i choć nie można mu odmówić ani bystrości umysłu, ani też doskonałej kondycji - wiele osób jednak nie może się powstrzymać przed dodaniem „jak na jego wiek“, to jednak można już przyjąć, że to jego ostatnia kampania prezydencka.
 
Rand natomiast dobiega pięćdziesiątki i od lat jest w cieniu ojca. Być może teraz przyszła pora na przekazanie pałeczki? Niestety, Randowi brakuje charyzmy ojca i nie cieszy się popularnością we własnej partii. Być może za kampanijną pomoc Paul oczekuje od przyszłego kandydata Partii Republikańskiej wsparcia pozycji syna w strukturze partyjnej?
 
Co może jeszcze być na talerzu? Na pewno wpisanie libertariańskich wartości w program partyjny, który ma zostać przyjęty w sierpniu. Na pewno też miejsca na scenie podczas konwencji republikańskiej w Tampie i to w tzw. prime time’ie. Pozycje w administracji? Możliwe, ale najpierw Mitt Romney musiałby wygrać wybory, omawianie potencjalnych stanowisk na tym etapie kampanii jest mało prawdopodobne.
 
Co z pozycją kandydata na wiceprezydenta? Pewnie wielu zwolenników Paula marzy o takim scenariuszu… Tyle tylko, że jest to scenariusz mało prawdopodobny. Kandydaci Mitt Romney-Ron Paul 2012 niepokojąco przypominaliby republikańską wersję Obama-Biden 2012. Romney z Randem jako kandydatem na wiceprezydenta? Również wątpliwe.
 
Mittowi potrzebny będzie ktoś, kto zelektryzuje bazę, kto będzie wzbudzać pozytywne emocje, pociągnie za sobą niezdecydowanych wyborców. A Rand taki nie jest. Bierze udział w kampanii ojca, ale nie widać, by sprawiało mu to przyjemność, wyraźnie męczy się na scenie. Czy podołałby trudom kampanii, w której sam by był na pierwszym planie? Mało prawdopodobne.
 
Co dalej z sojuszem Romney-Paul? Ron do tej pory nie wygrał prawyborów w żadnym stanie. W Arizonie i Michigan cała uwaga skupia się na starciu Mitta z Rickiem Santorumem, ale podczas Superwtorku Paul może wciąż liczyć na sprawienie niespodzianki. Czy to coś zmieni w wyścigu? Zapewnie niewiele.

 

21:15

Miniofensywa PiS

Jutro w GPC wywiad z Jarosławem Kaczyńskim, który stanie się na pewno jednym z tematów dnia. JK mówi m.in. "Nie jest tajemnicą, że wokół Bronisława Komorowskiego skupione są grupy wywodzące się z dawnych PRL-owskich służb, głównie wojskowych. Możliwe, że słabość Tuska dała im siłę do działania." Wywiad nosi tytuł "Tuskowi władza wymyka się z rąk". Po piątkowej deklaracji o niekandydowaniu i sobotnim liście do członków partii to kolejne mocne wystąpienie prezesa. Miniofensywa PiS trwa. Link do zajawki tutaj. 

22:26

Joanna. Ministra czy minister?

W wieczornym programie Tomasza Lisa mówiono "ministra Mucha". Ale tak o minister sportu powiedziała też Monika Olejnik w wywiadzie z Janem Tomaszewskim w Zetce: "Dobrze, panie pośle, czy ministra Mucha powinna być zdymisjonowana?" Czy "ministra" weszla do mainstreamu? Link do Gościa Radia Zet z 18 lutego.