Relacja Live

25.02.2012

09:36

Jarkacz o kulturze cygara, wina i PRu, Magierowski o cesarskim rozmachu Merkel, Kutz z Palikotem w Amaro, urodziny Danuty Wałęsy, miesiąc temu rząd podpisal ACTA

Warto przeczytać i wiedzieć w 300weekend:
 

-- JARKACZ W SUPERAKU - SE publikuje pełen wywiad z liderem PiS, cytaty:

 
On [Tusk] i jego ekipa należą do kultury cygara, dobrego wina, rozgrywek personalnych i PR-u. To z całą pewnością nie są ludzie, którzy powinni sprawować władzę. Dzisiejsza ekipa rządząca to tacy "królowie życia" na koszt podatnika.
 
Jedyne hasło, jakie mają do zaproponowania Polakom, to "pracuj, Polaku, jak najdłużej, a najlepiej do śmierci".
 
Ziobro jest skazany na porażkę. I nie chodzi tu o jakieś personalne kwestie. On stworzył prywatne przedsięwzięcie, próbując rozbić naszą formację. Tu nie ma żadnej idei, żadnego przesłania, żadnego głębokiego sensu. To jedynie sposób na zaspokojenie swojego prywatnego interesu.

Tak czysto teoretycznie rola mentora zarządzającego z drugiego rzędu jest może i pociągająca dla takiego skromnego, nielubiącego rozgłosu człowieka jak ja.Ale powiedzcie mi panowie, kto miałby zostać takim frontmanem? Dajcie mi kogoś takiego. To musiałby być człowiek stosunkowo młody, ale nie zbyt młody, bardzo przystojny. Jednocześnie musiałby realizować nasz program. To jest abstrakcja. Jednak jeśli spadnie nam z nieba taki superman, który w dodatku będzie nam bliski ideowo, to może bylbym skłonny oddać mu przywództwo w partii. Na razie nie ma żadnego powodu, bym miał się wycofywać.
 
-- JKB W RZEPIE: -- Być może wynika to z defetyzmu polityków opozycji i braku wiary, że będą jeszcze rządzić w Polsce. Bo gdyby wierzyli, nie zachowywaliby się w ten sposób, mając świadomość, że mogą sami stanąć kiedyś przed rozwiązaniem tej kwestii.- mówi w wywiadzie dla Rzepy Jan Krzysztof Bielecki
I dalej wywiad z JKB: Prezes NBP Marek Belka określił premiera Włoch Maria Montiego mianem bohatera, bo nie rozkłada reform na 30 lat jak u nas. Gorzkie słowa, prawda? - Zawsze zgodzę się z opinią, że zmiany powinny być przeprowadzane szybciej i bardziej radykalnie. Cieszą mnie dopingujące opinie, bo równoważą 99 proc. głosów, które mówią: rozdawać i nic nie robić.
 
-- SONDAŻ DNIA: CBOS przeprowadził badanie na 100 dni rządu. Rezultaty są miażdżące dla gabinetu PDT: 55% twierdzi, że ekipa Tuska radzi sobie gorzej niż tego oczekiwali, 2% (!) – że lepiej. 38% twierdzi, że ten rząd jest gorszy od poprzedniego. 56% ma przekonanie, że PDT i jego ludzie nie planują rozwiązać najważniejszych problemów kraju. Pełne wyniki: http://fakty.interia.pl/fakty-dnia/news/nowe-badania-opinii-publicznej-niekorzystne-dla-tuska-jest,1764221,7371
 
-- MAGIEROWSKI O GAUCKU: -- Marek Magierowski pisze w Plusie/ Minusie Rzepy o przyszłym prezydencie Niemiec: “Odtrutką na berlińską śmietankę władzy, zepsutą i nieudolną, ma być Joachim Gauck. Angela Merkel, która dotąd władała państwem z iście cesarskim rozmachem, będzie musiała się nieco posunąć” i dalej: “Dla jego dawnych prześladowców nominacja Gaucka na najwyższy urząd w państwie to policzek. Dla skrajnej lewicy – skandal. Dla jego towarzyszy z lat walki przeciwko komunie – zadośćuczynienie (…). Dla milionów Niemców ten wybór to nadzieja na moralne odrodzenie ich ojczyzny.”
 
-- PALIKOCIAKI: Renata Grochal w „Magazynie Świątecznym GW” pisze o Ruchu Palikota. Cytowany anonimowy poseł PO „Są jak Samoobrona. Razem siedza, razem jedzą, chodzą watahą (…)”.  W tekście opisywane są  liczne merytoryczne wpadki posłów RP, którzy zasiadając w komisjach nie wiedzą nic o sprawach, którymi te komisje się zajmują. Na dodatek: „ (…) posłowie RP głosują jak chcą, chociaż grozi za to nawet 500 zł kary. Rekordzista Henryk Kmiecik tylko w głosowaniach nad ustawą budżetową 111 razy łamał klubową dyscyplinę”.  
 
-- o MOJEJ OSOBIE w rozmowie z Mazurkiem w Rz Grażyna Majkowska, językoznawca : “to jest straszne! Tu mam podanie: “proszę uwzględnić na liście studentów moją osobę”
 
-- JANOSIKOWY POPIS: W Sejmie powstaje właśnie Parlamentarny Zespół na rzecz Warszawy i Mazowsza- pisze Rzeczpospolita: “Posłowie z tak różnych partii, jak PO, PiS, Ruch Palikota czy PSL, będą działać w nim wspólnie na rzecz swojego regionu. Jednym z celów, który już ich łączy, jest zmiana przepisów dotyczących tzw. janosikowego. W tej chwili jest to mechanizm, który zobowiązuje bogatsze samorządy - m.in. Warszawę i województwo mazowieckie - do wpłacania pieniędzy do budżetu państwa. Środki te są potem rozdysponowywane między pozostałe samorządy.”
 
-- MAZUREK O KELUSIE: Przekonywać go, żeby wystąpił choć raz jeszcze, nawet nie będę próbował. Kiedyś prosili go o to pracownicy IPN, którzy chcieli w ten sposób uświetnić urodziny prezesa instytutu Leona Kieresa. Niestety, Kelus zamiast swojego koncertu zaproponował występ striptizerki. Ale nie byle jakiej, bo pamiętającej czasy KOR...- pisze Robert Mazurek o Janie Krysztofie Kelusie, jednym z bardów Solidarności
 
-- USTAWKA: w Superaku zdjęcia Kazimierza Kutza na kolacji z Januszem Palikotem w warszawskiej restauracji Atelier Amaro
 
-- KLAN: Minister Rostowski cieszy się ze śmierci Lubicza- pisze Superak: Rysiek Lubicz swoją przedwczesną śmiercią przysłużył się budżetowi państwa. Przez 30 lat Rysiek wpłacił ZUS-owi co najmniej 216 tys. zł. Ale osierocone dzieci oraz owdowiała Grażynka dostaną łącznie z ZUS 184 tys. zł. Z różnicy - 32 tys. zł - będzie się cieszyć minister finansów Jan Rostowski musi tylko odjąć 20 tys. długu publicznego na osobę.
 
-- TREND: LA Times od 5 marca wprowadza płatność za dostęp do treści w sieci. Za darmo będzie można przeczytać 15 tekstów. To kolejna amerykańska gazeta, która wprowadza tego typu rozwiązanie. 
 
 -- OSCARY w GW: Magdalena Lankosz w korespondencji z LA opisuje kulisy walki o najważniejsze nagrody w świecie filmowym w tekście „Zabić za Oscara”. Mnóstwo smacznych anegdot o kulisach przyznawania nagród. „Przyjmuje się, że przeciętna średnia kampania oscarowa kosztuje pięć milionów dolarów”.
 
-- POLITYCZNE URODZINY:
 
sobota: Danuta Wałęsa, Zenon Kosiniak- Kamysz, Paweł Piskorski,
 
niedziela: Roman Malinowski, Andrzej Celiński, Ryszard Kalisz, Beata Bublewicz, Michał Tracz, Michał Marcinkiewicz
 
-- Miesiąc temu (26 stycznia) rząd polski podpisał ACTA
 
-- NIEKOŃCZĄCA SIĘ HISTORIA: dziś o 15.00 konfa PDT po spotkaniu z szefami MSW, Ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Pracy, Ministerstwa Nauki. Wszystkie spotkania w „gabinecie Owalnym”.
 

10:27

Miller:

"Zdaje się, że nie mamy Marynarki Wojennej"

Leszek Miller dziś w "Przesłuchaniu RMF" tłumaczył się z rozpoczęcia pracy nad korwetą Gawron - co miało miejsce w listopadzie 2001 r. Miller wbijał pierwszy, symboliczny nit w kadłub okrętu. Dziś tak mówił o tym, dlaczego nie przerwał wtedy projektu:"  (...) I otrzymywałem informacje, że jeżeli chcemy mieć marynarkę wojenną, to musimy mieć okręty. Jeżeli nie chcemy mieć marynarki wojennej, to możemy okręty likwidować.". Były premier stwierdził także, że polska MW przestaje istnieć - ze wzgledu na skasowanie projektu "Gawron" i wycofywanie jednostek amerykańskich.  Link do całej rozmowy

12:04

Duża wpadka Romneya. Przemawiał na pustym stadionie

1,200 osób na politycznym spotkaniu to jak na amerykańskie warunki niewiele. Boleśnie przekonał się o tym Mitt Romney, gdy 1,200 osób pojawiło się na jego spoktaniu wyborczym na stadionie, na którym może zmieścić się ponad 60 tysięcy ludzi. Przemówienie Romneya o polityce fiskalnej na Ford Field w Michigan stało się natychmiast przedmiotem żartów. Sztab Romneya popełnił ogromny błąd - tysiące pustych krzeseł natychmiat zaczęły funkcjonować w mediach jako symbol braku entuzjamu dla Romneya w elekotracie GOP. Najlepiej całą sytuację widać na zdjeciu, które zrobił reporter Byron York. Link. 

12:23

Gibała na blogu o Zespole ds. Wolnego Rynku

 Łukasz Gibała wrzucił na twittera przed kilkoma minutami swój tekst określający cele Zespołu ds. Wolnego rynku. Zaczyna wpis na blogu w ten sposób: "Inicjatywa ta wzbudziła wiele kontrowersji i mniej lub bardziej absurdalnych hipotez, począwszy od samej motywacji, która  przyświecała założycielom, do których również się zaliczam." Kluczowe zdania: "(...) Nasza propozycja w skrócie brzmi: wróćmy do korzeni Platformy Obywatelskiej. Oprzyjmy się znowu o dwa filary: o obywatelskość i o wartości wolnorynkowe. Przyśpieszmy reformy. To jedyny sposób na odzyskanie zaufania tych, którzy się od Platformy odwrócili". Cały tekst tutaj. 

12:46

Najlepszy tydzień w Warszawie: Tomasz Siemoniak

5% - tylu ankietowanych badania SMG/KRC wskazało, że ze stanowiska musi odejść szef MON. Na tle fatalnych ocen całego gabinetu w tym sondażu, Siemoniak wypada bardzo dobrze. Kończący się właśnie tydzień był bez wątpienia udany dla ministra.

Temat tygodnia MON to korweta Gawron i jej skasowanie. Ale już od dawna MON zapowiadał, że losy tego projektu stoją pod znakiem dużego zapytania. Dlatego też decyzja o jego przerwaniu nie była dla nikogo żadnym zaskoczeniem. Korweta nie zaszkodziła wizerunkowi Siemoniaka – wręcz przeciwnie, umocniła tylko przekonanie, że Siemoniak jest sprawnym, racjonalnym politykiem, który w trudnych czasach ucina bezsensowne militarne projekty.

Gawron mógł być rafą, na której rozbiłby się wizerunek Siemoniaka. Ale tak się nie stało, a skasowanie projektu korwety udało mu się obrócić na swoją korzyść. Pytanie tylko dlaczego przez ostatnie 10 lat kolejne rządy wtapiały w korwetę w sumie pół miliarda zł.

Siemoniak to minister, którego po prostu wszyscy lubią. Nie tylko ankietowani badania SMG/KRC. W tym tygodniu na w sieci, minister zebrał bardzo dużo punktów, odpowiadając na dziesiątki pytań w czasie swojego pierwsze wirtualnego „townhall”. Ten townhall umocnił tylko pozycję szefa MON jako sprawnego komunikacyjnie, wykorzystującego najnowsze technologie polityka, który na dodatek potrafi szybko „stukać w klawiaturę”.

Zabawnym akcentem tygodnia Siemoniaka, świadczącym o dużym dystansie, była wspólna konferencja prasowa z premierem i minister Szumilas, podczas której minister obrony sam zadał minister edukacji pytanie o sześciolatki. 

W chwili, gdy na premiera Tuska spadają kolejne problemy, Siemoniak – tak to wygląda – zarządza swoim ministerstwem i robi to co do niego należy, znajdując nawet czas na Twittera. Dlatego też uznajemy, że ten tydzień należał do niego. Minister, którego nie krytykuje nawet opozycja. 


 
Zdjęcie pochodzi ze stron dawnego MSWiA.

14:47

Kaczyński uderza Gomułką

"Ataki na Kościół, biskupów i wiarę zwykłych ludzi przypominają najgorsze czasy PRL, z okresu Władysława Gomułki" - to zdanie z listu Jarosława Kaczyńskiego ustawiło właśnie cały weekend na nowo. Zamiast podsumowywania 100 dni Tuska będziemy świadkami dyskusji o prezesie PiS, zwłaszcza w jutrzejszych porannych programach politycznych. Dla PO nie mogło się dziś wydarzyć nic lepszego. 

14:52

Dziś pierwsze 1500 dni rządu Donalda Tuska

15:24

Wicepremierzy - polityczna przyprawa


Dziś urodziny obchodzi Roman Malinowski, wieloletni prezes ZSL, marszałek Sejmu i PRL-owski wicepremier. Michaił Gorbaczow, w 1989 podobno pytał zdziwiony Mieczysława Rakowskiego: "Czto słuczyłos s Malinowskim?" Coś jest w stanowisku wicepremiera, że albo zostają nimi ekscentrycy, albo sprawowanie tego stanowiska ekscentryzm wywołuje. Nie są treścią polityki, ale bywają nadającą smaku przyprawą.
 
Wicepremierami w komunizmie były pierwszoplanowe nazwiska PRL Jakub Berman, Hillary Minc, Piotr Jaroszewicz, Mieczysław Rakowski.  Wicepremierem był nawet Jan Mitręga, choć stanowisko to mitręgą nie jest.  A przynajmniej bywa rzadko.
 
Wicepremierzy generalnie się nie przepracowują. Paweł Łączkowski i Henryk Goryszewski w rządzie Hanny Suchockiej byli zastępcami premiera bez teki.  Tytanami pracy nie byli podobno też Roman Jagieliński, Marek Belka, Andrzej Lepper i Roman Giertych.  Ale zdarzały się też ekstremalne wyjątki, gdy  wicepremierem zostawał prymus. Wszystko, a nawet więcej z siebie dawali: Leszek Balcerowicz, Jerzy Hausner, Ludwik Dorn, Zyta Gilowska, Przemysław Gosiewski i Grzegorz Kołodko.
 
W Polsce po 1989, 29 osób było wicepremierami. Najczęściej stanowisko to pełnili Grzegorz Kołodko (4 razy) i Leszek Balcerowicz (3 razy). Wielu dwukrotnie: Roman Jagieliński, Aleksander Łuczak, Waldemar Pawlak, Jarosław Kalinowski, Marek Belka, Ludwik Dorn, Andrzej Lepper, Roman Giertych i Zyta Gilowska.
 
Najdłużej ciągiem urzędującym wicepremierem jest Waldemar Pawlak, najkrócej urzędował wicepremier w rządzie Millera- Józef Oleksy, ale na pocieszenie był to moment kiedy “chcieli go wszędzie”.  Najwyższym wicepremierem był bez wątpienia Roman Giertych.  Najniższym? Janusz Tomaszewski albo Zyta.  Czwórka wicepremierów już nie żyje: Jan Janowski, Izabela Jaruga- Nowacka, Przemysław Gosiewski i Andrzej Lepper.
 
Wicepremierostwo czasami wiąże się z ogromną wygodą komunikacyjną. Do historii przeszły borowskie kolumny opancerzonych BMW7 jakimi jeździli Giertych i Lepper. Balcerowicza wożono lekko już zużytym Volvo s60, na podłodze którego leżało mnóstwo gazet i papierów. Balcerowicz miał w zwyczaju, że to, co przeczytał a czego dłużej nie potrzebował po prostu zrzucał sobie pod nogi, by później, przy wysiadaniu wszystko zebrać do najbliższego śmietnika. To, co było mu potrzebne z pietyzmem segregował po dziesiątkach przezroczystych teczek-wrzutek z napisem Minister Finansów. 
 
Dwóch wicepremierów, zresztą mocno ze sobą zwaśnionych- Kołodko i Balcerowicz- bardziej lubiło biegać, niż jeździć. Na stronie internetowej Grzegorza Kołodki znajduje się informacja, że w styczniu przebiegł swój już 38 maraton.
 
Najbardziej dominującą u wicepremierów cechą jest chyba ekscentryzm. Waldemar Pawlak zmienia tablety prawie tak często jak Donald Tusk zdanie, sprowadził sobie specjalny ergonomiczny fotel na którym pracuje się de facto leżąc z nogami do góry i dojeżdża do pracy codziennie PKP z Żyrardowa.
 
Henryk Goryszewski na zawsze zapamiętany zostanie ze swoich wypowiedzi: „Nazywali mnie na podwórku Kobra, bo nie wiadomo, kiedy i jak uderzę” i “Odczuwam nieodpartą potrzebę, jak patrzę na ten uśmiech i na to spojrzenie w bezkresną dal bezrefleksyjnie utkwione, żeby zadedykować panu premierowi refren z pewnej kabaretowej piosenki: „Co by tu jeszcze spieprzyć, panowie, co by tu jeszcze spieprzyć?”- mimo, że obie wypowiedzi padły jak już wicepremierem nie był (był szefem BBN u Wałęsy i szefem komisji finansów za Buzka). Do historii z wicepremierostwa akurat przeszła źle zrozumiana wypowiedź, która rozbudziła w latach 90 antykatolickie fobie: “Nie jest ważne, czy w Polsce będzie kapitalizm, wolność słowa, czy będzie dobrobyt – najważniejsze, aby Polska była katolicka”.
 
Z ciętego języka zasłynął zwłaszcza wicepremier Kołodko, który wypowiadając się kiedyś o polityce monetarnej NBP powiedział: “ale ja sobie z nią poradzę i ukręcę jej łeb. Oczywiście inflacji, nie pani prezes Waltz”. Wokół siebie Kołodko roztaczał aurę nieomylnego guru, który funkcję pełni w zasadzie z grzeczności: “słyszałem plotki, że podobno sam głoszę, że odchodzę z rządu, żeby w ten sposób osłabić złotego. Gdyby tak było to zechciałbym go trochę osłabić bo to jest czynnik umacniający polską gospodarkę” i “Nie wiem co podają media, ważne jest to, co mówi wasz minister finansów” oraz “Ci, którzy źle mi życzą, źle życzą polskiej gospodarce”,
 
Ostry język, choć pozbawiony przekonania o własnej nieomylności miała też Zyta Gilowska. “Jestem zdumiona, że takie świstki były w stanie doprowadzić do zamachu stanu”- mówiła po zapoznaniu się ze swoją teczką w IPN, po tym jak została zdymisjonowana przez Marcinkiewicza. Albo: “Jestem szczęśliwa, że żyjemy w kraju demokratycznym, bo w innych okolicznościach stłukliby mnie kijami lub spalili na stosie”. Gilowska słynęła też z dość nieprzewidywalnego charakteru. Na 24 godziny przed oficjalna nominacją została przez Adama Bielana "osadzona" w willi na Parkowej, żeby nic nie wpłynęło na nagłą zmianę zdania. Premier Kaczyński za Gilowską przepadał, wielokrotnie to Zyta podnosiła go na duchu i zagrzewała do walki. 
 
WicepremierĄ była nieżyjąca już Izabela Jaruga - Nowacka. Okres jej wicepremierostwa zapisał się jako najlepsze lata feministycznego salonu i wspomnienie nieistniejącej już restauracji Casa Valdemar. 
 
Rzadko który wicepremier liczył się naprawdę. Balcerowicz był ważny dla Buzka, bo był jedynym liderem koalicyjnej partii w rządzie. Silną rolę u Buzka mieli wicepremierzy Komołowski i Steinhoff, którzy się po prostu z szefem przyjaźnili. Kalinowski liczył się dla Millera do tego stopnia, że został z rządu w marcu 2003 wyrzucony. Silną pozycję, a nawet za silną miał Janusz Tomaszewski, twórca idei "ruchu spółdzielczego" w polskiej polityce. Podobnie było z Dornem w rządzie Jarosława, ale różnica polegała na tym, że żelaznego Ludwika premier Kaczyński w rządzie nie zatrzymał w momencie wybuchu kolejnej histerii swojego zastępcy. 
 
Byli też politycy, którzy nie byli wicepremierami, a jednak ich za nich uznawano. Tak było z Janem Rokitą i Tadeuszem Syryjczykiem w rządzie Hanny Suchockiej. Pierwszego uważano za prawdziwego szefa rządu, a drugiego za jego twardy dysk. Jako o faktycznym wicepremierze u Tuska mówi się o JKB, rzadziej o Grasiu czy Ostachowiczu. Zresztą podobno rola JKB, zwłaszcza ostatnio jest przez media wyolbrzymiana. 
 
Wicepremierzy rzadko zostają premierami. Przed premierostwem zastępcą premiera byli Włodzimierz Cimoszewicz i Marek Belka. Po premierostwie, funkcję zastępcy przyjęli Józef Oleksy i Waldemar Pawlak. Dwóch były wicepremierów próbowało sięgnąć po prezydenturę, ale w trudnej chwili się wycofywali (Cimoszewicz), albo uzyskiwali wyniki dość przeciętne (Borowski).
 
Napięcie wciąż panuje wokół byłego wicepremiera Schetyny, któremu obserwatorzy przypisują dużą chęć powrotu do Ujazdowskich, chyba niekoniecznie w dawnej roli. Wicepremierzy w Polsce nie odegrali nigdy wielkiej politycznej roli w czasie pełnienia tego stanowiska. Dodają jednak wiele kolorytu. Choć chyba nie tak wiele, jak Nick Clegg, który jako zastępca Davida Camerona jest głównym bohaterem wszelkich szyderstw. 
 
foto: http://www.panoramio.com/photo/35059559

17:11

KPRM prosi się o demota

Kancelaria Premiera opublikował właśnie na profilu na Facebooku zdjęcie, które było tłem (dosłownie) dzisiejszej konferencji premiera. Na nim widać m.in. Stadion Narodowy, leki (!), protesty w sprawie ACTA (są ludzie z maskami na twarzy), plac budowy A2, debatę w Sali Kolumnowej i kilka oficjalnych fotek z expose, zakończenie prezydencji i tak dalej. Mają to być najważniejsze wydarzenia ostatnich 100 dni. KPRM najwyraźniej aż prosi się o demota - kolaż ma spory potencjał wiralny.  Pierwszy komentarz pod zdjęciem "Same porażki w ciągu tych 100 dni były ".  Link. Fotka pojawiłą się także na profilu KPRM na twitterze. 

18:11

Polityka w 'inboxie'


Co można znaleźć w politycznej skrzynce pocztowej? W Polsce nic, bo politycy wysyłają do narodu i partii listy otwarte „zwykłą pocztą”, które są zwykle publikowane zwykle w mediach zanim dostaną je adresaci. W USA polityczny spam jest na porządku dziennym, a dobrze zorganizowane sztaby rozsyłają maile nie tylko po to, by o czymś poinformować, ale przede wszystkim by zbierać pieniądze.  
 

Prezes Kaczyński uwielbia rozsyłać listy. Dziś członkowie PiSu mogli się zapoznać z jego kolejną odezwą. Ostatnia taka korespondencja miała miejsce po utworzeniu Solidarnej Polski, w listopadzie. Prezes PiS napisał wtedy: „Skonsolidowana partia, nawet z mniejszym klubem, wzmocnionym wieloma bardzo dobrze przygotowanymi specjalistami, jest w stanie zdziałać bardzo wiele.”
 
Rezultat listu? PiS zapadł w swego rodzaju sen zimowy, który ma przerwać zapowiadana wiosenna ofensywa. Po listopadowym liście PiS zorganizował Marsz Niepodległości i Solidarności 13 grudnia – jako reakcję na wypowiedź Radka Sikorskiego w Berlinie, a także wrzucił pomysł referendum nad ACTA. Bolesław Piecha poprowadził PiS do przyzwoitej, ale ciągle mało skutecznej ofensywny przeciwko Bartoszowi Arłukowiczowi. PiS reagował po wysłaniu listy na wydarzenia zewnętrzne, ale nic więcej.
 
Listy pisał także Donald Tusk. W maju 2011, przed rozpoczęciem właściwej kampanii parlamentarnej i przed konwencją w ERGO Arena wszyscy członkowie PO dostali list zachęcający do uczestnictwa w konwencji. Cytat :” Pewne zapytasz, dlaczego masz jechać tak daleko, do tego w wolną sobotę? Przecież w tym czasie można pojechać do lasu, na wycieczkę rowerową, na działkę. To wszystko prawda. Mimo to uważam, że w tę sobotę trzeba być w Gdańsku”
 
W styczniu 2011 roku Kaczyński wysłał list do członków PiS po wyborach samorządowych. Stwierdził w nim, że PiS wybory wygrał. Wspomniał też o dużej liczbie głosów nieważnych. „ (…) fakt ten niezbicie świadczy o tym, że w każdej Obwodowej Komisji Wyborczej powinny zasiadać osoby, do których mamy pełne zaufanie”  
 
To stało się przyczyną dla której w czasie wyborów parlamentarnych PiS zorganizował tzw. korpus ochrony wyborów. Mężowie zaufania, których szkoliła wtedy  partia byli jednym z tematów kampanijnych żartów – nie wykryli w końcu żadnych fałszerstw wyborczych.
 
W Polsce przeważają listy tradycyjne, najchętniej otwarte. Tymczasem np. w USA czy Wielkiej Brytanii nikt już nie pisze takich listów. By uzyskać efekt polityczny, wysyła się maila. Nawet tzw. direct mail, czyli rozsyłanie ulotek wyborczych do skrzynek pocztowych traci powoli na znaczeniu.  Cała korespondacja z sympatykami i wolontariuszami przenosi się na maila.
 
Sztaby wykosztują maile by zbierać pieniądze. Klasczyna formuła to opis pewnego wydarzenia – np. „Republikanie chcą przeforsować ustawę ograniczajacą prawa kobiet. Daj $$ żeby tak się nie stało i by Obama rządził cztery lata.” 
 
A u nas? A u nas ludzie listy pisza... 
 

19:02

PILNA:

Ministerstwo zdrowia opublikowało nową listę leków refundowanych i wzory nowych pieczątek "refundacja leku do decyzji NFZ"

20:00

Prawie wszystko, co chcielibyście wiedzieć o synach Romney’a, ale wam tego nie mówią

Mitt i Ann Romney to dumni rodzice pięciu przystojnych i inteligentnych synów. Fotogenicznych, wykształconych, bez widocznych wad i skandali na koncie… A jednak prawie niewidocznych w kampanii na szczeblu krajowym.
 
Polityk rodziną silny

„Granie“ rodziną to nic nowego w polityce, dopiero całkiem niedawno przyjęto, że nie wypada wykorzystywać nieletnich pociech, nie tylko dlatego, że mogą rozpłakać się publicznie i nieco zmienić przekaz, jaki pójdzie w świat, o czym przekonał się podczas ostatnich wyborów Grzegorz Napieralski. W Stanach Zjednoczonych w 2008 roku dorosłe córki, Chelsea Clinton i Megan McCain, pomagały swoim rodzicom w kampanii, i jedynie kandydatka na wiceprezydenta, Sarah Palin, z dumą pokazywała swoją fotogeniczną niepełnoletnią gromadkę. Która to gromadka jednak trochę przysporzyła jej problemów.
 
W tym roku małoletni nie pojawiają się na politycznej scenie, po części dlatego, że większość kandydatów ma już odchowane potomstwo, ale na przykład dzieci Ricka Santoruma pojawiają się w mediach nie do końca z inicjatywy samego kandydata. Mała Bella na czołówki gazet trafiła dość nieszczęśliwie, gdy zachorowała, a jej tata zrezygnował na parę dni z prowadzenia kampanii wyborczej, chcąc spędzić jak najwięcej czasu z chorą córką.
 
Pozostali kandydaci mają jednak dorosłe dzieci, które razem z nimi prowadzą kampanię. Kampania Huntsmana była tak widoczna w mediach społecznościowych, głownie dzięki jego fantastycznym córkom, które wzbudzały czasem większy entuzjazm niż ich ojciec. Co do reszty dzieci, nawet tych dorosłych, kandydatów republikańskich to jedynie najwięksi fani amerykańskich kampanii mają jakąś wiedzę na ich temat.
 
Gdzie jesteście, panowie Romney

Tu dochodzimy do Mitta Romney’a, kandydata, który od samego początku wyścigu uważany jest za prawie pewnego zdobywcę nominacji z ramienia GOP. Kandydata, który bierze udział w wyścigu po raz kolejny. Co wiemy o jego synach? Niewiele. Tymczasem nie ma się czego wstydzić. Wielu polityków chciałoby, by ich dzieci prezentowały się tak perfekcyjnie, jak synowie  Ann i Mitta Romney’ów. Po prostu picture perfect. Wszyscy wykształceni, żonaci, z wianuszkiem fotogenicznych pociech. Na dodatek, mimo tego, że pochodzą z bardzo zamożnej rodziny, nie obnoszą się z bogactwem, a prywatne zdjęcia pokazują, że w zasadzie wiodą życie dość typowe dla amerykańskiej klasy średniej - Buzzfeed.com dotarł do rodzinnych zdjęć Romney’ów i nie da się ukryć, że prezentują się zaskakująco normalnie. I sympatycznie. Czemu więc nie są widoczni w prezydenckiej kampanii swojego ojca?
 
Kim jesteście, panowie Romney?

Najstarszy to Taggard, zwany Taggiem (urodzony w 1970 roku), Matt (1971), Josh (1975), Ben (urodzony w 1978 roku) i Craig (1981). Prawnicy, ekonomiści i lekarz. Przystojni, sympatyczni, grzeczni, bez powszechnie znanych wyskoków, nie pojawiają się w prasie plotkarskiej, nie przyciągąją uwagi paparazzi. Marzenie rodziców pod każdą szerokością geograficzną. Ale jednak kampania prezydencka Mitta Romney’a równie dobrze mogłaby się toczyć tak samo gładko bez synów na horyzoncie. Możliwe jednak, że cała piątka jest tak zajęta pracując w terenie na dobry wynik taty, że nie ma czasu na bywanie w amerykańskich mediach ogólnokrajowych. Czasem tylko któryś z nich pojawi się na scenie zapowiadając swoją mamę (oczywiście jako przyszłą Pierwszą Damę Stanów Zjednoczonych).
 
Społeczni Romney’owie

Można za to spotkać ich na różnych serwisach społecznościowych. Wszyscy mają strony na Myspace.com, co w 2012 roku wydaje się być dość… archaiczne (jeśli chcecie sprawdzić, to tylko Craig ustawił stronę na Myspace’ie jako prywatną). Są na Twitterze, prowadzą lub prowadzili blogi - ten kampanijny sprzed czterech lat wciąż można odnaleźć w sieci. Mary Romney, żona Craiga, pisze bloga  zatytułowanego "Me & My Boys", który do niedawna jeszcze był dostępny dla wszystkich. Jeśli za dobrą monetę przyjąć klip sprzed czterech lat, dokumentujący żart, jaki wykręcił swojemu tacie Matt (wideo wciąż dostępne na Youtube’ie), to tylko można żałować, że tak mało ich w mediach. Wzorem dziennikarek z Jezebel pozostaje nam, fantazjując o przystojnych Romney'ach, bawić się w popularną za oceanem grę towarzyską Fuck, Marry, Kill.
 
 
Synowie Mitta to jego silna broń, być może trzymana jest w odwodzie na cięższe czasy, gdy Romney’owi potrzebne będzie coś wyjątkowo skutecznego, coś, co przekona wyborców, że nie jest tak sztywny i mało sympatyczny, jak się go powszechnie przedstawia. Ale jeśli nie teraz, to kiedy?
 
 

20:58

Demot na sobotni wieczór

"- Nie uchylam się od odpowiedzialności za to wszystko, co zostało wykonane, za te kontrakty, które zostały podpisane, i jestem przekonany, że uszkodzenia, które zostały ujawnione, zostaną naprawione - powiedział Cezary Grabarczyk, były minister infrastruktury w radiu Tok FM. Jednocześnie podkreślił on, że takie sytuacje zdarzają się w trakcie realizacji inwestycji." Tok FM